Wygenerowano:
05.06.2018
16:56:53

Przejdź do listy słów kluczowych
Wygenerowano programem:
Q-Księgozbiór 3000





inicjatory

Spis cytatów ze względu na słowo kluczowe

Treść Tytuł Autor(zy) Ident / Data wpisu
Mieszkańcy wyspy, z których wielu brytyjscy misjonarze przedtem nawrócili na chrześcijaństwo.

Przestali chodzić do kościoła i zaczęli budować pasy startowe, magazyny i maszty radiowe z bambusa w przekonaniu, że skoro wszystko to działało na Efate dla Amerykanów, będzie działało dla nich na Tannie. Wykonane z bambusa atrapy amerykańskich samolotów bojowych, hełmów i karabinów były potem traktowane jako ikony religijne. Mieszkańcy wyspy maszerowali w paradach, mając namalowane lub wytatuowane na piersiach i plecach symbole USA. Ich mesjaszem stał się John Frum, choć nikt o tym nazwisku nie figuruje w spisach ówczesnych żołnierzy amerykańskich.

Odczarowanie. Religia jako zjawisko naturalne. Dennett, Daniel C. 9788306031386:133

30.11.2008
W Korei Północnej nigdy nie słyszałam o Bogu ani o religii. Dopiero w Chinach odkryłam religię. Dla moich gospodarzy religia była czymś bardzo ważnym, a studiowanie Biblii wypełniało im połowę życia. W Korei Północnej ludzie są przesądni, zarówno starzy, jak i młodzi. Nie ma tam mudang, szamanów, ani szamańskich obrzędów. Zostały zakazane. Ale ludzie, kiedy mają taką potrzebę, zwracają się do starszych kobiet, „mądrych i uczonych”, do tych, które „wiedzą”. Kobiety te mają ogromne doświadczenie i dużą moc. Każdy może z tego skorzystać w zamian za drobne upominki w naturze lub trochę pieniędzy. Uchodźcy z Korei Północnej, relacje świadków. Morillot, Juliette; Malovic, Dorian 9788374144247:259

06.12.2008
Gdyby ludzie rozmnażali się tak jak bakterie przez bezpłciowy podział, to nie moglibyśmy przeciwstawić się tej ogromnej liczbie mutacji. Tym bardziej, że nie rozmnażamy się co 20 minut, lecz co 20 lat. Zmutowane mikroby przypuszczalnie dawno przypieczętowały by los ludzkości, gdyby nie powstał mechanizm obronny – seks. Pasożyty, przyjaciele i wrogowie Blech, Joerg 9798389384620:165

18.01.2009
To polityczne tsunami zostało wywołane przez tragiczną śmierć jednego człowieka, a w następnych tygodniach i miesiącach fala przetoczyła się przez cały arabski świat. Fotele prezydenckie zaczęły się wywracać, trony królewskie chwiać, a niemal w każdym arabskim kraju lud wyszedł na ulicę: wściekły, choć zachowujący się pokojowo – przynajmniej z początku. Demonstranci domagali się demokracji i reform, oskarżając rządy. Akty oskarżenia arabskie narody mogły wymieniać między sobą. Prawie zawsze można je odczytać tak samo: korupcja, ucisk, samowola, gospodarka oparta na protekcji, żadnych perspektyw dla młodych, bezrobocie, drożyzna. Arabska wiosna. Rewolucja w świecie islamskim. Armbruster, Joerg 9788324592104:63

04.09.2015
Pożogę wywołał młody mężczyzna, zrozpaczony sprzedawca warzyw i owoców – niespełna 28-letni Muhammad Buazizi. Nie mógł przewidzieć konsekwencji swojego czynu, był na to zbyt zajęty walką o przetrwanie. Pracował jako handlarz uliczny – z wózkiem, ale bez licencji – bo musiał utrzymać swoją liczną rodzinę. Nie miał stałego punktu sprzedaży, znajdował się więc na najniższym szczeblu hierarchii wśród sprzedawców. Działał niemal nielegalnie, a tym samym był szczególnie narażony na samowolę policji. Ze sprzedaży warzyw i owoców musiał wyżywić szóstkę rodzeństwa i matkę. Wielokrotnie policjanci konfiskowali mu wózek z towarem. Nie dawał rady płacić powszechnie przyjętych łapówek. Jego interes i tak szedł źle. Bez dochodów nie był w stanie wyżywić rodziny. Policja dręczyła go nieustannie, przeganiała z dogodnych miejsc i wywracała przenośne stoisko. Towar za każdym razem lądował w brudzie i nie nadawał się na sprzedaż.

17 grudnia 2010 roku przyszli znowu: kobieta i mężczyzna. Tym razem byli szczególnie chamscy. Znów odebrali mu wózek, podstawę jego egzystencji. Gdy zaczął się skarżyć, policjantka go spoliczkowała, i jakby tego upokorzenia było mało, policjant go opluł. Nic nie pomagało, również apel do burmistrza. Nikt nie był gotów pomóc sprzedawcy warzyw i owoców. W rozpaczy, bezsilności i wściekłości Muhammad Buazizi zdecydował się na ostateczny krok: samospalenie. To miał być jego ostatni gest – 17 stycznia. Wezwanie skierowane do ludzi żyjących w małym tunezyjskim miasteczku Sidi Bu Zajd. Buazizi oblał się benzyną i zapalił zapałkę. Piętnaście dni później zmarł wskutek ciężkich poparzeń.

Arabska wiosna. Rewolucja w świecie islamskim. Armbruster, Joerg 9788324592104:63_2

04.09.2015