Wygenerowano:
02.11.2017
18:17:36

Przejdź do spisu książek
Wygenerowano programem:
Q-Księgozbiór 3000





Najdłuższy pojedynek

( Pawłowski, Jerzy )

Spis cytatów dla wybranej książki

Strona Treść cytatu Słowa kluczowe / uwagi
9 Zawodnik o jakim takim doświadczeniu powinien wiedzieć – jaki przeciwnik, jacy sędziowie. Jaki przeciwnik – tego człowiek uczy się chyba przez całe życie. nadążność

teoria gier



36 Ale wiek ma swoje prawa. Nie sposób być mądrym poniżej iluś tam lat. Na tym bazowali w swoich nadziejach komuniści – w stosunku do nas. wiek



64 Czy na tym można zarobić, to ja coś niecoś wiem. System uzależniania sportowców w całym socjalistycznym obozie polega w końcu na tym, że się wybiórczo przymyka oczy na określony poziom przewożenia przez granicę i odpowiedni do rangi zawodnika – poziom takiego handlu. Wszystko jest półlegalne albo i nielegalne. Formalnie biorąc, jest to łamanie prawa PRL-u. Jednak dopóki delikwent sprawuje się grzecznie, pozwala mu się przy okazji wyjazdu coś wywieźć i zarobić. Ale jeśli tylko władza będzie z niego niezadowolona, to mu może wyciągnąć całą sprawę i zrobić takie dochodzenie, że długo to popamięta. Ten sam mechanizm – czasem ze skutkiem – stosowano też wobec artystów, naukowców, wszystkich wyjeżdżających. Zasada była wszędzie ta sama – skorumpowany, a więc już jest nasz. władza

mechanizm totalitaryzmu



108 Jeździłem już dużo po świecie i nie sposób było nie zauważyć, że najróżniejsze wolne kraje, które po wojnie startowały z dość podobnego poziomu gospodarczego, rozwijały się wręcz imponująco, wciąż któryś z nich przeżywał swój cud gospodarczy – a myśmy tymczasem grzęźli coraz głębiej w szarości prosowieckiej gomułkowszczyzny. Wymyślili wtedy w końcu mieszkania bez okien i ze wspólną ubikacją na korytarzu jako osiągnięcie socjalizmu! Dowodem sukcesów gospodarczych miało być to, że do sklepów czasem coś „rzucali”. A żeby was tak w piekle rzucało! – jak zwykła mawiać pewna babina wiejska, przynosząca nam czasem mięso z nielegalnego uboju.

Przerażająca przy tym była niezwykła agresywność tego ustroju. Rozpełzało się to wszędzie, ale już zupełnie niemożliwie po trzecim świecie. Co chwila gdzieś wybuchała rewolta, obalano jakiś rząd burżuazyjny – nieważne, czarny, żółty czy biały – i już po chwili na pustyni, w dżungli albo na jakichś wyspach kolejny lud zaczynał budować socjalizm. Przy pomocy radzieckich doradców, oczywiście. Pierwszym punktem budowy socjalizmu było zawsze założenie sowieckiej bazy – morskiej, lądowej, powietrznej.

wolny rynek

socjalizm



109 Nawet w Sowietach niektórzy ludzie zaczęli sobie zdawać sprawę, do czego to wszystko prowadzi. Co wróży ludzkości rozrastanie się imperialistycznego molocha z jądrową pięścią i nabierającym globalnych rozmiarów gułagiem. Sołżenicyn w końcu tylko zebrał, co było już w powietrzu. Tego już nie dawało się ukryć. Żyliśmy w systemie zbrodni, przerastających hitlerowskie. Jednym z tych, którzy nie tylko zdali sobie z tego sprawę, ale i postanowili coś w związku z tym zrobić, był bohaterski rosyjski pułkownik Oleg Pieńkowski. Z własnej woli i z pobudek wyłącznie ideowych, dokładnie wiedząc, co ryzykuje, postanowił przeciwstawić się swemu zbrodniczemu państwu i zaoferował współpracę zachodnim wywiadom. Dokonał – zanim został ostatecznie zdemaskowany – nieprawdopodobnie wiele. Sowieci opublikowali relację z jego procesu w 63 roku a Amerykanie swoje The Penkowsky Papers zaraz potem – ale wcześniej w prasie światowej, a zwłaszcza amerykańskiej, publikowane były różne wiadomości, niezwykłe, przejmujące, niektóre wręcz przerażające. Ślady tych wydarzeń można i dziś jeszcze znaleźć np. w słynnym Akwarium, tłumaczonej u nas książce najbardziej znanego agenta GRU Suworowa, który przed laty przeszedł do Anglików i zaczął współpracować z NATO. Pieńkowski za swój poryw ideowy, za odwagę wypowiedzenia wojny systemowi zapłacił straszliwą cenę. W drugiej połowie dwudziestego wieku, w państwie, z którym świat utrzymywał stosunki dyplomatyczne, w państwie reprezentowanym w ONZ – Sowieci spalili go żywcem w piecu krematoryjnym. Filmując przy tym dla celów szkoleniowych i wychowawczych cały przebieg tej egzekucji. Potem pokazywano to początkującym agentom GRU, żeby wiedzieli, co ich czeka w razie zdrady. Pisze o tym przejmująco Suworow. informacja



121 A jakie pokolenie wyrośnie z dzisiejszych szkół i lektur? nauczyciele



125 Idea komunizmu wręcz kwitła i prosperowała na całym globie. Coraz więcej miejsc na globusach zamalowywano na czerwono. A to nie były tylko zdobycze terytorialne. To znaczyło, że tysiące i miliony ludzi zostaje znowu unurzanych w tym, co stanowiło istotę tego systemu. W donosicielstwie i strachu. A żadne późniejsze wyzwolenie już z nich tego nie zdejmie. Taka rozpaczliwie smutna refleksja ogarnęła mnie kiedyś – już w wolnej Polsce – w rozmowie z pewnym księdzem. Miałem dojmujące poczucie przegranej. Pełną goryczy świadomość upodlenia nas wszystkich na długie dziesięciolecia, choć nie było to przecież winą naszych ojców ani – chyba – naszą. Dlaczego więc?
–To twój krzyż, bracie – powiedział ksiądz.
– Mój?! A ich, proszę księdza? Kiedy oni zaczną nieść swój?
– Nie sądź woli Boga, bracie. Przyjdzie dzień, w którym i oni zrozumieją, że źle postępowali.
– Nie wierzę, proszę księdza. Nie wierzę.
Przeglądam strony dokumentów, donosów na mnie. Niektórych wręcz strasznych, jadowitych, kłamliwych. Pisali je przyjaciele. Niektórzy, których uważałem za przyjaciół. A może nie pisali? Patrzę dziś na nich stronami ich donosów. Nawet jeśli nie chcę. Ilu ludzi dziś tak właśnie – wzajemnie – na siebie patrzy? Czy to nie jest zbrodnia norymberska – tak wepchnąć ludzi w upodlenie i nienawiść?! A im właśnie o to przecież chodziło. Więc tak czy inaczej przegraliśmy? Jeżeli pozwolimy sobie na nienawiść – na pewno. Od nienawiści – od tej ich nienawiści – zachowaj nas Panie!
mechanizm terroru



132 Wierzę mu w to, że mają o nas informacje – nietrudno uwierzyć. Wiedzą o naszym wywiadzie wszystko, co ich interesuje. No tak, wywiady są dziś infiltrowane. Ale to przecież działa w obie strony. Gdzieś tam w Ameryce jakiś szpieg „rozpracowuje” właśnie – dla odmiany – wywiad amerykański. Może robi to szpieg polski. Wynotowuje nazwiska osób współpracujących z CIA. nadążność



134 – Żadnych pieniędzy. Żadnych wynagrodzeń, żadnych korzyści. Żadnych! No money! To jest moja stawka.
Kowalski chyba już się spodziewał czegoś takiego, natomiast Lundstroema trochę zamurowało.
– Mr. Pawłowski, ale my nie chcemy takiego engagement z pańskiej strony. Cokolwiek się robi, to zawsze trochę jest business.
natura człowieka uczciwego



139 Wystarczająco długo byłem w defensywie w tym moim pojedynku. A nie można się bez przerwy tylko bronić. W końcu to jest ta znaczna przyjemność szermierki – wyczekać i zadać cios. nadążność



141 Trafianie w czas czyli – jak to Amerykanie nazywają – timing, jest jedną z ważniejszych rzeczy w wywiadzie. Zawsze o to dbałem. O umówionej godzinie podchodzę do wejścia Bureau de Tourisme z dosłownie sekundowym wyprzedzeniem. Dostrzegam Kowalskiego, przez szklane drzwi uśmiechamy się do siebie. Technicznie nazywa się to kontakt wzrokowy. Kowalski wchodzi do środka, ja za nim. w tempo



194 Przywileje rozdają co prawda ci na górze, ale sterują tym sekretariaty, biura, osobisty personel. Tak naprawdę to przede wszystkim oni decydują, kto zostanie pogłaskany, a kto odepchnięty. urzędnictwo



255 Wydawało mi się to już niemożliwe, ale popełniłem ten błąd, że przypisywałem instytucjom zachowania i odczucia właściwe ludziom. Tymczasem służba bezpieczeństwa czy wywiad to nie jest człowiek czy nawet grupa ludzi. To instytucja. Wywiad się nie niecierpliwi, ani nie denerwuje. Wywiad nie ma czegoś takiego, jak ambicje. Wywiad ma do zrealizowania cele. I tyle. instytucja



273 No, niech się teraz trochę niepokoją, podobnie jak ci tak dyspozycyjni w spełnianiu poleceń SB i WSW ówcześni dziennikarze. Oni także niejednokrotnie przetrwali do dziś, to też zawodowcy. Fachowcy pióra. Więksi i mniejsi, ci, którzy – gdy już generałowie dali sygnał, że można – rozpoczęli kampanię zohydzania i opluwania według najlepszych sowieckich wzorów. dziennikarze