Wygenerowano:
02.11.2017
18:17:33

Przejdź do spisu książek
Wygenerowano programem:
Q-Księgozbiór 3000





Klęska. V część cyklu "Lodołamacz"

( Suworow, Wiktor )

Spis cytatów dla wybranej książki

Strona Treść cytatu Słowa kluczowe / uwagi
60 Pamiętnikami Żukowa zachwycają się generałowie i marszałkowie, doktorzy nauk i profesorowie. Z tego wynika wniosek, że oni:
  • albo nie mają nawet bladego pojęcia o tym, co prezentowała sobą II wojna światowa;
  • albo nie zadali sobie trudu zapoznania się z wychwalanym arcydziełem.
naukowcy



86 Ostatnie trzydzieści lat władzy sowieckiej to w istocie klasyczne uosobienie polityki „mrożonego gówna”, podtrzymywania i konserwacji niezdolnego do życia systemu kosztem przerażającego marnotrawienia majątku narodowego Rosji. cykl Tytlera



89 Jeżeli w państwie nie ma brutalnej walki o nieustanne nowości, o jakość produkowanych towarów, o obniżkę kosztów, to wówczas na rynku międzynarodowym produkty „Made in DDR" czy „Made in USSR" nie wywołują zachwytu. Wtedy państwo socjalistyczne musi albo handlować surowcami, albo sprzedawać swoje liche i przestarzałe towary poniżej kosztów. Coś jeszcze: Właściciel fabryki ryzykuje własne pieniądze i fabrykę. Jeden błąd czy po prostu pech (światowy kryzys czy na przykład kataklizm) i wypadasz z biznesu, zwalniając miejsce dla mądrzejszych, sprytniejszych, obrotniejszych lub po prostu mających więcej szczęścia. Żadnych wyjaśnień nikt nie wymaga i nie przyjmuje. W socjalizmie biurokrata nie ryzykuje własnych pieniędzy. Wszystko należy do państwa, czyli do nikogo konkretnie. Za niewłaściwą decyzję biurokratę mogą skarcić, a mogą i mu wybaczyć, nie widząc błędu. Albo starając się nie zobaczyć. Najważniejsze to złożyć przełożonym sprawozdanie. Można błędną decyzję przedstawić jako słuszną czy nawet jedyną możliwą. Przełożeni przecież też odpowiadają za błędy podwładnych. Więc ci wyżej postawieni mają interes, żeby błędów tych maluczkich nie zauważać. A jak zauważą, będą kryć. kapitalizm/socjalizm



112 Redakcja tak zwanej „rosyjskiej gazety” („Rossijskaja gazieta”) składa się z ludzi, którzy nienawidzą wszystkiego, co rosyjskie, którzy szkalują Rosję i jej lud. W każdym normalnym kraju taka „gazeta” zostałaby już dawno zamknięta. Policja już dawno sprawdziłaby, kto stoi za plecami jej redaktorów i kto zamawia podobne artykuły. media



129 Już starożytni Rzymianie dokładnie ustalili, że pod komendą jakiegokolwiek dowódcy nie może być więcej niż pięć podstawowych jednostek bojowych. W ciągu dwóch tysięcy lat doświadczenie rzymian zostało tysiąc razy potwierdzone we wszystkich wojnach przez wszystkie armie. zarządzanie



138 28 grudnia 1935 roku do struktury organizacyjnej korpusów wprowadzono zmiany. Liczbę samochodów w każdym korpusie zwiększono z 207 do 1444. Ze składu korpusu wyłączono dywizjon artylerii przeciwlotniczej, jeden batalion saperski i batalion miotaczy ognia, zaplecze techniczne i jednostkę lotniczą. W każdym korpusie pozostało tylko po 12 710 żołnierzy i dowódców. Jednak również te zmiany nie rozwiązały problemu. Obliczenia pokazały: W dużych lekkich grupach na każdy wóz bojowy powinno przypadać nie mniej niż 4-5 samochodów transportowych. Na 560 czołgów, 215 samochodów pancernych, 10 baterii artylerii z odpowiednią ilością piechoty, rozpoznania, saperów, łączności, personelu medycznego i innych trzeba mieć nie mniej niż 2000 samochodów. Kolumny takiego korpusu rozciągały się na 250 kilometrów. I to w przypadku, kiedy między pododdziałami i jednostkami nie zachowywano przewidzianej regulaminem odległości. wyłuskiwanie gerpedelucyjne



155 W interesie tak ówczesnych radzieckich generałów, jak i dzisiejszych oficjalnych historyków leży wyolbrzymienie sił przeciwnika. W tym wypadku na przykład wśród innych metod okłamywania znajduje się taka: radzieckie czołgi są podzielone na dwie kategorie - „razem” i „w tym nadające się do walki”, a spośród niemieckich czołgów w ten sposób dzielą tylko te, które walczyły w Afryce. Tych, co walczyły z Armią Czerwoną, nasi poważni historycy nie dzielą na sprawne i niesprawne. Ze niby to u Niemców zawsze i wszystko działa. prawda



195 Gustave Le Bon na wielu przykładach pokazał, że intelekt grupy nie jest sumą intelektów poszczególnych osób, którzy się na nią składają. Wręcz przeciwnie, człowiek w grupie traci rozum i zdolność postrzegania, słyszenia, rozumienia, samodzielnego myślenia: „Nie ma potrzeby, żeby tłum był liczny. (...) Jak tylko kilka osób zbierze się razem, już tworzy tłum, nawet w przypadku kiedy są wybitnymi uczonymi. (...) Zdolność obserwacji i krytyki, którą posiada każdy, z tych uczonych z osobna, natychmiast ginie w tłumie”. ja / grupa



197 Na amerykańskim Uniwersytecie Lotniczym powołano grupę naukowo-badawczą, która miała zbierać, opracować i sprawdzić informacje o stratach w ludziach podczas wojny. Pracowano przez 10 lat. Kierował grupą ekspertów generał brygadier sił powietrznych USA D.O. Smith, który w 1955 roku wydał w Nowym Jorku książkę Doktryna wojenna USA. Książkę natychmiast przetłumaczono na rosyjski i wydano w Związku Radzieckim, ponieważ wnioski amerykańskich mądrali bardzo się spodobały naszym odpowiedzialnym towarzyszom. Zadziałał stary trik dwóch luster, kiedy jedno lustro, odbijając się w drugim, stwarza iluzję nieskończoności. Obłudna mądrość moskiewskiego Biura Agitacji i Propagandy odbiła się w dziełach licznych grup amerykańskich specjalistów i wróciła na rodzimą ziemię w postaci opinii niezależnych ekspertów: Widzicie, tam w Ameryce doszli do tych samych wniosków. Po zebraniu informacji we wszystkich państwach, dokładnym ich przeanalizowaniu i sprawdzeniu grupy amerykańskich naukowców podsumowały: „Przeprowadzona analiza ukazuje, że podczas II wojny światowej zginęło 9,5 miliona żołnierzy i oficerów”. nawarstwieńce



202 Jedna z głównych przyczyn: Kremlowscy przywódcy zbytnio ufali w zbiorową mądrość partii i jej leninowskiego Komitetu Centralnego. I każdy kierownik, od samego dołu do samej góry, opierał się na zbiorowej mądrości grupy ekspertów. Po prostu przywódcy oduczyli się samodzielnego myślenia... ja / grupa



205 Trzy pokolenia ekspertów, pracując w grupach, nie potrafiły policzyć do dwóch. Ponieważ są tłumem. A tłum nie jest zdolny do tworzenia. Tylko do niszczenia. grupa



207 Jeszcze wielu marszałków, generałów, profesorów i doktorów nauk zajmowało się tą kwestią i wszyscy dochodzili do tej samej konkluzji, wszyscy wyrażali swoją myśl tym samym zdaniem. Słowo w słowo: „żadna z formacji nie została skompletowana...” Grupy zachodnich ekspertów przytaknęły: Tak właśnie było... Skoro Rosjanie sami przyznają, że nie byli przygotowani do wojny, skoro generał armii S. Iwanow mówi, że żadna dywizja nie została skompletowana... Wydają wspaniałe tomy: znakomity papier, olbrzymie zdjęcia, doniosłe nazwiska autorów o światowej sławie, i w każdej wersji historii: „żadna radziecka dywizja nie została skompletowana...” Piszą na nowo historię, wydają nowe książki w jeszcze ładniejszych okładkach, z jeszcze donioślejszymi nazwiskami autorów, a zdanie się powtarza. Ta prawda jest święta i nie podlegająca dyskusji: tak wykłada się w Akademii Wojskowej Sztabu Generalnego, we wszystkich innych akademiach oraz szkołach wojskowych... Po przeczytaniu po raz kolejny stałego sformułowania w kolejnym wspaniałym tomie zbieram swoje teczki, ładuję do samochodu i wyznaczam spotkanie kolejnemu autorowi, słynnemu zachodniemu historykowi, który to zdanie z jakiegoś powodu powtórzył. Do załadowania jest sporo: 443 teczki to dywizje strzeleckie, 62 - korpusy strzeleckie, 29 - korpusy strzelców zmotoryzowanych, 61 - dywizje pancerne... a poza tym dywizje zmotoryzowane, kawaleryjskie, brygady i korpusy powietrzno-desantowe, brygady artylerii przeciwpancernej... Jednym słowem, sporo. Spotykam się ze słynnym autorem, wyciągam kilka teczek (resztę demonstruję - wszystkiego nie da się wyciągnąć) i proponuję porównać nasze dane: pan twierdzi, że żadna dywizja nie została skompletowana, dobrze, proszę pokazać pańskie materiały o 1. Moskiewskiej Proletariackiej Dywizji, drugiej, trzeciej, setnej, dwusetnej... Porównajmy nasze dane. Proszę mi pokazać, co pan ma, a ja pokażę, co udało mi się znaleźć, wyciąć i nakleić na tekturkę. I rozmówca gaśnie: wśród historyków światowej sławy wypowiada się powierzchowne opinie, nie uczono ich zgłębiać się w szczegóły. Szukam, ale jeszcze nie znalazłem ani jednego profesjonalnego historyka, który założyłby teczkę o każdym radzieckim generale, każdym okręgu wojskowym, każdej armii, korpusie, dywizji, brygadzie, każdej flocie, flotylli, eskadrze. Najważniejsze w nauce są dyplomy, nagrody, tytuły i stopnie. Pięknie to brzmi: profesor St Antony's College na Uniwersytecie w Oksfordzie, laureat... albo szef Akademii Wojskowej Sztabu Generalnego, generał armii, doktor nauk wojskowych, profesor, zasłużony działacz, kawaler, laureat... Nigdy nie sięgnę tych szczytów, nie stanę w tym szeregu. Jak mam dyskutować z działaczami-kawalerami-laureatami? Chylę czoło przed tytułami i stopniami. Zazdroszczę. Gdzie mi tam. Nie mam ani stopni, ani tytułów i nikt mi nie dał żadnych nagród. Ale mam coś, czego nie ma profesor St Antony's College i czego nie miał też generał armii S. Iwanow. Mam nożyczki. I teczuszki. naukowcy



230 Nie mam ani tytułów, ani stopni. Nie jestem historykiem. Ale mam pasję. Mam pasję kolekcjonera, a jeżeli chcecie, to nawet pasję gończego psa. Otóż wcale nie trzeba mieć tytułów i stopni, żeby zgromadzić materiał, w który obfituje każda pułkowa biblioteka. Nie trzeba być ani historykiem, ani ekspertem, trzeba tylko wykazać zainteresowanie i zbierać dane o dywizjach tak, jak dzieci zbierają znaczki. Wszystko jest dostępne. Trzeba tylko zniszczyć podczas siedzenia wiele par spodni... naukowiec pasjonat

naukowcy



247 W chwili obecnej amatorzy historii wojennej prześcignęli oficjalnych historyków w kwestiach badania wojny. Najlepszy informator dotyczący Armii Czerwonej stworzyli K. Kałasznikow, W. Fies'kow, A. Czmychało i W. Golików (Krasnaja Armija w ijunie 1941 goda, Sibirskij Hronograf, Nowosybirsk 2003). Rosyjska Akademia Nauk, Ministerstwo Obrony, Sztab Generalny, Akademia Nauk Wojskowych, Instytut Historii Wojennej oraz inne równie szacowne instytucje, ani z osobna, ani wspólnie, nie są w stanie stworzyć nawet setnego ułamka tego, co potrafili zrobić prowincjonalni zapaleńcy. Informator Krasnaja Armija w ijunie 1941 goda to żywy wyrzut sumienia kolący wszystkich naszych uhonorowanych i utytułowanych nierobów od historii wojen. Nasi generałowie i profesorowie potrafią rozciągnąć małą ilość informacji na wiele tomów. A tu w jednym tomie dość małego formatu skoncentrowano gigantyczną według ilości i jakości informację, która swoim charakterem i znaczeniem przewyższa wszystko, co zdołali stworzyć wszyscy radzieccy i rosyjscy historycy w ciągu 60 lat wytężonej pracy. Najważniejsze jest to, że oficjalni historycy materiały statystyczne zawsze (i absolutnie celowo) podają w sposób nieusystematyzowany. A tu wszystkie dane są usystematyzowane. Tu wszystko jest krótkie, precyzyjne, jasne, dokładne jak w wojsku. Znalazło się w tym informatorze również miejsce dla 186. Dywizji Strzeleckiej. Sformowano ją w sierpniu 1939 roku. naukowcy



290 Od dawna zauważono, że udawanie głupiego jest korzystne i dobroczynne, udawanie mądrego niebezpieczne i głupie. !

taktyka



Taktyka zachowań
371 I wówczas wojsko podczas telewalki rzuciło swoją ostatnią rezerwę: Przecież jesteś zdrajcą! Złamałeś przysięgę!

Tego, szczerze mówiąc, się nie spodziewałem. Niby są mądrymi ludźmi. Na pierwszy rzut oka. Oni wszyscy też składali przysięgę. Przysięgali do ostatniego tchu zachować wierność radzieckiemu rządowi i radzieckiemu ludowi. Wszyscy należeli nie tylko do partii komunistycznej, ale również do nomenklatury KC KPZR. Wszyscy z wysokich trybun pletli bzdury, że niedługo przyjdzie świetlane jutro, w którym każdy będzie żył wedle potrzeb.

Ale czy możliwe jest zaspokojenie potrzeb materialnych chociaż jednego donosiciela KGB? Ile by mu dać miliardów, i tak będzie mało. Ile by mu zbudować jachtów i pałaców, będzie domagał się kolejnych. Odpowiedzialni towarzysze, którzy siedzieli w Moskwie przed kamerami telewizyjnymi, sami w czasach radzieckich nie wierzyli w brednie o tym, że każdy kiedyś będzie dostawał wedle potrzeb, ale przez dziesięciolecia gnoili w więzieniach i rozstrzeliwali w podziemiach Łubianki tych, którzy mieli odwagę wypowiedzieć otwarcie swoje wątpliwości.

Ale kiedy nadeszła pora z bronią w ręku tej ohydy bronić, wszyscy ci Kaboładze i Prelinowie, Anfiłowowie, Gorkowowie i Gariejewowie złamali przysięgę, okazali się zdrajcami i zbiegami. Wszyscy zdradzili radziecki rząd i radziecki lud. Szkoda, że te moje odpowiedzi również zostały wycięte. Mógłby ich posłuchać marynarz Sopriakow. Być może potem nie rzucałby oskarżeń o zdradę. Przecież sam Sopriakow jest nędznym tchórzem i sprzedajnym zbiegiem. Ale szczególnie pikantnie oskarżenia o zdradę brzmią z ust zdrajcy Władimira Karpowa. Władca myśli okazał się tchórzem nie tylko na froncie ideologicznym. Wymigał się również od prawdziwej walki. Upadał Związek Radziecki, któremu Karpow przysięgał wierność, ale bronić go Karpow nie uznał za potrzebne. Zwiał. Zdezerterował z frontu.

państwo



373 I póki go szukają, zaskoczymy pytaniem obywateli Zacharowa i Sjanową: A kim wy jesteście? Już kilka lat ćwierkacie w eterze o wojnie, o najróżniejszych jej aspektach. Jak kukułka i kogut wychwalacie nawzajem swoje zalety. Według waszych oświadczeń, wszyscy jesteście znawcami wojennej historii, nie tylko wydajecie osądy o wojnie, ale samodzielnie, nie czytając moich książek, na podstawie gruntownego przestudiowania otwartych radzieckich źródeł, doszliście do wniosku, że Stalin przygotowywał atak na Niemcy. Po co wam ktoś mocny i zorientowany? A sami co, jesteście nędzni i słabi? I pracę będziecie mieli nieskomplikowaną. Sami wmawialiście słuchaczom, że mój system argumentacji jest dość słaby i tendencyjny, że chwacko mieszam prawdę z wymysłami. Sami opowiadaliście, że istnieje taki typ historyków, którzy sporządzają schemat, a później dopasowują do niego fakty, i te, które pasują, są akceptowane, a te niepasujące są odrzucane. A moje książki, według waszych słów, to najbardziej błyskotliwy wzór podobnej chałtury. I skoro jesteście tacy mądrzy, a ja durny, to nie rozumiem, po co wam jeszcze ktoś z zewnątrz do pomocy? Sami sobie nie poradzicie? Czy i wy musicie mieć za sobą zamiast czekistowskiego oddziału zaporowego grupę ekspertów? dziennikarze

walka z instytucją



374 Wielogwiazdkowy generał, jak tysiące jego kolegów, nic nie zrobił ani dla zniszczenia, ani dla ratowania reżimu, który pędził kraj i jego naród ku przepaści. Gotów był służyć komukolwiek. Temu, który zwycięży. To obozowa etyka: rację ma ten, kto jest silniejszy. Ów strateg czekał na to, żeby stanąć po stronie tego, kto będzie górą. Czekał, jak go los pokieruje. Kręcił się jak kwiatek pośród kry. żołnierze



382 Informacja: jeszcze 10 lat temu w samym moskiewskim regionalnym oddziale Akademii Nauk Wojskowych było 257 doktorów i 463 kandydatów nauk. A przecież to tylko jeden regionalny oddział jednej tylko akademii. W ostatnich latach rozmnożyło się ich jeszcze więcej. Melduje niezmienny prezydent Akademii Nauk Wojskowych, generał armii M. Gariejew: „Obecnie w Akademii jest 665 rzeczywistych członków, 312 członków korespondentów, 29 honorowych członków i 1395 profesorów”. urzędnictwo

naukowcy

cykl Tytlera



386 Dążenie każdego naukowca – dokonać odkrycia, czyli otworzyć ludziom oczy na jakieś wydarzenie lub zjawisko. naukowcy