Wygenerowano:
05.06.2018
16:56:51

Przejdź do listy słów kluczowych
Wygenerowano programem:
Q-Księgozbiór 3000





głód

Spis cytatów ze względu na słowo kluczowe

Treść Tytuł Autor(zy) Ident / Data wpisu
Ciężko było jednak przeżyć. Te wszystkie wyroki śmierci i publiczne egzekucje! A poza tym działy się inne potworne rzeczy. W mojej wiosce nie znam nikogo, kto by jadł ludzkie mięso. Być może gdzie indziej, ale nie w naszej wsi, bośmy mieli wystarczająco, by przeżyć. Opowiadano mi natomiast, że trochę dalej, w głębi kraju, ludzie strzelali do błąkających się dzieci. Potem je ćwiartowano i zjadano. Wiem o tym, ponieważ nie jedzono rąk, wiec je potem znajdowano... To byli łajdacy! Zabijać dzieci... Uchodźcy z Korei Północnej, relacje świadków. Morillot, Juliette; Malovic, Dorian 9788374144247:171_2

06.12.2008
- W Korei Północnej nie przyszłoby nam do głowy, że brakuje jedzenia z powodu panującego systemu politycznego. To było okropne. Kim Dzong Il to prawdziwy łajdak, widziałam mnóstwo ludzi umierających przez niego z głodu. Wychowani zostaliśmy w przekonaniu, że jest bogiem; najdrobniejsze wątpliwości w tej kwestii wywołały w nas poczucie winy. Lecz jak mogliśmy cokolwiek podawać w wątpliwość, kiedy nie znaliśmy niczego innego? Wszędzie wisiały portrety Kim Ir Sena i Kim Dzong Ila. Nawet przed ich podobiznami nie śmieliśmy nic robić ani nic mówić. Myślę, że musieli być bardzo inteligentni, w końcu udało im się nas przekonać, że żyjemy w raju, i tak wychować społeczeństwo, by przyzwyczaiło się do braku żywności. Uchodźcy z Korei Północnej, relacje świadków. Morillot, Juliette; Malovic, Dorian 9788374144247:309

08.12.2008
Na zakończenie szepcze: - Sytuacja w Korei Północnej nie ma szans na poprawę. Kiedy społeczeństwo jest do tego stopnia rozstrojone, kiedy ludzie zjadają ludzi... To klęska! Największa z możliwych klęsk... Uchodźcy z Korei Północnej, relacje świadków. Morillot, Juliette; Malovic, Dorian 9788374144247:326

08.12.2008
Wiedząc o katastrofalnej sytuacji gospodarczej w Korei Północnej – „ludzie jedzą tam to, czego nie chcą jeść nawet południowokoreańskie świnie." Uchodźcy z Korei Północnej, relacje świadków. Morillot, Juliette; Malovic, Dorian 9788374144247:330

08.12.2008
Do 1993 roku żyło się całkiem nieźle. Sytuacja pogorszyła się po śmierci Kim Ir Sena. System dystrybucji żywności zupełnie się załamał; sklepy były puste. Nie pomagało wcale, że ojciec był wojskowym. Na dodatek, właśnie w 1994 roku przeszedł na emeryturę. Matka nadal pracowała w fabryce, ale nie dostawała pensji. Życie stało się koszmarem. Umieraliśmy z głodu. Nie można było znaleźć nic do jedzenia: ani ziemniaków, ani korzeni, nawet naci żadnych nie było. Cierpieli wszyscy. Pewnego dnia matka umarła z głodu. To wtedy ojciec zdecydował się wysłać mnie do sierocińca. Uchodźcy z Korei Północnej, relacje świadków. Morillot, Juliette; Malovic, Dorian 9788374144247:129

08.12.2008
Wróciłem do sierocińca. W 1996 roku klęska głodu spowodowała śmierć dwadzieściorga dzieci w przeciągu trzech miesięcy... Uchodźcy z Korei Północnej, relacje świadków. Morillot, Juliette; Malovic, Dorian 9788374144247:130

08.12.2008
Dlaczego zabierali? Taka była dyrektywa pełnomocników, którzy to organizowali. A im pozostawało -tym, którzy brali udział w rekwizycjach - 25% i dlatego starali się zebrać jak najwięcej. Rozumiecie, bo przecież dla nich było 25%. Oni też nie mieli chleba, też byli głodni. Hołodomor. Wielki głód na Ukrainie w latach 1932-1933 jako ludobójstwo - problem świadomości Kulczycki, Stanisław 9788361617204:278

13.12.2008
W doniesieniach OGPU (Obiedinionnoje Gosudarstwiennoje Politiczeslie Uprawlenije – Połaczony Państwowy Zarząd Polityczny) czytamy: w guberni samarskiej „Panuje głód, z cmentarzy wykopywane są trupy przeznaczone do jedzenia. Obserwujemy, że zmarłe dzieci nie są chowane na cmentarzach, ludzie pozostawiają je do zjedzenia; w tiumeńskiej guberni w iszymiskim ujeździe [powiecie-red.] na 500 tysięcy mieszkańców głoduje 265 tysięcy (…) Przypadki śmierci głodowej powtarzają się coraz częściej”. Kadry decydują o wszystkim Bieszanow, Władimir 9788392620556:28_2

21.09.2010
Na początku 1955 roku widać już było, że racjonowanie żywności, spowodowało straszną nędze. Mao otrzymywał wiele raportów o chłopach zmuszonych do jedzenia kory drzew i porzucających małe dzieci, których nie mogli nakarmić. Mao Jung Chang 9788373594425:392

06.10.2010
W kwietniu 1959 roku zanotował na zestawie raportów, że w połowie kraju ludzie głodują: „poważny problem: piętnaście prowincji – dwadzieścia pięć milionów sto siedemdziesiąt tysięcy ludzi nie ma co jeść”. Mao Jung Chang 9788373594425:427

06.10.2010
Głód w całym kraju rozpoczął się 1958 roku i trwał do końca 1961, przybierając najbardziej tragiczne rozmiary w 1960. w tym roku, według oficjalnych statystyk, średnie spożycie spadło do tysiąca pięciuset trzydziestu czterech i ośmiu dziesiątych kalorii dziennie. Zdaniem ważnej apologetki reżimu, pisarki Han Suyin, kaloryczność posiłków spożywanych przez kobiety miejskie wynosiła najwyżej tysiąc dwieście kalorii dziennie. W Oświęcimiu więźniowie otrzymywali od tysiąca trzystu do tysiąca siedmiuset kalorii i pracowali około jedenastu godzin dziennie. Większość tych, którzy nie mieli dodatkowych źródeł pożywienia, umierała w ciągu kilku miesięcy. W czasie głodu dochodziło do kanibalizmu. Według badań przeprowadzonych już po śmierci Mao w powiecie Fengyang w prowincji Anhui (ich wyniki natychmiast utajniono) tylko wiosną 1960 roku odnotowano sześćdziesiąt trzy przypadki ludożerstwa- między innymi pewne małżeństwo udusiło i zjadło ośmioletniego syna. A w Fengyang prawdopodobnie nie było najgorzej. W jednym z powiatów w prowincji Gansu, gdzie zmarła jedna trzecia ludności, kanibalizm był zjawiskiem powszechnym. Jeden z urzędników wioskowych, którego żona, siostra i dzieci zmarły z głodu, powiedział później dziennikarzom: „Wielu ludzi we wsi jadło ludzkie mięso(...). Widzicie tych kucających na słońcu przed urzędem komuny? Niektórzy z nich jedli ludzi (…). głód doprowadzał do szaleństwa. Mao Jung Chang 9788373594425:436

06.10.2010
Do tego czasu zmarły już z głodu dziesiątki tysięcy mieszkańców. Według informacji Zarządu NKWD w listopadzie było 11 tys. takich zgonów, w grudniu – prawie 53 tys., w styczniu, choć podwyższono racje żywnościowe o 50 – 100 gramów chleba – 97 tys. osób. Rosła liczba ludzi umierających na ulicach, liczba napadów na sklepy, zabójstw i grabieży dla zdobycia kartek żywnościowych. W tym okresie odnotowano 413 przypadków kanibalizmu, przy czym szczególnie polowano na dzieci. Ludzie tracili zmysły, szaleli zatracając człowieczeństwo. B. Michałow, który przeżył blokadę wśród „nie będących bezwarunkowo potrzebnymi”, napisał:

Blokada – to moralne i fizyczne spotwornienie człowieka, jego duszy i ciała. Nie, nie do poziomu zwierzęcia, ale jakiegoś wyrodka, potwora psychicznego, którego wszystkie pomysły i działania zawężają się do rozmiarów racji żywnościowej, kawałka makuchów, garści znalezionych na polu resztek korzenia kapusty pastewnej. Jak można na przykład przekonać matkę, by potrafiła zabić i zjeść własne niemowlę! A opowiadano o czymś takim, i ja w to wierzę... Nie żałuję, że urodziłem się w takich złych latach. Nie żałuję, że los rzucił mnie na największe zaciekłości wojny. Gdyby mi teraz zaproponowano – przeszedłbym tę samą drogę, z wyjątkiem BLOKADY. Stając przed wyborem – blokada lub śmierć, bez namysłu wybrałbym śmierć.

Obrona Lenigradu. Historia bez retuszu. Bieszanow, Władimir 9788311114418:148

26.04.2011
Ówczesna radziecka, nie wchodząc w zawiłości prawoznawstwa, oskarżała wszystkich o bandytyzm „w warunkach szczególnej sytuacji”– art. 59-3 Kodeksu Karnego RFSRR. Początkowo po kolei rozstrzeliwano skazanych. Później zaczęto rozróżniać zabójstwa „w celu spożycia mięsa zabitych” (rozstrzelanie) i po prostu „zjadanie mięsa trupów” (w takich przypadkach skazywano na pozbawienie wolności do lat dziesięciu). Warto zauważyć, że spośród podlegających odpowiedzialności karnej za takie przestępstwa 41% stanowili proletariusze, a otrzymujący o połowę mniejsze racje żywnościowe urzędnicy – zaledwie 4,5%. Obrona Lenigradu. Historia bez retuszu. Bieszanow, Władimir 9788311114418:199

27.04.2011
Ludźmi niewątpliwie niepotrzebnymi władzy okazali się wszelkiego rodzaju filologowie, historycy, kulturoznawcy i inni inteligenci – humaniści; ich nie ewakuowano. Obrona Lenigradu. Historia bez retuszu. Bieszanow, Władimir 9788311114418:200

27.04.2011
Głód wymuszał - i poszły w ruch buty wojskowe z kirzy (Rodzaj ścisłej tkaniny bawełnianej przesyconej kauczukiem, imitującej skórę, nazywanej zresztą przez żołnierzy "diabelską skórą"). Nigdy nie pomyślałem przez swoje 23 lata, że przyjdzie zjeść całego konia z uprzężą, uzdą i rzemieniami chomąta. A przecież przyszło... Chciało się żyć, a życia nie było. Trzeba by umrzeć, a śmierć nie przychodziła. Głód czyni w człowieku spustoszenie duchowe, przekształca go w zwierzę – samotne, bezmyślne i złośliwe, gotowe do każdej przemocy. Ten proces rozwija się stopniowo, po rosnącej krzywej, wyniszczając ludzką godność. Człowiek zmienia się też zewnętrznie: z twarzy znika uśmiech, pojawiają się mocno zaciśnięte zęby, przygnębiające zmrużenie rozbieganych oczu, głęboko zapadnięte policzki, urywane słowa, wady wymowy... Głodny nie wspomina przeszłości, nie myśli też o przyszłości. Wszystko ulega otępieniu: poczucie obowiązku, miłość do najbliższych, do rodaków, zasady moralne; pozostaje tylko jedna straszliwa potrzeba – jeść! Nie jest to potrzeba śmierci, nie, właśnie życia. Jak się uda, ale żyć! Żyć fizycznie, dlatego że duchowo taki człowiek już dawno umarł... Taka jest władza ciała nad człowiekiem, a pokonać ją – och, jak trudno! Obrona Lenigradu. Historia bez retuszu. Bieszanow, Władimir 9788311114418:212

27.04.2011