Postaram się krótko opisać co charakteryzuje przeciętnego obywatela w dziedzinie odbioru mediów i analizowania treści (Co mamy) oraz podać przyczyny takiego stanu (Dlaczego).

Co mamy:
(kolejność punktów nie jest przypadkowa)
  1. jednostronność odbieranej informacji,
  2. niechęć do konfrontowania jej z innym źródłem,
  3. pewność o swojej odporności na propagandę i wpływ mediów na widzenie świata,
  4. bezrefleksyjne przyjmowanie „autorytetów medialnych”,
  5. brak samodzielnego wnioskowania - przyjmowanie gotowych wyjaśnień, analiz,
  6. przyswojenie podawanych kalek jako własnych poglądów,
  7. dwubiegunowe widzenie polityki w III RP,
  8. wiara w demokrację jako źródło wszelkiego dobra i naturalny regulator stanów nieustalonych,
  9. w analizie zagadnień historyczno politycznych zerwany związek przyczyna - skutek,
  10. ucieczka od wniosków mogących zburzyć stworzony obraz funkcjonowania sceny politycznej,
  11. wiara, że "przecież wszyscy nie mogą się mylić",
  12. utrata zainteresowania przekazem medialnym – wszyscy kłamią.
  13. Natłok Komunikatów - przyp. JF.
 
Dlaczego:
Odpowiedź jest bardziej skomplikowana niż pokazanie jak jest. Poniższe wyjaśnienia będą zapewne uproszczeniem z uwagi na szczupłość miejsca dla tak obszernego tematu, jak i mojej wiedzy w tej materii.
Generalnie przyczyny podzielę na 1. wewnętrzne i 2. zewnętrzne.
Pierwsze dotyczą natury ludzkiej i warunków w jakich się funkcjonuje i powstają z następujących powodów:
  1. człowiek jest istotą z reguły leniwą a wszelkie analizy, rozważania, szukania źródeł kosztują trochę wysiłku  - w naszych warunkach BARDZO DUŻO,
  2. człowiek zwłaszcza uwikłany w trudy codziennej egzystencji nie ma ochoty na głębsze rozmyślania – przyjmuje rozwiązania proste i pozornie oczywiste,
  3. dwa, a nie daj Boże większa ilość punktów widzenia, wprowadzają dysonans poznawczy, który wprawia w stres – trzeba przyjąć jakąś postawę a to jest męczące (punkt a.), zwłaszcza jak wymaga przewartościowania dotychczasowych poglądów,
  4. powiązanie określonych poglądów z pozycją: ekonomiczną, polityczną, towarzyską – inaczej mówiąc – konformizm,
  5. cechy jak łatwowierność, podatność na wpływ innych, brak własnego zdania, ignorancja,
  6. wynik ociężałości umysłowej.
Druga przyczyna określona jako zewnętrzna to jest świadome działanie właścicieli sceny medialnej uniemożliwiające wolny dostęp do rynku mediów.
W kraju gdzie żyję nie ma możliwości, aby jeden człowiek (bądź grupa ludzi) powiedziała coś innym (dużej grupie) bez pozwolenia jakiegoś organu państwowego, czyli trzeciej osoby w postaci funkcjonariusza państwowego. Jest drobny wyjątek w postaci Internetu, ale to zapewne niedługo się skończy, bo staje się on pokaźnym źródłem nie koncesjonowanej informacji.
Taka sytuacja jest patologiczna, zła, chora, upokarzająca, ogłupiająca ale dla nadzorców sceny medialnej i nie tylko, wyjątkowo korzystna.
Utrzymywanie „kowalskiego” w stanie jak opisałem w „Co mamy” jest idealne dla realizacji celów jakim jest zarządzanie materiałem ludzkim, materiałem z punktu widzenia władzy podobnym do barana lub krowy, którego trzeba: hodować, dbać o niego, pilnować aby w szkodę nie wszedł, kierować za pasterzem (tym, bądź innym) w kierunku zagrody, gdzie dostanie karmę, no i najistotniejsze – STRZYC i DOIĆ ile się da i jak długo się da. Co jest straszniejsze to młode pokolenie owieczek w większości uważa taki stan za normalny i korzystny (może do pierwszego większego dojenia?).
I władza wszystko robi - i będzie robiła - aby media nadawały w jednym tonie i aby „kowalski” dalej był baranem.
 
Jest jeszcze jedno pytanie z którym trzeba się zmierzyć - JAK to jest robione?
 
W notce „Upiór – dzienny, nocny, całoroczny” zasygnalizowałem temat mówiąc o burzeniu pojęć. Jak widać powrócił on jak bumerang do kolejnego tekstu, więc do zobaczenia.