Wygenerowano:
30.10.2018
16:49:58

Przejdź do spisu książek
Wygenerowano programem:
Q-Księgozbiór 3000





1945 - rok zwycięstwa

( Bieszanow, Władimir )

Spis cytatów dla wybranej książki

Strona Treść cytatu Słowa kluczowe / uwagi
23 Doskonale scharakteryzowała Żukowa Jekatierina Katukowa: „Gieorgij Konstantinowicz był człowiekiem o ogromnej i nieograniczonej sile władzy. Niewielu wytrzyma taką próbę i pozostanie człowiekiem. Jako tylko człowiek znajdzie się w kręgu władzy, jakoś tak całkowicie zapomina, kim był wcześniej. Myślę, że zawiść, żądza władzy, chciwość, ambicja, chęć mszczenia się, nie mogą iść w parze z profesją wojskową. W każdej sprawie ślepe wykorzystywanie władzy ukazuje słabość człowieka. władza



23 Z władzy należy korzystać ostrożnie, obchodzić się z ludźmi lepiej niż na to zasługują i rozumieć, że wszystko, co najlepsze, tworzy naród. władza



80 Jakaż to zdumiewająca różnica między pozycjami bojowymi, gdzie leje się krew, gdzie cierpią ludzie, gdzie śmierć, gdzie nie można podnieść głowy pod kulami i odłamkami, gdzie głód i strach, praca ponad siły, upał latem, mróz zimą, gdzie nie da się żyć – a tyłami. Tu, na tyłach, to jakiś inny świat. Tu są władze, sztaby, działa ciężkie, tu mieszczą się składy, szpitale polowe. Rzadko doleci tu pocisk czy spadnie bomba. Zabici i ranni to też rzadkość. Nie wojna, a jakiś kurort! Dla tych, którzy trafili na pozycje bojowe – to już koniec. To ludzie skazani. Jedyny dla nich ratunek to zranienie. Ci na tyłach przeżyją, o ile nie zostaną skierowani do przodu, gdy zrzedną szeregi atakujących. Przeżyją, wrócą do domu i z czasem stanowić będą podstawę organizacji weteranów. Wyhodują sobie brzuchy, sprawią sobie łysiny, ozdobią piersi medalami i orderami, i opowiadać będą, jak po bohatersku walczyli, jak pokonali Hitlera. I sami w to uwierzą! Oni też i pochowają świętą pamięć o tych, którzy zginęli i naprawdę walczyli! Przedstawiają wojnę, którą sami mało znają, w romantycznej aureoli. Jak to wszystko było dobrze! Jak było pięknie! Jacy to z bas byli bohaterowie! A to, że wojna – to strach, śmierć, głód, draństwo, draństwo, i jeszcze raz draństwo, zejdzie na drugi plan. Zaś prawdziwi frontowcy, z których mało kto zostanie, a i ci co zostaną – stuknięci, pokaleczeni – będą milczeć. A dowódcy, którzy również w większości przeżyją, tylko będą się spierać: kto walczył lepiej, a kto gorzej, a gdyby mnie tak posłuchano…!

Natomiast podłą rolę odegrali dziennikarze. Na wojnie zbijali swój kapitał na trupach, żywili się padliną. Siedzieli na tyłach, za nic nie odpowiadali i smażyli artykuły – hasła w różowych kolorach. A po wojnie wydawali książki, w których wszystko poprzekręcali, wszystko usprawiedliwili, całkiem zapominając o draństwie i niedołęstwie, o tym, co stanowi podstawę życia frontowego. Zamiast tego, żeby uczciwie ocenić, wyjaśnić przyczyny niedociągnięć, nauczyć się czegoś, po to, aby w przyszłości nie powtarzać tego co się stało – wszystko zamazali i polakierowali. Zdobyte na wojnie lekcje poszły na marne…

Matrix

dziennikarze

myślenie absolutne



225 Kiedy buntowniczy Hitler dopiero marzył o władzy, obiecując, że stanie się dobrodziejem wszystkich Niemców na świecie, pisał: „Autorytet państwowy nie może być celem samym w sobie, gdyż każda tyrania na ziemi byłaby nietykalna i święta. Jeżeli rząd wykorzysta władzę, by poprowadzić naród do zagłady, wówczas bunt każdego przedstawiciela takiego narodu nie jest tylko uzasadniony, ale też staje się jego obowiązkiem”.

Teraz Fuhrerowi było już obojętne jakie „kłosy” będą jeść Niemcy. Na wszystkie uwagi Speera o potrzebie zachowania „podstaw bytu narodu” dla jego odrodzenia w przyszłości, Hitler „lodowatym tonem” oświadczył: „Gdy przegrywa się wojnę, ginie też naród. Nie ma potrzeby więc zwracać uwagi na podstawy dalszego, najbardziej prymitywnego istnienia narodu niemieckiego. Przeciwnie, lepiej te podstawy samemu zniszczyć. Dlatego, że nasz naród okazał się słaby, a przyszłość należy do silnego narodu ze Wschodu. Oprócz tego, wojnę przerywają tylko ludzie niepełnowartościowi, gdyż pełnowartościowi zginą na polu walki”.

Okazało się, że naród nie jest wart swojego wodza – tym gorzej dla narodu.

Ale co tu mówić. Jak pokazują doświadczenie XX wieku, wszyscy rewolucjoniści i bojownicy o szczęście narodu, od Lenina do Pol Pota, dorwawszy się do koryta, okazywali się, jeśli ich w porę nikt nie zastrzelił, zwykłymi łajdakami i szaleńcami.

władza

politycy



234 Sowieccy generałowie, naturalnie, mieli bzika na punkcie „faszystowskich szpiegów” i „agentów Gestapo”, ukrywając własne niedoróbki w przygotowaniu operacji, w szczególności brak należytych środków maskowania. żołnierze

politycy



241 „Gdy obserwowałem go tu, na 4. Froncie Ukraińskim, wydawało mi się, że coś mu nie wychodzi, i nie dlatego, że brak mu talentu, albo że nie potrafi, ale dlatego że jest za mało ostry, bezwzględny i uparty w dosłownym tego znaczeniu, aby działać z okrutnymi realiami wojny.

Czasami wydawało mi się, że on zbyt delikatnie rozmawia z oficerami i to wówczas, gdy na to nie zasługują, zbyt miękko i dobrodusznie odnosi się do nich, zwracając się do ich rozumu i uczuć. Nie jest srogi i nie stawia tak wysokich wymagań, jak to robią inni.

Wydawało się, że Pietrow odnosi się do niektórych podległych mu oficerów i generałów tak, jak należałoby się zwracać do idealnych oficerów i generałów, jakich, być może, doczekamy się dziesięć lat po wojnie, korzystając w systemie nauczania ze zdobytych podczas niej doświadczeń.

A tymczasem wielu z tych, z którymi rozmawiał, którymi dowodził, było w znacznej mierze produktem wojny, i z nimi, z pewnością, należało postępować zgodnie z rzeczywistym, trudnym bytem czwartego roku wojny, a nie według idealnych norm kontaktu z idealnym oficerem i podwładnym. I chociaż podwładni go za to kochali, to jednocześnie, w szeregu przypadków, za to samo szanowali go mniej, niż na to zasługiwał.

żołnierze



273 Wiecie, wiele razy miałem okazję brać udział w zwiadzie walką. I jeśli dowódca batalionu był porządnym człowiekiem i żałował swoich żołnierzy, to poświęcał tylko jeden pluton, wysyłając go do przodu na pewna śmierć. Przy tym do sztabu szedł raport – „Batalion ponosi straty! Proszę o zgodę na powrót na pozycje wyjściowe!”

Ale jeśli obok dowódcy batalionu stał zastępca dowódczy do spraw politycznych albo „osobist”, albo kontroler ze sztabu pułku i dywizji, to cały batalion szedł pod nóż…

Mówię całkiem poważnie, że skład dowódczy pod koniec wojny w rażący sposób i w gorszą stronę różnił się od dowódców 1941 roku. Poczynając od 1942 roku przeklinanie na froncie było czymś zwyczajnym. Szczególnie kląć uwielbiali oficerowie. Wszędzie, zawsze i z każdego powodu (…) Kultury – zero, a tu taka szansa na ponizanie żołnierzy! Mało kto mógł wytrzymać mając taka „okazję”. A przecież i tak na pierwszej linii wszyscy mieli nerwy napięte do ostateczności w oczekiwaniu na śmierć, od głodu i tęsknoty. Żołnierze byli wycieńczeni i wykończeni przez wojnę. Ludzie chodzili wściekli, do poważnych konfliktów dochodziło z byle jakiego powodu. A tu pojawia się kolejny człowiek, nie liczący się z nikim „wódz” z pagonami kapitana, z pańskim sposobem bycia i zaczyna rozdawać rozkazy na lewo i na prawo. I schron mu natychmiast na noc buduj o stropie z trzech warstw, i transzeje o pełnym profilu wykop, i dwóch fizylierów koło schronu postaw. A to, że ludzie ze zmęczenia ledwo stoją na nogach, a rano wszystko jedno trzeba będzie zmienić pozycje – tego „pana oficera” nie interesowało! Wypracowaliśmy sobie taką jedną żelazną żołnierską zasadę: „nie śpiesz się z wykonywaniem rozkazów!” Byliśmy nieufni w stosunku do ludzi, którym polecono nam dowodzić. Był jeszcze jeden niuans. Niekiedy trafiali się dowódcy-potwory. Wystarczyło po prostu nie spodobać się takiemu – i karną kompanię albo śmierć w najbliższej walce żołnierz miał zapewnioną!...

żołnierze

zarządzanie

żywe walczy



312 Na wojnie człowiek staje się straszną i niepojętą istotą. wojna

żołnierze



335 Churchill wiedział, o czym pisał. Stalin wiedział, co robił. Flaga nad Reichstagiem spisała wszystkie błędy i przestępstwa rządu komunistycznego i pozostaje jedyną jasną plamą w historii idącego wówczas donikąd ZSRS. Dojdzie jeszcze Jurij Gagarin. teoria / praktyka



359 Wojska 1. Frontu Białoruskiego straciły kolejne 11 tysięcy zabitych i rannych oraz 180 jednostek sprzętu pancernego. Towarzysza Stalina nie mogło zadowolić ani tempo natarcia, ani tempo zużywania sił i środków. system strumieniowy



2017 Zresztą, jak w każdym wojsku, a tym bardziej w wojsku oddającemu wrogowi własne ziemie, w Wermachcie również tracono tchórzy i dezerterów: „Dla zastraszania żołnierzy dowództwo Grupy Armii „Wisła” prawie na wszystkich drogach do Gdańska i Gdyni, na placach miast rozkładano szubienice. Nasze wojska znalazły ponad 140 powieszonych, do ich ciał przymocowano tabliczki z napisem „Powieszony za samowolne zostawienie pozycji” albo „Powieszony za tchórzostwo”. Towarzysz Stalin również rozstawiał szubienice w wyzwolonych miastach – dla zdrajców i przestępców wojennych. Dokładnie tak samo jak w Armii Czerwonej, dla żołnierzy, „którzy zostali skazani, ale obiecali poprawę”, powołano w Wermachcie „pięćsetne” bataliony karne, które nader wysoko ocenił sobie generał Raus: „Oddziały te zajmowały najbardziej niebezpieczne punkty. Batalionami karnymi dowodzili doświadczeni oficerowie i podoficerowie i oddziały te sprawdziły się bardzo dobrze. Chwilowa improwizacja stopniowo przekształciła się w całą strukturę, która zdobyła sobie powszechne uznanie. Chwalili ją nie tylko skazani, ale również dowódcy oddziałów, którym przekazywano bataliony karne”. Wszystko jak u nas. wojna

żołnierze