Wygenerowano:
02.11.2017
18:17:26

Przejdź do spisu książek
Wygenerowano programem:
Q-Księgozbiór 3000





23 czerwca. Dzień "M"

( Sołonin, Mark )

Spis cytatów dla wybranej książki

Strona Treść cytatu Słowa kluczowe / uwagi
259 -System obserwacyjny melduje, że od strony morza zbliża się wielka liczba nieznanych samolotów; flota znajduje się w pełnej gotowości bojowej. Proszę o instrukcje. Zapytałem admirała: -Jaka jest wasza decyzja? [Wstrząsająca odpowiedź dowódcy wyższego rangą i stanowiskiem! Zamiast dodać otuchy admirałowi, który stracił głowę, krótkim, ale ostrym przypomnieniem, że «działania na wypadek nadzwyczajny zostały dokładnie określone i przećwiczone», a dowództwo floty- już przestawionej na gotowość operacyjną numer jeden – doskonale wie, «co należy przedsięwziąć», Żukow natychmiast chowa się za cudzą decyzję – M.S.] -Jedyna decyzja: przyjąć samoloty ogniem obrony przeciwlotniczej floty. Porozumiawszy się z S.K. Timoszenką, odpowiedziałem admirałowi Oktiabrskiemu: -Działajcie i zameldujcie swojemu komisarzowi ludowemu [czyli uwolnijcie mnie i Timoszenkę od odpowiedzialności za tę decyzję – M.S.] podejmowanie decyzji

mechanizm terroru



460 W części zarządzającej rozkazu czytamy: “Rozkazuję: 1.Dowódców i oficerów politycznych podczas walki zrywających z siebie dystynkcje i dezerterujących na tyły lub poddających się wrogowi uważać za notorycznych dezerterów, których rodziny podlegają aresztowaniu, jako rodziny tych, którzy sprzeniewierzyli się przysiędze i zdradzili Ojczyznę. Zobowiązać wszystkich nadrzędnych dowódców i komisarzy do rozstrzeliwania na miejscu dezerterów spośród kadry dowódczej. 2.Jednostki i oddziały, które znalazły się w okrążeniu wroga, mają ofiarnie walczyć do ostatniej możliwości, chronić sprzęt jak źrenicę oka, przebijać się do swoich tyłami wrogich wojsk, zadając klęskę faszystowskim psom. Zobowiązać każdego wojskowego, niezależnie od jego stanowiska służbowego, aby żądał od przełożonego, gdy jego jednostka znajduje się w okrążeniu, by walczyć do ostatniej możliwości, przebijając się do swoich, a skoro taki przełożony lub część czerwonoarmistów, zamiast stawiać opór wrogowi, woli się poddać – niszczyć ich wszelkimi środkami, zarówno naziemnymi jak i powietrznymi, a rodziny czerwonoarmistów, którzy się poddali, pozbawić zasiłków państwowych i pomocy.... Rozkaz odczytać we wszystkich kompaniach, szwadronach, bateriach, eskadrach, komendach i sztabach” [6 s.479]. O sposobie myślenia towarzysza Stalina bardzo wiele mówi to, że w tym fundamentalnym rozkazie nie uznał on za możliwe i stosowne wspomnieć o takich górnolotnych motywach jak “obrona zdobyczy Października”, “ocalenie ludzkości od faszystowskiego barbarzyństwa”, nie zająknął się ani o Dimitrze Dońskim, ani o Aleksandrze Newskim, ani o tysiącletniej historii Rosji. Po prostu, bez owijania w bawełnę, żołnierzom Armii Czerwonej przypomniano, że ich rodziny- jeżeli znajdują się one na terytorium kontrolowanym przez NKWD/WKP(b) są zakładnikami ich postawy na froncie. Po to, by współczesny czytelnik mógł pojąć, co konkretnie znaczyło “pozbawić zasiłków państwowych i pomocy”, przytoczmy kilka liczb z raportu Centralnego Zarządu Statystycznego Państwowego Komitetu Planowania, dotyczący cen rynkowych produktów i płac robotników według stanu na lato 1943 roku [107,s.235-237]: przeciętna płaca miesięczna ogółem w gospodarce narodowej: 403 ruble; przeciętna płaca miesięczna robotników w przemyśle: 443 ruble; przeciętna płaca miesięczna pracowników służby zdrowia: 342 ruble; przeciętna płaca miesięczna pracowników kołchozów: 203 ruble; chleb żytni, 1 kg.: 100 rubli cukier, 1 kg.: 650 rubli; mydło do prania, 400g: 230 rubli; Groźba niszczenia oddających się do niewoli “wszelkimi środkami, zarówno naziemnymi, jak i powietrznymi” też nie była pustym frazesem. Jesienią 1941 roku sowieckie lotnictwo zbombardowało obozy jenieckie w regionie Orła i Nowogrodu Siewierskiego [42 s. 103]. Nie trzeba chyba przypominać ogólnie znanego faktu, że Związek Sowiecki zrezygnował z jakiejkolwiek współpracy z Czerwonym Krzyżem, co uniemożliwiło udzielanie pomocy- przede wszystkim żywnościowej i medycznej- czerwonoarmistą w niewoli niemieckiej. mechanizm terroru



476 Wbrew wszelkim kontrargumentom i już w okresie, gdy towarzysz Stalin, był od dawna zdemaskowany, a Związek Sowiecki toczył się ku zagładzie, jeszcze w październiku 1991 roku na międzynarodowej konferencji zorganizowanej we Freiburgu przez historyczny ośrodek badawczy Bundeswehry mówiono “o masowym bohaterstwie, odwadze i nieustępliwości” wszystkich bez wyjątku czerwonoarmistów od samego początku wojny. Skoro takie twierdzenie przyjmowano tam bez słowa sprzeciwu, nawet oklaskami, choć słuchacze wydawali się kompetentnymi naukowcami, to czego można się spodziewać od szerokiej publiczności, której wiedza historyczna opiera się w zasadzie tylko na powierzchownych doniesieniach dziennikarzy, jeszcze mniej kompetentnych, za to jednoznacznie ukierunkowanych politycznie?

Skoro stosunkowo wolna prasa zachodnia zasługuje w tej kwestii na taką opinię, to jak nazwać to, co od dziesięcioleci propagandziści zwalali na świadomość ludzi we wszystkich świetlicach ZSRS? Nie wyolbrzymiajmy jednak ponad miarę roli propagandy. Propagandzie wierzy się wówczas, kiedy bardzo się chce w nią wierzyć. “Ach, okłamać mnie nietrudno - sama chętnie się okłamuję”. Tępej i prymitywnej propagandzie sowieckiej wcale nie zawsze wierzono. Jakkolwiek dużo ględzono w radiu i telewizji o “gniciu Zachodu i trzecim etapie powszechnego kryzysu kapitalizmu”, ludzie i tak szukali okazji, żeby na ten “zgniły Zachód” prysnąć, jeżeli już nie na zawsze, to choćby na wycieczkę turystyczną po dżinsy i japońskie magnetofony. Jakkolwiek wszystkowiedzący specjaliści i umiarkowanie przyzwoici politycy ostrzegali, że gospodarka rynkowa to nie kraina mlekiem i miodem płynąca, a w walce konkurencyjnej nie może “zwyciężyć przyjaźń”, nikt ich nie słuchał i im nie wierzył. W bohaterskie mity sowieckiej historii wierzą tylko ci, którzy bardzo chcą w nie wierzyć. No i czymże innym, jak nie strasznymi bajkami może się pocieszać ta część współczesnej rosyjskiej publiki, której kompleks niższości spowodowany postępującym zacofaniem już nie tylko wobec Europy Zachodniej, ale i wobec burzliwie rozwijających się krajów Azji i Ameryki Łacińskiej dziwacznie splata się z wielkomocarstwowymi, imperialnymi ambicjami? Z czego jeszcze może być dumna? Z obecnego statusu, przepraszam za wyrażenie, “wielkiego mocarstwa energetycznego”? Z moskiewskich biurowców zbudowanych z fińskich i włoskich materiałów, niemieckim sprzętem i przez tureckich budowlańców, w których to biurowcach kilka tysięcy “menedżerów średniego szczebla” wysiaduje importowane krzesła, na chińskim komputerze obliczając dochody z eksportu rosyjskiej ropy? Prawda nie zwyciężą- prawda pozostaje. Prawdziwa, bezstronna, oparta na dokumentach i faktach kronika Wielkiej Wojny Ojczyźnianej niechybnie zostanie napisana. Kiedy? Odpowiedź na to pytanie jest prosta. Nie wcześniej, ale i nie później, niż zakończy się obecny, zbyt długo się ciągnący “czas zamętu”, i Rosja zajmie wreszcie godne miejsce we wspólnym szeregu krajów cywilizowanych. Dopiero wtedy zdołamy uczciwie przyznać, że w historii naszego kraju były nie tylko sławne zwycięstwa, ale też haniebne klęski.

Rosja

wolny rynek