Wygenerowano:
21.12.2025
14:35:37

Przejdź do spisu książek
Wygenerowano programem:
Q-Księgozbiór 3000





Norymberga. Naziści oczami psychiatry.

( El-Hai, Jack )

Spis cytatów dla wybranej książki

Strona Treść cytatu Słowa kluczowe / uwagi
18 Potem służył jako naczelnik wojskowego zakładu karnego w Fort Oglethorpe w stanie Georgia. Zanim objął swoją funkcję, więzienna dyscyplina w tej placówce przedstawiała się fatalnie. Często dochodziło do ucieczek, a skazani mordercy narzucali własne reguły za pomocą czegoś, co Andrus nazywał sądem kapturowym. Na powitanie Andrusa więźniowie z Fort Oglethorpe wzniecili bunt i zdemolowali budynek. On jednak zmusił prowodyrów do posprzątania bałaganu, zbudował izolatki i napisał nowy regulamin więzienny. Później kazał strażnikom strzelać do więźniów próbujących ucieczki. Od tej pory dyscyplina była wzorowa. konstruktory



Bardzo silny konstruktor pożądanych (przez rządzących) zachowań.

Tu w przypadku podporządkowania sobie złoczyńców, ale głównie stosują to złoczyńcy by podporządkować sobie porządnych ludzi.

Przy okazji ten cytat pokazuje różnice w podejściu psychologów (dywagacje, pseudotesty, fałszywe założenia itp) i Fizyków Życia: taki to a taki konstruktor powoduje tekie i takie konsekwencje

35 A był to świetny przydział, umożliwiający spotkanie z ludźmi uważanymi powszechnie za najgorszych kryminalistów stulecia. Praktyka w kilku szpitalach psychiatrycznych nauczyła Kelleya, że anormalne zachowania miewają tajemnicze i fascynujące źródła. Dlatego wiązał z tym niespodzianym przydziałem szczególne oczekiwania. Chciał znaleźć u więźniów symptomy pewnej skazy wspólnej nazistowskim przywódcom: skłonności do czynienia zła. Czy cechowało ich jakieś wspólne zaburzenie mentalne, czyli stała za tym jakaś dolegliwość psychiatryczna? A może za ich ohydnymi postępkami stała specyficzna „nazistowska osobowość”? Kelley zamierzał to sprawdzić. „Zniszczenie Europy, śmierć milionów ludzi, groźba unicestwienia nowoczesnej cywilizacji: to wszystko pójdzie na marne, jeśli nie wyciągniemy prawidłowych wniosków co do sił, które wywołały ten chaos – napisał potem. – Musimy się dowiedzieć, co powodowało nazistami, aby zapobiec nawrotowi takiego zła”. Fizyka Człowieka

Fizyka Życia



Wydaje sie, że ten cel nie został osiągnięty.

Twierdzę, że psycholodzy nigdy tego nie odkryją, może to zrobić jedynie Fizyka Życia definiując na czym tak na prawdę polega Actonowskie "władza psuje". Jakie są inicjatory i konstruktory tego psucia i czym to psucie skutkuje dla osoby psutej i dla otoczenia.

39 To historyczne przedsięwzięcie miało też jednak niekorzystny wpływ na rodzinę. Żona McGlashana, Nona, nie była zadowolona z ciągłych wyjazdów męża i z jego poświęcenia się idei, która sprawiała, że nawet będąc w domu, wydawał się jakby nieobecny. Najmniejszy pretekst wystarczał, by Charles wyruszał do obozu Donnera, żeby przesiadywać tam wśród spróchniałych resztek szałasów i wyobrażać sobie ową straszną zimę sprzed lat. Zbierał nawet kawałeczki drewna z szałasów, wkładał je do buteleczek i sprzedawał po dolarze, żeby zgromadzić fundusze na pomnik. Gdy nie zjawiał się na posiłkach, które Nona przygotowywała dla rodziny, „jego pusty talerz zdawał się przesłaniać matce cały stół”, wspominała jedna z córek McGlashanów. „Jeśli chcecie znać prawdę, to ja najbardziej ucierpiałam na tragedii Grupy Donnera”, powiedziała Nona po latach. rodzina



52 Kelley przypisywał sukces tego rozwiązania metodzie podawania „pacjentowi zrozumiałych i akceptowalnych dla niego przyczyn powstania jego objawów i zaoferowania mu po raz pierwszy pewnych technik ich przezwyciężania”.

55 Nie potrafił sobie nawet wyobrazić, że stanie przed sądem – w końcu mało było precedensów sądzenia głów państw. Rządzący

odpowiedzialność

twierdzenie Actona



Jeden z konstuktorów Prawa Actona
63 Postawił sobie fascynujący, choć nieusankcjonowany oficjalnie cel. „Wziąłem na siebie przebadanie wzorów osobowościowych tych ludzi i ustalenie – na ile się da – technik, za pomocą których zwyciężali i utrzymywali się przy władzy”, napisał. Sam wyznaczył sobie misję zrozumienia nazistowskiego umysłu. Rządzący



Techniki zdobywania i utrzymywania się przy władzy
67 Podczas tych spotkań mówili swobodnie, wylewnie i bez nazistowskiej „nowomowy”; znacznie bardziej otwarcie, niż zeznając przed alianckimi śledczymi, przez co te psychiatryczne wywiady należały do najłatwiejszych w karierze Kelleya. „Każdy był surowym sędzią swojego sąsiada. Jeśli chciałeś wiedzieć coś o A, rozmawiałeś o nim z B i miałeś pewność, że B wyciągnął z życiorysu A najgorsze brudy. Göring opowiadał o Ribbentropie […], Streicher o Fricku itd. O sobie samych mówili tylko wtedy, gdy wysławiali swoją inteligencję i niewinność, podkreślając jednocześnie znaczenie swych stanowisk”, wspominał psychiatra. natura człowieka uczciwego



79 Kelley uznał go, pomimo onieśmielającego wyglądu, za tchórza, „typowego chama, twardego i aroganckiego, gdy był jeszcze u władzy, a który podkulił ogon w chwili klęski, niezdolnego nawet do stawienia czoła wymogom więziennego życia”. Rządzący

twierdzenie Actona



80 Kelley coraz wyraźniej dostrzegał społeczną i polityczną hierarchię panującą wśród jego podopiecznych. Przypominali mu kadrę kierowniczą jakiejś korporacji, podlegającą zmarłemu dyrektorowi generalnemu Adolfowi Hitlerowi. Jedną klikę, do której należeli Göring i Rosenberg, nazywał „mózgowcami”, ludźmi współtworzącymi nazistowską ideologię i politykę. Byli też „kierownicy sprzedaży” – Baldur von Schirach, Franz von Papen, Konstantin von Neurath i Ribbentrop, którzy dystrybuowali na świecie idee Hitlera. Przedstawiciele „resortów siłowych”, tacy jak Kaltenbrunner, Wilhelm Keitel, Alfred Jodl, Erich Raeder i Karl Dönitz, odpowiadali za militarne wymuszanie tych transakcji. W końcu obsługa „spółki III Rzesza”, składająca się z prawników i urzędników, zajmowała się „dopinaniem” tych przedsięwzięć. Razem ci czołowi nazistowscy więźniowie tworzyli „radę dyrektorów” pokonanego reżimu, grupę kierowniczą, która zarządzała narodem, choć często wzajemne kontakty jej poszczególnych członków były dość luźne. Jednakże w odróżnieniu od zwykłego zarządu firmy ludzie ci przez sześć lat prowadzili wojnę, cynicznie łamali wszelkie traktaty i umowy międzynarodowe, wyniszczali niewinne narody, zrobili niewolników z milionów ludzi, a inne miliony zamknęli w obozach, by je wymordować, zalegalizowali rasizm i terror. Co zrobiło z tych ludzi zbrodniarzy? Może wykorzystali tylko okazje, które skusiłyby wielu z nas? A może – ta myśl wracała jak bumerang – cierpieli na odpowiadającą za ich zachowanie jakąś psychiczną skazę, coś w rodzaju „nazistowskiego myślenia”? Kelley rozumiał, że mając dostęp do takiej kolekcji wielkich zbrodniarzy stulecia, może znaleźć odpowiedź na te pytania i zyskać światowe uznanie. twierdzenie Actona

konstruktory

Rządzący



82 W Wielkiej Brytanii Charles Buckman Goring (bez koligacji z Hermannem Göringiem) doszedł w 1913 roku do wniosku, że jedyną cechą wspólną badanych przez niego przestępców jest niska inteligencja. Późniejsze badania ujawniły jednak, że symptomami lepiej identyfikującymi kryminalistów są pewne psychozy i neurozy. W latach trzydziestych przeprowadzono w więzieniach stanu Nowy Jork rozległe badania nad psychiatrią zbrodni, skłaniające do przyjęcia tezy, iż zarzewiem wielu zachowań przestępczych są zaburzenia osobowości, takie jak postawy aspołeczne, narcyzm i paranoja. natura człowieka uczciwego



83 Świadectwa zaburzeń psychicznych Niemców znalazł w korespondencjach przesyłanych z Niemiec do USA przez dziennikarza Williama L. Shirera w pierwszych miesiącach wojny. W jednym ze swych tekstów opisywał on zbiorowe powitanie, jakie zgotowała Hitlerowi publiczność w Operze Berlińskiej: „Ich twarze wykrzywiał grymas histerii, usta mieli szeroko otwarte w krzyku, oczy płonęły fanatyzmem, wpatrzone nieprzytomnie w nowego boga, Mesjasza”. Shirer pisał też o Niemcach oburzonych brytyjskim nalotem na Fryburg i zarazem zachwyconych zniszczeniami dokonanymi przez wojska niemieckie w Belgii i w Holandii. Brickner odnotował stwierdzenie Göringa, że Niemcy gotowe są wpędzić całą Europę w głód, byle mieć dość żywności na własne potrzeby. Miało to, zdaniem Bricknera, ilustrować specyficzną nazistowską podwójną moralność: „co innego obowiązuje nas, a co innego resztę świata”. Brickner stwierdził ponadto, że naród niemiecki wraz z reżimem nazistowskim cierpi na paranoję, „tę jedyną przypadłość, która wywołuje lęk w samym psychiatrze, bo niewykryta zawczasu może doprowadzić do morderstwa […]. Morderstwo jest bowiem logicznym rozwiązaniem problemów wynikających ze specyficznego widzenia świata przez paranoika”. Paranoicy cierpią na megalomanię, potrzebę dominowania nad innymi, poczucie, że są prześladowani i muszą fałszować przeszłość, by pasowała do ich widzenia świata. Tak więc faszyzm, agresja i antysemityzm są jedynie objawami choroby, która toczyła Niemców. „Mamy do czynienia z grupą korzystającą – i to w sposób niezwykle intensywny i groźny – z władzy, jaką można zyskać w warunkach każdego systemu rządów”. Brickner uważał, że wielu Niemców to albo paranoicy, albo ludzie niezwykle podatni na paranoję innych. Typowe Instrumenty Rządzenia



87 Göring szukał w nazizmie zaspokojenia osobistych dążeń i żądzy władzy. W jego lojalności wobec partii nie chodziło o Hitlera, Niemcy, a już najmniej o zachowanie rzekomej rasy aryjskiej. Jego celem był osobisty awans. Wstąpił do NSDAP, bo ta partia była „na fali”. Jego skupienie się na sobie było wyjątkowe nawet w kontekście innych narcyzów. Kelley nie spotkał jeszcze nigdy kogoś tak skoncentrowanego na samym sobie. Rządzący



102 Tymczasem Ribbentrop radził sobie jeszcze gorzej niż Rosenberg. Strażnicy określali go jako użalającego się nad sobą, wycofanego, biernego, sfrustrowanego i ulegającego depresji. Jak na pięćdziesięciodwulatka wyglądał staro, spał marnie, gnębiły go bóle głowy, a w celi miał bałagan, który wielu jego gościom wydawał się odpowiadać stanowi umysłu byłego ministra spraw zagranicznych Rzeszy. Innych więźniów to nie dziwiło. Schacht określał Ribbentropa jako „wyjątkowego przygłupa” pozbawionego dobrych manier i ludzkich uczuć. Rządzący



107 Nawet w tych nienaturalnych warunkach więziennych test Rorschacha otwierał drzwi do fundamentalnych obszarów osobowości, które inaczej oparłyby się badaniu. Kelley określił test Rorschacha jako „najbardziej użyteczną pojedynczą technikę badania psychiki”. humaniści



jedna z najsłynniejszych i najbardziej kontrowersyjnych metod diagnostycznych w psychologii.
110 Kelley był przekonany, że jego badania testem plam atramentowych mają historyczne znaczenie. Oferowały wiarygodne odpowiedzi na pytania, dlaczego obywatele Niemiec podążyli za tymi ludźmi ku katastrofie i co motywowało tych nie całkiem zrównoważonych, ale przecież normalnych mężczyzn, wiedzących dokładnie, co robią, którzy kierowali bezlitosnym reżimem prześladującym i mordującym miliony ofiar. Rządzący



117 Gdy pytał swoich rozmówców, dlaczego popełniali jako naziści różne przestępstwa, niemieccy cywile i niżsi stopniem żołnierze mówili tylko o wypełnianiu rozkazów i braku możliwości, by postąpić inaczej. mechanizm budowania struktur



124 Dwóch oceniających i dwie różne interpretacje. Dlaczego? Kelley dostrzegał w odpowiedziach Göringa żywą wyobraźnię, siłę i śmiałość. Może dlatego, że w poprzednich miesiącach nawiązał z marszałkiem Rzeszy więź, wynikającą z niemal codziennych kontaktów. W takich kwestiach jak pewność siebie, upór, oddanie pracy i koncentracja na własnym ego ci dwaj mężczyźni byli do siebie podobni. Obaj wysoko mierzyli i nie gardzili manipulacją. Tak więc Kelley mimowolnie identyfikował się z Göringiem. Gilbert był innym typem człowieka i patrzył na te sprawy chłodnym okiem. Gilbert przyjrzał się też powtórnie wynikom Hessa i odnalazł w nich niedostatki emocji, empatii i dojrzałości. Hess nigdy nie dostrzegał w atramentowych plamach żadnych żywych istot, co najwyżej jakieś martwe przedmioty. „Wszystko to zdradza słabość i bierność zasobów mentalnych”, stwierdził Gilbert. Dostrzegł też w Hessie „poważnie ograniczoną osobowość, mającą utrudniony kontakt z rzeczywistością. Rządzący

humaniści



Słabość testów psychologicznych
125 Komendant Andrus, nie robiąc sobie wiele z wyników IQ, uważał, że naziści pozostający pod jego nadzorem nie byli szczególnie lotni: „Na podstawie tego, co zaobserwowałem, żadnego z tych »nadludzi« nie awansowałbym nawet na sierżanta”. Rządzący

!



134 Z innego rodzaju medyczną zagadką zetknął się Kelley w osobie Ernsta Kaltenbrunnera. Ten mężczyzna ze szramą na twarzy i kwadratową szczęką był najwyższym rangą esesmanem w niewoli. Jego budzący lęk wizerunek rozpływał się teraz w depresji i lamentach, bo mocno obawiał się nadchodzącego procesu. Psychiatra widział w nim potencjalnego samobójcę, „płaksę przekonanego, że wszyscy go prześladują”. Twardość, z jaką skazywał ludzi na śmierć, ustąpiła miejsca płaczliwości i roztrzęsieniu, i wypatrywaniu jakichkolwiek szans na przyszłość. W reakcji Kaltenbrunnera na stres Kelley rozpoznał często spotykane zachowanie agresywnych ludzi, którzy wydają się twardzi, gdy wszystko idzie po ich myśli, a załamują się łatwo pod ciężarem osobistych niepowodzeń. Rządzący

twierdzenie Actona



135 Andrus wspominał później, że „Kaltenbrunner, który wywoływał przerażenie w milionach ludzi, sam mało nie umarł ze strachu”. Rządzący

twierdzenie Actona



145 W oczekiwaniu na rozpoczęcie rozprawy kilku pozwanych czytało gazety. Wzięci razem wyglądali nieciekawie i bez energii, jakby to zwykła pospolitość doprowadziła ich do wywołania wojny światowej. Rządzący



147 Proces trwał, skupiając się na tym, jak niemieccy przywódcy planowali wojnę, składając jednocześnie fałszywe deklaracje pokojowych zamiarów, a także na niemieckiej agresji na Rosję, wojennej propagandzie, okrucieństwach popełnianych w okupowanej Polsce oraz prześladowaniu Żydów i chrześcijańskiej opozycji. Reporterzy prasowi szczegółowo dokumentowali zachowania oskarżonych. „Jeśli Göring rzuci pod nosem jakieś przekleństwo pod adresem świadka, to jego przekleństwo obiegnie cały świat. A jeśli Hess zacznie czytać w sądzie nową książkę, to nazajutrz miliony ludzi będą znały jej tytuł”, pisał Andrus. dziennikarze

Rządzący



To też pokazuje jakich informacji domagają się ludzie.
149 Oczywiście, zbroiliśmy się – powiedział i usiadł bliżej psychiatry na swoim łóżku. – Zbroiliśmy Niemcy jak się patrzy. Żałuję tylko, że nie zbroiliśmy się jeszcze bardziej. Faktem jest, że traktowałem układy jak papier toaletowy. I rzeczywiście chciałem zrobić z Niemiec potęgę. Jeśli udałoby się to drogą pokojową, to dobrze. A jeśli nie, też dobrze. A przeciw Brytyjczykom planowałem lepsze numery, niż to mi nawet dziś przypisują. Kiedy mi powiedzieli, że igrałem z wojną, budując Luftwaffe, odparłem, że istotnie, nie zajmowałem się prowadzeniem szkoły dla panienek z dobrych domów. Rządzący



150 Kelley i Gilbert monitorowali rozmowy więźniów przy obiedzie i na sali rozpraw. Czasami Kelley czuł się w obowiązku sprostować niektóre ich oceny. Pewnego razu rozmawiał z grupą oskarżonych na temat różnic w problemach rasowych, występujących w Niemczech i w USA. Zapewnił, że w Stanach nie ma praw, które byłyby tak represyjne ze względów rasowych jak te w III Rzeszy. Rosenberg odparł: „No dobrze, ale jeśli nawet nie macie problemu żydowskiego, to macie problem murzyński”. Streicher wspomniał o jakimś czarnym przywódcy, który chciał wzniecić rewoltę w Ameryce, a Kelley odparł, że nic o takim człowieku nie słyszał. „Tacy postrzeleńcy przychodzą i odchodzą, a przyzwoici ludzie nie zwracają na nich uwagi”, powiedział psychiatra. Na co Streicher: „Ale tak czy inaczej kwestia rasowa dotyczy także was. Tak zresztą mówi Talmud”. Rządzący

myślenie absolutne



151 Wyświetlenie filmu z obozu było ciosem dla procesowych planów Göringa. „To było całkiem udane popołudnie, dopóki nie pokazali tego filmu. Wcześniej odczytywali moje rozmowy telefoniczne w sprawie austriackiej i wszyscy się śmiali. A potem pokazali te okropności… i wszystko diabli wzięli”, powiedział. W takich sytuacjach Göring ustępował, choć niechętnie, pod presją dowodów świadczących przeciw niemu i jego kolegom. „Ciężko panu utrzymać swoją grupę w bojowym nastroju”, zauważył Kelley podczas trzeciej weekendowej przerwy w rozprawie. Göring przyznał mu rację. „Cóż, muszę się zgodzić, że ten dowód był naprawdę mocny”. Kelley naciskał dalej: „Musi pan przyznać, że i na panu zrobił wrażenie”. Göring nie odpowiedział wprost. W końcu odezwał się: Myśli pan, że gdyby kiedyś ktoś do mnie przyszedł i powiedział, że robimy eksperymenty z wychładzaniem organizmu, posługując się ludzkimi królikami doświadczalnymi, albo że ludzie byli zmuszani do kopania sobie grobów, a potem wrzucani do nich tysiącami, tobym uwierzył? Ja bym wtedy odpowiedział: „Spływaj, człowieku, razem z tymi swoimi chorymi fantazjami!«” To by mi się wydało po prostu niemożliwe. Uznałbym to za wrogą propagandę, której nie ma co ufać. Dowody przedstawione podczas procesu świadczyły jednak, że Göring wiedział o okrucieństwach popełnianych w obozach i o szczegółach „ostatecznego rozwiązania” sprawy żydowskiej. Holocaust dokonał się za wiedzą i z pomocą Göringa. Rządzący



160 „Bez Hitlera ci ludzie nie są nienormalni ani zboczeni, ani też genialni – mówił Kelley. – Zachowywali się jak agresywni, sprytni i ambitni biznesmeni”. Rządzący



160 A gdy udzielał wywiadów, szybko odkrył, że prasę najbardziej interesują słabostki norymberskich nazistów. dziennikarze



163 Dotkliwy był fakt, że prasa i opinia publiczna robiły się coraz bardziej zmęczone procesem. dziennikarze



172 W trakcie prac Międzynarodowego Trybunału Wojskowego słychać było pytania o charakterystykę ludzi, którzy popełniali te zbrodnie i aktywnie wspierali przestępczy reżim. Dlaczego czołowi naziści i ich zwolennicy robili to, co robili? Czy byli szaleni? Czy da się u nich wykryć jakąś specyficzną mentalną skazę, odpowiedzialną za ich przestępcze zachowania? W amerykańskiej Izbie Reprezentantów członkini Kongresu Emily Taft Douglas z Illinois postawiła te pytania w 1945 roku podczas komisyjnego wysłuchania na temat karania zbrodni wojennych. Douglas wątpiła, czy Amerykanie – podobnie jak inni – zrozumieli wiele z motywacji stojących za ogromem zbrodni, o jakie oskarżono nazistów. „Nie znamy się na zbrodniach wojennych. Nie mamy o nich pojęcia. Wiemy o ich szczegółach, ale nie rozumiemy psychologii zbrodni wojennych. […] Istniała przecież jakaś psychologiczna ułomność, która napędzała te zbrodnie; musimy ją zrozumieć, bo inaczej nie damy sobie rady z takimi rzeczami w przyszłości”. Jednocześnie wiele osób pracujących dla trybunału albo obserwujących jego działania zdało sobie sprawę, że samo ukaranie winnych nie przyniesie prawdziwego sukcesu. Z miesięcy postępowania na sali rozpraw musiało wyłonić się coś więcej: definitywne oznaki, że nazistowskie Niemcy i ich ideologia zostały złamane, a świat wyciągnął wnioski z okropności minionych dwunastu lat, by zapobiec powtórce takiej katastrofy. „Żywimy głęboką nadzieję, iż publiczne ujawnienie winy tych złoczyńców wywoła w masach naszych byłych wrogów powszechny i trwały wstręt do wojny, militaryzmu, agresji i rasistowskich koncepcji wyższości jednych narodów nad innymi”, powiedział prezydent Harry Truman. Rządzący



174 Gdyby Kelley miał nadzieję na odkrycie nazistowskiego „zarazka”, dewiacyjnego typu osobowości, wspólnego wszystkim oskarżonym, szanse powodzenia byłyby nikłe. W każdym razie brakowało dowodów na istnienie takiego czynnika. Znalazł jednak w ich osobowościach cechy, które określił jako nieobce wiedzy psychiatrycznej neurozy, i mogły one rzeczywiście trapić nazistów oraz wzmagać ich bezwzględność, choć nie spychać ich poza margines normalności. Kelley uważał, że niezliczeni ludzie tacy jak Göring, głusi na głos sumienia, a powodowani narcyzmem, pędzą życie „za biurkami i decydują o ważnych sprawach jako biznesmeni, politycy albo gangsterzy. […] Przebiegli i elokwentni mówcy i pisarze, tacy jak Goebbels, sprytni handlarze, tacy jak Ribbentrop, i wszyscy ci finansowi oraz prawniczy cwaniacy – to przecież ludzie, których znamy z widzenia”. Długotrwała bliskość z więźniami dała mu przekonanie, że wykazywali oni kilka znamiennych cech: nieposkromioną ambicję, słabą etykę i przesadny patriotyzm, który mógł usprawiedliwiać każde niemal działanie wątpliwej słuszności. Co więcej, naziści, a nawet ich elita, nie byli potworami, machinami zła, automatami bez duszy i uczuć. Göring troszczył się o rodzinę, Schirach kochał poezję, a Kaltenbrunner był podatny na stres. Poruszyło to Kelleya i przekonało, że jego byli pacjenci-więźniowie mieli uczucia i reagowali jak inni ludzie. „Wszyscy, którzy pogardzali nimi i nienawidzili ich z racji ich czynów, by pogrążyć tym samym III Rzeszę”, robili duży błąd. Jednak względna normalność czołowych nazistów rodziła niepokojące pytanie. Jak można wytłumaczyć ich niewytłumaczalne poczynania? Bez zrozumienia nazistów albo identyfikacji ich psychoz Kelley mógł jedynie stwierdzić – choć bez entuzjazmu – że ogromna liczba ludzi jest potencjalnie zdolna do tego, do czego posunęli się zbrodniarze wojenni. Rządzący

!



175 Nie dysponując odpowiednimi danymi psychiatrycznymi, Kelley odwołał się do socjologii, historii i semantyki Korzybskiego, by zrozumieć Niemców. „Szaleństwo nie jest żadnym wyjaśnieniem nazizmu – napisał. – Naziści byli po prostu wytworami swojego środowiska, tak jak wszyscy ludzie, ale też – i to w większym stopniu niż większość ludzi – twórcami tego środowiska”. Jak wielu badających powstanie i dzieje III Rzeszy Kelley dostrzegł związki pomiędzy rozwojem nazistowskiej ideologii a obecnością w niemieckiej kulturze zadawnionych tendencji barbarzyńskich oraz uprzedzeń. Od schyłku XIX wieku poprzez lata I wojny światowej niemieccy przywódcy głosili konieczność wyrżnięcia wrogów i stawiali Niemców ponad sąsiednimi narodami. Uważali też, że przeznaczeniem Niemiec jest podbój innych krajów. Naziści nie musieli wymyślać idei Führera – ludowego bohatera mającego zbawić naród – oraz elity mającej przewodzić innym. Dostroili się po prostu do tego, co już funkcjonowało w narodowej atmosferze. „Jest faktem potwierdzonym naukowo, że osoba myśląca emocjonalnie (wzgórzowymi [talamicznymi] obszarami mózgu) nie potrafi myśleć intelektualnie (za pomocą kory mózgowej) – stwierdził Kelley, nawiązując do semantyki ogólnej. – Hitler dysponował narodem myślącym talamicznie, chętnym do czczenia Goebbelsa, Streichera, Leya i innych propagandystów”. Nie trzeba było nadzwyczajnych walorów, by zaprzęgnąć do swych celów idee zakorzenione już w kulturze. Wystarczyły zdolności przywódcze. Jeśli jednak szaleństwo nie było czynnikiem łączącym nazistów, to co nim właściwie było? Kelley potrafił znaleźć tylko dwie dziedziny, w których oskarżeni z Norymbergi wykazywali daleko idące podobieństwa: pierwszą była niezwykła energia, jaką poświęcali swej pracy; Göring i jego koledzy byli pracoholikami pierwszej klasy. „Wszyscy on spędzali przy pracy niewiarygodnie dużo godzin, bardzo mało spali i oddawali się całym życiem nazyfikacji świata – zauważył. – Harowali fanatycznie, jak niewolnicy. Szkoda, że my nie wkładamy tyle energii w pracę dla demokracji”. Ponadto Kelley odkrył, że naziści koncentrowali się na celach swych działań, a nie dbali zbytnio o środki, jakimi je realizowali. Jednakże poszczególni politycy różnili się celami, do których dążyli. Niektórym zależało na szerzeniu nazizmu, a inni chcieli głównie osobistej władzy i chwały. Rządzący



Zależność rządzący i rządzeni. By zdobyć władzę rządzący odwołują się do instynku socjalizmu (mogę mu zabrać / zabić go, bo on jest ode mnie bogatszy) i instynktu nacjonalizmu (mogę mu zabrać / zabić go, bo on jest inny niż ja)
179 Kelley wiedział, że naziści dokonywali okrucieństw i zbrodni na niebywałą skalę. Nawet niemieccy przywódcy byli zaskoczeni, gdy zdali sobie sprawę, do czego doprowadzili i jak daleko się posunęli. Ponieważ jednak uruchomili te okropności ludzie, których osobowości nie odbiegały od normy, skłaniało to Kelleya do obaw, że takie rzeczy mogą się powtórzyć. „Z wyjątkiem doktora Leya nie było tam szaleńców. Nie było w nich nic wyjątkowego. Ich wzorce osobowościowe wykazują, że bardzo podobnych ludzi można łatwo spotkać w Ameryce czy gdziekolwiek”, powiedział dziennikarzowi z „New Yorkera”. Bał się, że takie sprawy jak Holocaust czy zbrodnie przeciw ludzkości mogą się powtórzyć za sprawą ludzi o podobnej psychice. Jego obawy różniły się jednak od poglądów Hannah Arendt, która pisała o „banalności zła”, komentując izraelski proces Adolfa Eichmanna w 1961 roku. Arendt twierdziła, że naziści wypełniali odgórne rozkazy, traktowali to jak rutynę i uważali własne działania za mało znaczące. Jednak wbrew temu nawet po uwięzieniu większość nazistów badanych przez Kelleya postrzegała reżim, w którym działała, za wyjątkowy, a swój udział w nim jako chlubny, zgodny z logiką ludzkiej ewolucji. Taki sposób myślenia pozwalał Göringowi, nawet gdy cieszył się przyjemnościami udanego życia rodzinnego, na likwidowanie dawnych kolegów i wydawanie morderczych dekretów, bo dawało mu to satysfakcję z władzy.

Psychiatra mógł łatwo wyciągnąć ze swych norymberskich badań wniosek, że naziści byli psychopatami albo, zgodnie z tezami Hannah Arendt, miernotami. Mógł łatwo poprzestać na twierdzeniu, że Niemcy byli pod względem kulturowym tak szczególni, iż tylko w ich środowisku oskarżeni z Norymbergi mogli sięgnąć po władzę. Kelley jednak wysunął inną tezę, która szokowała i wprowadzała w zakłopotanie nawet jego samego: mianowicie że cechy, które przywiodły czołowych nazistów do popełniania czy choćby tolerowania tych przerażających zbrodni, występują u wielu ludzi, żyjących w wielu miejscach na ziemi. To prawda, że naziści doszli do władzy w Niemczech po części dlatego, że istniało swoiste kulturowe zaplecze ich narodu. Niemcy nie byli jednak „wyjątkowym narodem”, powiedział Kelley na wykładzie wygłoszonym jesienią 1946 roku w Stanach, krótko po egzekucji skazanych z Norymbergi.

Tacy ludzie istnieją w każdym kraju na świecie. Ich wzorce osobowościowe nie są bynajmniej niezrozumiałe. Są to jednak ludzie o szczególnych popędach, ludzie, którzy chcą się za wszelką cenę dorwać do władzy. Powiecie, że tutaj takich ludzi nie ma… A ja wam mówię, że nawet w Stanach są tacy, którzy chętnie wspięliby się po trupach połowy Amerykanów, by zyskać władzę nad drugą połową. I są to ludzie, którzy już teraz wykorzystują, na razie tylko słownie, demokratyczne prawa w antydemokratyczny sposób. Jego obserwacje nazistów z Norymbergi sugerowały, że problem Niemiec mógł się stać także, przynajmniej w teorii, problemem Ameryki. Jego rodacy powszechnie zapewniali się wzajemnie, że w Stanach Zjednoczonych to niemożliwe, by mniejszość przejęła kontrolę nad większością i żeby cywilizacja stoczyła się do rynsztoka barbarzyństwa, a demokratyczne tradycje narodu pozwoliły na totalitaryzm. Kelley uważał taki optymizm za naiwność. Nabierał coraz większego przekonania, że „mało jest w dzisiejszej Ameryce czynników, które uniemożliwiłyby powstanie w USA reżimu w nazistowskim stylu. Wśród mieszkańców Ameryki znalazłem te same ciągotki do likwidacji mniejszości”, powiedział na jednym z wykładów.

Rządzący

władza



182 Głosząc wiarę w tradycję i potencjał Ameryki, zdradzał zarazem nieufność do amerykańskich polityków i politycznej chwiejności przeciętnych Amerykanów. Ludzie piastujący publiczne urzędy byli często manipulatorami spragnionymi władzy, a ich wyborców cechowały ignorancja i łatwowierność. Bez czujnego oka ludzi wykształconych faszyzm mógł się wyłonić o każdym czasie. Władza jest zawsze niemoralna. Tak więc Kelley, odnosząc się podejrzliwie do instytucji rządowych, odzwierciedlał nieświadomie poglądy swych bigoteryjnych oponentów. Rządzący

władza

mechanizm totalitaryzmu



188 Gdyby ludzie myśleli racjonalnie, nie robiliby takich głupstw. myślenie absolutne



191 Trzeba jednak przyznać, że Gilbert zgłębił gruntownie osobowości nazistów i zdał solidną relację z miesięcy spędzonych z więźniami w Norymberdze, relację, która miała wpływ na wielu późniejszych psychologów i historyków. Jego opinie na temat niemieckich przywódców często różniły się od ocen Kelleya. Gilbert napisał, że w kilku oskarżonych nie dostrzegł wcale ludzi normalnych, o przeciętnych charakterystykach. Wręcz przeciwnie: dojrzał w nich psychopatów mających niebezpieczny i szczególny typ osobowości. Göring – utrzymywał Gilbert – był impulsywnym egocentrykiem z niedoborem cywilnej odwagi, skłonnym do ataków na oponentów, kiedy tylko nie prezentował swojego dobrotliwego oblicza „na pokaz”. Nie obchodził go właściwie nikt poza jego rodziną. Dla Göringa wojna nie była jakimś wzniosłym konfliktem narodowych interesów, ale po prostu środkiem do zapewnienia sobie panowania nad innymi. Jego żądzy władzy towarzyszyły cynizm, sadyzm i chciwość. Lojalność Göringa wobec Hitlera tłumaczył Gilbert jako powierzchowną pozę, umożliwiającą marszałkowi Rzeszy zaspokajanie własnej potrzeby władzy. Samobójstwo tego czołowego nazisty było zdaniem autora jedynie teatralnym gestem, a w gruncie rzeczy tchórzostwem. O ile Gilbert przedstawiał te niechlubne cechy Göringa jako oznaki psychopatycznej osobowości, Kelley postrzegał je jako występujące powszechnie u ludzi odnoszących sukcesy w biznesie czy polityce. Również wbrew Kelleyowi, który podejrzliwie odnosił się do wszelkich autorytetów politycznych, Gilbert uważał nazizm za wyjątkowo zgubną formę politycznej dominacji, potrzebującą do swego rozwoju szczególnych warunków. humaniści



Nauka humanistyczna, takie oplatanie i dyskutowanie o różnicy zdań zamiast wynajdywanie elementów wspólnych i prawidłowości.
193 Naziści – ostrzegał – byli tacy jak ja i ty: wystarczyło najmniejsze zrządzenie losu, byśmy weszli w ich skórę. W optymistycznie nastawionej powojennej Ameryce takie przestrogi brzmiały nieco paranoicznie. Kelley tak mocno wierzył w to przesłanie, że kilka lat później zmusił swego małego syna do zapoznania się z 22 Cells in Nuremberg. „To było dla niego ważne. Posadził mnie i przeczytał mi ostatnią część książki, żebym zrozumiał, że każdy, w każdym miejscu na ziemi i w każdej kulturze, może stworzyć taki reżim”, wspominał Doug Kelley junior. natura człowieka uczciwego

mechanizm totalitaryzmu



193 Jego intencją było, aby wpłynęła na myślenie i zachowanie zwykłych Amerykanów. Kelley liczył, że czytelnicy zrozumieją, jakie czynniki pozwoliły grupie ludzi zdominować bezwzględnie cały kraj i wyrobić w nich przekonanie, że mieli do tego prawo. Chciał, żeby ludzie przekonali się, iż każdy może zostać takim człowiekiem jak naziści, że Ameryka może stać się następnymi Niemcami. mechanizm totalitaryzmu



194 Inną próbę oceny materiałów psychiatrycznych dotyczących czołowych nazistów podjęli tymczasem uczestnicy I Międzynarodowego Kongresu Światowej Federacji Zdrowia Psychicznego, zwołanego w 1947 roku w Londynie. Molly Harrower, psycholog kliniczny i specjalistka od metody Rorschacha, zaprosiła dziesięciu innych ekspertów do przeanalizowania siedemnastu testów dokonanych przez Kelleya i Gilberta, wraz z ośmioma testami kontrolnymi, niemającymi nic wspólnego z nazistami (dostarczył je Gilbert). Nie opublikowano jednak żadnych wyników tego przedsięwzięcia. Sama Harrower znalazła się pośród tych, którzy nie dostarczyli obiecanych interpretacji. W 1976 roku wyjaśniła to, wspominając, że „testy nie wykazały tego, co spodziewaliśmy się odkryć i czego pod presją domagała się od nas opinia publiczna: że osoby te były obłąkańcami różniącymi się zasadniczo od normalnych ludzi, tak jak skorpion od szczenięcia. Dostrzegliśmy szeroki zakres osobowości, od ciężkich neurotyków do ludzi znakomicie dostosowanych”. Z czasem Harrower zdała sobie sprawę, że członkowie zespołu oceniającego widzieli dobro i zło w kategoriach czarno-białych i nie mieściły im się w głowach bardziej skomplikowane charakterystyki osób zdolnych do popełniania tak odrażających czynów. Tak więc Kelley pozostał koniec końców jedynym badaczem skłonnym powiedzieć głośno, że ludzie tacy jak najgorsi naziści żyją wśród nas. myślenie systemowe



Jak system wpływa na zachowania człowieka
201 Kelley uczył, że różne perspektywy i punkty widzenia mogą w całkiem racjonalny sposób prowadzić do odmiennych wniosków. I lubił się uciekać do magicznych sztuczek, by uzasadnić swoje zdanie. Często sięgał na sali wykładowej po „wodny trik”: ustawiał naczynia z wodą gorącą, letnią i zimną i prosił ochotników, by zanurzali w nich dłonie. Potem, gdy studenci przyzwyczaili się już do temperatury wody, prosił, by wyjęli ręce i zanurzyli je natychmiast w wiadrze z zimną wodą. Audytorium było zawsze rozbawione, gdy słyszało, że ta zimna woda wydaje się jednym ochotnikom lodowata, innym ledwie chłodna, a jeszcze innym ciepła. Kelleyowi chodziło o wykazanie, że postrzeganie tego, co może być prawomyślne albo przestępcze – nie mówiąc już o tym, co uważamy za sprawiedliwe – zmienia się w zależności od perspektywy, jaką dają nasze zmysły. Wciąż bawił się magicznymi sztuczkami, tak aby „ucząc się magicznych technik oszukiwania, student uczył się zarazem rozpoznawania tych samych manipulacji w rozmyślnych kłamstwach kryminalisty”. Postrzeganie



Postrzeganie
202 W latach pięćdziesiątych Kelley współpracował blisko z nadinspektorem Johnem Holstromem, który zaprzysiągł psychiatrę, nadał mu tytuł głównego psychiatry policyjnego i wydał mu odznakę policyjną hrabstwa Alameda, którą Kelley potrafił się w razie potrzeby posługiwać równie zręcznie jak talią kart. Kiedyś, pędząc z synem autostradą w północnej Kalifornii, został zatrzymany przez policję stanową. „Stary wyciągnął portfel i pokazał swoją odznakę. Funkcjonariusz powiedział tylko »Ach tak, przepraszam!«. Co za hipokryta!, pomyślałem. Ale ciekawe, co ja bym zrobił na jego miejscu”, wspominał Doug junior. natura człowieka uczciwego



204 W 1951 roku powiadomił swoich słuchaczy, że wielu jego kolegów psychiatrów używa „wielkich słów”, by ukryć fakt, że „nie wiedzą, o czym mówią”. humaniści

Postrzeganie



211 W 1952 roku otrzymał przykry list od Christy Schroeder, byłej sekretarki Hitlera, z którą rozmawiał podczas jej pobytu za kratkami norymberskiego więzienia. Schroeder miała do Kelleya żal za sposób, w jaki ją opisał cztery lata wcześniej w gazetach, a także w książce 22 Cells in Nuremberg. Nazwał ją w niej „mamuśkowatą dziewicą pod pięćdziesiątkę, średniego wzrostu, krępą, rozmemłaną, wcale nie nordycką z wyglądu”. Odniósł się też do jej lojalności wobec Hitlera: „Nawet gdy dowody jego brutalności stały się niezaprzeczalne, pozostał dla niej bohaterem. Jej uwagi, szczere i konsekwentne, świadczyły, że w Hitlerze dostrzegała jedynie wielkość”. Schroeder oskarżyła Kelleya o złamanie obietnicy, że nie wykorzysta rozmów z nią w żadnej publikacji; zarzucała mu też nierzetelność i obraźliwy ton jego uwag. Kto jak kto, ale właśnie on powinien sobie dobrze zdawać sprawę, że ciężkie warunki więzienne uniemożliwiają kobiecie należytą dbałość o wygląd zewnętrzny. Ciekawostka



To też chodzi o pokazanie natury ludzkiej
215 To była epoka McCarthy’ego i Dukie ostrzegała męża, by nie podpisywał żadnych petycji. mechanizm totalitaryzmu



256 W 1948 roku zbadał go Maurice N. Walsh, psychiatra z Kliniki Mayo, pracujący jako konsultant dla armii amerykańskiej. Już kilka lat wcześniej zainteresował się umysłami politycznych tyranów, gdy zetknął się w Mayo z dyktatorem Republiki Dominikany Rafaelem Trujillo, oficjalnie przebywającym w klinice na badaniach ogólnych, w rzeczywistości jednak leczącym kiłę. Rozmawiając z dyktatorem, Walsh ocenił go jako „schizofrenika […] nieznającego poczucia winy ani normalnych uczuć miłości i czułości”. Zastanawiał się, jak tacy ludzie mogą rządzić krajem i znajdować lojalnych zwolenników. ! - dobry cytat

Rządzący

NDL - Najgroźniejszy dogmat ludzkości



Uzależnienie Rządzący i Rządzeni
261 W każdym razie – uważała Harrower – cechy osobowościowe miały niewiele wspólnego z brutalnością nazistowskiego reżimu i z potwornościami, jakich się dopuścił. W rozwoju niemieckiego nazizmu większe znaczenie odegrała podatność zwykłych ludzi na mity, propagandową manipulację, oszustwo i strach; podatność ta jest zaś częścią wizerunku naszego rodzaju. „To mogło się zdarzyć i tutaj”, stwierdziła, jakby przytakując Kelleyowi NDL - Najgroźniejszy dogmat ludzkości



262 Zajadły egoizm hitlerowców miał podstawowe znaczenie dla kształtowania się ich zachowania, stawiał ich na marginesie większości społeczeństwa i sprawiał, że stawali się nienormalni i chorzy psychicznie. Choć wnioski te wydają się sprzeciwiać opiniom Kelleya pod każdym względem i Kelley zapewne potępiłby je gruntownie, gdyby dożył publikacji książki, różnica nie jest aż tak wielka, jak by się mogło wydawać. Izraelski politolog i historyk José Brunner wskazał, że Selzer i Miale otworzyli drzwi na możliwość, iż pewne duże i znaczące grupy ludzi – politycy, czołowi biznesmeni, artyści i inni – mogą mieć cechy nazistów. twierdzenie Actona

Rządzący