Wygenerowano:
04.12.2017
09:22:59

Przejdź do listy słów kluczowych
Wygenerowano programem:
Q-Księgozbiór 3000





historycy

Spis cytatów ze względu na słowo kluczowe

Treść Tytuł Autor(zy) Ident / Data wpisu
Czasami dochodziło do zupełnego absurdu. I tak w jednym w radzieckiej historiografii epokowym dziele dotyczącym historii Luftwaffe (wydanym w 1967 roku, autor D. Gorbatienko) nieznacznie zmniejszone liczby strat niemieckiego lotnictwa we Francji i Norwegii (1239 samolotów) zostały przytoczone z takim komentarzem:"Ogólnie te straty nie wpłynęły znacząco na zdolność bojową Luftwaffe". Właśnie tak. Równowartość ponad setki eskadr zestrzelonych samolotów "nie wpłynęła znacząco" na zdolność bojową. Zdarza się. Jednak już kilka stron dalej autor powiadomił czytelników, że 1284 samoloty, zniszczone w pierwszym miesiącu wojny z ZSRR, były stratami, "jakich nie zaznało niemieckie lotnictwo od początku II wojny światowej" ... Na uśpionych lotniskach... 22 czerwca 1941 roku Sołonin, Mark 9788375102581:190

20.12.2009
„Jeśli skoncentrować się na przemocy - nieograniczonej żadnymi względami, żadnym prawem - wówczas zakres możliwości działania poszerza się do gigantycznych rozmiarów, a obszar niemożliwego kurczy się do zera. Komunistyczna partia bolszewików tym się właśnie charakteryzuje, że rzeczy niemożliwe czyni możliwymi. Na tym polega prawdziwa istota bolszewizmu. Cecha ta zasadniczo odróżnia naszą partię od wszystkich pozostałych, czyniąc z bolszewików cudotwórców”. Po prostu jakiś nadczłowiek z tego Piatakowa! Cóż, krwawa droga tego „wizjonera” w końcu zaprowadziła go „pod ścianę”; rozczula jedynie epitafium zamieszczane we współczesnych rosyjskich encyklopediach: „bezpodstawnie represjonowany”. Kadry decydują o wszystkim Bieszanow, Władimir 9788392620556:32_2

21.09.2010
Szczegółowy przebieg pertraktacji pomiędzy delegacją polską a bolszewicką nie jest znany. Z oczywistego powodu, zwyczajnego wstydu, polscy główni animatorzy tej katastrofy nigdy nie przedstawili opinii publicznej całości zagadnień związanych z misją, jaką im powierzono, gmatwali sporządzane relacje. Strona bolszewicka z kolei nie była zainteresowana rozpamiętywaniem upokorzenia, jakiego doznała od zachodniego, małego sąsiada. Sojusz Piłsudski-Hitler Choiński, Janusz 9788392599128:92

18.10.2010
Zaiste zdumiewające jest, jak głęboko zapadły w serca ludzi przekonania nie polegające na prawdzie, ale takie, jakie narzucili nam tendencyjni dyplomaci i badacze. Sojusz Piłsudski-Hitler Choiński, Janusz 9788392599128:186

22.10.2010
W sumie siły wojsk radzieckich w „kolebce rewolucji” i wokół niej były niemałe. Tak więc opowieści radzieckich marszałków i generałów o liczebnej przewadze nieprzyjaciela można włożyć między bajki dla obywateli ZSRR, przed którymi przedstawione wyżej liczby ukrywano przez pół wieku jako największą tajemnicę państwową. Tylko z oczywistych przyczyn (ignorancji szerokiego audytorium) były szef Sztabu Generalnego marsz. Aleksandr M. Wasilewski (1895-1977) mógł autorytatywnie rozprawiać o „całych armadach faszystowskiego lotnictwa” i „trzykrotnej przewadze” Grupy Armii „Północ” i z jej 679 czołgami i 830 samolotami nad Okręgiem Nadbałtyckim, posiadającym 1514 czołgów i 1814 samolotów. Należało jakoś wyjaśnić, dlaczegóż to początek wojny dla wojsk i dla tego okręgu (tj. Frontu Północno-Zachodniego) oraz dla całej „niezwyciężonej, legendarnej” armii oznaczał serię katastrofalnych klęsk. Pod koniec dnia 22 czerwca 1941 r. Niemcy, pokonując od 20 do 70 km, przechwycili przeprawy przez Niemen. Radziecka obrona została przerwana w kilku miejscach, system łączności zakłócony lub zniszczony, możliwość scentralizowanego kierowania wojskami utracona. W odpowiedzi na ofensywę wojska gen. F.I. Kuzniecowa, nie orientujące się w realnej sytuacji i nie współdziałające ze sobą, próbowały zrealizować przedwojenne plany wyzwolenia zagranicznych proletariuszy od ucisku tamtejszych kapitalistów i obszarników. Lotnictwo radzieckie, zamiast wspierać siły naziemne, dokonywało nalotów na obiekty w Prusach Wschodnich, co przy dobrze zorganizowanej obronie przeciwlotniczej nieprzyjaciela, przynosiło wielkie straty. A korpusy zmechanizowane dostały rozkaz kontruderzenia w rejonie 8. Armii gen. broni P.P. Sobiennikowa, wzdłuż szosy Szaulai (Szawły) – Tilsit (Tylża, obecnie Sowieck). Podczas trzydniowego boju spotkaniowego z 41. korpusem zmotoryzowanym gen. Georga Reinhardta (dywizje: 1. i 6. pancerna, 36. zmotoryzowana, 269. piechoty – około 400 czołgów) radzieckie korpusy zmechanizowane 12. i 3., działające bez wsparcia piechoty, lotnictwa, zabezpieczenia tyłów i wzajemnej łączności – zostały rozgromione, tracąc prawie 1300 czołgów. W doniesieniu szefa zarządu wojsk pancernych Frontu Północno - Zachodniego z 2 lipca czytamy:

3. korpus zmechanizowany nie istnieje. Niezbędne jest, aby resztki 12. korpusu zmechanizowanego i pozostałości składu osobowego 3. korpusu zmechanizowanego prowadzić razem, rozlokowując je w rejonie miasta Ługa w celu nowego przeformowania.

Obrona Lenigradu. Historia bez retuszu. Bieszanow, Władimir 9788311114418:13_2

26.04.2011
Aby dziś nadać choćby jakikolwiek sens walkom na newskim „skrawku”, w których codziennie ginęło do tysiąca żołnierzy radzieckich, rosyjscy „historycy w pagonach” szeroko rozprawiają o jakichś „znacznych siłach faszystów”, które udało się „związać”, oraz o „stratach” zadanych dwunastu dywizjom niemieckim. Jednakże do wyliczenia owych wrogich jednostek żaden z nich się nie fatyguje, i to z pełną świadomością, ponieważ dywizja zawsze była tylko jedna. Po prostu Niemcy regularnie wymieniali swoje oddziały, aby miały możliwość wypoczynku i uzupełnienia. Obrona Lenigradu. Historia bez retuszu. Bieszanow, Władimir 9788311114418:125

26.04.2011
Najbardziej ciemną i zaplątaną sprawą było liczenie zwycięskich działań. Zwycięstwo musiało mieć potwierdzenie. Idealne postępowanie, zgodne z instrukcją, było następujące: dowódca prowadzi atak, trafia w cel. Potem zaprasza do peryskopu dwóch niezawodnych, sprawdzonych świadków. Patrzą oni na tonący cel, oceniają jego klasę, wyporność i potwierdzają, że cel zatonął. Przygotowuje się specjalny opis tego wydarzenia, tak zwany akt, opatrzony trzema podpisami. I takie akty sumiennie pisano przez całą wojnę, przedstawiając je dowództwu, choć ostatnia mysz z kambuzie wiedziała, że to wszystko jest kłamstwem. Dobrze, jeśli trafi się samotna, bezbronna łajba. Można wypłynąć i popalając papierosa patrzeć z mostka, jak sobie tonie. Ale poważne cele idą pod ochroną konwojów. Udało się dowódcy wyjść niezauważonym na kurs ataku – jego szczęście. Ale torpedy poszły – okręt się ujawnił. Peryskop – dół! Ostry zwrot przez dziób i zmiataj jak najgłębiej i najdalej. Okręty osłony wczepią się teraz w ciebie hydrolokatorami i zaczną orać wodę bombami głębinowymi. I jedyne „potwierdzenie – słyszano wybuch. Albo dwa. W co trafiła torpeda – w transportowiec? w okręt osłony? w skałę? Tego na okręcie podwodnym nikt nie wie. A jeśli trafiliśmy w transportowiec – to utonął on czy nie? A jeśli zatopiliśmy transportowiec – to czy był duży? Tylko dowódca wie. Widział go przecież w peryskopie przez kilka sekund przez deszcz, mgłę, w mroku, przez rozbryzgi wody. I dowódca po powrocie melduje: zatopiłem masowiec, dwadzieścia tysięcy ton. Aleksiej M. Matijasiewicz, znakomity dowódca okrętów podwodnych (przed wojną był kapitanem floty handlowej), kłócił się z dowódcami łodzi podwodnych: – Nie ma teraz na Bałtyku takich dużych statków! Cztery, no – pięć tysięcy ton. A ty rąbnąłeś – dwadzieścia! Obrona Lenigradu. Historia bez retuszu. Bieszanow, Władimir 9788311114418:265

27.04.2011
Pełne agresji, grozy, krwi i cierpienia krwawe jatki były jednym z tych szokujących zajść, które powinien zobaczyć każdy, mający jakieś złudzenia co do wspaniałości i chwały wojny. Opanowało nas takie okrucieństwo i brutalność, jakby obie strony były prymitywnymi barbarzyńcami, nie zaś cywilizowanymi ludźmi. Ze starą wiarą na Peleliu i Okinawie Sledge, E. B. 9788388595714:372

31.12.2011
W rubryce liczba dywizji piechoty zapisano:
-158 na zachodzie;
-133 na froncie fińskim;
-171 ogółem [120].

Wydawałoby się, że nawet uczeń drugiej klasy powinien na pierwszy rzut oka zrozumieć, że zamiast 133 ma być 13. Natomiast człowiek ze znajomością elementarza wojskowości i historii wojen sowiecko-fińskich musiał wiedzieć, że 291 dywizji w Armii Czerwonej po prostu nie było, że technicznie nie sposób rozwinąć 133 dywizji na fińskim teatrze działań wojennych, że nawet plany zdecydowanego rozgromienia armii fińskiej i zajęcia całego kraju przewidywały użycie sił trzy razy mniejszych, a w planach „aktywnej obrony” stale widniało 13-15 dywizji piechoty. Zupełnie nierealne wreszcie w wojnie połowy XX wieku jest stworzenie grupy uderzeniowej złożonej ze 133 dywizji piechoty i tylko jednej (!) dywizji pancernej (a właśnie taka struktura wynika z feralnej tabeli). Niemniej jednak autor ogromnej liczby książek i artykułów poświęconych historii wojen sowiecko-fińskich, petersburski profesor towarzysz Władimir Barysznikow z tej przykrej omyłki technicznej uczynił kolejne odkrycie naukowe (cytuję, zachowując stylistykę, czyli niepoprawności językowe oryginału):
Nie podając w planie konkretnych zadań dla tych kierunków, wskazano jednak ilość wojsk przewidzianych do prowadzenia działań bojowych. Przy czym zdaniem sowieckiego dowództwa, na „Froncie Fińskim” należało rozwinąć znaczną ilość wojsk – 135 dywizji piechoty. Liczba ta niemal trzykrotnie przewyższała tę, którą przeznaczono do operacji bojowych przeciwko Finlandii w jesieni 1940 roku, co pokazuje, jak poważnie oceniano te informacje, które otrzymano o początkach koncentracji [w marcu 1941 roku??? - M.S.] niemieckich wojsk na terytorium fińskim.

25 czerwca. Głupota czy agresja? Sołonin, Mark 9788375104875:280

04.01.2012
Kwiecień i maj 1941 roku stały się przełomowymi miesiącami w dziejach II wojny światowej i zmagań sowiecko-niemieckich. [...] Mimo że historycy nie potrafią od ręki wymienić dokładnych dat i zacytować najważniejszych dokumentów, mnóstwo pośrednich poszlak pozwala z dużym prawdopodobieństwem przypuścić, że właśnie w maju 1941 roku podjęto w Moskwie decyzję o rozpoczęciu zakrojonej na wielką skalę wojny przeciwko Niemcom, przy nie kiedyś tam, ale w lipcu-sierpniu 1941 roku. 25 czerwca. Głupota czy agresja? Sołonin, Mark 9788375104875:300

04.01.2012
Natomiast historiografia sowiecka nie słyszała o żadnej „drugiej wojnie sowiecko-fińskiej”, a termin „wojna kontynuacyjna” był jej znany, ale jedynie jako jeden z najpaskudniejszych wymysłów burżuazyjnych fałszerzy historii. A więc żadnego osobnego bilansu strat na froncie fińskim nie prowadzono (gdyż zdaniem sowieckich historyków nie było żadnego „frontu fińskiego”, był natomiast „udział fińskiej soldateski w hitlerowskiej napaści na ZSRS”). Oprócz tego sowiecka historiografia z wielką niechęcią wspominała o jeńcach, toteż straty bezpowrotne zawsze przytaczano w postaci sumarycznej, bez dzielenia na zabitych, jeńców i dezerterów. 25 czerwca. Głupota czy agresja? Sołonin, Mark 9788375104875:537

04.01.2012
tradycyjna radziecka historiografia a właściwie pseudohistoryczna mitologia Nic dobrego na wojnie Sołonin, Mark 9788375107142:222

17.06.2012
Gloryfikowano czyny jednostek, nie rozumiejąc, że dokonywały się one wysiłkiem wielu ludzi. Podczas gdy dziś – na odwrót – socjologowie i historycy pomniejszają znaczenie wysiłków jednostkowych, upatrując motorów historii w procesach grupowych, w tamtych czasach podziwiano wielkie czyny pojedynczych „nadludzi”, Geniusze i spekulanci. Jak rodził się kapitalizm. Ogger, Guenter 9788306022766:88

22.07.2013
W następnych dniach zdarzenia potoczyły się w sposób dla mnie nieoczekiwany. Rzeczywiście, nie trwało długo, gdy Ojukwu historię bombardowania napisał na nowo. Podczas gdy w pierwszej wersji zdarzeń byłem śmiałym bohaterem, który wprawił w przerażenie nigeryjski sztab generalny, to w drugiej wersji, która zaczęła kursować już następnego dnia, czołową rolę przy przeprowadzeniu niebezpiecznego zadania odegrała biafrańska, złożona z dzielnych patriotów, załoga, mająca za nic niebezpieczeństwo utraty życia! Później pojawiła się jeszcze trzecia wersja, przypisująca śmierć nigeryjskiego szefa sztabu akcji biafrańskich komandosów, którym udało się wysadzić śmigłowiec w powietrze jeszcze przed jego startem!

Pragnienie przypisania głównej roli w akcji tubylcom wynikało oczywiście z przesłanek politycznych i psychologicznych: okazję tę należało wykorzystać dla podniesienia bojowego morale ludności, najlepiej służyło temu przedstawienia przykładu bezprzykładnej odwagi ziomków. Takie moralne oddziaływanie dla mobilizacji energii narodu byłoby znacznie utrudnione przy równoczesnym głoszeniu chwały takiego Mister Browna, będącego cudzoziemcem i w dodatku białym. W utrwaleniu tej legendy postanowiłem go popierać, jako że na nadmiernej reklamie mojej osoby wcale mi nie zależało.

Ostatnia walka Zumbach, Jan 9788327417831:34

19.12.2014
Gaz łzawiący (zwany inaczej „płaczem Jarosławny”) był i pozostanie najważniejszym podstawowym narzędziem do fałszowania historii wybuchu wojny. Na czym polega jego siła? Na prawdzie. Istota tego chwytu polega na tym, żeby mówić prawdę i tylko prawdę na temat słabych stron (braki, niedociągnięcia, trudności, problemy), z którymi zetknęła się latem 1941 roku Armia Czerwona. Wyłącznie Armia Czerwona. O tym, że podobne (jeśli nie większe i gorsze) problemy miał nieprzyjaciel, można nie mówić. To wystarczy. Działa niezawodnie. Pranie mózgu. Fałszywa historia Wielkiej Wojny. Sołonin, Mark 9788375109771:147

09.04.2015
Ci na skraju przednim – długo nie pożyją. Oni są już skazani. Jedyny dla nich ratunek – zostać rannym. Natomiast wielu z tych, którzy są na tyłach, zachowa życie, jeśli nikt nie rzuci ich do przodu, gdy wyczerpią się szeregi natarcia. Będą żyć, wrócą do domów i z czasem stanowić będą podstawę organizacji weteranów. Wyhodują brzuchy, sprawią sobie łysiny, ozdobią pierś medalami, orderami i będą opowiadać, jak to po bohatersku walczyli, jak rozgromili Hitlera. I sami w to uwierzą! Oni też i pogrzebią świetlaną pamięć o tych, którzy zginęli i którzy naprawdę walczyli! Przedstawią wojnę, którą mało co znali, w romantycznej aureoli. Jak to wszystko było dobrze, jak doskonale! Jacyż to z nas bohaterowie! A że wojna to strach, śmierć, głód, podłość, podłość i jeszcze raz podłość – to zejdzie na drugi plan. Prawdziwi zaś frontowcy, których zostało półtora chłopa, a zresztą też stuknięci, schorowani, będą milczeć. A władze, które też w znacznym stopniu przeżyją, ugrzęzną w swarach: kto walczył dobrze, kto źle, a gdyby mnie posłuchano!” 1943 - Rok przełomu Bieszanow, Władimir 9788393046133:205

21.06.2015