Fizyka Życia

Fizyka Życia - Dziennik

rok 2019

Co to za prawo?!

Kilkanaście lat temu dostaliśmy wyrok za rzekome zalanie mieszkania sąsiada. Kwota nie była wielka ale to był dla nas szok. Sąd wysysyłał zawiadomienia o rozprawach pod zły adres. Ktoś w sądzie przestawił cyfry w numerze bloku. Poczta odsyłała do sądu pisząc, że adres nieistnieje. Sąd nie zwrócił na to uwagi - bo i po co.

Sąd procedował dalej i wydał wyrok skazujący. Informacje o wyroku przesłał już na adres właściwy. Odwołaliśmy się, okazało się, że tamta strona kłamała, udowodniliśmy to. Pomógł nam nie sędzia (sędzina) lecz adwokat PZU reprezentujący tego pseudo zalanego. Wszystko skończyło się na wielu nerwach i 100 zł ugody. Bo ugoda była najszybsza i najtańsza. Podkreślam, pomógł nam adwokat strony przeciwnej. Bardziej zależało mu na prawdzie niż pogrążeniu "przeciwnika".

Dzisiaj dowiedziałem się, że znajomemu komornik wyczyścił konta bankowe - wszystkie! Na dokładnie tej samej zasadzie. Ktoś go pozwał, sąd wysyłał listy w próżnię, choć nawet dziecko w podstawówce potrafiloby znależć kontakt do tej osoby. Sąd zasądził 190 tysięcy i przekazał sprawę komornikowi, a ten wyczyścił konta, też bez informowania "skazanego".

W jakim my kuźwa kraju żyjemy!?

Gdzie jest ta cała Pani Gersdorf odpowiedzialna za to wszystko?! Gdzie jest, i co to jest za prawo?!

Idiokracja

Witaj gościu radosny w moje skromne progi

Kieliszek szkli się szlifu jasną kreską
Szlifierza ręką w szkle czystym wyrżniętą
Rozetami, kwiatami, rysunku poezją
Ogród bez barwy błyszczy świetlisty.

Wlewam w czarę rubinowe wino
I wnet wonią nasyca się ogród ten jasny
I bezbarwne listki, gałązki i kwiatki
Zakwitają ciepłym, purpury blaskiem.

Witaj gościu radosny
W moje skromne progi
Piję za twą duszę, no i za twe zdrowie
I szumi ogród w mej duszy
I szumi w mej głowie.

Piotr Kohman

Naukowcy

Panie Krzysztofie,

Od lat, gdy czytam wypisuję sobie cytaty i jednocześnie je klasyfikuję.

Na temat naukowców mam ich całkiem sporo z bardzo wielu rożnych książek. Myślę, że ich przestudiowanie przybliży Panu naturę tych ludzi: http://physicsoflife.pl/quotes/cytaty/naukowcy.html

Sam po opublikowaniu mojej "Fizyki Życia" byłem kompletnie zaskoczony absolutną ignorancją tych, którzy powinni tę teorię jako pierwsi zrozumieć. Byli wszak moimi nauczycielami, od których przejąłem metody i narzędzia naukowe. Nie zrozumieli nic.

Raz: bo im się po prostu nie chciało,

Dwa: bo nie czytali ze zrozumieniem całości, tylko, jak to powiedział profesor Wielomski, opierali się na na wybranych przez siebie fragmentach i jeśli tylko coś w tych fragmentach im nie pasowało to po prostu odrzucali całość: Nad treścią dyskutuje się po kawałku, czepiając się nieistotnych szczegółów. Nikt nie mówi o całości. (Źródło)

Trzy: bo naukowcom zależy tylko żeby to ich cytowano, i są po prostu zazdrośni jak się cytuje kogoś innego:
– Zapytam krótko – rzekł.
– Jestżeli w pańskim zeszycie wywód o skwarczątkach albo grawitołazach i falicji grawitacyjnej, który by wsparł moje dyplomy?
– Nie.
– To won! – wrzasnął i pokazał drzwi.
(Źródło)

Oczywiście żebraczo-próżną naiwnością autora jest zmuszanie, bądź oczekiwanie, że ludzie będą czytali jego dzieło z wypiekami na twarzy, głębokim zrozumieniem i że będą zadawali pytania. Z drugiej zaś strony absolutnie nienaukowym jest publiczne sądzenie po wyrywkach. Moją Fizykę Życia babka-biolog po całości zjechała (żeby nie pisać zjeb..ła) pisząc, że cóż tam ten autor mógł napisać skoro jest Polakiem, jednocześnie już na samym wstępie deklarując, że książki nie czytała. Nie wyobraża Pan sobie ile osób się pod tym napisało swoje jeszcze bardziej zjadliwe komentarze, jakby uzyskując przez jej wpis legitymację do poniżania autora. Ciekawe, że wszyscy robili to anonimowo. Chyba poniżanie sprawiało im po prostu przyjemność i dawało poczucie dowartościowania.

Pozdrawiam

Ruch społeczny 1Polska

1Polska.pl w kryzysie. Ruch społeczny, którego ikoną był Konrad Daniel po kampanii wyborczej do sejmu jest w kryzysie.

Sytuację po krótce naświetla mail od Wojtka z Anglii:

Stan obecny
- na oddzielnym forum trwa ( lub trwala ) inicjatywa reaktywacji inicjatywy 1Polska. Bylo to nawet ogloszone na stronie fejsbukowej 1Polska. Ustalone jest spotkanie / konferencja na 26 pazdziernika... trwaly jakies przygotowania do opracowania systemu opartego na e-votingu, przygotowywane były jakies referaty itp. itp.

Czyli cos sie dzieje - gdzies ..nie wiadomo gdzie ale jednak - i ma sie to dziac pod logiem 1Polska, przynajmniej tak wygladalo dotychczas. nie mam pojecia na ile Konrad jest zaznajomiony badz zaangazowany w powyższe prace, wiem tylko tyle, ze jest czlonkiem ( moze tylko obserwatorem) tej grupy Jeśli sie to objawi czyms konkretnym to , tak przypuszczam, wlasnie na owej konferencji 26 pazdziernika. I oczywiście bedzie to uczynione z wykorzystaniem ( lub na bazie) wszystkich osob skupionych na fejsbukowej 1Polska.

Jesli my w tym samym czasie wystapimy z podobna propozycja to nastapi po pierwsze - zderzenia dwóch koncepcji tej samej idei i po drugie - w następstwie tego dosc duze zamieszanie w grupie ( na stronie, wsrod uczestnikow). Trzeba ten temat przemyslec - moze wlasnie z wykorzystaniem rady wspomnianego Romana Klimczyka, ktory tamze wlasnie byl dosc zaangazowany.

Co do nazwy
przywiazalem sie do cyferki 1 .. i chodzi mi po glowie nazwa - "Jedynka" tak po prostu - bez zadnych dumnych dodatkow typu: ruchy oddolny, inicjatywa demokracji bezposredniej ..itd...Najzwyczajniej w swiecie bez zbednego patosu. Mozna do tego wykorzysatac owa 1polska jedynke - ale nalezaloby to jednak skorelowac z planami wspomnianej przeze mnie grupy reaktywacyjnej - zeby nie powiekszyc i tak juz dosc duzego bajzlu.

Co do domeny i zarzadzania
( a`propos ryzyka przejecia , zamkniecia itd... )
Dzisiaj trescia stron zarzadza sie za pomoca tzw. cms-ow. Obslugiwac je moga osoby nawet kompletnie nie zaznjomione z kodem, nieposiadajace wiedzy informatycznej itd.. Ponadto istnieją; albo darmowe albo platne segmenty ( w okreslonych systemach np. joomla, wordpress, cart_cos_tam..itd. , z ktorych owe strony sie sklada. Sam , nie majac wiedzy stricte informatycznej, zlozylem sobie strone wlasnego magazynu. Ryzyko ataku zewnetrznego na strone istnieje zawsze - tego nikt nie jest w stanie uniknac. Ryzyko ataku wewnetrznego jestesmy w stanie w jakis sposob i w poewnym zakresie kontrolowac. Zarzadzajacym domena nie musi byc osoba fizyczna ( z nazwiska) . Istnieje cos takiego jak Fundacja Polak Polakowi Przyjacielem - Jarek moze wyjasnic. Mozna ja wlaczyc do akcji , rozszerzyc zakres dzialania, uczynic "glownym skarbnikiem" oraz inwestorem i tez uczynic zarzadzajacym nowa domena.

Sprawy dodatkowe
w wielu miejscach dotychczasowych dyskusji pojawialy sie najrozniejsze formuly funkcjonowania 1Polska - od organizacji wylacznie nastawionej na polityczny sukces w wyborach po trwala partie polityczna. Proponowalbym , bysmy okreslili w jakiej formule zamierzamy dzialac. Sprawa bedzie wtedy nadzwyczaj jasna, unikniemy glupich dyskusji w czasie dzialan, skupimy sie dokladnie na tym, co bedzie stanowilo rdzen idei. Wazny bylby rowniez cel oraz profil.

Tu zaznacze, ze jestem absolutnym wrogiem ( az tak ! ) wszelkich nowych (starych tez) inicjatyw czysto politycznych. Juz nie raz wspominalem jak ja to bym widzial ale powtorze - w formule dzialan spolecznych ( nie politycznych, nawiazywalem do pewnego zaczynu tzw. spoleczenstwa obywatelskiego ) w regionach z oparciem o think tank centralny ( tu wdzialbym dosc potezna role Pafere) oraz tzw. Kapitule, ktorej zadaniem byloby dostarczanie wszelkiego wsparcia dla dzialan organizacji lokalnych - wsparcia prawnego, finansowego, merytorycznego, inspiracja..itd..itd..

Media
Dodam jeszcze jedna rzecz - wypadaloby stworzyc pewna formule medialna za pomoca ktorej pewne wiesci bylyby rozsylane po swiecie , Polsce. Kiedys , pamietasz Jarku, rozmawialismy o wlasnej platformie telewizyjnej nawet opartej o oficjalnie wykupione kanaly a nie o internet i YT...

Pieniądze
Wiele ze spraw dodatkowych ( ale rowniez i tych chocby utrzymanie domeny i hosting ) wymaga przede wszystkim kasy - i tu wroce do wspomnianej wczesniej Fundacji PPP ( moze wypadaloby zmienic nazwe ? )

No i co ja na to:

Spojrzenie ogólne
Wszystko to co pisze Wojtek, a i inni również jest na pierwszy rzut oka dobre, a nawet rozsądne. Wielu próbuje nawet ubrać swoje rozważania w jakiś konkretny dokument, a nawet statut partii. Ale diabeł tkwi w szczegółach. A ja, jako przedsiebiorca i alpinista, widzę moc, zarówno wielość jak i siłę, tych szczegółow - tych drobnostek, ktore prędzej czy później nas podzielą. Ba, nawet bardzo szybko doprowadzą do rozproszenia i wzajemnych oskarżeń. Przykład już mamy: Konrad publicznie zaczął szkalować konkretne osoby, a ruch jest rozsypany jak stłuczony kryształ.

Ale tak faktycznie, to nigdy rzeczywistym kryształem nie był. Być może wielu z nas tylko go sobie tak wyobrażało. Osią ruchu był (i bardzo tego pilnował) Konrad, wszyscy widzieli w nim guru, oraz również tego, który "wszystko za nas i nam załatwi" (w domyśle zrealizuje moje genialne pomysły). Działania ruchu przypominały ruchy dzieci w piaskownicy. Obdarzaliśmy zaufaniem ludzi zupełnie nam nieznanych, a potem były rozczarowania. Dobitnym tego przykładem jest współraca Konrada i Mariana jako centralnych osóbw w Komitecie wyborczymi i wycofanie się kilku osób z wsparcia komitetu, co komitet rozwaliło.

Cały problem polega na tym, że za organizowanie wielkiego przedsięwzięcia biorą się marzyciele-dyletanci, ktorzy w zasadzie niczego nie zorganizowali lub zbudowali. Ludzie, którzy nie mają żadnego, bądź bardzo malutkie doświadczenie w pracy zespołowej. Tu pomocne są słowa Chrystusa: "po owocach sądzić ich będziecie". Bardzo lubię tę niezmiernie głeboką myśl. Przecież prawie wszyscy sądzą po pozorach, dajemy się nabierać na głupie gadanie. Niech każdy zanim przystąpi do pisania programu ratowania Polski nafaszerowanego genialnymi pomysłami, zrobi swój rachunek sumienia: Cóż ja takiego dokonałem? W czym jestem dobry? Jakim indywidualnym lub zespołowym owocem mogę się pochwalić?

Myślę, że najważniejszym błędem większości osób zaangażowanych w ruch społeczny 1Polska było przekonanie, że w Polsce będzie zdecydowanie lepiej, wtedy i tylko wtedy, gdy szerokie rzesze ludzi zrealizują "mój genialny pomysł". Jeśli jesteś pełen genialnych pomysłów, to załóż firmę wypracuj dzięki tym pomysłom i dzięki tej firmie wielkie pieniądze i sfinansuj swoje genialne pomysły polityczne.

Ruch społeczny, by się rozwijał i stabilnie prowadził do korzystnych zmian społecznych, politycznych i gospodarczych musi być oparty o bardzo solidny fundament.

Pieniądze
Pierwszym, kluczowym elementem tego fundamentu są pieniądze. Chęć ich dobrowolnego przekazywania i duża liczba wpłacających członków to jedno, drugie to pełna kontrola ich właściwego wydawania.

Misja

Misja:
Ruch społeczny musi walczyć o narzędzia polityczne dla obywateli, a nie o społeczne pieniądze na realizację czyichś genialnych pomysłów, które według ich autora na pewno coś poprawią.

Cel
Po to by przyciągnąć chętnych do wpłacania i współpracy w ruchu potrzebny jest cel. I dokładne ustalenie czego wolno a czego nie wolno. Od tego trzeba zacząć.

Cel główny:
Wprowadzenie do praktyki rządzenia, a w dalszym wymiarze i do konstytucji, referendum, weta obywatelskiego i inicjatywy obywatelskiej oraz innych instrumentów politycznych demokracji bezpośredniej.

Cele pomocnicze to:

  1. Edukacja społeczeństwa w kierunku demokracji bezpośredniej
  2. Nakłanianie ludzi władzy każdego szczebla do stosowania dostępnych narzędzi demokracji bezpośredniej
  3. Wspieranie każdego i wspołpraca z każdym, kto realizuje tę misję i te cele
{i według mnie to tyle i aż tyle}

Czego nie wolno
Nie dyskutujemy konkretnych programów gospodarczych ani konkretnych programów politycznych. Bo te, społeczeństwo dysponujące instrumentami oddolnego rządzenia państwem, województwem, gminą i wspólnotą samo sobie wypracuje.

Przykładem może być aborcja. To nie jest prosta i jednowymiarowa kwestia. Aspektów jest tak wiele, że jakakolwiek dyskusja na ten temat np. w mediach przynosi więcej szkody niż pożytku. Zewnętrzne stanowisko każdego z członków naszego ruchu w tej kwestii, bez wzgledu jak sam zapatruje sie na te sprawy, powinno być takie: Niemoralnymi są zarówno: aborcja na żądanie jak i nakaz rodzenia ludzi niezdolnych do świadomego życia społecznego. To nie jest kwestia do rozwiązania w 5 minut, dlatego pozostawiamy ją do decyzji wspólnotom. Koniec kropka.

Nie dyskutujemy też kwestii takich jak wprowadzenie kryptowalut lub inflacji realizowanej przez rządzących - o tym też społeczeństwo samo sobie zadecyduje. Nie dyskutujemy też wprowadzania wirtualnych rynków wymiany towarowej, dostępności marihuany do celów leczniczych, wspomagania ludzi, którzy dali się komuś nabrać itp. itd. Mamy mówić wyłącznie o narzędziach politycznych, które pozwolą obywatelom mieć wpływ na losy naszej Ojczyzny i które uniemożliwią swawolę polityków.

Kogo popieramy
Popieramy tylko tych, którzy realizują misję i cele, w tym tych politykow, wójtów i burmistrzów, którzy w praktyce będę stosowali dozwolone prawnie mechanizmy demokracji bezpośredniej. Nie popieramy żadnych "genialnych pomysłów". Ruch społeczny musi walczyć o narzędzia polityczne dla nas wszystkich, dla obywateli. A nie o społeczne pieniądze na realizację czyichś genialnych pomysłów.

Nazwa
Co do nazwy i logo to jest tu wiele aspektów (przede wszystkim nośność, rozpoznawalność i identyfikacja) i tym powinna się zająć mała grupa.

Strona i telewizja
Wbrew pozorom nie jest to takie proste jak pisze Wojtek z Anglii. Na pewno strona musi pozwolić na zaprezentowanie się każdego z aktywnie działających (w jakikolwiek sposób) członków. Jeden świetnie wypada w telewizji, inny świetnie koordynuje kampanię wyborczą, kto inny pisze kod strony internetowej, kto inny wreszcie jest świetnym designerem. My to musimy wiedzieć. Każdy zatem musi się tym chwalić, i każdy z nas musi chwalić innych, z którymi mu się dobrze współpracowało i z którymi osiagnął jakiś wspólny cel. Jeśli uda nam się stworzyć taki system to wtedy lepiej sie poznamy, staniemy się silną i medialną grupą.

Wspólna praca kształci i pokazuje z kim można, a z kim absolutnie nie mozna współpracować. Ja po zorganizowaniu konferencji PAFERE/1Polska wiem dokładnie kogo i dlaczego bym nie popierał w ruchu społecznym.

Ruch społeczny nie będzie ruchem społecznym jeśli nie będzie umiał skutecznie realizować i samodzielnie finansować swoich wewnętrznych projektów, takich jak np.:

  • Samozorganizowanie się
  • Organizacji spotkań
  • Pozyskiwania nowych członków współpracujacych i członków symaptyków
  • Organizacji grup roboczych
  • Realizacji wspólnych przedsięwzięć
  • Medialnej wizualizacji (strona, telewizja, publikacje)
  • Przygotowanie kandydatów do wyborów
  • Przeprowadzenie kampanii wyborczej

Zarządzanie pieniędzmi
O ile będą :) Musi być restrykcyjne, transparentne i podwakroć audytowane.

Zakazałbym wydawnia wspólnych pieniędzy na cele indywidualne:

  • Jedzenie {o to możesz zadbać we własnym zakresie}
  • Zakwaterowanie {o to możesz zadbać we własnym zakresie}
  • Wyjazdy zagraniczne {}
  • ..

Post Scriptum
Co do Konrada, to niech starożytny mit o Argonautach, ukazujący aspekty pracy zespołowej, będzie dla nas inspircją: Herkules na samym poczatku wyprawy się po prostu zgubił. To jednak zacieśniło i uskuteczniło współpracę pomiędzy pozostałymi członkami zespołu, którzy teoretycznie nie dorównywali Herkulesowi do pięt. To, że zniknął ten, na którego tak wszyscy liczyli, sprawiło, że nikt już nie spodziewał się, że ktoś zrobi coś za niego. Wszyscy wiedzieli, że to wyłącznie od jego pracy i jego umiejętności współpracy z pozostałymi zależy końcowy wynik.

Camino 2019 - 200 km. w 6 dni!


Foto Album

  Data Punkt docel km Opis
0. 2019.09.25 Barcelona0Hostal radio

1. 2019.09.26 Igualada33 Start z Monestir de Montserrat
Śpimy w świetnym Hotel America.
Jemy kolację w kebabie - smacznie i w sumie czysto. Zabieramy niedojadki, które ze smakiem zjemy jutro na śniadanie. Tu poznajemy sieć przetanich sklepów Mercadona. Było tak tanio, że poprosiłem kasjerkę by przeliczyła. Przeliczyła i nie było pomyłki.

2.2019.09.27La Panadella26 Wychodzimy i okazuje się, że Dziubasy też doszły. Dotarli o 23.00. Nocowali gdzie indziej, ale dziś udaje się wyjść razem. Hostal Bayona
Hostal tani bo przy drodze szybkiego ruchu. Cicho. Ale zapach obornika.
Tu nas orżnęli na piwie :)

3.2019.09.28Tarrega33 Habitaciones Sant Pere Claver - czysty, wydesignowany jak ta lala, ale mało wygodny. Nadkładamy około 1 km żeby zrobić zakupy w mercadonie. Biszko, jak to Biszko, rozszalał się i nakupował tego tyle, że niósł jeszcze siateczkę przez dwa dni i wszystkich dokarmiał. A myśmy skwapliwie korzystali by mu ulżyć. Czekamy dłuższą chwilę na tarasie i obserwujemy jak wielkie stado ptaków obsiadło drzewo tuż obok. Straszny charmider.

4.2019.09.29Balaguer39 Śpimy w schludnym hotelu Balaguer, ale oka wychodzą na tak syfiatą studnię, że aż zasłonili je kratką obrosnietą jakimś pnączem. Oglądamy MŚ w lekkiej atletyce. Jutro rano namierzam się na odwiedzenie Mercadony.

5.2019.09.30Algerri21 Kolejny nocleg przy trasie szybkiego ruchu Hostal Terraferma. Pokoje duże, w miarę czyste i w gruncie rzeczy ciche, bo ruch mały.

6.2019.10.01Monzon48 dzis robimy dwa odcinki, bo w Tamarite de Litera nie możemy znaleźć noclegu. Natomiast znajdujemy wspaniałą knajpkę - Bar Restaurante Adiell (warto wygooglać), w której za małe pieniądze obżeramy się przepysznym żarciem i obżłopujemy regenerujacym piwskiem. No i sympatyczny właściciel. Hostal Venecia. Hotelik choć ciasnawy to uroczy. A jego najwiekszą zaletą jest niska cena. Chyba wynika to z tego, że jesteśmy już w Aragonii.

7.2019.10.02Barcelona Dzień transferu autobusowego w sumie mało ciekawy. Choć szkoda, że nie udało się zwiedzić zamku Templariuszy w Monzon.
Wieczorem zwiedzamy muzeum morskie i choć tu po raz pierwszy w życiu kupuję tańszy bilet "dla seniora" to uważam, że muzeum jest takie sobie...

8.2019.10.03BarcelonaDzień na Gaudiego


Uwagi:

Opis camino Catalan www.amicsdelspelegrins.org
Chyba najlepsza strona poświęcona całej sieci Camino https://www.gronze.com/

Noc Kryształowa w RPA

Od kilku dni w RPA trwają zamieszki, podczas których zginęło co najmniej siedem osób, a ponad 400 ludzi zatrzymano. Plądrowane są sklepy obcokrajowców. Szefowa MSZ Naledi Pandor powiedziała Reuterowi, że celem ataków są „Afrykańczycy z innych części Afryki”. Ulice Pretorii i Johannesburga opanowała prawdziwa dzicz.

Cała sytuacja przypomina nazistowskie Niemcy w 1938 roku – wtedy w nocy z 9 na 10 listopada ulice niemieckich miast zostały zasypane odłamkami szkła i kryształów ze zniszczonych żydowskich mieszkań i sklepów – pogrom nazwano „Nocą Kryształową”. Dziś to samo robią obywatele RPA ze sklepami Nigeryjczyków.

„Celem (ataków) są Afrykańczycy z innych części Afryki, nie możemy temu zaprzeczyć. Ale to też przestępczość… bo wielu z nich (aktów przemocy) towarzyszy kradzież” – powiedziała Szefowa MSZ Naledi Pandor. Według niej ataki, które mają miejsce w RPA, to „złożone zjawisko”, którego przyczyny niełatwo określić.

Rozruchy zaczęły się według różnych danych pięć lub osiem dni temu w Pretorii, a następnie przeniosły się do innych miast, w tym do Johannesburga. Zarówno w Pretorii, jak i w Johannesburgu mieszka znaczna liczba imigrantów.

To nie pierwszy taki wybuch przemocy w ostatnich latach. W 2015 r. siedem osób zginęło podczas grabieży firm należących do obcokrajowców (Nigeryjczyków, Chińczyków, Hindusów) w Johannesburgu i Durbanie. W 2008 r. zamieszki na podobnym tle pochłonęły 62 ofiary śmiertelne.

Możliwe, że dziki szał rozleje się jak zaraza po całym południu kontynentu – echa sytuacji w RPA słychać też w Demokratycznej Republice Konga. W drugim co do wielkości mieście tego kraju Lubumbashi odbył się protest przed konsulatem RPA. Ograbiono też południowoafrykański sklep – podał Reuters.

Ze względu na „przemoc” i z uwagi na „bezpieczeństwo pasażerów” loty do Johannesburga zawiesił w czwartek tanzański państwowy przewoźnik. Minister transportu tego kraju Isack Kamwelwe powiedział dziennikarzom, że w RPA „młodzi wzięli prawo w swoje ręce”.

W odwecie za napady i rabunki, których obywatele RPA dokonywali na obcokrajowcach ambasada Południowej Afryki w Nigerii miała otrzymać groźby zemsty. MSZ RPA poinformowało, że w związku z tym zdecydowało się na tymczasowe zamknięcie placówek dyplomatycznych w Lagos.

Na dostępnych na Twitterze filmach widać, jaka jest skala szaleństwa, które właśnie rozgrywa się w Afryce.

One Mozambican, Oscar Setuve, has lived in South Africa for 30 years, but lost everything in the riots.

"What made me run is that I saw how they were attacking people, attacking them like dogs. And some of the people who were attacking us were people that have known us for a long time. That's what hurts me the most," Setuve said.

Politycy izraelscy tworzą antysemityzm w Polsce

Mosberg w TVP Info: ”Żydzi izraelscy tworzą antysemityzm w Polsce. Polska to najbezpieczniejszy kraj dla Żydów na świecie”

"A propos Niemców: oni nie mają za co przepraszać, tylko płacić pieniędzmi za wszystkie obozy. Oni utrzymywali te obozy. To Niemcy głosowali podczas wyborów na Hitlera i oni są winni wszystkiego, co się stało w Europie – powiedział w programie „Gość Wiadomości” w TVP Info polski Żyd ocalony z Holokaustu, Edward Mosberg. – Oni to wszystko zrobili. Zabrali życie Polaków i Żydów. Oni powinni za wszystko płacić odszkodowanie. Nigdy nie przestanę o tym mówić."

Były więzień obozu koncentracyjnego w Płaszowie oraz Mauthausen-Gusenp ostanowieniem prezydenta RP Andrzeja Dudy z 27 kwietnia 2019 r. został odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Zasługi Rzeczypospolitej Polskiej za ”wybitne zasługi w rozwijaniu polsko-żydowskiego dialogu, za upowszechnianie wiedzy o roli Polaków w ratowaniu Żydów”.

"Żydzi izraelscy tworzą antysemityzm w Polsce. Niejaki minister Katz mógł powiedzieć, że jak matka chrześcijańska rodzi dziecko i karmi to dziecko, to wpaja mu antysemityzm. (…) Ja się temu sprzeciwiam, bo to obraza dla całego narodu polskiego, również obraza dla mnie — stwierdził. — Powiedziałem do pana prezydenta, że nie powinien postawić tam nogi, dopóki ten człowiek nie przeprosi naród polski lub nie opuści swojej władzy. Żydzi przez takiego człowieka wzmacniają antysemityzm w Polsce".

"Kraj polski jest w moim pojęciu najbezpieczniejszym krajem dla Żydów na świecie" – podsumował.

[Źródło]

Andrzej

Andrzej odszedł nagle, w środę 21-go. Jestem wstrząśnięty.

"Małpek" bo taką miał ksywkę, był wyjątkowym kolegą i wspaniałym kompanem. Zawsze można było na nim polegać zarówno w górach jak i na taborisku. Chyba nie było takich, którzy go nie lubili.

Nie było rzeczy, której naprawy by się nie podjął, nie było życiowego problemu, którego by nie pomógł rozwiązać. Nie było też i tematu, w którym nie zająłby oryginalnego stanowiska i sensownie nie doradził. Chętnie pomagał, chętnie uczył. Był wzorem dla nas wspinaczy, nieco młodszych od niego. Nie ma chyba w naszym środowisku osoby, która nie miałaby miłych wspomnień związanych z jego osobą ani takiej, która choć raz nie skorzystała z jego pomocy lub rady. Człowiek gór, skałek i bunkrów, wyjątkowy członek warszawskiego środowiska wspinaczkowego. Człowiek o stoickim spokoju i szerokim uśmiechu, przemiły w kontaktach z innymi.

Z bólem żegnam człowieka, z którym przyjaźniłem się od 1980 roku. Z którym zawsze z chęcią się spotykałem, wspinałem, przebywałem i rozmawiałem. Z którym owocnie współpracowałem od 1990 roku. Prawego i uczciwego, który dokonywał na moich oczach cudów w naprawianiu przeróżnej elektroniki oraz alpinistycznym gotowaniu smacznych potraw praktycznie z niczego.

Nie mogę sobie wyobrazić, że nie będę już do niego mógł zadzwonić, nie spotkam się z nim, nie pogadam, nie powspinam.
Dlaczego odszedłeś? Przecież mieliśmy jeszcze tyle spraw do załatwienia... tyle tematów do obgadania... tyle planowanych wspólnych chwil do spędzenia...

26 marca (1956,2000) to był nasz wspólny dzień - Jego rocznica urodzin i moja złamania nogi. On pamiętał o mojej, a ja o Jego.

Rozmawiałem z nim jeszcze trzy tygodnie temu, nic nie wskazywało... Przecież to co Cię powaliło jest wykrywane przez zwykłe usg jamy brzusznej, które zaleca się robić co roku... Płaciłeś składki na ZUS, ale nie korzystałeś z lekarzy... Nie rozmwaiałeś o zdrowiu, prędzej o szybkich odejściach.

Trudno jest mi się z tym pogodzić i jest mi, na prawdę, bardzo smutno.

Odszedł wielki kawał mojego wspinaczkowego świata, odszedł przyjaciel. Odeszła moja cząstka odpowiedzialna za relacje z nim.

Pogrzeb w środę 28.09.2019 o 13.00 na Bródnie

Wspomnienie o Andrzeju - Wydział Psychologii UW
Wspomnienie o Andrzeju - Klub Wysokogórski Warszawa

Wojtek

Odszedł Wojtek Kuhn - gość, którego bardzo lubiłem, choć w gruncie rzeczy daleki znajomy. Po mszy jego przyjaciel powiedział o nim kilka słów i przy okazji bardzo celnie podsumował stan, chyba nie tylko mojego, ducha:

To kim jesteśmy jest sumą naszych relacji z innymi. Gdy ktoś znajomy odchodzi to tak jakby odchodziła cząstka nas samych.

Poincaré – Lorentz – Einstein

Prof. Dr Adam Kwiatkowski
NR 17(779) 23 Kwietnia 2005 NCzas

18 kwietnia świat obchodził 50. rocznicę śmierci Alberta Einsteina. Kariera tego nazwiska jest niesłychanie pouczająca – pokazuje, jak nowoczesna nauka staje się (wtedy dopiero zaczęła się stawiać) terenem, na którym decyduje IV Władza – czyli gazety.

Autorem zasady (nie teorii!!) względności był genialny francuski matematyk, astrograf, fizyk i filozof (Juliusz) Henryk Poincaré (1854-1912). To ten wielki umysł wykazał, że sposób przedstawiania świata, w tym i teorii fizycznej, jest względny – i właściwie możemy w tych rozmaitych sposobach wybierać. Poglądy Poincarégo wyrosły z uogólnienia odkryć takich geniuszów myśli, jak Karol Fryderyk Gauss, Janusz Bolyai, Mikołaj Łobaczewski czy Bernard Riemann – którzy wykazali, że nawet geometria jest względna. Na podstawie tej teorii przepowiedział ugięcie się promieni światła, co zostało (przed Einsteinem potwierdzone podczas zaćmienia Słońca.

Natomiast teoria relatywizmu została odkryta przez wielkiego fizyka holenderskiego Henryka Antoniego Lorentza (1853-1928). To On w 1904 r., już jako noblista, opublikował słynny wzór (transformacja Lorentza) pokazujący (między innymi), że podczas ruchu długość przedmiotu ulega skróceniu.

  _______
L=L0  1-v2/c2 

Opóźnienie czasu w polu grawitacyjnym (oraz przy przyspieszeniu), a więc i słynny "paradoks bliźniąt" przypisywany Einsteinowi – wszystko to jest zasługą Lorentza, a nie Einsteina! Lorentz otrzymał Nagrodę Nobla w 1902r. Einstein dopiero w 1921r. - właśnie dlatego, że jego teoria była wtórna.

Albert Einstein był zdolnym niemieckim Żydem (przeniósł się do Szwajcarii, rezygnując z poddaństwa Kaiserowi), absolwentem Eidgenössische Technische Hochschule (Konfederacyjnej Wyższej Szkoły Politechnicznej) w Zurychu (to była dobra uczelnia; pamiętajmy przy tym ze ówczesna matura to zazwyczaj więcej niż dzisiejsze magisterium!) - i pracownikiem biura patentowego, który w wolnych chwilach rozmyślał nad tymi sprawami, wykładał fizykę uczniom, potem zrobił doktorat i habilitację w Bernie. I przyszło mu do głowy, że transformacja Lorentza jest właśnie wcieleniem zasady względności. W ten sposób powstała (w 1905r.!) tzw. szczególna teoria względności – jak najbardziej poprawna teoria fizyczna potwierdzona późniejszymi obserwacjami.

Uczeni pokiwaliby nad tym głowami, pocmokali, może dostałby jeszcze wcześniej Nagrodę Nobla – i tyle – gdyby nie to, że jeden z fizyków wyraził się o nim jako o twórcy teorii "inaczej porządkującej świat" - co zresztą jest prawdą (pamiętajmy, że Poincaré pisał po francusku, nie po angielsku, więc jego prace są właściwie do dziś na bocznym nurcie wiedzy!). I oto nowojorska "Herald Tribune" postanowiła zrobić z tej teorii sensację. Przedrukowała ją na pierwszej stronie z komentarzem: "Nic z tego nie zrozumiemy; jeśli jednak ta publikacja przyspieszy postęp nauki choć o jeden dzień, jesteśmy dumni, żeśmy się do tego przyczynili".

Wybuchł szał – ale nie wśród uczonych, lecz wśród laików. Potem w latach 20. minionego wieku, przyszła druga fala zainteresowania Einsteinem – gdyż jego teoria (a raczej pochodzenie) nie podobało się Hitlerowi, co robiło mu publicity w USA. Na jego publiczne wykłady przychodziło czasem i 1000 (!) osób, co Einstein komentował: "Nie wiedziałem, że w Ameryce tyle osób zajmuje się rachunkiem tensorowym". Z tego tysiąca coś zrozumiały może dwie – ale potęga mediów sprawiała, że wszyscy wychodzili przeświadczeni, że wzbogacili swój umysł. Co zapewne też było prawdą – zmuszenie umysłu do myślenie samo w sobie jest korzystne.

Być może, gdyby gazeta nie była w rękach żydowskich, a Einstein nie był Żydem, do tego by nie doszło. Jednak pamiętajmy, że Bóg wybiera Sobie rozmaite narzędzia. Z punktu widzenia nauki jest obojętne, czy (szczególna) teoria względności wiązana jest z Einstein'em, Lorentz'em czy Poincaré'm (tak samo, jak nauce jest obojętne, czy Ameryka nazywana jest od Krzysztofa Kolumba, czy od Emeryka Vespucciego) natomiast postęp był niewątpliwy. Należy się więc cieszyć. Choć Holendrzy z pewnością woleliby, aby "Herald Tribune" należała na przełomie wieków do Holendrów.

Lorentz aż do śmierci był bezsprzecznie największym autorytetem naukowym. Natomiast Einstein stał się ofiarą własnej sławy (w Ameryce). Uznany przez dziennikarzy za absolutnego geniusza, resztę życia spędził, starając się tej sławie dorównać. Prawdziwego postępu w fizyce - np. teorii kwantów – nie rozumiał zupełnie (w odróżnieniu od znacznie starszego Poincarégo!!). Natomiast pod naciskiem mediów, oczekujących, że wymyśli znów coś absolutnie genialnego – ogłosił tzw. ogólną teorię względności, która w ogóle nie jest teorią fizyczną!! A mimo to właśnie wtedy otrzymał Nobla.

Ogólna teoria względności po prostu mówi, że zamiast patrzeć na świat, w którym działają różne siły, można nań patrzeć, jakby miał on zmienną geometrię. Zamiast mówić: "Siła grawitacji ciągnie kulkę skosem w dół", mówimy: "Kulka znajduje się na pochyłej płaszczyźnie". Jest to ciekawe, choć kompletnie bezpłodne. Co nie znaczy, że mało wartościowe! Np. słynne twierdzenie Pappena (o dualizmie) jest też jałowe – ale jakże ciekawe, piękne i pouczające. Być może, patrząc na świat w ten sposób, ktoś odkrył lub odkryje coś, czego by nie odkrył, patrząc na stary poczciwy świat, w którym istnieje grawitacja…

Może inne porównanie. Można (i Poincaré biłby brawo zza grobu) ogłosić dziś że np. szybkość światła nie jest stała, lecz nieskończona. Wystarczy we wszystkich wzorach (które bardzo się z tego powodu skomplikują, niestety – na przykład słynne E=mc2) podstawić odwrotność transformacji Lorentza. Odbywa sposoby widzenia świata będą, zgodnie z zasadą konwencjonalizmu Poincarégo, równie dobre. Jednak jeśli gazeciarze nazwą to drugie spojrzenie "przełomowym odkryciem naukowym" - no nie: jeszcze za to Nobla się chyba nie dostanie. Chociaż… Jeśli rząd naukowca, koniecznie "postępowy", trochę przyciśnie szwedzkich akademików, to kto wie?

Piszę o tym, bo kariera Einsteina znaczyła kres nauki rozumianej klasycznie. Gdzieś między szczególną teorią względności a ogólną teorią względności przebiega granica upadku. Miejsce uczonych, pracujących własnym sumptem, zajmują dziś "pracownicy nauki" opłacani przez rząd (pół biedy tam, gdzie rządy delegują to prawo poprzez ulgi podatkowe na zamożnych obywateli; à propos: czy w Polsce można ten swój 1% przekazać jakiemuś badaczowi?). Oraz istnieją "sławy naukowe", niekoniecznie popierane przez rządy (np. Noam Chomsky), kreowane na "geniuszów" przez telewizję. Uniwersytet nie odważa się takiego zwolnić, choćby plótł duby smalone. Zresztą jego telesława przyciąga przecież studentów – a o to chodzi.

Einstein stał jedną nogą jeszcze w epoce tytanów nauki – a drugą już w epoce najemnych, hodowanych na pęczki naukowców. Pomysł Komisji Europejskiej, by włożyć ileś tam miliardów w naukowców i Europa dogoni Amerykę, wzbudziłby do lat 20. ubiegłego wieku śmiech wszystkich prawdziwych uczonych, z Einsteinem włącznie.

To on przecież, gdy narodowo-socjalistyczni fizycy za pieniądze Rzeszy wypichcili zbiorowe dzieło, w którym ich stu (!!) udowadniało, że teoria względności jest błędna, zauważył krótko: "Gdyby była błędna, wystarczyłby jeden!".

Dziś urzędnik przyznający granty na dalsze badania, by nie zrobić pomyłki, na pewno urządziłby w tej sprawie głosowanie.

[Zródło str. 1]  [Zródło str. 2]

Przecelne ujęcie sprawy

My im obiecujemy, oni wybierają nas za to, co im obiecujemy i sami sobie płacą za to, co im obiecaliśmy...

Tworzenie Matrix'u

Wykorzystywanie mediów do kreowania rzeczywistości. „Poprzez multiplikację oraz zdolność docierania i otaczania człowieka fałszywą rzeczywistością tworzą zupełnie inny obraz”

Rosjanie 1,5 roku temu obok wojsk cybernetycznych stworzyli wojska informacyjne jako równoległą i wspierającą siłę działań w cyberprzestrzeni. Chodzi o powielanie, upowszechnianie, koncentrowanie na danym miejscu i osobie bądź grupie osób fałszywych informacji, które najpierw są kreowane przez specjalistów od walki informacyjnej, a następnie upowszechniane przez narzędzia cybernetyczne. W ten sposób można doprowadzić do sytuacji, w której odbiorca ma wrażenie, że miliony osób potępiają np. katolicką naukę społeczną. Tak naprawdę siedzi tam jeden człowiek, który jak napisze jakiś tekst, to później go powiela i modyfikuje, żeby sprawiać wrażenie, że to nie jest jeden tekst, ale różne teksty. Bardzo niewielka grupa osób może upowszechniać w ten sposób przez media fałszywe informacje – powiedział Antoni Macierewicz w Radiu Maryja.

 

Jak na razie nie znalazłem niczego co by lepiej symbolizowało Matrix,
niż obraz Malczewskiego "Błędne koło"

Jeśli zobaczymy, że jakiś materiał „oglądało 14 mln osób” – to robi to na nas wrażenie. Jeżeli tyle osób go oglądało, to znaczy, że „jest to coś bardzo ciekawego, wartościowego i interesującego”, a tymczasem jest to fakenews, nieprawda, albo wręcz szkalujący materiał – dodał Macierewicz.

Wspomniał także kwestię ataków cybernetycznych w czasach, gdy był ministrem obrony narodowej. – Takich ataków w stosunku do najwyższych generałów w państwie było kilka, kiedy kierowałem MON, żeby sztucznie stworzyć wewnętrzny konflikt. Później jest on powielany przez inne środowiska, np. opozycyjne: „O, proszę bardzo, jest konflikt wewnętrzny w MON, bo ten generał powiedział to i to”. On wcale tego nie powiedział. Jemu to przypisano poprzez fałszywą informację, która była rozpowszechniona w setkach tysięcy informacji. To pokazuje, jak rozbudowany jest system ataku i jak rozbudowany musi być w związku z tym system obrony – podkreślił.

Dodał przy tym, że „czołowym państwem w kwestii cyberbezpieczeństwa, poza państwami anglosaskimi, jest Estonia”. Natomiast atak cybernetyczny „może przyjść z każdego kierunku i może nastąpić w każdym czasie”.

Zatem każde państwo, korzystając ze współpracy w ramach Sojuszu NATO, musi mieć autonomiczny system bezpieczeństwa. Jeśli nie ma autonomicznego systemu bezpieczeństwa cybernetycznego, to konsekwencje mogą być dramatyczne – podsumował Macierewicz.

[Źródło]

Faust, a sprawa Polska

Te tak różne, różne osoby

Film złożony z nowel Antona Czechowa. Nowel jest kilka, postaci kilkanaście, wszystkie one grane są przez jednego aktora - Igora Iljińskiego:

Link do filmu

Tu akurat Iljiński przypomina Luis'a de Funes'a