Wygenerowano:
02.11.2017
18:17:44

Przejdź do spisu książek
Wygenerowano programem:
Q-Księgozbiór 3000





Walka o fabrykę gwoździ

( Michalkiewicz, Stanisław )

Spis cytatów dla wybranej książki

Michalkiewicz to fizyk życia, ale pewno jeszcze o tym nie wie. [200907]
Strona Treść cytatu Słowa kluczowe / uwagi
23 Zgadzam się atoli z Czytelnikiem, który twierdzi, że pieniądzem mogłoby być żelazo. Oczywiście, że by mogło, ale skoro nie jest, a złoto jest i było, to pewnie dlatego, że ma ono jakieś zalety, których żelazo nie ma. np. w odróżnieniu od żelaza nie koroduje, a więc w miarę upływu czasu nie zmienia swojej wagi. Pieniądzem jest bowiem towar, który jest stosunkowo najłatwiej zbywalny, i który występuje w postaci umożliwiającej łatwe przechowywanie, łatwe przeliczanie go na inne towary i podobnie łatwe fizyczne podzielenie. Złoto czy srebro wychodzi naprzeciw wszystkim tym potrzebom, toteż pełniło funkcję pieniądza, odkąd pojawiła się taka potrzeba. Nie jest top zatem efekt jakiejś straszliwej teorii („powstała wnet straszliwa wiedza, że byt się zgęszcza i rozrzedza”), tylko prostych względów praktycznych. Jeśli zatem pieniądzem jest złoto, to zasoby pieniężne odpowiadają całkowitej wadze tego metalu, jaki znajduje się w naszej dyspozycji. Co by się stało, gdyby np. na świat spadł złoty deszcz i zasoby złota zwiększyłyby się dziesięciokrotnie? Zgodnie z prawem podaży i popytu, siła nabywcza złota odpowiednio by się zmniejszyła. Na przykład, o ile przed złotym deszczem za 3,5 grama złota, która to sztuka złota wpadała konsumentowi do kieszeni raz na tydzień, można było kupić 10 bochenków chleba, to potem, kiedy ta sama sztuka złota wpadała konsumentowi do kieszeni codziennie – już tylko – powiedzmy – 1. ten przykład pokazuje, że zwiększenie ilości pieniądza w gospodarce wcale nie powoduje wzrostu zamożności. Innych dóbr do wymiany jest bowiem tyle samo, ci i przedtem. Gdyby było odwrotnie, to już bylibyśmy bogaci, bo moglibyśmy nadrukować sobie tyle, dajmy na to, złotówek, a nawet dolarów czy euro ile tylko dusza zapragnie, zwłaszcza że wszystkie te waluty są jednakowo „puste”, a banknoty euro – nawet nie są podpisane. Jednak złoto pełniąc funkcję pieniądza jest jednocześnie takim samym towarem jak każdy inny, a więc charakteryzuje się rzadkością. Z tego m.in. powodu nie można dowolnie zwiększać jego podaży. Przed wprowadzeniem pieniądza papierowego królowie radzili sobie z tym problemem w ten sposób, iż systematycznie zmniejszali zawartość złota czy srebra w monetach, czyli, krótko mówiąc, fałszowali je, a wykorzystując władzę polityczną – przymuszali poddanych do posługiwania się fałszywymi pieniędzmi i w ten sposób ograbili z części bogactwa. Wprowadzenie pieniądza papierowego jako substytutu złota, a następnie oderwanie go od tej podstawy, umożliwiło proceder opisany w „Przygodach dobrego wojaka Szwejka”. Był sobie blacharz, niejaki Vejvoda, który pewnego razy zaproponował kompanom w szynku, by zagrali w oczko „o piątaka. Grali więc taniutko, a on miał bank. Wszyscy się przyłączyli, a bank urósł do dziesięciu koron. Stary Vejvoda chciał, żeby i inni grali, więc robił co mógł, żeby, przegrać, ale mu się to nie udawało, a w banku była już setka. Spośród graczy nikt nie miał tyle pieniędzy przy sobie, żeby zagrać va banque, gdy w banku było już półtorej setki. Stawiali po pięć koron i wpadali jeden za drugim. (…), a nikt już nie miał pieniędzy, bo wszystko było w banku Vejvody (…), a ponieważ nie mieli pieniędzy, więc dawali rewersy. Po paru godzinach przed starym Vejvodą leżały tysiące, setki tysięcy, miliony”. Jak wiadomo z opowieści Szwejka, zdesperowany Vejvoda wymknął się z szynku pod jakimś pretekstem i sprowadził policję. „Po chwili do szynku weszli policjanci. (…) bank został skonfiskowany, wszystkich zabrano do komisariatu (...)w banku było rewersów na przeszło pół miliarda, a w gotówce – tysiąc pięćset”. Vejvodzie, jako denuncjatorowi, zgodnie z prawem przypadała w nagrodę jedna trzecia skonfiskowanego banku. Tak się przejął tą możliwością, że w nocy zwariował i od rana jeździł po mieście, zamawiając kasy ogniotrwałe na tuziny. Wystawców owych rewersów zabrano do komisariatu, a Vejvoda szczęśliwie zwariował, więc to cudowne rozmnożenie „rewersów” nie miało żadnych następstw. Jednak ci, którzy takie „rewersy” wypuszczają codziennie na rynek za pośrednictwem banków, ani nie uchodzą za wariatów, ani za przestępców. Tymczasem za te „rewersy”, nieprzedstawiające przecież żadnej wartości, przechwytują prawdziwe dobra, zmuszając tym samym wszystkich pozostałych, do płacenia wyższych cen, a więc rabując ich z części posiadanych zasobów. W rezultacie otoczeni są szacunkiem, a nawet podziwem, zaś wielu ludziom bardziej ambitnym niż spostrzegawczym, nawet nie przychodzi do głowy, że takie postępowanie może być prostackim kantem. Być może są to te same osoby, co jeszcze 25 lat temu z całą powaga opowiadały ludziom, również w podręcznikach ekonomii, o wyższości gospodarki socjalistycznej, różnicy pomiędzy przodkiem a tyłkiem i inne, podobne mądrości. pieniądze



27 Józef i jego naganiacze Jednym z istotnych elementów sporu między etatystami a liberałami jest interwencjonizm państwowy. Etatyści uważają, że władza publiczna powinna wpływać na życie gospodarcze w celu zapobiegania kryzysom czy bezrobociu, zapewnienia wzrostu gospodarczego itd. Liberałowie natomiast uważają, że interwencjonizm jest lekarstwem znacznie gorszym od chorób, którym rzekomo ma zapobiegać, czy które ma leczyć. Nie tylko nie jest w stanie zaradzić żadnemu złu – w dodatku zawsze prowadzi do ograniczania zakresu wolności ludzkiej. Żeby wyrobić sobie w tej sprawie pogląd, warto zapoznać się z chyba najstarszym w literaturze światowej opisem zastosowania interwencjonizmu państwowego i ze skutkami tej opcji. Opis ten znajduje się w Księdze Rodzaju Starego Testamentu i obejmuje działalność Józefa, którego zawistni bracia sprzedali w niewolę, i który trafił do Egiptu. Tam, dzięki umiejętności wyjaśniania snów, którą zaimponował faraonowi (jest to kariera typowa dla wielu ekonomistów), został pierwszym ministrem i rozpoczął realizowanie po kolei kilku polityk interwencyjnych. Jak pamiętamy, faraonowi ukazało się we śnie siedem krów tłustych. Zostały one pożarte przez siedem krów chudych. Józef wyjaśnił faraonowi, że po siedmiu latach urodzaju nastąpi siedem lat nieurodzaju i wypada przygotować na to całe państwo według następującego planu interwencjonistycznego. „Niech faraon tak ustanowi nadzór, by zebrać piątą część urodzajów w Egipcie podczas siedmiu lat obfitości. Niech oni nagromadzą wszelką żywność podczas tych lat pomyślnych, które nadejdą. Niech gromadzą zborze do rozporządzania faraona jako zaopatrzenie dla miast i niechaj go strzegą. A będzie to żywność zachowana dla kraju na siedem lat głodu, które nastaną w Egipcie. Tak więc nie wyginie ludność tego kraju z głodu” (Rdz.41,34). Faraonowi taki program bardzo się spodobał, więc nie namyślając się długo powiedział Józefowi: „Ty zatem będziesz nad moim dworem i twoim rozkazom będzie posłuszny cały mój naród. Jedynie godnością królewska będę cię przewyższał” (Rdz.41,40). Jak widzimy, program Józefa rozpoczynał się od ustanowienia dodatkowego podatku w naturze i to dość wysokiego, bo obejmującego aż 20 procent zbiorów. Był to podatek dodatkowy, bo przecież w państwie egipskim musiały istnieć już inne podatki. Jeśli chodzi o konstrukcję, był to podatek przychodowy, wymagający kontrolowania zbiorów u każdego chłopa. Zakładając, że wymierzanie tego podatku i jego pobieranie odbywało się rzetelnie, trzeba było do tego celu zatrudnić wielu urzędników, którzy kontrolowali zbiory w każdym gospodarstwie, a potem wymierzali podatek. Drugim ubocznym skutkiem tego programu interwencjonistycznego było skokowe powiększenie biurokratycznego aparatu państwa. Wydaje się, że zgodnie z zasadą obowiązującą do dziś, urzędnicy ci byli utrzymywanie właśnie z części podatku, którego obliczaniem i pobieraniem się trudnili. Trzecim zatem ubocznym skutkiem tego programu był wzrost kosztów funkcjonowania państwa. Ale na tym, rzecz prosta, się nie kończyło. Zakładam, że każdy podatnik dostarczał ziarno już na własny koszt, co oczywiście podnosiło wysokość podatku – nieznacznie, ale jednak. Znacznie większe koszty wiązały się natomiast z koniecznością budowania magazynów, mogących pomieścić zboże dostarczane w ramach tego podatku, no i koszar dla wojska, które magazynów tych pilnowało. Takich magazynów musiało powstać dużo i to jednocześnie na całym obszarze państwa, bo trudno sobie wyobrazić, by chłopi dowozili zborze na jakieś wielkie odległości. Musiało być to finansowane z innych dochodów państwowych, niewykluczone że z dodatkowych podatków albo w postaci pieniężnej, albo w postaci darmowej robocizny i użyczania dla potrzeb budowlanych zwierząt pociągowych. Oznacza to, że znaczna część ludności została zaangażowana do realizacji programu budowlanego, który był kolejną, uboczną konsekwencją interwencjonistycznej polityki Józefa. Podobnie znaczna część zwierząt pociągowych została odciągnięta z rolnictwa. Pamiętając, że ówczesne rolnictwo egipskie wymagało nieustannej pracy przy irygacji, odciągnięcie ludzi i zwierząt na budowy musiało odbić się katastrofalnie na pracach irygacyjnych. W tej sytuacji jest wysoce prawdopodobne, że wysoki, 20-procentowy podatek zbożowy, inne, dodatkowe świadczenia pieniężne, a także podatki w formie darmowej robocizny ludzi i zwierząt pociągowych w ciągu 7 lat doprowadziły do ostrego kryzysu w rolnictwie, którego następstwem był spadek plonów i głód. Jest to prawdopodobne, tym bardziej, że biblijny autor, bardzo spostrzegawczy i skrupulatny, nie podaje jakiejkolwiek naturalnej przyczyny nieurodzaju, np. że Nil przestał wylewać, czy że pojawiła się szarańcza, albo coś takiego. Wygląda zatem na to, że głód był po prostu rezultatem zastosowania interwencjonistycznego programu Józefa, podobnie jak kilka tysięcy lat później na Ukrainie, nawiasem mówiąc, też na skutek zarządzeń Józefa, tyle że Stalina. !



34 Byt ludzi starych zależy bowiem od tego, czy – po pierwsze- mieli dzieci, po drugie – czy te dzieci miały jakieś pożyteczne umiejętności i po trzecie – czy zostały wychowane w poczuciu odpowiedzialności. Dlatego też ludzie raczej dążyli do zakładania rodzin i posiadania dzieci, co do których mieliby maksimum pewności, że są rzeczywiście ich dziećmi, do wyuczenia ich pożytecznych umiejętności i do starannego ich wychowania w poczuciu odpowiedzialności nie tylko za siebie, ale i za szeroko pojmowaną rodzinę. Starali się też o zachowanie kontroli nad procesem edukacji i wychowania, bo jeśli nawet nie byli tego do końca świadomi, to instynktownie czuli, jak bardzo ich los w starości od tego zależy. wychowanie



39 a bogactwo, tak naprawdę, bierze się wyłącznie z pracy bogactwo

resergia



39 Oczywiście „prawo do pracy” można rozumieć na dwa sposoby. Pierwszy polega na tym, że nikt nie powinien żadnemu człowiekowi przeszkadzać w zarabianiu na życie według własnego wyboru, o ile, rzecz prosta, nie jest to przestępstwo. Sposób drugi – że człowiek ma prawo do bycia zatrudnionym za wynagrodzeniem. O ile pierwsze rozumienie prawa do pracy można wyprowadzić z prawa naturalnego, o tyle drugiego już z prawa naturalnego wyprowadzić się nie da, bo jest to nie tyle prawo, co roszczenie. prawo do pracy



46 Wolną wymianę ogranicza protekcjonizm, który polega na tym, że grupa producentów jakiegoś towaru przekonuje swego władcę, że powinien "ochraniać" swój rynek. [...] Ponieważ w przypadku „ochrony rynku” można wskazać na konkretne osoby, które osiągnęły konkretne korzyści, uważa się tę metodę za korzystną. ochrona rynku



matematyka rynku
46 Jak powiada Murray Rothbard, w przypadku wymiany bochenka chleba na rybę, dla posiadacza ryby chleb przedstawia większą wartość. Dal posiadacza chleba - oczywiście odwrotnie. resergia

bilansowanie



50 Wbrew powszechnemu przekonaniu, że pieniądze można wydawać na nieskończenie wiele sposobów, jest akurat odwrotnie. Laureat Nagrody Nobla z ekonomii, Milton Friedman twierdzi, że istnieją tylko cztery takie sposoby. Pierwszy sposób wydawania pieniędzy ma miejsce wtedy, gdy wydajemy własne pieniądze na nas samych. Wydajemy wówczas oszczędnie, bo to nasze pieniądze i wydajemy celowo, bo doskonale znamy własne potrzeby. Drugi sposób – gdy wydajemy własne pieniądze na kogoś innego. Nadal wydajemy oszczędnie, ale już niekoniecznie celowo, bo potrzeb tego innego człowieka nie znamy już tak dobrze, jak własnych. Każdy, kto chociaż raz w życiu kupował prezent, wie, o co chodzi. Sposób trzeci – kiedy wydajemy cudze pieniądze na nas samych. W takim przypadku nie żałujemy sobie i nie hamujemy nawet rozrzutności, ale wydajemy celowo, bo własne potrzeby cały czas znamy. I wreszcie sposób czwarty – kiedy wydajemy cudze pieniądze na kogoś innego – ani oszczędnie, ani celowo, zwłaszcza gdy tych „innych” jest np. 38 milionów. !

resergia

bilansowanie

trójkąt korupcyjny



matematyka rynku
53 Po drugie – czwarty sposób wydawania pieniędzy, to żyła złota dla tzw. ”elit politycznych”, czyli współczesnej postaci dawnej szlachty-gołoty. Obecnie w Polsce ta warstwa społeczna tak się rozrosła i doszła do takiego politycznego znaczenia, że śmiało możemy mówić o recydywie saskiej. Pasożytniczy sposób bycia tej warstwy wspierany jest ignorancją ludzi prostych, w której utwierdzają ich wysługujący się szlachcie-gołocie bajarze, zwani uprzejmie „intelektualistami”. model społeczeństwa



56 Rozumiał to doskonale biblijny autor odnotowując obietnicę Boga Wszechmogącego złożoną narodowi wybranemu, że „będziesz pożyczał wielu narodom, a sam od nikogo nie będziesz pożyczał; będziesz panował nad wielu narodami, a one nad tobą nie zapanują” (Pwt.15,6). Wynika z tego, że już w głębokiej starożytności wszyscy rozumieli, iż zapożyczanie się nie powoduje żadnego umacniania gospodarki, tylko uzależnienie ekonomiczne i polityczne. wikłanie



To samo zresztą mówił Sun Tzu
72 Najkrócej można zdefiniować gospodarkę jako wytwarzanie i wymianę dóbr. gospodarka



78 Tymczasem drugi sposób rozumienia sprawiedliwości, wynikający z formuły Ulpina (sprawiedliwość jest to niezłomna i stała wola oddawania każdemu tego, co mu się należy) również wymaga odpowiedzi na pytanie, skąd wiemy, co się komy „należy”. Tego możemy dowiedzieć się od każdego człowieka, bo własne potrzeby, a zwłaszcza oczekiwania, każdy może określić. Te oczekiwania są jednak często wygórowane, a zatem musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy istnieje sposób ich obiektywnego weryfikowania, w dodatku możliwy do zastosowania w skali masowej. Na szczęście jest – w postaci umów. W umowach strony kontraktu komunikują sobie nawzajem własne oczekiwania i – jeśli uznają je za słuszne – dochodzi do zawarcia umowy. Warto podkreślić, że ta weryfikacja jest autentyczna tylko wtedy, gdy mamy pewność, iż umowa jest dobrowolna. Zatem, przy tym sposobie rozumienia sprawiedliwości, nie ma potrzeby wybierania między sprawiedliwością a wolnością. Przeciwnie – wolność jest, jak się okazuje, koniecznym warunkiem sprawiedliwości. sprawiedliwość



79 Po drugie, o ile człowiek potrafi określić własne potrzeby, o tyle ma nieuleczalną skłonność do zaniżania poziomu swoich możliwości. natura człowieka uczciwego



119 Władzy raz zdobytej nie oddadzą nigdy, zresztą dlaczego mieliby ją oddać, skoro nikt, albo prawie nikt, nie zamierza im jej odebrać? urzędnicy

sprzężenie zwrotne



brak sprzeżenia zwrotnego
122 Dotychczas jest bowiem tak, że jeśli ktoś chce uczestniczyć w podziale dochodu narodowego, to musi dostarczyć innym ludziom jakieś dobro lub usługę, za którą tamci zechcą zapłacić, albo – zostać funkcjonariuszem publicznym i swoje dochody wymuszać siłą, albo wreszcie- zostać wyborcą, czyli klientem funkcjonariuszy publicznych, którzy za swoim pośrednictwem pozwolą mu ograbić współobywateli w ramach tzw. świadczeń socjalnych w zamian za poparcie w wyborach. Ten proces odbywa się na naszych oczach; odsetek ludzi wytwarzających zarobkowo dobra lub usługi systematycznie maleje, zaś gwałtownie liczba funkcjonariuszy publicznych i wyborców. !

model społeczeństwa



134 Dobrobyt bierze się z pożytecznej pracy. Praca pożyteczna zaś, to taka, za którą ludzie gotowi są bez przymusu zapłacić. praca

resergia



182 W interesie urzędników zatrudnionych w tym urzędzie jest zachowanie jak najdłużej własnych miejsc pracy, najlepiej aż do emerytury, zyskiwanie na znaczeniu, poszerzaniu zakresu władzy i tak dalej. Wymaga to jak najdłuższego istnienia urzędu, a nawet jego rozbudowy. Warunkiem jednego i drugiego jest dalsze istnienie problemu, gwoli rozwiązania którego urząd ten został kiedyś powołany, a nawet tego problemu nieustanne pogłębianie. Ten mechanizm będzie działał również w przypadki Centralnego Biura Antykorupcyjnego. Będziemy świadkami nieustannej jego rozbudowy i dalszego „doskonalenia”. urzędnictwo



184 „Nie będzie to dodatkowe obciążenie obywateli, bo do leczenia dopłaci budżet państwa” - powiedział zupełnie serio pan minister Zbigniew Religa. !

budżet



Niezrozumienie elementarnych pojeć ekonomicznych przez ministra
199 Nullum criment sine lege, czyli nie ma przestępstwa bez ustawy. Tak głosi starożytna sentencja, którą poznają studenci już na pierwszym roku studiów prawniczych. Oznacza ona, że za przestępstwo może być uznany wyłącznie czyn zabroniony pod groźbą kary przez ustawę obowiązującą w momencie jego popełnienia. prawo



200 Jednak efekt strajku włoskiego jest taki sam jak strajku zwyczajnego, kiedy pracownicy przerywają pracę; firma lub instytucja zamiera. Jeśli zatem drobiazgowe przestrzeganie przepisów przynosi taki rezultat, to jest to dowód, że przepisy te wcale nie służą sprawnemu funkcjonowaniu, tylko czemuś zupełnie innemu. Służą one umocnieniu władzy rządzącej biurokracji i zapewnieniu jej stałego dopływu dochodów, pochodzących z rabunku podwładnych. urzędnictwo



220 Bankructwo leży w interesie gospodarki, bo oznacza, że źle, nieudolnie zarządzany majątek przejdzie w sprawniejsze ręce. Jest to zatem zgodne z interesem publicznym. Czy jednak nie kłóci się z poczuciem solidarności, z nakazem miłości bliźniego? W prawdzie mamy tu do czynienia z interesem publicznym, ale przecież za cenę osobistego dramatu! proces doskonalenia ewolucyjnego

śmierć

bankructwo



226 Podnoszą się jednak głosy, że bardzo wiele, a może nawet większość umów o pracę zawierana jest pod przymusem. Pracownik bowiem zmuszony jest przyjąć proponowane warunki ze względu na sytuację gospodarczą, w jakiej się znalazł, bo gdyby był w lepszej, to nigdy by takich warunków nie przyjął. Wydaje się jednak, że mamy tu do czynienia z nieporozumieniem polegającym na pomieszaniu zewnętrznego przymusu i wewnętrznej motywacji, to znaczy – na utożsamianiu jednego z drugim. przymus

motywacja



252 Tego rodzaju programy mają przede wszystkim na celu korzyści aparatu biurokratycznego, a rodzina czy cokolwiek innego, co ma być w ten sposób „wspierane”, jest jedynie wygodnym pretekstem. urzędnictwo

!



253 Gary Stanley Becker, ludzie zachowują się tak jakby kalkulowali, nawet jeśli świadomie tego wcale nie robią. Jeśli zatem kobieta będzie miała świadomość, że jej osobista sytuacja materialna, a także sytuacja materialna rodziny zależy przede wszystkim od kontrolujących ją urzędników, a nie od męża, czy dzieci, to będzie starała się zadowolić wymagania urzędników. resergia

łańcuch sukcesji memetycznej



zachowanie wynikajace z uzależnienia od źródła resergii
260 W rezultacie pojawił się efekt opisany w Ewangelii św. Mateusza: kto ma, ten będzie miał jeszcze więcej, a kto nie ma, straci nawet to, co miał. Zapadka Św. Mateusza

mechanizm zapadki