Definicje pojęć
Definicje zagadnień
Spis książek
Spis cytatów

Nadążność - definicja pojęcia

definicja |  typowe |  czynniki |  przyklady |  cytaty |  ooda

Nadążność 

Newton odkrył, że pomiędzy dwoma obiektami materialnymi zachodzi oddziaływanie, charakteryzujące się tym, że ciała te przyciągają się do siebie z siłą wprost proporcjonalną do iloczynu ich masy i odwrotnie proporcjonalną do kwadratu odległości pomiędzy nimi. Okazuje się, że w podobny sposób można opisać ogólny charakter oddziaływań zachodzących pomiędzy obiektami żywymi. Oczywiście charakterystyki tej nie da się zapisać tak prostym wzorem, jak Newtonowskie prawo powszechnego ciążenia, tym nie mniej można podać jej ogólną, sformalizowaną matematycznie postać.

Zagadnienie samo w sobie jest stosunkowo proste i, co za chwilę odkryjemy, z powodzeniem wyjaśnia wiele życiowych sytuacji. Głębsze jego studiowanie pozwala na odkrycie zjawisk złożonych, bezpośrednio z niego wynikających, takich na przykład jak: taktykistrategie, naturalne mechanizmy doskonalenia lub destrukcji, akcja w tempo, wyprzedzenie oraz zagadnienia realizowalności lub skuteczności działań.

Nadążność to uogólniony rodzaj oddziaływania pomiędzy dwoma obiektami wynikający z ich dążenia do celu; celu szczególnego, który wynika ze stanu naturalnego konfliktu interesu pomiędzy obiektami żywymi. Zagadnienie zostanie omówione na przykładzie zespołu zjawisk występujących podczas pogoni i ucieczki. Oczywiście błędem jest utożsamianie nadążności wyłącznie z pogonią, cele bowiem mogą być bardzo różne, na przykład dążenie do: bogactwa, satysfakcji, nabycia zegarka lub zdobycia pożywienia. A samo dążenie może być realizowane na wiele różnych sposobów, na przykład: do bogactwa można dojść poprzez zręczny manewr polityczny, wygraną na loterii lub efektywną pracę, a posiadaczem zegarka stać się, kupując go lub kradnąc, ewentualnie jeśli się umie – samodzielne, element po elemencie, go składając.

Rozpatrzymy dwa obiekty: N – nadążnie goniący (nadążnie próbujący osiągnąć swój cel) i C – nadążnie uciekający (nadążnie próbujący przeszkodzić N, ponieważ osiągnięcie postawionego sobie przez N celu jest równoznaczne z jego stratą). Celem N jest zatem dogonienie C, celem C umknięcie przed N, zaś konflikt interesu polega na tym, że to, do czego dąży N, jest dokładnie tym, czego chce uniknąć C.

Moment początkowy procesu nadążnego.
Spójrzmy na rysunek, na którym pokazana jest ta sytuacja w momencie początkowym t0. Czynności, które wykonuje N, układają się w następującą sekwencję: zlokalizowanie położenia uciekającego, wytyczenie kierunku pogoni, podjęcie działania polegającego na przekształceniu części swoich zasobów w akcję mającą zbliżyć go do celu. W tym przypadku akcją tą jest poruszenie się z pewną prędkością, przy czym oczywiste jest, że jej zwrot powinien być zgodny z kierunkiem pogoni (kierunkiem dążności), natomiast kwestia jej wartości już wcale tak oczywista nie jest. Jeśli bowiem prędkość będzie zbyt mała, to N nie dogoni C, jeśli zbyt duża, to utrudni manewrowanie, a w skrajnym przypadku może nawet doprowadzić do samozniszczenia N. Poza tym istnieje również możliwość, że C wykona niewielki unik, a rozpędzony N przemknie obok niego, nie osiągając tym samym swego celu. Duża prędkość wiąże się również ze zwiększonym zużyciem zasobów i może się okazać, że goniący zbyt szybko stanie w pół drogi z powodu ich wyczerpania. Już na tym etapie naszych rozważań zarysowuje się kilka ciekawych zagadnień, które obiekt nadążny musi brać pod uwagę. Są to: kwestie związane z lokalizowaniem (ustalaniem położenia celu), metodologia wyznaczania skutecznych akcji zbliżających (taktyka), bilansowanie zasobów (obliczanie bieżących i przyszłych kosztów) oraz szacowanie szans na realizację wyznaczonego celu (realizowalność).

Moment t1 procesu nadążnego – faza analizy.
Przyjrzyjmy się sytuacji po pewnej chwili - w momencie t1. N ponownie lokalizuje C i stwierdza, że C już nie znajduje się na kierunku pogoni wytyczonym w momencie t0. Na podstawie tej obserwacji wnioskuje, zresztą całkiem słusznie, że C nie stoi w miejscu, lecz zmienia swoje położenie. Natychmiast rodzi się pytanie, czy zmiana ta jest zmianą naturalną, zgodną z normalnym zachowaniem się C, czy też może wynika z faktu, że C zorientował się, iż jest ścigany przez N, i już podjął stosowne kroki związane z efektywną ucieczką? Każdą z tych ewentualności N musi wziąć pod uwagę w swoich analizach służących do wyznaczenia nowego kierunku i nowej prędkości pogoni. N musi przyjąć jakieś założenia co do ruchu C. Może na przykład założyć, że C będzie w dalszym ciągu poruszał się w taki sam sposób jak do tej pory, czyli że w chwili t1t2 przemieści się dokładnie tak samo jak w chwili t0t1.



Moment t1 procesu nadążnego – prognozowanie
Przyjmijmy, że N przyjął to założenie i na jego podstawie wytycza nowy kierunek pogoni. Sytuację tę przedstawia rysunek „Moment t1 procesu nadążnego – prognozowanie”. Przy okazji zwróćmy uwagę, że w momencie t0 obiekt N nie zastanawiał się i nie opierał na żadnych założeniach, lecz po prostu skierował się na obiekt C i rozpoczął zbliżanie. Wtedy było to dla nas oczywiste: ponieważ N nie wiedział nic o zachowaniu się C, przyjął najprostszy sposób pogoni, który na pierwszy rzut oka wydawał się również najskuteczniejszy. W momencie t1 sposób ten już nie jest ani oczywisty, ani najskuteczniejszy – a wynika to z tego, że C się porusza. Uwzględniając ten fakt, N musi zaangażować całą swoją inteligencję, by wybrać najkorzystniejszy sposób pogoni. Tę właśnie metodologię wypracowywania kolejnych posunięć, które w sposób najefektywniejszy mają doprowadzić do celu, nazywamy strategią.




Moment t2 procesu nadążnego –
z dobrą prognozą w momencie t1.
Zobaczmy, jak sytuacja przedstawia się w kolejnym momencie – t2. Wszystko oczywiście zależy od tego, czy N prawidłowo przewidział zachowanie C. Jeśli tak, to w momencie t2 wprowadza drobną korektę kierunku pogoni, uwzględniając dalsze przemieszczanie się C po stałym kursie i dzięki temu może przyspieszyć, skracając czas pogoni. Jeśli zatem obiektowi N uda się właściwie określić charakter ruchu C, to proces nadążny pochłonie mniej zasobów i potrwa krócej. Trzeba bowiem pamiętać, że każde działanie niesie ze sobą określone wydatki. Kosztuje wszystko: generowanie prędkości, pomiary, analiza i td., a do pokrycia tych kosztów obiekt goniący zużywa własne zasoby.








Moment t2 procesu nadążnego –
ze złą prognozą w momencie t1.
Rozważmy teraz inny, równie możliwy, wariant sytuacji w momencie t2 i zastanówmy się, jak potoczyłyby się losy pościgu, gdyby prognoza dotycząca zachowania się obiektu uciekającego była nietrafiona i C znajdowałby się w zupełnie innym miejscu niż zakładał to N. Otóż musiałby dokonać dużej korekty ruchu, wskutek czego zwiększyłby się koszt, a przyspieszenie nie byłoby możliwe – jednym słowem pogoń stałaby się mniej efektywna. Już samo skorygowanie ruchu jest problematyczne, bo nie wiadomo, jaką metodę zastosować. N może próbować odkryć prawidłowości ruchu C i zastanawiać się, czy przypadkiem C nie porusza się na przykład po sinusoidzie, ale jak na razie do takiej analizy ma zbyt mało danych. Próby odkrycia regularności ruchu to nic innego jak określanie jego charakterystyki lub, mówiąc ogólniej, poszukiwanie strategii ucieczki. Zwróćmy bowiem uwagę, że obiekt C również może szukać skutecznych rozwiązań, analogicznie do tego, jak czyni to N. Może na przykład chcieć dać się złapać, gdy osiągnięcie celu przez N będzie równoznaczne z odniesieniem korzyści przez C, lub przeciwnie, świadom grożącej mu straty może chcieć za wszelką cenę uciec pościgowi, wykorzystując w tym celu analizę poczynań obiektu goniącego.

Zastanówmy się, jak wyglądałaby ta pogoń bez prób odnajdywania charakterystyk? To znaczy gdyby N stosował ciągle tę samą metodę, nazwijmy ją nadążnością prostą, polegającą na tym, że w każdym momencie wykonywany jest ten sam zestaw czynności: zlokalizowanie, wytyczenie najkrótszej drogi i pościg w tym kierunku.

Moment t1 procesu nadążnego – bez prognozy.
Moment t2 procesu nadążnego – bez prognozy w t1
Spoglądając na rysunki, możemy wyciągnąć następujące wnioski: nadążność prosta da lepszy rezultat niż nadążność ze złą prognozą, ale z drugiej strony jest mniej skuteczna od nadążności z dobrym prognozowaniem. W tym miejscu można się zastanowić, czy przypadkiem najwybitniejsi politycy, przedsiębiorcy, kupcy i gracze giełdowi nie wyczuwają procesu nadążności i kierując się siódmym zmysłem (lub całkiem przypadkowo), wybierają wariant z najlepszą prognozą.

 

Typowe taktyki & zjawiska w nadążności 

Patrz Gra - elementy charakterystyczne

 

Nadążność - Czynniki wpływające 

Omówienie i analiza trzech kolejnych momentów w procesie nadążności powinna w zupełności wystarczyć do uchwycenia jego istoty, analiza bowiem wszystkich następnych ruchów jest analogiczna do tych, które omówiliśmy do tej pory. Spróbujmy teraz zastanowić się, od czego zależy skuteczność nadążności.
  • Na pewno od celu – od tego, na ile jasno i precyzyjnie jest on określony. W wielu bowiem przypadkach dążymy do dokładnie... nie wiadomo czego. Komunistyczni ideolodzy rozprawiali o powszechnym szczęściu, które społeczeństwo miało osiągnąć pod ich światłym przewodnictwem i tłumaczyli jasno i wyraźnie, na czym owo szczęście miałoby polegać: każdy miałby dostawać według swoich potrzeb, a pracować podług własnych możliwości. Ciekawe, co powiedzieliby na to ekonomiści. Czy według nich taki stan byłby w ogóle możliwy? A filozofowie, czy zgodziliby się, że tak właśnie wygląda pełnia szczęścia? Ja sam mam zupełnie inny pogląd na ten temat, zresztą spora część ludzkości również, i to od wielu lat. Sięgnijmy chociażby do Homera: Odyseusz wolał wrócić do żony i syna, niż stać się nieśmiertelny i wieść żywot pełen uciech u boku przepięknej nimfy Kalipso. Przez pewien czas spróbował lenistwa, ale nie przypadło mu ono do gustu.

  • Od miary oddalenia od celu – jeśli znamy cel, to do jego lokalizacji niezbędna jest umiejętność określenia odległości, która nas od niego dzieli. Przynajmniej tę jedną wartość musimy znać. Konieczne zatem staje się zdefiniowanie miary tej odległości, czyli sposobu jej obliczania i jednostek, w których będą podawane wyniki tych pomiarów. Na pierwszy rzut oka idealną miarą zdaje się być odległość geometryczna mierzona w metrach. Rzeczywiście sprawdza się, gdy lis goni zająca, zawodnik zdąża do mety lub rakieta przechwytuje samolot. W przypadku bardziej skomplikowanych procesów nadążnych, takich jak dążenie do zapewnienia idealnej służby zdrowia albo zapewnienia idealnego poziomu rozwoju gospodarczego, miara w metrach jest zupełnie niewystarczająca i należy zdefiniować inną, właściwą dla tego typu celu. Bez tej definicji nie może być mowy o realizacji procesu nadążnego, bowiem bez miary nie wiemy, jak daleko mamy do celu. Przy okazji warto zauważyć, że czujniki i analizatory wykorzystywane do realizacji nadążności muszą umieć operować w zakresie tej miary i jej pochodnych.

  • Od stosowanej metody analizy zachowania obiektu przeciwnego. Przez pojęcie „zachowanie” należy rozumieć historię zmian miary oddalenia i historie jej pochodnych. Jeśli analiz takich nie prowadzi żaden z obiektów, ich wzajemnego oddziaływania nie można nazwać nadążnym. To właśnie one decydują o tym, czy dane oddziaływanie można zaklasyfikować do oddziaływań nadążnych – wystarczy, by tylko jeden analizował zachowanie drugiego. Przy identycznych parametrach fizycznych przewagę ma obiekt lepiej analizujący dane. W większości przypadków to stwierdzenie jest prawdziwe, lecz znane jest powszechnie pojęcie przekombinowania lub przedobrzenia. Jeśli bowiem analizie zostaną poddane czynniki zupełnie nieistotne, to na ich podstawie wysnute zostaną błędne wnioski. Nieustanna analiza wszystkich możliwych sygnałów i ciągłe wypracowywanie optymalnego rozwiązania są bardzo kosztowne i w większości sytuacji praktycznie niewykonalne. Wybierane są zatem tylko te informacje, które uważa się za ważne lub które okazały się najbardziej istotne, natomiast do pogoni lub ucieczki stosuje się sprawdzone uprzednio sposoby, pobierane niejako z banku metod. W przypadku zwierząt takimi sprawdzonymi metodami są wyuczone odruchy i właściwe ich naturze zachowania instynktowne określane przez niektórych badaczy mianem automatycznych wzorców zachowań.

  • Od stanu zasobów. W przypadku uciekającego samolotu i goniącej go rakiety można wyodrębnić takie zasoby, jak zapas paliwa, jakość pokładowych systemów komputerowych, efektywność oprogramowania i prawidłowość algorytmów sterujących obiektem, a także wrażliwość czujników itp. Zasobami studenta zdającego egzamin będą nie tylko jego wiedza na dany temat i umiejętności wykazania się nią, lecz także odporność na stres, odpowiedni wygląd, pewność siebie, uśmiech itd. Same czujniki, nawet wysokiej klasy, nie wystarczą, trzeba umieć się nimi posłużyć: zwierzę, obdarzone doskonałym węchem, musi również zapewnić sobie rozpoznanie z kierunku zawietrznego, z którego żaden zapach do niego nie dotrze. Z tego względu powinno ten obszar co pewien czas omiatać wzrokiem. Musi też wypracować odpowiednią metodę obserwacji, która również stanowi część zasobów zwierzęcia.

  • Od sprawności przekształcania zasobów – przykładem może być chociażby przekształcanie zmagazynowanych w mięśniach zapasów glikogenu w prędkość niezbędną do pogoni. Sprawność przekształcenia jednego zasobu w drugi jest bardzo ściśle związana z kosztem. W przypadku gdy oba obiekty dysponują porównywalnymi zasobami, kluczowy staje się sposób ich wykorzystania. Z dwóch silników o takiej samej mocy lepszy jest ten, który spala mniej paliwa. Choć tak samo przyspiesza jak jego rywal, będzie działał dłużej i tym samym dalej zajedzie.

  • Od liczby czynników i sposobu ich analizy. Obiekt nadążnie goniący może analizować wyłącznie odległość dzielącą go od obiektu uciekającego – oczywiście pod warunkiem, że umie ją mierzyć. Wiadomo, że im bardziej wnikliwie przyglądamy się pewnym zjawiskom, tym więcej szczegółów zauważamy. Umiejętne wyodrębnienie spośród nich tych, które mają istotny wpływ na realizowaną nadążność, niewątpliwie przyczynia się do poprawy skuteczności tego procesu. Podejmując manewr wyprzedzania, zawsze zwracam uwagę, kim jest kierowca wyprzedzanego pojazdu. Jeśli jest nim kobieta, mam większą szansę bezpiecznego wepchnięcia się przed nią, jeśli jest to młody facet ubrany w koszulę i krawat i, nie daj Boże, jadący samochodem służbowym, wzmaga się moja czujność, ponieważ tacy zawsze mogą coś wywinąć. Jak widać, to kim jest kierowca, może również wchodzić w skład miary oddalenia od celu, którym w tym przypadku jest pomyślne zakończenie manewru wyprzedzania. Trzeba jednak umieć przeliczyć płeć kierowcy na odpowiedni manewr zbliżający nas do celu lub zmniejszający ryzyko. Ja oczywiście mam taką tabelę przeliczeniową opartą na moich dotychczasowych doświadczeniach za kierownicą. Jednakże musimy pamiętać, że my sami jako istoty w dużej mierze ograniczone nie potrafimy analizować wszystkich bodźców, które do nas docierają. To wymusza stosowanie metody zwanej działaniem na wskaźnikach, która polega na nałożeniu na docierające bodźce filtrów transformujących je do postaci rzeczonych wskaźników. Nie musimy tracić czasu na stałe kontrolowanie stanu szczęk hamulcowych w samochodzie, pomimo że gdy są zużyte, grozi to poważnym wypadkiem. Aby każdy właściciel nie musiał co tydzień nurkować pod samochód i sprawdzać, w jakim stopniu są one zużyte i czy to już jest ten właśnie moment, kiedy trzeba je wymienić, konstruktorzy zainstalowali wskaźnik – czerwoną lampkę sygnalizacyjną, która zapala się wyłącznie wtedy, gdy szczęki są starte w stopniu większym od dopuszczalnego.

  • Od czasu lokalizacji. Oczy i uszy – czujniki obiektów żywych – służą do reakcji na bodźce przesyłane z dużą prędkością. Aby obiekt przetrwał, narządy te muszą reagować na bodźce maksymalnie szybko. Im szybciej obiekt zorientuje się, że coś mu zagraża, tym większą ma szansę na przeżycie. Człowiek skonstruował urządzenia działające na podobnych zasadach, na przykład radar i noktowizor. Kiedy indziej czas nie ma aż takiego znaczenia – jeśli na przykład celem procesu nadążnego jest wydanie werdyktu rozstrzygającego o czyjejś przydatności do zespołu, nawet obserwacja podczas kilkumiesięcznego stażu nie wydaje się przesadzona.

  • Od częstości próbkowania. Im częściej zmuszeni jesteśmy do ponownego określania pozycji celu, tym więcej musimy zużyć na to zasobów. Polujący gepard nie spuszcza wzroku ze swej ofiary – lokalizowanie odbywa się w sposób ciągły. Koszt jej prowadzenia jest dla tego drapieżnika praktycznie zerowy. To przykład idealnego mechanizmu: ciągła obserwacja przy minimalnym zużyciu zasobów, a wyniki otrzymywane są natychmiast z niemal stuprocentową precyzją. Nieco inaczej sprawy się mają w przypadku namierzania położenia łodzi podwodnej za pomocą echosondy lub samolotów za pomocą radaru. Ze względu na złożoność zagadnienia namierzanie to nie odbywa się w sposób ciągły, lecz co pewien czas. Takie nieciągłe monitorowanie nazywa się próbkowaniem, a otrzymywana w jego wyniku informacja – informacją dyskretną. Dobrym przykładem procesu nadążnego o małej częstości próbkowania jest sprawdzanie postępów naszych dzieci w nauce. Nie jesteśmy w stanie śledzić ich w sposób ciągły, ponieważ nie siedzimy z nimi cały czas w klasie, lecz sporadycznie spotykamy się z nauczycielami na wywiadówkach.

  • Od analizy zrealizowanych dotychczas analogicznych procesów nadążnych. To tak zwane doświadczenie życiowe. Szachista, aby osiągnąć poziom mistrzowski, musi rozegrać dziesiątki tysięcy partii, wyłowić z nich skuteczne prawidłowości i zapamiętać je, po to, by w przypadku zaistnienia podobnej sytuacji z nich skorzystać. Rolnicy zamieszkujący strefę klimatu umiarkowanego, gdzie występują wyraźnie różnice pomiędzy porami roku, niejako z natury rzeczy wiedzą, na czym polega nadążność, chociaż zapewne nigdy tego słowa nie słyszeli. Proces nadążny, który realizują, polega na zapewnieniu żywności – wiosną sieją, latem doglądają, by „dobrze rosło”, a jesienią zbierają plony. Jedną ze stosowanych przez nich metod jest przetwarzanie żywności, by jej nie zabrakło przez długi okres zimy i na przednówku. Świadomość tego, że w zimie można zginąć z głodu, wykształciła u nich zapobiegliwość.

  • Od pamięci i metodyki zarządzania nią. Aby obiekt nadążny był w stanie cokolwiek analizować, materiał niezbędny do analizy musi być gdzieś zapamiętany i do tego celu wykorzystywana jest tak zwana pamięć. Z kolei zarządzanie nią sprowadza się do rozwiązania kilku podstawowych problemów: „Co zapisać?” (Czy warto to zapamiętywać?), „Jak zapisać?” (Dokładnie krok po kroku czy tylko najważniejsze fragmenty, a może charakterystykę lub tylko zasadę?), „Jak odszukać zapisaną informację?” (Które z tych 17 milionów rzeczy, które pamiętam, mogą mi pomóc w rozwiązaniu tego konkretnego problemu?). Do metod zarządzania pamięcią zaliczamy między innymi: odkrywanie wzajemnych powiązań pomiędzy zdarzeniami, odkrywanie zasad działania i charakterystyk (np. zachowań), umiejętności klasyfikowania i katalogowania, metody składowania i szybkość dotarcia do pożądanych informacji. Jak nietrudno zauważyć, podstawą wszystkich wymienionych metod jest czysta matematyka. O tym, że nasze mózgi są stworzone w taki sposób, by umieć te metody wykorzystać, świadczy kilka zdań z wypowiedzi japońskiego biologa Susumu Tonegawy (ur. 1939): ...komórki nerwowe w hipokampie – ośrodku mózgowym odpowiedzialnym za pamięć – tworzą w umyśle mapy nowych miejsc i wydarzeń, aby wykorzystywać je w przyszłości. Także w hipokampie znajduje się obszar zakrętu zębatego odgrywający kluczową rolę w umiejętności odróżniania podobnych doświadczeń. [...] Pamięć epizodyczna ma ogromne znaczenie dla inteligentnych stworzeń, ponieważ umożliwia im orientowanie się w różnych sytuacjach i późniejsze przywoływanie starych doświadczeń. Jak widać, pamięć przechowuje epizody, czyli ślady zdarzeń oraz informacje na temat wzajemnych relacji między tymi zdarzeniami.

  • Od różnych właściwości obu obiektów i ich stanu. Zdecydowany faworyt, który tuż przed zawodami dostaje rozstroju żołądka, znacznie zmniejsza swoje szanse na wygraną. Innym przykładem może być występujące w mechanice zjawisko znane pod nazwą częstotliwości drgań własnych obiektu. Jeśli w trakcie pogoni któryś z elementów obiektu wpadnie w drgania o właśnie takiej częstotliwości, będą one intensywnie narastać aż do samozniszczenia obiektu. Zjawisku temu podlegają na przykład mosty – przechodzący przez nie żołnierze nie powinni maszerować równym krokiem, by nie wprawić ich w drgania, które mogłyby je rozchwiać w płaszczyźnie pionowej i zniszczyć. Reformy społeczne, z powodzeniem przeprowadzone w Szwajcarii, mogą się okazać zupełnie nieskuteczne na przykład w Wietnamie lub Paragwaju, wyłącznie z tego powodu, że niektóre z właściwości Szwajcarów (rozpatrywanych jako obiekty) mają zupełnie inny stan niż właściwości Wietnamczyków czy Paragwajczyków. Na przykład poziom przestrzegania przepisów jest u Szwajcarów bardzo wysoki, czego nie można powiedzieć o innych nacjach.

  • Od czasu zwłoki. Od zlokalizowania obiektu gonionego, nawet jeżeli odbyło się to z prędkością światła, do wypracowania kolejnego kroku w trakcie pogoni zwykle upływa nieco czasu. Jest to tak zwany czas zwłoki. Może on być na tyle istotny, że obiekt goniący, który ma zdecydowanie lepsze zasoby i właściwości niż obiekt goniony, nigdy nie osiągnie celu, bo w swoich kalkulacjach i działaniach będzie po prostu za wolny. Zbyt szybkie reagowanie, i tu uwaga, gdyż nie jest to już takie oczywiste, też może być przyczyną niepowodzenia w realizacji procesu nadążnego. Zależność nadążności od czasu zwłoki można doskonale zaobserwować podczas nauki jazdy na rowerze. Pozycję pionową utrzymujemy dzięki odpowiednim wychyleniom ciała i właściwym skrętom kierownicy. Cała sztuka jazdy rowerem polega w głównej mierze na wczuciu się we właściwy czas reakcji. Za szybkie skontrowanie kierownicą może spowodować tak duże odchylenie w kierunku przeciwnym, że nie uda się już wybronić od upadku, a zbyt długie zwlekanie, równoznaczne z brakiem reakcji lub reakcją zbyt słabą, w konsekwencji też prowadzi do wywrotki. Swoje sukcesy Filip II Macedoński zawdzięczał między innymi temu, że mógł działać bardzo szybko, decyzje bowiem podejmował sam, ewentualnie po naradzie z doradcami. Tymczasem w demokratycznych Atenach były one wypracowywane przez ciała kolegialne, co znacznie opóźniało wprowadzanie ich w czyn.

  • Od sposobu reakcji. Swego czasu przydarzyła mi się mało sympatyczna historia. Gdy odwoziłem znajomego do domu, w pewnym momencie spostrzegłem kota pędzącego wprost pod koła samochodu. Oczywiście wcisnąłem pedał hamulca, by go nie rozjechać! Można powiedzieć, że odruchowo podjąłem akcję nadążną mającą na celu ocalenie go. Jednak jechałem zbyt szybko, by moje działanie odniosło pożądany skutek – i kot niestety zginął. Sytuacja przykra, niecodzienna i niezdarzająca się wszystkim. Znajomy pochwalił mnie za sposób reakcji. Chcąc mnie pocieszyć, opowiedział historię o tym, jak jeden z jego kolegów w analogicznej sytuacji, by nie rozjechać wiewiórki, zahamował zbyt ostro. Jego samochód wpadł w poślizg i rozbił się uderzając w drzewo. Sympatyczne leśne stworzenie przypuszczalnie uszło z życiem, kierowca zaś zmarł wskutek doznanych obrażeń.

  • Od warunków zewnętrznych. Nawet drobna zmiana warunków, w których realizowany jest proces nadążności, może nim zachwiać lub wręcz go zniweczyć. Odporność na zaburzenia zewnętrzne jest na tyle ważną cechą, że zostanie dokładnie omówiona w rozdziale poświęconym systemom i procesom.

 


Nadążność - Przykłady 

 

Przykład 1: Akademie skuteczności.

Szkolenia skuteczności działania oferowane przez różnego rodzaju firmy szkoleniowe opierte są na schemacie nadążności. Żeby być skutecznym trzeba:

  • po pierwsze wyznaczyć sobie jakiś cel (np. dwa razy wyższe zarobki),

  • po drugie określić miarę odległości od tego celu, czyli metodę w jaki sposób będziemy mierzyć jak daleko mamy jeszcze do osiągniecia tego celu (może to być różnica pomiędzy zarobkiem docelowym, a tym osiąganym w danej chwili),

  • określić metody zbliżania się do celu (np.: będę pracował dwa razy wydajniej lub będę chodził codziennie do szefa i prosił o podwyżkę lub wymyślę coś potrzebnego ludziom co będą chętnie kupowali)

  • po czym w określonych cyklach (chodzi o częstotliwość próbkowania np. codziennie lub w każdy poniedziałek rano) należy: sprawdzać czy zrealizowaliśmy założone wczesniej plany (np. czy byłem u szefa na rozmowie), zmierzyć jak daleko jesteśmy od celu (np. na ile przybliżyło mnie to do celu) i zaplanować konkretne posunięcia na najbliższy czas (np.: "następnym razem wezmę czekoladki" lub "ta metoda nic nie daje muszę ją zmienić")
i konsekwentnie postępować w ten sposób aż do osiągnięcia celu. W celu zapewnienia tej konsekwencji firmy szkoleniowe dają specjalne formularze, które trzeba codziennie wypełniać.

Większości z nas się to nie udaje, bo: albo nie potrafimy mierzyć, albo stawiamy sobie nierealne cele (pragnienie nie jest celem), albo stosujemy niewłaściwe metody. Każdy chce być bogaty, ale już nie każdy chce zostać mistrzem olimpijskim, bo wiemy ile trudu i wyrzeczeń to kosztuje. Jeśli chcesz być bogaty, to musisz zdać sobie sprawę, że droga do tego celu jest bardzo podobna do treningu sportowego - żmudna, codzienna i konsekwentna [I wasn't naturally gifted in terms of size and speed; everything I did in hockey I worked for... - Wayne Gretzky].

 

Przykład 2: Nadążność w wojskowości.

Nasze wojska to obiekt A przeciwnik B, obiekt A musi "dokopać" B:
Sztaby nie były całkiem sprawne, traciły zdolność dowodzenia prawie natychmiast, gdy wojska zaczynały się przemieszczać, miały za mało środków łączności, a tam, gdzie takie środki były, nie wiedziano, jak się nimi posługiwać. A poza tym pojawił się jeszcze jeden nieoczekiwany czynnik: „przeciwnik swoimi uporczywymi kontratakami ciągle przeszkadzał we wprowadzaniu naszych planów w życie”.
Krótko mówiąc, sztaby bardziej przypominały szkolne klasy dla dzieci opóźnionych w rozwoju aniżeli „mózgi armii”. Nie można przyjmować poważnie twierdzeń o tym, że „pracując w ogromnym napięciu” generałowie „nabierali pewnego doświadczenia w dowodzeniu operacją”, a pracownicy oddziału operacyjnego „zdobywali nawyki konieczne do opracowania i dostarczania wojskom różnorodnych dokumentów bojowych”.

[Bieszanow W., "Obrona Leningradu", str. 161]

To typowy przypadek, gdy A zakłada, że B nie będzie kontrreagował i A po wykonaniu pierwszego ruchu traci możliwość pomiaru odległości (uogólnionej odległości, która w tym przypadku można mierzyć polem odbitego obszaru) w jakiej znajduje się od celu.

 

Przykład 3: Walka sportowa.

Każda walka sportowa zarówno w sportach indywidualnych (boks, judo), jak i zespołowych (siatkówka, koszykówka) prowadzona jest na zasadzie nadążnej walki taktyk.

Judo: analizując walki judo poziomu mistrzowskiego można zaobserwować, że przy tym poziomie wytrenowania i nagromadzonych doświadczeń niespodziewany atak w pierwszych chwilach jest mało skuteczny w związku z tym stosowana jest taktyka rozpracowania: początkowo zawodnik walczy jakby ospale, wykonując ataki mające na celu rozpoznanie profilu przeciwnika oraz uśpienia jego czujności. Mistrz nie ujwania też swoich zalet, pozoruje analizując, by w pewnym momencie dokonać błyskawicznego ataku w najmniej czuły obszar przeciwnika.

Siatkówka: obecnie, począwszy od poziomu ligi, prawie każdy mecz jest analizowany na bieżąco przez analityka (czasem kilku) wyposażonego w komputer. W sposób skodyfikowany rejestrowane są wszystkie zdarzenia na boisku. Program komputerowy natychmiast oblicza wszelkie interesujące trenera statystyki takie, jak na przykład: który zawodnik i z jaką skutecznością zagrywa, jaka jest skuteczność tak ustawionej obrony, jakie cechy charakterystyczne można odkryć w grze przeciwnika. Na tej podstawie drużynie udzielane są wskazówki w jaki sposób należy grać.

 

Przykład 4: Tworzenie programów komputerowych.

Programowanie zwinne (agile software development) – grupa metodyk wytwarzania oprogramowania opartego o programowanie iteracyjne (model przyrostowy [właściwsze byłoby nazwanie tego reagowaniem nadążnym]). Wymagania oraz rozwiązania ewoluują przy współpracy samozarządzalnych zespołów, których celem jest przeprowadzanie procesów wytwarzania oprogramowania. Pojęcie zwinnego programowania zostało zaproponowane w 2001 w Agile Manifesto.

Generalnie metodyka oparta jest o zdyscyplinowane zarządzanie projektem, które zakłada częste inspekcje wymagań i rozwiązań wraz z procesami adaptacji (zarówno specyfikacji jak i oprogramowania). Metodyka ta najczęściej znajduje zastosowanie w małych zespołach programistycznych, w których nie występuje problem komunikacji, przez co nie trzeba tworzyć rozbudowanej dokumentacji kodu. Kolejne etapy wytwarzania oprogramowania zamknięte są w iteracjach, w których za każdym razem przeprowadza się testowanie wytworzonego kodu, zebranie wymagań, planowanie rozwiązań itd. Metoda nastawiona jest na szybkie wytwarzanie oprogramowania wysokiej jakości.

...podstawową miarą postępu jest działające oprogramowanie. - [Wikipedia, pol. stan 2011.04.05].

 

Przykład 5: Business.

Przyczyną spadku Nokii z pozycji pierwszego dostawcy smartfonów jest jej opieszałość w adaptacji do szybko zmieniających się wymagań klientów - uważa Magda Borowik, analityk IDC. - Dawno temu powinni byli przejść na platformę Android, zamiast tkwić w Symbianie po uszy. [Wiadomość z 2011.08.05]

 


Nadążność - Cytaty 

 

Trzeba się zaangażować, a potem się zobaczy.
Napoleon Bonaparte

Określa to dobrze znaczenie sztuki krasomówczej i wskazuje, że z góry przygotowane mowy nie wywierają pożądanego skutku na tłum. Mówca powinien zmieniać swą mowę zależnie od wrażenia, jakie wywarły jego poprzednie zdania na słuchaczach.
Gustave le Bon "Psychologia tłumu"

Błądzi człowiek, póki dąży!
"Faust", Johann Wolfgang von Goethe

Gra się tak, jak przeciwnik pozwala.
Kazimierz Górski

Management is context-specific. Management cannot be learnt by reading books or attending courses - management is learnt by experience.
Richard Newton

W skrócie chodzi o to, że początkujący potrzebują ścisłego zestawu reguł, a ekspertów one upośledzają.
Piotr Przybylak

Cytaty z literatury

 


Nadążność - Cykl OODA 

 

Szczególny przypadek nadążności opracowany przez John'a Boyd'a na przełomie lat 1970-1980.

Pełny opis cyklu OODA w Wikipedii.