Wygenerowano:
30.10.2018
16:50:56

Przejdź do listy słów kluczowych
Wygenerowano programem:
Q-Księgozbiór 3000





Rosja

Spis cytatów ze względu na słowo kluczowe

Treść Tytuł Autor(zy) Ident / Data wpisu
Wbrew wszelkim kontrargumentom i już w okresie, gdy towarzysz Stalin, był od dawna zdemaskowany, a Związek Sowiecki toczył się ku zagładzie, jeszcze w październiku 1991 roku na międzynarodowej konferencji zorganizowanej we Freiburgu przez historyczny ośrodek badawczy Bundeswehry mówiono “o masowym bohaterstwie, odwadze i nieustępliwości” wszystkich bez wyjątku czerwonoarmistów od samego początku wojny. Skoro takie twierdzenie przyjmowano tam bez słowa sprzeciwu, nawet oklaskami, choć słuchacze wydawali się kompetentnymi naukowcami, to czego można się spodziewać od szerokiej publiczności, której wiedza historyczna opiera się w zasadzie tylko na powierzchownych doniesieniach dziennikarzy, jeszcze mniej kompetentnych, za to jednoznacznie ukierunkowanych politycznie?

Skoro stosunkowo wolna prasa zachodnia zasługuje w tej kwestii na taką opinię, to jak nazwać to, co od dziesięcioleci propagandziści zwalali na świadomość ludzi we wszystkich świetlicach ZSRS? Nie wyolbrzymiajmy jednak ponad miarę roli propagandy. Propagandzie wierzy się wówczas, kiedy bardzo się chce w nią wierzyć. “Ach, okłamać mnie nietrudno - sama chętnie się okłamuję”. Tępej i prymitywnej propagandzie sowieckiej wcale nie zawsze wierzono. Jakkolwiek dużo ględzono w radiu i telewizji o “gniciu Zachodu i trzecim etapie powszechnego kryzysu kapitalizmu”, ludzie i tak szukali okazji, żeby na ten “zgniły Zachód” prysnąć, jeżeli już nie na zawsze, to choćby na wycieczkę turystyczną po dżinsy i japońskie magnetofony. Jakkolwiek wszystkowiedzący specjaliści i umiarkowanie przyzwoici politycy ostrzegali, że gospodarka rynkowa to nie kraina mlekiem i miodem płynąca, a w walce konkurencyjnej nie może “zwyciężyć przyjaźń”, nikt ich nie słuchał i im nie wierzył. W bohaterskie mity sowieckiej historii wierzą tylko ci, którzy bardzo chcą w nie wierzyć. No i czymże innym, jak nie strasznymi bajkami może się pocieszać ta część współczesnej rosyjskiej publiki, której kompleks niższości spowodowany postępującym zacofaniem już nie tylko wobec Europy Zachodniej, ale i wobec burzliwie rozwijających się krajów Azji i Ameryki Łacińskiej dziwacznie splata się z wielkomocarstwowymi, imperialnymi ambicjami? Z czego jeszcze może być dumna? Z obecnego statusu, przepraszam za wyrażenie, “wielkiego mocarstwa energetycznego”? Z moskiewskich biurowców zbudowanych z fińskich i włoskich materiałów, niemieckim sprzętem i przez tureckich budowlańców, w których to biurowcach kilka tysięcy “menedżerów średniego szczebla” wysiaduje importowane krzesła, na chińskim komputerze obliczając dochody z eksportu rosyjskiej ropy? Prawda nie zwyciężą- prawda pozostaje. Prawdziwa, bezstronna, oparta na dokumentach i faktach kronika Wielkiej Wojny Ojczyźnianej niechybnie zostanie napisana. Kiedy? Odpowiedź na to pytanie jest prosta. Nie wcześniej, ale i nie później, niż zakończy się obecny, zbyt długo się ciągnący “czas zamętu”, i Rosja zajmie wreszcie godne miejsce we wspólnym szeregu krajów cywilizowanych. Dopiero wtedy zdołamy uczciwie przyznać, że w historii naszego kraju były nie tylko sławne zwycięstwa, ale też haniebne klęski.

23 czerwca. Dzień "M" Sołonin, Mark 9788375102574:476

08.04.2009
"Nic dziwnego, że Rosja miała pośród swoich władców wielu tyranów - pisze w swoich notatkach. - Jest to naród niespokojny, niewdzięczny, pełen donosicieli i ludzi, którzy pod płaszczykiem gorliwości starają się obrócić na swoją korzyść wszystko, czego dotkną". Katarzyna Wielka Troyat, Henri 9788324126934:273

11.02.2010
To był jeden z największych sukcesów Stalina. Przy pomocy jednego uśpionego agenta udało mu się zneutralizować japońskie zagrożenie*. Dwaj Rosjanie, którzy kontaktowali się z ZZZ, attache wojskowym Lepin i ambasador Bogomołow, zostali natychmiast odwołani i straceni.

Rozgniewany, sfrustrowany i niewątpliwie podejrzliwy Chiang szybko zmusił ZZZ do złożenia dymisji, ale nie zdemaskował go publicznie i dalej korzystał z jego usług. ZZZ i inny superszpieg, Shao Lizi, pozostali w opanowanych przez komunistów Chinach, gdy narodowcy uciekli na Tajwan w 1949 roku.

Wybuch regularnej wojny między Chinami i Japonią przyniósł Mao natychmiastowe korzyści. Chiang Kai-shek w końcu zgodził się, żeby Armia Czerwona zachowała autonomię, co było podstawowym żądaniem komunistów. Mao sprawował zatem kontrolę nad ludową armią, choć miała ona stanowić część sił zbrojnych rządu centralnego. Mimo że Chiang był naczelnym dowódcą chińskiej armii, nie mógł bezpośrednio rozkazywać Armii Czerwonej, a jego rozkazy miały mieć formę „próśb”. KPCh uzyskała legitymację. Komuniści zostali wypuszczeni z więzień, a partia mogła otworzyć jawnie działające biura we wszystkich większych miastach oraz wydawać gazety na obszarach kontrolowanych przez Guomindang.

To był dopiero początek. Wojna chińsko- japońska, która trwała osiem lat i kosztowała życie dwadzieścia milionów Chińczyków, przyniosła Mao wielkie zyski. Ogromnie osłabiła państwo, natomiast komunistom umożliwiła powiększenie armii do miliona trzystu tysięcy ludzi. Na początku wojny stosunek sił Chianga i Mao wynosił 60:1, a pod koniec już tylko 3:1.

Po doprowadzeniu do wybuchu regularnej wojny między Chinami i Japonią Stalin rozkazał chińskiej Armii Czerwonej włączyć się do walk. Bez żadnych niedomówień oświadczył przywództwu KPCh, że muszą współpracować z Guomindangiem i nie robić nic, co mogłoby posłużyć Chiangowi za pretekst do przerwania walki z Japonią.

W tym czasie Armia Czerwona liczyła około sześćdziesięciu tysięcy żołnierzy. Czterdzieści sześć tysięcy stacjonowało na północnym zachodzie, w okolicy Yan'anu. Była to tak zwana 8. Armia (A.8). Dowodził nią Zhu De, a jego zastępcą był Peng Dehuai. Dziesięć tysięcy żołnierzy stacjonowało we wschodniej części doliny Jangcy, w sercu Chin. Byli to dawni partyzanci, którzy zostali tam, gdy rozpoczął się Długi Marsz, a teraz utworzyli Nową 4. Armię (N4.A). Xiang Ying (dawny przeciwnik Mao, który nie chciał się zgodzić na jego udział w Długim Marszu), teraz został dowódcą N4.A.

Pod koniec sierpnia trzy dywizje wchodzące w skład 8.A zaczęły przeprawiać się przez Rzekę Żółtą, zdążając na front kilkaset kilometrów na wschód, w prowincji Shanxi. Dowódcy i żołnierze chcieli walczyć z Japończykami, podobnie jak większość przywódców KPCh.


* Można twierdzić, że ZZZ był najważniejszym agentem wywiadu wszystkich czasów. Agenci na ogół tylko przekazują informację, natomiast ZZZ praktycznie w pojedynkę zmienił bieg historii.
Mao Jung Chang 9788373594425:209

09.08.2010
Z jego słów wywnioskowaliśmy, że Polacy byli nam wdzięczni za wyzwolenie. Lubili Związek Radziecki oraz Armię Czerwoną, ale nie chcieliby widzieć w Polsce kołchozów. Nie mogliśmy zrozumieć, dlaczego tak bardzo nienawidzili kołchozów, ponieważ uważaliśmy je za najbardziej racjonalną formę rolnictwa. Bez kołchozów nie wygralibyśmy wojny. Dużo później dowiedzieliśmy się, że nazistowska propaganda przez długi czas za pomocą bardzo przemyślanych sposobów oczerniała Związek Radziecki starając się, aby Polacy znienawidzili nasz kraj oraz radzieckich obywateli. Byłem dowódcą oficerskiej komapnii karnej Armii Czerwonej Pylcyn, Aleksander W. 9788311114425:100

20.12.2010
Drugą noc spędziliśmy w niewielkiej wiosce. Te wioski lub małe miasteczka nie różniły się zbytnio od siebie. Jeżeli dom nie został zniszczony w trakcie wojny, to prawie tonął w kwiatach otaczającego go ogrodu. Większość domów była murowana i prawie wszystkie były pokryte czerwonymi dachówkami. Burżuje żyli całkiem dobrze. Pragnęli jednak mieć jeszcze lepsze życie, a więc wsparli Hitlera i jego Drang nach Osten. Teraz nadszedł czas zapłaty za ich Drang. Byłem dowódcą oficerskiej komapnii karnej Armii Czerwonej Pylcyn, Aleksander W. 9788311114425:205

20.12.2010
Obłąkani, a zarazem odcięci od normalnego świata. Ruscy i Chińczycy szczują do walki nie wiedząc, co czynią. Jedyna chyba nadzieja to rzeczywiście pokłócić ich samych ze sobą, żeby się wzajemnie zżerali. Unikam na ogół takich zbyt szerokich syntez, ale rzeczywiście świat wariuje i dąży do samozniszczenia, a jedyny naród wychowany jako tako w atmosferze humanistycznego rozsądku mógłby ratować sytuację, to Amerykanie. Dzienniki - Stefan Kisielewski Kisielewski, Stefan 9788320716733:494

05.02.2013