Wygenerowano:
02.11.2017
18:17:35

Przejdź do spisu książek
Wygenerowano programem:
Q-Księgozbiór 3000





Moja podróż po Rosji (w 1932 roku)

( Słonimski, Antoni )

Spis cytatów dla wybranej książki

200903 Nic dodać nic ując. Ostatni cytat jest genialny!
Strona Treść cytatu Słowa kluczowe / uwagi
15 Brak filmów zagranicznych, brak prasy burżuazyjnej i monopol, który posiada państwo na udzielanie wszelkich wiadomości, wytwarzają zgodną opinię Rosjan o nędzy i terrorze panujących w krajach kapitalistycznych. Widok dobrze ubranych i odżywionych cudzoziemców, speców i turystów tłumaczą pewnie ich przynależnością do klas uprzywilejowanych. propaganda



32 Jakie dzieci przyjmowane są do tego sanktuarium? Kto tu ma pierwszeństwo? Czy te dzieci, którym jest najgorzej, czy te matki, które są najbardziej opuszczone i godne opieki? Nie. Dzieci przyjmowane są na podstawie tabelki hierarchicznej, z którą często się można spotkać w Sowietach. Naczelna lekarka objaśnia mnie, że pierwszeństwo mają dzieci gepistów, krasnoarmiejców, robotników fabrycznych należących do partii. Potem idą robotnicy niepartyjni, pracownicy umysłowi i tak w dół aż do liszeńców, czyli ludzi pozbawionych praw. Oczywiście, niższe stopnie tej drabinki hierarchicznej mają już tylko prawa czysto teoretyczne. Znajdują się tu prawie wyłącznie dzieci sfer rządzących i uprzywilejowanych. Ludzie władzy korzystają z wszystkich udogodnień. Władza jest przecież jedyną w Rosji organiazcją zwartą i silną. mechanizm terroru



45 Młodzież pracuje nie dla zarobku. Motorem, który ich porusza, jest wiara. Wierzą ślepo w kanony wiary marksowskiej, ale i oni kuszeni są przez szatana zwątpienia. Często synod kremlowski każe przeklinać wczoraj czczone bóstwa i modlić się do złego ducha. Tragedie, które wynikają na tym tle, są najzupełniej nowym motywem psychologicznym, godnym zastanowienia. wiara



49 W tych warunkach, gdzie za niebaczne słowo można stracić pajok, ludzie trzy razy się namyślają, nim coś publicznie powiedzą. Częściej jeszcze idą po drodze najłatwiejszej i najbezpieczniejszej, tzn w ogóle nie myślą, ale wygłaszają obowiązujące formuły i konwencjonalne proletariackie ogólniki. I to jest odwrotna strona tego medalu za entuzjazm, którym obdarzamy młodzież sowiecką. mechanizm terroru



55 Jeśli chodzi o zdolność rozumowania, to przeciętny bolszewik uważa całą resztę ludzi na świecie za embriony. Człowiek u nich zaczyna się od marksisty. Gdy trzeba naprawić traktor, który zepsuje ruskij człowiek, to zagraniczny embrion jest uznawany. We wszystkich innych kwestiach komuniści mają absolutną przewagę, bo wiedzą wszystko, wszystko rozumieją i nie mają żadnych wątpliwości. humaniści

lewactwo



61 Ale nie popadajmy w zbytni liryzm. Jest w tym przecież coś odpychającego. To drapieżne poczucie własności, to przywiązanie do łachów, które odebrać można tylko razem z życiem, ta miłość do broszki, kanapy czy serwety, większa i gorętsza niż miłość do ludzi, przeraża raczej, niż zasmuca. natura człowieka uczciwego



92 Jeżeli Polskę uważacie za kraj, w którym panuje dyktatura, w takim razie powinniście pochwalać metody stosowane wobec literatury i prasy, gdyż są to własne wasze metody. Mam jednak wyrażenie, iż chodzi wam tylko o to, że pałka, którą wy bijecie po głowie, jest różdżką czarodziejską, a kij, którym bije wasz przeciwnik, jest zbójecka buławą. Trudno będzie wam się porozumieć. ja / grupa



95 Rozmawiałem w Rosji z dyrektorami teatrów, reżyserami filmowymi, z pisarzami i ludźmi nauki. Wszyscy oni robią dzisiaj wrażenie koni zaprzęgowych do ciężkiego wozu. Na oczach mają jak konie coś w rodzaju zasłon, nie pozwalających spojrzeć ani w lewo ani w prawo. Podobny stan rzeczy nie może się długo utrzymać. Sprzeczny jest nie tylko z potrzebą opozycji i krytyki, ale co ważniejsze, z pragnieniem ulepszania. mechanizm totalitaryzmu



97 Autor faworyzowany przez „Gosizdat” zarabia dużo. Za arkusz druku dostaje około czterystu rubli, a suma ta rośnie w zależności od wysokości nakładu. Również honoraria w prasie sowieckiej są dość wysokie. mechanizm totalitaryzmu

artyści

dziennikarze



99 Pudowkin kręci teraz nowy film pt. Tiepłochod Piatiletka. Film dzieje się w Rosji i tłum stojący przed wytwórnią jest ucharakteryzowany właśnie na tłum moskiewski. Statyści stoją na ulicy i łatwo można porównać, jak wygląda prawdziwy tłum i jak wyglądają pokazowe manekiny robotników sowieckich. Statyści ucharakteryzowani są na dobrze ubranych. Wszyscy mają czapki i bluzy robotnicze, większość ma długie buty. Stoją przypudrowani na fioletowo w słońcu ulicy moskiewskiej, a obok stoi prawdziwy tłum ludzi bosych, brudnych i oberwanych i przygląda się statystom. Te dwa tłumy można by użyć za reklamę piatileiki. mechanizm totalitaryzmu

artyści



111 Poczcie bezpieczeństwa, tak potrzebne dla rozwoju duchowego jednostki, istnieje w Sowietach w małym stopniu. Wzajemne, ustawiczne szpiegowanie się wnosi atmosferę nieufności wobec najbliższych ludzi. mechanizm totalitaryzmu



112 Na skutek donosu czy jakiejś drobnej winy państwo może odebrać pajok. Państwo może dać obywatelowi wołczij bilet, może go zepchnąć w szeregi liszeńców. Państwo jest jedynym rozdzielcą pracy i pożywienia i dlatego przestępstwo wobec państwa ma skutki fatalne. mechanizm totalitaryzmu

mechanizm terroru



113 Przez długie dni prześladowało mnie w Moskwie wspomnienie oczu, które widziałem w Muzeum Rewolucji na fotografii z czasów głodu 1922 r. były to oczy chłopa i chłopki skazanych na rozstrzelanie za zbrodnię ludożerstwa. Oczy te miały wyraz zupełnego spokoju i błogości. mechanizm terroru

mechanizm totalitaryzmu



126 Zatrzymujemy się na ostatniej stacji przed granicą polską. Niegoriełoje. Za dwadzieścia minut pociąg przewiezie nas na terytorium starej Europy. Przechadzamy się po peronie. Przed jednym z peronów stoi konduktor rosyjski i krzyczy. Woła do kogoś czy do czegoś ukrytego pod wagonem. Wreszcie włazi pod wagon. O kilkadziesiąt kroków ode mnie spod kół pociągu wybiega coś w rodzaju szczura wielkich rozmiarów. Przykucnął o parę kroków od wagonu i czeka w natężeniu i czujnej uwadze. Oczy ma wlepione tylko w konduktora. Na mnie nie patrzy. To biezprizornyj. Nie wiem, wiele lat może mieć ten chłopiec czy mężczyzna. Jest wzrostu ośmioletniego dziecka, ale ta resztka twarzy, którą dostrzec mogę pod brudem i ropiejącą syfilityczną raną nosa, czyni wrażenie starca. Paznokcie u nóg ma zwinięte jak tasiemki. Ręce, twarz i nogi koloru tłustej ziemi. Konduktor nagłym szybkim ruchem podskoczył w jego stronę. Chłopiec krzyknął i uciekł pod wagon. Nie był to krzyk. Raczej pisk szczura. Nie mogę zapomnieć tego pisku, w którym nie było nic ludzkiego. Nigdy już nie zapomnę. I oto przejeżdżamy znowu przez wielką bramę pozdrawiającą wszystkich proletariuszy świata. Jeszcze parę minut w wagonie – i wysiadam na granicy polskiej. Trudno nie przyznać, że doznają uczucia ulgi. Następuje jakieś odprężenie psychiczne po tych paru tygodniach napięcia. Na granicy sowieckiej rewidowano mój bagaż bardzo długo i uważnie. Nie robiono jednak rewizji osobistej i wszystkie moje notatki, o które się trochę bałem, mam bezpieczne w kieszeni. Idę do sali bufetowej i jem. Dawno już nie smakowały mi tak chleb i masło, mięso i kawa. Mimo to z trudnością kończę obiad, może odzwyczaiłem się, a może to wspomnienie o tym pisku szczurzym odbiera mi możliwość jedzenia. Późnym wieczorem jestem w Warszawie. W ciepły wieczór czerwcowy wychodzę na miasto oświetlone neonowymi reklamami. Tragarz niesie mi walizkę i gdy przystajemy przed dworcem w oczekiwaniu na taksówkę, wdaję się z nim w rozmowę. Mam jakąś niewytłumaczalną chęć powiedzenia mu, że wracam z Rosji. „No, jak tam jest?”. W tym cichym, dyskretnym pytaniu jest wiele ufności, tej specyficznej ufności, którą mają ludzie z proletariatu w stosunku do towarzyszy partyjnych. Przyznaję, że ta atmosfera wspólności smakuje mi, mam ochotę powiedzieć mu coś, co by nas bardziej jeszcze zbliżyło, a w jego zbiedzonych oczach czytam odpowiedź, której by chciał ode mnie. Wiem, pewien jestem, że gdybym mu powiedział: „ Dobrze tam jest towarzyszu”, poniósłby moją walizkę lekko i szybko do taksówki i uśmiechnąłby się na pożegnanie. Wreszcie powiadam: „Trudno tak powiedzieć w paru słowach. I źle i dobrze.”. Teraz wiem co myśli o mnie tragarz niosący moją walizkę. Myśli o mnie jak o wrogu. Nie ma stanowisk pośrednich. Kto nie z nami, ten przeciwko nam. Z uczuciem dławiącej samotności jadę przez miasto. !

mechanizm społeczny