Wygenerowano:
05.06.2018
16:57:03

Przejdź do listy słów kluczowych
Wygenerowano programem:
Q-Księgozbiór 3000





mechanizm społeczny

Spis cytatów ze względu na słowo kluczowe

Treść Tytuł Autor(zy) Ident / Data wpisu
Zatrzymujemy się na ostatniej stacji przed granicą polską. Niegoriełoje. Za dwadzieścia minut pociąg przewiezie nas na terytorium starej Europy. Przechadzamy się po peronie. Przed jednym z peronów stoi konduktor rosyjski i krzyczy. Woła do kogoś czy do czegoś ukrytego pod wagonem. Wreszcie włazi pod wagon. O kilkadziesiąt kroków ode mnie spod kół pociągu wybiega coś w rodzaju szczura wielkich rozmiarów. Przykucnął o parę kroków od wagonu i czeka w natężeniu i czujnej uwadze. Oczy ma wlepione tylko w konduktora. Na mnie nie patrzy. To biezprizornyj. Nie wiem, wiele lat może mieć ten chłopiec czy mężczyzna. Jest wzrostu ośmioletniego dziecka, ale ta resztka twarzy, którą dostrzec mogę pod brudem i ropiejącą syfilityczną raną nosa, czyni wrażenie starca. Paznokcie u nóg ma zwinięte jak tasiemki. Ręce, twarz i nogi koloru tłustej ziemi. Konduktor nagłym szybkim ruchem podskoczył w jego stronę. Chłopiec krzyknął i uciekł pod wagon. Nie był to krzyk. Raczej pisk szczura. Nie mogę zapomnieć tego pisku, w którym nie było nic ludzkiego. Nigdy już nie zapomnę. I oto przejeżdżamy znowu przez wielką bramę pozdrawiającą wszystkich proletariuszy świata. Jeszcze parę minut w wagonie – i wysiadam na granicy polskiej. Trudno nie przyznać, że doznają uczucia ulgi. Następuje jakieś odprężenie psychiczne po tych paru tygodniach napięcia. Na granicy sowieckiej rewidowano mój bagaż bardzo długo i uważnie. Nie robiono jednak rewizji osobistej i wszystkie moje notatki, o które się trochę bałem, mam bezpieczne w kieszeni. Idę do sali bufetowej i jem. Dawno już nie smakowały mi tak chleb i masło, mięso i kawa. Mimo to z trudnością kończę obiad, może odzwyczaiłem się, a może to wspomnienie o tym pisku szczurzym odbiera mi możliwość jedzenia. Późnym wieczorem jestem w Warszawie. W ciepły wieczór czerwcowy wychodzę na miasto oświetlone neonowymi reklamami. Tragarz niesie mi walizkę i gdy przystajemy przed dworcem w oczekiwaniu na taksówkę, wdaję się z nim w rozmowę. Mam jakąś niewytłumaczalną chęć powiedzenia mu, że wracam z Rosji. „No, jak tam jest?”. W tym cichym, dyskretnym pytaniu jest wiele ufności, tej specyficznej ufności, którą mają ludzie z proletariatu w stosunku do towarzyszy partyjnych. Przyznaję, że ta atmosfera wspólności smakuje mi, mam ochotę powiedzieć mu coś, co by nas bardziej jeszcze zbliżyło, a w jego zbiedzonych oczach czytam odpowiedź, której by chciał ode mnie. Wiem, pewien jestem, że gdybym mu powiedział: „ Dobrze tam jest towarzyszu”, poniósłby moją walizkę lekko i szybko do taksówki i uśmiechnąłby się na pożegnanie. Wreszcie powiadam: „Trudno tak powiedzieć w paru słowach. I źle i dobrze.”. Teraz wiem co myśli o mnie tragarz niosący moją walizkę. Myśli o mnie jak o wrogu. Nie ma stanowisk pośrednich. Kto nie z nami, ten przeciwko nam. Z uczuciem dławiącej samotności jadę przez miasto. Moja podróż po Rosji (w 1932 roku) Słonimski, Antoni 9788375650020:126

26.03.2009
Socjalizm – najbardziej żywotna z utopii myślowych przez lewicę, najdłużej i z największą determinacją wcielona w życie w imię? sprawiedliwości społecznej za pomocą interwencji państwa. W wersji najwyrazistszej, wschodniej, państwo po prostu rozstrzeliwało bogatych i dzieliło pomiędzy pozostałych to, co rozstrzelanym zabrało, a czego nie zużyto na wynagrodzenie swego aparatu i kupienie wierności rozstrzeliwujących. W wersji łagodniejszej, zachodniej, państwo doprowadzało bogatych do ruiny podatkami, dzieląc pomiędzy pozostałych to, co z nich zdarło, a czego nie zużyto na utrzymanie swego aparatu oraz politycznej klienteli. W obu przypadkach zbudowany system okazał się niewydolny i niezdolny do rozwoju, a nawet funkcjonowania w sposób stabilny (to znaczy bez niepohamowanego wzrostu wewnętrznego i zewnętrznego zadłużenia). W skrócie Ziemkiewicz, Rafał A. 9788375741094:163

23.12.2009
„Najniebezpieczniejszym i niewłaściwym źródłem dochodów jest… zaciąganie pożyczek, gdy nie ma się pewności, skąd czerpać na opłatę procentów… Taka gospodarka wydaje się ponętna, ponieważ odsuwa moment klęski, w rzeczywistości zaś tylko ją powiększa i pogłębia otchłań upadku”. Wielka Rewolucja Francuska Gaxotte, Pierre 9788389920683:36

15.03.2011