Wygenerowano:
05.06.2018
16:56:45

Przejdź do listy słów kluczowych
Wygenerowano programem:
Q-Księgozbiór 3000





cui bono

Spis cytatów ze względu na słowo kluczowe

Treść Tytuł Autor(zy) Ident / Data wpisu
Tę tendencję do zawłaszaczania ironicznie skwitował Einstein powiadając: "Jeśli moja teoria [chodziło o ogólną teorię względności] okaże się prawdziwa, Niemcy uznają mnie za Niemca, A Francuzi za obywatela świata, ale jeśli okaże się fałszywa, to dla Francuzów będę Niemcem, a dla Niemców Żydem." Alfred Tarski, życie i logika Burdman Feferman, Anita; Feferman Solomon 9788360501948:17

16.11.2009
Naukowcy zasiadają w najróżniejszych komisjach, jeżdżą za darmo na różne bezwartościowe konferencje organizowane na rajskich wyspach i dostają mnóstwo nagród i premii. Ci ludzie mają zbyt wiele do stracenia, żeby pozwolić sobie na publikację prawdy. A jaka jest prawda? :28

19.12.2009
Znacznie trudniej jest ocenić rzeczywistą skuteczność bojową Ił-2. Historia tego naprawdę legendarnego samolotu obrosła mnóstwem zupełnie fantastycznych mitów. Zaczynają się one od "żołnierskiej prawdy" o tym, jak Iły w locie koszącym wycinały śmigłami niemiecką piechotę, a kończą wciąż jeszcze spotykanymi w szanowanych wydawnictwach artykułami, które głoszą, że "doskonale przygotowany pilot pod warunkiem właściwego wycelowania z odległości 300-400 m niszczył średnio dwa czołgi, pilot przygotowany przeciętnie - nie więcej niż jeden". Właśnie tak - "nie więcej niż jeden" podczas jednego lotu. A czego niby można się spodziewać, gdy pilot jest przeciętny... Bezwzględna rzeczywistość była zupełnie inna. Zarząd Operacyjny Sztabu Głównego Sił Powietrznych ustalił w 1942 roku orientacyjne obliczenia "norm możliwości bojowych" bombowca szturmowego Ił-2, zgodnie z którymi do zniszczenia jednego lekkiego czołgu potrzeba było 4-5 lotów Ił-2, a do zniszczenia jednego średniego czołgu typu PzKpfw III i IV czy działa samobieżnego StuG III- co najmniej 12 lotów. Takie liczby oczywiście wydają się zupełnie nieprawdopodobne na tle artykułów w gazetach "z okazji rocznicy", w których piloci pułku X po raz kolejny tłuką niemieckie czołgi jak skorupy. Niemniej jednak nie ma co się dziwić tak "niskiej" skuteczności Iłów. Na uśpionych lotniskach... 22 czerwca 1941 roku Sołonin, Mark 9788375102581:96

20.12.2009
Dostało się też niemieckiemu lotnictwu. „W okresie od 5 lipca do 23 sierpnia Luftwaffe straciła 3700 maszyn bojowych. Nawet jeśli wziąć pod uwagę pewne zawyżenie tej liczby (...)".

W ten sposób pisze współczesny nam badacz [25]. Spróbujmy oszacować stopień tego „pewnego zawyżenia". Według danych niemieckich archiwów wojennych, na całym froncie wschodnim (to nie tylko Łuk Kurski, ale i tysiące kilometrów od Kaukazu Północnego do Bałtyku) wskutek różnych przyczyn Luftwaffe bezpowrotnie straciła w lipcu i sierpniu 1943 roku odpowiednio 558 i 472 samolotów*. W sumie to jest 1030. Z jednej strony, od tej liczby należałoby odjąć straty z powodu wypadków (które w czasie wojny wynoszą nie mniej niż 20-30% ogółu strat), z drugiej - dodać do niej liczbę uszkodzonych (trafionych) maszyn, które radzieccy piloci w sprawozdaniach całkiem szczerze uznawali za zestrzelone. Na Niemcy, jak wiadomo, „pracowała cała Europa", ale pracowała jakoś marnie (i nie potrafiła „cała Europa" w osobach Rumunii, Jugosławii i Albanii produkować samolotów), dlatego poważnie uszkodzone maszyny Luftwaffe nie były złomowane, a wytrwale remontowane. Niemieckie statystyki pokazują, że liczba takich uszkodzonych podczas walk samolotów z zadziwiającą konsekwencję stanowiła 65-70% strat.

W wyniku wszystkich tych działań arytmetycznych dochodzimy do wniosku, że sukcesy radzieckich myśliwców na niebie nad Łukiem Kurskim zostały, całkiem „standardowo" jak na tamtą wojnę, zawyżone trzykrotnie.

Na uśpionych lotniskach... 22 czerwca 1941 roku Sołonin, Mark 9788375102581:144

20.12.2009
Czasami dochodziło do zupełnego absurdu. I tak w jednym w radzieckiej historiografii epokowym dziele dotyczącym historii Luftwaffe (wydanym w 1967 roku, autor D. Gorbatienko) nieznacznie zmniejszone liczby strat niemieckiego lotnictwa we Francji i Norwegii (1239 samolotów) zostały przytoczone z takim komentarzem:"Ogólnie te straty nie wpłynęły znacząco na zdolność bojową Luftwaffe". Właśnie tak. Równowartość ponad setki eskadr zestrzelonych samolotów "nie wpłynęła znacząco" na zdolność bojową. Zdarza się. Jednak już kilka stron dalej autor powiadomił czytelników, że 1284 samoloty, zniszczone w pierwszym miesiącu wojny z ZSRR, były stratami, "jakich nie zaznało niemieckie lotnictwo od początku II wojny światowej" ... Na uśpionych lotniskach... 22 czerwca 1941 roku Sołonin, Mark 9788375102581:190

20.12.2009
Zostać dyrektorem zakładów lotniczych, biura konstrukcyjnego, nie mówiąc już o Komisariacie Ludowym Przemysłu Lotniczego - to był prestiż, bezpośrednia linia telefoniczna z kremlem, regularne spotkania z Gospodarzem, to pieniądze, mieszkania, samochody, wyjazdy zagraniczne, to był olbrzymi skok na drodze do władzy i przywilejów. Na uśpionych lotniskach... 22 czerwca 1941 roku Sołonin, Mark 9788375102581:252

20.12.2009
Socjalizm – najbardziej żywotna z utopii myślowych przez lewicę, najdłużej i z największą determinacją wcielona w życie w imię? sprawiedliwości społecznej za pomocą interwencji państwa. W wersji najwyrazistszej, wschodniej, państwo po prostu rozstrzeliwało bogatych i dzieliło pomiędzy pozostałych to, co rozstrzelanym zabrało, a czego nie zużyto na wynagrodzenie swego aparatu i kupienie wierności rozstrzeliwujących. W wersji łagodniejszej, zachodniej, państwo doprowadzało bogatych do ruiny podatkami, dzieląc pomiędzy pozostałych to, co z nich zdarło, a czego nie zużyto na utrzymanie swego aparatu oraz politycznej klienteli. W obu przypadkach zbudowany system okazał się niewydolny i niezdolny do rozwoju, a nawet funkcjonowania w sposób stabilny (to znaczy bez niepohamowanego wzrostu wewnętrznego i zewnętrznego zadłużenia). W skrócie Ziemkiewicz, Rafał A. 9788375741094:163

23.12.2009
Wolny rynek – istotą problemu jest to, będąc potrzebnym wszystkim jako społeczeństwu, jest zarazem niepotrzebny nikomu konkretnie, żadnej grupie społecznej, jeśli myśli ona o swoich własnych interesach. Wolny rynek jest najlepszym sposobem zapewnienia cywilizacyjnego sukcesu, wzrostu dobrobytu i poziomu życia. Ale patrząc z punktu widzenia każdego z osobna, to i robotnikowi, i rolnikowi, i politykowi, i nade wszystko urzędnikowi wygodniej jest, gdy można na żywioł ingerować, targować się, dotować i tak dalej. Wbrew stereotypowi tak jest wygodniej również przedsiębiorcy. Im lepiej mu się powodzi, tym mniej mu w smak, że ktoś robi konkurencję, że zmusza do ciągłego starania się o niższe ceny i wyższą jakość, że wręcz może go puścić z torbami. Bogacz woli poczucie bezpieczeństwa, jakie daje mu zblatowanie się z władzą i uzyskanie w zamian za sponsoring gwarancji, że zachowa swą wysoką pozycję. Na dobrą sprawę za wolnym rynkiem są tylko ci, którzy właśnie się dorabiają, wspinają na wymarzone społeczne wyżyny. Ale i to tylko do czasu, aż im się uda.

Myślę czasem, że ułożenie tej społecznej kostki Rubika - przyjęcie wolą większości czegoś, co jest dobre dla wszystkich razem wziętych, ale złe dla każdej z grup z osobna - to swego rodzaju egzamin dojrzałości, jaki zadała nam Opaczność albo, jak kto woli, jakaś obserwująca nas z dala Kosmiczna Jaźń. Na razie nie wypadamy najlepiej (? Wilhelm z Tyru).

W skrócie Ziemkiewicz, Rafał A. 9788375741094:192

23.12.2009
Czy rzeczywiście można powiedzieć, iż dorośli, a współżyjący ze sobą dobrowolnie ludzie co najwyżej szkodzą tylko sobie, a nie np. innym osobom? Przypatrzmy się zatem domniemanej prawdziwości tego przekonania na przykładzie dwóch popularnych nieprawości z tej sfery: nierządu (obcowania płciowego dwóch wolnych osób płci przeciwnej) i cudzołóstwa (zdrady małżeńskiej). _9

31.12.2009
Na przykład, że aby solidnie opracować opinię o 250-stronicowej książce, trzeba na jej przestudiowanie, analizę treści, ocenę ujęcia, sprawdzenie poprawności użytej terminologii, zaproponowanie poprawek, skreśleń i uzupełnień (a tego wszystkiego życzy sobie wydawnictwo za 90 zł od arkusza zużyć przeciętnie około 50 godzin, co jest równoznaczne z zarobkiem 20 zł za godzinę pracy (dla porównania zarobek maszynistki, przepisującej na koszt naukowca opracowane przez niego teksty, wynosi ok. 30 zł za godzinę). Jeżeli natomiast przeczyta się książkę z grubsza, a poprawki wskaże wyrywkowo, to można się z tym uporać w 20 godzin, a wówczas zarobek podniesie się do 50 zł za godzinę. Historia naturalna polskiego naukowca Mazur, Marian PIW 1390/70:49

31.12.2009