Wygenerowano:
02.11.2017
18:17:37

Przejdź do spisu książek
Wygenerowano programem:
Q-Księgozbiór 3000





Nigdy nie gaśnie nadzieja

( Zandman, Feliks )

Spis cytatów dla wybranej książki

Strona Treść cytatu Słowa kluczowe / uwagi
43 [W matematyce] istniała jedna odpowiedź (w przeciwieństwie do zagadnień politycznych i religijnych). teoria gier



43 Starałem się nigdy nie naśladować sposobu rozwiązania, który podawał nauczyciel. Wolałem sam poszukiwać drogi prowadzącej do rozwiązania. Nauczycielom na ogół się to nie podobało, ale ja to lubiłem. nauczyciele



53 Wkrótce jednak coś spowodowało, że zmienił zdanie, choć nie byłem pewien, co. Pewnego dnia, mniej więcej w miesiąc po wkroczeniu Sowietów, wrócił do domu przygnębiony.
– Wszystko to jest jednym wielkim kłamstwem – powiedział, siadając przy mnie, tak jak zwykł był robić, gdy miał coś ważnego do omówienia. – To, co mówiłem ci poprzednio, Feliksie, to wszystko kłamstwo. Największe oszustwo, z jakim spotkałem się w moim życiu. Czy możesz mi wybaczyć? Jeśli tylko możesz, to proszę cię, wyrzuć z pamięci wszystko, co ci mówiłem.
komunizm

propaganda

kłamstwo



69 Pomiędzy ścianami można było umieścić dobytek, który udało nam się zachować: obrazy, futra, dywany, złoto i srebro, towar, który wynieśliśmy ze sklepu zanim wszystko skonfiskowali Sowieci. komunizm

BFDS- Basic Factor for Dev. of Societies



70 Przy samym wejściu do dzielnicy żydowskiej niemieccy żołnierze przeszukiwali ludzi i bili ich, zabierając ze stert dobytku, które przesuwały się przed ich oczami, dowolnie wybrane przedmioty. żołnierze



76 Od czasu do czasu przedstawiciele Judenratu przychodzili zbierać pieniądze. Ogłaszali, że Niemcy mieli listę ludzi przeznaczonych do rozstrzelania, o ile nie dostaną okupu. Zwracano się do każdej rodziny o wpłaty w złocie lub pieniądzach. Dawaliśmy, podobnie jak wszyscy. żołnierze



77 Wiedzieliśmy, że mogła to zrobić tylko jedna osoba – zbiegły murarz, który mieszkał z nami na Brygidzkiej. On również był w getcie i następnego dnia przyprowadziliśmy go do rabina. Rabin kazał mu przysiąc na Biblię i zasiał w nim ogólną bojaźń bożą. W końcu murarz przyznał się. religia



91 Byli pewni, że będziemy bezpieczni, ponieważ Niemcy włączyli Grodno do Trzeciej Rzeszy. Nadali nawet miastu nową niemiecką nazwę Garten. Teraz – mówili wyznawcy tej teorii – staliśmy się niemieckimi Żydami. Prawdopodobnie wywiozą tylko polskich i litewskich Żydów. Każdy trzymał się kurczowo źdźbła, które wydawało mu się najsolidniejszą gwarancją jego urojonego wybawienia. Getto zamieniało się w świat urojeń. religia

klasyfikacja



103 Babcia Tema powiedziała mi, że próbowała nas wydostać. Przekupiła kierowcę z gestapo, Niestroya. Dała mu diamentowy pierścionek, który był ostatnią rzeczą, jaka została jej po kradzieży. Gestapowiec wziął go, ale gdy nikt z nas nie wracał, stało się jasne, że nic w naszej sprawie nie zrobił. żołnierze



111 Do kryjówki doprowadził Niemców Isser Szwartz, jeden z żydowskich policjantów, którym Kuszka i Sender zapłacili za to, że będą odwracać uwagę Niemców od tego miejsca. Atlasi/Grabieżcy



149 Zaczęło do mnie docierać, że nasze zasady, zasady Sendera, umożliwiły nam przetrwanie. Nic dziwnego, że powstało Dziesięcioro Przykazań. One pokazały ludziom, jak żyć razem. W zasadach moralnych nie było nic z abstrakcji. Były twardą i prostą receptą na przetrwanie. Gdybyśmy zaczęli uprawiać seks, gdybyśmy oszukiwali się nawzajem przy podziale żywności, albo jeśli kłócilibyśmy się, skutki byłyby fatalne. Janowa musiałaby nas wyrzucić, albo pozabijalibyśmy się nawzajem. Zazdrość, żale i złość – wszystkie te uczucia musieliśmy wyplenić. Lekcja była prosta: macie tu zasady, przestrzegajcie ich, to przeżyjecie; a jak nie będziecie ich przestrzegać, to zginiecie. moralność



195 Rano zaprowadzono ich do biura komendanta. Na jego biurku piętrzyły się zarekwirowane im banknoty i złoto. Sender wystąpił z propozycją: – Dobijmy targu. Pan zatrzyma dla siebie całe złoto, a my weźmiemy papiery i wyjdziemy.
I komendant na to przystał. W przeciwnym wypadku musiałby wszystko umieścić w raporcie i pieniądze przejęłoby państwo.
państwo

państwowe / prywatne



207 Kilka dni później, gdy udałem się do prefektury policji, żeby zamienić wizę turystyczną na wizę studencką, inspektor odrzucił moją prośbę. Według niego – jak wynikało ze słów tłumacza, który przyszedł ze mną – nie byłem zapewne prawdziwym studentem, lecz spekulantem. Gdy powiedziałem o tym rabinowi synagogi z Nancy, obiecał mi pomóc. Gdy ponownie udałem się do prefektury, ten sam inspektor bez mrugnięcia okiem przystawił po prostu pieczęć w moim paszporcie. władza

urzędnictwo



231 Od tej pory koniec z błaznowaniem. Nie jesteś tu po to, żeby się popisywać swoją wiedzą, tylko żeby przekazywać wiedzę. A jeśli czegoś nie wiesz, powiedz im, że nie wiesz i przedyskutuj zagadnienie. nauczyciele



251 Moje pierwsze spotkanie z amerykańskim światem uniwersyteckim (z profesorem Murrayem) było bardzo przyjemne. Murray, który był jednym z moich idoli intelektualnych, nie szczędził pochwał pod adresem Photostressu. Kiedy jednak, pełniąc obowiązki dyrektora działu badawczego w Budd, dokonałem formalnej prezentacji metody Photostressu dla naukowców z wyższych uczelni, wielu z nich przyjęło ją źle. Dla sporej grupy renomowanych specjalistów z zakresu mechaniki Photostress był niemal obrazą. Od lat zajmowali się zjawiskami elastooptyki. Pracowali na modelach bakelitowych lub epoksydowych i włożyli wiele trudu w rozwiązywanie zagadnień teoretycznych. A tu nagle, tuż koło ich nosa pojawia się Photostress. Wziąłem plastikową warstwę z takich samych modeli, na jakich pracowali, i przeniosłem ją na metal, mówiąc: „Proszę, w ten sposób możecie to zastosować do rzeczywistych obiektów. Zamiast próbować kolejnych eksperymentów z modelami możecie pokryć plastikiem elementy prawdziwego mostu albo samolotu”.
U kogoś, kto poświęcił wiele lat życia na badania, to proste (ale istotne) udoskonalenie musiało wywołać irytację. Na domiar złego wynalazek został dokonany nie przez pracującego naukowo specjalistę, lecz przez kogoś z branży biznesowej. Profesorowie nie zarabiali dużo na pisaniu artykułów do czasopism naukowych. Przemysł płacił znacznie lepiej.
naukowcy



269 Oporniki wytwarza się z materiałów, które w różnym stopniu przewodzą prąd – najczęściej z metali lub węgla. Oporniki z metalu lub spieków ceramicznych stwarzały zawsze poważny problem: są wrażliwe na wahania temperatury. Jeśli temperatura takiego opornika zmieni się, zmianie ulegnie również jego opór. Jeśli na przykład opornik stuohmowy zostanie podgrzany, to jego opór może wzrosnąć do 101 albo 102 ohmów.
W przypadku wielu obwodów, zwłaszcza tych, które wykorzystywane są w awionice i oprzyrządowaniu, zmiany temperatury mogą mieć tragiczne skutki. Różnice temperatury wywierają wpływ na działanie obwodu, a w konsekwencji – na działanie maszyny, oprzyrządowania lub urządzenia. W przypadku tostera może to mieć niewielkie znaczenie. W przypadku systemu sterowania samolotem jest to istotne. Im mniejsza wrażliwość na zmiany temperatury, tym lepsza jakość obwodu i tym większa precyzja działania.
nieliniowość



281 W przemyśle zbrojeniowym na przykład precyzja naprowadzania pocisku rakietowego w dużym stopniu zależy od stabilności oporników. obiekt nadążny



282 Wkrótce okazało się nawet, że mamy trudności z zaspokojeniem popytu i pojawiło się pytanie, jak zwiększyć produkcję. Nie mieliśmy pieniędzy na powiększenie zakładów, więc chcieliśmy zwiększyć sprzedaż zlecając produkcję koncesjonowanym podwykonawcom. Problem polegał jednak na tym, w jaki sposób udzielić koncesji, nie zdradzając sekretów naszej technologii. Nie mieliśmy jeszcze wielkiego doświadczenia, ale rozumieliśmy podstawową zasadę panującą w przemyśle opartym na zaawansowanych technologiach: gdy oddasz komuś innemu technologię, jesteś skończony. Wszelkie umowy i środki ostrożności mające temu zapobiec są bez znaczenia: twoja technologia zostanie ukradziona. Ta zasada działa jak prawo natury. informacja

fizyka życia

optymalizacja czerpania z zasobów



304 Zacząłem sobie wyobrażać, że mam do czynienia z końmi, pierwszorzędnymi końmi, ogierami arabskimi, które trzeba było ujeździć. Sztuka polegała na tym, żeby dokonać tego, a jednocześnie nie zdusić w nich tego wspaniałego ducha. zarządzanie



306 Zastanawialiśmy się właśnie, w jaki sposób zareagować, gdy w moim biurze w Malvern zjawił się gość z Francji, inżynier. Niedawno został zwolniony ze Sfernice'a i chciał ze mną porozmawiać.
– Czy pan wie, jak weszli w posiadanie pana technologii? – zapytał.
Wiedzieliśmy oczywiście, że mając wystarczająco dużo czasu i pieniędzy, można było rozpracować nasz opornik i skopiować go. Przypuszczałem, że właśnie tak się stało w tym wypadku.
Nie – powiedział. – Nie skopiowali go. Dostali pana projekt.
Co znaczy: dostali? W jaki sposób dostali?
Dał im go Boyd.
Gdy to usłyszałem, aż mi się ścisnęło serce. Brannin Boyd był głównym inżynierem w naszej centrali w Malvern. Chcąc zapewnić utrzymanie naszej technologii w jak największej tajemnicy, wypracowaliśmy z Boydem i Jimem Starrem system bezpieczeństwa, który polegał na podziale produkcji na poszczególne człony. Materiały do produkcji opornika wytwarzała Measurements Division Jima Starra w Michigan. Następnie dostarczano je do Malvern, gdzie były wykorzystywane w produkcji. Dzięki temu osoby, które wiedziały, jakich używamy materiałów, nie znały procesu produkcji, a osoby, które pracowały przy produkcji, nie wiedziały nic o materiałach. Tylko my trzej wiedzieliśmy wszystko.
Brannin Boyd od kilku lat nie pracował już w firmie. Oczywiście przed swoim odejściem podpisał zobowiązanie do nie ujawniania tajemnic handlowych Vishaya, ale widocznie nie uważał tego za przeszkodę. Francuski inżynier twierdził, że Boyd pojawił się w Sfernice. W tajemnicy pomagał wyznaczonym do tego zadania inżynierom ze Sfernice'a w opracowaniu kopii naszego opornika foliowego.
grabież

informacja



310 Być może prawa fizyki wyryte są w kamieniu, ale prawa ludzkie - nie. Wynik procesu zależy od czynników innych niż prawda. Jeśli uda nam się osiągnąć sprawiedliwy wyrok, to tylko dzięki szczęściu. prawnicy



313 Było to moje pierwsze poważne spotkanie z amerykańskim wymiarem sprawiedliwości. Doprowadziło mnie ono do skrajnej wściekłości. prawnicy



329 Nigdy wcześniej nie miałem do czynienia z działami i balistyką, więc generał szczegółowo przedstawił mi zagadnienie od samych podstaw. Działo to metalowa rura. Lufa, jak każdy metalowy przedmiot, reaguje na zmiany temperatury: rozszerza się pod wpływem ciepła, kurczy pod wpływem zimna. W normalnych warunkach górna powierzchnia działa czołgowego nagrzewa się pod wpływem promieni słonecznych, natomiast dolna pozostaje w cieniu i nie nagrzewa się. W rezultacie lufa nieznacznie się wygina. Odkształcenie jest niewielkie, ale ma duże znaczenie przy strzale do odległego celu. Długa lufa jest do tego stopnia wrażliwa na działanie takich czynników jak wiatr, cień rzucany przez chmury, deszcz i inne elementy pogody wpływające na wahania temperatury, że jest obiektem podlegającym nieustannym zmianom, wciąż wygina się w różnych kierunkach w zależności od tego, która strona lufy akurat się nagrzeje. Wszystkie te zmiany są oczywiście niedostrzegalne gołym okiem. W konsekwencji, kiedy obsługujący działo czołgista dokona optycznego namierzenia celu, lufa jest w rzeczywistości nakierowana na punkt obok celu. tworzenie



329 Problem, w którego rozwiązaniu – jak sądził – mogłem pomóc, dotyczył działa Merkawy. Wyjaśnił, że wszystkie działa czołgowe obciążone były poważnym niedomaganiem natury balistycznej, które zmniejszało dokładność ich strzału na długich dystansach. Teraz, kiedy Tal rozwiązał już większość trudności związanych z innymi projektami, chciał się zająć tym zagadnieniem. tworzenie



329 Kiedy wyjaśniał, na czym polegają jego rozwiązania i dlaczego je wprowadził, byłem pod wrażeniem precyzyjnego sposobu opisywania zawiłości technicznych i pomysłowością jego rozwiązań. Pomyślałem, że musi być przynajmniej dyplomowanym inżynierem, może doktorem. Ale nie był. Z wykształcenia Tal był filozofem. Samodzielnie nabył wyśmienitych umiejętności inżynierskich. Bez żadnych trudności zajmował się realizacją różnych rozwiązań inżynieryjnych i co raz to znajdował pomysłowe odpowiedzi na trudne problemy. samouk



329 Kiedy wyjaśniał, na czym polegają jego rozwiązania i dlaczego je wprowadził, byłem pod wrażeniem precyzyjnego sposobu opisywania zawiłości technicznych i pomysłowością jego rozwiązań. Pomyślałem, że musi być przynajmniej dyplomowanym inżynierem, możne doktorem. Ale nie był. Z wykształcenia Tal był filozofem. Samodzielnie nabył wyśmienitych umiejętności inżynierskich. Bez żadnych trudności zajmował się realizacją różnych rozwiązań inżynierskich i co raz to znajdował pomysłowe odpowiedzi na trudne problemy. samouk



331 Ta cecha charakteru Tala kłóciła się z głęboko zakorzenionymi obyczajami Izraelczyków. Gdy w Izraelu trzeba rozwiązać jakiś problem, natychmiast mnóstwo ludzi zaczyna dyskutować jednocześnie.

To trzeba zrobić tak – mówi jeden.
Nie, inaczej – mówi drugi.
Nie, trzeba tak – mówi trzeci.
Przerywają sobie i przekrzykują się, robiąc harmider, którym można by zbudzić umarłego. Jest to narodowa rozrywka.
Kiedy taka scena ma miejsce w Vishay Israel (a nadal to się zdarza), nie mówię wtedy nic. Daję ludziom dziesięć minut na wykrzyczenie się. Potem mówię:
– Teraz pojedynczo. Jakie jest twoje zdanie?
Pierwsza osoba zaczyna mówić, ale przerywają jej trzy inne, które wymyślają jej od idiotów. Każda ma inny pomysł. Ja jednak jestem cierpliwy. Nie jak Talik.
Kiedy się uspokoją, mówię:
– Wysłuchałem już wszystkich. Nic nie rozumiem z tego, co mówicie, więc dalej nie będziemy rozmawiać. Chcę, żeby każdy z was napisał, jakie widzi rozwiązanie. Pół strony, nie więcej. I podpiszcie się, żeby mi nie pisać bzdur.
Co ciekawe, większość nie chce przedstawić swojego pomysłu na piśmie. Za długopis chwytają jedna, dwie osoby. Gdy dostanę dwa rozwiązania, to oba są godne uwagi. Całe to gadanie, cały rwetes nie miał żadnego sensu. To był rodzaj odśpiewania jakiejś melodii, izraelska muzyka szczęk.

zarządzanie



356 Gdybyśmy mieli pójść w takim kierunku, należało wybrać jedną z dwóch dróg: albo skopiować produkty, które znajdowały się w powszechnym obrocie i zbudować odpowiednie pomieszczenia i urządzenia do ich produkcji, albo przejąć firmy, które miały już swój udział w rynku produktów będących przedmiotem naszego zainteresowania. Kopiowanie produktów jest powszechnie stosowaną metodą ekspansji. Ten pomysł nie podobał mi się jednak. Był w pewnym sensie wbrew mojej naturze. Nie miałem natomiast nic przeciwko wykupieniu innych firm, co miało tę dodatkową zaletę, że zabierało mniej czasu niż przestawienie się samemu na nowe rodzaje produkcji. przedsiębiorcy



409 wzywałem kolejno wszystkich dyrektorów na indywidualne rozmowy i wyjaśniałem kulisy wydarzeń zarządzanie



418 Z filozoficznego punktu widzenia system oparty na kodeksie honorowym może być godny polecenia, ale w praktyce okazuje się szkodliwy. System ten zachęca ludzi do oszukiwania. natura człowieka uczciwego



421 Poprosiłem o spotkanie pana Budda. Poszedłem na nie uzbrojony w kontrakt i opinie prawników. Byłem podniecony. Uważałem, że dzięki mnie firma zarobi dodatkowe 2 miliony. Kiedy jednak wyjaśniłem panu Buddowi, na czym polegała ta możliwość, on zachmurzył się.

– Feliksie – powiedział – nie zrobimy tego.
– Dlaczego nie? Chodzi o dwa miliony dolarów.
– Proszę cię, nie rozmawiajmy o tym. Po prostu nie będziemy tego robić.
Gdy wciąż nalegałem, Budd wpadł w gniew.
– Ten temat jest zamknięty – powiedział.
Bardzo dużo myślałem o tej sprawie. Jakie należało zająć stanowisko i co znaczyło to wydarzenie? Dlaczego wielki biznesmen, jakim był pan Budd, nie skorzystał z możliwości legalnego zarobienia 2 milionów dolarów?

Po pewnym czasie doszedłem do wniosku, że pan Budd miał rację. Niebezpieczeństwo, które wiązało się z przyjęciem tych pieniędzy wskutek nieuczciwych roszczeń (moja interpretacja w oczywisty sposób różniła się od intencji umowy), polegało na utracie dobrej reputacji. Niedopuszczenie do jej utraty było dla pana Budda niewątpliwie warte o wiele więcej niż 2 miliony dolarów.

bilans resergii



423 Wszyscy oni byli biznesmenami, ale jednocześnie każdy z nich był na swój sposób rygorystycznym moralistą. Z początku wydawali mi się nieco naiwni. Po zastanowieniu jednak zacząłem zadawać sobie pytanie: „Co właściwie rozumiesz pod słowem ‘naiwny’?” Ci ludzie nie są idiotami. Zobacz, w jak bogatym kraju mieszkają. O ile bogatszym niż na przykład Brazylia, która zajmuje prawie taki sam obszar i ma więcej bogactw naturalnych. Dlaczego w takim razie Brazylia należy do krajów Trzeciego Świata, a Stany Zjednoczone doszły do takiego stopnia rozwoju, jaki możemy obserwować? Zagadnienie nie jest wcale takie proste, ale dla obcokrajowca, który po raz pierwszy zetknął się z amerykańską kulturą biznesu, oczywiste było, że tkwiła tu jakaś zasadnicza różnica. Kim byli ludzie, którzy zbudowali ten kraj? – zastanawiałem się. Kim są liderzy biznesu i jaki jest ich sposób myślenia? Według jakich zasad postępują? Jakie zasady moralne powinny kierować funkcjonowaniem społeczeństwa, żeby mogło ono przetrwać i rozwijać się?
I oto znalazłem się przypadkiem w Budd Company, w firmie kierowanej zgodnie ze starymi tradycjami kwakrów z Filadelfii. Pan Budd i Frank Tatnall byli obydwaj praktykującymi kwakrami – ludźmi prostolinijnymi i uczciwymi. Ale nie tylko kwakrzy byli tacy. Jim Starr, człowiek o nieposzlakowanej uczciwości, wychował się w domu katolickim, a Alfred Slaner w żydowskim – w środowisku nowojorskich handlarzy odzieżą, ale nie mniej przez to uczciwym niż kwakrzy (Alfred mówił mi, że kwestie związane z pieniędzmi nigdy nie spędzały mu snu z oczu, ale jeśli zrobił coś, co mogło kogoś skrzywdzić, wyrzuty sumienia nie dawały mu spać).
kultura

zarządzanie

przedsiębiorcy

kapitalizm/socjalizm



425 Wszystko – twierdził – sprowadzało się do pięciu zasadniczych czynników: przywództwa, motywacji, specjalnej broni (innowacji), koordynacji i jeszcze jednego elementu: polityki czystych rąk. Ten czynnik był szczególnie ważny. Żeby dać z siebie wszystko, armia musiała być dumna z siebie, a dumę budowała na przekonaniu, że bierze udział w przedsięwzięciu uzasadnionym moralnie. zarządzanie

rządzenie



457 Ojciec zbudował przedsiębiorstwo i doprowadził je do potęgi. Landshut było dość duże, a Roederstein był przez wiele lat największym pracodawcą w tym mieście. Roedersteinowie cieszyli się w nim iście królewskimi względami. Wtedy zmarł ojciec, a imperium rozpadło się. CŻF - cykl życiowy firmy



Cytat, który ukazuje, jak wiele może zależeć od zaledwie jednego człowieka.
459 U Roedersteina przerosty administracyjne były szczególnie wyraźne, ale właściwie niemal we wszystkich przejmowanych przez nas firmach dało się zauważyć zdumiewająco rozbudowaną biurokrację. Pozbywaliśmy się nieraz całych szczebli zarządzania i nie bez pewnej dozy zdumienia obserwowaliśmy, jak produkcja w tym czasie rosła. fizyka firmy



460 Po fakcie doszedłem do wniosku, że w skrytości ducha chciałem żeby dyrektorzy Dale'a pokochali mnie. Dlatego próbowałem ich reformować i przekonywać do siebie. W takich sprawach nie ma jednak miłości. Niepotrzebnych i nieprzejawiających woli współpracy należy się pozbyć. Reszta i tak cię pokocha, bo zatrzymałeś ich w firmie, mają dzięki tobie lepsze warunki pracy i lepiej im się żyje. zarządzanie

lider



460 Potem Paul pojechał do Portugalii i zredukował zatrudnienie w tamtejszych zkładach z 1200 osób do 750. produkcja od razu wzrosła o 20 procent. fizyka firmy

zarządzanie

socjalizm