Wygenerowano:
02.11.2017
18:17:31

Przejdź do spisu książek
Wygenerowano programem:
Q-Księgozbiór 3000





Geniusze i spekulanci. Jak rodził się kapitalizm.

( Ogger, Guenter )

Spis cytatów dla wybranej książki

Strona Treść cytatu Słowa kluczowe / uwagi
5 Nigdy jeszcze w powojennej historii Niemiec gospodarka nasza nie była w tak opłakanym stanie. Bezrobocie wciąż rośnie, codziennie bankrutują firmy, ludzie zwalniani są z pracy, wskaźniki wzrostu pojawiają się już tylko w prognozach rządowych, rośnie zadłużenie państwa. Jak tu nie ubolewać nad małodusznością przedsiębiorców lękających się jutra, falą roszczeń pracowniczych, zachłannością poborców podatkowych. We wszystkich sektorach gospodarki panoszy się biurokracja, niechęć do zmian, asekuranctwo, strach przed ryzykiem, szerzą się postawy rentierskie. Poddany został właściwy ton. Ciche, uprzejme rozmowy, administrowanie tym, co jest, rozkładanie rąk. Siła robocza i świadczenia socjalne kosztują tyle, że w wielu dziedzinach – od swetrów po radia – produkcja przestaje być opłacalna. Prawdziwy duch pionierski żyje w naiwnych deklaracjach speców od reklamy: „Jest wiele do zrobienia – bierzmy się do dzieła!” BFDS- Basic Factor for Dev. of Societies

cykl Tytlera



6 Pionierów cechowała niespożyta ufność we własne siły i niewzruszona wiara w postęp. Nie skrępowani przepisami, wspierani przez rządy państw i państewek niemieckich przedsięborcy tworzyli nowoczesny system przemysłowy. Nagrodą za nieprawdopodobne ryzyko, jakie podejmowali tworząc swoje fabryki, było bogactwo i awans społeczny. Karą za nieudacznictwo było bankructwo – niejeden nowobogacki skończył jako żebrak. BFDS- Basic Factor for Dev. of Societies



13 Mimo młodego wieku ten barczysty, krępy wrocławianin o zbyt krótkiej szyi cieszył się wśród pracowników naturalnym autorytetem. Nie zwykł cofać się przed trudnościami i tak długo obracał w myślach każdy problem, aż znalazł właściwe rozwiązanie. Zwracał uwagę na każdy drobiazg, nie tracąc przy tym z oczu całości, każdemu mówił wprost, co o nim myśli, i nie cierpiał intryg w zakładzie. Człowiek jego pokroju – i z tego Egells doskonale zdawał sobie sprawę – stworzony był na przedsiębiorcę, nie na pracownika. SDRr - sztuka dobrej roboty

przedsiębiorcy



28 W latach narodzin przemysłu niemieckiego całe tabuny zdolnych, ambitnych ludzi zakładały własne przedsiębiorstwa. Byli zafascynowani możliwościami tkwiącymi w technice. Pożądali dobrobytu, bogactwa, chcieli być wolni i niezależni, mieć władzę nad innymi, zaspokajać twórcze potrzeby lub po prostu cieszyć się odrobiną uznania w najbliższej okolicy. natura człowieka uczciwego

Atlasi/Grabieżcy



29 Wtedy, kiedy rodził się kapitalizm, nie przejmowano się zbytnio moralnością ani prawem. U pionierów przemysłu na porządku dziennym były kradzieże, przeniewierstwa, bezwstydne wykradanie tajemnic przemysłowych, oszukiwanie klientów, i skrajny wyzysk robotników. Była to epoka manczesteryzmu lub inaczej liberalizmu, który przyzwalał na wszystko, co przynosiło zysk, a tym samym sukces. Dziś poglądy na ten temat mogą być różne, ale jedno jest pewne: bez tego „prawa dżungli” ówczesne Niemcy, drzemiące słodko w objęciach biedermeieru, nie byłyby zdolne do tak szybkiego rozwoju gospodarczego. wolny rynek

natura człowieka uczciwego



33 „Przedsiębiorcy, zgoła nie hamowani przez istniejące normy prawne, a do tego zachęcani przez liberalne zasady ekonomiczne (…) coraz częściej kierowali się wyłącznie prawem zysku za wszelką cenę i korzyścią własną.” natura człowieka uczciwego



34 Przedsiębiorcy okresu wczesnego kapitalizmu najgorzej obchodzili się z robotnikami, którzy nie mogli się w żaden sposób bronić. Miejsca pracy były towarem deficytowym, a z nizinnych okręgów wiejskich napływały do obszarów przemysłowych coraz to nowe fale przymierającego głodem, niepiśmiennego ludu. Nie istniały jeszcze organizacje robotnicze ani ustawy o ochronie robotników, nikt więc nie troszczył się o wyzyskiwanych, uciśnionych wyrobników. Pryncypał mógł robić z nimi, co mu się żywnie podobało, a kto pisnął słówko, skazywał się na śmierć głodową. przymus współpracy



41 W nocy z 20 na 21 sierpnia 1886 r., dokładnie o wpół do trzeciej nad ranem, pierwsza w świecie stalowa rura bez szwu była gotowa. Kiedy bracia złożyli wniosek w biurze patentowym, eksperci kręcili głowami – to zupełnie niemożliwe! autorytet

eksperci



41 Reinhard Mannesmann opracował wraz ze swym bratem Maksem technologię, która ich nazwisko rozsławiła na całym świecie, a która po dziś dzień jest główną siłą olbrzymiego koncernu Mannesmann – chodzi o technikę wytwarzania rur bez szwów. Nikt na świecie nie opanował tej techniki lepiej niż firma Mannesmann; rurami produkcji tej firmy płynie obecnie większość ropy naftowej i gazu ziemnego od Syberii i Arabii Saudyjskiej po Alaskę. Samych braci Mannesmannów wynalazek ten doprowadził natomiast na skraj ruiny. syndrom prometeusza

Syndrom Pioniera



62 Chociaż rewolucja przemysłowa skazała szlachtę na przegraną – poza magnatami górnośląskimi w rodzaju Henckla, Plessa czy Ballestrema wśród przedsięborców przemysłu niemieckiego nie było przedstawicieli arystokracji – nadal utrzymywała ona dystans nadzianych forsą mieszczańskich parweniuszy. Mimo całej swej energii ci wszyscy Kruppowie, Thyssenowie, Hanielowie czy Hansemannowie jednego nie potrafili bowiem dokonać – nie stworzyli wielkomieszczańskiego stylu życia zasadniczo różnego od stylu życia szlachty. Ludzie awansu społecznego, którzy doszli do nadmiernych bogactw w okresie przedsięborczym, kopiowali w istocie dworskie obyczaje. Pieniędzmi, wiedzą, zdolnościami bijąc na głowę współczesną szlachtę, wobec wyrafinowanego ceremoniału dworskiego ci pewni siebie przedsięborcy byli już tylko prostackimi mieszczuchami.
Szlachta wykorzystała szansę, jaką stworzyła jej skuteczna polityka Bismarcka – zajadle broniła przed mieszczańskimi intruzami ostatnich bastionów – administracji i wojska. Jeszcze w roku 1985 99,2% etatów oficerskich w renomowanych pruskich regimentach gwardii obsadzonych było przez szlachtę; równie jednoznaczna była przewaga błękitnokrwistych w najwyższych sferach dyplomacji i administracji państwowej. W konsekwencji największym prestiżem społecznym w kajzerowskich Niemczech cieszyli się nie wodzowie wielkiego przemysłu jak w plebejskiej Ameryce, lecz oficerowie. Byle porucznik zajmował wyższą pozycję towarzyską niż najbardziej nawet wpływowy przemysłowiec, a umiłowanie pruskiego drylu niezmiennie stawiało głupkowatego majora ponad błyskotliwym profesorem uniwersytetu.
arystokratyzacja

władza



73 Jeden ze współczesnych, berliński pisarz Fryderyk Sass, w książce pod tytułem „Najnowsza historia i rozwój Berlina” tak opisywał nowobogackich:
Szczególnie charakterystyczną pozycję w społeczeństwie Berlina zajmowali bankierzy, kapitaliści, fabrykanci, itp. Starają się oni coraz dobitniej uświadamiać arystokracji rodowej rosnącą władzę pieniądza. Najczęściej wywodzą się z warstw drobnomieszczańskich, chętnie jednak jednoczą się w osobną kastę, którą w pewnych kręgach społecznych nazywa się pogardliwie «lichwiarską hołotą». Ludzie ci odznaczają się nieposkromionym pragnieniem okazania się «wytwornymi», zabłyśnięcia «znakomitym wykształceniem» niby szpilą brylantową. Zaznacza się u nich sprzeczność między niską żądzą zysku a eleganckim sposobem jego trwonienia, uzurpowanie sobie roli protektora nauki i sztuki idące w parze z najwyższym barbarzyństwem w ich pojmowaniu i ocenie, służalczą uległość wobec dzisiejszych bożków obok brutalnego obchodzenia się z robotnikami, niedocenianie zasług, których nie widać na zewnątrz, mieszanina pychy i braku pewności siebie, uległości i wynoszenia się...
przedsiębiorcy

natura człowieka uczciwego



75 Dla dziewek i parobków przybyłych ze wsi posada służącego była częstokroć jedyną możliwością zaczepienia się. Służąc „u państwa” bardzo szybko przekonywali się, że są ludźmi drugiej kategorii, w zasadzie pozbawionymi praw. strumienie populacyjne



79 Gorzej niż samotnym mężczyznom z dołów społecznych wiodło się tylko jeszcze kobietom. W Prusach, podobnie jak w innych krajach niemieckich, industrializacja przyniosła im początkowo same szkody. Matrix

rachunek populacyjny



81 Typowa berlińska służąca to wiejska dziewczyna. Rzadko spotyka się wśród służących rodowite berlinianki; miejscowe rekrutują się przy tym spośród sierot, dzieci nieślubnych i najuboższych proletariuszek... Dziewczyna, która przyjeżdża do Berlina, czuje się tu zagubiona, nie ma żadnych znajomych i nie zbliża się też do rodziny, u której służy, gdyż należy do innej sfery... strumienie populacyjne



84 Jednak te lata rewolucji przemysłowej ze swymi ohydnymi zjawiskami ubocznymi, z odrażającymi parweniuszami, oprawcami z hal fabrycznych, spekulantami i hochsztaplerami, z wyrobnikami wegetującymi w nieludzkich warunkach, kobietami wykorzystywanymi na ciele i duszy – te lata były chyba konieczne dla zapoczątkowania rozwoju, który w krajach uprzemysłowionych doprowadził do masowego dobrobytu na nie spotykaną dotychczas skalę, do prawie doskonałej opieki społecznej i warunków pracy, o jakich 100 lat temu nikomu się nie śniło. Tylko społeczeństwo, które w niczym nie krępując drapieżnej przedsiębiorczości jednostek zapłaciło niesprawiedliwością społeczną, które w wynalazcy i przemysłowcu widziało bohatera, a od mas wymagało bezwzględnego posłuszeństwa – tylko takie społeczeństwo mogło szczęśliwie przeżyć wielką przygodę industrializacji. Teoretycznie można sobie wyobrazić rozsądniejszy rozwój kapitalizmu, kierujący się racjami społecznymi – ale chyba tylko teoretycznie. !

kapitalizm/socjalizm



85 Warstwy społeczne obracały się nadal w świecie pojęć idealistycznych, a ich pragnienie finezji i doskonałości kłóciło się z hałaśliwym świtem fabryk i maszyn parowych. myślenie redukcjonistyczne



88 Z niedoszłego rewolucjonisty i krytyka kapitalizmu stawszy się najbardziej bodaj utalentowanym wyzyskiwaczem klasy panującej, stworzył sobie artysta, za pieniądze niezrównoważonego psychicznie króla Bawarii Ludwika II, własny panteon w Bayreuth. artyści



88 Gloryfikowano czyny jednostek, nie rozumiejąc, że dokonywały się one wysiłkiem wielu ludzi. Podczas gdy dziś – na odwrót – socjologowie i historycy pomniejszają znaczenie wysiłków jednostkowych, upatrując motorów historii w procesach grupowych, w tamtych czasach podziwiano wielkie czyny pojedynczych „nadludzi”, ja / grupa

historycy



90 Artysta niczym udzielny książę przyjmował w tej graciarni zleceniodawców i wielbicieli. Kiedy w roku 1873 wystawił w pracowni swoje malowidło wielkości ekranu kinowego pt. Wjazd cesarza Karola V do Antwerpii, ponad 35 000 zwiedzających zapłaciło za wstęp. Do atelier przywiodły wiedeńczyków nie same tylko zamiłowania artystyczne – Makart, dobry psycholog, rozpuścił plotkę, że do postaci skąpo ubranych dziewic witających cesarza pozowały mu damy z „najlepszego towarzystwa”. public relations



94 Później impresjoniści i pointyliści poczęli obalać zasady malarstwa akademickiego. autorytet

naukowcy



95 Akcje, które, skoro tylko uzyska się koncesję na dalszą działalność kolei, odrodzą się jak feniks z popiołów. władza



111 I tak oto Krupp, którego noga nigdy nie postała w biurze konstrukcyjnym i który bardzo wcześnie rozstał się ze szkołą, przystąpił do budowy osobliwych urządzeń z drzewa dębowego, żelaza i stali. „Musiał to być najdziwaczniejszy warsztat tamtych czasów. Toporne urządzenia transmisyjne w postaci szerokich belek drewnianych, obracających się w prymitywnych łożyskach, właściwie hakach żelaznych; gwoździe, specjalnie do tego celu kowane, zastępowały śruby, osobliwe naciągi napinały liny”, dworuje sobie Wilhelm Berdrow.

Wiosną, gdy w łożysku rzeki znów rozległ się plusk wody, w stalowni Kruppa ruszył osobliwy system kół. Wiele rzeczy trzeba tu było zmienić, w wielu miejscach wzmocnić czy zastosować inną zupełnie konstrukcję. Ale z czasem urządzenia się dotarły i pewnego dnia pierwsza para idealnie wyszlifowanych łożysk czekała na odbiorcę. W wiele lat później Alfred Krupp zwierzał się „Gdybym był przewidział trudności, z jakimi zetknę się przy tej okazji, nie byłbym się podjął tego zadania, nawet gdyby mi oferowano 55 talarów za sztukę. Przysporzyło mi to niesłychanych kłopotów; przy czym dwa walce były zupełnie do niczego.”

Z uwagi na nieobliczalność rzeczułki Krupp zmienił konstrukcję swoich urządzeń tak, aby w razie potrzeby mogły być napędzane za pomocą koła zamachowego poruszanego ręcznie przez trzech lub czterech robotników. Ponieważ stal była bardzo twarda, prace tokarskie i szlifierskie wymagały niesłychanego mozołu. Niepozorny, wręcz śmiesznie mały zakładzik nad rzeką Berne dał przecież Kruppowi możliwość zapoznania się z problemami stalownictwa od podstaw.

SDR - sztuka dobrej roboty



112 Tam też zrozumiał, że na gotowych wyrobach można zarobić o wiele więcej niż na surowej stali. Za sztancę otrzymywał czternastokrotną wartość materiału, za idealnie wyszlifowany walec – dziesięciokrotną. „Muszę się nastawić na wyroby – notował w dzienniku – przy których płaci się za jakość wykonania.” przedsiębiorcy



115 Po raz pierwszy też ujawnia się mania Alfreda nieustannego zapisywania wszystkiego, co mu przychodzi do głowy. SDR - sztuka dobrej roboty



117 W najwyższej tajemnicy zleca w swoim warsztacie wykonanie kilku luf karabinowych metodą zwaną przez siebie kuciem drążonym. Lufy te pakuje następnie do worków i wysyła do fabryki w Saarn. Fachowcy są zachwyceni lufami produkcji Kruppa, wytrzymują one bowiem pięciokrotny ładunek prochu. Dwie wypróbowane lufy wysyła Alfred pruskiemu ministrowi wojny, von Boyenowi, dołączając opis produkcji wraz z zapewnieniem, że tym samym sposobem jest także w stanie wykonać działa. Ale Prusacy nie zapalają się tak szybko – z ministerstwa przychodzi chłodna odpowiedź, że produkcja zostaje odrzucona, „gdyż obecny sposób produkcji, jak i jakość wytworzonych tym sposobem luf spełnia wszystkie rozsądne wymagania i nie pozostawia nic do życzenia”. urzędnictwo

innowacja



122 Po to, aby każdy znał swoje miejsce, Alfred ogłasza pierwszy „regulamin fabryczny”, w którym między innymi udziela swoim robotnikom przestróg i wskazówek moralnych. Tak więc ten, kto ma długi w gospodzie lub u kupca, musi być „bezwzględnie i bezzwłocznie wydalony z zakładu”, gdyż, jak stwierdza największy dłużnik w Essen i okolicy, „zaciąganie długów psuje charakter, prowadzi do lekkomyślności i złodziejstwa”. W tym samym czasie Alfred musi przetapiać srebra rodzinne, gdyż nie ma z czego wypłacić pracownikom pensji. zarządzanie

hipokryzja

zadłużenie



126 Z wiekiem stawał się też coraz bardziej nieufny wobec swoich pracowników i „prokury”, jak określał kierownictwo firmy, a nawet najbliższych przyjaciół, nie wyłączając Fryderyka Söllinga. Wszędzie wietrzył zdradę, w dzienniku mnożyły się zdania w rodzaju „Myślę, że powinienem mieć drugiego strażnika, który by kontrolował pierwszego, i trzeciego, żeby uważał na drugiego.” CŻC - cykl życiowy człowieka



129 Jak we wszystkim, tak i w tym okazał się pedantem. SDR - sztuka dobrej roboty



131 Podczas bezsennych nocy „odruchowo chwyta za ołówek”, zapisując kolejne notesy. SDR - sztuka dobrej roboty



133 W tym czasie przemysł niemiecki miał nie najlepszą opinię. Przemysłowcy niemieccy byli w sytuacji podobnej jak w sto lat później Japończycy – mieli opinię utalentowanych, nikt jednak nie wierzył w to, aby zdołali kiedykolwiek doścignąć wiodące firmy brytyjskie. Bo też pierwsza wystawa londyńska z roku 1851 zdominowana była całkowicie przez Brytyjczyków: obok 6146 wystawców angielskich pojawiło się tylko 1563 niemieckich. Jeszcze w roku 1876 Franz Reuleaux, twórca kinematyki i docent Akademii Rzemiosł w Berlinie, donosił z wystawy w Filadelfii: „Przemysł niemiecki kieruje się dewizą: produkować tanio i źle.” CŻP - Cykl Życiowy Przemysłu



137 Ostatecznie jednak obaj kontrahenci skorzystali na tej nieoczekiwanej publicity, jaką przyniósł im paryski spór. Przychylny Kruppowi biograf Gert von Klass tak pisał: „Wystawy światowe zawsze przynosiły Kruppowi szczęście. Były one najlepszym gruntem dla popisów «propagandy» w wielkim stylu, którą to sztukę posiadł Krupp w stopniu najwyższym... Krupp był zapewne pierwszym na świecie specem od propagandy.” Za to dyrektor generalny bochumskiej stalowni, Louis Baare, jeszcze w dwa lata później, podróżując po Niemczech południowych, konstatował wstrząśnięty: „Tutaj nikt o nas nie słyszał.” Dopiero gdy w rozmowie z klientami wspominał paryski spór, miny im się rozjaśniały: „Przyznają, że czytali w Paryżu o takiej firmie.” Baare wyciąga stąd wniosek, który dla Kruppa od dawna był oczywisty: „Byłoby dobrze, gdyby nazwa naszej firmy od czasu do czasu wymieniana była publicznie.” public relations

marketing



137 Alfred Krupp podniósł rękawicę i wyasygnował 2100 franków na cele planowanego testu. Równocześnie jednak instruował swych paryskich agentów, każąc im wykorzystać wszystkie możliwości wpłynięcia na decyzję jury: „Proszę nie szczędzić słów i pieniędzy w celu pozyskania przyjaciół mogących Panom służyć pomocą. Urzędników pruskich, a także francuskich, traktujcie Panowie z najwyższą uniżonością.” Historyk Evelyn Krocker w swojej pracy doktorskiej pt. Wystawy światowe w XIX wieku tak pisze na ten temat: „Pewien brak skrupułów w postępowaniu Kruppa na wystawach światowych – co w wypadku innych wystawców rzucało się w oczy – dochodzi zwłaszcza do głosu w bezpośrednim manipulowaniu gremiami zobowiązanymi do obiektywizmu.” naukowcy

kłamstwo

konkursy

autorytet



143 Nawet koszty zakupu gruntów były nieprzewidywalne, a to z tego względu, że jakiekolwiek przecieki na temat domniemanej trasy projektowanej kolei powodowały natychmiastową eksplozję cen gruntów. wolny rynek



145 Realizując tak ogromne zamówienia zdany byłem w paru dziedzinach całkowicie na podwykonawców. Musiałem płacić zaliczki przy złożeniu zamówienia i w trakcie produkcji, uiszczać pełną opłatę przed odbiorem gotowych maszyn i godzić się na szereg innych wysoce nieprzyjemnych warunków, mimo że jako zleceniodawca miałem pełne prawo oczekiwać zgoła odmiennego traktowania. fizyka firmy



149 Trzymał na żołdzie literatów, obsypywał pieniędzmi dziennikarzy, którym wyznaczał renty – tak zdobył prasę. dziennikarze



151 Strousberg z goryczą zauważa w swoich pamiętnikach, że z Rumunami „w ogóle nie sposób się było dogadać po dobroci; ludzie ci bowiem albo płaszczą się niewolniczo, albo też stają się bezczelni do granic możliwości”. natura człowieka uczciwego



155 Człowiek ten stoczył się na samo dno z tak zawrotnej wysokości, że trudno było nie współczuć mu, mimo że zrujnował wiele ludzkich egzystencji. fizyka firmy



159 Aby pobudzić wyobraźnię potencjalnych nabywców papierów wartościowych, posługiwano się przynętą w postaci wspaniałych prospektów i sensacyjnych artykułów w gazetach – skorumpowanych wydawców i dziennikarzy nie wymyślono wszak w naszych czasach. dziennikarze

media



159 Bankier Gerson Bleichröder, który od połowy lat sześćdziesiątych zarządzał prywatnym majątkiem kanclerza, okazywał się podejrzanie dobrze poinformowany o mających zapaść decyzjach, które w efekcie przynosiły sowite zyski zarówno jemu, jak i jego znakomitemu klientowi. władza

bankierzy



161 Poczytne pismo „Gartenlaube” przyniosło relację o losach pewnego ziemianina z Pomorza, który sprzedawszy swoją posiadłość, przeniósł się do Berlina z 250 000 talarów gotówką, zamierzając żyć z procentów. Naiwny szlachcic uległ jednak namowom usłużnych doradców i ulokował swoje kapitały w akcjach Centralnego Banku Budowlanego. Bank ten już w dziesiątym miesiącu swojej działalności wypłacił akcjonariuszom ogromną czterdziestoprocentową dywidendę, w związku z czym jeszcze w kwietniu 1873 roku jego akcje osiągały kurs 420 procent wartości nominalnej. Nasz ziemianin zakupił akcje banku o wartości nominalnej 800 000 talarów po kursie 400, co dawało razem 320 000 talarów. 250 000 wypłacił własną gotówką, a na pozostałe 70 000 uzyskał kredyt w banku, który z tytułu gwarancji zażądał zdeponowania w nim wszystkich zakupionych akcji. Oto jak w relacji „Gartenlaube” wygląda koniec tej afery: „Od pewnego momentu kurs akcji zaczął systematycznie spadać; bank zażądał od nabywcy akcji ich pokrycia, a kiedy to nie nastąpiło, sprzedał akcje na giełdzie zgodne z prawem. I tak w ciągu niespełna pół roku bogaty ziemianin stracił cały majątek, a ponadto pozostał mu dług w banku wysokości 20 000 talarów.” Ekonomiści, studiujący historię kapitalizmu, uznali krach gospodarczy po roku 1873 za przypadkowy „wypadek przy pracy” i niechętnie wracają tego okresu. I tak na przykład pewien profesor historii i socjologii gospodarki twierdzi, że „badania w tej dziedzinie są jeszcze w powijakach”. Z tym większym zapałem rzucili się na ten temat marksiści. Jakiś czas temu Hans Mottek, jeden z czołowych historyków ekonomii ówczesnej NRD, opublikował na ten temat kilka książek. Dowodził w nich, że wielki krach przedsiębiorczości z końca ubiegłego stulecia jest modelowym przykładem niezdolności kapitalizmu do rozwiązywania stworzonych przez siebie problemów.

Jakkolwiek byśmy tego nie nazwali – wydarzeniem modelowym czy wypadkiem przy pracy – jest to niewątpliwie historia pouczająca. Faktem jest bowiem, że wiele zjawisk charakterystycznych dla tamtego okresu – dzieciństwa kapitalizmu – występuje również i dziś. Wprawdzie o wiele lepiej funkcjonują dziś giełdy, wprawdzie w prawie gospodarczym uwzględniono doświadczenia z przeszłości – ale podstawowe wzorce dążenia ludzi do bogacenia się pozostają niezmienne. A sposoby, za pomocą których sprytni przedsiębiorcy próbują dziś nabijać klientów w butelkę, co najwyżej stylem różnią się od chwytów reklamowych Anno Domini 1870.

Jak nabić klienta w butelkę

Czytając prospekty giełdowe z lat przedsiębiorczej hossy trudno nie myśleć o dzisiejszych gazetach, gdzie ogłaszają się przeróżne firmy odpisowe, promotorzy akcji, itd. Wtedy również, podobnie jak dziś, gazety czerpały zyski z giełdowego boomu.

natura człowieka uczciwego

bankierzy

media



A w zasadzie fizyka nabijania w butelkę
164 I potrafili wzbudzić w nich wiarę i pewność wygranej dzięki ukazywanym podpisom – podpisom osób nobliwych, powszechnie znanych, którzy zdążyli już dokonać subskrypcji proponowanych akcji. natura człowieka uczciwego

konformizm



166 Pozory sukcesu działały jednak zaraźliwie, toteż stopniowo coraz więcej drobnych urzędników, robotników i służących zaczynało interesować się cudownymi papierami, które rzekomo z dnia na dzień pozbawiały człowieka trosk materialnych. natura człowieka uczciwego

rachunek populacyjny



170 „Następca zbankrutował w ciągu paru miesięcy, i to bynajmniej nie z własnej winy. Oddano mu bowiem do dyspozycji jedynie kuchnię - bez napoi. Mimo to musi utrzymać i opłacić całą armię kelnerów. Natomiast sprzedaż piwa idzie na rachunek pana prezydenta rady nadzorczej, Juliusza Pickartta, który jest przypadkowo generalnym dzierżawcą piwiarń.”

Nawet buńczuczne posunięcia reklamowe, jak na przykład start francuskiego sterowca z terenu „Flory” czy loteria na sumę ćwierć miliona talarów, nie były w stanie uczynić ze źle zarządzanego interesu dochodowego przedsiębiorstwa.

władza

GWG - Gra w grupie (PNWS)



170 Każdy chciał dużo zarobić, a mało zrobić. natura człowieka uczciwego



174 Ażio – tj. różnica między rzeczywistą wartością przedsiębiorstwa a kapitałem akcyjnym, zgromadzonym na giełdzie. resergia



176 W Berlinie czekał na nich zresztą częstokroć los o wiele gorszy niż na wsi. Tam mieli przynajmniej co do ust włożyć i jakiś dach nad głową. Tymczasem milionowa wieś nad Sprewą, gdzie szerzyła się przedsięborcza zaraza, nawet tego nie była w stanie im zapewnić. Miasto / Wieś



185 Wraz z nastaniem wysokiej koniunktury przybywało do Niemiec coraz więcej Żydów z Europy Wschodniej; wielu z nich osiedliło się w nowych ośrodkach przemysłowych. W okresie wielkiego krachu gospodarczego było w Rzeszy 700 000 Żydów, z czego 500 000 w samych Prusach. W tym samym czasie c. k. monarchia, obszarem o wiele przewyższająca Niemcy, dawała schronienie zaledwie 200 000 Żydów. (Dla porównania – we Francji było wówczas 80 000 Żydów, w Wielkiej Brytanii 50 000, we Włoszech 40 000, w Danii 5000, a w Szwecji 1000). W roku 1876 tylko w Berlinie żyło 50 000 Żydów, czyli tyle, co w całej Wielkiej Brytanii. Żydzi



186 Niemcy zresztą w ogóle nie rozumieli kapitalizmu. Płynność pieniądza, cykle gospodarcze, akumulacja wielkich kapitałów, niezrozumiałe prawa giełdy, triki i zawiłości handlu papierami wartościowymi – wszystko to dla szerokich mas było wciąż zagadką. Tymczasem stosunkowo nieliczna warstwa żydowskich giełdziarzy i przemysłowców czuła się w tej materii jak ryba w wodzie. Żydzi

system strumieniowy



186 Ci sami Niemcy, który jeszcze do niedawna wierzyli, że za parę akcji można zdobyć klucz do krainy pieczonych gołąbków, teraz jak ognia bali się wszystkiego, co pachniało pieniądzem i giełdą. Publicysta i politolog Konstanty Frantz, syn luterańskiego pastora, tymi słowy wyraził nastroje panujące wówczas w Niemczech: „Zaiste, świat jest pełen oszustw.” Matrix



186 Rzesze łatwowiernych, które dały się nabrać na gołosłowne obietnice. propaganda

konformizm



190 Kiedy Prusy postanowiły pozbyć się akcji towarzystwa kolei Kolonia – Minden, jako jeden z pierwszych dowiedział się o tym bankier Bleichröder, który tez natychmiast nabył pokaźny ich pakiet na rachunek swego najpoważniejszego klienta. Osobiste korzyści wyciągał Bismarck także z innych posunięć gospodarczych rządu. Oto kiedy w roku 1878 rząd pruski postanowił upaństwowić prywatne kolekcje w królestwie, premier, znając wcześniej ceny, jakie państwo zamierzało oferować spółkom (a były one wyższe od aktualnych kursów akcji kolejowych), kupił wcześniej na giełdzie za pośrednictwem Bleichrödera kolejny pakiet akcji. władza

informacja



190 W nagrodę za zwycięstwo nad Danią w wojnie sześciotygodniowej Wilhelm I podniósł go do godności hrabiego, ponadto nakłonił Landtag do przyznania bohaterowi premii w wysokości 400 000 talarów (obecnie około siedmiu milionów marek). Od tego czasu majątek przyszłego kanclerza Rzeszy rósł w tempie wręcz nieprzyzwoitym, a prywatne interesy tego męża stanu nierzadko szły w parze z jego posunięciami politycznymi. żołnierze



193 I oto firma ta z inicjatywy Bleichrödera zawiera z państwem pruskim dziesięcioletni kontrakt, w myśl którego rząd ma prawo kontrolować każdy telegram przed jego nadaniem. Ponadto może domagać się zwolnienia „nieodpowiedzialnych” reporterów i ma prawo wydelegować swego przedstawiciela do rady nadzorczej. Zdaniem wielu historyków, sieć telegraficzna Wolffa stała się w rękach Bismarcka dogodnym narzędziem służącym do manipulowania prasą i rozpowszechniania materiałów propagandowych. władza

media



194 „Tupet połączony z brakiem taktu, ordynarna chciwość, bezczelność, próżność, i łaknienie zaszczytów, duchowe dorobkiewiczostwo i służalczość.” natura człowieka uczciwego



197 „Arystokrata jest dumny ze swoich przodków, parweniusz się ich wstydzi.” arystokratyzacja

łańcuch sukcesji



202 Był to w istocie stary spór o prymat między papiestwem, a cesarzem niemieckim. model podstawowy - książę, biskup i lud



202 Socjalistyczny przywódca, August Bebel, tak podsumowuje ideologię antyżydowską: „Antysemityzm to rodzaj socjalizmu dla ludzi ograniczonych.” ideologia



211 Nas latach trzydziestych XIX wieku. Siła robocza wywodziła się głównie ze wsi – byli to robotnicy rolni lub rzemieślnicy. Do fabryk szli z własnej woli – zarabiali tam więcej, toteż mimo ciężkiego dwunastogodzinnego dnia pracy łatwiej im było się utrzymać. strumienie populacyjne



221 Odbywszy w maju 1864 roku triumfalne tournée po Nadrenii, gdzie na wiecach oklaskiwały go wielotysięczne tłumy („Towarzyszyła mi nieodłączna myśl, że tak musi wyglądać tworzenie nowych religii” – pisał do hrabiny Hatzfeldt). religia



232 U szczytu stali bankierzy. bankierzy



232 1 grudnia pracownicy odpowiedzieli strajkiem, do którego przystąpiło 6400 pracowników spośród 7400-osobowej załogi. Twórca związku, Maks Hirsch, trzymając się konsekwentnie zasady polubownego załatwiania sporów z pracodawcą, odradzał wałbrzyszanom udział w strajku. Mimo takiego nastawienia zebrał wśród zamożnych przyjaciół sumę 30 000 talarów, którą przekazał do górniczej kasy strajkowej. Pieniędzy nie na długo jednak starczyło i po ośmiu tygodniach trzeba było wrócić do pracy, gdyż górnikom i ich rodzinom groziła po prostu śmierć głodowa. Podobny los spotkał 4000 pracowników tekstylnych u Forstera, którzy byli również zorganizowani w związek typu Hirscha-Dunckera, a teraz przystąpili do walki o wyższe płace. Oni również musieli zrezygnować z protestu, nie osiągnąwszy niczego. Te dwa wielkie strajki roku 1869 pogrzebały na dobre związki zawodowe tego typu. przymus



245 Mieli doskonałe pomysły i dość wyobraźni na to, aby prawidłowo przewidzieć kierunki rozwoju przemysłowego w Zagłębiu Ruhry – powstawanie potężnych, powiązanych pionowo koncernów mieszanych. Brakowało im natomiast dyscypliny oraz zmysłu techniczno-organizacyjnego. W kilka dziesięcioleci później wyposażony w te cechy August Thyssen zrealizował to, o czym ci dwaj tylko mogli marzyć. SDR - sztuka dobrej roboty



245 Jakkolwiek pomysł połączenia wielu drobnych zakładów górniczych i hutniczych, położonych w Zagłębiu Ruhry, w jeden wielki koncern był sam w sobie dobry, to jednak miał pewną istotną wadę. Otóż poszczególne zakłady „Unii”, nabyte okazyjnie za niewielką stosunkowo cenę – należała do nich między innymi dortmundzka huta króla kolejowego Strousberga, który popadł w tarapaty finansowe – po prostu do siebie nie pasowały. Faktu tego akcjonariusze „Unii” byli zupełnie nieświadomi, Omamieni wspaniałymi prospektami Towarzystwa Dyskontowego, nabyli akcje nowej spółki, podbite zręcznie przez Grilla i Hansemanna, po znacznie zawyżonych cenach – 170% wartości emisyjnej. I oto w dwa lata później akcje „Unii” stały się zupełnie bezwartościowe. Kurs spadł do 30, dywidend od dawna nie wypłacano, a zarząd przedwcześnie uwieńczonego laurami koncernu metalurgicznego odnotował bilans ujemny. Na tej akcji nasz bankier zarobił ponad milion talarów. bankierzy



250 Nowi sprzymierzeńcy obmyślili plan ściągnięcia oszczędności mieszczaństwa francuskiego, przekształcenia ich w gigantyczną masę finansową, która wsparłaby najambitniejsze inwestycje przemysłowe. Śmiałkom bynajmniej nie przeszkadzało, że sprzeniewierzają się podstawowej zasadzie rzemiosła bankowego, głoszącej, że nigdy nie należy finansować długofalowych inwestycji ze środków deponowanych na krótkie terminy. Wychodzili z założenia, że suma przychodów zawsze będzie wyższa od udzielonych kredytów. bankierzy



260 August Thyssen (…) po prostu był zdania, że politykę należy odebrać dworakom i powierzyć ekonomistom. politycy

władza



262 Powróćmy jednak do starego Thyssena – twórcy miliardowej fortuny. Jeśli w tyle lat po pierwszych przedsiębiorcach potrafił stworzyć tak rozległy koncern metalurgiczny, to stało się tak dlatego, że był mistrzem w trzech dziedzinach. Przede wszystkim był świetnym technikiem; w lot oceniał wartość każdej innowacji w dziedzinie wytopu i obróbki stali i za wszelką cenę starał się jak najszybciej wprowadzić ją w swoich zakładach. Po drugie, był urodzonym organizatorem, potrafił tak efektywnie zaplanować swoje zakłady i zorganizować ich pracę, jak nikt z jego konkurentów. I wreszcie po trzecie, potrafił wymyślać i realizować najbardziej fantastyczne transakcje finansowe – transakcje, przy których każdy inny przemysłowiec skręciłby kark. SDR - sztuka dobrej roboty



265 I tym razem Thyssen okazał się pionierem, odwracając święte prawo Zagłębia Ruhry, które brzmiało: „żelazo jedzie do węgla”. Oto bowiem zbudował w samym środku lotaryńskiego Zagłębia Minette, na sześciusethektarowym obszarze, kupionym potajemnie przez podstawionych ludzi, największą i najnowocześniejszą wówczas stalownię w Niemczech – ku rozpaczy innego magnata stalowego, Emila Kirdorfa z „Kopalni Gelsenkirchen”, który też wpadł na ten sam pomysł, ale jak zwykle się spóźnił. nadążność



267 Fakt, że przedsiębiorcy nie przebierali w środkach, łamiąc wszelki opór załogi, wypływał właściwie ze strachu przed „motłochem”. Przemysłowcy, zawdzięczający swoje sukcesy poczuciu rzeczywistości, świetni zdawali sobie też sprawę z dysproporcji sił między nimi i ich robotnikami. Toteż każdy środek był dobry, aby utrudnić robotnikom uświadomienie sobie własnej siły. GWG - Gra w grupie (PNWS)

walka klas



269 Trzecim, równie wspaniałym pomysłem patriarchy była utworzona w roku 1858 „Spółdzielnia Spożywców”, która stwarzała pracownikom zakładów Kruppa dogodne warunki do zakupów, a z drugiej jednak strony przynosiła spore zyski koncernowi. Dzięki zakupom hurtowym zaopatrzeniowcy Kruppa kupowali żywność taniej niż handlarze detaliczni i zarabiali na zbycie. korzyści komparatywne



271 Kronikarz przemysłu Kurt Pritzkoleit dochodzi do następującego wniosku: „To, co obserwujemy u Stumma, odpowiada dokładnie modelowi totalitarnej władzy nad ludźmi pracy, tylko że w tym przypadku uzurpatorem nie było państwo, lecz prywatny przedsiębiorca.” I rzeczywiście robotnicy zakładów Stumma od kołyski aż po trumnę nie mieli najmniejszej szansy uwolnienia się od wszechwładzy pryncypała.

Zaczęło się od dzieci, które dostawały się pod kontrolę koncernu Stumma w szkółkach przyzakładowych. Synowie szli do szkoły hutniczej; najzdolniejsi kończyli kursy doszkalające - również w macierzystym zakładzie. Córki uczęszczały do szkoły szycia i robótek ręcznych, potem do szkoły gospodarstwa domowego, aby wreszcie poślubić robotnika zakładów Stumma – rzecz jasna po uzyskaniu pozwolenia pana fabrykanta.

Szef udziela pozwolenia na ślub

Młoda para była całkowicie uzależniona materialnie od fabryki. Otrzymywała mieszkanie zakładowe, a jeśli zaoszczędziła przynajmniej 900 marek i prowadziła się bez zarzutu, mogła otrzymać kredyt do 2400 marek na budowę własnego domku. „Właściciele domków” byli ulubionymi pracownikami fabrykanta, póki bowiem nie spłacili kredytu, musieli bez szemrania harować więcej niż ich koledzy nie mający żadnych zobowiązań wobec fabryki.

Kazał szpiegować swoich robotników, śledził każdy ich krok, opłacał donosicieli i samowolnie karał każdego, kto w jego pojęciu zboczył z właściwej drogi. Robotnicy Stumma mieli być bogobojni, posłuszni i wdzięczni. I większość taka była lub takich udawała. Kogo bowiem Stumm zwolnił z pracy, ten nie miał najmniejszych szans w całej „Saarabii” aż do śmierci jedynowładcy, który umarł 8 marca 1901 roku na raka żołądka.

państwo

władza

metoda zmiany parametrów



275 Werner Siemens nigdy nie był owym dobrotliwym patriarchą, geniuszem, mądrze szybującym wysoko ponad nędzami tego świata, jak go się często przedstawia w podręcznikach szkolnych. Jemu także, podobnie jak Kruppowi, zdarzało się wykorzystywać pomysły innych, mniej przedsiębiorczych ludzi – i chodzić w cudzej glorii. natura człowieka uczciwego

Matrix



279 Przy całym swoim zamiłowaniu do nauki Werner Siemens od początku uważał się jednak za przedsiębiorcę, a nie tylko wynalazcę. Ta właśnie podstawowa projekcja życia, której ani na chwilę się nie sprzeniewierzył, sprawiła, że Werner Siemens wybił się ponad całą masę eksperymentujących wynalazców i techników, jakich nie brakowało wtedy w Niemczech. Dla Siemensa technika nigdy nie była celem samym w sobie. Rozwijając swoje pomysły, wychodził zawsze od konkretnych problemów, które przychodziło mu rozwiązywać. Wybierał przy tym te problemy, za których rozwiązanie ktoś gotów był suto zapłacić. SDR - sztuka dobrej roboty

resergia



279 Nie był on tuzinkowym konstruktorem, miał dalekosiężne plany. W wiele lat później wyznał w liście do brata Karola, że już dawniej marzył o stworzeniu przedsiębiorstwa o randze światowej. „Już od wczesnej młodości – pisał – marzyłem o stworzeniu przedsiębiorstwa o zasięgu światowym ? la Fuggerowie, które nie tylko mnie, ale także moim potomkom przyniosłoby władzę i uznanie w świecie...” SDR - sztuka dobrej roboty



296 „Podobnie jak plantatorzy amerykańscy nasi junkrzy grają va banque i będą zdolni do każdego łotrostwa z chwilą, jeśli pomogą królowi pozbyć się skrupułów co do przestrzegania prawa i złożonej przysięgi...” natura człowieka uczciwego

ideologia



298 Według wyliczeń braci standardowy telegram zawierający 20 słów miał kosztować nadawcę nie więcej niż 87,5 franka. W sumę tę wliczony był zysk dla spółki w wysokości 29,25 franka. Zgodnie z kalkulacją zysk akcjonariuszy w stosunku do wartości nominalnej akcji miałby wynosić ok. 20%. Jak zwykle w takich razach kalkulacje te wzięły w łeb. fizyka firmy



300 Od pierwszej chwili zasmakował w tym niecodziennym zadaniu. SDR - sztuka dobrej roboty



304 Słabość Siemensa – przedsiębiorcy zepsutego powodzeniem – w prowadzeniu przedsiębiorstwa polegała na tym, że nie potrafił on przestawić się z pozycji wszechwiedzącego pryncypała na zasady nowoczesnego menedżerstwa. Dziedzina elektrotechniki tak się bowiem tymczasem rozrosła, że jeden człowiek nie był już w stanie nad wszystkim zapanować. Z wiekiem Wernerowi Siemensowi coraz trudniej było ogarnąć całość. Zdarzało się więc nader często, że jego najbliżsi współpracownicy robili to, co uważali za słuszne, a nie to, co było najlepsze dla firmy. fizyka firmy

GWG - Gra w grupie (PNWS)



311 Emil Rathenau był nie tylko utalentowanym inżynierem, ale tak jak August Thyssen zawsze dążył do racjonalizacji produkcji. fizyka firmy



312 Feliks Pinner tak charakteryzuje bossa koncernu AEG, który dla wielu współczesnych stanowił zagadkę: „Emil Rathenau był naturą nieskomplikowaną; nie był mędrcem, zręcznym dialektykiem ani porywającym mówcą; nie nadążał za subtelnym tokiem rozumowania. Nie był też typem brutalnego władcy i jak na człowieka wielkiego sukcesu odznaczał się niezwykłą łagodnością. Miał po prostu jedną zasadniczą cechę: widział przyszłość jasno jak na dłoni. Dzięki proroczemu zaiste darowi dostrzegał bez specjalnego wysiłku tendencje rozwojowe, nad których odkryciem inni musieli zdrowo się namęczyć...” SDR - sztuka dobrej roboty

nadążność



316 Żył jak król. Ale po trzech kwartałach doszedł do wniosku, że pozostając tu dłużej, zupełnie skapcanieje. hiperkompensacja

arystokratyzacja



321 Nierzadko okazywało się, że oszczercy pomawiali go o nieuczciwość, którą sami popełnili. taktyka von Selffa



329 Ten niewykształcony, stroniący od ludzi i wiecznie skrępowany syn oberżysty pracował w małym sklepie kolonialnym i mieszkał u starszego brata, Wilhelma. Nikt by nie podejrzewał w nim autora najdonioślejszej bodaj idei od czasu wynalezienia maszyny parowej. Sam wtedy chyba nie wiedział, że jest geniuszem technicznym na miarę Wernera Siemensa. Mikołaj August Otto wiedział tylko jedno: że musi pracować po nocach jak opętany nad rozwiązywaniem problemów, które stwarzał silnik spalinowy. SDR - sztuka dobrej roboty



336 I dalej pisze historyk: „Jeśli chodzi o zachowanie Langena, wiele tu wyjaśnia po prostu sprawa wieku. Cóż, Langen był starszy, bardziej zajęty, bogatszy, bardziej zadowolony z siebie – jak i cała gospodarka.” CŻC - cykl życiowy człowieka

fizyka człowieka



336 Ze względu na te rozliczne obowiązki Langen nie był już w stanie odeprzeć ataków konkurentów, którzy ignorując patent Otta kopiowali po prostu jego czterosuw, nie przejmując się perspektywą płacenia odszkodowań. Trudno sobie zresztą wyobrazić, aby tak ważny wynalazek dało się obwarować patentami tak, aby inni nie mogli skorzystać z pomysłu. Gottlieb Daimler przerobił silnik Otta, pracujący na wolnych obrotach, na wysokoobrotowy silnik samochodowy, Wilhelm Maybach zaś miał w przyszłości produkować najpiękniejsze limuzyny tamtych czasów, a także niezawodne agregaty dla sterowców hrabiego Zeppelina. informacja

przedsiębiorcy



337 Któż mógł przypuszczać – wtedy, gdy zaczynał się manczesteryzm, a niedożywione dzieci posyłano do niewolniczej pracy w kopalniach – że kapitalizm będzie zdolny wydźwignąć masy ludzkie krajów uprzemysłowionych do takiego standardu życiowego, jakiego wtedy nie znała nawet cienka warstewka elity społecznej.

Dzisiaj brutalność i niesprawiedliwość stosunków społecznych na początku ery przemysłowej może nas przerażać, a nawet budzić nienawiść do „wyzyskiwaczy”. Ale chyba prawdą jest, że bez piratów przemysłowych tamtych lat – a byli pośród nich prawdziwi mizantropi – nie powstałaby ta formacja społeczno-ekonomiczna, dzięki której dziś jesteśmy tak syci – kapitalizm. Musiały zostać uruchomione najpotężniejsze siły napędowe ludzkich działań, aby mogła powstać „Firma Przemysł”.

kapitalizm/socjalizm

Długofalowo / Krótkofalowo