Wygenerowano:
04.12.2017
09:23:02

Przejdź do listy słów kluczowych
Wygenerowano programem:
Q-Księgozbiór 3000





komunizm

Spis cytatów ze względu na słowo kluczowe

Treść Tytuł Autor(zy) Ident / Data wpisu
[...] praca i konsumpcja nie wystarczały. Wizja i orientacja – te dwie podstawowe potrzeby społeczne nie były właściwie zaspokajane. I to wykorzystali komuniści. W tym sensie historia przyznała im rację.

[...] Work and consumption wasn't enough. The vision and orientation - these two basic social needs were not properly met. And were efficiently used by the communists. Over time, their efficiency was proved right.

Zabawa w komunizm! Roehl, Bettina 9788360335963:102

12.01.2009
W dyskusji, konspiracji, oferowaniu gotowych recept, zawiązywaniu strategicznych sojuszy i obrotności komuniści – a raczej cała lewica – są do dzisiaj o klasę lepsi od ich odwiecznego, zaprzysięgłego wroga klasowego. Zabawa w komunizm! Roehl, Bettina 9788360335963:102_2

12.01.2009
Ale nienadaremnie ogromny, najbogatszy kraj świata przez dwadzieścia lat głodował, gnieździł się w barakach i „komunałkach”, nie na próżno w czasie pokoju w kraju robotników i chłopów matkę karmiącą odrywano od dwumiesięcznego maleństwa do warsztatu, nie po to najtęższe głowy wielonarodowego społeczeństwa dzień i noc ślęczały nad rysunkami czołgów i samolotów. 22 czerwca 1941 Sołonin, Mark 9788375101300:295

22.04.2009
Ale jego siostra Ivy była gorsza. Ona naprawdę nie troszczyła się o dobra materialne. Dostawała tyle pieniędzy co my i paradowała w znoszonych butach na płaskim obcasie i zgrzebnych sukienkach, żeby tylko pokazać, jaka jest bezinteresowna. Była dyrektorem do spraw dystrybucji. To do niej należało zaspokajanie naszych potrzeb. Ona nas trzymała za gardła. Teoretycznie o podziale dóbr decydowało walne zgromadzenie – głos ludu. Kiedy jednak „ludem” jest sześć tysięcy wyjących gardeł, bez ładu i składu próbujących coś ustalić w grze pozbawionej reguł, w której można żądać wszystkiego, ale nie ma się prawa do niczego i każdy ma władzę nad wszystkimi z wyjątkiem siebie samego, „głos ludu” staje się głosem Ivy Starnes. Pod koniec drugiego roku zrezygnowaliśmy ze „zgromadzeń rodzinnych” – w imię „wydajności produkcji i oszczędności czasu”, bo jedno zgromadzenie trwało dziesięć dni – i wszystkie petycje o zasiłek wysyłano bezpośrednio do gabinetu Ivy Starnes. Nie, nie wysyłano. Trzeba je było przedstawić osobiście. Sporządzała potem listę podziału, którą odczytywała nam na trwającym trzy kwadranse zebraniu, a my je zatwierdzaliśmy. W programie przewidziano dziesięć minut na dyskusję i protesty, ale nie protestowaliśmy. Zdążyliśmy już zmądrzeć. Nikt nie może rozdzielić dochodów firmy pomiędzy tysiące ludzi, nie kierując się jakimś kryterium wartości człowieka. Kryterium panny Starnes było lizusostwo. Bezinteresowna? Jej ojciec [właściciel wolnorynkowej fabryki – przyp. J.F.] nie mógłby bezkarnie potraktować najnędzniejszego robotnika tak, jak ona traktowała najbardziej wartościowych pracowników i ich żony. Miała blade oczy, zimne, wyłupiaste i martwe. Gdyby chciała pani wiedzieć, jak wygląda czyste zło, wystarczyło zobaczyć, jak błyszczały na widok człowieka, który kiedyś jej napyskował, a teraz usłyszał swoje nazwisko na liście osób nie mających otrzymywać nic ponad pensję głodową [liszeńcy – przyp. J.F.]. Wyraz tych oczu zdradzał prawdziwe motywy postępowania każdego, kto kiedykolwiek wygłaszał slogan: „Od każdego według umiejętności, każdemu według potrzeb”. [Tu Ayn Rand popełniła wielki błąd, przedstawiając Ivę jako zimnego bezlitosnego gada, a nie różowiutkiego aniołka – uwaga J.F.]

Oto cały sekret. Początkowo zastanawiałem się, jak to możliwe, żeby wykształceni kulturalni, sławni ludzie tego świata popełnili tak drastyczny błąd i wychwalali tę potworność jako cnotę, skoro wystarczyłoby wprowadzić to w czyn na pięć minut, by poznać skutki. Teraz już wiem, że nie był to błąd. Takich błędów nigdy nie popełnia się nieświadomie. Jeśli ludzie zaczynają nagle, bez wyraźnego powodu dążyć do jakiegoś straszliwego, niewykonalnego szaleństwa – to znaczy, że mają powód, tylko nie chcą go zdradzić. My też nie byliśmy bez winy, popierając plan na pierwszym zebraniu. Zrobiliśmy to nie dlatego, że wierzyliśmy w brednie, którymi nas karmiono. Był jeszcze inny powód, ale brednie pomogły nam to ukryć przed kolegami i przed sobą. Brednie dały nam możliwość zrobienia cnoty z czegoś, do czego w innym wypadku wstydzilibyśmy się przyznać. Nie było na zebraniu ani jednego człowieka, któremu nie przyszłoby do głowy, że pod przykrywką szlachetnego planu uda mu się położyć łapę na pieniądzach zarobionych przez lepszych od niego. Nikt nie był dość bogaty ani dość zdolny, żeby nie myśleć, że dzięki planowi zawładnie częścią umysłu i majątku kogoś bogatszego i zdolniejszego. Myśląc o niezasłużonych zyskach, które chciał czerpać z ludzi stojących wyżej od niego, zapomniał jednak o stojących niżej. Nie pomyślał, że oni także będą się chcieli obłowić jego kosztem. Robotnik, któremu przyszło do głowy, że jego potrzeba upoważnia go do posiadania limuzyny, skoro może ją mieć szef, zapomniał, że każdy darmozjad i żebrak będzie się domagał lodówki, skoro on ją ma. Takie były nasze prawdziwe intencje, gdy głosowaliśmy. Ale nie chcieliśmy o tym myśleć – a im mniej nam się to podobało, tym głośniej krzyczeliśmy o swojej miłości do dobra publicznego.

Sami tego chcieliśmy. Kiedy się zorientowaliśmy, że zupełnie nie o to nam chodziło, było już za późno. Byliśmy w pułapce.

Atlas zbuntowany Rand, Ayn 9788371509698:772

07.11.2009
Socjalizm – najbardziej żywotna z utopii myślowych przez lewicę, najdłużej i z największą determinacją wcielona w życie w imię? sprawiedliwości społecznej za pomocą interwencji państwa. W wersji najwyrazistszej, wschodniej, państwo po prostu rozstrzeliwało bogatych i dzieliło pomiędzy pozostałych to, co rozstrzelanym zabrało, a czego nie zużyto na wynagrodzenie swego aparatu i kupienie wierności rozstrzeliwujących. W wersji łagodniejszej, zachodniej, państwo doprowadzało bogatych do ruiny podatkami, dzieląc pomiędzy pozostałych to, co z nich zdarło, a czego nie zużyto na utrzymanie swego aparatu oraz politycznej klienteli. W obu przypadkach zbudowany system okazał się niewydolny i niezdolny do rozwoju, a nawet funkcjonowania w sposób stabilny (to znaczy bez niepohamowanego wzrostu wewnętrznego i zewnętrznego zadłużenia). W skrócie Ziemkiewicz, Rafał A. 9788375741094:163

23.12.2009
Zapomniane przykazanie- to oczywiście przykazanie dziesiąte. Proszę kto pamięta? - bez sięgania do katechizmu? "Ani żadnej rzeczy.." Co: żadnej rzeczy? Trzeba się chwilę zastanowić, bo zrobiono z tego przykazania połówkę, przywieszkę do dziewiątego. Aha: nie pożądaj. Nie pożądaj żadnej rzeczy, która należy do bliźniego twego. Nikt, z najbardziej do tego powołanych na czele, jakoś nie zastanawia się, po co to zapomniane przykazanie. W skrócie Ziemkiewicz, Rafał A. 9788375741094:198

23.12.2009
Brak nadziei, brak perspektyw jest oczywiście pierwszą, rzucającą się w oczy cechą socjalizmu. Felietony i dialogi Fedorowicz, Jacek POK 01/1989:5

16.03.2010
Marksizm bowiem to teoria i praktyka zdobycia i utrzymania władzy w imię utopijnej doktryny całkowitej równości, zlikwidowania własności prywatnej oraz zniszczenia tradycji, a szczególnie jej najbardziej świadomych wyrazicieli – elit tradycyjnych. Nad strażą równości czuwają marksiści, którzy tym sposobem stają się „równiejsi”. Marksizm opiera się na totalnej antymoralności, co pozwala na każdy manewr taktyczny (także ten pozornie niezgodny z doktryną marksowską), który prowadzi do zwycięstwa rewolucji. Ponadto marksizm to dążenie do absolutnej kontroli zarówno pod partią totalitarną zdobywającą i sprawującą władzę, jak i nad podbijanym lub podbitym społeczeństwem. Po zwycięstwie uciska się ujarzmionych ludzi, eksploatując ich pasożytniczo dla korzyści garstki nomenklatury. Ponieważ jednak założenie marksizmu-leninizmu są zdecydowanie przeciwstawne naturze ludzkiej, pasożyt komunistyczny, wprowadzając je w życie, powoli zaczyna zabijać organizm społeczny, na którym żeruje. Okresowo w związku z tym przestaje wysysać z niego soki – to jest tak zwany okres „liberalizacji”, czyli tymczasowego i pozornego odejścia od celu, którym jest „wprowadzenie socjalizmu”. Wtedy to ludzie starają się powrócić do normalności (np. w sferze gospodarczej, próbują przywrócić zasady wolnorynkowe). Jest to czas potrzebny, aby organizm społeczny odzyskał siły do następnej rundy pasożytowania na nim, czyli marszu do socjalizmu. _14

18.06.2010
Jednak już po kilku miesiącach Zhou musiał zakończyć ulgowy okres. Nawet ta krótka odwilż wystarczyła, żeby zaczęły się protesty. „Złagodzenie czystek spowodowało (…) że kontrrewolucjoniści znowu podnieśli głowy” - notowali zgorszeni funkcjonariusze aparatu bezpieczeństwa. Gdy ludzie zaczęli się łudzić, że to już „koniec z zabijaniem” i „koniec z aresztowaniami”, próbowali się łączyć, żeby razem przeciwstawiać się rozkazom komunistów. Szybko stało się oczywiste, że jeśli reżim ma przetrwać, należy nieustannie zabijać przeciwników, dlatego znowu rozpoczęły się egzekucje. Dla czerwonych ludzie stanowili źródło czterech najważniejszych zasobów: pieniędzy, żywności, pracy i żołnierzy, koniecznych do prowadzenia wojny i podboju Chin. Mao Jung Chang 9788373594425:115

29.07.2010
Nowi członkowie partii z reguły trafiali do różnych szkół i „instytutów”, gdzie się uczyli i podlegali indoktrynacji, ale mimo to większość bardzo szybko przeżywała rozczarowanie. Największym zawodem dla nich było to, że równość, stanowiąca podstawę ich idealizmu, była pojęciem nie tylko nieznanym, ale wręcz odrzucanym przez reżim. Na każdym kroku można się było spotkać z przywilejami i nierównością. Każda organizacja prowadziła trzy rodzaje kuchni. Najniżsi rangą otrzymywali w przybliżeniu połowę mięsa i oleju do gotowania, jaką przydzielano średniakom. Elita dostawała znacznie więcej. Najwyżsi przywódcy mieli prawo do szczególnie odżywczej diety. Tak samo było z odzieżą. Mao Jung Chang 9788373594425:243

09.08.2010
„Nie możemy od razu rozwijać przemysłu ciężkiego” – powiedział w niewielkim gronie 5 lipca 1951 roku, ponieważ „to wymaga ogromnych nakładów finansowych i nie przynosi zysku (…), a pieniądze możemy tylko zebrać kosztem społeczeństwa (...) obecnie ludzie żyją w wielkiej biedzie. Mao Jung Chang 9788373594425:384

13.08.2010
Jesienią 1953 roku wprowadzono obowiązkowe dostawy, żeby w ten sposób zebrać więcej żywności, którą Chiny płaciły za realizację programu budowy supermocarstwa. System był taki sam jak w obozie pracy: władze zostawiały chłopom tylko tyle żywności, żeby przeżyli i rekwirowali całą nadwyżkę. Uznano, że do przeżycia wystarczy ilość żywności odpowiadająca dwustu kilogramom przetworzonego ziarna na głowę rocznie. To była tak zwana racja podstawowa. W rzeczywistości rzadko udawało się osiągnąć taki poziom spożycia. W 1976 roku, gdy Mao zmarł po dwudziestu siedmiu latach sprawowania władzy, średnie spożycie wynosiło tylko sto dziewięćdziesiąt kilogramów. Mieszkańcy miast jedli więcej, a zatem konsumpcja przeciętnego chłopa była wyraźnie mniejsza niż sto dziewięćdziesiąt kilogramów rocznie. Mao Jung Chang 9788373594425:391

13.08.2010
Mao chciał, żeby chłopi dostawali jeszcze mniej. „Potrzebują tylko stu czterdziestu kilogramów, a niektórym wystarczy sto dziesięć” - oświadczył. Sto dziesięć kilogramów to był prawie dwa razy mniej niż przydział żywności uznany za niezbędny do przeżycia. Choć określenie przez Mao minimum nie było w tej fazie rygorystycznie egzekwowane, już rok po wprowadzeniu systemu racjonowania kilku chłopów przedstawiło przychylnie nastawionemu urzędnikowi konsekwencje podejścia: wycisnąć jak najwięcej. „Żadna rodzina nie ma dość jedzenia”. „Pracowałem cały rok, a i tak przez kilka miesięcy głodowałem (…). moi sąsiedzi tak samo”. „plony nie są złe, ale co z tego? Niezależnie od tego, ile zbierzemy, i tak nie będziemy mieli dość jedzenia (...)”. a „racja podstawowa?” - „nikt nie miał tyle”. Teoretycznie każdy, kto głodował, miał możliwość dokupienia żywności, ale nigdy jej nie starczało. Mao stale karcił urzędników: „Chłopom odsprzedaje się za dużo ziarna!” i nakazywał „ogromnie” zmniejszyć sprzedaż. Moa reagował na los chłopów bez odrobiny litości. Jego zdaniem powinni jeść liście słodkich ziemniaków, tradycyjnie używane jako karma dla świń. „Uczcie chłopów mniej jeść i gotować rzadszą kaszę” - instruował. „Państwo powinno zrobić wszystko, co tylko możliwe (…) żeby chłopi za wiele nie jedli”. Jeden ze specjalistów w dziedzinie ekonomii, Bo Yibo, przyznał później, że wskutek polityki rekwizycji „zabierano chłopom prawie całą wyprodukowaną żywność”. „Przemoc – dodał – stosowano powszechnie, ludzie byli zagonieni na śmierć”. Mao Jung Chang 9788373594425:391_2

13.08.2010
Kola Bałabołkin [partyjny pseudonim Bucharina - red.] wyrósł na wielkiego teoretyka i zaczął głosić prawdy objawione: „robotnicze metody wychowawcze we wszelkich swych przejawach, od rozstrzeliwań po pracę przymusową (...) są sposobem na stworzenie społeczeństwa komunistycznego z ludzkiego materiału epoki kapitalizmu”. Kadry decydują o wszystkim Bieszanow, Władimir 9788392620556:32

21.09.2010
Ale wysiedlanie nie było jedyną metodą. Oto lista sposobów, które pozwoliły na zdobycie 593 ton zboża:
1)Masowe pobicia kołchoźników i chłopów z gospodarstw indywidualnych.
2)Trzymanie na chłodzie. Kołchoźnika rozbiera się do bielizny i bosego wsadza do spichrza albo szopy. Pora akcji – styczeń, luty. Do spichrzów często wsadzano całe brygady.
3)W waszczajewskim rejonie kołchoźnicom oblewano nogi i kraje sukien naftą, podpalano, a potem gaszono: 'Mów, gdzie jama! Bo znów podpalę!' W tym samym kołchozie przesłuchiwaną zagrzebywano do połowy w ziemię i kontynuowano przesłuchanie.
4)W lebiażeńskim kołchozie przesłuchiwanego stawiano pod ścianę i strzelano ze śrutówki mierząc obok jego głowy.
5)Też tam: zawijano ludzi w grube płótno i deptano po nich.
6)W archipowskim kołchozie dwie kołchoźnice, Fominę i Krasnową, po całonocnym przesłuchaniu wywieziono w step na trzy kilometry, rozebrano do naga i puszczono, każąc biec do chutoru.
7)W sołoncowskim kołchozie do pomieszczenia Komsodu wniesiono trupa człowieka, położono na stół i w tym samym pomieszczeniu przesłuchiwano kołchoźników, grożąc im rozstrzelaniem.
8)W wierchnie-czyrskim kołchozie komsodczycy stawiali przesłuchiwanych na rozpaloną płytę, potem bili ich i wyprowadzali, bosych przecież, na mróz..."
Kadry decydują o wszystkim Bieszanow, Władimir 9788392620556:60

21.09.2010
„Burżuje – stwierdził Mao – są znacznie bardziej pożyteczni niż właściciele ziemscy. Mają umiejętności techniczne i potrafią zarządzać”. Mao jednak zmarnował te talenty. W ciągu kilku lat obumarło również chińskie rzemiosło. Liczba warsztatów zajmujących się reperacjami radykalnie zmalała, co jeszcze bardziej utrudniło codzienne życie. „Wprowadziliśmy socjalizm i wszystko znikło” - zauważył trafnie Liu Shaoqi . Mao Jung Chang 9788373594425:394

06.10.2010
Mao nie wskazał jednak, skąd wziąć karmę dla tych świń. W rzeczywistości z powodu polityki Mao pogłowie trzody chlewnej zmalało w latach 1957-1961 o czterdzieści osiem procent. Mao Jung Chang 9788373594425:429

06.10.2010
W całych Chinach burzono chłopskie domy, a ich mieszkańców wyrzucano, żeby wykorzystać drewno i słomę jako paliwo. Z większości dostępnych zboczy górskich ścięto drzewa. Zniszczenie lasów było przyczyną powodzi jeszcze kilkadziesiąt lat później. Mao Jung Chang 9788373594425:431

06.10.2010
Pod koniec 1958 roku liczba realizowanych dużych projektów przemysłowych związanych z produkcją broni wynosiła aż tysiąc sześćset trzydzieści dziewięć, natomiast ukończono i uruchomiono tylko dwadzieścia osiem. Budowy wielu z tych zakładów nigdy nie skończono z powodu braku podstawowych materiałów – stali, cementu, węgla – oraz energii elektrycznej. Przedstawiciele reżimu sami mówili o nich „projekty z siwą brodą”. Mao był jedynym władcą w całej historii, który sprawił, że rdzewiejące ruiny przemysłowe powstały na początku, nie zaś na końcu procesu industrializacji. Mao Jung Chang 9788373594425:432_2

06.10.2010
Czteroletni Wielki Skok stanowił gigantyczne marnotrawstwo zasobów naturalnych i ludzkiej energii, zupełnie wyjątkowe w historii świata. Reżim Mao różnił się od wielu innych marnotrawstw i niesprawnych reżimów totalitarnych, okradających własne społeczeństwo, ale niezmuszających ludzi do ciężkiej harówki i działających mniej systematycznie. Mao najpierw zapędził ludzi do pracy ponad siły, a potem zabrał im wszystko i zmarnował. Mao Jung Chang 9788373594425:432_3

06.10.2010
Pewien chłop stwierdził, że sytuacja była gorsza niż za japońskiej okupacji: „Nawet gdy przyszli Japończycy – powiedział – mogliśmy uciec. W tym roku [1960] byliśmy po prostu zamknięci i umieraliśmy w domu. Moja rodzina liczyła sześć osób. Cztery zmarły (...)”. Kolejnym zadaniem kadry było niedopuszczenie do tego, żeby chłopi „kradli” własne zbiory. Powszechnie stosowano makabryczne kary: zakopanie żywcem, duszenie postronkiem, odcięcie nosa. W pewnej wsi postanowiono zakopać żywcem czworo małych dzieci za kradzież żywności. Pod wpływem rozpaczliwych błagań rodziców przerażone dzieci wypuszczono., gdy już były zakopane do pasa. W innej wsi dziecku odrąbano cztery palce za próbę kradzieży odrobiny jedzenia, w jeszcze innej, dwojgu dzieciom, które ukradły jedzenie, przeciągnięto drut przez uszy, potem powieszono na ścianie. Opisy takich okrucieństw można znaleźć niemal w każdej relacji z tego okresu w dowolnym regionie kraju. Mao Jung Chang 9788373594425:434

06.10.2010
Głód w całym kraju rozpoczął się 1958 roku i trwał do końca 1961, przybierając najbardziej tragiczne rozmiary w 1960. w tym roku, według oficjalnych statystyk, średnie spożycie spadło do tysiąca pięciuset trzydziestu czterech i ośmiu dziesiątych kalorii dziennie. Zdaniem ważnej apologetki reżimu, pisarki Han Suyin, kaloryczność posiłków spożywanych przez kobiety miejskie wynosiła najwyżej tysiąc dwieście kalorii dziennie. W Oświęcimiu więźniowie otrzymywali od tysiąca trzystu do tysiąca siedmiuset kalorii i pracowali około jedenastu godzin dziennie. Większość tych, którzy nie mieli dodatkowych źródeł pożywienia, umierała w ciągu kilku miesięcy. W czasie głodu dochodziło do kanibalizmu. Według badań przeprowadzonych już po śmierci Mao w powiecie Fengyang w prowincji Anhui (ich wyniki natychmiast utajniono) tylko wiosną 1960 roku odnotowano sześćdziesiąt trzy przypadki ludożerstwa- między innymi pewne małżeństwo udusiło i zjadło ośmioletniego syna. A w Fengyang prawdopodobnie nie było najgorzej. W jednym z powiatów w prowincji Gansu, gdzie zmarła jedna trzecia ludności, kanibalizm był zjawiskiem powszechnym. Jeden z urzędników wioskowych, którego żona, siostra i dzieci zmarły z głodu, powiedział później dziennikarzom: „Wielu ludzi we wsi jadło ludzkie mięso(...). Widzicie tych kucających na słońcu przed urzędem komuny? Niektórzy z nich jedli ludzi (…). głód doprowadzał do szaleństwa. Mao Jung Chang 9788373594425:436

06.10.2010
Niedługo potem pojechał na północ przeprowadzić inspekcję. Przekonał się wówczas osobiście, że dane dotyczące zbiorów są fałszywe, a chłopi umierają z głodu. Po raz pierwszy miał okazję poznać katastrofalne konsekwencje oryginalnego pomysłu Mao - podwórkowych pieców dymarskich. Szczególnie dużo takich pieców było w Henanie, modelowej prowincji. Wokół nich tłoczyli się ludzie z wózkami, szpadlami i drabinami. Aż po horyzont widać było morze ognia. Peng pokręcił głową i powiedział do adiutanta: „Te płomienie strawią wszystko co mamy”.

Na początku grudnia, podczas konferencji w Wuhanie, Mao oświadczył, że w 1958 roku zbiory będą dwa razy większe niż w 1957, który był bardzo dobry dla rolnictwa. Peng sprzeciwił się, mówiąc, to niemożliwe, ale został zakrzyczany przez ludzi odpowiedzialnych za rolnictwo. Ich argumenty sprowadzały się do twierdzenia „Wiemy lepiej od ciebie”.

Po konferencji Peng pojechał do rodzinnej wsi; znajdowała się w tym samym powiecie co wieś, w której urodził się Mao. Jego podejrzenia co do rzetelności danych dotyczących zbiorów potwierdziły się. Peng dowiedział się o burzeniu chłopskich domów w celu zdobycia paliwa do dymarek, zamęczaniu chłopów zbyt ciężką pracą, a także o przemocy, jaką stosowali urzędnicy, żeby ich zmusić do roboty. „W niektórych regionach bicie stało się regularną i powszechną praktyką – pisał. - Ludzie są bici, gdy nie mogą wykonać przydzielonej pracy, gdy spóźniają się do pracy i gdy mówią coś, co komuś się nie podoba”. Peng zwrócił uwagę na szczególne konsekwencje zmuszania kobiet do niewolniczej roboty: nadmierny wysiłek powodował” obsunięcie macicy lub przedwczesne zakończenie menstruacji”.

Mao Jung Chang 9788373594425:441

06.10.2010
Chruszczow wcale nie żądał przyspieszonej spłaty, przeciwnie, był nadzwyczaj usłużny – zgodził się nawet na korzystną dla Chin zmianę kursy wymiany z yuanów na ruble. Według sowieckich źródeł, dzięki tej zmianie dług Chin zmalał o siedemdziesiąt siedem i pięć dziesiątych procent. Mao Jung Chang 9788373594425:464

08.10.2010
W tym samym czasie uzależnieni od Moskwy ukraińscy bolszewicy obiecywali ludowi, po zwycięstwie nad białymi Polakami, ziemię i majątki klas posiadających, co było dla części zamieszkałej te obszary biedoty, nie tylko Ukraińców, atrakcyjne. Wprawdzie wokół były wielkie połacie niezagospodarowanych terenów, ale zawsze lepiej objąć te już doprowadzone do kultury, niż zabawiać się w amerykańskich pionierów. Aby już do tego tematu nie powracać, przypomnijmy los warcholstwa łaszczącego się na cudzą własność i w szerszym kontekście - całej Ukrainy. Po pierwsze, władza ludowa zniosła po roku 1925 własność prywatną - „kułaków” albo zamordowano, albo pognano do obozów, po drugie, już w 1928 roku zlikwidowano KC KPU w związku z próbą obrony języka ukraińskiego i po trzecie, w połowie lat 30., poczynając od 1932 roku, Józef Stalin wraz z towarzyszami przeprowadził mord na tym narodzie, podobny do tego zwanego „Holocaustem”. Dokonał tego „dzieła” używając metod znacznie skuteczniejszych niż obozy zagłady, dokąd trzeba było przecież skazanych na śmierć dowieźć, użyć cyklonu B i pieców krematoryjnych. Znaleziono prostszy sposób - zabrano całą żywność i otoczono kordonem wojska krnąbrną stawiającą opór kolektywizacji „republikę”. Ile milionów ludzi zmarło z głodu, w tym ogromnie dużo dzieci, nie wiadomo dokładnie do dziś, ale nie mniej niż sześć. Doszło wówczas do cofnięcia się człowieka w czasy przedludzkie, wielu przeżyło tylko z tego powodu, że ich chęć życia przemogła naturalny odruch wymiotny występujący podczas spożywania ludzkiego mięsa. Sojusz Piłsudski-Hitler Choiński, Janusz 9788392599128:60

18.10.2010
Dużo później zacząłem odróżniać prawdziwych komunistów od tych pozostałych. Ci pozostali dostawali się do WKP (b), a później do KPZR dla kariery lub po tylko, aby pozyskać jakieś podrzędne, ale rządowe stanowisko, na przykład w batalionowym lub pułkowym sekretariacie partii lub po przeniesieniu do cywila w obwodowym sekretariacie. Dużo później ci pseudokomuniści stali się nonszalanccy. W owym czasie, na froncie łatwo można było rozpoznać ich nieszczerość i hipokryzję. Już wtedy, w trakcie wojny widzieliśmy takich ludzi w naszym otoczeniu. Byłem dowódcą oficerskiej komapnii karnej Armii Czerwonej Pylcyn, Aleksander W. 9788311114425:67

20.12.2010
„W ZSRR zawsze jest się na górze albo na dole, lecz nie ma ludzi równych”, dlatego „(...) pracownik radzieckiej firmy Inturist, kiedy zostaje sam na sam z obcokrajowcem, nie wie, jak ma się zachować. Kim jest wobec obcokrajowca – podwładnym czy szefem? Zazwyczaj szybko dochodzi do pewnego rodzaju próby sił, po czym pracownik Inturistu zaczyna odgrywać tę czy inną rolę (...). W takiej sytuacji należy wybrać model zachowania podobny do ataku wściekłości – mogliście go zobaczyć podczas wystąpienia Nikity Chruszczowa; to oni zrozumieją. W ZSRR tylko szef może sobie pozwolić na takie zachowanie (...)”. W „niezwyciężonej i legendarnej” [Armii Czerwonej] zasada ta została przekuta w doskonale znany wszystkim wojskowym aforyzm: „Ja jestem szefem, ty – gównem; ty jesteś szefem, to ja jestem gównem”. 1942 - Poligon czerwonych generałów Bieszanow, Władimir 9788371343322:210

06.01.2011
Sztaby nie były całkiem sprawne, traciły zdolność dowodzenia prawie natychmiast, gdy wojska zaczynały się przemieszczać, miały za mało środków łączności, a tam, gdzie takie środki były, nie wiedziano, jak się nimi posługiwać. A poza tym pojawił się jeszcze jeden nieoczekiwany czynnik: „przeciwnik swoimi uporczywymi kontratakami ciągle przeszkadzał we wprowadzaniu naszych planów w życie”.

Krótko mówiąc, sztaby bardziej przypominały szkolne klasy dla dzieci opóźnionych w rozwoju aniżeli „mózgi armii”. Nie można przyjmować poważnie twierdzeń o tym, że „pracując w ogromnym napięciu” generałowie „nabierali pewnego doświadczenia w dowodzeniu operacją”, a pracownicy oddziału operacyjnego „zdobywali nawyki konieczne do opracowania i dostarczania wojskom różnorodnych dokumentów bojowych”.

Obrona Lenigradu. Historia bez retuszu. Bieszanow, Władimir 9788311114418:161

11.03.2011
Posiadacze tych artykułów byli obowiązani zgłosić je w ciągu ośmiu dni w urzędach miejskich, te zaś miały wyznaczyć komisarzy do sprawdzania prawdziwości zeznań, a w razie potrzeby zająć się sprzedażą. Za fałszywe deklaracje groziła kara śmierci. Donosiciele mieli otrzymać tytułem nagrody trzecią część skonfiskowanych produktów. Wielka Rewolucja Francuska Gaxotte, Pierre 9788389920683:288

18.03.2011
W ten sposób rozprawiono się z własnością, po czym przyszła kolej na ludzi. Dekret o powszechnej mobilizacji ( z 23 sierpnia 1973 r.) powoływał na front tylko młodzież od osiemnastu do dwudziestu pięciu lat, ale mobilizował do służby państwowej całą ludność francuską nie wyłączając kobiet. Rzecz zrozumiała, że państwo jako jedyny przedsiębiorca i kupiec było też jedynym pracodawcą. Ustawa z dnia 29 września wyznaczała maksymalną cenę zarówno na produkty pierwszej potrzeby jak i za robociznę, lecz okazała się nieco hojniejsza dla robotników niż dla kupców, gdyż podwyższyła im wynagrodzenie nie o jedną trzecią, lecz o połowę płacy z r. 1970. W latach 1793 i 1794 rząd w miarę potrzeby stosował rekwizycję sił roboczych według zawodów, powołując piekarzy, drukarzy do wyrobu asygnat, kołodziejów, odlewników, tokarzy, krawców, garbarzy itd. do produkcji wojennej, a woźniców i flisaków do transportu środków opałowych i zboża. Cała Francja zamieniła się w wielkie koszary, ponieważ zaś ustawa Le Chapeliera odebrała proletariatowi prawo zrzeszania się i strajków, przeto klasa robotnicza odczuła ciężar komunistycznej polityki równie dotkliwie jak inne warstwy społeczeństwa. Wreszcie dnia 4 kwietnia 1794 r. Konwent zarządził powszechną mobilizację obywateli zdolnych bądź do pracy fizycznej bądź umysłowej, przekazując trybunałowi rewolucyjnemu tych, co chcieliby uchylić się od obowiązku. I oto powstała poważna trudność, jak zastosować w praktyce owe niewykonalne ustawy. Po ogłoszeniu maksymalnych cen sklepy natychmiast opustoszały, gdyż każdy śpieszył nabyć po cenie sztucznie obniżonej towar, który poprzedniego dnia kosztował dwa lub trzy razy drożej. Gdy wyczerpały się zapasy, nikt nie dostarczał nowych. W ciągu jednej doby znikły z Paryża cukier, oliwa, świece. Można było jeszcze nabyć wino, ale podrabiane i niemożliwe do picia. Wieśniacy pośpieszyli do miast, ażeby wymienić banknoty na sprzedawane przymusowo za bezcen ubrania, obuwie, tkaniny i artykuły kolonialne, sami zaś czym prędzej starannie ukryli zboże, każdy bowiem pragnął maksymalnych cen dla swych sąsiadów a wolnej ręki dla siebie. „Bracia i przyjaciele” – zwrócił się członek konwentu Frecine do robotników, którzy podnieśli bunt z powodu maximum – „dowiaduję się z bólem, że niektórzy z was z uporem żądają podwyżki płacy, a przecież ten wydatek obciąży skarb republiki. Jakże to oby?watele? Czyżby wstrętna chciwość, tępiona obecnie u paskarzy przez rządy narodowe, przeniknęła do czystej duszy sankiulockiej!?... Domagacie się surowego stosowania prawa, kiedy sami kupujecie, ale nie chcecie go przestrzegać, jeżeli inni od was kupują !”… Opór chłopów zapowiadał się groźnie. Było rzeczą jasną, że dołożą wszelkich starań, aby obalić rujnującą ich ustawę. Jakoż istotnie, tam gdzie uda się im wyjść ze śledztwa obronną ręką, zatajają zbiory i sprzedają je po kryjomu po dowolnej cenie. Jeżeli zaś obawiają się wyników rewizji, pozwalają zbożu gnić w polu rzekomo z braku rąk do zwózki. W miejscowościach, gdzie maksymalne ceny nie obejmują jeszcze owsa, chłopi sprzedają owies, a zbożem karmią konie. Po wyznaczeniu przez rząd ceny maksymalnej na mięso w sprzedaży detalicznej chłopi przestają zaopatrywać w nie rzeźników, kiedy jednak zastosowano maximum do żywca, wolą dać bydłu zdechnąć, niż je sprzedać. Na granicach Francji rozwija się przemytnictwo na wielką skalę. Cetnar pszenicy kosztuje w Genewie 40 franków w złocie, a we Francji 14 franków papierowych. Jakaż kontrola zdołałaby przeszkodzić handlowi dającemu tak znaczne zyski? Według cennych wyjaśnień Mathieza, w departamencie Górnej Saony po ogłoszeniu ustawy o cenach maksymalnych natychmiast wzmaga się kryzys żywnościowy. Rolnicy wstrzymują młockę, piekarze przestają wyrabiać pieczywo, oberżyści nie obsługują gości, bezrobotni z miast nie chcą pomagać w pracach polnych. Młody ochotnik, którego listy znajdują się w posiadaniu Mariona, pisze do swojej rodziny z Phalsbourga w Lotaryngii: „Odkąd ogłoszono taksę na artykuły spożywcze, nie można nic dostać w mieście do jedzenia”. Z Tuluzy donoszą do Komitetu: „Miasto sprawia wrażenie oblężonego przez wojsko nieprzyjacielskie, ponieważ dostawa żywności została przerwana, a mieszkańcy wsi przyjeżdżają tu tylko w tym celu, by wykupić wszystkie towary w sklepach”. A oto notatka z Bergues, streszczająca poprzednie wiadomości: „Ustawa o cenach maksymalnych wywołała tutaj wrażenie spisku uknutego przez Pitta przeciwko wolności...” Wielka Rewolucja Francuska Gaxotte, Pierre 9788389920683:289

18.03.2011
Komunizm mógł istnieć tylko przy użyciu niesłychanej przemocy i siły. Wielka Rewolucja Francuska Gaxotte, Pierre 9788389920683:292

18.03.2011
Rządowi komunistycznemu, spełniającemu funkcje jednocześnie rolnika, kupca, krawca, przedsiębiorcy okrętowego i przemysłowca, nie mógłby wystarczyć dawny, skromny aparat administracyjny. Toteż do sześciu ministeriów przybywa dwadzieścia nowych urzędów, z tych zaś powstaje sto innych, a więc: komisarze dóbr narodowych pierwszego rzędu (dobra kościelne), komisarze dóbr narodowych drugiego rzędu (dobra emigrantów), komisarze od rekwizycji zbytkownych koni, komisarze od umundurowania, komisarze od lichwy żywnościowej, komisarze od żniw i fabrykacji saletry, komisarze od spisu ludności, od katastru i rekwizycji, komisarze od statystyki, żywności i transportów, agencja handlu zewnętrznego, komisje do zakupów zagranicznych, poborcy opłat rewolucyjnych nałożonych na bogaczy, olbrzymia ilość policji, cała armia szpiegów, strażników zasekwestrowanych dóbr, dozorców osób podejrzanych, żandarmów, stróżów więziennych, wreszcie wojsko rewolucyjne do pomocy przy rekwizycjach (sześć tysięcy piechoty i tysiąc dwustu artylerzystów w samym tylko okręgu paryskim). Na tymże posiedzeniu Konwent uchwalił, że dobra osób wrogich Rewolucji będą skonfiskowane i rozdzielone pomiędzy „ubogich patriotów”. Wielka Rewolucja Francuska Gaxotte, Pierre 9788389920683:293

18.03.2011
W styczniu 1794 r. istnieje już tysiąc dziewięćset stowarzyszeń, rozrzuconych po całym obszarze Francji. Każde miasto, każda większa osada ma własne stowarzyszenie, stanowiące oddział macierzystego klubu z ulicy św. Honoriusza. Tworzą one komitety nadzorcze lub komitety rewolucyjne, których członkowie są obowiązani za 3 franki dziennie sortować rodaków na dobrych i złych, wydawać zaświadczenia o ich cnotach obywatelskich i zestawiać wykazy podejrzanych. One wyznaczają kandydatów na urzędy oraz powołują żołnierzy do armii rewolucyjnej; dostarczają przysięgłych sądom; denuncjują urzędników, ich zdaniem, nielojalnych; stosują środki bezpieczeństwa, urządzają wyprawy do małych wiosek, ażeby z urzędów gminnych usunąć elementy nieprawomyślne; przewodniczą podczas sekwestrów, śledztw i aresztowań; należą do otoczenia wysłanników Konwentu i podpowiadają im zarządzenia. Jako zbiorowy władca i naród wybrany spełniają rolę sędziów w zakresie prawowierności republikańskiej. Dysponują samowładnie majątkiem, wolnością i życiem obywateli. Nigdy jeszcze tak straszliwa władza nie dostała się do mniej godnych rąk. To co jest najlepszego we Francji, ukrywa się lub pełni służbę w wojsku. Rządzą wyrzutki lub, jak mówi Taine, notable nieuczciwości, złych obyczajów, rozpusty, nieuctwa, głupoty i grubiaństwa. Są wśród nich „ludzie wykolejeni wszelkiego rodzaju i stanu; niżsi urzędnicy pożerani przez zazdrość i nienawiść; zadłużeni sklepikarze; hulaki i włóczęgi ze sfer robotniczych; stali bywalcy kawiarni i szynków; łaziki z miast i wsi; pijacy i ulicznice; słowem, męty społeczne obojga płci, a wśród tej zgrai kilku działających w dobrej wierze opętańców, których bezkrytyczne mózgi żywiołowo wchłonęły teorie będące w obiegu; ogromną zaś większość pozostałych stanowią prawdziwe zwierzęta drapieżne; ciągną oni korzyści z istniejącego ustroju, a przyjęli artykuły wiary rewolucyjnej tylko dlatego, że ich żądzom dostarcza żeru”. Saint-Just w obszernym sprawozdaniu z dnia 10 października 1793 roku obwieścił, że wojna przeciwko „bogaczom” jest najważniejszym zadaniem rządu rewolucyjnego. „Trzeba, abyście obciążyli bogactwa daniną... Gdy wrogowie ludu zubożeją, nie będą już z nim walczyć...” Gratka nie lada! Lecz gdzie znaleźć bogaczy? Majątki ziemskie szlachty skonfiskowano; dochody z uprawy roli i z przemysłu zniszczyło upaństwowienie; spadki rozdrobniono przez równy ich podział i dopuszczenie nieślubnych dzieci do dziedziczenia; dochód ze sprzedaży wierzytelności i sumy hipoteczne zostały zredukowane do połowy lub trzeciej części wskutek dewaluacji. Niewielu przeto pozostało już ludzi zamożnych, a zresztą ich zamożność również uległa znacznemu skurczeniu. Lecz mimo to rozpoczyna się obława. Stowarzyszenia ludowe są w niej tym bardziej zainteresowane, że ustawa przeznaczyła dochód z opłat rewolucyjnych na utrzymanie komitetów nadzorczych, na uposażenia dla członków sekcji, na pomoc dla bezrobotnych, na gratyfikacje dla sankiulotów znajdujących się w potrzebie, słowem, na wszelkie nagrody, które rewolucja rzuca jako żer swoim sługom. „Od stowarzyszenia ludowego i zarządu gminy” - pisze z Orleanu przedstawiciel rządu Laplanche – „należy mi się wdzięczność. Ażeby zaspokoić ich potrzeby i pokryć długi... dałem, oczywiście, kosztem bogaczy pierwszemu z nich 40.000 fr., a drugiemu 49.000 fr. Dwa dni wystarczyły mi do ściągnięcia w Bourges dwóch milionów...” I zapowiada, że w najbliższym czasie rozda po 20 franków pięciu lub sześciu tysiącom sankiulotów. Saint-Just i Lebas nakładają na stu dziewięćdziesięciu trzech notablów w Strassburgu daninę w wysokości dziesięciu milionów, płatną w terminie dwudziestu czterech godzin. Z tej kwoty dwa miliony są przeznaczone dla „ubogich patriotów”. Patriotyzm był niezłym interesem! Bogactwo zaś, według rozporządzenia wydanego w Nievre przez Albitte'a, zaczynało się od dochodu wynoszącego 2.000, według zaś innej normy, od 1.500 a nawet 500 franków. Wielka Rewolucja Francuska Gaxotte, Pierre 9788389920683:296

18.03.2011
W Paryżu zgilotynowano: w październiku 1793 r. 51 osób, w listopadzie - 58, w grudniu - 68, w styczniu 1794 r. - 71, w lutym - 73, w marcu - 127, w kwietniu - 257, w maju - 358, w pierwszych dziesięciu dniach czerwca 122 i 1.376 osób w okresie od 10 czerwca (prawo z prairiala) do 27 lipca (9 thermidora) Tego dnia stracono jeszcze około dwudziestu sklepikarzy i rękodzielników. Tracono wielu ludzi, ale jeszcze więcej popełniono kradzieży. Zasekwestrowane dobra narodowe rabują ci właśnie, których pieczy je powierzono. „Strażnik opieczętowanych dóbr” i „złodziej” stają się w języku ówczesnym synonimami. Znikają książki, obrazy, meble, dywany, pojazdy, okna, posadzki, marmury z kominków. Łatwy to zysk, ale nie duży. Czynności członków komitetów nadzorczych są mozolniejsze, lecz opłacają się lepiej. Kwitnie tu handel świadectwami o prawomyślności oraz nakazami uwięzienia. Zwykły obywatel musi płacić, żeby nie uchodzić za podejrzanego, musi płacić, by odzyskać wolność, płacić, by skierować akta swojej sprawy na fałszywe tory. „Istnieje tylko jeden sposób” – powiada Mallet du Pan - „aby się zabezpieczyć: trzeba swoim katom płacić żołd w kwotach rosnących stopniowo, wynagradzać ich jak mamki, miesięcznie, według skali zależnej od mniejszej lub większej działalności gilotyny”. Wielka Rewolucja Francuska Gaxotte, Pierre 9788389920683:300

18.03.2011
Komunizm jako ustrój przeciwny naturze mógł spłodzić jedynie ruinę i nędzę. Przepisy władz, biurokracja, śledztwa, przymus, sądy, gilotyna - wszystko to zbankrutowało całkowicie i bezwzględnie. Nigdy dotąd nie uruchomiono tylu strasznych środków, ażeby w końcu osiągnąć tak opłakany i upokarzający wynik: ogłodzenie Francji, utrzymującej się przy życiu tylko dzięki przemytnictwu lub pomocy zagranicy. Korespondencja między wysłannikami Konwentu a czynnikami władzy wykonawczej nie pozostawia pod tym względem żadnych wątpliwości. Wszędzie ludność cierpi głód. Racje chleba zmniejszono do pół funta na osobę, najczęściej zaś można otrzymać tylko ćwierć funta brunatnego, niestrawnego ciasta, zrobionego z mieszaniny żyta, jęczmienia, żołędzi i owsa. W wielu okolicach niejednokrotnie brakło chleba przez osiem lub dziesięć dni z rzędu. Zastępowano go nasionami roślin strączkowych, kasztanami, trawą i perzem. Głodny Paryż wzbudza więcej obaw niż prowincja. Toteż rząd ogładza całe okolice, aby go wyżywić. W tym celu sześć departamentów poddano rekwizycjom dla dostarczenia mu zboża, a dwadzieścia sześć – dla zaopatrzenia go w mięso. Bagnety i armaty armii rewolucyjnej udzielają poparcia rekwizycjom. A mimo to wszystkiego brak. Zarząd miasta zaprowadza kolejno karty na chleb, na cukier, na mięso. Ludność w ogonkach wyczekuje przed piekarniami, sklepami spożywczymi, mleczarniami, składami węgla. W dodatku trzeba wcześnie przyjść, żeby nie odejść z pustymi rękami. Wielka Rewolucja Francuska Gaxotte, Pierre 9788389920683:302

18.03.2011
I na tym polegała cała sztuczka. Okazuje się, że Niemcy prowadzili rozpoznanie, nieustannie, bez przerwy oceniali sytuację, mieli orientację, co się dzieje, zorganizowali niezawodną łączność, precyzyjnie dowodzili i manewrowali, ale swoimi siłami. Wprawdzie wszystko to jest elementarzem sztuki wojskowej, ale sowieccy generałowie niczego takiego nie robili. Zachowywali się jak pijany chłop, który z zamkniętymi oczami, nie patrząc pod nogi, pędzi na zbója z kłonicą. 1941 - Pogrom pancerny Bieszanow, Władimir 9788311115309:238

05.04.2011
Generał porucznik Popiel opisał cudowną scenę, prawda? Tak właśnie organizowano przeciwuderzenia. W dwadzieścia minut! Niepotrzebna wiedza, sztuka operacyjna, mądrzy, profesjonalni generałowie. Najważniejsze to mieć pod ręką pluton egzekucyjny i prokuratora, który w należyty sposób zalegalizuje rozstrzelanie. 1941 - Pogrom pancerny Bieszanow, Władimir 9788311115309:248

05.04.2011
Ale w 1941 roku nagle okazało się, że kawaleryjskie kursy, zdecydowanie oraz bezgraniczne okrucieństwo wobec własnego narodu zupełnie nie wystarczają do tego, żeby jak równy z równym walczyć z von Mansteinem, Guderianem, von Kleistem, Hopnerem, von Bockiem. Zresztą dowódcy wyższych stopni w .systemie totalitarnym byli jedynie trybikami w mechanizmie przekaźnikowym pomiędzy Kremlem a wojskami, co z całą pewnością nie sprzyjało rozwijaniu horyzontów myślenia.

„Stalin podjął decyzję i pozostali musieli działać zgodnie z tym [...]. Ludzie, których wytresowano tak, by nie działali samodzielnie, a jedynie czekali na polecenia oraz instrukcje z góry i wykonywali je bez namysłu, przynoszą mało pożytku w trudnych chwilach. Strach przed karą oraz nieodpowiedzialność często idą ramię w ramię. W takim przypadku praca aparatu wojskowego nie jest prowadzona planowo, ale jakby spazmatycznie, zrywami. Wykonali jedno polecenie – i czekają na następne. A jeżeli nie nadejdzie w porę?” – zwrócił uwagę admirał Kuzniecow. Przypomnijmy sobie w tym miejscu również sowiecki folklor wojskowy: „wszelka inicjatywa powinna być karana!”. Strach przed podejmowaniem inicjatywy i odpowiedzialnością nieustannie wisiał nad głowami dowódców wszystkich szczebli, a wysokie walory moralno-polityczne i osobista odwaga nie mogły zastąpić bojowego mistrzostwa, taktycznego przewidywania i umiejętności szybkiego podejmowania decyzji. Było naturalne, że w takich okolicznościach kwitło mydlenie oczu – własne straty zaniżano, niemieckie mnożono przez dziesięć, wyższe sztaby nie miały obiektywnych informacji i wyznaczały wojskom niemożliwe do wypełnienia zadania. I oto Bargamian po otrzymaniu rozkazu, by przeprowadził kolejne przeciwuderzenie, „mimo woli myśli” o tym, że optymizm centrum „pod wieloma względami wynikał z naszych dość pokrzepiających meldunków”.

1941 - Pogrom pancerny Bieszanow, Władimir 9788311115309:280

05.04.2011
Wasze dzisiejsze prośby przypominają szantaż. Was straszą dowódcy armii, a wy zdecydowaliście się, jak widać, zastraszyć Kwaterę Główną Naczelnego Dowództwa przedstawiając tragiczne skutki wyłomów, przerywania frontu, zaostrzenia sytuacji i tak dalej. Oczywiście, jeśli Wy nie będziecie niczego wymagać od swoich podwładnych, tylko będziecie statystami przekazującymi skargi waszych armii, to za kilka dni zapewne poddacie Leningrad, ale Kwatera Główna istnieje nie po to, by potakiwać pełnym szantażu żądaniom i przypuszczeniom. Obrona Lenigradu. Historia bez retuszu. Bieszanow, Władimir 9788311114418:55

26.04.2011
Gdy chodzi o rozdzielnictwo żywności, nie należy myśleć, że trzeba ją rozdzielać tylko sprawiedliwie. Trzeba wiedzieć, że to rozdzielnictwo jest metodą, bronią, środkiem podnoszącym produkcję. Niezbędne jest zapewnianie państwowo rozdzielanej żywności tylko tym urzędnikom, którzy są rzeczywiście potrzebni dla zapewnienia największej wydajności pracy, a jeśli uznać rozdzielanie artykułów żywnościowych za broń polityczną, zmniejszać racje tym, którzy nie są bezwarunkowo potrzebni, na korzyść tych, którzy są rzeczywiście potrzebni. [ Lenin ] Obrona Lenigradu. Historia bez retuszu. Bieszanow, Władimir 9788311114418:147

26.04.2011
Dwa realne światy z ich mieszkańcami istniały równolegle, przecinając się wzajemnie tylko na zebraniach i wiecach, na których syci wyjaśniali głodnym, jakie są ich obowiązki wobec partii i radzieckiej Ojczyzny. Obrona Lenigradu. Historia bez retuszu. Bieszanow, Władimir 9788311114418:149

26.04.2011
A więc czy to Najwyższy Wódz tak popędzał dowództwo frontu, czy też generałowie zajmowali się mydleniem oczu, by jak najszybciej ucieszyć Wodza sukcesami? Nie bez przyczyny marsz. Iwan Bagramian (1897-1982) w sprawie stawiania wojskom niewykonalnych zadań zauważył, że „optymizm centrum był w znacznym stopniu spowodowany naszymi, zbyt dziarskimi, meldunkami”. Obrona Lenigradu. Historia bez retuszu. Bieszanow, Władimir 9788311114418:163

26.04.2011
Porucznik Dżugaszwili był z wykształcenia inżynierem. Mieszkał stale w Moskwie. Deklarował się jako Gruzin, w istocie jednak był patriotą Związku Sowieckiego jako całości. Był to człowiek wykształcony i inteligentny, zacięty i niezachwiany komunista. Znał zasady marksistowsko-leninowskiej filozofii i umiał o ideowych kwestiach dyskutować inteligentnie i z pewną erudycją. Jego stosunki z polskim obozem oficerskim ułożyły się od razu na stopie dosyć przyjaznej. Powiedzieliśmy sobie na samym wstępie wzajemnie, że jesteśmy ideowymi przeciwnikami, ale mamy wspólnego wroga i dzielimy jako jeńcy wspólny los, musimy więc współżyć po koleżeńsku. Porucznik Dżugaszwili powiedział mi kiedyś, że jest zaskoczony duchem „towariszczestwa”, czyli koleżeństwa, jakie widzi wśród polskich oficerów. Wśród jeńców sowieckich, nie wyłączając nawet generałów, którzy przecież pod każdym względem powinni być wzorem, koleżeństwa tego nie ma. Człowiek jest człowiekowi wilkiem. Ścigany Giertych, Jędrzej 9788393126477:109

12.07.2011
Pomiędzy ścianami można było umieścić dobytek, który udało nam się zachować: obrazy, futra, dywany, złoto i srebro, towar, który wynieśliśmy ze sklepu zanim wszystko skonfiskowali Sowieci. Nigdy nie gaśnie nadzieja Zandman, Feliks 9788389812056:69

26.12.2011
Arvo Tuominen należał do pokolenia młodych fińskich komunistów – w 1918 roku miał zaledwie 24 lata. W latach dwudziestych i trzydziestych działał w Finlandii, gdzie namawiał robotników, żeby nie pracowali, ale obalali rząd. 25 czerwca. Głupota czy agresja? Sołonin, Mark 9788375104875:76

02.01.2012
Tak, tak wiele dziwnych rzeczy było w historii KPZS i ZSRS... Były czasy, gdy samowolny wyjazd z Kraju Rad nazywano w oficjalnych dokumentach „ucieczką” – jak gdyby chodziło o więzienie lub obóz koncentracyjny, a nie ojczyznę ludzi pracy całego świata. Ale żeby pragnienie pozostania w ZSRS przyrównano do dezercji – to już się w głowie nie mieści... 25 czerwca. Głupota czy agresja? Sołonin, Mark 9788375104875:78

02.01.2012
– Ile masz dzieci?
– Czworo, same dziewczynki.
– Twoja żona jest znów w ciąży, zgadza się?
– Tak.
– W którym miesiącu?
– Minął już siódmy, został jeszcze ponad jeden do narodzin dziecka.
– Czy znana ci jest polityka ograniczania liczby dzieci?
– Tak.
– Aha, wiec mimo to świadomie łamiesz przepisy? Zamierzasz mieć jeszcze jedno dziecko?
– Proszę pana, jak rolnik ma sobie poradzić bez syna? Nie pogardzam córkami, ale sam pan wie, jak to jest na wsi. Kiedy córki dorosną, wyjdą za mąż i wyprowadzą się z domu. Mężatka podobna jest do pękniętego dzbana, z którego wycieka woda. Zajmuje się teściami, a rodziców odwiedza na Nowy Rok lub czasem w niedzielę. Potrzebujemy męskich rąk – do pracy przy zbiorach, suszeniu i uprawianiu ryżu. Jeśli nie postaram się o syna, kto mi pomoże na starość, gdy opadnę z sił? My chłopi, nie dostajemy emerytury i państwo nie troszczy się o nas. Jeśli nie będę miał syna, kto będzie uprawiał pole, z czego będę żył?

Przyznawałam mu całkowitą rację. Państwa nie obchodziło, z czego wyżywią się rolnicy, gdy będą starzy i chorzy. Ich marzenie o synu, który miał byc podporą na starość, zakorzenione było w tradycji i doświadczeniach.

Ale grupa robocza musiała wykonać zadanie powierzone jej przez wyższą instancję. Nic nas więcej nie obchodziło. Wszyscy wiedzieli, jak bardzo prawdziwe były słowa tego rolnika, ale jeślibyśmy mu odpuścili, nie wykonalibyśmy powierzonej nam pracy i moglibyśmy zostać zwolnieni lub zdegradowani za zaniedbania na służbie.

Czerwona prokurator. Opowieść o przemocy, władzy i korupcji w Chinach Rundcrantz, Xiao 9788371836374:118

09.04.2012
– Nie może nic zrobić. Nigdy nie wygramy z państwem ani z rządem. Kierownictwo fabryki zawsze znajdzie powód, aby utrudnić nam życie i wyrzucić z pracy. Jeśli chcemy mieć spokój, musimy zgadzać się z ich decyzjami. Czerwona prokurator. Opowieść o przemocy, władzy i korupcji w Chinach Rundcrantz, Xiao 9788371836374:123

09.04.2012
Nie ma urzędnika państwowego, który zrobiłby karierę bez pomocy partii. Ani jednego. Czerwona prokurator. Opowieść o przemocy, władzy i korupcji w Chinach Rundcrantz, Xiao 9788371836374:223

07.05.2012
Znane są również inne sentencje – K.W. Radek: „Zawsze byliśmy za krwawą rewolucją... bagnet jest rzeczą bardzo istotną przy wprowadzaniu komunizmu”. Gławnaja kniga o Wtoroj Mirowoj Suworow, Wiktor 9785995502425:231

16.06.2012
Wkrótce jednak coś spowodowało, że zmienił zdanie, choć nie byłem pewien, co. Pewnego dnia, mniej więcej w miesiąc po wkroczeniu Sowietów, wrócił do domu przygnębiony.
– Wszystko to jest jednym wielkim kłamstwem – powiedział, siadając przy mnie, tak jak zwykł był robić, gdy miał coś ważnego do omówienia. – To, co mówiłem ci poprzednio, Feliksie, to wszystko kłamstwo. Największe oszustwo, z jakim spotkałem się w moim życiu. Czy możesz mi wybaczyć? Jeśli tylko możesz, to proszę cię, wyrzuć z pamięci wszystko, co ci mówiłem.
Nigdy nie gaśnie nadzieja Zandman, Feliks 9788389812056:53

24.07.2012
Najważniejsze jest to, że człowiek, grupa ludzi, związek zawodowy czy partia polityczna realizują tę zasadę [socjalizm - przyp. JF], wydają się być bojownikami o wolność i sprawiedliwość: przecież nie dla siebie się staramy, ale dla dobra całego cechu czy całej klasy, całego kraju i ludzkości. Wykorzystując to gładkie hasło (oczywiście nie w gołej i szczerej postaci, a w otoczeniu pięknych frazesów), można zniszczyć każdą, nawet najpotężniejszą gospodarkę. To hasło pomaga torować drogę do władzy. Tłum zawsze was poprze: czy ktoś by nie chciał pracować coraz mniej, a brać coraz więcej?

Ale ci, którzy na grzbiecie zasad sprawiedliwości dorwą się do władzy, będą musieli natychmiast z nich zrezygnować. Ponieważ pracując coraz mniej, nie można dostawać coraz więcej. Państwo upadnie. Stąd pytanie: Czy oni sami rozumieją, dokąd prowadzą głupi tłum? Czy oni sami zdają sobie sprawę, że ze swoich własnych haseł i wizji trzeba będzie zrezygnować? Jeżeli nie rozumieją – oznacza to, że są idiotami. Jeżeli przywódcy wszystko rozumieją, ale swoich obywateli prowadzą, ciągną, wloką w tę przyszłość, oznacza to, że ci przywódcy to kłamcy, dranie, oszuści, szarlatani, przestępcy. Innych wśród nich być nie może, oprócz warstwy pośredniej – głupich przestępców.

Ale jeżeli nowy ustrój społeczny i jego system gospodarczy tworzą kretyni i kryminaliści, to również wynik ich działań może być tylko idiotyczny i przestępczy.

Komunizm jest wyższym stadium socjalizmu. Pracować – wedle zdolności, brać – wedle potrzeb. Po prostu pracować będziemy nie tylko coraz mniej, a w ogóle ile dusza zapragnie. A brać nie tylko coraz więcej, a również ile dusza zapragnie – ile będziesz chciał!

W 1917 roku władzę w Rosji zdobyli ludzie, którzy byli wyznawcami tej idei: pracować – według zdolności, brać – według potrzeb. I gdy tylko dorwali się do władzy, ci bojownicy o sprawiedliwość i równość zrezygnowali ze swoich haseł. Powiedzieli: Owszem, dostaniecie wedle potrzeb. Ale nie teraz. Najpierw trzeba zbudować socjalizm, a potrwa to kilkadziesiąt lat. A gdy zbudujemy socjalizm, zaczniemy budowę komunizmu. To też jest długa perspektywa historyczna. A do tego czasu będziemy żyli, jak się da, zamykając granice przed tymi, którzy próbują uciec, mordując miliony tych, którzy nie wierzą w piękne obietnice o wspaniałym życiu w świetlanej przyszłości.

Matka Diabła. Kulisy rządów Chruszczowa. Suworow, Wiktor 9788375108675:55

09.11.2012
To zrozumiałe, że w społeczeństwie komunistycznym nie będzie przestępstw. Nie będzie przesłanek. Jeżeli czegoś chcesz – pójdziesz i sobie weźmiesz. Idea jest szczytna. Jednak ludzie, którzy ją wymyślili, zapomnieli, że nasze potrzeby zawsze są większe od naszych możliwości. Tu akcentujemy słowo „zawsze”. Potrzeby są nieosiągalne jak horyzont. Szczyt marzeń więźnia obozowego za rządów towarzysza Lenina – bochenek czarnego chleba. Spałaszować cały bochenek i można umierać. Ale właściciel całego bochenka marzył jeszcze o misce gorącej lurowatej zupy. A ten, kto miał chleb i zupę, myślał o kubku buraczanego samogonu. Zawsze pragniemy czegoś więcej, czegoś ponadto, co już mamy. Kadet strasznie chce zostać lejtnantem, a lejtnant – kapitanem. Ten, kto ma milion, marzy o dziesięciu. Ten, kto ma dziesięć, marzy o stu. Im dalej, tym więcej. Czy któryś z autorów tego wiekopomnego dokumentu próbował określić, choćby nawet teoretycznie, potrzeby materialne przynajmniej jednej naszej kobiety? Weźmy dla przykładu moją ukochaną Tatianoczkę. Czy ktoś może określić jej potrzeby materialne? Czy ktoś policzył, ilu par futer, płaszczyków, sukienek i kapeluszy, ilu par rękawiczek, torebek i apaszek, ilu brylantów, opali, szmaragdów, rubinów i szafirów? Czy ktoś policzył, ile potrzeba pierścionków, bransoletek, sygnetów, broszek, łańcuszków, zegarków, żeby zaspokoić jej potrzeby? Czy ktoś wyobraził sobie, ile potrzeba samochodów, jachtów, pałaców, żeby zaspokoić jej potrzeby materialne? Czy ktoś pomyślał o tym, jakimi samolotami będziesz latać, w jakich hotelach się zatrzymywać, jakimi limuzynami jeździć, gdyby wszystko ograniczyło się nie do naszych skromnych możliwości, a do jej szerokich potrzeb materialnych? Zatem po przeżyciu czterdziestu lat z jedną kobietą, piękną i mądrą, wydaniu majątku przy rubinowej rocznicy ślubu na skromny pierścionek z odpowiednim kamieniem, po przemyśleniu i rozważeniu wszystkiego, co przeszliśmy i przeżyliśmy, uroczyście oświadczam: komunizm jest niemożliwy. Z definicji. Mężczyźni również mają swoje potrzeby. Ja osobiście pragnę mieszkać pod palmami na brzegu lazurowego morza. I nic nie robić. Pałacu nie chcę. Jestem prostym człowiekiem. Wystarczy mi willa – siedem czy osiem pokoi z tarasami i balkonami – śniadanie z szampanem, duże czerwone homary na obiad, odrobina kawioru z jesiotra na kolację pod wódeczkę Bajkalską. Problem polega na tym, że nie jestem sam. Inni mężczyźni też mają swoje potrzeby. Różnorodne i bezgraniczne. Matka Diabła. Kulisy rządów Chruszczowa. Suworow, Wiktor 9788375108675:144

14.11.2012
Komunizm ma jedną szczególną cechę. Nie można zrozumieć go częściowo. Nie można częściowo rozumieć. Jeżeli nie rozumiesz – to niezrozumienie jest absolutne, głębokie i całkowite. A gdy zrozumiesz, to już do samego końca w całej jego krasie. Wybitny brytyjski pisarz George Orwell zrozumiał komunizm dogłębnie. I opisał go w wielkiej książce Rok 1984: świetlana perspektywa przyszłej szczęśliwości dla całej ludzkości, genialny wódz na czele społeczeństwa, jedyna słuszna doktryna, wojna ze wszystkimi, którzy nie są z nami, ogłuszający jazgot propagandy, która opowiada o niesamowitych osiągnięciach, wszechpotężna tajna policja, powszechne donosicielstwo, brudne ulice, zniszczone domy, totalny brak wszystkiego, kolejki, brak żarcia, mętna gorzała do picia. Ale tajna policja działa z jubilerską precyzją. Matka Diabła. Kulisy rządów Chruszczowa. Suworow, Wiktor 9788375108675:172

14.11.2012
Że też komuniści zmuszają tak ludzi do kłamania: kłamstwo jest tu legitymacją, uniformem, sprawdzianem lojalności. Dzienniki - Stefan Kisielewski Kisielewski, Stefan 9788320716733:82

28.01.2013
Savonarola był nie tyle prekursorem Lutra, co typem zagorzalca, biczem Bożym piętnującym grzechy, którego może wyłonić każda targana wstrząsami epoka, by zakołysać tłumami pobudzonymi jego fanatyzmem. Był znamieniem swych czasów, z tym że impuls nadały mu rewolucyjne zmiany wśród ludzi niskiego stanu i korupcja Kościoła oraz przejęcie się reformą, niezbędną dla odrodzenia duchowieństwa i ponownego otworzenia drogi do zbawienia. Jego proroctwa, że po reformie nadejdzie czas szczęśliwości i dobrobytu dla całego chrześcijaństwa, spotkały się z silnym oddźwiękiem. Nie domagał się w swych kazaniach ani doktrynalnej reformy, ani oddzielenia się od Rzymu, a cały swój gniew kierował jedynie na grzechy ludu i duchowieństwa, których źródła doszukiwał się w niegodziwości papieży i najwyższej hierarchii. Gromy padające z jego ust i apokaliptyczne proroctwa – wedle słów Picco della Mirandoli – „wywoływały takie przerażenie, alarm, szloch i łzy, że wszyscy kręcili się po mieście w oszołomieniu, bardziej zmartwiali jak żywi”. Proroctwo Savonaroli, że Wawrzyniec Wspaniały i Innocenty VIII umrą w 1492 roku, co wkrótce rzeczywiście się ziściło, obdarzyło go budzącą lęk władzą. Był inspiratorem palenia stosów, do których szlochający, rozhisteryzowany tłum wrzucał własne kosztowności i przedmioty zbytku, obrazy, bogate stroje i biżuterię. Zagrzewał całe bandy dzieci do przeszukiwania domów w mieście w pogoni za „próżnościami”, które powinny być spalone. Wzywał swych zwolenników do zreformowania życia, wyrzeczenia się pospolitych zabaw i uciech, lichwy i wendety oraz powrócenia do przestrzegania przykazań religijnych. Szaleństwo władzy. Od Troi do Wietnamu. Tuchman, Barbara W. 9788385348542:110

03.10.2013
North Korea called itself the Worker’s Paradise, but even as it professed allegiance to communist ideals of equality, it invented one of the world’s most rigidly stratified caste systems. Korea Północna mówi o sobie jako o Raju Pracujących, ale pomimo głoszenia ideałów równości, wprowadziła jeden z najbardziej skrajnych systemów kastowych na świecie. Escape from camp 14 Harden, Blaine; Ing Geun, Shin 9780143122913:34

27.03.2015
Bolszewizm cieszył się dużą sympatią klas pracujących. Komunizm nic – zda się – nie stracił ze swej popularności, mimo bestialstwa bolszewików i mimo zupełnego niepowodzenia ich rządów na polu ekonomicznym. Popularność tę uważać należy za coś w rodzaju wierzenia religijnego, a nie za rozumowanie polityczno-przekonaniowe. Osiemnasta decydująca bitwa w dziejach Świata Abernon, Edgar Vincent d' 9788375651232:25

04.09.2015
Rosjanie zdają się być najzupełniej pewni zwycięstwa swojej propagandy, która, jak mówią, jest równie prosta, jak skuteczna i ostatecznie pokona całą Europę, co jest już tylko kwestią czasu. Osiemnasta decydująca bitwa w dziejach Świata Abernon, Edgar Vincent d' 9788375651232:67

04.09.2015
Sowiety są zręcznymi przeciwnikami, gotowymi na wszystkie warunki, których jednak nie zechcą dotrzymać, jeśli okażą się dla nich w czymkolwiek niedogodne. Osiemnasta decydująca bitwa w dziejach Świata Abernon, Edgar Vincent d' 9788375651232:99

04.09.2015
Warszawa, 22 sierpnia 1920 roku. Chłopi polscy z okręgów zdobytych ostatnio przez wojska sowieckie czują się ogromnie pokrzywdzeni, ponieważ pomimo obietnic i wbrew odpowiednim ustawom komisarze bolszewiccy zabrali im cały dobytek, bez uiszczenia jakiejkolwiek należności. Poza tym faktem wszelako trzeba przyznać, że karność wojsk sowieckich była do chwili rozpoczęcia odwrotu utrzymana na ogół bardzo dobrze. Wielu oficerów sowieckich, wziętych do niewoli, oświadczyło, że poszli oni na front głownie dlatego, by nie cierpieć głodu, panującego w Rosji. Osiemnasta decydująca bitwa w dziejach Świata Abernon, Edgar Vincent d' 9788375651232:99_2

04.09.2015
Nic tak dokładnie nie ilustruje charakteru tych walk, jak zachowanie się jeńców i sposób ich traktowania. Widziałem sam wielu jeńców rosyjskich, takich, którzy od pięciu zaledwie minut znajdowali się w niewoli, i takich, którzy byli już od miesiąca – wszyscy na ogół zdradzali żywe zadowolenie ze swego losu i traktowali niewolę jako wyswobodzenie z jarzma trudów i niebezpieczeństw wojny. Poza bezpieczeństwem, jakie niewola im zapewniała, mieli ponadto dostateczną, nawet nadmierną ilość pokarmu, bez obawy rozstrzelania przez komisarzy żydowskich w razie dezercji i tortury, jakich nie szczędzili Chińczycy za najmniejsze przewinienie lub za wyrzekanie na porządki sowieckie. Poza tym jeńcy rosyjscy nie tęsknili jakoś wcale za uciechami wojny i nie wspominali radości zwycięstwa. Doszli oni na podstawie przeżytych doświadczeń do wniosku, że łupy, czerpane z plądrowania zdobytych miast, o wiele mizerniej wyglądają w praktyce niż w teorii oraz, że przecenia się stanowczo w ogóle wszystkie rozkosze wojenne. Osiemnasta decydująca bitwa w dziejach Świata Abernon, Edgar Vincent d' 9788375651232:112

04.09.2015