Wygenerowano:
06.09.2018
08:54:40

Przejdź do listy słów kluczowych
Wygenerowano programem:
Q-Księgozbiór 3000





kultura

Spis cytatów ze względu na słowo kluczowe

Zbiór wytworzonych przez dana społeczność czynników, które zapewniaja taki, a nie inny rozwój tej społeczności.
Treść Tytuł Autor(zy) Ident / Data wpisu
Najwyższą formą dostosowania się do środowiska jest tradycja – tworzenie specyficznych reguł zachowania, przekazywanych z pokolenia na pokolenie w procesie uczenia się. Tradycję charakteryzuje wyjątkowa kombinacja cech, zwiększająca jej efektywność wraz z jej wzbogacaniem się. Tradycja może być zainicjowana lub zmieniona przez pojedynczego, odnoszącego sukces osobnika, może się szybko upowszechnić – w czasie krótszym niż jedno pokolenie – w obrębie całego społeczeństwa bądź populacji, może ulegać kumulowaniu. Prawdziwa tradycja jest bardzo precyzyjna i często odnosi się do konkretnych miejsc, a nawet do dziedzictwa konkretnych osobników. Zatem rodziny, społeczeństwa i populacje mogą szybko różnicować się pod względem tradycji. Według dowolnie przyjętych kryteriów najwyższą formą tradycji jest kultura ludzka. Lecz kultura, poza swym niepowtarzalnym związkiem z językiem, różni się od tradycji zwierzęcej jedynie stopniem rozwoju. Socjobiologia Wilson, Edward O. 9788371506826:102

17.09.2008
Ponieważ kultura pozwalała przystosowywać się do nowego srodowiska tysiąckrotnie szybciej niż same geny. Przyszłość życia Wilson, Edward O. 9788372983329:132

21.09.2008
„Polacy są jak tablica z wosku, na niej Niemiec, Francuz, Włoch, Hiszpan a Czech najwięcej malują , co im się żywnie podoba, a nawet swoje języki w gębę im kładą”. Znani nieznani Praca Zbiorowa 9788374274210:56

06.04.2012
Wszyscy oni byli biznesmenami, ale jednocześnie każdy z nich był na swój sposób rygorystycznym moralistą. Z początku wydawali mi się nieco naiwni. Po zastanowieniu jednak zacząłem zadawać sobie pytanie: „Co właściwie rozumiesz pod słowem ‘naiwny’?” Ci ludzie nie są idiotami. Zobacz, w jak bogatym kraju mieszkają. O ile bogatszym niż na przykład Brazylia, która zajmuje prawie taki sam obszar i ma więcej bogactw naturalnych. Dlaczego w takim razie Brazylia należy do krajów Trzeciego Świata, a Stany Zjednoczone doszły do takiego stopnia rozwoju, jaki możemy obserwować? Zagadnienie nie jest wcale takie proste, ale dla obcokrajowca, który po raz pierwszy zetknął się z amerykańską kulturą biznesu, oczywiste było, że tkwiła tu jakaś zasadnicza różnica. Kim byli ludzie, którzy zbudowali ten kraj? – zastanawiałem się. Kim są liderzy biznesu i jaki jest ich sposób myślenia? Według jakich zasad postępują? Jakie zasady moralne powinny kierować funkcjonowaniem społeczeństwa, żeby mogło ono przetrwać i rozwijać się?
I oto znalazłem się przypadkiem w Budd Company, w firmie kierowanej zgodnie ze starymi tradycjami kwakrów z Filadelfii. Pan Budd i Frank Tatnall byli obydwaj praktykującymi kwakrami – ludźmi prostolinijnymi i uczciwymi. Ale nie tylko kwakrzy byli tacy. Jim Starr, człowiek o nieposzlakowanej uczciwości, wychował się w domu katolickim, a Alfred Slaner w żydowskim – w środowisku nowojorskich handlarzy odzieżą, ale nie mniej przez to uczciwym niż kwakrzy (Alfred mówił mi, że kwestie związane z pieniędzmi nigdy nie spędzały mu snu z oczu, ale jeśli zrobił coś, co mogło kogoś skrzywdzić, wyrzuty sumienia nie dawały mu spać).
Nigdy nie gaśnie nadzieja Zandman, Feliks 9788389812056:423

27.07.2012
Mimo że samozachowanie jest pierwotnym instynktem natury, to troska o innych stanowi podwaliny cywilizacji. Walt Disney - Czarny książe Hollywood Eliot, Marc 9788371635458:147

02.11.2012
Człowiek posiadł zdolność przekazywania cech nabytych, tj. całokształtu doświadczeń gatunku, dzięki zdolności utrwalania (kodowania) stanów swojej struktury myślowej za pomocą symboli, które może zrozumieć (zdekodować) inna istota ludzka – czyli zdolności tworzenia systemów symbolicznych. Jak wylicza Bertalanffy, systemy te nazywano „kulturą”, „obiektywnym duchem” (Hegel), „noosferą” (Teilhard de Chardin), „nadorganicznym światem sensu” (Sorokin) itp. Jak mówi tenże Bertalanffy, system symboliczny przez swą wewnętrzną logikę i przekazywalność, staje się znacznie mądrzejszy od swego twórcy-człowieka. Życie systemów Szymański, Jan Maria 9788321407401:182

19.05.2013
Ówcześni Europejczycy już przywiązywali wagę do dokumentowania wydarzeń. Należy tu odnotować różnicę między społeczeństwem, w którym piśmienność ma charakter hierarchiczny, a takim, gdzie jest ona powszechna. Europejczycy, bez względu na analfabetyzm szerokich mas, należeli do tych drugiej kategorii. Ludzie z wyższych klas potrafili czytać, a także pisali i publikowali – i to nie tylko urzędnicy, lecz i osoby prywatne. W świecie pozaeuropejskim najbliższym odpowiednikiem byliby Japończycy i Żydzi. Europejczycy byli poza tym bardzo ciekawi innych ludów i krajów: przeważająca większość ówczesnych relacji z podróży została spisana przez nich i dla nich.

Ten czynnik ciekawości stanowił ważny i typowy aspekt europejskiej ekspansji i panowania. Bez względu na to, czy ciekawość była przemyślana czy nieświadoma (a bywała i taka, i taka), utorowała drogę do rozpoznania i eksploatacji.

Bogactwo i nędza narodów Landes, David S. 9788372005069:191

09.08.2013
Weberowi chodzi o to, że protestantyzm zrodził nowy rodzaj przedsiębiorcy, nowego człowieka, dążącego do tego, by żyć i pracować w określony sposób. Liczył się właśnie ten sposób, bogactwo było w najlepszym razie produktem ubocznym.

Dobry kalwinista powiedziałby, że na tym właśnie polegał problem Hiszpanii – bogactwo, które zbyt łatwo przyszło, nie zostało zapracowane. Wystarczy porównać stosunek protestantów i katolików do hazardu na początku epoki nowożytnej. I jedni, i drudzy go potępiali, ale katolicy uzasadniali swoje potępienie tym, że uprawiając hazard, można przegrać, a żaden odpowiedzialny człowiek nie będzie w taki sposób narażał swojego i cudzego poziomu życia. Protestanci wychodzili z całkiem innych założeń: w grze hazardowej można wygrać, a to wypacza charakter. Dopiero o wiele później etyka protestancka wyrodziła się w zbiór formułek prawiących o sukcesie materialnym oraz wzniosłych, przesłodzonych kazań o zaletach bogactwa.

Bogactwo i nędza narodów Landes, David S. 9788372005069:205

10.08.2013
Przedstawiciele materializmu historycznego nie mogli się pogodzić z koncepcją, by takie abstrakcyjne czynniki, jak wartości i postawy, tym bardziej inspirowane religią, mogły motywować i kształtować sposób produkcji. Bogactwo i nędza narodów Landes, David S. 9788372005069:205_2

10.08.2013
Sedno sprawy leży istotnie w stworzeniu nowego typu człowieka – racjonalnego, uporządkowanego, sumiennego, produktywnego. Bogactwo i nędza narodów Landes, David S. 9788372005069:207

10.08.2013
Lewicowi ekonomiści polityczni i historycy gospodarki lubią takie wyjaśnienia. W swym rozumowaniu posługują się kategoriami centrum i peryferii, przeciwstawiając bogate centrum otaczającym je obszarom zależnym. Nie jest to jednak trafna metafora czy obraz: gradient rozwoju w Europie przebiegał z zachodu na wschód i z północy na południe, od społeczeństw wykształconych do analfabetów, od instytucji przedstawicielskich po despotyczne, od równości do hierarchii i tak dalej. To nie zasoby ani nie pieniądze przesądziły o różnicy, ani też nie krzywda doznana ze strony obcych. Zasadniczą rolę odegrały czynniki wewnętrzne: kultura, system wartości, inicjatywa. Ludy, o których mowa, uzyskały dość wolności. Nie wiedziały tylko, co z nią zrobić. Bogactwo i nędza narodów Landes, David S. 9788372005069:289

10.08.2013
I znowu mamy uderzającą analogię z Europą. Japonia nie znała kalwinizmu, ale tamtejsi przedsiębiorcy przyjęli podobną etykę pracy. Rzecz w tym, że praca była ważniejsza od bogactwa. Bogactwo i nędza narodów Landes, David S. 9788372005069:408

10.08.2013
Japończycy przystąpili do modernizacji z właściwą sobie gorliwością i systematycznością. Byli do niej przygotowani – zawdzięczali to tradycji skutecznych rządów (pamiętali o tym), wysokiemu poziomowi piśmienności, spójnej strukturalnie rodziny, etyce pracy i samodyscyplinie, poczuciu tożsamości narodowej i przekonaniu o przyrodzonej wyższości. Bogactwo i nędza narodów Landes, David S. 9788372005069:419

10.08.2013
Tu właśnie wkroczyła kultura : określiła modele rekrutacji, drogi poszukiwania dogodnych okazji, źródła satysfakcji. Bogactwo i nędza narodów Landes, David S. 9788372005069:500

10.08.2013
Jeśli historia rozwoju gospodarczego czegoś nas uczy, to tego, że o wszystkim przesądza kultura. Bogactwo i nędza narodów Landes, David S. 9788372005069:577

12.08.2013
Jednakże kultura, rozumiana jako wewnętrzny system wartości i postaw kierujących działaniami ludzi, budzi w uczonych przerażenie. Bogactwo i nędza narodów Landes, David S. 9788372005069:577_2

12.08.2013
I w ten sposób przekonałem się, że jakość i liczba osiągnięć wielkich specjalistów nie zależą tylko od nich samych, lecz, w znacznym stopniu, i warunków zewnętrznych w jakich działają. [kultury przedsiębiorstwa – przyp. JF] Zapadnia. Człowiek i socjalizm. Fiedosiejew, Anatolij Pawłowicz ZAPADNIA:107

18.01.2014
Kulturę korporacyjną można zdefiniować jako łatwy do zidentyfikowania zestaw podzielanych wartości i praktyk. Heroiczne przywództwo. Tajemnice sukcesu firmy istniejącej ponad 450 lat Lowney, Chris 9788375059120:268

28.08.2014
Silna kultura korporacyjna może jednak przynieść także świetne wyniki wtedy, gdy pojawią się trzy kluczowe cechy:
  • Kultura jest silna nie tylko na papierze, lecz w realny sposób, który kieruje codziennymi zachowaniami pracownika. Gdy właściciel firmy detalicznej potrafi skutecznie zaszczepić w swoich pracownikach kulturę obsługi klienta, to z własnej woli będą się oni jeszcze bardziej starać spełnić oczekiwania klienta.
  • Kultura odpowiada strategii. Kultura skupiająca się na szczegółach i podkreślająca kontrolę działania lepiej pasuje do niskomarżowego producenta urządzeń precyzyjnych niż do agencji reklamowej.
  • Co najważniejsze, kultura promuje możliwość łatwego dostosowywania się. Nie blokuje zmian, lecz do nich zachęca.
Heroiczne przywództwo. Tajemnice sukcesu firmy istniejącej ponad 450 lat Lowney, Chris 9788375059120:268_2

28.08.2014
James Collins i Jerry Porras wybrali pewną grupę korporacji, które określili mianem wizjonerskich. Wybijały się one pod względem osiągnięć i były określane przez konkurencję mianem liderów branży. W badaniu postawiono proste pytania: Co sprawiło, że te korporacje były wizjonerskie? Czy są jakieś czynniki warunkujące sukces, wspólne dla wielkich korporacji z różnych branż? W przeciwieństwie do badaczy z Harvardu nie szukali skutków kultury korporacyjnej. Tym, co znaleźli, była właśnie kultura korporacyjna. Cechą wyróżniającą wizjonerskie firmy nie były wcale pomysły na świetne produkty, sprawna kontrola finansowa ani też wybitne zarządzanie, ale ten sam pakiet cech związanych z kulturą, który zidentyfikowali Kotter i Heskett. Collins i Porras doszli do wniosku, że wizjonerskie korporacje mają przede wszystkim precyzyjnie określoną ideologię wraz z niepohamowanym pędem za postępem: „W budowaniu i zarządzaniu organizacją jedyną najważniejszą kwestią do rozważenia […] jest absolutnie fundamentalne znaczenie stworzenia realnych mechanizmów, które pozwolą zachować rdzeń, a zarazem stymulować postęp”. Heroiczne przywództwo. Tajemnice sukcesu firmy istniejącej ponad 450 lat Lowney, Chris 9788375059120:270

28.08.2014
Przez dziesięciolecia zaborów i obcych systemów demoralizowano nas, zachowaliśmy w sobie ten etos obrony przed władzą, walki ze zniewoleniem – ale etosu budowania u Polaków jakoś nie zauważyłem. Etos egzystencji, przetrwania mamy w sobie. I tylko to. Gudzowaty Prześluga, Jacek 9788374538602:169

29.11.2014
Zakładam zatem, że istnieje gdzieś na antypodach jakiś naród, który nienawidzi i pogardza pracą, więc czerpie wszelkie środki niezbędne dla swej egzystencji z nieustannego rabowania ludów sąsiednich i z niewolnictwa. Naród ten wytworzył sobie politykę, moralność, religię i opinię publiczną stosowne do owej brutalnej zasady, dzięki której trwa i rozwija się. Pamflety Bastiat, Frederic 9788361344940:38

28.07.2016
Lud żyjący z polowania nie może zatem być podobny do ludu żyjącego z rybołówstwa, ani naród pasterzy – do narodu marynarzy. Ale te różnice są jeszcze niczym w porównaniu z tą, która musi odróżniać dwa ludy, z których jeden żyje z pracy – a drugi z kradzieży.

[...]

Nie mogę rozwinąć tutaj tej myśli; ale gdy dobrze się nad tym zastanowić dojdzie się do przekonania, że między dwiema ludzkimi zbiorowościami umiejscowionymi w tak odmiennych warunkach – wszystko musi różnić się: zwyczaje, tradycja, oceny, organizacja, moralność, religia; i to do tego stopnia, że te same słowa używane do wyrażenia najbardziej zasadniczych związków, jak „rodzina”, „własność”, „wolność”, „zasługa”, „społeczność”, „rząd”, „republika”, „lud” nie przedstawiają w jednej zbiorowości tych samych idei, jakie przedstawiają w drugiej. Lud wojowników szybko zrozumie, że Rodzina może osłabiać rozwój oparty na polityce militarnej (sami czujemy to dobrze gdyż zabraniamy zakładania rodzin naszym żołnierzom); a zarazem źle jest, gdy populacja nie wzrasta. Jak rozwiązać ten problem? Tak, jak uczynili to Platon w teorii a Likurg w praktyce: poprzez promiskuityzm [pozbawione więzi emocjonalnej, przypadkowe kontakty seksualne z często zmienianymi partnerami - Nota wydawcy polskiego]. A Platon, Likurg – to przecież imiona, które zwykło się wymawiać tylko z uwielbieniem.

Jeśli chodzi o Własność – zaprzeczam, że w całej Starożytności znajdzie się jakaś jej wystarczająca definicja. To my mówimy: „Człowiek jest właścicielem samego siebie”, a w konsekwencji – swych uzdolnień, więc i produktów swych umiejętności. Ale czy Rzymianie mogli tak rozumieć to pojęcie? Czy posiadacze niewolników mogli powiedzieć: „Człowiek należy do samego siebie”?

Czy pogardzając pracą mogli jednocześnie mówić: „Człowiek jest właścicielem wytworów swych umiejętności”? Oznaczałoby to wprowadzanie do ich systemu społecznego zbiorowego samobójstwa. Na czym więc czasy antyczne nakazywały oprzeć własność? Na prawie – idea to szkodliwa, najbardziej szkodliwa spośród zastosowanych w świecie, gdyż usprawiedliwia użycie i nadużycie nazywania w ustawie „własnością” wszystkiego, co się żywnie spodoba, nawet rzeczy skradzionych, nawet człowieka.

W tamtych barbarzyńskich czasach także i wolność nie mogła być lepiej rozumiana. Cóż to jest wolność? To całość swobód. Byt wolny, poddany własnej odpowiedzialności w myśleniu i działaniu, w mowie i w piśmie, w pracy i wymianie dóbr, w kształceniu się i nauczaniu innych – ten jedynie jest wolnym bytem. Jakiś zdyscyplinowany naród, stojący nieustannie wobec potrzeby walki bez końca – czy może w ten sposób pojmować Wolność?

Nie, Rzymianie hańbili ten wyraz sprowadzając jego sens do swoistej odwagi w ich wewnętrznych wojnach, do jakich pobudzał ich podział łupów. Wodzowie chcieli wszystkiego; lud domagał się swojej części. Stąd brały się te burze na Forum, emerytury na Wzgórzu Awentyńskim, prawa rolne, interwencje trybunów, popularność konspiratorów; stąd owa maksyma: „Malo periculosam libertatem” [łac. „Wolę niebezpieczną wolność” - Nota wydawcy polskiego], etc., która weszła do naszego języka i którą ozdabiałem w kolegium moje szkolne podręczniki:

O, Wolności! Niech twe burzliwe żywioły Mają powabny urok dla odważnych serc!...

Piękne przykłady, wysublimowane wskazówki, cenne ziarna do zasiewania w duszy francuskiej młodzieży!

Cóż powiedzieć o rzymskiej moralności? A nie mówię tu o związkach między ojcem a synem, mężem a żoną, patronem a klientem, panem a niewolnikiem, człowiekiem a Bogiem, związkach, które samo tylko istnienie niewolnictwa musiało przekształcać w sieć okropieństw; chcę tylko zatrzymać się przy tym, co nazywa się piękną stroną rzymskiej republiki, nad patriotyzmem.

Cóż to jest, ten rzymski patriotyzm? Nienawiść do obcego. Zniszczyć każdą cywilizację, zdławić wszelki postęp, wyprawiać się w świat z pochodnią i mieczem, przykuwać łańcuchami kobiety, dzieci i starców do triumfalnych rydwanów – to była ta chwała, to była ta cnota. Dla tych okrutników zarezerwowany był marmur posągów i pieśni poetów. Ileż to razy nasze młode serca mocno biły ze wzruszenia, i, niestety, z pragnienia uczestnictwa w podobnym spektaklu! W ten właśnie sposób nasi profesorowie, czcigodni księża, siwowłosi i pełni miłosierdzia, przygotowywali nas do cywilizowanego, chrześcijańskiego życia, tak wielka jest potęga umowności.

Pamflety Bastiat, Frederic 9788361344940:40

28.07.2016
Jakiż kontrast z moim doświadczeniem sprzed kilku lat podczas sesji terapii małżeńskiej w Kalifornii, kiedy tłumaczyłem [bardzo znanemu] terapeucie, że „przechwalanie się” uważano w Anglii za mało wyszukane, jeśli nie prostackie, a w odpowiedzi usłyszałem, że „autopromocja” jest zachowaniem jak najbardziej dojrzałym i w pełni akceptowanym społecznie. Tak czy inaczej Cleese, John 9788378855521:66

17.07.2017


Odnośnik Opis
Definicja pojęcia "kultura" w słowniku Fizyki Życia.