Wygenerowano:
02.11.2017
18:17:25

Przejdź do spisu książek
Wygenerowano programem:
Q-Księgozbiór 3000





1943 - Rok przełomu

( Bieszanow, Władimir )

Spis cytatów dla wybranej książki

Strona Treść cytatu Słowa kluczowe / uwagi
Później, przez całe życie marszałek Rotmistrow starannie cyzelował mit o „największej bitwie pancernej Wielkiej Wojny Ojczyźnianej”, o boju pod Prochorowką, gdzie „w bezpośrednim ataku” starło się półtora tysiąca wozów pancernych: „Patrzę przez lornetkę i widzę, jak z prawej i z lewej strony ruszają z ukrycia i nabierając prędkości rzucają się do przodu nasze sławetne 'trzydziestki czwórki'. Nagle dostrzegam chmarę czołgów nieprzyjaciela. Okazało się, że Niemcy i my jednocześnie przeszliśmy do natarcia. Zdziwiłem się, jak blisko do siebie podchodzą nasze i nieprzyjacielskie czołgi. Szły wprost na siebie. Wprost na siebie sunęły dwie olbrzymie lawiny pancerne. Wstające na wschodzie słońce poraziło oczy niemieckich czołgistów i wyraźnie oświetlało naszym kontury faszystowskich czołgów. Po kilku minutach czołgi pierwszego rzutu naszych korpusów – 29. i 18., strzelając w biegu, czołowym uderzeniem werżnęły się w szyk niemiecko-faszystowskich wojsk, błyskawicznym, przechodzącym na wylot atakiem dosłownie przebijając szyki nieprzyjaciela. Hitlerowcy widoczne nie spodziewali się spotkać tu tak wielkiej masy naszych maszyn bojowych i tak stanowczo atakujących. Wyraźnie było widać, że kierowanie jednostkami czołowymi oraz pododdziałami wroga zostało naruszone. 'Tygrysy' i 'Pantery', pozbawione w bliskiej walce swych zalet ogniowych, teraz trafiane były z małych odległości przez sowieckie czołgi T–34, a nawet T–70. Nad polem bitwy kłębił się dym i pył, ziemia drżała od potężnych wybuchów. Czołgi wpadały na siebie i sczepione nie mogły się już rozejść, walczyły na śmierć i życie, póki jeden z nich nie zamieniał się w pochodnię lub musiał stanąć z rozbitą gąsienicą. (…) Była to pierwsza podczas wojny pancerna bitwa spotkaniowa: czołgi walczyły z czołgami. Ponieważ szyki zmieszały się, artyleria obu stron przerwała ogień. Z tej samej przyczyny poła walki nie bombardowało ani nasze, ani nieprzyjacielskie lotnictwo, choć w powietrzu wciąż dochodziło do wściekłych starć i wycie strąconych, objętych płomieniem samolotów mieszało się z hukiem bitwy pancernej na ziemi. (…) 'Trzydziestki czwórki', manewrując, rozbijały 'Tygrysy' i 'Pantery', ale też same, dostawszy się pod bezpośredni ogień ciężkich czołgów i dział samobieżnych, zamierały, płonęły, ginęły”. Opis robi wrażenie. Prawdzie w niej odpowiadają tylko dwie krótkie frazy: „patrzę przez lornetkę” i „kłębił się dym”. Nawet z tym słońcem, co to w środku lipca wstaje i „oślepia” oczy o dziewiątej rano, marszałek przesadził; naoczni świadkowie twierdzą, że pogoda była pochmurna, czasami nawet deszczowa, utrudniając działania lotnictwa.

Tak naprawdę Wisch miał 60 czołgów, w tym 47 „czwórek” i cztery zdatne do użytku „Tygrysy”. Oczywiście Brigadenführer nie był na tyle głupi, aby rzucać je w „przechodzący na wylot atak”. Mniejsza część 1. pułku pancernego SS została wysunięta na grzbiet i zbocza wzgórza 252.2, główna – pozostała za rowem przeciwczołgowym, by umiejętnie wykorzystać swoją „zaletę ognia” z dużej odległości. Widać tu wyraźną różnicę w podejściu do sprawy: niemieccy dowódcy woleli razić przeciwnika z oddali, sowieccy zaś, z braku należytych umiejętności i nie mając innych możliwości, starali się doprowadzać do walki bezpośredniej, która mocno ograniczała sprawność wroga w organizacji współdziałania piechoty i czołgów z lotnictwem i artylerią. Tak że do „abordażu” nie doszło, a zamiast wprowadzenia armii pancernej w wyłom, należało przełamywać przygotowaną zgodnie z wszelkimi zasadami obronę wroga w najbardziej niekorzystnych dla strony nacierającej warunkach. Teren przed Prochorowką, poprzecinany wąwozami i jarami, jest niewygodny dla czołgów; dlatego też w niemieckim ataku na stację pułk pancerny SS „Adolf Hitler” nie brał udziału. Ponieważ sowchoz „Oktiabrskij” pozostał w rękach przeciwnika, na rubieży wyjściowej z trudem pomieściły się jedynie niektóre brygady korpusów. Pozostałe formacje znalazły się nieco na wschód i północ od Prochorowki, kilka kilometrów od czołowych, co nieuchronnie prowadziło do zwiększenia przerw między wprowadzanymi do walki rzutami.

Słynny atak wyglądał więc następująco: kompanie czołgów długimi kolumnami od Pietrowki i Prochorowki ciągnęły do pierwszej linii frontu, przechodziły przez okopy swoich wojsk i pola minowe, na oczach i pod ogniem nieprzyjaciela rozwijały szyk bojowy i nabierając szybkości, rzutami szły do ataku. Fala szła za falą, po 40–50 wozów. W odstępach od 30 do 60 minut. Na froncie o szerokości poniżej dwóch kilometrów.

Trudno było dać Mansteinowi z Hothem lepszy prezent. Chyba już tylko od razu zastrzelić się.

Matrix

obrona instytucji



16 Z powodu pośpiechu kulało na obie nogi szkolenie kadry dowódczej i żołnierzy, którzy nie potrafili właściwie korzystać z środków łączności, strzelać, jeździć, obserwować, orientować się w terenie i podejmować na polu walki optymalnych decyzji. tyrania



16 Sztuka wojenna mówi: do najlepszych form walki należą oskrzydlenie, obejście, okrążenie. walka taktyk

Gra - elementy charakterystyczne



46 „Bez bujdy nie da rady – i wikt jest lepszy.” Matrix



46 Oszukiwano w Armii Czerwonej zawsze, zarówno w czasie pokoju, jak i podczas wojny, gdyż nic tak nie syci szefa, jak z fantazją wciśnięty kit.
"Bez bujdy nie da rady - i wikt jest lepszy.".
Matrix



48 Obu zmagającym się stronom podczas przeprowadzania manewrów poważnie przeszkadzały nagromadzone zapasy. Niemcy, którzy przerwali operacje zaczepne na Kaukazie w listopadzie 1942 roku, zgromadzili ich w nadmiarze. Manstein uważał to za naturalne zjawisko w czasie walk pozycyjnych: „Przez nieuniknione gromadzenie broni, sprzętu i wszelkiego mienia powstają duże zapasy wszystkiego, bez czego, jak się sądzi, nie można się obejść podczas dalszych działań bojowych. Z chwilą, gdy dowództwo zmuszone jest do przeprowadzenia tak poważnego manewru, jakim jest przejście na nowe pozycje, dużo czasu traci się na przygotowanie samej operacji. Niekiedy, żałując tego, niby niezbędnego, mienia, dowództwo rezygnuje z samego manewru, choć ten może być jedynym wyjściem”. nadążność



58 Marszałek Rzeszy Göring autorytatywnie obiecał, że bohaterska Luftwaffe zaopatrzy „garnizon” we wszystko co niezbędne (wcześniej z taką samą pewnością zarzekał się, że żadna nieprzyjacielska bomba nie spadnie na Trzecią Rzeszę). władza

Matrix



60 (Sądząc po biografii wojennej, generał Gałanin, niepotrafiący z sensem zorganizować działań bojowych powierzonych mu wojsk, już wcześniej „dawał upust nerwom”, szczególnie po karafce wódki. Na przykład na Froncie Wołchowskim, gdzie dowodził 59. Armią, potrafił wysyłać głodnych, przemarzniętych żołnierzy z karabinami wprost na ambrazury i w ciągu dwóch miesięcy stracić 41 tysięcy ludzi, nie wykonawszy żadnego z postawionych mu zadań). żołnierze



61 Dyrektywy Wodza Naczelnego sowieccy generałowie zgłębiali uważnie, choć sami taktykę prowadzenia walki znali nie gorzej od Stalina. Ale „praktyka prowadzenia wojny z niemieckimi faszystami” pokazała, że dla własnego dobra lepiej poświęcić pułk albo korpus pancerny niż próbować dyskutować bądź zwlekać z wykonaniem nawet najgłupszego rozkazu sztabu nadrzędnego, gdzie z reguły żądano natychmiastowego rozbicia wroga i wykonania zadania bojowego za wszelką ceną. Stąd zwykle wynikały „poważne niedociągnięcia” w kwestii użycia jednostek pancernych. żywe walczy

tyrania

władza



66 Urażony do głębi Jeremienko tak zapisał w swoim dzienniku: „Większe znaczenie mają nie zasługi, lecz układy z szefostwem…” fizyka firmy



66 Urażony do głebi Jeremienko tak zapisał w swoim dzienniku: "Większe znaczenie maja nie zasługi, lecz układy z szefostwem...". fizyka firmy



71 Przeczytajmy jednak wysłany do domu list żołnierza niemieckiej 9. Dywizji Przeciwlotniczej: „Jestem dumny z tego, że mogę z czystym sumieniem nazywać siebie obrońcą Stalingradu! Niech będzie co będzie! Kiedy przyjdzie na mnie godzina, zginę z radosną myślą, że spełniłem swój obowiązek wobec Vaterlandu i oddałem życie za naszego Führera i wolność narodu niemieckiego”. Gdybyśmy trochę zmienili ostatni wiersz, wstawiając: „za Ojczyznę! Za Stalina!”, to będziemy mieć list bohatera-komsomolca, godny zamieszczenia na pierwszej kolumnie „Prawdy” — a tak to tylko świadectwo „fałszywie rozumianego niemieckiego patriotyzmu, dowód fanatyzmu najeźdźcy–rasisty ogłupionego propagandą”. propaganda

metoda zmiany parametrów



76 Odczucia żołnierzy uzupełnień, przybywających na front wschodni z „uśmiechem turysty”, pewnych, że kampania zakończy się za miesiąc, a udział w niej sprowadzi się do nieuciążliwej służby garnizonowej, zmieniły się radykalnie, jak tylko dotarł do nich nieprzyjemny fakt: „Ależ tu zabijają!” żołnierze

Matrix



108 „Ogłupiany przez nazistowską propagandę naród niemiecki, który nie do końca uświadamiał sobie powagę stanu wojennego, poraziła oszałamiająca wiadomość, nagle zrozumiał cały ciężar kryzysu”. władza

Matrix



115 Poza tym większość ewakuowanych specjalistów stanowiliby oficerowie, ponieważ to oni ze względu na swoje przygotowanie i doświadczenie przedstawiają większą wartość na wojnie niż szeregowi żołnierze. Ale przecież gdy mowa o ratowaniu życia, niemiecka etyka wojskowa wymaga, by oficerowie ustąpili miejsca żołnierzom, za których ponoszą odpowiedzialność. żołnierze



115 Był jednak oficerem sowieckim, zdyscyplinowanym „żołnierzem partii” i częścią systemu. Kiedy wiadomo już było, że Sewastopol padnie, na rozkaz Moskwy cały zespół dowódczy i polityczny Armii Nadmorskiej, łącznie z dowódcami pułków, z Pietrowem na czele — ponad 1200 generałów, admirałów i wyższych dowódców — zapominając o honorze i „własnej odwadze”, 1 lipca 1942 roku załadował się do samolotów i łodzi podwodnych i, zostawiając na pastwę losu dziesięć tysięcy podwładnych, pognał do Noworosyjska po nagrody i nowe dywizje — przypadek w historii wojen absolutnie wyjątkowy. system

żołnierze



116 Stalin wydał swej „nomenklaturze wojskowej” rozkaz ratowania się, co też ta uczyniła, mając gdzieś „normy etyki wojskowej”. Dowódców, którzy uciekli, nazwano bohaterami Sewastopola, żołnierzy, którzy trafili do niewoli — zdrajcami. tyrania



124 A tak w ogóle desant morski — najbardziej skomplikowany rodzaj operacji — rzadko udawał się sowieckim dowódcom floty. Powodów było wiele: brak profesjonalizmu i czasu, nierealne zadania, złe przygotowanie, ignorowanie opinii marynarzy przez dowódców wojsk lądowych.
Trudno sobie wyobrazić, aby w sztabach sowieckich podczas przygotowań do desantu morskiego ktoś próbował obliczać fazy księżyca. Lecz właśnie tak sojusznicy planowali operację „Husky”. Wstępnie planowana na koniec czerwca, została przesunięta z następującego powodu: „księżyc w tym okresie znajdzie się w ostatniej kwadrze i o świcie będzie oświetlać podejścia do brzegu”, natomiast początek lipca — będzie odpowiedni, „księżyc znajdzie się w drugiej kwadrze”.
SDR - sztuka dobrej roboty



rola szczegółów
176 To było zwycięstwo narodu, który przeżył niewiarygodną biedę i rozczarowania, podczas gdy „mądry wódz” rozwijał „przodującą naukę sowiecką”, narodu skazanego przez zbzikowaną na tle nazizmu „rasę panów” na niewolnictwo i zagładę, i który dlatego w 1942 roku ostatecznie wybrał „własnego potwora”. żywe walczy

fizyka człowieka



204 Dowodzący wojskiem generał lejtnant Gołubiew zamiast troszczyć się o żołnierzy, dbał głównie o siebie. Trzymał dla siebie jedną, a czasem i dwie krowy (żeby mieć świeże mleko i masło), trzy-pięć owiec (dla szaszłyków), parę świń (dla kiełbas i szynek) i kilka kur. Robił to na oczach wszystkich i front o tym wiedział (…) czy taki generał może być dobrym żołnierzem? W żadnym razie! Przecież on myśli nie o Ojczyźnie, nie o podległych mu żołnierzach, lecz o własnym brzuchu. Pomyśleć tylko – on waży 160 kg. GWG - Gra w grupie (PNWS)



205 Ci na skraju przednim – długo nie pożyją. Oni są już skazani. Jedyny dla nich ratunek – zostać rannym. Natomiast wielu z tych, którzy są na tyłach, zachowa życie, jeśli nikt nie rzuci ich do przodu, gdy wyczerpią się szeregi natarcia. Będą żyć, wrócą do domów i z czasem stanowić będą podstawę organizacji weteranów. Wyhodują brzuchy, sprawią sobie łysiny, ozdobią pierś medalami, orderami i będą opowiadać, jak to po bohatersku walczyli, jak rozgromili Hitlera. I sami w to uwierzą! Oni też i pogrzebią świetlaną pamięć o tych, którzy zginęli i którzy naprawdę walczyli! Przedstawią wojnę, którą mało co znali, w romantycznej aureoli. Jak to wszystko było dobrze, jak doskonale! Jacyż to z nas bohaterowie! A że wojna to strach, śmierć, głód, podłość, podłość i jeszcze raz podłość – to zejdzie na drugi plan. Prawdziwi zaś frontowcy, których zostało półtora chłopa, a zresztą też stuknięci, schorowani, będą milczeć. A władze, które też w znacznym stopniu przeżyją, ugrzęzną w swarach: kto walczył dobrze, kto źle, a gdyby mnie posłuchano!” GWG - Gra w grupie (PNWS)

Matrix

wojna

historycy

władza



254 Rzecz jasna zarówno dowódcy, jak i podlegający im żołnierze jak dawniej partaczyli, mydlili oczy, meldowali o wykrywaniu, a następnie usuwaniu usterek. Świadczą o tym akta kontroli, ujawniające liczne niedociągnięcia przy organizacji obrony i w przygotowywaniu wojsk. Matrix



289 Za to „Pantery” cierpiały na „chorobę dziecięcą”: wybuchały same z siebie od oparów silnika. 45 czołgów Pz. V zepsuło się „z powodów technicznych”, dwa z nich spłonęły jeszcze przed wkroczeniem do walki. fizyka firmy



Produkt, resilience
295 Naprędce kształceni dowódcy artylerii prowadzili rachunki według mało skomplikowanego wzoru: „Swoje obliczenia, które później potwierdziły się, prowadziliśmy wychodząc z założenia, że jedno nasze działo, nim zostanie zniszczone, jest w stanie rozbić co najmniej dwa czołgi”. Dział przeciwpancernych na froncie było 3100, nietrudno więc domyślić się, jakie straty poniesie w meldunkach „pancerny zwierzyniec” Wehrmachtu. Co prawda, dla towarzysza Stalina Watutin zmniejszał te liczby o połowę. Matrix



295 Gwardia umierała, ale nie poddawała się, życie pułku przeciwpancernego szacowano na dwie-trzy godziny. żywe walczy



354 W ten oto sposób kontratak Frontu Woroneskiego zakończył się katastrofalnym niepowodzeniem, z którego twórcy „największej bitwy pancernej” prawie natychmiast zaczęli wykuwać wielkie zwycięstwo sowieckiego żołnierza. Matrix

obrona instytucji



365 Wspomina generał Raus:
„Dywizje strzeleckie Armii Czerwonej, które niedawno poniosły ciężkie straty, nie mogły zrozumieć, dlaczego dobrowolnie się wycofujemy i podejrzewały jakiś podstęp. Miały do tego powody, gdyż dotychczas wiele odwrotów Niemców często kończyło się gwałtownymi atakami, prowadzącymi do rozbicia ścigających ich jednostek sowieckich”.
taktyka

Gra - elementy charakterystyczne



378 „Co też oni robią, k…mać!” – powtarzał pułkownik, a na wzgórzu szalał ogień. Ogromne języki płomieni, kłęby dymu, las wybuchów pokrywały niemieckie pozycje. Uderzała nasza artyleria, 'katiusze', moździerze, ale niemieckie karabiny maszynowe wciąż były całe i kosiły nacierające pułki. „Co też robią, gady! Trzeba obchodzić od skrzydeł! Nie wolno wychodzić pod karabiny maszynowe, po co gubić ludzi!” – wciąż jęczał pułkownik. Ale 'gady' miały wyraźny rozkaz i wykonywały go. Znany obraz! Czyż nie tak rozkazuje się z gabinetów, gdzie siać kukurydzę, a gdzie owies? Później nie ma ani owsa, ani kukurydzy i w ogóle nie ma co żreć…
Gospodarz z Moskwy tknie palcem w mapę i każe nacierać. Generałowie pędzą pułki i dywizje, a oficerowie na miejscu nie mają prawa do własnej inicjatywy. Rozkaz 'Naprzód' – i żołnierze ruszają, nie mają nic do gadania. Idą wprost pod cekeaemy. Obchodzić z flanki? Nie było rozkazu, robić co każą! Oduczyli się myśleć i oceniać sytuację. Ważniejsze jest utrzymać się na miejscu i dogodzić władzom. Straty nie są ważne. Wykończyli jednych, przypędzą kolejnych. Czasem żołnierze ginęli, nie zdążywszy nawet poznać się przed walką. Ludzi ci u nas dostatek. Łapie się ich na tyłach, na polach, w fabrykach, odziewa w szynel, daje karabin i – „Wpieriod!” I zagubieni, wystraszeni, giną jak muchy. Co najgorsze, przyzwyczailiśmy się już do tego. Żołnierz ma zginąć, zadaniem naczalstwa jest wysłać go na śmierć…
Kiedyś przypadkowo usłyszałem rozmowę komisarza z dowódcą batalionu strzeleckiego, który akurat walczył. Rozmowa ta pokazuje cała prawdę tego, co się dzieje: „Jeszcze dzionek, dwa powojujemy, wybijemy resztę i pojedziemy na tyły na przeformowanie. Tam to dopiero poszalejmy!”
socjalizm



410 O tym samym – o braku umiejętności, a nawet niechęci do organizowania działań bojowych „należycie”, o trudnym do przezwyciężenia nałogu pozornego działania, o wirtuozowskiej sztuce następowania na wciąż te same grabie – rozmyśla i pisze generał A. P. Biełoborodow, dowodzący 2. Korpusem Strzeleckim Gwardii. socjalizm