Wygenerowano:
02.11.2017
18:17:42

Przejdź do spisu książek
Wygenerowano programem:
Q-Księgozbiór 3000





Ścigany

( Giertych, Jędrzej )

Spis cytatów dla wybranej książki

Strona Treść cytatu Słowa kluczowe / uwagi
6 Ale podwójna klęska nie była winą narodu, lecz winą kliki, która się w Polsce dorwała do władzy i przez 13 lat sprawowała dyktatorskie rządy. Łatwo jest mówić, że jaki rząd taki naród i że każdy naród ma taki rząd, na jaki zasługuje.

Jego piętą Achillesową była polityczna naiwność. Pycha, lekkomyślność, egoizm, nawet demoralizacja w życiu społeczno-politycznym to były tylko drobiazgi w porównaniu do tego, czym była panująca prowincjonalna poczciwość, która nie umiała odróżnić pustych frazesów od realnej treści i dobrych chęci, którymi brukuje się piekło, lub co gorsza, zarozumiałej ignorancji oraz łapczywego egoizmu od rzeczywistej umiejętności. A Polska jest zbyt dużym krajem, by mogła być rządzona w prowincjonalnym stylu. Zarówno jej rozmiary jak – jeszcze więcej – jej położenie geograficzne, wymagają od jej życia politycznego dojrzałości i horyzontów takich, jakich potrzebują wielkie mocarstwa. Polityczna naiwność naszego narodu była i jest chorobliwym zjawiskiem. Nie przeszkodziła ona olśniewającym sukcesom polskim z epoki pierwszej wojny światowej i lat następnych, ale nie starczyło nam tchu na zapanowanie nad krajem przez resztę dwudziestolecia. Wyrosły na tej naiwności rządy kliki, która nie wyrażała ducha narodu i nie odpowiadała jego wartościom. To było przypadkowe zdarzenie. Polska by z tej sytuacji wyrosła. Ale, niestety, światowy kryzys nie czekał na wewnętrzną przemianę w naszej ojczyźnie. Chorobowe objawy, pozostałe po stu pięćdziesięciu latach niewoli, choć przemijające, nie zostały wyleczone na czas i znalazły się w fazie kulminacyjnej właśnie wtedy, gdy mogły najbardziej zaszkodzić Polsce.

władza



13 Ale myśmy się oparli nie temu, by sprzątnąć podłogę, lecz temu, by wykonać rozkaz w tej sprawie, wydany nam przez niemieckiego podoficera. Konwencja genewska o traktowaniu jeńców wojennych wyraźnie stwierdza, że nie można jeńcom kazać wykonywać tego rodzaju posług. Sprawa miała znaczenie precedensu. Gdy nie będzie się protestować przeciwko gwałceniu konwencji genewskiej w jednym punkcie, to się pozwoli na jej gwałcenie w innych, i stopniowo utraci się prawa i stanowisko, jakie w myśl prawa międzynarodowego zajmuje. zasada korekty



30 Napisał stamtąd kartkę z pozdrowieniami, w której były słowa: „rozkaz pana pułkownika spełniłem”. Podobno to nawet nie był żaden rozkaz, ale jakaś całkiem błaha, prywatna prośba. Niemcy uznali to jednak za dowód, że istnieje w obozie tajna organizacja, postawili pułkownika pod sąd i rozstrzelali. informacja

resergia



A w zasadzie efekt informacji
46 Cóż za absurdalna sytuacja – tak się dać bić po kolei, w zupełnym osamotnieniu! Polska biła się sama i nikt w praktyce nie kiwnął palcem w jej obronie, a teraz Jugosławia walczyła w osamotnieniu, jej również nikt nie pomógł. Wcześniej, także w zupełnym osamotnieniu, runęła Czechosłowacja. Była w sytuacji tak beznadziejnej, że nawet nie próbowała się bronić i skapitulowała bez wystrzału, mimo że miała całkiem poważne fortyfikacje, niezłe lotnictwo i dość tęgą broń pancerną. Każde z tych trzech państw z osobna było za słabe na to, by zwycięsko stawić czoła potędze hitlerowskich Niemiec, ale wszystkie trzy razem stanowiły znaczną silę. Gdyby się biły równocześnie, wynik ich zderzenia z niemiecką potęgą mógłby się okazać całkiem inny. taktyka



Taktyka odstrzału jeden po drugim
51 Wierzył w to, że jest Bóg, lecz o Niego nie dbał. !

Bóg

religa



77 Właśnie w Sandbostel wpadły mi w ręce dwa numery gazety „Hamburger Tageblat” z początku lata 1941 roku, w których były dwa artykuły, jeden opisujący konfiskatę całego dobytku 9 milionów polskiej ludności, a drugi rzezi polskiego katolickiego duchowieństwa na Pomorzu. religia

Niemcy

wojna



109 Porucznik Dżugaszwili był z wykształcenia inżynierem. Mieszkał stale w Moskwie. Deklarował się jako Gruzin, w istocie jednak był patriotą Związku Sowieckiego jako całości. Był to człowiek wykształcony i inteligentny, zacięty i niezachwiany komunista. Znał zasady marksistowsko-leninowskiej filozofii i umiał o ideowych kwestiach dyskutować inteligentnie i z pewną erudycją. Jego stosunki z polskim obozem oficerskim ułożyły się od razu na stopie dosyć przyjaznej. Powiedzieliśmy sobie na samym wstępie wzajemnie, że jesteśmy ideowymi przeciwnikami, ale mamy wspólnego wroga i dzielimy jako jeńcy wspólny los, musimy więc współżyć po koleżeńsku. Porucznik Dżugaszwili powiedział mi kiedyś, że jest zaskoczony duchem „towariszczestwa”, czyli koleżeństwa, jakie widzi wśród polskich oficerów. Wśród jeńców sowieckich, nie wyłączając nawet generałów, którzy przecież pod każdym względem powinni być wzorem, koleżeństwa tego nie ma. Człowiek jest człowiekowi wilkiem. komunizm



126 Jeden z Polaków skonstruował na przykład gazowy palnik, opalany papierowym gazem. Robiło się go z puszek od konserw. Na dole było palenisko, na którym palił się papier. U góry był przylutowany okrągły palnik z dziureczkami dookoła, jak w kuchence gazowej w mieście. Dym ze spalonego papieru przechodził przez puszkę i wydostawał się przez dziurki palnika. Tam zapalało się go po raz drugi. Palił się równym płomieniem, jak gaz. Oczywiście, trzeba było ciągle podtrzymywać dopływ dymu, to znaczy palenie się papieru na palenisku. Należało więc bez ustanku dorzucać kawałeczki papieru rozmiarów połowy ludzkiego paznokcia. Klęczało się przy piecyku, oddzierało się kawałeczki gazety i wrzucało. Był to piecyk niezmiernie ekonomiczny. Na jednej kartce „Volkischer Beobachter'a”, który miał ich kilkanaście, można było ugotować imbryk herbaty. Mieliśmy taki palnik przez pewien czas w naszej popocie. survival



133 Dowiedziałem się w Colditz jak można robić powielacz z lustra i i kleju stolarskiego. Podzieliłem się swoją wiedzą z podporucznikiem marynarki, Michałem Serafinem. Zdołaliśmy zdobyć klej stolarski, a także i – zakazany w obozie – ołówek kopiowy. Lustro, w miarę potrzeby, odkręcaliśmy ze ściany, bodaj w izbie chorych.

Serafin miał talent mrówczo cierpliwego kopiowania liter. Skomponowaliśmy tekst zaświadczenia, stwierdzającego, że ….............. (miejsce wykropkowane), robotnik cudzoziemski, narodowości …..............., urodzony w ............... dnia …..........., udaje się na urlop okolicznościowy celem odwiedzenia …...... w miejscowości …..... w czasie od dnia …..... do dnia …..... Podpis: nazwa urzędu rejestrującego robotników cudzoziemskich. Serafin wypisał to wszystko na papierze atramentem, zrobionym z kopiowego ołówka, pismem imitującym maszynę do pisania. Wylaliśmy roztopiony klej na lustro, a gdy skrzepł, ale był jeszcze miękki, przyłożyliśmy do niego manuskrypt Michała i zwilżyliśmy wodą. Pismo maszynowe pięknie odbiło się na gładkiej masie. Dokleiliśmy tekst i po kolei przykładaliśmy arkusiki papieru, by otrzymać odbitki. Otrzymaliśmy pięć czy sześć odbitek, do złudzenia wyglądających jak skopiowane na powielaczu pismo maszynowe. Mieliśmy więc kilka blankietów przepustek. Któryś z przyjaciół Michałka wyrzeźbił z kawałka linoleum piękną niemiecką urzędową pieczątkę. Poprzykładaliśmy do blankietów czarne pieczęcie farbą zrobioną z sadzy.

survival



166 Była młodą osobą, ale z tego kresu młodości, kiedy zaczyna się już o kobiecie mówić: „jest w pretensjach”. CŻC - cykl życiowy człowieka



191 Jeden z moich przyjaciół otrzymał w paczce z Polski dobrze ukryty, oryginalny, wielki, ścienny niemiecki afisz z Białegostoku. Afisz był obwieszczeniem szefa okręgu białostockiego (Resichsbezirk Bialystock) do ludności. Był on w trzech językach: po niemiecku, po polsku i po białorusku. (Do okręgu należał także i powiat wołkowyski, o dużym odsetku ludności białoruskiej.) Zawiadamiał on, że w ostatnich czasach zamordowano w okręgu kilkunastu (jeśli dobrze pamiętam: siedemnastu) Niemców i wobec tego, niemieckie władze wydały następujące zarządzenia represyjne. Po pierwsze, siedemnaście wsi uległo unicestwieniu. Wsie te obrane były w pobliżu miejsca zabójstwa. Cała ludność bez względu na wiek i płeć została tam rozstrzelana, a wsie zostały spalone. Nazwy wsi były w afiszu wymienione. Jak zdołałem się dowiedzieć wszystkie te wsie także i w powiecie wołkowyskim, były czysto polskie, rzymsko-katolickie. Po drugie, w każdym powiecie okręgu (okręg miał siedem czy osiem powiatów) rozstrzelano w komplecie, razem z kobietami i dziećmi, po siedemnaście rodzin miejscowej polskiej inteligencji, tj., jak się afisz wyrażał, „rodzin należących do klasy lekarzy, prawników i nauczycieli”. Niemcy



Represje niemieckie
193 Jedną z rzeczy, które najbardziej zrażają do systemu politycznego, jaki w latach przedwojennych w Polsce panował, jest bezceremonialność, z jaką posługiwał się on oszczerstwem i kłamstwem. Jego duch był pod tym względem jakby zapowiedzią i przeczuciem systemu, jaki po wojnie, ustanowili w Polsce komuniści.

Być zwolennikiem Dmowskiego, to jest dla tych ludzi partyjnictwo, ale być zwolennikiem Piłsudskiego, partyjnictwem już nie jest. Rzucać na Dmowskiego najbardziej niepohamowane zniewagi i najbardziej gołosłowne, na niczym nie oparte, oburzające oskarżenia, to jest rzecz zupełnie na miejscu, ale występować wobec Piłsudskiego z rzeczową krytyką, opartą na bezspornych i udowodnionych faktach, to jest akt karygodnego braku szacunku. W postawie tych ludzi wobec Piłsudskiego było coś, co przypominało postawę komunistów wobec Stalina: bożyszcze ich było ponad krytyką, w służbie tego bożyszcza dopuszczalne jest kłamstwo, oszczerstwo i pogwałcenie prawa. Jest to tym smutniejsze, że według mego najgłębszego przekonania ludzie ci nie mają racji. Nie chcę nikogo agitować, jest to spór natury historycznej i politycznej, w którym decydują fakty i argumenty. Kto nie studiuje faktów historycznych, niech sądzi tak, jaki mu jest wygodnie. Ale mam głębokie przeświadczenie, oparte na wieloletnim studiowaniu faktów, że odbudowanie państwa polskiego po pierwszej wojnie światowej było rezultatem nie czego innego, tylko polityki Dmowskiego, a zawalenie się Polski w roku 1939 rezultatem nie czego innego, tylko trzynastu lat rządów pomajowego obozu. Pogląd ten nie został nigdy pokonany rzeczową argumentacją, został tylko przygłuszony hałaśliwą i bezceremonialną propagandą, która miała do swojej dyspozycji olbrzymie środki aparatu państwowego, ze szkolnictwem oraz z naciskiem cenzury włącznie. Losy obozu Dmowskiego, w świadomości sporego odłamu polskiego społeczeństwa, przypominają losy posła Kwiatkowskiego: jest on ofiarą oszczerstwa, które uniemożliwia sprawiedliwą ocenę jego zasług, oraz ubiera go w aureolę nieuchwytnego potępienia, jakby jakiejś bliżej nie sprecyzowanej, budzącej niechęć i nienawiść winy.

politycy



205 Słysząc o katastrofie owego podkopu, uświadomiłem sobie z przejęciem, jak bardzo Bóg mnie poprzednio osłaniał. Jak to się stało, że Niemcy mnie nie zamordowali? Nie zamordowali za moją książkę o Prusach Wschodnich, za moją tezę, iż naturalna sfera wpływu Polski sięga do linii Łużyc i dolnej Odry i za moje książki, w których tyle miejsca poświęcałem Fryderykowi Wielkiemu, Bismarkowi i Niemcom wilhelmowskim? I nie zamordowali za moje ucieczki, po których tak łatwo było mnie zastrzelić w drodze i uzasadnić to, jak w wypadku owych moich kolegów z Dossel, ponowną próbą ucieczki? Widocznie dużo się za mnie modlono i modlitwy te stanowiły swoisty puklerz, który osłaniał mnie w niebezpieczeństwie. Modliła się za mnie moja rodzina i wiem także, że wspierało mnie wiele żarliwych modlitw licznych przyjaciół, a nawet całkiem obcych ludzi. Zaiste, to im wszystkim, ich życzliwości i pamięci, zawdzięczam swoje życie! religia



mechanizm zapadki religijnej
208 Faszyzm, hitleryzm, polska sanacja – to były ruchy cyganerii. To nie była ani arystokracja, ani burżuazja, proletariat, ani chłopstwo, ale warstwa ludzi wykolejonych, ludzi którzy tracą czas na gadaninę po kawiarniach i nigdzie nie należą.

To jest prawda. Ale czy ta prawda nie odnosi się też do komunizmu i socjalizmu? Czy te wszystkie Marksy i Leniny to nie była przede wszystkim kawiarniana cyganeria? Faszyzm i socjalizm, to są dwie odmiany tego samego zjawiska. Ujmując rzecz szerzej, także i kapitalizm jako zjawisko gospodarczo-społeczne, oraz liberalizm jako prąd intelektualny, należą do tego samego zjawiska. Jego istotą jest pojęcie świata bez Boga. Oraz przekonanie, że można tu na ziemi urządzić materialistyczny raj, w którym zapewnione zostanie szczęście ludzkości przez zaspokojenie jej potrzeb materialnych.

Świat jest o wiele bardziej skomplikowany – i o wiele prostszy. Nie żyjemy tylko dla zaspokojenia naszych materialnych potrzeb. Szczęście, do którego dążymy, ale którego tu na ziemi nigdy nie osiągniemy, nie jest bynajmniej głównie szczęściem natury materialnej. Świata w sposób idealny urządzić się nie da. Nie ma się co łudzić, że zbudujemy raj na ziemi. Kto dąży do materialistycznej utopii osiągnie tylko jedno: zamiast raju na ziemi, zbuduje tu piekło. Urządzanie świata wedle doktrynerskich formułek, wszystko jedno, faszystowskich czy socjalistycznych, prowadzi zawsze do tego samego rezultatu: do prokrustowego dopasowywania żywych ludzi i żywego społeczeństwa do sztucznych ram wykoncypowanych przez bezduszne, doktrynerskie mózgi. Zarówno pojedynczy człowiek, naród jak i cała ludzkość mają przed sobą tylko jedną drogę: żyć uczciwie i po Bożemu oraz starać się robić to, co dyktują rozum oraz doświadczenie, by los swój własny, swoich bliźnich i przyszłych pokoleń polepszyć. Oraz kierować się miłością, nie nienawiścią; budować, a nie burzyć.

Jeden z kolegów z Dossel, którego w 1947 przypadkowo spotkałem w zachodniej Europie, a który mieszkał w Polsce, opowiadał mi o pewnej współczesnej wypowiedzi Rapackiego w prywatnej rozmowie:
– Demokracja? Wybijcie to sobie z głowy. W Polsce nie ma demokracji. W Polsce jest rewolucja. Wybory? Pyta pan, czy osiągnęlibyśmy większość, gdyby wybory były wolne? Niech się pan nie obawia, że się uchylę od szczerej odpowiedzi. Stać mnie na to, by odpowiedzieć panu prawdę. Gdyby były dziś w Polsce wolne wybory, nie tylko nie zdobylibyśmy większości, ale nie zdobylibyśmy nawet 5 procent głosów. Przeciwko nam jest dziś w Polsce 95 proc ludności. Ale co z tego? To jest nieuświadomiona masa. Jeśli nie rozumie ona swego dobra, to trzeba ją do tego zmusić.

Był on jednym z tych, którzy przeprowadzili w Polsce „rewolucję” wbrew woli przytłaczającej większości narodu oraz korzystając z oparcia o rosyjskie bagnety.

rządzenie

Atlasi/Grabieżcy



216 Jeden z pierwszych listów, jaki przyszedł do obozu, pochodził od żony pułkownika K., naszego sąsiada z Czerniakowa. Wedle jej słów, Czerniaków został zburzony. Wywieziono ją pod Berlin, gdzie kopie na wsi kartofle. Jest zdrowa, ale w łachmanach. Okrywa się workiem od kartofli, bo nie ma płaszcza. Córeczkę Maresza – dowiedział się o tym tuż przed śmiercią – wywieziono do Heilbronn, gdzie znalazła się w klasztorze urszulanek, a więc w dobrych warunkach. religia



218 Powstanie się skończyło, ale katastrofa Warszawy trwała. Hitler postanowił ukarać stolicę całkowitym jej unicestwieniem. Zapowiedział, że będzie „ausradiert” (wytarta gumką z mapy). Dom za domem, ulica za ulicą, ludność była z miasta wysiedlana, dobytek konfiskowany i wywożony, a budynki oblewane naftą i palone lub wysadzane w powietrze. Niemcy



Represje niemieckie
219 Gdy skończyły się warzywa w ogródkach, nastał głód. Ratowaliśmy się korzonkami. W rowach przeciwlotniczych rosły niezliczone masy mleczów. Rozkopywaliśmy ziemię na metr głębokości, wydobywaliśmy z niej szeroko rozkrzewione, brązowe korzonki i gotowaliśmy je jak szparagi. Były bardzo gorzkie, ale jadalne. survival



238 – Chceta jeść?
Też pytanie! Pewnie, że chcemy jeść. Rzucają nam z samochodów czekoladę, papierosy, gumę do żucia, owomaltinę i kompletne paczki suchego prowiantu, luksusowe racje obiadowe amerykańskiego żołnierza. Oczy nam wyłażą do tych wszystkich cudów, maszerujemy i jemy, przysiadamy obok drogi i jemy, maszerujemy dalej i znowu jemy. Gdyśmy zjedli, rzucają nam nowe paczki, znowu zaczynamy wszystko od początku. To niezdrowo jeść tak dużo po tak długim głodzie, ale kto by na to zważał. Po długim, blisko sześcioletnim poście – Wielkanoc. Nie wiadomo co zrobić z opakowaniami; wszystko takie ładne: pudełeczka, kartony, papierki, blaszane puszki. Amerykańscy żołnierze rzucają to po prostu do rowu, wyrzucają nawet niedogryzione jedzenie, biszkopty, kawałki czekolady, ale my nauczeni tylu latami doświadczenia, że wszystko może się przydać, dźwigamy puszki, pudełeczka, papierki ze sobą.
wolny rynek



238 To podobno jakaś chicagowska dywizja, co drugi, co trzeci żołnierz umie mówić po polsku. To amerykańska Polonia przyszła nas wyzwolić, odłamana gałązka naszego narodu, wnuki i prawnuki naszych braci, dla których kiedyś zabrakło chleba oraz pracy w ojczyźnie i którzy poszli jak nędzarze na wędrówkę za morze. Teraz przyszli nas wyzwolić, nędzarzy, ich potomkowie - lśniący stalą, opływający w dostatki, wspaniała, niezwalczona potęga. specjacja

widły ewolucji

BFDS- Basic Factor for Dev. of Societies



245 Niemieccy księża powinni przedkładać swoje duszpasterskie obowiązki wobec katolików na terenie ich parafii nad obowiązek posłuszeństwa wobec świeckich władz antykatolickiego państwa. religia



247 Właściciel fermy, Niemiec, nie był złym człowiekiem, ale był głupi, nic o polskich prawach nie wiedział; robotnik Polak chciał mu wygarnąć prawdę po wyzwoleniu, ale nie zdążył, bo robotnica Polka, zapisana na „Volksdeutschostwo”, by wkupić się w łaskę Amerykanów przez szczególną antyniemiecką gorliwość oskarżyła tego Niemca przed nimi o wyssane z palca zbrodnie i Amerykanin go na miejscu zastrzelił; polscy robotnicy oburzali się na to. klasyfikacja

Atlasi/Grabieżcy