Wygenerowano:
30.10.2018
16:51:01

Przejdź do listy słów kluczowych
Wygenerowano programem:
Q-Księgozbiór 3000





SDR - sztuka dobrej roboty

Spis cytatów ze względu na słowo kluczowe

Wszelkie zagadnienia związane z realizacją dzieł nieprzeciętnych i ponadczasowych.
Treść Tytuł Autor(zy) Ident / Data wpisu
dla niego ważniejszym celem było dokonanie tego, co udało się Hewlettowi oraz jego koledze Davidowi Packardowi - stworzenie firmy, która była do tego stopnia przepojona nowatorską kreatywnoscią, że zdołała przeżyć założycieli. Steve Jobs Isaacson, Walter 9788361428480:13

23.06.2012
Atkinson pracował tak zawzięcie, że któregoś ranka nieprzytomny wjechał swoją corvettą w zaparkowaną ciężarówkę i omal nie zginął. Steve Jobs Isaacson, Walter 9788361428480:139

15.08.2012
Myślę, że trzeba mieć bardzo dużą wiedzę medyczną, nieustannie ją aktualizować oraz poszerzać. Na tym polega profesjonalizm. Ale to nie wystarczy. Trzeba jeszcze mieć wszechstronne wykształcenie humanistyczne. Dzięki temu człowiek, którego leczymy, stanie się nam bliższy. Wreszcie trzeba lubić swój zawód i wszystkie jego zasady stosować z uczuciem, z sercem. Dzięki temu z dobrego rzemieślnika możemy stać się artystą. Medycyna moja miłość. Opowieści lekarza. Imiela, Jacek 9788308049204:45

17.08.2012
Jobs pamięta, że był pod wrażeniem wagi, jaką jego ojciec przywiązywał do staranności wykonania. Ważne jest, mawiał Paul Jobs, by starannie wykonać tył szafki czy płotu, nawet jeśli pozostanie on niewidoczny. "Uwielbiał robić wszystko jak należy. Przykładał wagę nawet do tych części, których nie było widać." Steve Jobs Isaacson, Walter 9788361428480:27

30.08.2012
"Miał bardzo dociekliwy, niezwykle atrakcyjny umysł – powiedział dziekan do spraw studenckich Jack Dudman. – odmawiał automatycznego uznawania za prawdę tego, co mu podawano, i chciał zgłębić wszystko sam". Steve Jobs Isaacson, Walter 9788361428480:72

01.09.2012
Wymagało to zastosowania kulki zamiast zwyczajowych dwóch kułek. Jeden z inżynierów powiedział Atkinsonowi, że nie ma możliwości, żeby produkować taką mysz na skalę masową. Atkinson poskarżył się przy obiedzie Jobsowi, a kiedy następnego dnia przyjechał do biura, odkrył, że Jobs zwolnił tego inżyniera. Gdy następca zwolnionego się z nim spotkał, jego pierwsze słowa brzmiały: „Potrafię zbudować taką mysz”. Steve Jobs Isaacson, Walter 9788361428480:140

01.09.2012
[...] potrafił twardo negocjować z dostawcami, ale nie pozwalał, by żądza zysku przesłoniła mu pasję do tworzenia świetnych produktów. Steve Jobs Isaacson, Walter 9788361428480:146

01.09.2012
Raskin uważał się za filozofa i zapisywał swoje myśli w puchnącym notesie, który nazywał „Księgą Macintosha”. Steve Jobs Isaacson, Walter 9788361428480:152

01.09.2012
(...) był w stanie ukierunkować trawiącą go gorączkę pracy w tygodniowe ciągi inżynierskiego geniuszu. Steve Jobs Isaacson, Walter 9788361428480:152_3

01.09.2012
„Zaczynanie od pożądanych możliwości to bzdura. Musimy zacząć od docelowej ceny i zestawu możliwości, mając na oku technologię dnia dzisiejszego i bezpośredniej przyszłości”. Innymi słowy, Raskin nie podzielał Jobsowego przekonania, że można zniekształcić rzeczywistość, jeśli tylko podchodzi się do swojego produktu z odpowiednią pasją.

[...]

Wyrzucenie Raskina może nie było sprawiedliwe, ale ostatecznie Macintoshowi wyszło na dobre. Raskin chciał zbudować urządzenie o niewielkiej pamięci, anemicznym procesorze, z magnetofonem, bez myszy i z ubogą grafiką. W przeciwieństwie do Jobsa może zdołałby obniżyć cenę do tysiąca dolarów, a to mogłoby pomóc Apple zdobyć nowy segment rynku. Ale nie dokonałby tego, co udało się Jobsowi, czyli stworzenia i rozpropagowania modelu, który miał zmienić rynek komputerów osobistych. Istnieje nawet dowód, dokąd prowadziła droga, na którą się nie zdecydowano. Raskina zatrudnił Canon, by zbudował komputer, na jakim mu zależało. „To był Canon Cat. Kompletna klapa – mówi Atkinson. – Nikt go nie chciał. Kiedy Steve zrobił z Maca kompaktową wersję Lisy, stworzył platformę komputerową zamiast elektronicznego urządzenia dla konsumenta”.

Steve Jobs Isaacson, Walter 9788361428480:153

01.09.2012
Szorstkie zachowanie Jobsa wynikało częściowo z jego perfekcjonizmu i braku cierpliwości do ludzi, którzy szli na praktyczne – nawet rozsądne – kompromisy, żeby skończyć produkt na czas i nie przekroczyć budżetu. „Źle znosił kompromisy – mówi Atkinson. – Był kontrolującym perfekcjonistą. Jeśli komuś nie zależało, żeby jego produkt był perfekcyjny, to był durniem”. Steve Jobs Isaacson, Walter 9788361428480:166_2

01.09.2012
Któregoś dnia Jobs wszedł do boksu Larry'ego Kenyona, inżyniera pracującego nad systemem operacyjnym Macintosha, i poskarżył się, że za długo trwa jego start. Kenyon zaczął tłumaczyć dlaczego, ale Jobs mu przerwał. „Gdyby można było w ten sposób uratować komuś życie, dałbyś radę skrócić czas startu systemu o dziesięć sekund?” – spytał. Kenyon przyznał, że prawdopodobnie tak. Jobs podszedł do tablicy i zaczął rysować, obliczył, że gdyby pięć milionów osób używało Maca i włączanie go codziennie zabierałoby im dziesięć sekund dłużej, dawało to razem około trzydziestu milionów godzin rocznie, które ci ludzie mogliby zaoszczędzić, co równało się około stu czasom ludzkiego życia. „Larry był pod wrażeniem, kilka tygodni później wrócił i system odpalał się dwadzieścia osiem sekund krócej – wspomina Atkinson. – Steve potrafił motywować ludzi, ukazując problem w szerszym ujęciu. Steve Jobs Isaacson, Walter 9788361428480:166_3

01.09.2012
Chociaż Waltowi wydawało się, że jest w trakcie odkrywania kina, w jego eksperymentach nie było niczego szczególnie oryginalnego ani odkrywczego. Wszystkie były dość podstawowe i uważane za przestarzałe od czasu wprowadzenia w 1916 roku przez braci Fleischerów rotoskopu, wynalazku, który pozwalał artystom duplikować ruch poprzez śledzenie filmu klatka po klatce. Z drugiej strony, pomimo swojej prymitywności eksperymenty Disneya były na swój sposób dość niezwykłe, jeśli wziąć pod uwagę, że przeprowadzał je ktoś, kto działał dosłownie po omacku. Walt Disney - Czarny książe Hollywood Eliot, Marc 9788371635458:39

02.11.2012
Oryginalny rysunek Mikiego składał się z kombinacji idealnych kół i walców. Walt Disney - Czarny książe Hollywood Eliot, Marc 9788371635458:102

02.11.2012
Walt często mówił, że jadł, spał i oddychał kreskówkami. Stwierdzenie to nabrało głębszego znaczenia pewnej nocy, gdy obudził się po drugiej nad ranem, wstał z łóżka, podszedł do biurka i nabazgrał notatkę dla siebie. Obudziły go sny. Na kartce papieru nabazgrał: „Trzy małe świnki”.

Tak jak w przypadku wszystkich twórczych objawień Walt pozwolił, by znowu kierowała nim podświadomość. Sen, który zainspirował dziesięciominutowy film o trzech małych świnkach, był podobnie jak Myszka Miki zakorzeniony w jego wspomnieniach związanych z matką i Charliem Chaplinem.

Walt Disney - Czarny książe Hollywood Eliot, Marc 9788371635458:104

02.11.2012
Czasem Disney zatrzymywał film i odgrywał oryginalne sceny do „Trzech małych świnek”. Dosłownie wcielał się w Wielkiego Złego Wilka, zgarbionego i groźnego, który usiłuje zniszczyć domek pierwszej świnki, by za chwilę przeistoczyć się w postać świnki, która drżąc ze strachu, usiłuje nie wpuścić wilka do swego domku. Przechodził tak z postaci w postać, z wilka w odpowiednią świnkę, trzy razy, za każdym razem zmieniając przedstawienie świnek uniesieniem brwi, skrętem ciała, przykucnięciem, warknięciem, śmiechem, krzykiem, modlitwą, aż do chwili, gdy ostatnia świnka bohatersko zwyciężyła wilka.

Dołączył on do studia cztery lata wcześniej, w 1929 roku, a jego przywiązanie do szczegółu zawsze fascynowało Walta.

Walt Disney - Czarny książe Hollywood Eliot, Marc 9788371635458:106

02.11.2012
Pracowałem dla Walta Disneya i razem z nim przez trzy lata, mam więc możliwość wyprostowania zniekształconej wizji pani Yeaman. Człowiek ten pracuje ciężej niż wszyscy pozostali w studiu. Przychodzi o ósmej, a wychodzi – Bóg wie kiedy. Wraca wieczorami i podczas urlopu. Wszystkie jego spotkania towarzyskie, sporty, rodzina, wszyscy i wszystko grają drugie skrzypce przy jego pracy.

Ludzie, którzy z nim pracują, sami są artystami; lecz bez inspiracji i kierowniczego wpływu Disneya, bez jego upartej determinacji, by ciągle ulepszać filmy, bez jego umiejętności wydobywania z nich coraz więcej, ci sami artyści błyszczeliby jako indywidualności, ale filmy byłyby sieczką.

Walt Disney - Czarny książe Hollywood Eliot, Marc 9788371635458:135

02.11.2012
Bert, kominiarz i człowiek orkiestra, zabawiał publiczność w parku wodewilowym programem, który przypominał jeszcze jedną stronę Disneya – wczesne stadium kariery młodego Walta, który sam stał się „człowiekiem orkiestrą”, szefem własnego studia. Walt Disney - Czarny książe Hollywood Eliot, Marc 9788371635458:327

02.11.2012
Dużo eksperymentów przeprowadzasz osobiście.

To prawda.

Uważasz, że to ważne?

Uważam, że jest szalenie ważne, by jak najwięcej czasu spędzać przy stole. Teraz nie pracuję w laboratorium tyle, ile bym chciał. To bardzo ważne, żeby naprawdę usiąść i prowadzić eksperymenty, podczas prostego procesu czuwania nad doświadczeniem przychodzi do głowy mnóstwo pomysłów. Bardzo trudno o nowe poglądy i nowe pomysły, kiedy się nie rozumie naprawdę eksperymentów, które za nimi stoją.

Pasja poznawania. W co wierzą uczeni. Wolpert, Lewis 9788385458401:217

02.11.2012
No cóż, w większości dziedzin, włącznie ze sztuką, wpadanie na oryginalne pomysły, to znaczy na użyteczne oryginalne pomysły – bezużyteczne oryginalne pomysły można kupować na pęczki – odbywa się zgodnie z pewnymi ogólnymi regułami. Po raz pierwszy dowiedziałem się o tym ponad dwadzieścia lat temu, podczas seminarium w Aspen, w Kolorado. Było tam dwóch malarzy, poeta, biolog, i jeden fizyk teoretyczny, to znaczy – ja. Rozmawialiśmy o tych przypadkach, kiedy udało nam się, w naszych rozmaitych dziedzinach, wpaść na użyteczny, twórczy pomysł, i ku naszemu zdziwieniu okazało się, że nasze opisy były niemal izomorficzne.

Zawsze na drodze stawała jakaś przeszkoda i zawsze ktoś wytrwale i z wysiłkiem myślał o tym, jak ją przezwyciężyć. W naukach teoretycznych była to często trudność z wyjaśnieniem jakichś danych doświadczalnych, niezgodnych z istniejącą teorią. W malarstwie lub w poezji mogła to być trudność z wyrażeniem czegoś z pomocą dostępnych środków. I zawsze ten ktoś myślał i myślał nad przezwyciężeniem trudności i nie potrafił tego zrobić. A przecież, poza świadomością, umysł najwyraźniej nadal pracował nad problemem, bo w którymś momencie, później – powiedzmy podczas biegania, jazdy na rowerze, golenia się albo gotowania – człowiek wpadał nagle na pożyteczny pomysł.

Odkrycie procesu wspólnego dla tak odmiennych dziedzin wywarło na mnie spore wrażenie. Nie wiedziałem tylko, że ludzie już dużo wcześniej zwrócili na to uwagę. Na przykład Helmholtz, wielki dziewiętnastowieczny pruski chirurg wojskowy, fizjolog i fizyk, opisał ten proces, a jego trzy stadia nazwał nasyceniem (nasycenie umysłu problemem), inkubacją (oczekiwaniem, aż w umyśle wykluje się rozwiązanie), a wreszcie – iluminacją (dostrzeżenie użytecznej twórczej idei, która w pewnym momencie nagłe się wyłania). Później pisał o tym samym matematyk Henri Poincaré, który dodał jeszcze etap czwarty, ważny, chociaż dość oczywisty – weryfikację (sprawdzenie, czy pomysł naprawdę działa).

Pasja poznawania. W co wierzą uczeni. Wolpert, Lewis 9788385458401:242_2

02.11.2012
Te, które wiążą się z wytrwałością. Na tych wszystkich skalach od jednego do dziesięciu, na których człowiek zaznacza swoją pozycję, za wytrwałość daję sobie notę wysoką. Bardzo ważne jest też wiedzieć, kiedy przestać – tutaj miałbym chyba niższą notę. Być może niektóre rzeczy robię i robię, z nadmiernym uporem. Sądzę, że ważna jest również orientacja w bieżących osiągnięciach i wydaje mi się, że w tym jestem całkiem dobry. Miałem chyba szczęście, bo należałem do tych, którzy dość wcześnie wyrobili sobie taką pozycję w nauce, że mogą uczestniczyć w wielu spotkaniach, rozmawiać z innymi i zaczynają tworzyć szeroki krąg przyjaciół naukowców i czerpać z tego ogromne korzyści. Pasja poznawania. W co wierzą uczeni. Wolpert, Lewis 9788385458401:346_2

02.11.2012
Dobre pomysły powstają dzięki ćwiczeniu umysłu. Pasja poznawania. W co wierzą uczeni. Wolpert, Lewis 9788385458401:350

02.11.2012
Ja chciałem, żeby książka budziła zainteresowanie nie nazwiskiem na okładce, a treścią. Matka Diabła. Kulisy rządów Chruszczowa. Suworow, Wiktor 9788375108675:290

14.11.2012
Trzeba było zająć się równoległymi tematami, które pojawiały się w trakcie pisania. Matka Diabła. Kulisy rządów Chruszczowa. Suworow, Wiktor 9788375108675:293

14.11.2012
Ciekawa książka zawsze jest mądra, ma sens i treść, podnosi na duchu. Ale co zrobić, żeby taką napisać? Powiadają, że trzeba włożyć w swoje dzieło kawałek duszy.

Nie, obywatele! Nie łudźcie się! Kawałek to za mało!
Nie żałujcie! Nie oszczędzajcie! Nie skąpcie!
Włóżcie ją całą! Bez reszty!
Ale co potem? Jeżeli oddać całą duszę, co pozostanie?
Nie bójcie się, sceptycy, cynicy i pesymiści. Dusza jest przecież nieśmiertelna. Jeżeli włożycie duszę w swoje dzieło, nie stracicie na tym. Wręcz przeciwnie, wasza dusza będzie tylko piękniejsza, głębsza i czystsza.

Zastanawiam się, co jest łatwiejsze: napisanie ciekawej książki czy nakręcenie ciekawego filmu? Tu nie może być dwóch zdań. Żeby nakręcić ciekawy film, trzeba włożyć duszę i pieniądze. A w przypadku książki wystarczy sama dusza? Zgodzicie się: kałamarz z atramentem, gęsie pióro i papirus nie są dużym wydatkiem. Na dobrą sprawę inwestujemy tylko w duszę.
I to wszystko?
To wszystko.

Matka Diabła. Kulisy rządów Chruszczowa. Suworow, Wiktor 9788375108675:295

14.11.2012
Do powodzenia misji takiej jak ta zakończona śmiercią Bin Ladena prowadzi całe mnóstwo monotonnej pracy. Snajper. Opowieść komandosa seal team six. Wasdin, Howard E.; Templin, Stephen 9788324016471:8

30.11.2012
Jako dziecko nauczyłem się przywiązywać wagę do szczegółów – pilnując, żeby ani jeden orzech pekanowy nie został na ziemi, kiedy tato będzie wracał do domu, ratowałem dupę przed chłostą. Teraz ta sama dbałość o szczegóły miała ratowąć mi dupę przed odstrzeleniem albo wysadzeniem w powietrze. Właśnie dzięki dbałości o szczegóły nigdy nie przydarzyła mi się awaria spadochronu. Snajper. Opowieść komandosa seal team six. Wasdin, Howard E.; Templin, Stephen 9788324016471:118

30.11.2012
Całe życie komponował, nie troszcząc się o wykonania i rozgłos – dopiero dziś zaczyna być znany. No i bardzo dobrze, chodzi o dzieło, nie o odegranie roli w „historii”, „rozwoju”, „życiu”. Arystoteles i Platon są dziś bardziej znani niż w swojej epoce. Trzeba tylko mieć w siebie wiarę „ponadczasową”. Dzienniki - Stefan Kisielewski Kisielewski, Stefan 9788320716733:820

05.02.2013
I tak oto Krupp, którego noga nigdy nie postała w biurze konstrukcyjnym i który bardzo wcześnie rozstał się ze szkołą, przystąpił do budowy osobliwych urządzeń z drzewa dębowego, żelaza i stali. „Musiał to być najdziwaczniejszy warsztat tamtych czasów. Toporne urządzenia transmisyjne w postaci szerokich belek drewnianych, obracających się w prymitywnych łożyskach, właściwie hakach żelaznych; gwoździe, specjalnie do tego celu kowane, zastępowały śruby, osobliwe naciągi napinały liny”, dworuje sobie Wilhelm Berdrow.

Wiosną, gdy w łożysku rzeki znów rozległ się plusk wody, w stalowni Kruppa ruszył osobliwy system kół. Wiele rzeczy trzeba tu było zmienić, w wielu miejscach wzmocnić czy zastosować inną zupełnie konstrukcję. Ale z czasem urządzenia się dotarły i pewnego dnia pierwsza para idealnie wyszlifowanych łożysk czekała na odbiorcę. W wiele lat później Alfred Krupp zwierzał się „Gdybym był przewidział trudności, z jakimi zetknę się przy tej okazji, nie byłbym się podjął tego zadania, nawet gdyby mi oferowano 55 talarów za sztukę. Przysporzyło mi to niesłychanych kłopotów; przy czym dwa walce były zupełnie do niczego.”

Z uwagi na nieobliczalność rzeczułki Krupp zmienił konstrukcję swoich urządzeń tak, aby w razie potrzeby mogły być napędzane za pomocą koła zamachowego poruszanego ręcznie przez trzech lub czterech robotników. Ponieważ stal była bardzo twarda, prace tokarskie i szlifierskie wymagały niesłychanego mozołu. Niepozorny, wręcz śmiesznie mały zakładzik nad rzeką Berne dał przecież Kruppowi możliwość zapoznania się z problemami stalownictwa od podstaw.

Geniusze i spekulanci. Jak rodził się kapitalizm. Ogger, Guenter 9788306022766:111

22.07.2013
Po raz pierwszy też ujawnia się mania Alfreda nieustannego zapisywania wszystkiego, co mu przychodzi do głowy. Geniusze i spekulanci. Jak rodził się kapitalizm. Ogger, Guenter 9788306022766:115

22.07.2013
Jak we wszystkim, tak i w tym okazał się pedantem. Geniusze i spekulanci. Jak rodził się kapitalizm. Ogger, Guenter 9788306022766:129

22.07.2013
Podczas bezsennych nocy „odruchowo chwyta za ołówek”, zapisując kolejne notesy. Geniusze i spekulanci. Jak rodził się kapitalizm. Ogger, Guenter 9788306022766:131

22.07.2013
Mieli doskonałe pomysły i dość wyobraźni na to, aby prawidłowo przewidzieć kierunki rozwoju przemysłowego w Zagłębiu Ruhry – powstawanie potężnych, powiązanych pionowo koncernów mieszanych. Brakowało im natomiast dyscypliny oraz zmysłu techniczno-organizacyjnego. W kilka dziesięcioleci później wyposażony w te cechy August Thyssen zrealizował to, o czym ci dwaj tylko mogli marzyć. Geniusze i spekulanci. Jak rodził się kapitalizm. Ogger, Guenter 9788306022766:245_2

06.08.2013
Powróćmy jednak do starego Thyssena – twórcy miliardowej fortuny. Jeśli w tyle lat po pierwszych przedsiębiorcach potrafił stworzyć tak rozległy koncern metalurgiczny, to stało się tak dlatego, że był mistrzem w trzech dziedzinach. Przede wszystkim był świetnym technikiem; w lot oceniał wartość każdej innowacji w dziedzinie wytopu i obróbki stali i za wszelką cenę starał się jak najszybciej wprowadzić ją w swoich zakładach. Po drugie, był urodzonym organizatorem, potrafił tak efektywnie zaplanować swoje zakłady i zorganizować ich pracę, jak nikt z jego konkurentów. I wreszcie po trzecie, potrafił wymyślać i realizować najbardziej fantastyczne transakcje finansowe – transakcje, przy których każdy inny przemysłowiec skręciłby kark. Geniusze i spekulanci. Jak rodził się kapitalizm. Ogger, Guenter 9788306022766:262

06.08.2013
Nie był on tuzinkowym konstruktorem, miał dalekosiężne plany. W wiele lat później wyznał w liście do brata Karola, że już dawniej marzył o stworzeniu przedsiębiorstwa o randze światowej. „Już od wczesnej młodości – pisał – marzyłem o stworzeniu przedsiębiorstwa o zasięgu światowym ? la Fuggerowie, które nie tylko mnie, ale także moim potomkom przyniosłoby władzę i uznanie w świecie...” Geniusze i spekulanci. Jak rodził się kapitalizm. Ogger, Guenter 9788306022766:279

06.08.2013
Przy całym swoim zamiłowaniu do nauki Werner Siemens od początku uważał się jednak za przedsiębiorcę, a nie tylko wynalazcę. Ta właśnie podstawowa projekcja życia, której ani na chwilę się nie sprzeniewierzył, sprawiła, że Werner Siemens wybił się ponad całą masę eksperymentujących wynalazców i techników, jakich nie brakowało wtedy w Niemczech. Dla Siemensa technika nigdy nie była celem samym w sobie. Rozwijając swoje pomysły, wychodził zawsze od konkretnych problemów, które przychodziło mu rozwiązywać. Wybierał przy tym te problemy, za których rozwiązanie ktoś gotów był suto zapłacić. Geniusze i spekulanci. Jak rodził się kapitalizm. Ogger, Guenter 9788306022766:279_2

06.08.2013
Od pierwszej chwili zasmakował w tym niecodziennym zadaniu. Geniusze i spekulanci. Jak rodził się kapitalizm. Ogger, Guenter 9788306022766:300

06.08.2013
Feliks Pinner tak charakteryzuje bossa koncernu AEG, który dla wielu współczesnych stanowił zagadkę: „Emil Rathenau był naturą nieskomplikowaną; nie był mędrcem, zręcznym dialektykiem ani porywającym mówcą; nie nadążał za subtelnym tokiem rozumowania. Nie był też typem brutalnego władcy i jak na człowieka wielkiego sukcesu odznaczał się niezwykłą łagodnością. Miał po prostu jedną zasadniczą cechę: widział przyszłość jasno jak na dłoni. Dzięki proroczemu zaiste darowi dostrzegał bez specjalnego wysiłku tendencje rozwojowe, nad których odkryciem inni musieli zdrowo się namęczyć...” Geniusze i spekulanci. Jak rodził się kapitalizm. Ogger, Guenter 9788306022766:312

06.08.2013
Ten niewykształcony, stroniący od ludzi i wiecznie skrępowany syn oberżysty pracował w małym sklepie kolonialnym i mieszkał u starszego brata, Wilhelma. Nikt by nie podejrzewał w nim autora najdonioślejszej bodaj idei od czasu wynalezienia maszyny parowej. Sam wtedy chyba nie wiedział, że jest geniuszem technicznym na miarę Wernera Siemensa. Mikołaj August Otto wiedział tylko jedno: że musi pracować po nocach jak opętany nad rozwiązywaniem problemów, które stwarzał silnik spalinowy. Geniusze i spekulanci. Jak rodził się kapitalizm. Ogger, Guenter 9788306022766:329

06.08.2013
Rola nacisku grupy i wzajemnej kontroli, co zapewnia należyte wykonanie zadania – każdy się każdemu przygląda i wtrąca się w cudze sprawy. Bogactwo i nędza narodów Landes, David S. 9788372005069:207_2

10.08.2013
„Nie wpadaj w gniew, lecz im dorównaj.” Bogactwo i nędza narodów Landes, David S. 9788372005069:490

10.08.2013
Wkrótce po zaznajomieniu się z redakcją następowała regularnie taka scena: młodego adepta wzywano do gabinetu redaktora naczelnego i ofiarowywano mu broszurkę. Zawierała ona sto dziesięć zasad, zgodnie z którymi należało w „Star” pisać. „Kiedy zaczynało się pracować w tej gazecie, dostało się to do przestudiowania – wyjaśniał później Hemingway – i od tej chwili człowiek był odpowiedzialny za przestrzeganie zasad. Było to jak odczytany w wojsku rozkaz.” Kodeks zawierający sto dziesięć prawideł, zasad, którymi posługiwano się w „Kansas City Star” opracował legendarny pułkownik William Rockhill Nelson; to on zrobił z tej gazety to, czym stała się w świadomości Amerykanów. Swoje zasługi w opracowywaniu Kodeksu mieli również pierwsi wydawcy pisma – T. W. Johnson i A. Butts. I chociaż z biegiem czasu zmieniały się pewne szczegóły, podstawowe zasady „Kodeksu” nie uległy działaniu czasu i wiele z nich do dziś zachowało swą inspirującą siłę. Był to na swój sposób dokument wyjątkowy. „Kodeks” nie zawierał instrukcji dotyczących ortografii czy gramatyki, znajdował się tam raczej rady, przepisy, zalecenia i uogólnienia doświadczeń, jak i w jaki sposób pisać. Już na samym początku znajdujemy zasady, które w decydującej mierze ukształtowały styl Hemingwaya. „Pisz krótkie zdania! Pisz krótkie pierwsze akapity! Używaj żywego języka! Nie zaprzeczaj, ale udowadniaj!” Żaden uniwersytet nie dałby Hemingwayowi tego, co zdobywał posługując się na co dzień zasadami „Kodeksu”. Pierwsza reguła: „Pisz krótkie zdania!” była rodzajem dżentelmeńskiej umowy, do której czytelnicy „Star” przywykli i której dziennikarze przestrzegali niczym prawa. Werbalizm, zbędne metafory, retoryka musiały ustąpić pola. Była to pierwsza operacja, jakiej każdy młody reporter poddawał się już na samym początku swojej dziennikarskiej kariery. Przystrzygano mu i poprawiano styl i słownik. „Nigdy nie używaj starego slangu! Unikaj wyrazów, których się powszechnie nadużywa! Aby slang był atrakcyjny, musi być świeży, nowy. Wystrzegaj się używania przymiotników, zwłaszcza takich przesadnych jak wspaniały, cudowny, wstrząsający, majestatyczny i tym podobnych.” (…) Wartościowy artykuł dla „Star” musi posiadać dwa atrybuty: dokładność i atrakcyjność czytelniczą. One to pomagają budować zaufanie czytelnika do gazety. (str. 37) (…) „Jedynym sposobem doskonalenia pisania jest pisanie!” - podkreślał. (str. 38) Hemingway reporter Machala, Drahoslav; Machala Ivan 9788321605203:33_2

09.09.2013
„Jak wszyscy prawdziwi pisarze Hemingway nie zawdzięcza niczego jakimś wpływom, posiada bowiem zdolność wybierania zawsze właściwego wpływu – a ten drobiazg ja osobiście nazywam geniuszem!” Hemingway reporter Machala, Drahoslav; Machala Ivan 9788321605203:39

09.09.2013
Ernest Hemingway nie był wcale cudownym dzieckiem, któremu Parki wywróżyły karierę sławnego pisarza. Nie był też nadczłowiekiem czy też człowiekiem wybranym lub predestynowanym. Przychodząc na ten świat otrzymał w darze talent, darem też były okoliczności, w jakich się znalazł – ich przychylny układ. Hemingway reporter Machala, Drahoslav; Machala Ivan 9788321605203:39_2

09.09.2013
Niezwykłe poczucie odpowiedzialności i wymagania w stosunku do samego siebie. Nie polegał jedynie na uroku swojej osobowości. Wprost przeciwnie! Świadomie i wytrwale usiłował poszerzać granice swoich umiejętności w każdej dziedzinie, na której się skupił, aby wyróżniać się wiadomościami, zręcznością albo czynem. Zapału i entuzjazmu, z jakimi rzucał się w wir nowych, nieznanych spraw, które go podniecały, starczyło mu na całe życie. Przede wszystkim w pracy pisarskiej. Hemingway reporter Machala, Drahoslav; Machala Ivan 9788321605203:39_3

09.09.2013
Jednakże pisarzem mógł się stać jedynie dlatego, że narzucił sobie twarde rygory wojskowej, żelaznej samodyscypliny. Nie litował się nad sobą, nie szukał winy w innych i zawsze starał się być wobec siebie surowy i wymagający. Hemingway reporter Machala, Drahoslav; Machala Ivan 9788321605203:40

09.09.2013
Jest to zdumiewające, ale już w pierwszym reportażu z Europy pojawiła się zapowiedź wielkiego tematu, który Hemingway z takim mistrzostwem podjął w noweli „Stary człowiek i morze”. Przez trzydzieści lat nosił w sobie ten temat niczym własną tajemnicę, przez trzydzieści lat powstrzymywał się, żeby przedwcześnie nie ująć go w słowa. Hemingway reporter Machala, Drahoslav; Machala Ivan 9788321605203:89

18.09.2013
Reportaż „Połów tuńczyka w Hiszpanii”, który Hemingway wysłał do Kanady z Paryża, był datowany w Vigo i ukazał się w „Toronto Star Weekly” 18 lutego 1922 roku. Nikt spośród kanadyjskich czytelników nie mógł się nawet domyślać, że czyta właściwie pierwszy konspekt, szkic noweli „Stary człowiek i morze”, za którą w 1954 roku Hemingway otrzymał literacką nagrodę Nobla. Hemingway reporter Machala, Drahoslav; Machala Ivan 9788321605203:90

18.09.2013
Gertruda Stein nieraz przypominała Hemingwayowi, jak ważna jest dla człowieka, który chce pisać, umiejętność obserwacji, nauczenie się jej. Właśnie obserwacja i konstrukcja tworzą wyobraźnię, są rękojmią dla wyobraźni. Gertruda Stein mówiła mu o tym, jakie znaczenie ma dla pisarza spostrzegawczość i wyczucie szczegółu, zwracała mu uwagę, jak istotne jest stworzenie własnej metody pracy. Hemingway reporter Machala, Drahoslav; Machala Ivan 9788321605203:134

18.09.2013
Pomogły Hemingwayowi zrozumieć i utwierdzić się w przekonaniu, że pisanie to ciężka praca. Zdał sobie sprawę, że stawianie sobie wymagań, wola, a przede wszystkim regularność i wytrwałość mają w pracy literackiej taką samą wartość dla pisarza jak talent. Hemingway reporter Machala, Drahoslav; Machala Ivan 9788321605203:135

18.09.2013
Hemingway z początku tolerował sążniste rozmowy, którymi Gertruda Stein go karmiła, i dzięki nim zdobył wiele wyjątkowo cennych informacji o malarstwie i literaturze. Jednakże w miarę upływu czasu jej pouczanie zaczęło go ograniczać, czuł instynktownie, że nie wolno mu sprzeniewierzyć się samemu sobie, że nie wolno zdusić własnej indywidualności. Hemingway reporter Machala, Drahoslav; Machala Ivan 9788321605203:135_2

18.09.2013
Hemingway przybył więc do Genui, i to na kilka dni przed rozpoczęciem Konferencji Gospodarczej. Trzymał się zasady, że reporter powinien na miejsce, gdzie się mają odegrać ważkie wydarzenia, przybywać z pewnym wyprzedzeniem. Dzięki temu miał możliwość zorientowania się w politycznej sytuacji kraju, spokojnie wyrobić sobie swoje zdanie. Hemingway reporter Machala, Drahoslav; Machala Ivan 9788321605203:155

18.09.2013
Madame Gangwisch nieraz opowiadała mi o owym nieszczęsnym dniu, kiedy do Chamby przyjechała cała zapłakana żona Hemingwaya – Hadley. Przez cały wieczór mąż nie mógł z niej wydobyć, co się właściwie stało. Płakała tylko i płakała. Dolewał jej grzanego wina, a kiedy uspokoiła się trochę, wyznała w końcu, że na paryskim dworcu Gare de Lyon ktoś ukradł jej walizeczkę, w której wiozła mężowi maszynopisy opowiadań, żeby mógł w Chamby dalej nad nimi pracować. Hemingway nie mógł w to uwierzyć, całą noc nie spał. Hemingway reporter Machala, Drahoslav; Machala Ivan 9788321605203:193

18.09.2013
Mice: Ile napisanego już tekstu czyta pan, zanim zacznie pan znowu pisać?
W.K. [Wasz Korespondent - Ernest Hemingway - przyp. JF]: najlepiej przeczytać wszystko od początku codziennie, poprawiając przy tym, a potem zacząć tam, gdzie się poprzedniego dnia przerwało. Jeśli jest pan już tak daleko, że nie może pan tego codziennie robić – niech pan czyta codziennie ostatnie dwa albo trzy rozdziały, a potem raz na tydzień wszystko od początku. W ten sposób powstaje całość.
Hemingway reporter Machala, Drahoslav; Machala Ivan 9788321605203:253

18.09.2013
Mice: Jakie książki powinien pisarz przeczytać?
W. K. [Wasz Korespondent - Ernest Hemingway - przyp. JF]: Powinien przeczytać wszystkie, aby wiedzieć, kogo ma przewyższyć.
Mice: Nie może przecież przeczytać wszystkiego.
W. K.: Nie mówię, że może, mówię, że powinien. Oczywiście, że nie może.
Mice: A więc jakie książki są ważne?
W. K.: Powinien pan przeczytać „Wojnę i pokój” i „Annę Kareninę” Tołstoja, „Panią Bovary” i „Edukację sentymentalną” Flauberta, „Buddenbrooków” Tomasza Manna, „Dublińczyków” Joyce'a, jego „Portret artysty” i „Ulissesa”, „Toma Jonesa” i „Josepha Andrewsa” Fieldinga, „Czerwone i czarne” i „Pustelnię parmeńską” Stendhala, „Braci Karamazow” i dwa inne dzieła Dostojewskiego, „Huckleberry Finna” Marka Twaina, „Otwartą łódź” i „Niebieski hotel” Stephena Crane'a, wszystkich dobrych Maupassantów, wszystkich dobrych Kiplingów, całego Turgieniewa i tak dalej.
Mice: A więc pisarz powinien przeczytać wszystkie te książki?
W. K.: Wszystkie te i jeszcze wiele innych, w przeciwnym razie nie będzie wiedział, kogo ma przewyższyć.
Mice: Co ma pan na myśli mówiąc: ma przewyższyć?
W. K.: Niech pan posłucha. Nie ma przecież sensu pisać o czymś, o czym już pisano; warto jedynie wówczas, jeśli chce się to przewyższyć. Pisarz naszych czasów powinien pisać o tym, o czym jeszcze nie pisano, albo przewyższyć to, co napisali zmarli. Jedyny sposób, w jaki może stwierdzić, czy mu to idzie, jest współzawodnictwo ze zmarłymi. Większość żywych pisarzy nie istnieje, ich sławę stworzyli krytycy, którym zawsze jest potrzebny sezonowy geniusz, ktoś, kogo doskonale rozumieją i czują się pewni siebie oceniając go. Ale jak ci sztucznie stworzeni geniusze umierają, przestają istnieć. Jedynymi ludźmi, z którymi pisarz może rywalizować, są zmarli, o których wiadomo, że są dobrzy. Jest tu podobieństwo do biegacza, który walczy raczej z czasem, po prostu stara się pokonać swoich aktualnych rywali. Jak nie biegnie na czas, nigdy nie dowie się, co zdolny jest osiągnąć.
Hemingway reporter Machala, Drahoslav; Machala Ivan 9788321605203:254

18.09.2013
Mice: co uważa pan za pierwszy najlepszy trening dla pisarza? W.K.[Wasz Korespondent - Ernest Hemingway - przyp. JF]: Nieszczęśliwe dzieciństwo. Hemingway reporter Machala, Drahoslav; Machala Ivan 9788321605203:255

18.09.2013
Jeśli wierzysz w swoją twórczość, tak jak ja wierzę w ważność pracy pisarskiej, i jeśli pracujesz systematycznie – nigdy nie będziesz rozczarowany, wtedy tylko, jeśli zbytnio uganiasz się za sławą. Nie powinieneś się pogodzić jedynie z tym, jak mało wymierzono ci czasu na życie i na to, abyś dokonał swojego dzieła. Hemingway reporter Machala, Drahoslav; Machala Ivan 9788321605203:264

18.09.2013
A jak już piszesz, nigdy ci się nie uda napisać wszystkiego tak dobrze, jak byś chciał. Jest to nieustanne wyzwanie i jednocześnie najcięższa ze wszystkich prac, jakie kiedykolwiek wykonywałem. Dlatego piszę. I bywam bardzo szczęśliwy, jeśli mi dobrze idzie. Hemingway reporter Machala, Drahoslav; Machala Ivan 9788321605203:264_2

18.09.2013
Nieopodal Plaza del Callao, gdzie stał ongiś hotel „Florida”, znajduje się restauracja „Callejón de Ternera”. Mieszkańcy Madrytu mówią, że w okresie sezonu turystycznego ciągną tu pielgrzymki wielbicieli Hemingwaya z całego świata. I dziś wpadają tu znani artyści, ale obecność Hemingwaya czuje się tutaj stale. Właściciele restauracji wiedzą, że rozmaite legendy przyciągają cudzoziemskich przybyszów. Na ścianach wiszą powiększone fotografie Ernesta Hemingwaya: mistrz zamyślony, śmiejący się mistrz z ogromną siwą brodą, mistrz pijący wino, mistrz siedzący przy stole i rozmawiający ze starym Baskiem w berecie i koszuli w kratę... Hemingway reporter Machala, Drahoslav; Machala Ivan 9788321605203:395

18.09.2013
Dla każdego pisarza każda książka powinna być nowym początkiem, gdzie wciąż usiłuje osiągnąć coś, czego osiągnąć nie można. Zawsze powinien próbować dokonać czegoś, czego jeszcze nikt przed nim nie zrobił, czego próbowali inni, ale w czym zawiedli. Tak więc, jeśli ma ogromne szczęście, może raz na jakiś czas odnieść sukces. Hemingway reporter Machala, Drahoslav; Machala Ivan 9788321605203:402

18.09.2013
Hemingway już w młodości wyróżniał się świadomym podejściem do życia i już wówczas postanowił, że pisanie stanie się jego zasadniczym celem. Decyzji tej podporządkował każdy ważki odcinek swojego życia, uważał ją bowiem za stałą we własnym systemie wartości. Twarde warunki życiowe nauczyły go wkrótce, że w skomplikowanym wirze ludzkich spraw można coś osiągnąć jedynie wartościowym dziełem o znamionach wyjątkowości. Było to dlań naturalne we współpracy z magazynami i gazetami, tu też mają swoje źródło najistotniejsze cechy jego pisarskiego mistrzostwa. W procesie kształtowania się postaw Hemingwaya dokonują się zmiany lub uzupełnienia różnych płaszczyzn. Obok odpowiedzialności i pracowitości, z którymi (zwłaszcza w działalności dziennikarskiej) połączony był także pewien rodzaj odwagi i zdrowego tupetu, Hemingway często dał się ponosić młodzieńczo śmiałym pomysłom, nieobca mu też była próżność (mężczyźni wszakże bywają niezwykle uczuleni i wrażliwi!). A przy tym wszystkim jakże godne podziwu jest jego zdyscyplinowanie w pracy, niezgoda na własne błędy, samowychowywanie i autokontrola oraz niemal zakonne reguły, które miały nie dopuścić do sprzeniewierzenia się własnemu talentowi. A jeśli do tego wszystkiego dodamy ambicję, aby być wszędzie tam, gdzie się coś istotnego dzieje, jeśli dodamy niepokój ducha, a zarazem również część mobilizującej miłości własnej, która mu podszeptywała, aby zawsze starał się być we wszystkim pierwszy - otrzymamy portret człowieka, jakich niewielu wydaje jedno pokolenie. Hemingway reporter Machala, Drahoslav; Machala Ivan 9788321605203:430

18.09.2013
Nie było, niestety, urządzeń elektrycznych pozwalających na użycie taśmy panchromatycznej we wnętrzach. Dopiero po latach wpadłem na myśl, żeby samemu zrobić taki sprzęt. Moje życie, moje filmy Renoir, Jean 6315/K:56

19.09.2013
„Czy kino jest sztuką?” „A co was to może obchodzić?” – brzmi moja odpowiedź. Można robić filmy albo zajmować się ogrodnictwem. Jedno i drugie ma takie samo prawo do miana sztuki jak poemat Veraline’a lub obraz Delacroix. Jeśli wasze filmy lub wasz ogród są piękne – to znaczy, że uprawiacie sztukę ogrodnictwa, albo sztukę kina: jesteście artystami. Cukiernik, któremu udaje się tort jest artystą. Rolnik (jeszcze nie zmechanizowany) tworzy dzieło sztuki, gdy orze bruzdę. Sztuka nie jest zawodem, to sposób, w jaki wykonuje się wszelką czynność ludzką. Proponuję wam moją definicję sztuki: sztuka to „robienie”. Sztuka poetycka, to sztuka robienia poezji. Sztuka miłości, to sztuka kochania. Moje życie, moje filmy Renoir, Jean 6315/K:94

19.09.2013
„Komponował, ponieważ nie mógł oprzeć się pokusie komponowania”. Dodawał jeszcze: „To go napadało jak chęć siusiania”. Moje życie, moje filmy Renoir, Jean 6315/K:94_2

19.09.2013
Wycieczka na wieś i Ludzie z zaułka ilustrują dobrze to, co myślę o wzajemnych stosunkach pomiędzy scenariuszem a realizacją. Stosunki te cechuje pozorny brak wierności. Ogromny dystans dzieli projekt filmu od końcowego rezultatu. A jednak moja niewierność jest tylko pozorna, ponieważ, jak sądzę, zawsze pozostaję wierny duchowi dzieła. Scenariusz w moim pojęciu dostarcza mi tylko narzędzi, które zmieniam w miarę jak zbliżam się do celu; ten zaś powinien pozostawać niezmienny. Ten cel autor nosi w sobie, często nie wiedząc o tym, a jednak, gdy go nie ma, rezultat okazuje się wątpliwy. Autor filmu ujawnia charakter swoich postaci każąc im mówić, klimat ogólny – konstruując dekorację lub dobierając plenery. Jego przeświadczenie wewnętrzne kształtuje się dopiero z upływem czasu i najczęściej – dopiero w trakcie współpracy z innymi twórcami filmu: aktorami technikami, scenografem lub w zetknięciu z naturalnymi elementami rzeczywistości. Musimy być posłuszni pewnemu niewzruszonemu prawu: istota przedmiotu ujawnia się w miarę jak przedmiot ten zaczyna istnieć. Moje życie, moje filmy Renoir, Jean 6315/K:122

19.09.2013
Za każdym razem, gdy to tylko było możliwe, stosowałem włoską próbę. Przekonali mnie do niej Michel Simon i Louis Jouvet. Polega ona na tym, że wokół stołu gromadzi się wykonawców danej sceny i każe im odczytywać tekst bez żadnej interpretacji. Aby taka lektura była owocna, musi być tak samo płaska ja odczytywanie książki telefonicznej. W praktyce każdy sumienny aktor w ten sposób uczy się swojej roli, nie pozwalając sobie na jakąkolwiek reakcję zanim nie zgłębi możliwości interpretacyjnych, tkwiących w każdym zdaniu, każdym słowie, każdym geście. Aktorom, którzy od razu starają się nadać określony kształt swojej interpretacji roli, grozi popadnięcie w stereotyp. Każda rola w sztuce teatralnej lub filmie powinna być oryginalną kreacją, zaś praca pośpieszna nie pozwala wyjść poza utarte ścieżki. Jakaś aktorka musi zagrać rolę matki rozpaczającej nad trupem swego syna. Jest bardzo prawdopodobne, że wyrazi ona swój ból na wzór scen już widzianych. Jej krzyki i płacze będą przypominać krzyki i płacze, które ona sama albo inne aktorki już stosowały. Siedzimy więc pospołu – aktorzy i reżyser – i zmuszamy się, żeby czytać tekst dwa, trzy, dwadzieścia razy, jeśli to konieczne. Nagle w monotonnej lekturze tekstu reżyser zauważa jakąś iskierkę. To jest właśnie to. Uchwyciwszy się tego momentu aktor ma już szansę stworzyć oryginalną interpretację roli. W tym działaniu tkwi coś magicznego – coś, co zawodzi bardzo rzadko. Moje życie, moje filmy Renoir, Jean 6315/K:126

19.09.2013
Jak mówił Werner Krauss – zręczny aktor, posługujący się stereotypami, z pewnością osiągnie natychmiastowy sukces – publiczność bowiem bardzo lubi poruszać się po znanym terenie. Oryginalność i sukces to, moim zdaniem, obce sobie dziedziny. Wierzę jednak, że oryginalność, wbrew pozorom, bierze w końcu górę, a łatwe powodzenie szybko idzie w niepamięć. Ludzie znają tylko dlatego nazwisko Sary Bernhardt, ponieważ istnieje w Paryżu teatr noszący to właśnie miano; mój ojciec zauważał, że ta sławna aktorka grała jak koza. Kto dziś pamięta Luca Oliviera Mersona, malarza w swoim czasie obsypanego zaszczytnymi tytułami i medalami? Wiarę w nieśmiertelność utwierdza myśl, że Van Gogh, który za życia nie sprzedał ani jednego obrazu, po śmierci nie zaspokoił swym dorobkiem nawet drobnej części niezliczonych amatorów. Uznanie przez publiczność wartości dzieła i umieszczenie ich we właściwej hierarchii zabiera często sporo czasu. Sława najczęściej przychodzi dopiero po śmierci. Moje życie, moje filmy Renoir, Jean 6315/K:127

19.09.2013
A zwłaszcza, jak już mówiłem, trzeba poczynić tysięczne zabiegi asekuracyjne, zanim się wprowadzi jakąś nowość na ekran. Reguła ta obowiązuje zresztą nie tylko w kinie. Publiczność jest leniwa. Schlebiajmy jej lenistwu, a osiągniemy sukces. Moje życie, moje filmy Renoir, Jean 6315/K:136

19.09.2013
Inna złota zasada filmu „komercjalnego” głosi, że publiczność wolno zaskakiwać tylko „fizycznie”. Można, poprzez nagromadzenie morderstw i tragicznych zdarzeń, wydzierać jej z piersi okrzyki przerażenia, ale nie należy jej zmuszać do zastanawiania się nad jakimiś problemami. Moje życie, moje filmy Renoir, Jean 6315/K:136_2

20.09.2013
Na szczęście, jak czytelnik już wie, całą satysfakcję odnajduję w „robieniu”. Moje życie, moje filmy Renoir, Jean 6315/K:176

20.09.2013
Saint-Exupéry pracował u nas w domu nad swym Nocnym lotem. Rankiem, schodząc na śniadanie, zastawaliśmy go przy stole w trakcie kolacji! Moje życie, moje filmy Renoir, Jean 6315/K:187

20.09.2013
These views were entirely consistent with the fundamental Christian premise that God’s revelations are always limited to the current capacity of humans to comprehend. The Victory of Reason. How Christianity Led to Freedom, Capitalism and Western Success Stark, Rodney 9780812972337:11

25.02.2014
Kiedy widzę jak wspaniale potrafię rozegrać punkt albo uderzyć kończącą piłkę z forhendu, moje morale rośnie. Co więcej, wizualizuję sobie przy tym lepsze aspekty mojej gry, a to pozwala mi nakreślić w umyśle obraz, który mogę potem odtworzyć na korcie. W ten sposób zyskuję poczucie kontroli, potrzebne mi, żeby dobrze uderzyć piłkę. Trudno to wyjaśnić, ale właśnie tak to działa. RAFA. Rafael Nadal Nadal, Rafael; Carlin, John 9788362478699:176

12.11.2014
Mój mąż Andrew utwierdzał mnie w wierze, że kandydaci na członków rady powierniczej pojawią się wtedy, gdy najmniej będę tego oczekiwać. Tak też się stało. Niedźwiedź Wojtek. Niezwykły żołnierz Armii Andersa. Orr, Aileen 9788376742229:205

01.02.2015
All the great bodybuilders I’d idolized growing up had won the Mr. Universe title: Steve Reeves, Reg Park, Bill Pearl, Jack Delinger, Tommy Sansone, Paul Winter. I remembered seeing a photograph from the contest when I was a kid. The winner stood on a pedestal, trophy in hand, while everyone else stood below him on the stage. Being on that pedestal was always my vision of where I would end up. It was very clear: I knew what it was going to feel like and look like. Total Recall. My unbelievably true life story. Schwarzenegger, Arnold 9781849839730:56

15.02.2015
Wag had made it clear that he thought I needed a lot of work. At the top of his list was my posing routine. I knew there is a huge difference between hitting poses successfully and having a compelling routine. Poses are the snapshots, and the routine is the movie. To hypnotize and carry away an audience, you need the poses to flow. What do you do between one pose and the next? How do the hands move? How does the face look? I’d never had a chance to figure very much of this out. Total Recall. My unbelievably true life story. Schwarzenegger, Arnold 9781849839730:59

15.02.2015
One of the few times she ever got mad at me was when she saw me shove my way through a crowd of fans after a competition. The thought in my head was “I won. Now I’m going to party.” But Dianne grabbed me and said, “Arnold, you don’t do that. These are people who came to see you. They spent their money, and some of them traveled a long way. You can take a few minutes and give them your autograph.” That scolding changed my life. I’d never thought about the fans, only about my competitors. But from then on, I always made time for the fans. Total Recall. My unbelievably true life story. Schwarzenegger, Arnold 9781849839730:60

15.02.2015
This means you have to be able to see your body honestly and analyze its flaws. Total Recall. My unbelievably true life story. Schwarzenegger, Arnold 9781849839730:93

15.02.2015
The more you do it, the more automatic it becomes, and the less effort it takes. Total Recall. My unbelievably true life story. Schwarzenegger, Arnold 9781849839730:109

15.02.2015
A key discovery we made was that you can’t just copy someone else’s routine, because everyone’s body is different. Everyone has different proportions of torso and limb and different hereditary advantages and disadvantages. You can take an idea from another athlete, but you have to understand that your body may respond very differently from his or hers. Total Recall. My unbelievably true life story. Schwarzenegger, Arnold 9781849839730:122

15.02.2015
It might seem like I was handcuffing myself by setting such specific goals, but it was actually just the opposite: I found it liberating. Knowing exactly where I wanted to end up freed me totally to improvise how to get there. Take that twelve more college credits I needed, for example. It didn’t matter which college they would come from; I would figure that out. I’d look at which courses were available and what the credits cost and whether they fit my schedule and the rules of my visa. I didn’t need to worry about the exact details now, because I already knew I was going to get those dozen credits. Total Recall. My unbelievably true life story. Schwarzenegger, Arnold 9781849839730:138

15.02.2015
After any competition, I always sought out the judges to ask for their input. “I appreciate that I won, but please tell me what were my weak points and what were my strong points,”. Total Recall. My unbelievably true life story. Schwarzenegger, Arnold 9781849839730:145

15.02.2015
George said, “Now make sure that you have everything there.”
“What do you mean?” I asked.
“I ran these competitions in the past. Sometimes we forget the simplest things.”
“Like what?” I started sweating, wondering what it could be. I’d been concentrating so much on selling seats that maybe I’d overlooked some important details.
“For instance, do you have the chairs for the judges at the front table? Who is going to get you those chairs?”
I turned to Franco. “Did you take care of those chairs?”
Franco said, “You’re such an idiot. How do I know about chairs for the judges?”
I said, “Okay, let’s write this down.” So I made a note that the next time we went to the auditorium, we had to figure out where to get this table to put in front of the stage and where to get nine chairs. George went on: “You need a nice tablecloth on the table—a green one preferably, so it looks official. Also, have you thought about who is going to buy the notepads for the judges?”
“No.”
He said, “Make sure the pencils you bring have erasers.”
“Oh, shit.”
Total Recall. My unbelievably true life story. Schwarzenegger, Arnold 9781849839730:163

15.02.2015
A tak w ogóle desant morski — najbardziej skomplikowany rodzaj operacji — rzadko udawał się sowieckim dowódcom floty. Powodów było wiele: brak profesjonalizmu i czasu, nierealne zadania, złe przygotowanie, ignorowanie opinii marynarzy przez dowódców wojsk lądowych.
Trudno sobie wyobrazić, aby w sztabach sowieckich podczas przygotowań do desantu morskiego ktoś próbował obliczać fazy księżyca. Lecz właśnie tak sojusznicy planowali operację „Husky”. Wstępnie planowana na koniec czerwca, została przesunięta z następującego powodu: „księżyc w tym okresie znajdzie się w ostatniej kwadrze i o świcie będzie oświetlać podejścia do brzegu”, natomiast początek lipca — będzie odpowiedni, „księżyc znajdzie się w drugiej kwadrze”.
1943 - Rok przełomu Bieszanow, Władimir 9788393046133:124

17.06.2015
If you don’t believe in yourself, then how will anyone else believe in you? Total Recall. My unbelievably true life story. Schwarzenegger, Arnold 9781849839730:200

20.06.2015
It was very clear, of course, that I would never be an actor like Dustin Hoffman or Marlon Brando, or a comedian like Steve Martin, but that was okay. I was being sought out as a larger-than-life character in action movies, like Clint Eastwood and Charles Bronson, and John Wayne before them. Those were my guys. I went to see all their movies. So there would be plenty of work – and plenty of opportunity to become as big a star as any of them. I wanted to be in the same league and on the same pay scale. As soon as I realized this, I felt a great sense of calm. Because I could see it. Just as I had in bodybuilding, I believed 100 percent that I’d achieve my goal. I had a new vision in front of me, and I always feel that if I can see it and believe it, then I can achieve it. Total Recall. My unbelievably true life story. Schwarzenegger, Arnold 9781849839730:299

20.06.2015
He seemed to know everything about cameras and lenses, about the way you set up shots, about lights and lighting, about set design. And he knew the kinds of money-saving shortcuts that let you bring in a movie for $4 million instead of $20 million. Four million was the amount they were budgeting for The Terminator. Total Recall. My unbelievably true life story. Schwarzenegger, Arnold 9781849839730:300

20.06.2015
When I came back from Mexico in February 1984, I was ready to start preparing for The Terminator. I had just a month before we started shooting. The challenge was to lock into the cyborg’s cold, no-emotion behavior.

I worked with guns every day before we filmed, and for the first two weeks of filming I practiced stripping and reassembling them blindfolded until the motions were automatic. I spent endless hours at the shooting range, learning techniques for a whole arsenal of different weapons, getting used to their noise so that I wouldn’t blink. As the Terminator, when you cock or load a gun, you don’t look down any more than Conan would look down to sheath his sword. And, of course, you are ambidextrous. All of that is reps. You have to practice each move thirty, forty, fifty times until you get it. From the bodybuilding days on, I learned that everything is reps and mileage. The more miles you ski, the better a skier you become; the more reps you do, the better your body. I’m a big believer in hard work, grinding it out, and not stopping until it’s done, so the challenge appealed to me.

Total Recall. My unbelievably true life story. Schwarzenegger, Arnold 9781849839730:308

20.06.2015
I got back to the United States and some people stopped me walking down the street in New York.
“Oh man, we just saw The Terminator. Say it! Say it! You’ve got to say it!”
“What?”
“You know, ‘I’ll be back!’ ” None of us involved in making the movie had any idea that this was going to be the line people remembered. When you make a movie, you can never really predict what will turn out to be the most repeated line.
Total Recall. My unbelievably true life story. Schwarzenegger, Arnold 9781849839730:316

20.06.2015
You can overthink anything. There are always negatives. The more you know, the less you tend to do something. If I had known everything about real estate, movies, and bodybuilding, I wouldn’t have gone into them. Total Recall. My unbelievably true life story. Schwarzenegger, Arnold 9781849839730:324

20.06.2015
Every film had to be nurtured in the marketplace. You can have the greatest movie in the world, but if you don’t get it out there, if people don’t know about it, you have nothing. It’s the same with poetry, with painting, with writing, with inventions. It always blew my mind that some of the greatest artists, from Michelangelo to van Gogh, never sold much because they didn’t know how. They had to rely on some schmuck–some agent or manager or gallery owner–to do it for them. Picasso would go into a restaurant and do a drawing or paint a plate for a meal. Now you go to these restaurants in Madrid, and the Picassos are hanging on the walls, worth millions of dollars. That wasn’t going to happen to my movies. Same with bodybuilding, same with politics–no matter what I did in life, I was aware that you had to sell it. Total Recall. My unbelievably true life story. Schwarzenegger, Arnold 9781849839730:341

20.06.2015
Word of mouth is what makes movies big, because while you can put in $25 million or $30 million to promote the movie on the first weekend, you can’t afford to keep doing that every week. Total Recall. My unbelievably true life story. Schwarzenegger, Arnold 9781849839730:410

20.06.2015
Teobald Smith, jeden z niewielu naprawdę wielkich bakteriologów, powiedział o badaniu:
Wynik jest uzależniony od troskliwości, z jaką traktujemy pozornie drobne rzeczy, aczkolwiek niepociągające i bardzo kłopotliwe.
Sztuka badań naukowych Beveridge, William Ian Beardmore PZWL 213/63:30

02.05.2016
Pawłow tuż przed śmiercią napisał:

Czego chcę życzyć tej młodzieży mego kraju, która poświęciła się pracy naukowej?

Po pierwsze: pracy etapami. O tym tak ważnym warunku owocnej pracy naukowej nigdy nie mogę mówić bez wzruszenia. Stopniowo, stopniowo, stopniowo… nigdy nie rozpoczynajcie rzeczy następnej, zanim nie osiągniecie doskonałości w poprzedniej… Nie bądźcie tylko zbieraczami faktów. Usiłujcie przeniknąć tajemnicę mechanizmu zjawiska, wytrwale poszukując praw nim rządzących.

Po drugie: skromności… nigdy nie pozwalajcie unosić się pysze. Jeśli bowiem dojdzie do tego, że będziecie przeczyli tam, gdzie należy się zgodzić, będziecie odrzucać rzeczy pożyteczne i przyjacielską pomoc, utracicie obiektywizm.

Po trzecie: pasji. Pamiętajcie, że nauka wymaga od człowieka całego życia. Nie wystarczy nawet, gdybyście mieli dwa życia. Pracujcie i poszukujcie z pasją.

Sztuka badań naukowych Beveridge, William Ian Beardmore PZWL 213/63:173

18.06.2016
Roztropność polega na tym, że najpierw wytyczamy sobie cel, następnie zastanawiamy się, w jaki sposób można go osiągnąć i czy nie koliduje z moralnością, gdyż ona stoi ponad naszym myśleniem; następnie, w jaki sposób najwygodniej można go osiągnąć, dalej, w jaki sposób utrzymać to, co się zdobyło, i wreszcie, jak z tego korzystać. Girolamo Cardano Autobiografia Cardano, Girolamo GIROLAMO:46_2

25.11.2016
Na czyny ludzkie wpływają następujące elementy: wprawa w działaniu, rozum, rady, natchnienie, okazja, poryw i przypadek. Wprawa w działaniu powoduje skutki pewne, jak np. u kowala. Rady ludzkie zależą od kaprysu doradców. Jeżeli doradcy nie są twymi przyjaciółmi, niczym nie można na nich wpłynąć, jak na to wykazuje doświadczenie: ani pieniędzmi, ani nagłymi atakami okrucieństwa. Natchnienie jest ptakiem rzadkim i nikomu jeszcze nie towarzyszyło we wszystkich przypadkach. Okazja jest czymś dobrym, zwłaszcza gdy jest odpowiednio przygotowana, niestety, nie zawsze nadarza się w odpowiednim momencie. Rozum jest elementem najpewniejszym i najbardziej wypróbowanym, zwłaszcza u osób doświadczonych. Podobnie przypadek nie jest niczym pewnym. Najgorszy jest poryw, może być on pożyteczny jedynie w czasie walki – gdyż jest ona czymś irracjonalnym. Girolamo Cardano Autobiografia Cardano, Girolamo GIROLAMO:289

25.11.2016
It was one of Father’s axioms that a change of work is as good as a rest, so instead of doing fencing on Sundays, Tom and I went after guanaco meat or to inspect the cattle. Uttermost part of the earth. Tierra del Fuego's Indians and Settlers: A personal story. Bridges, Lucas 9789873723094:187

28.04.2017
Tak więc po raz pierwszy oglądając samego siebie na ekranie, przeżyłem straszliwy szok. Nie miałem pojęcia, jak dziwnie i niezgrabnie wyglądam, i wzdrygnąłem się na myśl, że publiczność na West Endzie co wieczór oglądała to osobliwe zjawisko. Po pierwsze, kiedy mówiłem, prawie nie poruszałem ustami: przypominałem trzeciorzędnego brzuchomówcę; gesty moich rąk i samych dłoni wydawały się tak minimalne, jak gdybym miał łokcie przyspawane do bioder; najgłupsze ze wszystkiego było to, że gdy szybko przemieszczałem się po scenie, dolna połowa mojego ciała sunęła niczym poduszkowiec, a górna kołysała się tam i z powrotem jak u żyrafy. Trudno było uwierzyć, że to „coś” jest mną. Kiedy jednak ochłonąłem z szoku, okazało się to najcenniejszą informacją o mojej grze, jaką otrzymałem. Natychmiast zacząłem pracować nad wszystkimi ruchami: przesadnie rozluźniałem usta, gdy mówiłem, starałem się zamaszyściej gestykulować i uczyłem się chodzić w bardziej konwencjonalny sposób. Do debiutu w Ameryce miałem tylko trzy tygodnie, lecz wytrwale ćwiczyłem, a lustro mówiło mi, że następuje poprawa. Nikt oczywiście tego nie zauważył, ale przynajmniej ja wiedziałem, że jestem na dobrej drodze, by zachowywać się trochę normalniej. W każdym razie na scenie… Tak czy inaczej Cleese, John 9788378855521:2016

23.08.2017
Mając zapewnione dochody w przyszłości i kilka wolnych tygodni do rozpoczęcia prób, zacząłem pracować nad nową wersją Cambridge Circus. Tak czy inaczej Cleese, John 9788378855521:229

23.08.2017