Wygenerowano:
02.11.2017
18:17:43

Przejdź do spisu książek
Wygenerowano programem:
Q-Księgozbiór 3000





Utracony honor, zdradzona wiara. Relacja żołnierza Liebstandarte Adolf Hitler.

( Maeger, Herbert )

Spis cytatów dla wybranej książki

Strona Treść cytatu Słowa kluczowe / uwagi
27 Ten cały „pruski dryl” wydawał mi się odrażający. Chodziło w nim chyba głównie o to, żeby przez całe to podłe traktowanie wpoić żołnierzom ślepe posłuszeństwo, przygotować ich na wojenną katorgę i śmierć w imię „najwyższych” ideałów. żołnierze



28 Tego rodzaju dryl, któremu byliśmy poddawani, skutecznie tępił nie tylko indywidualne zasady moralne, ale i wszelkie normy etyczne żołnierza niemieckiego, tak szczegółowo i z takim patosem opisywane przez Ernsta Jiingera w książce In Stahlgewittern. Żołnierze Gwardii Przybocznej przede wszystkim uczyli się umierać. Przygotowanie do walki sprowadzało się do kształcenia u nich mechanicznych, niekiedy wręcz samobójczych odruchów. Zgodnie z tym, co sam zaobserwowałem i czego doświadczyłem na własnej skórze, o takiej formie szkolenia decydował niski poziom etyczny podoficerów zawodowych. żołnierze



29 Zdawać by się mogło, że ludzie traktowani są jak surowiec, który nigdy się nie wyczerpie, a w dodatku jest niezwykle tani. żołnierze

politycy



35 Co wieczór, począwszy od wczesnego dzieciństwa, aż po dziś dzień odmawiam trzykrotnie „Zdrowaś Mario”. Ta modlitwa, w potrzebie i cierpieniu - zwłaszcza w czasie wojny - była dla mnie szczególnie pokrzepiająca, i właśnie za to jestem wdzięczny religii.
Instytucję Kościoła postrzegam jako konieczną, gdyż tworzy ramy dla wszelkich zasad ludzkiego działania. Moje osobiste przeżycia przyczyniły się jednak do tego, że zdystansowałem się wobec Kościoła i przez dłuższy czas nie potrafiłem zmienić swego nastawienia. Przyczyniły się do takiego stanu rzeczy nie tylko - stosunkowo nieszkodliwe - podejmowane przez księży próby kontaktów, zakrawających niemal na pedofilię, z którymi spotkałem się jako dziecko, ale i brutalny, a zarazem całkowicie nieuzasadniony zarzut i kara cielesna, jaką wymierzył mi pewien duchowny nauczyciel w czwartej klasie gimnazjum.

Nie chcę jednak wypaczyć wizerunku kleru i muszę podkreślić, że większość duchownych, z którymi zetknąłem się w dzieciństwie i młodości, a szczególnie w latach szkolnych i w późniejszym życiu, były to osobowości dużego formatu, które wspominam z szacunkiem i czcią.

religia



37 „Nikt nie powinien głodować i marznąć”, co w myśl totalitarnych narodowosocjalistycznych zasad można zinterpretować nieco inaczej: „Nikt nie powinien jeść lepiej niż sąsiad!” syndrom czerwonych oczu



38 W latach trzydziestych doszło jeszcze do konfliktu pomiędzy katolickim klerem a propagatorami narodowego socjalizmu, który stawał się w Niemczech potęgą państwową, wymuszającą nieuniknioną polaryzację społeczeństwa. Książę/biskup/lud



39 Miałem siedemnaście lat, byłem więc, jak wszyscy w tym wieku, uparty i gotowy bronić swego zdania. Z rodzicami często dochodziło do konfliktów. CŻC - cykl życiowy człowieka



41 Germanie i Rzymianie to dwa przeciwieństwa, zarówno kiedyś, jak i dzisiaj. Ci pierwsi kierują się emocjami, dla drugich natomiast istotna jest tradycja i rozsądek. Ten, kto dorastał w strefie granicznej, w której ścierają się te dwa kręgi kulturowe, wie, że obu można przypisać zarówno pozytywne, jak i negatywne cechy. Ciągle podejmowano trud, by połączyć ideały obu stron, lecz te wysiłki na przestrzeni czasu okazały się nie dość, że daremne, to na dodatek ostro krytykowane. cywilizacja



43 Szczególne warunki życia, jakie wymuszała wojna i czasy powojenne, doprowadzały raczej do sytuacji, w których górę brały najniższe instynkty. wojna

piramida potrzeb



49 Wkrótce zrozumiałem, dlaczego największe straty notuje się wśród żołnierzy z uzupełnień. Nowi - z małymi wyjątkami - byli przez doświadczonych żołnierzy frontowych traktowani w jednostce jak pariasi. Otrzymywali najgorsze warty nocne - dwa razy po dwie godziny, przenosili pod ostrzałem prowiant i drewno na opał, a w ciągu dnia, widoczni dla wroga, biegali z meldunkami do sąsiednich schronów. Starzy gwardziści LAH bez trudu umieli wytłumaczyć tę opacznie pojmowaną koleżeńskość wobec nowych. Oni, żołnierze zawodowi, wywodzący się zazwyczaj z niższych warstw społecznych, mieli raczej marne szanse na zrobienie kariery; co najwyżej mogli awansować na podoficera albo - w najlepszym razie - zostać oficerem „awansowanym za odwagę”. Tymczasem do jednostki trafiali młodzi ochotnicy, pośród których wielu miało maturę. Trudno się dziwić, że starzy wyjadacze widzieli w nich zagrożenie dla swojej dosyć wygodnej pozycji „profesjonalistów” i szansy na awans. Krótko mówiąc, nowych nie opłacało się oszczędzać. żołnierze

fizyka życia



73 Nasi dowódcy wiedzieli chyba co nieco o fatalnej w skutkach porażce Napoleona, a mimo to powtórzyli jego błąd, wysyłając niemiecką młodzież na wojnę z Rosją bez odzieży zimowej, właściwego uzbrojenia i wyposażenia oraz taboru samochodowego, którym można by dostarczać zaopatrzenie. Straty w ludziach i uzbrojeniu były wprost niewyobrażalne. W chwili, w której groziło już załamanie frontu, dowództwo próbowało ratować dramatyczną sytuację, wydając radykalne rozkazy. I tak żołnierza, który odmroził sobie stopy - o co nie musiał przecież specjalnie zabiegać, bo surową rosyjską zimę miał przetrwać w butach z cienkiej skóry - stawiano przed sądem, a proces mógł się skończyć nawet rozstrzelaniem. A tak naprawdę przed sądem polowym wypadałoby postawić cały Sztab Generalny, który zainicjował tę kampanię, a rozprawić się z nimi należało już pod koniec 1941 roku. walka klas



96 Kilka dni później Uscha Ziegler wyjaśnił mi, dlaczego cały ten incydent przybrał taki zaskakujący obrót. Około dwóch miesięcy wcześniej powiadomiono jednostkę o rozporządzeniu Führera, w myśl którego we wszystkich formacjach Wehrmachtu surowo zabroniono odbywania musztry karnej pod jakąkolwiek postacią.

Nieweck, Anderlik, a szczególnie Baldauf, kierując się swą pokrętną logiką, wywnioskowali pewnie coś w tym stylu: „Ten przeklęty chłopak ma najprawdopodobniej jakieś własne informacje o kuriozalnym rozkazie Führera, a zatem musi też mieć szczególne układy, o których nic nam nie wiadomo”. Zacząłem się więc zachowywać tak, jakby ich przypuszczenia pokrywały się z prawdą. Kompania też odnosiła się do mnie inaczej - zarówno z respektem, jak i nieskrywaną sympatią. Trzy dni później, podczas wieczornego apelu, wspomniany rozkaz Führera podano do wiadomości całej kompanii.

żołnierze



109 Nikt z nas nie był na tyle naiwny, żeby nie zdawać sobie sprawy, co się tu naprawdę dzieje. Wspaniała ekipa sztabowa, „najlepsi dowódcy wojskowi na świecie”, rzucili się do haniebnej ucieczki, tuszując ją tanimi frazesami. Porządnych, solidarnych z żołnierzami oficerów, którzy znajdowali się około dwustu kilometrów na wschód, gdzieś na brzegu Donu, nie tylko wystawiali na niebezpieczeństwo, ale i okradali z niezbędnych zapasów żywności, amunicji i paliwa.

To oni - kasta „panów ludzkości” - członkowie sztabów i rozmaitych jednostek specjalnych, urzędnicy administracji wojskowej, komisarze, dowódcy szczególnego pokroju - dziewięciu takich osobników przypadało na jednego walczącego żołnierza, bo przecież walka jako taka nie była ich specjalnością. To właśnie oni wydawali rozkazy, w wyniku których setki tysięcy dzielnych żołnierzy skazywano na pewną śmierć. To za ich przyczyną głoszono peany na cześć coraz to nowych zdobyczy dla „narodu bez przestrzeni życiowej”, a przecież tak naprawdę chodziło tylko o grabież pokonanego kraju, ludzi i ich majątku. Ich wojna nie rozgrywała się tam, gdzie inni cierpieli, głodowali, zamarzali czy umierali, lecz w przytulnych kwaterach, gdzie było ciepło, a koniak i szampan lały się strumieniami. Nie brakowało też innych przyjemności, nie wyłączając miejscowych dziewcząt, którym z głodu kiszki marsza grały, a sama myśl o deportacji napawała śmiertelnym lękiem - nadzwyczaj łatwo można je było przecież znaleźć w obozach pracy. Wszystko w myśl brutalnego powiedzenia: „Korzystajmy z wojny, pokój może być straszny!”

żołnierze

Atlasi/Grabieżcy



127 Żołnierze niżsi stopniem nigdy specjalnie nie przejmowali się zachowaniem w tajemnicy rozkazów ze sztabu. Kierowca dowódcy, jak i reszta drużyny dowodzenia kompanii – sanitariusz, radiotelegrafista, goniec, żołnierz obsługujący dalmierz – byli zwykle równie dobrze poinformowani jak sam dowódca. fizyka życia



153 Przed naszymi oczami rozciągało się zadziwiające pole walki. Podczas naszego pośpiesznego ataku znaleźliśmy się na płaskim terenie, który, jak okiem sięgnąć, był usiany rozmaitymi elementami uzbrojenia i wyposażenia sowieckiej armii. Żołnierze pozbywali się balastu w kolejności, jaka cechowała zwykle błyskawiczną ucieczkę. Najpierw natrafiliśmy na całe sterty porzuconej broni i amunicji różnego rodzaju, kilometr dalej teren był zasypany hełmami i pasami, w końcu żołnierze dali dosłownie drapaka i chyba w największym pośpiechu porzucili chlebaki i płaszcze, a ostatecznie nawet czapki uszanki i walonki. survival



207 W wierzeniach północnogermańskich miejsce przebywania, raj poległych w boju wojowników (przyp. tłum.). ideologia



240 Prawie trzy tygodnie wypełniła nam ogłupiająca służba w terenie. Spaliśmy sześćdziesięcioosobową grupą w jakiejś sali gimnastycznej, do której wstawiono piętrowe łóżka zbite z surowych desek. Pewnej nocy miałem sen: biegłem po bagnistym gruncie wzdłuż rowu wypełnionego wodą. Z lewej strony strzelały do mnie czołgi, z prawej zbliżali się rosyjscy żołnierze. Obudziłem się mokry od potu, a senne wizje jeszcze żywo stały mi przed oczami. Kilka tygodni później, gdy wzięto mnie do niewoli, podobna scena rzeczywiście miała się rozegrać. _nie klasyfikowane



252 Poznałem wielu żołnierzy rosyjskich – jeńców i dezerterów – którzy jako tak zwani Hiwisi (Hilfswillige) byli nam pomocni na froncie. To byli tacy sami ludzie jak my – niektórzy dobrzy, inni sadyści i brutale, jak i wielu Niemców zdemoralizowanych przez system, który z nimi też obchodził się tak, jakby byli podludźmi. toń

rozkład normalny



253 W tamtych dniach 1945 roku za sprawą osobistych doświadczeń szybko pojąłem, że każdy naród i każde wojsko składa się zarówno z porządnych, jak i bezlitosnych, okrutnych ludzi. rozkład normalny

Atlasi/Grabieżcy



277 Wysnułem jeszcze jeden istotny dla całego dalszego życia wniosek, dzięki któremu wiele niebezpiecznych dla mnie sytuacji znalazło szczęśliwe zakończenie. Należy sobie uświadomić, że życie może być niekiedy trudniejsze niż śmierć, a więc umieranie wcale nie jest gorsze niż wszystko to, co człowiek musi znieść. Można się zatem wyzbyć lęku, że się zawiedzie, a dzięki temu zyskać pokrzepiającą pewność siebie, która pomaga rozwiązać problemy i wykonać wszystkie zadania, jakie przed człowiekiem stawia życie. śmierć



280 Heinz Höhne mówi o tym w książce Zakon trupiej główki – historia SS: Tajemnicza sekta SS nie pozwalała osobom niewtajemniczonym na obserwację organizacji od środka. Zastęp obronny dyktatury Führera miał pozostać tajemnicą dla całego narodu. Podobnie jak niezwykły i niepojęty był legendarny Zakon Jezuitów, oficjalnie zwalczany przez SS, a jednocześnie niemal we wszystkich najdrobniejszych szczegółach naśladowany. system