Wygenerowano:
04.12.2017
09:23:08

Przejdź do listy słów kluczowych
Wygenerowano programem:
Q-Księgozbiór 3000





naukowcy

Spis cytatów ze względu na słowo kluczowe

Zachowania charakterystyczne członków i grupy społecznej, złożonej z pracowników nauki.
Treść Tytuł Autor(zy) Ident / Data wpisu
"[...] jak mało zajmowaliśmy się logiką biologii, widać było na przykładzie konferencji na temat powstania życia. Zapanował całkowity chaos, kiedy była mowa o kryterium życia. Kilku referentów wywodziło, że nie jest już tak istotne, co nazywamy żywym, a co martwym. Według Stanleya jest kwestia gustu, czy wirusa uważamy za twór żywy czy nie. Cóż to oznacza, jeśli nie całkowity krach aparatu logicznego współczesnej biologii?" RYŻKOW Podstawy życia Ganti, Tibor 83-214-0487-1:17

31.07.2008
Jednak zaszczyty, jakimi obsypywano członków Francuskiej Akademii Nauk, oraz szacunek i sława, jakimi się cieszyli, miały także łatwe do przewidzenia ciemne strony. Członkowie byli pełni zachwytu dla własnej wielkości - stanowili w końcu ścisłą elitę przedstawicieli francuskiej nauki i francuskiego społeczeństwa jako całości. Zaczęli wręcz wierzyć w swoją nieomylność i mieli skłonność do odrzucania prac osób spoza Akademii. Wahadło Aczel, Amir D. 978-83-7469-549-7:72

05.08.2008
Wysmażona przez naukowców teoria głosiła, że przestępstwa są skutkiem określonej sytuacji społecznej, na którą działania policji nie mają żadnego wpływu. Postanowiłem udowodnić, że socjologowie i kryminolodzy nie mają racji. Przełom. Jak szef Policji Nowojorskiej powstrzymał epidemię przestępstw Bratton, William 9788385594925:9

06.10.2008
W rozmaitych też znaczeniach używają psychologowie wyrazu „osobowość”. Oto próbki definicji „osobowości” z literatury psychologicznej: [przytoczonych jest 18 różnych definicji] Jak widać, jedynym wspólnym elementem tych definicji jest wyraz „osobowość”. Ta mnogość definicji bywa wysnuwana jako argument, jakim to trudnym pojęciem jest „osobowość”, skoro nikomu nie udało się dotychczas należycie go zdefiniować. Tymczasem jest to tylko trzymanie się wyrazu „osobowość” i snucie domniemań, co też takiego miałby on znaczyć, jak gdyby tkwiła w nim jakaś ukryta treść, która trzeba wykryć. Autorzy tych definicji nie zauważają, że zamiast nauki uprawiają leksykografię. Cybernetyka i charakter Mazur, Marian CYBERCHAR:270

27.10.2008
Trzy razy ją odrzucano (dwukrotnie powiedziano Akerlofowi, że czasopismo „nie zamieszcza publikacji na tak trywialne tematy”), zanim wydano ją jako The Market for ‘Lemons’: Quality Uncertainty and the Market Mechanism („Quarterly JUrnal of Economics”, sierpień 1970). Około 30 lat później dzięki tej pracy Akerlof otrzymał Nagrodę Nobla z ekonomii. Freakonomia świat od podszewki Levitt, Steven D.; Dubner, Stephen J. 9788324608386:98

12.01.2009
Można by pomyśleć, że finezja oszukujących nauczycieli będzie rosła wraz ze szczeblem szkoły. Ale egzamin przeprowadzony jesienią 2001 r. na Uniwersytecie Georgii przeczy tej koncepcji. Przedmiot nazywał się „Zasady treningu i strategie w koszykówce”, a ocena końcowa opierała się na jednym egzaminie złożonym z 20 pytań. Oto niektóre z nich:

Z ilu połów składa się akademicki mecz koszykówki?
a. 1 b. 2 c. 3 d. 4

Ile punktów można zdobyć za trzypunktowy rzut z boiska?
a. 1 b. 2 c. 3 d. 4

Freakonomia świat od podszewki Levitt, Steven D.; Dubner, Stephen J. 9788324608386:64

12.01.2009
W badaniach naukowych z 1977 r zatytułowanych On Behalf of a Moratorium on Prison Construction („W sprawie moratorium na rzecz budowy więzień”) zauważono, że wskaźniki przestępczości są wysokie zazwyczaj wtedy, gdy orzeka się dużą liczbę kar więzienia, z czego wywnioskowano, że przestępczość by spadła, gdyby tylko obniżyć liczbę wyroków. Freakonomia świat od podszewki Levitt, Steven D.; Dubner, Stephen J. 9788324608386:165

12.01.2009
Kompetentna debata, żadnych wyników. Gospodarka niewinnego oszustwa. Prawda naszych czasów. Galbraith, John Kenneth 9798388970268:64

25.01.2009
Rezerwa Federalna, po uczonej i intensywnej dyskusji, zadziałała. Była starannie formułowana aprobata, optymistyczne prognozy i żadnego wyniku. Gospodarka niewinnego oszustwa. Prawda naszych czasów. Galbraith, John Kenneth 9798388970268:64

25.01.2009
Publikacja na temat, powiedzmy, inteligencji, rozpoczyna się od postawienia pytania: "co to jest inteligencja?" po czym następuje przytoczenie i omówienie wypowiedzi dwudziestu wcześniejszych autorów i dodanie własnej. Następny autor będzie miał już do przytoczenia dwadzieścia jeden wypowiedzi oraz okazję do dodania dwudziestej drugiej, i tak odbywa się "rozwój literatury" na ten temat. Widać, że stałym elementem jest tu słowo "inteligencja", natomiast jakiej ono odpowiada rzeczywistości, pozostaje sprawą płynną. Jest to stawianie sprawy na głowie - zamiast badać fragment rzeczywistości, w którym widzi się problem do rozwiązania, uzależnia się wybór przedmiotu badań od domniemanych znaczeń słów. Wygląda na to, że gdyby pewne słowa nie istniały, to autorzy tacy nie mieliby co badać. Tymczasem postęp nauki polega przede wszystkim na wykrywaniu i badaniu zjawisk dotychczas nie znanych, a więc przez nikogo jeszcze nie nazwanych. Cybernetyka i charakter Mazur, Marian CYBERCHAR

16.02.2009
Jeśli weźmie pani pod uwagę fakt, że od trzynastu lat w instytucie istnieje dział badań nad metalami, który kosztował ponad dwadzieścia milionów dolarów i nie wyprodukował nic z wyjątkiem nowego srebrnego środka do polerowania i nowego preparatu antykorozyjnego, który jak mi się zadaje, nie dorównuje starym, może pani sobie wyobrazić, jak zareaguje społeczeństwo, gdy jakiś drobny wytwórca rzuci na rynek produkt, który zrewolucjonizuje całą metalurgię i odniesie sensacyjny sukces! Atlas zbuntowany Rand, Ayn 9788371509698:234

10.03.2009
Człowiek o geniuszu wielkiego naukowca, który woli być wynalazcą komercyjnym? To oburzające. Chciał mieć silnik, więc po cichu przeprowadził wielką rewolucję naukową, ot tak, jako środek do celu, nie zadając sobie trudu publikacji swoich odkryć, tylko po prostu produkując silnik. Dlaczego chciał trwonić swój umysł na cele praktyczne? Atlas zbuntowany Rand, Ayn 9788371509698:427

12.03.2009
Rankiem 1591 r. młody profesor matematyki Uniwersytetu w Pizie otoczony gronem współkolegów i studentów przygotowywał się do przeprowadzenia doświadczenia, które stało się przedmiotem podziwu zebranych tłumów. Za pomocą tego pokazu uczony chciał zakończyć zadawniony spór ze starą profesurą, która bardziej wierzyła tekstom Arystotelesa aniżeli temu co widziała na własne oczy. Młody Galileo, bo on był bohaterem tej sceny, postanowił spuścić z wieży dwie kule, z których jedna była sto razy cięższa od drugiej. Jednoczesny stuk spadających kul o podłoże dowiódł, że mimo różnego ciężaru kule spadały w jednakowym czasie. Tym samym Galileo odkrył pierwsze prawo ciążenia i wykazał fałszywość jednego z twierdzeń fizyki arystotelesowskiej. Dowiódł także, że jedynym źródłem postępu nauk jest nie wierne trzymanie się tekstu Arystotelesa czy innego autorytetu, ale obserwacja dostarczająca krytycznemu umysłowi materiału dla dalszego uogólnienia i weryfikacja tych wniosków w kolejnym doświadczeniu. Od wiedzy do nauki. U źródeł nowożytnej filozofii przyrody. Palacz, Ryszard 83-04-00024-5:5

11.04.2009
Swój stosunek do wielkich odkryć wyraził kiedyś w stwierdzeniu, że naukowiec zawsze musi kiedyś znaleźć się w sytuacji Kolumba, "który odważył się pozostawić za sobą wszystkie zamieszkane lądy mając szaleńczą nadzieję, że po drugiej stronie można znowu znajdzie ląd". Był przy tym przekonany, że tylko konserwatysta może być prawdziwym rewolucjonistą. Tylko konserwatysta na tyle poważnie traktuje zastane struktury, że może głęboko cierpieć z powodu ich niedostatków i odkryć jedyne miejsce, w którym mogą i muszą być przełamane, aby otworzyły się drzwi przed nową rzeczywistością. Część i całość Hiesenberg, Werner 83-06-01512-6:5

11.06.2009
Mit stawia pytania bardzo ogólne, podstawowe, i daje na nie odpowiedzi równie ogólne i z zasady niesprawdzalne. Nauka wydaje się mniej ambitna pod tym względem – zadaje jedynie pytania szczegółowe, dotyczące jednostkowych zdarzeń i zjawisk, ale za to dostarcza odpowiedzi konkretnych i poddających się weryfikacji. Co istotniejsze, takie szczegółowe takie szczegółowe pytania często prowadzą do uzyskania odpowiedzi ogólnych. Gra możliwości Jacob, Francois 83-06-01550-9:5

17.06.2009
Mit jednak osiąga to, co dla nauki jest nieosiągalne: pomaga człowiekowi w walce z lękiem, poczuciem bezsensu, pozwala mu też w znalezieniu swego miejsca w świecie. Tak zwany obiektywny świat nauki odseparowany jest od ludzkich uczuć, od bólu i radości, od smutku i nadziei. Gra możliwości Jacob, Francois 83-06-01550-9:6

17.06.2009
Bez żadnej jednak wątpliwości to właśnie struktura mitu judeochrześcijańskiego umożliwia powstanie nowożytnej nauki. Nauka zachodnia zbudowana jest bowiem na monastycznej doktrynie Wszechświata uporządkowanego, stworzonego przez Boga, pozostającego poza naturą i rządzącego światem poprzez prawa dostępne rozumowi ludzkiemu.

Prawdopodobnie wymogiem umysłu ludzkiego jest posiadanie jednolitej i spójnej wizji świata. Brak jej wywołuje lęk i schizofrenię. I trzeba przyznać, że w kwestii jedności i spójności objaśnienie mityczne znacznie przewyższa wyjaśnienie naukowe. Nauka nie dąży bowiem od razu do całkowitego i definitywnego wyjaśnienia Wszechświata; funkcjonuje tylko lokalnie. Przeprowadza na zjawiskach eksperyment szczegółowy i przez to dochodzi do opisywania i definiowania. Zadowala się odpowiedziami cząstkowymi i tymczasowymi. Wszelkie inne natomiast systemy wyjaśniania: magiczne, religijne czy mityczne, inaczej niż nauka, ogarniają wszystko. Dotyczą wszystkich dziedzin. Odpowiadają na wszystkie pytania. Tłumaczą pochodzenie, teraźniejszość, a nawet przyszłość Wszechświata. Można oczywiście odrzucać typ eksplikacji oferowany przez mit czy magię. Nie można jednak im odmówić jednolitości i spójności, albowiem odpowiadają one bez najmniejszego wahania na każde pytanie oraz rozwiązują wszystkie trudności przez prosty i jedyny argument a priori.

Nauka w pytaniach, jakie stawia, i w odpowiedziach, których poszukuje, na pierwszy rzut oka wydaje się mniej ambitna niż mit. Początek nowożytnej nauki zaczyna się w istocie od tej chwili, gdy pytania ogólne zostały zastąpione przez pytania ograniczone; do momentu, w którym w miejsce pytań: „Jak został stworzony Wszechświat?” „Z czego jest utworzona materia?” „Czym jest istota życia?”, zaczęto zadawać sobie pytania typu: „Jak spada kamień?” „Jak płynie woda w rurze?” „Jaki jest obieg krwi w ciele?”. Zmiana ta przyniosła niespodziewany rezultat. Podczas gdy na pytania ogólne otrzymano tylko odpowiedzi ograniczone, pytania ograniczone doprowadziły, jak się okazało, do odpowiedzi coraz bardziej ogólnych.

Gra możliwości Jacob, Francois 83-06-01550-9:25

17.06.2009
Jednym z ważniejszych odkryć socjologii jest to, że ludzie skłonni są zgadzać się nie z dobrze wyważonymi, odpowiednio precyzyjnie przedstawionymi, choć złożonymi argumentami, lecz argumentami, które są proste i wypowiadane z wielkim przekonaniem. _7

03.07.2009
Historia opisywana zgodnie z zasadami warsztatowymi jest jednak o wiele bardziej skomplikowana niż historia z gotowymi interpretacjami i dlatego dopóki trzymam się warsztatu naukowego, odtwarzam fakty za pomocą dostępnych źródeł, a nie jestem ich twórcą, ataków na moje prace się nie boję. Nowe kłopoty z historią Gontarczyk, Piotr 9788361344087:316

06.09.2009
Oczywiście jest wąska grupa badaczy, która bedzie prowadzić rzetelne badania, ale oni jakby działają poza głównym nurtem naukowym. Śmiem jednak twierdzić, że najciekawsze prace ukazują się właśnie poza głównymi placówkami badawczymi. Nowe kłopoty z historią Gontarczyk, Piotr 9788361344087:317

06.09.2009
Do tego czasu każdy głupek wioskowy zdążył zauważyć to, na co przymykały oko całe pokolenia profesorów.

By that time, a village half-wit could see what generations of professors had pretended not to notice.

Atlas zbuntowany Rand, Ayn 9788371509698:774

07.11.2009
Ale jego siostra Ivy była gorsza. Ona naprawdę nie troszczyła się o dobra materialne. Dostawała tyle pieniędzy co my i paradowała w znoszonych butach na płaskim obcasie i zgrzebnych sukienkach, żeby tylko pokazać, jaka jest bezinteresowna. Była dyrektorem do spraw dystrybucji. To do niej należało zaspokajanie naszych potrzeb. Ona nas trzymała za gardła. Teoretycznie o podziale dóbr decydowało walne zgromadzenie – głos ludu. Kiedy jednak „ludem” jest sześć tysięcy wyjących gardeł, bez ładu i składu próbujących coś ustalić w grze pozbawionej reguł, w której można żądać wszystkiego, ale nie ma się prawa do niczego i każdy ma władzę nad wszystkimi z wyjątkiem siebie samego, „głos ludu” staje się głosem Ivy Starnes. Pod koniec drugiego roku zrezygnowaliśmy ze „zgromadzeń rodzinnych” – w imię „wydajności produkcji i oszczędności czasu”, bo jedno zgromadzenie trwało dziesięć dni – i wszystkie petycje o zasiłek wysyłano bezpośrednio do gabinetu Ivy Starnes. Nie, nie wysyłano. Trzeba je było przedstawić osobiście. Sporządzała potem listę podziału, którą odczytywała nam na trwającym trzy kwadranse zebraniu, a my je zatwierdzaliśmy. W programie przewidziano dziesięć minut na dyskusję i protesty, ale nie protestowaliśmy. Zdążyliśmy już zmądrzeć. Nikt nie może rozdzielić dochodów firmy pomiędzy tysiące ludzi, nie kierując się jakimś kryterium wartości człowieka. Kryterium panny Starnes było lizusostwo. Bezinteresowna? Jej ojciec [właściciel wolnorynkowej fabryki – przyp. J.F.] nie mógłby bezkarnie potraktować najnędzniejszego robotnika tak, jak ona traktowała najbardziej wartościowych pracowników i ich żony. Miała blade oczy, zimne, wyłupiaste i martwe. Gdyby chciała pani wiedzieć, jak wygląda czyste zło, wystarczyło zobaczyć, jak błyszczały na widok człowieka, który kiedyś jej napyskował, a teraz usłyszał swoje nazwisko na liście osób nie mających otrzymywać nic ponad pensję głodową [liszeńcy – przyp. J.F.]. Wyraz tych oczu zdradzał prawdziwe motywy postępowania każdego, kto kiedykolwiek wygłaszał slogan: „Od każdego według umiejętności, każdemu według potrzeb”. [Tu Ayn Rand popełniła wielki błąd, przedstawiając Ivę jako zimnego bezlitosnego gada, a nie różowiutkiego aniołka – uwaga J.F.]

Oto cały sekret. Początkowo zastanawiałem się, jak to możliwe, żeby wykształceni kulturalni, sławni ludzie tego świata popełnili tak drastyczny błąd i wychwalali tę potworność jako cnotę, skoro wystarczyłoby wprowadzić to w czyn na pięć minut, by poznać skutki. Teraz już wiem, że nie był to błąd. Takich błędów nigdy nie popełnia się nieświadomie. Jeśli ludzie zaczynają nagle, bez wyraźnego powodu dążyć do jakiegoś straszliwego, niewykonalnego szaleństwa – to znaczy, że mają powód, tylko nie chcą go zdradzić. My też nie byliśmy bez winy, popierając plan na pierwszym zebraniu. Zrobiliśmy to nie dlatego, że wierzyliśmy w brednie, którymi nas karmiono. Był jeszcze inny powód, ale brednie pomogły nam to ukryć przed kolegami i przed sobą. Brednie dały nam możliwość zrobienia cnoty z czegoś, do czego w innym wypadku wstydzilibyśmy się przyznać. Nie było na zebraniu ani jednego człowieka, któremu nie przyszłoby do głowy, że pod przykrywką szlachetnego planu uda mu się położyć łapę na pieniądzach zarobionych przez lepszych od niego. Nikt nie był dość bogaty ani dość zdolny, żeby nie myśleć, że dzięki planowi zawładnie częścią umysłu i majątku kogoś bogatszego i zdolniejszego. Myśląc o niezasłużonych zyskach, które chciał czerpać z ludzi stojących wyżej od niego, zapomniał jednak o stojących niżej. Nie pomyślał, że oni także będą się chcieli obłowić jego kosztem. Robotnik, któremu przyszło do głowy, że jego potrzeba upoważnia go do posiadania limuzyny, skoro może ją mieć szef, zapomniał, że każdy darmozjad i żebrak będzie się domagał lodówki, skoro on ją ma. Takie były nasze prawdziwe intencje, gdy głosowaliśmy. Ale nie chcieliśmy o tym myśleć – a im mniej nam się to podobało, tym głośniej krzyczeliśmy o swojej miłości do dobra publicznego.

Sami tego chcieliśmy. Kiedy się zorientowaliśmy, że zupełnie nie o to nam chodziło, było już za późno. Byliśmy w pułapce.

Atlas zbuntowany Rand, Ayn 9788371509698:772

07.11.2009
Gdy posiadanie jakiejś wiedzy – nawet całkiem elementarnej, w naszym rozumieniu, lecz jakże wyrafinowanej w oczach naszych przodków – daje komuś władzę, a przynajmniej przyznaje pewne przywileje, perspektywę podzielenia się nią z innymi może uważać za niebezpieczną, a nawet w pewnym sensie bezbożną. Pod tym względem – choć w innych dziedzinach – obyczaje pewnych skostniałych grup sprawujących władzę pozostały niezmienione. Historia powszechna cyfr (komplet I i II tom) Ifrah, Georges 9788374140379:26

16.11.2009
Naukowcy zasiadają w najróżniejszych komisjach, jeżdżą za darmo na różne bezwartościowe konferencje organizowane na rajskich wyspach i dostają mnóstwo nagród i premii. Ci ludzie mają zbyt wiele do stracenia, żeby pozwolić sobie na publikację prawdy. A jaka jest prawda? :28

19.12.2009
Najśmieszniejsze nie jest to, że profesor i generał pułkownik w jednej osobie nie wie, ile to jest 111 plus 90. Na uśpionych lotniskach... 22 czerwca 1941 roku Sołonin, Mark 9788375102581:303

19.12.2009
W naukowo rzetelnej Kożewnikowa [27] po liczbach strat lotnictwa Frontu Zachodniego znajduje się odnośnik. Wiecie do czego? Do popularnej książki Awiacija i kosmonawtika SSSR (lotnictwo i kosmonautyka ZSRR). To tak, jakby na przykład w monografii dotyczącej projektowania łodzi podwodnych umieścić odnośnik do powieści Juliusza Verne'a. Na uśpionych lotniskach... 22 czerwca 1941 roku Sołonin, Mark 9788375102581:432

19.12.2009
Te brednie powinny być dobrze znane amatorom historii lotnictwa. Dzięki "wysokim walorom artystycznym" zostały przetłumaczone na kilka języków, później metodą powtórnego tłumaczenia wróciły z powrotem do Rosji i teraz jako produkt badań "szanowanych zachodnich historyków" pojawiają się na kartach różnego rodzaju pseudohistorycznych wydawnictw. Na uśpionych lotniskach... 22 czerwca 1941 roku Sołonin, Mark 9788375102581:433

20.12.2009
Należy zwrócić uwagę na to, że mit o superskuteczności ataku na lotniska został wymyślony przez radzieckich historyków po czasie, kiedy trzeba było znaleźć stosunkowo przyzwoite uzasadnienie strasznej klęski. Na uśpionych lotniskach... 22 czerwca 1941 roku Sołonin, Mark 9788375102581:442

20.12.2009
Dostało się też niemieckiemu lotnictwu. „W okresie od 5 lipca do 23 sierpnia Luftwaffe straciła 3700 maszyn bojowych. Nawet jeśli wziąć pod uwagę pewne zawyżenie tej liczby (...)".

W ten sposób pisze współczesny nam badacz [25]. Spróbujmy oszacować stopień tego „pewnego zawyżenia". Według danych niemieckich archiwów wojennych, na całym froncie wschodnim (to nie tylko Łuk Kurski, ale i tysiące kilometrów od Kaukazu Północnego do Bałtyku) wskutek różnych przyczyn Luftwaffe bezpowrotnie straciła w lipcu i sierpniu 1943 roku odpowiednio 558 i 472 samolotów*. W sumie to jest 1030. Z jednej strony, od tej liczby należałoby odjąć straty z powodu wypadków (które w czasie wojny wynoszą nie mniej niż 20-30% ogółu strat), z drugiej - dodać do niej liczbę uszkodzonych (trafionych) maszyn, które radzieccy piloci w sprawozdaniach całkiem szczerze uznawali za zestrzelone. Na Niemcy, jak wiadomo, „pracowała cała Europa", ale pracowała jakoś marnie (i nie potrafiła „cała Europa" w osobach Rumunii, Jugosławii i Albanii produkować samolotów), dlatego poważnie uszkodzone maszyny Luftwaffe nie były złomowane, a wytrwale remontowane. Niemieckie statystyki pokazują, że liczba takich uszkodzonych podczas walk samolotów z zadziwiającą konsekwencję stanowiła 65-70% strat.

W wyniku wszystkich tych działań arytmetycznych dochodzimy do wniosku, że sukcesy radzieckich myśliwców na niebie nad Łukiem Kurskim zostały, całkiem „standardowo" jak na tamtą wojnę, zawyżone trzykrotnie.

Na uśpionych lotniskach... 22 czerwca 1941 roku Sołonin, Mark 9788375102581:144

20.12.2009
Po ukazaniu się pamiętników konstruktora lotniczego Jakowlewa ten fragment przepisywano setki i tysiące razy z książki do książki, z artykułu do artykułu, w cudzysłowie i bez niego, i dzięki wielokrotnemu powtarzaniu kłamliwa bajka stała się świętą prawdą. Przy tym liczni plagiatorzy po prostu szli po linii najmniejszego oporu i nie zastanawiali się nad tym, co przepisują. Na uśpionych lotniskach... 22 czerwca 1941 roku Sołonin, Mark 9788375102581:238

20.12.2009
Bo tu nie chodzi o żadną prawdę, tylko o ubraną w „naukowy” kostium propagandę na rzecz… _10

31.12.2009
Poza tym trzeba ciągle pamiętać, że naukowiec to nie homo oeconomicus kalkulujący, czy mu się zawód naukowca opłaca. Znam wiele przypadków gdy naukowcy zmieniali pracę na gorzej płatną, ale o twórczym charakterze. Nie znam przypadku, żeby naukowiec porzucił interesującą pracę dla lepiej płatnej, ale jałowej. Historia naturalna polskiego naukowca Mazur, Marian PIW 1390/70:52

31.12.2009
Na przykład, że aby solidnie opracować opinię o 250-stronicowej książce, trzeba na jej przestudiowanie, analizę treści, ocenę ujęcia, sprawdzenie poprawności użytej terminologii, zaproponowanie poprawek, skreśleń i uzupełnień (a tego wszystkiego życzy sobie wydawnictwo za 90 zł od arkusza zużyć przeciętnie około 50 godzin, co jest równoznaczne z zarobkiem 20 zł za godzinę pracy (dla porównania zarobek maszynistki, przepisującej na koszt naukowca opracowane przez niego teksty, wynosi ok. 30 zł za godzinę). Jeżeli natomiast przeczyta się książkę z grubsza, a poprawki wskaże wyrywkowo, to można się z tym uporać w 20 godzin, a wówczas zarobek podniesie się do 50 zł za godzinę. Historia naturalna polskiego naukowca Mazur, Marian PIW 1390/70:49

31.12.2009
Faktem jest, że każdy naukowiec, jeżeli nie pracuje na kilku etatach albo nie zajmuje stanowiska administracyjnego o wysokich dodatkach do uposażenia (zaskakujące: awansem finansowym dla naukowca jest odejście od pracy badawczej!), wcześniej czy później staje przed koniecznością wyboru stylu życia:

- albo zapracowywać się, oglądając rodzinę tylko w krótkich chwilach przerwy,
- albo zrezygnować z normalnego poziomu życia i obmacywać dziesięć razy nową książkę w księgarni, zanim się na nią wyłoży kilkadziesiąt złotych, a żonę przekonywać, że jej płaszcz jest jeszcze zupełnie dobry,
- albo przyjąć złagodzoną definicję solidności pracy, decydując się na uprawianie chałtury.

Historia naturalna polskiego naukowca Mazur, Marian PIW 1390/70:51

31.12.2009
Wystarczy zapytać członków rodziny naukowca, żeby się dowiedzieć, jak to się objawia w życiu codziennym. W najzwyklejszej z nim rozmowie spostrzegają nagle, że myśli o czym innym. Albo ni stąd, ni zowąd zrywa się od obiadu, aby zapisać na świstku papieru zdanie, które później będzie punktem wyjścia do dłuższego wywodu. Albo jadąc tramwajem zapisze coś na marginesie czytanej gazety. Dla „normalnego” człowieka to tylko śmieszne ciekawostki z gatunku starych dowcipów o roztargnieniu profesorów gubiących kalosze lub parasol, ale dla naukowca są to najcenniejsze chwile jego pracy. Nie ma to nic wspólnego z dziwactwem, to tylko objawy skoncentrowania na problemie, który naukowca nurtuje. Historia naturalna polskiego naukowca Mazur, Marian PIW 1390/70:43

31.12.2009
ludzie - nie wykluczając uczonych - mają skłonność do potwierdzania hipotez, nie zaś do ich odrzucania. Nienaturalna natura nauki Wolpert, Lewis 83-85416-22-6:33

25.01.2010
Na krótko przed odkryciem Marconiego angielski uczony Karl Pearson napisał w 1892 roku w książce "Logika nauki" (The Logic Science), iż fale elektromagnetyczne nie posiadają żadnego praktycznego zastosowania. Nienaturalna natura nauki Wolpert, Lewis 83-85416-22-6:47

25.01.2010
W przeciwieństwie do nich uczeni - rewolucjoniści, tacy jak Darwin czy Einstein, dokonują zmiany paradygmatu. Nasuwa się pytanie, dlaczego koncepcja skokowego postępu cieszy się niewielką popularnością, skoro perspektywa sławy wielkich odkrywców wydaje się kusząca. Odpowiedzi można poszukać wśród historycznych czynników sprzyjających doskonaleniu wiedzy naukowej. Najbardziej jednak prawdopodobne wyjaśnienie brzmi: ponieważ niezmiernie trudno przedstawić nowe idee. Nienaturalna natura nauki Wolpert, Lewis 83-85416-22-6:94

25.01.2010
Wynik badań nad konkurencją w nauce mówią, że sześćdziesiąt procent ludzi nauki przynajmniej raz w karierze doświadcza, iż ktoś wcześniej opublikował ich odkrycia. Nienaturalna natura nauki Wolpert, Lewis 83-85416-22-6:105

25.01.2010
Wielu fizyków kwestionowało zasługi Blondlota twierdząc, że już wcześniej odkryto promieniowanie N. Liczba artykułów na ten temat w największym francuskim czasopiśmie osiągnęła apogeum w 1904 roku i wówczas laboratorium Blondlota odwiedził amerykański fizyk, R.W. Wood, a relację z tej wizyty ogłosił w czasopiśmie Nature. Wood był przekonany, że promieniowanie N nie istnieje. Nie tylko wykonał wszystkie testy Blondlota przy uszkodzonej aparaturze, ale napisał jeszcze, że rezultaty nie zmieniły się nawet wtedy, gdy złośliwie usunął najważniejszą część urządzenia. Nienaturalna natura nauki Wolpert, Lewis 83-85416-22-6:158

26.01.2010
Rothbard znany był z zaskakujących opinii, wskutek czego nie był lubiany przez zapełniających wyższe uczelnie stada utytułowanych kujonów, którzy mozolnie zrzynają jeden z drugiego, ciułając sobie w ten sposób kolejne listki bobkowe do swoich akademickich wawrzynów. _11

30.01.2010
Kuhn [Thomas - przyp. JF] utrzymywał także, że - wbrew obiegowym opiniom - typowi naukowcy nie są obiektywnymi i niezależnymi myślicielami, a są konserwatystami, którzy godzą się z tym, czego ich nauczono i stosują tę naukę (wiedzę) do rozwiązywania problemów zgodnie z dyktatem wyuczonej przez nich teorii. Większość z nich w istocie jedynie składa układanki, celując w odkrywaniu tego, co i tak już jest im znane - "Człowiek, który usiłuje rozwiązać problem zdefiniowany przez istniejącą wiedzę i technikę nie ma szerszych horyzontów. Wie on co chce osiągnąć, i w zgodzie z tym projektuje swoje narzędzia i kieruje swoimi myślami." _12

09.03.2010
Thomas Kuhn utrzymywał także, że - wbrew obiegowym opiniom - typowi naukowcy nie są obiektywnymi i niezależnymi myślicielami, a są konserwatystami, którzy godzą się z tym, czego ich nauczono i stosują tę naukę (wiedzę) do rozwiązywania problemów zgodnie z dyktatem wyuczonej przez nich teorii. Większość z nich w istocie jedynie składa układanki, celując w odkrywaniu tego, co i tak już jest im znane - "Człowiek, który usiłuje rozwiązać problem zdefiniowany przez istniejącą wiedzę i technikę nie ma szerszych horyzontów. Wie on co chce osiągnąć, i w zgodzie z tym projektuje swoje narzędzia i kieruje swoimi myślami. [...] W czasach nauki instytucjonalnej (określenie również wprowadzone przez Kuhna) podstawowym zadaniem naukowców jest doprowadzenie uznanej teorii i faktów do najściślejszej zgodności. W konsekwencji naukowcy mają tendencję do ignorowania odkryć badawczych, które mogą zagrażać istniejącemu paradygmatowi i spowodować rozwój nowego, konkurencyjnego paradygmatu. Na przykład Ptolemeusz spopularyzował pogląd, że Słońce obiega Ziemię, i to przekonanie było bronione przez stulecia nawet w obliczu obalających go dowodów. Jak zaobserwował Kuhn, w trakcie rozwoju nauki "nowości wprowadzane są z trudem i z towarzyszącym mu, zgodnym z oczekiwaniami, jawnym oporem". I tylko młodzi uczeni, nie tak głęboko indoktrynowani przez uznane teorie - jak Newton, Lavoisier lub Einstein - mogą dokonać odrzucenia starego paradygmatu." _13

13.03.2010
W przeciwieństwie do Daltona, Mendel został doceniony dopiero po swojej śmierci. Jedna z przyczyn tego stanu mogła leżeć w niechęci biologów do przyjęcia wysoce abstrakcyjnej natury jego teorii. Problemy biologii Smith, John Maynard 83-01-10850-9:30

22.06.2010
Pamiętnikami Żukowa zachwycają się generałowie i marszałkowie, doktorzy nauk i profesorowie. Z tego wynika wniosek, że oni:
  • albo nie mają nawet bladego pojęcia o tym, co prezentowała sobą II wojna światowa;
  • albo nie zadali sobie trudu zapoznania się z wychwalanym arcydziełem.
Klęska. V część cyklu "Lodołamacz" Suworow, Wiktor 9788375104547:60

08.10.2010
Jeszcze wielu marszałków, generałów, profesorów i doktorów nauk zajmowało się tą kwestią i wszyscy dochodzili do tej samej konkluzji, wszyscy wyrażali swoją myśl tym samym zdaniem. Słowo w słowo: „żadna z formacji nie została skompletowana...” Grupy zachodnich ekspertów przytaknęły: Tak właśnie było... Skoro Rosjanie sami przyznają, że nie byli przygotowani do wojny, skoro generał armii S. Iwanow mówi, że żadna dywizja nie została skompletowana... Wydają wspaniałe tomy: znakomity papier, olbrzymie zdjęcia, doniosłe nazwiska autorów o światowej sławie, i w każdej wersji historii: „żadna radziecka dywizja nie została skompletowana...” Piszą na nowo historię, wydają nowe książki w jeszcze ładniejszych okładkach, z jeszcze donioślejszymi nazwiskami autorów, a zdanie się powtarza. Ta prawda jest święta i nie podlegająca dyskusji: tak wykłada się w Akademii Wojskowej Sztabu Generalnego, we wszystkich innych akademiach oraz szkołach wojskowych... Po przeczytaniu po raz kolejny stałego sformułowania w kolejnym wspaniałym tomie zbieram swoje teczki, ładuję do samochodu i wyznaczam spotkanie kolejnemu autorowi, słynnemu zachodniemu historykowi, który to zdanie z jakiegoś powodu powtórzył. Do załadowania jest sporo: 443 teczki to dywizje strzeleckie, 62 - korpusy strzeleckie, 29 - korpusy strzelców zmotoryzowanych, 61 - dywizje pancerne... a poza tym dywizje zmotoryzowane, kawaleryjskie, brygady i korpusy powietrzno-desantowe, brygady artylerii przeciwpancernej... Jednym słowem, sporo. Spotykam się ze słynnym autorem, wyciągam kilka teczek (resztę demonstruję - wszystkiego nie da się wyciągnąć) i proponuję porównać nasze dane: pan twierdzi, że żadna dywizja nie została skompletowana, dobrze, proszę pokazać pańskie materiały o 1. Moskiewskiej Proletariackiej Dywizji, drugiej, trzeciej, setnej, dwusetnej... Porównajmy nasze dane. Proszę mi pokazać, co pan ma, a ja pokażę, co udało mi się znaleźć, wyciąć i nakleić na tekturkę. I rozmówca gaśnie: wśród historyków światowej sławy wypowiada się powierzchowne opinie, nie uczono ich zgłębiać się w szczegóły. Szukam, ale jeszcze nie znalazłem ani jednego profesjonalnego historyka, który założyłby teczkę o każdym radzieckim generale, każdym okręgu wojskowym, każdej armii, korpusie, dywizji, brygadzie, każdej flocie, flotylli, eskadrze. Najważniejsze w nauce są dyplomy, nagrody, tytuły i stopnie. Pięknie to brzmi: profesor St Antony's College na Uniwersytecie w Oksfordzie, laureat... albo szef Akademii Wojskowej Sztabu Generalnego, generał armii, doktor nauk wojskowych, profesor, zasłużony działacz, kawaler, laureat... Nigdy nie sięgnę tych szczytów, nie stanę w tym szeregu. Jak mam dyskutować z działaczami-kawalerami-laureatami? Chylę czoło przed tytułami i stopniami. Zazdroszczę. Gdzie mi tam. Nie mam ani stopni, ani tytułów i nikt mi nie dał żadnych nagród. Ale mam coś, czego nie ma profesor St Antony's College i czego nie miał też generał armii S. Iwanow. Mam nożyczki. I teczuszki. Klęska. V część cyklu "Lodołamacz" Suworow, Wiktor 9788375104547:207

12.10.2010
Nie mam ani tytułów, ani stopni. Nie jestem historykiem. Ale mam pasję. Mam pasję kolekcjonera, a jeżeli chcecie, to nawet pasję gończego psa. Otóż wcale nie trzeba mieć tytułów i stopni, żeby zgromadzić materiał, w który obfituje każda pułkowa biblioteka. Nie trzeba być ani historykiem, ani ekspertem, trzeba tylko wykazać zainteresowanie i zbierać dane o dywizjach tak, jak dzieci zbierają znaczki. Wszystko jest dostępne. Trzeba tylko zniszczyć podczas siedzenia wiele par spodni... Klęska. V część cyklu "Lodołamacz" Suworow, Wiktor 9788375104547:230

12.10.2010
W chwili obecnej amatorzy historii wojennej prześcignęli oficjalnych historyków w kwestiach badania wojny. Najlepszy informator dotyczący Armii Czerwonej stworzyli K. Kałasznikow, W. Fies'kow, A. Czmychało i W. Golików (Krasnaja Armija w ijunie 1941 goda, Sibirskij Hronograf, Nowosybirsk 2003). Rosyjska Akademia Nauk, Ministerstwo Obrony, Sztab Generalny, Akademia Nauk Wojskowych, Instytut Historii Wojennej oraz inne równie szacowne instytucje, ani z osobna, ani wspólnie, nie są w stanie stworzyć nawet setnego ułamka tego, co potrafili zrobić prowincjonalni zapaleńcy. Informator Krasnaja Armija w ijunie 1941 goda to żywy wyrzut sumienia kolący wszystkich naszych uhonorowanych i utytułowanych nierobów od historii wojen. Nasi generałowie i profesorowie potrafią rozciągnąć małą ilość informacji na wiele tomów. A tu w jednym tomie dość małego formatu skoncentrowano gigantyczną według ilości i jakości informację, która swoim charakterem i znaczeniem przewyższa wszystko, co zdołali stworzyć wszyscy radzieccy i rosyjscy historycy w ciągu 60 lat wytężonej pracy. Najważniejsze jest to, że oficjalni historycy materiały statystyczne zawsze (i absolutnie celowo) podają w sposób nieusystematyzowany. A tu wszystkie dane są usystematyzowane. Tu wszystko jest krótkie, precyzyjne, jasne, dokładne jak w wojsku. Znalazło się w tym informatorze również miejsce dla 186. Dywizji Strzeleckiej. Sformowano ją w sierpniu 1939 roku. Klęska. V część cyklu "Lodołamacz" Suworow, Wiktor 9788375104547:247

12.10.2010
Informacja: jeszcze 10 lat temu w samym moskiewskim regionalnym oddziale Akademii Nauk Wojskowych było 257 doktorów i 463 kandydatów nauk. A przecież to tylko jeden regionalny oddział jednej tylko akademii. W ostatnich latach rozmnożyło się ich jeszcze więcej. Melduje niezmienny prezydent Akademii Nauk Wojskowych, generał armii M. Gariejew: „Obecnie w Akademii jest 665 rzeczywistych członków, 312 członków korespondentów, 29 honorowych członków i 1395 profesorów”. Klęska. V część cyklu "Lodołamacz" Suworow, Wiktor 9788375104547:382

12.10.2010
Dążenie każdego naukowca – dokonać odkrycia, czyli otworzyć ludziom oczy na jakieś wydarzenie lub zjawisko. Klęska. V część cyklu "Lodołamacz" Suworow, Wiktor 9788375104547:386

12.10.2010
Jedna „nieprawomyślna” praca naukowca lub wypowiedź i trzeba opuścić intratną, opłacaną przez rząd posadę. Sojusz Piłsudski-Hitler Choiński, Janusz 9788392599128:12

13.10.2010
Mimo, że redukcja jest tradycyjnym narzędziem naukowej analizy, budzi lęk i niechęć. Gdyby można było dokonać redukcji ludzkiego zachowania się i sprowadzić je do praw biologii, rodzaj ludzki mógłby się okazać mniej wyjątkowy i w tym sensie odczłowieczony. Niewielu uczonych, przedstawicieli nauk społecznych i humanistycznych, gotowych jest wziąć udział w takim spisku, a co dopiero zrezygnować ze swojego terytorium. O naturze ludzkiej Wilson, Edward O. 83-06-01451-0:40

28.12.2010
Nie musisz się przejmować intelektualistami, Wesley. Umieść tylko kilku z nich na rządowej liście płac i każ im głosić dokładnie to, o czym wspomniał pan Kinnan: że wina leży po stronie ofiar. Daj im zadowalające pensje i imponujące tytuły, a zapomną o prawach autorskich i zrobią więcej dobrego niż kilka plutonów wojska. Atlas zbuntowany Rand, Ayn 9788371509698:644

10.01.2011
W przedziale sypialnym A wagonu pierwszego jechał profesor socjologii, który nauczał, że indywidualny talent nie ma znaczenia, indywidualny wysiłek jest jałowy, indywidualne sumienie jest bezużytecznym luksusem, że nie istnieje indywidualny umysł, charakter ani osiągniecie i że liczą się masy, a nie ludzie. Atlas zbuntowany Rand, Ayn 9788371509698:706

10.01.2011
Próbowała znaleźć naukowca, który potrafiłby zrekonstruować silnik. Rozmawiała z ludźmi, których jej rekomendowano jako najlepszych w swoim fachu. Pierwszy, po obejrzeniu resztek silnika i przestudiowaniu maszynopisu, zadeklarował nie znoszącym sprzeciwu tonem, że to coś nie mogło działać i z pewnością nigdy nie działało, a on dowiedzie, iż nigdy działać nie będzie. Drugi powiedział leniwie, tonem człowieka próbującego się pozbyć nudnego natręta, że nie wie, czy można to zrobić czy nie, i nie ma ochoty zawracać sobie tym głowy. Trzeci oznajmił bezczelnie, że podejmie się próby rekonstrukcji, jeśli otrzyma dziesięcioletni kontrakt z pensją dwudziestu pięciu tysięcy dolarów rocznie – „W końcu, panno Taggart, jeśli spodziewa się pani olbrzymich zysków z tego silnika, to powinna pani zapłacić za ryzyko zmarnowania mojego czasu”. Czwarty, najmłodszy, spoglądał na nią przez chwilę, a linie jego twarzy, początkowo nic nie wyrażającej, ułożyły się w coś na kształt pogardy. – Wie pani, panno Taggart, uważam, że takiego silnika nie powinno się nigdy budować, nawet gdyby ktoś się dowiedział, jak to zrobić. Ta rzecz przewyższyłaby wszystko, co mamy, tak dalece, że byłoby to nie fair wobec pomniejszych naukowców, bo nie pozostawiłoby miejsca na ich osiągnięcia i umiejętności. Uważam, że silni nie powinni mieć prawa ranić poczucia własnej wartości słabych. Atlas zbuntowany Rand, Ayn 9788371509698:423

10.01.2011
– Czy pan aby wie, że na wydziale fizyki o jednego potencjalnego studenta walczą między sobą cztery wolne miejsca? W takiej sytuacji tytułowanymi luminarzami nauki stają się u nas automatycznie te wszystkie kołki, które odpadły przy konkursowych egzaminach na inne wydziały. Podsuwamy im swoje wolne miejsca jak ostatnią deskę ratunku, głaszczemy i windujemy na sam szczyt. Dzięki takiemu systemowi postępowania dyplomanci są naszymi ludźmi, zaś gmach nauki jest obsadzony zwartym zespołem figur ponumerowanych na odpowiednich grzędach – to mur, którego nie poruszy samotny człowiek z kajetem w dłoni, tym bardziej jeśli ma coś istotnego do powiedzenia. Żaden postawiony na straży dekoracji pracownik naukowy nie dopuści do ujawnienia cennej myśli przybysza spoza gmachu, gdyż po ogłoszeniu jej wszystkie publikacje, wydawane dotąd w celu pozorowania wiedzy, poszłyby – rzecz prosta – na toaletowy gwóźdź. Do tragedii tego rodzaju dochodzi tylko raz na kilkaset lat. Następuje ona wyłącznie w momencie wyjątkowego bałaganu w jakiejś specjalności oraz na skutek karygodnych zaniedbań urzędników naukowych powołanych i wykształconych po to właśnie, aby pilnowali pustych opakowań. Według łotra Wiśniewski-Snerg, Adam 9788374537155:91

16.02.2011
Zapytam krótko – rzekł.
Jestżeli w pańskim zeszycie wywód o skwarczątkach albo grawitołazach i falicji grawitacyjnej, który by wsparł moje dyplomy?
Nie.
To won!
Pokazał drzwi.
Według łotra Wiśniewski-Snerg, Adam 9788374537155:92

16.02.2011
Daremnie szukając odpowiedzi na węzłowe pytanie, od kogo przepisuje uczony, który myśli samodzielnie. Według łotra Wiśniewski-Snerg, Adam 9788374537155:148

16.02.2011
– Poczciwy z Ciebie dureń, jeśli sam nie umiesz dociec przyczyny sztucznie wywołanego zainteresowania moją książką. Młodociani tylko dręczą wciąż księgarzy pytaniami o nią, bo wciągnąłem im toto na listę obowiązkowej lektury szkolnej. Nie ja pierwszy grozą przed egzaminami czytelników sobie namiatam. Według łotra Wiśniewski-Snerg, Adam 9788374537155:149

16.02.2011
Ostatni testament Pawłowa kończy się ostrzeżeniem: „Pamiętaj, że nauka wymaga od człowieka całego jego życia. Gdybyś miał dwa życia, i tak nie byłoby ich dla ciebie dosyć. Bądź żarliwy w swej pracy i w poszukiwaniach” Niezwykłe umysły. Jak w dziecku rodzi się uczony. Brockman, John 9788374694902:22_2

24.06.2011
Zwyczaj podważania autorytetu jest jednym z najwartościowszych darów, jaki książka czy nauczyciel mogą przekazać przyszłemu naukowcowi. Nie akceptuj tego, co wszyscy ci wmawiają – myśl samodzielnie. Niezwykłe umysły. Jak w dziecku rodzi się uczony. Brockman, John 9788374694902:136

24.06.2011
Praca z Richardem skłoniła mnie do myślenia o nauce i naukowcach – o tym, czy istnieją różne typy czy style uprawiania nauki, coś w rodzaju naturalnej klasyfikacji naukowców. Pomyślałem, że można wyróżnić cztery ich rodzaje: teoretycy, twórcy syntez, empiryści i popularyzatorzy. Niektórzy, jak na przykład E.O. Wilson, równie dobrze czują się we wszystkich czterech rolach, ale to się zdarza bardzo rzadko. Większość z nas nosi jeden kapelusz, od czasu do czasu tylko przymierzając inne. Wcześnie zdałem sobie sprawę, że moją mocną stroną jest myślenie o teoriach i wynajdywanie sposobów ich sprawdzania. W głębi serca byłem empirystą. Lubiłem także syntezy – dostrzeganie związku między dziedzinami, które rzadko się łączą. Niezwykłe umysły. Jak w dziecku rodzi się uczony. Brockman, John 9788374694902:170

24.06.2011
Jaka jest ta jedna najważniejsza cecha, która sprawia, że ktoś przejawia zdolności do bycia naukowcem? Często mówi się, że ciekawość, ale z pewnością nie tylko. W końcu wszyscy są do pewnego stopnia ciekawi, a nie każdy robi karierę naukową. Jestem przekonany, że musi to być ciekawość obsesyjna, namiętna, niemal patologiczna. Lub też, jak to ujął Peter Medawar, wywołująca „fizyczny dyskomfort w obliczu niewiedzy”. Ciekawość musi być dominującą cechą naukowca.

Już dawno zdałem sobie sprawę, że najlepszym przepisem na sukces jest przebywanie w towarzystwie ludzi gorliwie i z entuzjazmem podchodzących do tego co robią, bo nie ma nic bardziej zaraźliwego od entuzjazmu.

Niezwykłe umysły. Jak w dziecku rodzi się uczony. Brockman, John 9788374694902:220

24.06.2011
Teraz mamy system gwarantujący profesorom zatrudnienie i fundowane przez państwo granty na działalność naukową, z których wielu z nas korzysta, ale niestety, czasem dzieje się tak, że odrzucany jest wizjoner, a nagradzany – pochlebca. Niezwykłe umysły. Jak w dziecku rodzi się uczony. Brockman, John 9788374694902:224

24.06.2011
Oryginalna myśl nie była mile widziana, a nowe idee przemycano pod postacią komentarzy do starszych tekstów. Za sprawą tego głębokiego szacunku do przeszłości, uczeni nie przestawali wierzyć w całość Arystotelesowskiej "nauki", choć często była ona śmieszna i niewiarygodna. Wiedzę o świecie zdobywano patrząc nań raczej przez stare książki, niż przez teleskopy. Jeśli Arystoteles powiedział, że ropuchy mogą żyć samym powietrzem, nikt nie uważał za stosowne sprawdzić czy tak jest w rzeczywistości. Kartezjusz Robson, Dave; Garratt, Chris 9788387626006:15

24.11.2011
Kartezjusz uświadomił sobie, że jego nowy sposób myślenia rzuci wyzwanie potężnemu akademickiemu światu scholastyki i uczyni go przestarzałym. Kartezjusz Robson, Dave; Garratt, Chris 9788387626006:18

24.11.2011
Kwiecień i maj 1941 roku stały się przełomowymi miesiącami w dziejach II wojny światowej i zmagań sowiecko-niemieckich. [...] Mimo że historycy nie potrafią od ręki wymienić dokładnych dat i zacytować najważniejszych dokumentów, mnóstwo pośrednich poszlak pozwala z dużym prawdopodobieństwem przypuścić, że właśnie w maju 1941 roku podjęto w Moskwie decyzję o rozpoczęciu zakrojonej na wielką skalę wojny przeciwko Niemcom, przy nie kiedyś tam, ale w lipcu-sierpniu 1941 roku. 25 czerwca. Głupota czy agresja? Sołonin, Mark 9788375104875:300

04.01.2012
To niestety norma, do dzisiaj najbardziej zjadliwe ataki przeprowadzają osobnicy, którzy nigdy nie przeczytali negowanego utworu.

„Jedno pismo fałszuje cytaty – skarżył się Boy – drugie powtarza już sfałszowane i wyciąga z nich wnioski, trzecie lży, czwarte przychwala obelgom, piąte streszcza, pierwsze znów cytuje piąte i tak w kółko. Powstaje z tego splot złej wiary i fałszu, że go już sam diabeł nie rozpląta”.

Afery i skanadale drugiej Rzeczypospolitej Koper, Sławomir 9788311120464:113

13.01.2012
Obraziłem kilku kolegów historyków, którzy kręcili nosami na brak "nowych materiałów" i na próżno szukali wzmianek o własnych arcydziełach. Europa walczy Davies, Norman 9788324010103:11

15.01.2012
... wytwórcom antysuworowskiej makulatury "nie można nawet zarzucać nieuczciwości - autorzy wyjątkowo sumiennie wykonują zadanie, wykluczając sumienną pracę naukową. Ani w swej formie, ani treści nie może ono zaliczać się do kategorii literatury naukowo-historycznej. Są to wytwory konsolidujące społeczność ideologiczną". Nic dobrego na wojnie Sołonin, Mark 9788375107142:9

03.02.2012
Kolejne rządy bowiem stopniowo wyzuwają obywateli z władzy nad bogactwem, jakie ci swoją pracą wytwarzają, i przechwytują je do własnej dyspozycji, wskutek czego coraz więcej ludzi zostaje zdanych na łaskę i niełaskę naszych okupantów [władzy]. Ci z kolei za wyłudzone [wymuszone] od ludzi pieniądze wynajmują [kupują] sobie bęcwałów bez zasad, którzy cały swój spryt i perwersyjną pomysłowość obracają na na oszukiwanie ludzi, na których pasożytują. _19

04.02.2012
... nad jej treścią dyskutuje się po kawałku, czepiając się nieistotnych szczegółów. Nikt nie mówi o całości. Gławnaja kniga o Wtoroj Mirowoj Suworow, Wiktor 9785995502425:25

11.02.2012
dyscypliny naukowe propagowały różne nonsensy albo były nadużywane Bogactwo i nędza narodów Landes, David S. 9788372005069:22

11.02.2012
A kim są radzieccy historycy wojskowi? To najemni urzędnicy, którzy za pensję tworzą historię w zgodzie z otrzymanym rozkazem lub panującą ideologią. Napiszemy wedle rozkazu. Że nas było mniej i mieliśmy gorszy sprzęt. Lub, że nas było mniej, ale sprzęt był lepszy, ale zdradziecki atak zastał nas nieprzygotowanych. Lub, że starty niemieckie były większe, a może równe z naszymi. A może, że nasze trzy razy większe. Ci sami ludzie pisali i tak i tak, i zawsze otrzymywali tytuły i premie. Demagogiczne darmozjady! Gławnaja kniga o Wtoroj Mirowoj Suworow, Wiktor 9785995502425:75

18.02.2012
Wyrzut w górę - to główny sens nauki. Przytaczać fakty może każdy głupek-erudyta. Lecz zebrać je w jedną sensowną całość i jako pierwszy pokazać logikę i spójność tej całości - to odróżnia uczonego od wyciruchów tak zwanych placówek naukowych. Gławnaja kniga o Wtoroj Mirowoj Suworow, Wiktor 9785995502425:76

18.02.2012
Wystąpienia rosyjskich akademików sprawiają, że komicy protestują, by nie zabierać im chleba. Gławnaja kniga o Wtoroj Mirowoj Suworow, Wiktor 9785995502425:83

18.02.2012
Małomówny i opanowany przedkładał konkretne działania nad akademickie dyskusje. Życie prywatne elit Drugiej Rzeczypospolitej Koper, Sławomir 9788311116092:221

15.06.2012
Jeszcze śmieszniej było, gdy niedawno rozmawiałem z jednym bardzo sympatycznym Niemcem, wysoko kwalifikowanym historykiem. Zapytałem go czy ktoś z niemieckich uczonych nie zechciałby wziąć udziału w dyskusji na ten temat. Ten odparł: „Uczeni uzależnieni są od grantów i z tego powodu nie znajdzie pan nikogo kto podtrzyma tezę Suworowa. I wcale nie dlatego, że się z nią nie zgadzają, lecz dlatego, że obawiają się, że zostaną wyłączeni z systemu”. Gławnaja kniga o Wtoroj Mirowoj Suworow, Wiktor 9785995502425:44

16.06.2012
Zniszczenie kluczowych dokumentów i głębokie ukrycie pozostałych, światopogląd historyków wychowanych na stalinowskiej propagandzie [oraz miłość własna – przyp. JF] powodują, że kolejne pokolenia nadal postrzegają wojnę tak jak chciał tego Stalin. Gławnaja kniga o Wtoroj Mirowoj Suworow, Wiktor 9785995502425:235

16.06.2012
W literaturze naukowej praktycznie nie widać źródłoznawstwa i historiografii. Autorzy nie potrafią: ani metodologicznie sprawdzać wiarygodność źródeł, ani logicznie analizować faktów, ani debatować na temat przeciwstawnych koncepcji, ani tym bardziej dokonywać samodzielnych ocen. Zamiast tego nauczeni są przyjmowania na wiarę i wykuwania na pamięć obowiązujących tez. Gławnaja kniga o Wtoroj Mirowoj Suworow, Wiktor 9785995502425:299

16.06.2012
A więc o to chodzi – nie dopuszcza się kierownika wydziału historii wojen i geopolityki Instytutu Historii Powszechnej Rosyjskiej Akademii Nauk, prezydenta Stowarzyszenia Historyków Drugiej Wojny Światowej, doktora nauk historycznych, profesora Rżeszewskiego do redakcji i wydawnictw. Nie może zasłużony uczony pokazać społeczeństwu „posiadanych wiarygodnych dokumentów i faktów”. Ja, historyk-amator z Samary, mogę pokazać, a prezydentowi i profesorowi zamykają usta. Potworność. Po prostu jakaś agentura maczała w tym swe brudne łapska... I nie tylko towarzysz Rżeszewski ma związane ręce i nogi. W samej tylko Moskwie w stołecznej sekcji Akademii Nauk Wojskowych jest 257 doktorów i 436 kandydatów nauk. Tylko w Moskwie. Z definicji praca doktorska powinna stanowić „fundamentalne dzieło, wytyczające nowy kierunek w nauce”. 257 odkryć naukowych! Wybitni naukowcy obfitymi stadami zmierzają do zbadania prawdy. A przecież oprócz doktorów nauk wojskowych na rosyjskich pastwiskach, obficie zraszanych petrodolarami, żerują nieporównywalnie liczniejsze stada doktorów nauk historycznych. Ostatnio pojawili się też doktorzy socjologii i politologii... Nic dobrego na wojnie Sołonin, Mark 9788375107142:9_2

29.06.2012
Galileusz bardzo szybko zaczął gardzić napuszonymi znakomitościami uniwersyteckimi. Galileusz Reston Jr., James 9788371801174:46

15.07.2012
Moje pierwsze spotkanie z amerykańskim światem uniwersyteckim (z profesorem Murrayem) było bardzo przyjemne. Murray, który był jednym z moich idoli intelektualnych, nie szczędził pochwał pod adresem Photostressu. Kiedy jednak, pełniąc obowiązki dyrektora działu badawczego w Budd, dokonałem formalnej prezentacji metody Photostressu dla naukowców z wyższych uczelni, wielu z nich przyjęło ją źle. Dla sporej grupy renomowanych specjalistów z zakresu mechaniki Photostress był niemal obrazą. Od lat zajmowali się zjawiskami elastooptyki. Pracowali na modelach bakelitowych lub epoksydowych i włożyli wiele trudu w rozwiązywanie zagadnień teoretycznych. A tu nagle, tuż koło ich nosa pojawia się Photostress. Wziąłem plastikową warstwę z takich samych modeli, na jakich pracowali, i przeniosłem ją na metal, mówiąc: „Proszę, w ten sposób możecie to zastosować do rzeczywistych obiektów. Zamiast próbować kolejnych eksperymentów z modelami możecie pokryć plastikiem elementy prawdziwego mostu albo samolotu”.
U kogoś, kto poświęcił wiele lat życia na badania, to proste (ale istotne) udoskonalenie musiało wywołać irytację. Na domiar złego wynalazek został dokonany nie przez pracującego naukowo specjalistę, lecz przez kogoś z branży biznesowej. Profesorowie nie zarabiali dużo na pisaniu artykułów do czasopism naukowych. Przemysł płacił znacznie lepiej.
Nigdy nie gaśnie nadzieja Zandman, Feliks 9788389812056:251

24.07.2012
O tym, jak uczeni ustępującej generacji naukowej niszczą rodzącą się nową naukę, mówi uczony angielski W. I. B. Beveridge: każdy oryginalny przyczynek do wiedzy musi pokonać trzy fazy oporu, zanim zostanie uznany: w fazie pierwotnej jest on ośmieszany, jako nieprawdziwy, niemożliwy lub nieużyteczny, w fazie drugiej przyznaje się odkryciu pewien sens, lecz odmawia mu się jakiegokolwiek znaczenia praktycznego; natomiast w trzeciej fazie, w której odkrycie zyskało powszechne uznanie, zjawiają się ludzie, którzy stwierdzają, że odkrycie nie jest oryginalne, gdyż zostało dokonane wcześniej przez innych (...). Często w przeszłości jedyną nagrodą za dobrodziejstwa wyświadczone ludzkości przez uczonych było ich prześladowanie. Znamienne są też słowa Maxa Plancka, oparte niewątpliwie na doświadczeniach osobistych: Nowa prawda naukowa nie triumfuje przez przekonanie oponentów i ukazanie im światła, ale dzięki temu, że oponenci wymierają, a nowe pokolenie wyrasta w obyciu z nową prawdą. Życie systemów Szymański, Jan Maria 9788321407401:31

28.07.2012
Opisany stan powoduje, że stopień przetwarzania wiedzy teoretycznej i odkryć naukowych w nowe użyteczne produkty, procesy i procedury jest zdecydowanie niski. Kariery naukowe, chociaż związane z niższym wynagrodzeniem, są atrakcyjniejsze z punktu widzenia prestiżu społecznego, a nie narażają na ryzyko związane z działalnością prowadzącą do „komercyjnie” użytecznej innowacji. Sytuację pogarsza to że większość ludzi tego największego w świecie establishmentu naukowego pracuje w centralnych instytutach badawczych, z dala od frontu przemysłowego i rynkowego, a przecież powszechnie wiadomo, że większość użytecznych innowacji „rodzi się z potrzeby” i nie jest wcale efektem nagromadzenia wiedzy teoretycznej. Dlatego Związek Radziecki importuje wiele różnych technologii i tylko w mniejszym stopniu dotyczy to militariów, gdzie jasno określone cele rodzą konieczne innowacje techniczne. Drogi do przyszłości Hawrylyshyn, Bohdan 9788300033461:59

30.08.2012
Żeby otrzymać fundusze, wysmażyliśmy coś w rodzaju programu badań. Pasja poznawania. W co wierzą uczeni. Wolpert, Lewis 9788385458401:51

17.09.2012
Rutherford to przykład upartej i moim zdaniem, godnej pogardy, niszczącej ignorancji; wielu naukowców – nie tylko Rutherford i inni fizycy, lecz takie biolodzy – odnosi się tak do nauk terenowych i historycznych. Po wiedziałbym, że większość biologów prowadzących doświadczenia w laboratoriach nie rozumie znaczenia badań terenowych i nie docenia naszych metod. Są przekonani, że nauka, której nie możesz uprawiać w laboratorium za pomocą kontrolowanych eksperymentów, jest czymś gorszym. Sądzą, że nauka, która obserwuje i opisuje, to – jak powiedział Rutherford – zbieranie znaczków. W tej sprawie miałbym do powiedzenia parę rzeczy. Sprawą nauki jest zdobywanie wiedzy wszelkimi dostępnymi metodami. Na pytania, które stawia ekologia, nauki o ewolucji i nauki historyczne, można odpowiedzieć jedynie za pomocą obserwacyjnych metod porównawczych, a nie za pomocą eksperymentów. Pasja poznawania. W co wierzą uczeni. Wolpert, Lewis 9788385458401:56

17.09.2012
Naukowcowi jest bardzo, bardzo trudno odnieść sukces w więcej niż jednej dziedzinie. Po prostu wszystko przemawia przeciwko tobie. Po pierwsze, istnieje przesąd, że kiedy pracujesz w jakiejś innej, odmiennej dziedzinie musisz być dyletantem. Pasja poznawania. W co wierzą uczeni. Wolpert, Lewis 9788385458401:60

17.09.2012
Pomysł by w dzisiejszych czasach być niezależnym, niezrzeszonym naukowcem brzmi dość absurdalnie. Laboratorium z dobrym funduszem, koledzy, etat – większość naukowców uważa te rzeczy nie tylko ta za pożądane, lecz za niezbędne. Pasja poznawania. W co wierzą uczeni. Wolpert, Lewis 9788385458401:109

17.09.2012
Fakt, że wybitny naukowiec w krytycznym momencie porzuca swoje badania i woli pracować dalej poza strukturami formalnymi, w pozornej izolacji, podważa wiele naszych przekonań na temat nauki. Pasja poznawania. W co wierzą uczeni. Wolpert, Lewis 9788385458401:127

17.09.2012
Sprawia mi przyjemność, kiedy patrzę wstecz i widzę, że zrobiłem coś nowego i wyraźnego. Właśnie o takie rzeczy mi chodzi, bo moim zdaniem naukowcy wytwarzają głównie papkę i szum, ogólny szum, a te rzeczy nie będą się liczyć u bram raju. Nie dostaliby za nie karty kredytowej. Pasja poznawania. W co wierzą uczeni. Wolpert, Lewis 9788385458401:152

17.09.2012
Nagrody zniekształcają i wypaczają pracę, którą próbujemy, przynajmniej część z nas próbuje, robić, a która polega na dowiadywaniu się czegoś o świecie. Powiedziałem już wcześniej w tym wywiadzie – może nie będzie tego na taśmie, więc powtórzę – że ludzie bardzo uzdolnieni naukowo, możesz ich, jeśli wolisz, nazwać spryciarzami, nie są takimi wariatami, żeby poświęcać życie problemom naprawdę trudnym, bo sława się bierze z rozwiązywania problemów. W efekcie, te elitarne instytucje gwarantują, między innymi, że ludzie, motywowani pragnieniem sławy i elitarnego statusu, spędzą życie pracując nad problemami, które potrafią rozwiązać i które przyniosą im sławę. Nasi studenci są nieustannie bombardowani nadzieją na to, że może pewnego dnia zdobędą nagrodę, pewnego dnia zostaną członkami Royal Society. Widuję ludzi, których życie legło w gruzach, bo im się to nie udało. Ci ludzie nie mają prawa unieszczęśliwiać innych w ten sani sposób. Pasja poznawania. W co wierzą uczeni. Wolpert, Lewis 9788385458401:166

17.09.2012
Powiedziałbym więc dokładnie to samo, co mówi większość naukowców: odczuwam przyjemność odkrywając prawdę. Tylko uważam, że większość z nich nie mówi prawdy. Im najczęściej sprawia przyjemność nie odkrywanie prawdy, lecz stwierdzenie czegoś, co inni ludzie będą podziwiać. Pasja poznawania. W co wierzą uczeni. Wolpert, Lewis 9788385458401:167

17.09.2012
Przedtem naukowcy hiszpańscy podróżowali po wielu krajach i w wielu krajach nauczali, po 1580 roku natomiast Hiszpania odizolowała się, by tak rzec, od reszty świata i kontrolę nad nauką przejęło państwo.

Jaki to miało wpływ na dzisiejszą naukę w Hiszpanii?

Ogromny, ponieważ jeśli nauka ma być żywa, trzeba ją uprawiać, karmić. Kiedy już coś ulegnie rozkładowi, bardzo trudno to odtworzyć. Potrzeba zatem nie wysiłków doraźnych, lecz długoterminowych. Hiszpania czyni wielkie wysiłki, by odrodziło się przekonanie, że nauka jest interesująca, wartościowa, że na dłuższą metę dostarcza siły. Członkowie naszego społeczeństwa muszą w swoich trzewiach poczuć, że tak właśnie jest. Utraciliśmy to zaangażowanie i teraz będziemy potrzebowali dużo czasu, by je odzyskać.

Pasja poznawania. W co wierzą uczeni. Wolpert, Lewis 9788385458401:170

02.11.2012
Uczonego naprawdę pcha do działania radość odkrywania. Mam na myśli przyjemność znajdywania czegoś, co wyjaśnia zjawiska, co może mieć wartość uniwersalną. To może daleko wykraczać poza rozumienie danego, konkretnego eksperymentu. Człowiek się czuje jak twórczy artysta, który właśnie ukończył obraz lub utwór muzyczny. To poczucie bycia w harmonii z czymś, w tym przypadku – z naturą, poczucie współbrzmienia. Uchwyciłeś coś, co przed resztą świata jest ukryte. To właśnie jest, moim zdaniem, sukces osobisty, to, co cię naprawdę popycha do działania. Pasja poznawania. W co wierzą uczeni. Wolpert, Lewis 9788385458401:1771

02.11.2012
Istnieje tendencja, by dane publikować nie w jednym artykule, lecz dwadzieścia procent w jednym, dwadzieścia w innym, i tak dalej. Nie z przyczyn naukowych, tylko dlatego, że trzeba promować laboratorium; duża liczba publikacji przynosi ostatecznie zysk w postaci większej liczby grantów, większej ilości pieniędzy. To rodzaj koła, które nieświadomie napędzamy, choć moim zdaniem to błąd. Pasja poznawania. W co wierzą uczeni. Wolpert, Lewis 9788385458401:178

02.11.2012
„Widziałem tak daleko, ponieważ stałem na ramionach gigantów”; otóż ja widziałem tak daleko, ponieważ patrzyłem nad głowami pigmejów. Pasja poznawania. W co wierzą uczeni. Wolpert, Lewis 9788385458401:202

02.11.2012
Cała sprawa z fizyką polega na tym, że dobre pytanie to takie, na które możesz odpowiedzieć w ciągu pięciu, dziesięciu lat, zupełnie inaczej niż w filozofii, gdzie dobre pytanie to takie, nad którym można się zastanawiać wiecznie. Pasja poznawania. W co wierzą uczeni. Wolpert, Lewis 9788385458401:289

02.11.2012
Nie martwię się o przyszłość nauki. W tej sprawie wiele można zarzucić rządowi pani Thatcher. Ten rząd bardzo gnębi państwo i biednej starej Nauce też się przy tym dostaje. Ale moim zdaniem, na dłuższą metę, nauka i postęp naukowy zawsze będą miały przewagę nad każdym konkretnym gabinetem. Pasja poznawania. W co wierzą uczeni. Wolpert, Lewis 9788385458401:351

02.11.2012
Odpowiadałem im, że nie chcę naukowego. Dla kogo piszemy książki? Słusznie – dla ludzi. Więc piszmy takim językiem, który jest dla naszych ludzi zrozumiały i bliski. Pisanie językiem naukowym nie wymaga wysiłku. Pisać językiem naukowym potrafi każdy profesor. Spróbujcie napisać tak, żeby było to ciekawe dla uczniów, gospodyń domowych, żołnierzy, oficerów, drwali i muzyków. Matka Diabła. Kulisy rządów Chruszczowa. Suworow, Wiktor 9788375108675:292

14.11.2012
Słowem profesorowie okazali się zawszonymi tchórzami, a ja myślałam, że środowisko literackie jest najgorsze. Kobiety władzy PRL Koper, Sławomir 9788377000373:126

26.01.2013
można rozstać się z etosem badacza i po prostu przyłączyć się do silniejszego w grze społecznej. Pociąg do Polski, Polska do pociagu. Zybertowicz, Andrzej 9788361344247:73

27.01.2013
Reakcja na nią moich kolegów socjologów, akademików, ale także publicystów - w postaci odmowy rzeczowej dyskusji. Pociąg do Polski, Polska do pociagu. Zybertowicz, Andrzej 9788361344247:17

27.01.2013
Cała nasza prasa, radio, telewizja pełne są wieści o nowym systemie bodźców materialnych w przemyśle, o premiach, uzależnianych od „istotnej wartości” produkcji i o normach, dla których miernikiem porównawczym ma być produkcja roku 1970. Toczy się na ów temat dyskusja w fabrykach, rzecz oczywiście w tym, że nikt nie wie, jak ustalić rzeczywistą wartość produkcji. Wszyscy już niby przyjęli tezę, że nie chodzi o „masę przerobową” ani o globalną wartość całej produkcji, lecz trzeba znaleźć mierniki, które uwzględniłyby i postęp techniczny, czyli nowoczesność tej produkcji, i sprawność kooperacyjną, i wyzyskanie rezerw. Skąd wziąć taki uniwersalny miernik? Mówi się o „stopie zysku” lub o „kwocie zysku”, zapominając (rozmyślnie), że przy naszych cenach dowolnie ustalonych i nie stojących w stosunku do istotnej wartości danego produktu wszystkie mierniki będą „księżycowe”, nawet miernik eksportu. Istotna reforma może być tylko jedna, ta, którą w Czechosłowacji proponował Szik (obecnie emigrant), a u nas Brus, i którą stosują Jugosłowianie: szukać w socjalizmie kryterium rynkowego, to znaczy uzależnić ceny i płace od podkupności danego towaru, produkcję fabryczną zaś premiować, jeśli wygrywa walkę konkurencyjną i zostaje sprzedana. Ale słowo „rynek” jest u nas wyklęte, strzegą się go wszyscy jak diabła, wiedząc, co za to grozi. A przecież, zdawałoby się, „rynek” to pojęcie bardzo demokratyczne, bo dla kogóż się produkuje, jeśli nie dla ogółu obywateli?

Aż się wierzyć nie chce, że dorośli ludzie, profesorzy, doktorzy, ministrowie kręcą się z całą powagą w kręgu umownego, wymuszonego werbalnego z pochodzenia nonsensu. To właśnie są cuda komunizmu.

Dzienniki - Stefan Kisielewski Kisielewski, Stefan 9788320716733:369

29.01.2013
studiowałem na UW na wydziale produkcji bezrobotnych przemądrzalców. _36

03.02.2013
O obrzydłej, szantażowej atmosferze panującej na wyższych uczelniach – pod byle pretekstem wyrzuca się ludzi o jakiejkolwiek niezależnej postawie i przyjmuje „swoich” łobuzów, gotowych na wszystko. Dzienniki - Stefan Kisielewski Kisielewski, Stefan 9788320716733:431

03.02.2013
Rzecz w tym, że „nauki” humanistyczne (z ekonomią społeczną włącznie) nie są naukami sprawdzalnymi jak fizyka czy chemia, lecz, zbiorami hipotez i diagnoz. Hipotezy te przy stosowaniu ich w praktyce napotykają setki współczynników niewymiernych, co w końcu sprawia, że praktyka ma się do teorii jak pięść do nosa. Dzienniki - Stefan Kisielewski Kisielewski, Stefan 9788320716733:465

03.02.2013
„Polityka”, chyba dla śmiechu, podała głosy „specjalistów” radzieckich o rewizjonizmie. Mówią doktorzy, profesorzy, redaktorzy, „elita” kraju – włosy stają na głowie dęba. Pomyśleć, że 250 milionów ludzi jest w tak straszliwy sposób ogłupiane – cóż to będzie za straszliwa siła niewiedzy – choć i u nas już rosną pokolenia tego typu. Dzienniki - Stefan Kisielewski Kisielewski, Stefan 9788320716733:489

03.02.2013
Zdumiewająca rzecz, że można nosić wysoki tytuł naukowy i absolutnie nic nie rozumieć. Dzienniki - Stefan Kisielewski Kisielewski, Stefan 9788320716733:554

05.02.2013
Z ogromnym szumem zjeżdża się masa ogromnie ważnych osób, wygłaszają mnóstwo zupełnie jednakowych i absolutnie pozbawionych treści przemówień, po czym uchwalają coś, co podobno jest dla świata niesłychanie ważne, ale czego absolutnie nigdzie nie można przeczytać. Rzecz jest z Mrożka i Orwella. Dzienniki - Stefan Kisielewski Kisielewski, Stefan 9788320716733:856

05.02.2013
Przerwał nam [Korolow],
„Nie róbcie mi tu wykładu (...) Zbyt wielu akademików robi wykłady, które są diabła warte”. Tak naprawdę to użył wulgarnego określenia, które można z grubsza przetłumaczyć jako „ch... warte”. „Jakie macie wyniki?”
W gruncie rzeczy traktował z pogardą wywyższanie się stołecznych znakomitości akademickich, zwykle odnoszących się protekcjonalnie do ludzi z prowincji. Mieliśmy wyniki i omówiliśmy je. Wywarło to na nim wielkie wrażenie, więc podjął szybką decyzję.
Siergiej Korolow. O krok od zwycięstwa w wyścigu na księżyc. Harford, James 9788374691659:22

22.03.2013
W nauce nie ma wąsko ograniczonych dziedzin, są tylko wąsko ograniczeni pracownicy nauki. W przyrodzie zaś wszystkie dziedziny wiążą się ściśle z sąsiednimi i zachodzą na siebie.

Hans Selye

Życie systemów Szymański, Jan Maria 9788321407401:95_2

19.05.2013
Później impresjoniści i pointyliści poczęli obalać zasady malarstwa akademickiego. Geniusze i spekulanci. Jak rodził się kapitalizm. Ogger, Guenter 9788306022766:94

22.07.2013
Alfred Krupp podniósł rękawicę i wyasygnował 2100 franków na cele planowanego testu. Równocześnie jednak instruował swych paryskich agentów, każąc im wykorzystać wszystkie możliwości wpłynięcia na decyzję jury: „Proszę nie szczędzić słów i pieniędzy w celu pozyskania przyjaciół mogących Panom służyć pomocą. Urzędników pruskich, a także francuskich, traktujcie Panowie z najwyższą uniżonością.” Historyk Evelyn Krocker w swojej pracy doktorskiej pt. Wystawy światowe w XIX wieku tak pisze na ten temat: „Pewien brak skrupułów w postępowaniu Kruppa na wystawach światowych – co w wypadku innych wystawców rzucało się w oczy – dochodzi zwłaszcza do głosu w bezpośrednim manipulowaniu gremiami zobowiązanymi do obiektywizmu.” Geniusze i spekulanci. Jak rodził się kapitalizm. Ogger, Guenter 9788306022766:137

06.08.2013
„Świadectwo naocznego świadka – pisał – jest dla mnie więcej warte niż wszystkich lekarzy i ojców medycyny, którzy pisali swe dzieła, opierając się na fałszywych informacjach.” Bogactwo i nędza narodów Landes, David S. 9788372005069:234_2

10.08.2013
Ma to związek z kulturą tych społeczeństw: strukturą rodziny, systemem wartości związanych z pracą, poczuciem celu. (Mówię to, choć wielu ekonomistów nie przywiązuje wagi do kultury, która nie da się wymierzyć i zdaniem owych ekspertów przeszkadza tylko dobrym pomysłom). Bogactwo i nędza narodów Landes, David S. 9788372005069:489

10.08.2013
Nie ma bliższych związków czy wzajemnego oddziaływania między naszymi naukowcami i wytwórcami. Bogactwo i nędza narodów Landes, David S. 9788372005069:511_2

10.08.2013
Jednakże kultura, rozumiana jako wewnętrzny system wartości i postaw kierujących działaniami ludzi, budzi w uczonych przerażenie. Bogactwo i nędza narodów Landes, David S. 9788372005069:577_2

12.08.2013
~alma żenada: Przykładem jak sama kadra naukowa traktuje studentów są zawody prawnicze. Korporacje zarzucają, że student, który kończy uczelnię prawniczą (i to 5 letnią, a nie jak na zachodzie 3-letnie) nie zna prawa na tyle, żeby mógł komuś pomagać w sądzie. Czyli, że za 5 lat, uczelnie nie jest w stanie nauczyć dorosłego człowieka prawa - na tyle, aby mógł pracować w zawodzie. Bo trzeba wiedzieć, że uprawnienia do występowania w sądzie absolwenta prawa i osoby bez wykształcenia są IDENTYCZNE.

Co najdziwniejsze profesorowie Ćwiąkalski i Filar wypowiadali się w takim właśnie klimacie, a przecież to oni uczą prawa na tych uczelniach. To jak to jest? Gdzie indziej profesorowie potrafią nauczyć prawa a w Polsce nie?

A co jeszcze dziwniejsze, to milczenie kadry naukowej w tej sprawie (qui tacet non utique fatetur sed tamen verum est eum non negare - Kto milczy, wprawdzie nie przyznaje, lecz jednak prawdą jest, że nie przeczy.)

_47

20.08.2013
Do dziś można się zastanawiać nad pobudkami kierującymi cała trójką [naukowców: Hugo de Vries, Karl Correns i Eric von Tschermak]. Niewątpliwie duże znaczenie odgrywała zawiść i duma. Wielcy Naukowcy-Amatorzy. Jak dokonywano genialnych odkryć? Malone, John 9788324125111:26

26.07.2014
Co prawda zawsze znajdowali się jacyś uczeni, którzy kwestionowali sławę Mendla. Twierdzili, że rezultaty jego prac były zbyt „idealne”, a wyniki obliczeń naciągnięte. [...] Nie podobało im się, że byle amatora uznaje się za twórcę dyscypliny, która w XX wieku uzyskała rangę jednej z najważniejszych dziedzin nauki, a w kolejnym stuleciu jej znaczenie może wzrosnąć jeszcze bardziej. Badania nad strukturą DNA, prace nad stworzeniem mapy ludzkiego genomu, klonowanie genetyczne modyfikacje płodu, mające na celu uchronienie go od dziedzicznych chorób, oraz stworzenie człowieka coraz bliższego ideałom – te najgłośniejsze zagadnienia genetyki wywodzą się z klasztornego ogródka, co może irytować niektórych uczonych. Wszelkie podobne wątpliwości przysłania jednak fakt, że prawa Mendla wciąż pozostają słuszne. A wszystko to spowodowały rządki sadzonek grochu w nasłonecznionym ogródku i w specjalnej szklarni, doglądane dziewięć długich lat przez coraz bardziej otyłego zakonnika, który samotnie zapoczątkował naukową rewolucję. Wielcy Naukowcy-Amatorzy. Jak dokonywano genialnych odkryć? Malone, John 9788324125111:27

26.07.2014
Tytuły, pozycja i stopień naukowy nie są warunkiem wielkich osiągnięć. Bystry umysł, poświęcenie i zapał do ciężkiej pracy, na podjęcie której tym największym zwykle szkoda czasu, prowadzą do nadzwyczajnych wyników. Wielcy Naukowcy-Amatorzy. Jak dokonywano genialnych odkryć? Malone, John 9788324125111:62

22.08.2014
„Naukowcy to snoby” - mawiała Susan. Mimo to było wielu uczonych, którzy ją cenili, jak choćby Robert Bakker. Zdawali sobie bowiem sprawę, że ona ma talent, a poza tym nie kieruje się własną korzyścią, lecz pasją i pragnieniem poznania. Wielcy Naukowcy-Amatorzy. Jak dokonywano genialnych odkryć? Malone, John 9788324125111:163

22.08.2014
Kto rozprawia, powołując się na autorytet, nie posługuje się rozumem, lecz raczej pamięcią. - Leonardo da Vinci _68

22.01.2015
Inaczej rzecz się miała ze studentami, którzy trafiali na Zachód. Choćby na francuską Sorbonę. Ci niestety dostawali się w ręce bezdennie głupich lewicowych profesorów. Tych wszystkich kanapowych rewolucjonistów, którzy korzystając z dobrodziejstw kapitalizmu, opowiadali bzdury o rzekomym sowieckim dobrobycie i szczęśliwości. Wbijali oni swoim uczniom do głowy marksistowskie doktryny, przekonywali ich o konieczności budowy nowego społeczeństwa. Alfabet Suworowa Suworow, Wiktor 9788378186427:178

01.02.2015
Na koniec do filozofii zabiorą się parweniusze i pozerzy, udający, że posiedli wiedzę właściwą filozofom, a większość ludzi nie odróżni ich od prawdziwych filozofów. Platon Państwo Biografia Blackburn, Simon 9788374953481:99

04.04.2015
Ciekawą wiadomość przekazał 22 czerwca 2006 r. w wywiadzie dla agencji RIA-Nowosti generał major M. Gariejew: „Niemcy, ryzykując życie, przepłynęli rzekę Dniestr [podkreślenie moje - M.S.] i poinformowali nasze dowództwo, że wojska niemieckie ruszają do natarcia”. Czego możemy wymagać od wywiadu, skoro prezydent Akademii Nauk Wojskowych, członek Rosyjskiej Akademii Nauk Przyrodniczych, członek korespondent Akademii Nauk Federacji Rosyjskiej, doktor nauk wojskowych, doktor historii, profesor, były zastępca szefa Sztabu Generalnego Armii Radzieckiej do spraw naukowych, nie wie, że w czerwcu 1941 roku granica ZSRR nigdzie nie stykała się z rzeką Dniestr? Pranie mózgu. Fałszywa historia Wielkiej Wojny. Sołonin, Mark 9788375109771:63

09.04.2015
niechęć do zadawania właściwych pytań często świadczy o niechęci (albo obawie) do usłyszenia prawdziwej odpowiedzi. Pranie mózgu. Fałszywa historia Wielkiej Wojny. Sołonin, Mark 9788375109771:67

09.04.2015
Gaz łzawiący (zwany inaczej „płaczem Jarosławny”) był i pozostanie najważniejszym podstawowym narzędziem do fałszowania historii wybuchu wojny. Na czym polega jego siła? Na prawdzie. Istota tego chwytu polega na tym, żeby mówić prawdę i tylko prawdę na temat słabych stron (braki, niedociągnięcia, trudności, problemy), z którymi zetknęła się latem 1941 roku Armia Czerwona. Wyłącznie Armia Czerwona. O tym, że podobne (jeśli nie większe i gorsze) problemy miał nieprzyjaciel, można nie mówić. To wystarczy. Działa niezawodnie. Pranie mózgu. Fałszywa historia Wielkiej Wojny. Sołonin, Mark 9788375109771:147

09.04.2015
Carl Wilhelm Scheele was a less ambitious, more modest personality than most of these others. Perhaps the humility he described in his revealing letter to Lavoisier was not merely rethorical, or perhaps he felt thet his position was too weak to support a claim to credit that might well have been his due. Scheele had isolated oxygene - fire air in his term - as early as 1771 and had completely described its properties well before Lavoisier or anyone else, but he did not publish his Treatise on Fire and Air until 1777, and even then he made no claim to priority. By then, Lavoisier's claim had grown too strong. Lavoisier in the year one. The birth of a New Science in an Age of Revolution. Madison, Smartt Bell 9780393328547:105

05.05.2015
We put on our clothes after we finished posing and went back out and joined the discussion with the art experts. Their talks were fascinating, in a way. For one thing, they showed that you can make a debate out of anything. One professor said this gathering marked “the entry of the highly developed, beautiful masculine form into the sphere of official culture.” The next guy thought that because of Vietnam, America was looking for a new definition of virility, which was us. But then he tied bodybuilding to Aryan racism in 1920s Europe and the rise of the Nazis and warned that we symbolized the possible growth of fascism in the United States. Another professor compared our poses to the worst Victorian-era kitsch. He got booed. Total Recall. My unbelievably true life story. Schwarzenegger, Arnold 9781849839730:198

20.06.2015
Przez prawie pół wieku wspomnienia Perechodnika leżały na archiwalnej półce, pokrywając się coraz grubszą warstwą kurzu. Nie można jednak powiedzieć, by tekst był całkowicie nieznany. Czytany był przez profesjonalnych historyków, kilkakrotnie publikowano wybrane fragmenty, najpierw w Izraelu, potem w Polsce. O druku całości nie było jednak, jak dotąd, mowy. Co więcej, nikt, w żadnej z tysięcy prac naukowych traktujących o Zagładzie nie zacytował choćby jednego, jedynego zdania z tego unikalnego zapisu.

A przecież żadnego czytelnika tego tekstu nie trzeba przekonywać, że mamy do czynienia z jednym z najbardziej wyjątkowych świadectw Holocaustu. Nie ma innej, równie wyczerpującej, kroniki zagłady prowincjonalnego getta. (Jednak pisząc o losie polskiego żydostwa w latach 1939-43 Perechodnik tworzy rozdział historii Polski.) Równoległość niektórych zapisów z wydarzeniami nadaje im wyjątkową temperaturę. I nie znam silniej przemawiającego do czytelnika świadectwa, że Holocaust to nie tylko getto warszawskie, kwietniowe powstanie, Mordechaj Anielewicz i abstrakcyjna liczba trzech milionów pomordowanych. Jest to jeden z niewielu istniejących (żadnego dotąd nie ogłoszono drukiem), a jedyny tak mało poddany autocenzurze, pamiętnik policjanta z getta.

Czy ja jestem mordercą? Perechodnik, Calel 9788390067612:234

21.06.2015
~eko do ~ToMasz: No i zgadzam się w całej rozciągłości oraz z każdym słowem Pana wypowiedzi. Miałęm okazję spotkać właśnie wielu profesorów (nie nauczycieli, a ludzi z tytułem profesora), zachowujących się i głoszących poglądy na poziomie żenującym przeciętnego śmiertelnika. Miałem też okazję spotkać naprawdę setki ludzi z wykształceniem podstawowym, a nawet niepełnym podstawowym (przed II wojną światową zdołali ukończyć pierwsze klasy szkoły powszechnej, a później los i politycy sprawili, że dalsza ich edukacja nie była możliwa), którzy niejjednego profesora takiej nauki, jaką jest filozofia, po prostu zgnietli by swoją wiedzą na temat poglądów filozofów różnych okresów historycznych - od starożytnych Greków po współczesne nam czasy. Ci ludzie w swym życiu byli niesamowicie chłonni wiedzy i zdobywali ją własnym wysiłkiem i na własny użytek, a nie dla splendoru, obnoszenia się tytułami itp.. _86

16.09.2015
Kto głosił koncepcję dostawał katedrę, kto koncepcji nie głosił katedry (grantu) nie dostawał. _97

25.04.2016
… każdy oryginalny przyczynek do wiedzy musi pokonać trzy fazy oporu, zanim zostanie uznany: w fazie pierwszej jest on ośmieszany jako nieprawdziwy, niemożliwy lub nieużyteczny; w fazie drugiej przyznaje się odkryciu pewien sens, lecz odmawia mu się jakiegokolwiek znaczenia praktycznego; natomiast w fazie trzeciej, w której odkrycie zyskało powszechne uznanie, zjawiają się ludzie, którzy stwierdzają, że odkrycie nie jest oryginalne, gdyż zostało dokonane wcześniej przez innych. Sztuka badań naukowych Beveridge, William Ian Beardmore PZWL 213/63:130

02.05.2016
Osobistości, które z racji dawnych swoich osiągnięć piastują wysokie godności, zwykle niechętnie spoglądają na zbyt szybki postęp wiedzy, wybiegający poza ich własne osiągnięcia. Sztuka badań naukowych Beveridge, William Ian Beardmore PZWL 213/63:128

02.05.2016
Fałszywe hipotezy utrzymują się nieraz przez długie lata i hamują postęp wiedzy. A oto przykłady: mniemanie, że każdy metal zawiera rtęć oraz teoria flogistonu. Według niej każda palna substancja zawiera składnik zwany flogistonem, który warunkuje spalanie. Mniemanie to przez długi czas hamowało postęp chemii i udaremniało zrozumienie takich zjawisk, jak spalanie, utlenianie, redukcja i tym podobne procesy. Dopiero Lavoisier w r. 1778 ostatecznie wykazał mylność tego mniemania, lecz wielcy angielscy uczeni Priestley, Watt i Cavendish trwali przy nim jeszcze przez pewien czas, a Priestley nie potwierdził nowego poglądu aż do swej śmierci w 1804 roku. Sztuka badań naukowych Beveridge, William Ian Beardmore PZWL 213/63:67

03.05.2016
Pawłow tuż przed śmiercią napisał:

Czego chcę życzyć tej młodzieży mego kraju, która poświęciła się pracy naukowej?

Po pierwsze: pracy etapami. O tym tak ważnym warunku owocnej pracy naukowej nigdy nie mogę mówić bez wzruszenia. Stopniowo, stopniowo, stopniowo… nigdy nie rozpoczynajcie rzeczy następnej, zanim nie osiągniecie doskonałości w poprzedniej… Nie bądźcie tylko zbieraczami faktów. Usiłujcie przeniknąć tajemnicę mechanizmu zjawiska, wytrwale poszukując praw nim rządzących.

Po drugie: skromności… nigdy nie pozwalajcie unosić się pysze. Jeśli bowiem dojdzie do tego, że będziecie przeczyli tam, gdzie należy się zgodzić, będziecie odrzucać rzeczy pożyteczne i przyjacielską pomoc, utracicie obiektywizm.

Po trzecie: pasji. Pamiętajcie, że nauka wymaga od człowieka całego życia. Nie wystarczy nawet, gdybyście mieli dwa życia. Pracujcie i poszukujcie z pasją.

Sztuka badań naukowych Beveridge, William Ian Beardmore PZWL 213/63:173

18.06.2016
Wielu wielkich pionierów opracowywało swe idee w samotności, a niektórzy pracowali w naukowej izolacji – Mendel w klasztorze, a Darwin w czasie podróży okrętem Beagle. Sztuka badań naukowych Beveridge, William Ian Beardmore PZWL 213/63:175

18.06.2016
Przeciwnicy planowania (w Anglii istnieje Towarzystwo Wolności Nauki) uważają, że pracownik naukowy podporządkowany organizacji staje się tylko rutynowym badaczem, a oryginalność nie może zakwitnąć tam, gdzie nie ma intelektualnej wolności. Sztuka badań naukowych Beveridge, William Ian Beardmore PZWL 213/63:138

18.06.2016
W badaniach stosowanych poparcie uzyskuje projekt, w badaniach teoretycznych - człowiek. Sztuka badań naukowych Beveridge, William Ian Beardmore PZWL 213/63:144

19.06.2016
W niektórych środowiskach pokutuje pewien snobizm intelektualny I skłonność do pogardliwego traktowania badań stosowanych. Skłonność ta opiera się na dwu fałszywych mniemaniach, a mianowicie: że nową wiedzę odsłaniają tylko badania czyste, zaś badania stosowane usiłują wprowadzić w praktykę wiedzę już znaną, oraz że badania czyste są aktywnością intelektualną wyższego rzędu, gdyż wymagają większych zdolności i są trudniejsze. Oba mniemania są całkowicie błędne. Sztuka badań naukowych Beveridge, William Ian Beardmore PZWL 213/63:144_2

19.06.2016
Naukowcy uprawiający badania stosowane nie poprzestają na oczekiwaniu odkryć dokonywanych przez naukowców teoretyków. Ci ostatni pozostawiają bowiem poważne luki w pewnych działach badań, które im odpowiadają. Sztuka badań naukowych Beveridge, William Ian Beardmore PZWL 213/63:145

19.06.2016