Polecam
Wyprawy
Lata poprzednie
Rok 2016
Rok 2017

Fizyka Życia - Dziennik

rok 2013

2013.12.29 Niedziela

 

Bruce Lee, a fizyka życia

Na kanale Discovery pokazywana jest seria filmów o Brusie Lee. W pewnym momencie padło jego stwierdzenie, że najlepszym stylem walki jest brak stylu. I to zwróciło moją uwagę i przykuło ciekawośc do ekranu. Facet czuł nadążność. Przecież sukces w pogoni polega na odkryciu profilu (charakterystyki, stylu) uciekającego i wyprzedzeniu go, dokładnie to samo tyczy się uciekającego - ucieknie jeśli pozna profil podejmowania decyzji (charakterystykę, styl) goniącego go. Bruce'owski "brak stylu" to styl niepodlegający odkryciu, styl bez cech charakterystycznych.

Dalej Bruce mówi Nigdy nie jesteś doskonały musisz stale się uczyć i doskonalić. Jasne. Są gry przewidywalne, takie jak kółko i krzyżyk lub szachy, a zremisowanie lub wygrana w nich zależy tylko i wyłącznie od pojemności i sprawności pamięci oraz od tego kto zaczyna partię. Ale walka na śmierć i życie to walka bez reguł, to proces ciagły i na każdą taktykę znajdzie się kontrtaktyka (tak jak w grze nożyce, kamień i papier).

Nazwa stworzonej przez niego sztuki walki Jeet Kune Do (czyt. dżit kun do) to nic innego jak nadążnościowe wyprzedzenie. Jeet oznacza przechwycenie, Kune to pięść, a Do to droga, co dosłownie tłumaczymy „sposób przechwycenia pięści”, ale według mnie Bruce rozumiał to jako „taktykę zapewniającą wyprzedzenia atakujących pięści”. Jeet Kune Do jest efektem wieloletniej pracy i wynikiem jego studiów na temat kinetyki, zasad dynamiki, mechaniki ludzkiego ciała, w efekcie czego jest to unikalna sztuka walki ze swoją własną strukturą i technikami stworzonymi przez Bruce’a Lee.

A na koniec kilka ciekawych cytatów z Bruce'a - najpopularnieszego filmowego zabijaki:

Wybrany cytat z Bruce'a Komentarz

Nie naśladuj cudzego sukcesu

Nie mogę się wypowiadać tak swobodnie jak wcześniej bowiem będę źle interpretowany

Zniszczysz ich niszcząc ich wizerunek

Jeet Kune Do unika sztuczności, przenika złożoność, dociera do sedna problemu i precyzuje kluczowe czynniki.

Na tym powinien opierać się każdy proces poznania i uczenia. Ludzie jednak maja tendencję do powielania.

Aby wyrazić siebie swobodnie, musisz umrzeć dla wszystkiego, co było. „Stare” daje ci stabilizację, a „nowe” płynność.

To rada dla twórców - poszukiwanie nowego powinno stać się normą.

Można funkcjonować swobodnie i całkowicie, tylko jeśli się jest „ponad systemem”. Człowiek poważnie poszukujący prawdy nie ma żadnego stylu. On żyje jedynie w tym, co jest.

To informacja o matrixie i mokszy.
Nie uciekaj; pozwalaj niech się dzieje; nie szukaj, bo to przyjdzie w najmniej oczekiwanym momencie. Rozumiem to jako niewycofywanie się z raz obranej drogi. Robisz coś i wydaje ci się, że bardzo dobrze, ale oczekiwane przez ciebie rezultaty się nie pojawiają, chcesz to wszystko "rzucić w diabły"...
Jednym z konstruktorów sukcesu Bruce'a był jego powrót do Hong Kongu, co na zdrowy rozum nijak powinno na to wpłynąć.

Typowy człowiek jest zlepkiem rutyny, idei i tradycji. W fizyce życia jest ma raczej: emocje - genetycznie wbudowane taktyki zachowań, rutyny i tradycje - memetycznie wykształcone taktyki zachowań oraz sferę, w większości przypadków bardzo małą, racjonalnego podejmowania decyzji.

Ustalone wzorce niemożliwe do adaptacji, nieelastyczne, tylko proponują lepszą klatkę. Prawda jest poza wszelkimi schematami.

Unikaj utartych schematów, zwycięstwo leży w znalezieniu właściwego dla danej chwili i sytuacji czynnika wiktoria.

Wiedza jest ustalona w czasie, podczas gdy poznanie jest płynne. Wiedza pochodzi ze źródła, z akumulacji, z konkluzji, podczas gdy poznanie jest procesem.

Wiedza jest ustalona w czasie, podczas gdy dawanie sobie rady w życiu jest płynne. Wiedza pochodzi ze źródła, z akumulacji, z konkluzji, podczas gdy dawanie sobie rady w życiu jest procesem - nadążnością.

Wszystkie niejasne pojęcia muszą upaść, nim uczeń może nazwać siebie mistrzem.

Podstawa to logiczne, jednoznaczne i spójne definiowanie

Żeby się poznać, trzeba się przyjrzeć sobie w działaniu z innymi.

Nie obawiaj się porażki – to nie porażka, ale mało ambitny cel jest błędem. W wielkiej próbie honorowo jest nawet polec.

W nauce w końcu wróciliśmy do pre-sokratejskiego filozofa Heraklita, który powiedział: wszystko jest strumieniem, potokiem, procesem. Nie ma żadnych „rzeczy”.

Jasne obiekt to zmienność rozumiana jako proces w sensie matematycznym, ze swymi inicjatorami, konstruktorami, destruktorami i terminatorami. Fakt nie ma "rzeczy", są li tylko "zmienności".

Warunkowanie przeszkadza w widzeniu rzeczywistości. – Nie widzimy JEJ w jej istocie z powodu oszukańczej i wypaczonej indoktrynacji.

matrix

Sama technika jest niczym, jeżeli nie jest podparta siłą i gibkością.

The meaning of life is that it is to be lived, and it is not to be traded and conceptualized and squeezed into a pattern of systems.

Celem życia jest życie, a nie wciśnięcie się w określone ramy systemu.

Tak celem życia jest poszukiwanie i stałe doskonalenie, a nie poddaństwo.


 

2013.12.28 Sobota

 

Prawo i urzędnicy

Mimo prawomocnego wyroku w procesie korupcyjnym kierowniczka referatu ds. obsługi Urzędu Miasta w Starachowicach nie może stracić pracy. Kobietę chroni prawo. I ciąża, w którą zaszła.
Justyna Zapała, która w ostatnim czasie zmieniła nazwisko, wypowiedzenie umowy o pracę otrzymała 14 października. Miało obowiązywać ze skutkiem na 31 stycznia 2014 roku.
Powód: we wrześniu urzędniczka została skazana prawomocnie na rok więzienia w zawieszeniu na trzy lata. Za to, że pośredniczyła w przekazywaniu łapówek prezydentowi Starachowic Wojciechowi Bernatowiczowi. Jego z kolei skazano na 3,5 roku więzienia.

Ustawa o pracownikach samorządowych mówi, że nie może nim być osoba skazana prawomocnym wyrokiem sądu za "umyślne przestępstwo ścigane z oskarżenia publicznego lub umyślne przestępstwo skarbowe". Tyle tylko, że kobieta spodziewa się dziecka i chroni ją Kodeks pracy. Z jego zapisów wynika bowiem, że "pracodawca nie może wypowiedzieć ani rozwiązać umowy o pracę w okresie ciąży".

Z wypowiedzeniem umowy o pracę kobieta poszła więc do sądu. I wygrała.
[...]
Cały tekst

oloros
czasem mam wrażenie ze nasz system prawny został stworzony dio obrony urzędników i zeby nie wiem co sa oczywiście niewinni wyobraźcie sobie ze to nie urzędnik dostaje wyrok jawna dyskryminacja

piwenko
urzędasy szukały sposobu jak jej nie zwolnić, w końcu "swoja" z urzędu, to i znaleźli, zamiast zwolnić dyscyplinarnie, co było by oczywiste w każdej normalnej firmie - w końcu działała na szkodę pracodawcy, to zwolnili tak, że było wiadomo, że sąd to uchyli
to się nazywa "urzędokracja"

allegropajew Sąd nie ma racji. Ale Polska nie jest państwem prawa, to co się dziwić. W państwie prawa ustawa szczegółowa musi mieć (prawnie umocowaną, np. artykułem konstytucji) pierwszeństwo przed ustawą ogólną. Kodeks pracy dotyczy KAŻDEGO zatrudnionego. Ustawa o samorządach -- tylko nielicznych.
Jakby lekarka w ciąży ukradła POTRZEBNE leki i sprzedała na bazarze, to też by jej nie mogli zwolnić aż do końca urlopu macierzyńskiego?
Z drugiej strony wyroki w zawieszeniu dla urzędników-łapówkarzy to granda. Tu powinno być nadzwyczajne zaostrzenie ze względu na wysoka szkodliwość społeczną czynu. Należy jednak podejrzewać zastosowanie popularnego powiedzenia, które można znaleźć w słowniku frazeologicznym -- niewtajemniczonym ułatwię, że ma związek z dekapitacją.

mbrzozka
A jeśli kobieta jest zawodowym kierowcą i będąc w ciąży po pijaku zabije przechodnia, to też nie wolno zakazac prowadzenia samochodu czyli jej zabrać prawa jazdy gdyż to jest jej praca (?)

nepasanada
Poraża mnie logika: przy zwalnianiu Kodeks Pracy "pełni rolę uzupełniającą" i kogoś to powinien dostać dyscyplinarkę chroni, a przy odwołaniu sędzia uznaje, że Kodeks Pracy jest jednak ważniejszy - skutek wszyscy zrzucamy się na panią, która została skazana za korupcję.

oloros
jeżeli grabież staje się podstawowym źródłem bogactwa wkrótce powstają prawne, moralne i etyczne zasady ten fakt uprawomocniające jesteśmy tego świadkami do czego to prowadzi =- przecież wielokrotnie byliśmy tego świadkami niestety historia dowodzi - przynajmniej w Polsce jednego ze nigdy niczego nie nauczyła


 

2013.12.27 Piątek

 

Wykształcenie

A child educated only at school is an uneducated child.
                                         George Santayana


 

2013.12.26 Czwartek

 

Drugi dzień Świąt Bożego Narodzenia

Święta rodzinne, z rozmaitością i nadobfitością pożywienia.

Temperatura od godz 1100 do 2000 utrzymywała się na poziomie 10oC

Marta od Mikołaja otrzymała (nagrodzony Oscarem) film Searching for Sugar Man. Mikołaj się pomylił - myślał, że film będzie fabularny, a ten okazał się dokumentalny. Zaczyna się sennie i raczej niewciągająco. Na okładce zachęcająca recenzja:

"Sugar man" to filmowy fenomen na całym swiecie. Laureat Oscara 2013 oraz rekordowej ilości nagród publiczności na międzynarodowych festiwalach (aż 6 w 2012 roku).

Zaskakująca i niewiarygodna (choć prawdziwa!) historia życia człowieka o złotym sercu, któremu przepowiadano wielka karierę, a który przepadł bez wieści na cztery dekady.
Prawda o jego życiowej drodze i wyborach, okazała się bardziej fantastyczna, niz najbardziej szalone pomysły hollywoodzkich producentów.

"Sugar Man" to pełna muzyki pochwała życia; niewyczerpane źródło optymizmu i energii. To trzeba zobaczyć, aby uwierzyć!

Kurcze, myślę sobie, już absolutnie nie można wierzyć temu co piszą... Jednak w pewnym momencie ujawnienie pewnego faktu...

No i tak, drugiego dnia Świąt słucham sobie muzyki, zupełnie nieznanego mi do tej pory, Sixto Rodriguez'a Cold Fact full album...

Jednak są ludzie, którym się chce...


 

2013.12.24 Wigilijny poranek

 

Twoje badania

Maciek podesłał mi ciekawą prezentację Richarda Hamminga zatytułowaną "You and your research", w której autor zastanawia się nad tym co różni tych, którzy w aspekcie pracy naukowej, dokonują rzeczy wielkich od tych, którzy po prostu pracują naukowo. Czyli na co w swej pracy zwracają uwagę ci, którzy Nobla otrzymali od tych, którzy uważają, że Nobla powinni otrzymać. Tekst długi i mocno rozgadany, aczkolwiek zmusił mnie do wynotowania tych różnic. I w gruncie rzeczy wcale nie dotyczą one li tylko pracy naukowej:

  • Hard work.
  • A bit of luck helps sometime but shouldn't be overestimated.
  • Courage & drive.
  • Pay attention to small things.
  • People are often most productive when working conditions are bad.
  • If you can't do a problem investigate "Why not?".
  • Knowledge & productivity depend on each other.
  • You have to neglect things if you intend to get what you want done.
  • Solid & steady work, intelligently applied, gets you surprisingly far. Misapplied, doesn't get you anywhere.
  • Completely commit to the problem and let your subconsciousness work.
  • When an opportunity opens up, get after it and pursue it.
  • The interruptions make you stronger and due to them, you may have more long-term results.
  • The problem is not just to get the answer; It is to force the audience to remember the answer.
  • Don't blame given conditions, do your best in them.
  • Have a good idea how to sell.
  • Set your deadlines.
  • The struggle to make something of yourself seems to be worthwhile in itself. The success and fame are some sort of side effects.
  • Precisely set your objectives and accomplish them.
  • Look for the positives, not the negative.
  • Don't look for an alibi, look for solution. (it is communism)
  • Know yourself, your weaknesses, your strengths, and your bad faults, like your egotism. Try to convert your faults to assets?

I jeszcze coś ode mnie:

  • Audacity.
  • Visualise your path.
  • Look for systemic solutions.
  • Look for general patterns.
  • Compel yourself.
  • Make your own database.
  • Be holistic.
  • The butterfly effect easily destroys, helps to win but never builds. (This statement is true as far as good work is concerned and false in case of biological evolution).


 

2013.12.23

 

Sfera budżetowa

czyli ludzie "państwa"

Ukraina: zwolennicy Janukowycza chcą pieniędzy za demonstracje

Skandalem zakończył się prorządowy mityng w Kijowie. Prawie stu jego uczestników przyszło przed biuro Partii Regionów, aby zażądać wypłaty za udział.

Przez kilka tygodni rządzące na Ukrainie ugrupowanie przywoziło do Kijowa pociągami i autobusami swoich zwolenników z południa i wschodu kraju. Byli to pracownicy sfery budżetowej i robotnicy z zakładów przemysłowych. Za dzień stania mieli oni otrzymać 200 hrywien, czyli 80 złotych.

Organizatorzy nie ze wszystkimi się jednak rozliczyli. Późnym wieczorem przed biuro Partii Regionów przyszło prawie sto osób, które żądały wypłaty poborów.

"Jednoczyliśmy się dla prezydenta Janukowycza, całą duszą i sercem, a tu tak z nami postępują. To świństwo." - mówili korespondentowi Polskiego Radia.

Prorządowe manifestacje zwolenników rządzącej Partii Regionów rozpoczęły się 24 listopada, a zakończyły się wczoraj. "AntyMajdan" miał być przeciwwagą dla protestów na placu Niepodległości, które mają trwać co najmniej do Nowego Roku. Przedstawiciele władz domagali się wręcz, aby telewizja pokazywała wiece przed Radą Najwyższą tak samo często, jak pokazuje antyrządowe manifestacje.
[źródło]

Przy zakładach przemysłowych pewno nie dodano przymiotnika "państwowych".

Komentarze pod artykułem bardzo rożne: że to kłamstwo, bo ktoś tam był i widział, że jest dokładnie na odwrót; że przeciwnicy rządu też sa opłacani;...

Z kolei Rosjanie 2013.12.08 podawali, że:

Opozycja przywiozła do Kijowa 3000 bojówkarzy
W niedzielę w Kijowie siły opozycyjne wprowadziły ponad 3000 bojówkarzy w celu destabilizacji sytuacji i zorganizowania prowokacji – twierdzi członek Partii Regionów, lider Związku Ogólnowojskowego, Oleg Kałasznikow. Bierze on udział w wiecu Partii Regionów na Placu Konstytucji obok Rady Najwyższej w Kijowie.

„Ponad 3000 bojówkarzy zostało według naszych informacji wprowadzonych dziś do Kijowa celem dokonania prowokacji, które mają doprowadzić do zamachu stanu” – powiedział Kałasznikow.

Jak donosi agencja Interfax-Ukraina, liczba uczestników prorządowej akcji zwiększyła się – jest ich teraz około 2000.
[źródło]

Jedyne co pewne, że protesty są.


 

2013.12.17 Wtorek

 

Jak głosować

~mimi do kocioo: To dlatego że w Wlk. Brytanii posłowie wybierani są w innej ordynacji wyborczej niż u nas. Tam posłowie wybierani są w JOW-ach (jednomandatowe okręgi wyborcze), gdzie poseł wygrywa zwykłą większością głosów, gdzie głosy liczone są na oczach kamer (nie ma zamykania się komisji wyborczych i tajemnego liczenia), gdzie wyniki są podawane bezpośrednio po głosowaniu, a nie jak u nas liczone są przez ruskie serwery. To ludzie oznajmiają państwowej komisji wyborczej kto w danym okręgu wygrał, a nie państwo oznajmia obywatelom kto jest triumfatorem. Ale nam wmawiają, że my nie dorośliśmy do takiej demokracji, że u nas się to nie sprawdzi- bzdura! W dzisiejszych warunkach tylko podział Polski na 460 JOW-ów i wybory w ordynacji jednomandatowej są ratunkiem dla Polski. Żadna z obecnych partii nie jest zainteresowana wprowadzeniem JOW-ów bo to rozwali strukturę partii, kolesiostwo i czyni posła odpowiedzialnego przed wyborcami, a nie przed liderem partyjnym. Polsko ocknij się! TAK DLA JOW!


 

2013.12.11 Środa

 

Chcesz pomóc, nie wyjdź na durnia

Jadę samochodem i odbieram telefon od żony (nazwijmy ją ŻWKB) właściciela klubu bilardowego (WKB).
"Słuchaj nie mogę dziś znaleźć obsady do baru, klub będzie zamknięty, dlatego wasz turniej nie może sie odbyć."
"OK" - mówię. "Czy możesz poinformować o tym wszystkich uczestników turnieju?" Trochę mnie zatkało, ale ponieważ to ja zaproponowałem ich organizację i niejako jestem ich nieoficjalnym szefem to powiedziałem "OK".

Po chwili rozeslałem do wszystkich znajomych SMS'a dodając do listy adresowej również WKB, pomyślałem sobie bowiem, że on powinien również znać treść. "Turniej został odwołany przez WKB" piszę "zapraszamy za tydzień, i wtedy na ostatnim tegorocznym spotkaniu zostaną rozdane nagrody dla najlepszych w rankingu". Poszło, ludzie potwierdzili odbiór OKejami. Po kilkunastu minutach otrzymuję SMS'a od WKB: "Gdybyś czytał naszą stronę to byś wiedział, że nagrody będą rozadane za dwa tygodnie". Przyjąłem do wiadomości i zapomniałem o temacie.

Po około godzinie dzwoni do mnie ŻWKB i mówi: "Musisz koniecznie rozesłać informację do wszystkich, że to nie WKB odwołał tylko ja. Koniecznie bo WKB jest wściekły." Tu to już się wkurzyłem i mówię, że niech sama sobie roześle skoro odwołali turniej. A ona na to, że to ona odwołała, i że się rozwodzą i dletego WKB jest wściekły. "Skąd ja miałem wiedzieć, że wy się rozwodzicie?!" Ale poneważ babka była na granicy nerwów powiedziałem, że coś wyślę. Po pewnej chwili dzwonię do WKB i mówię, że rozmawiałem z jego żoną i że prosiła o rozesłanie sprostowania i OK moge to zrobić, ale nie chcę już po tym dalej prostować i dlatego proszę WKB by uzgodnił ze swoją, jeszcze ślubną, treść SMS'a, który mam rozesłać. "OK" mówi za godzinę dostaniesz bo teraz zajmuję się dzieckiem. Była godzina 13.35

O 15.08 WKB próbował się ze mna dwukrotnie skontaktować, ale nie mogłem odebrać bo miałem zebranie. O 17.06 oddzwoniłem i dowiedziałem się, że turniej będzie. Powiedziałem, że nie przyjdę.

Kupa bicia piany i rezultat żaden. Zamiast być pomocnym, jak widać, lepiej było ŻWKB powiedzieć, że przykro mi ale coś tam...


 

2013.12.10 Wtorek

 

Stańczyk

Kupiłem sobie reprodukcję "Stańczyka" Jana Matejki. Jak ją zobaczyłem w sklepie to sobie od razu pomyślałem, że dobrze do mnie pasuje. Przy czym nie w odniesieniu do Polaków, lecz w ogóle do ludzi jako takich. A krótkie szperanie w necie dało taki rysunek z takim wierszem:

 

 

 

Domek mały, chata skąpa
Polska, swoi, własne łzy
Własne trwogi, zbrodnie, sny
Własne brudy, podłość, kłam
Znam, zanadto dobrze znam.


 

2013.12.07 Sobota

 

ASBIRO Londyn

W sobotę mam wykład w Londynie, lecę jednak na trzy dni. I garść spostrzeżeń:

  • Asbiro otworzyło swą filię w Wielkiej Brytanii
  • Wśród publiczności są i tutejsi (Polacy angielscy) oraz przyjezdni (polscy Polacy). Wiek w okolicach trzydziestki, a zatem ludzie, którzy okres naiwności mają już za sobą, tym bardziej, że są przedsiębiorczy i aktywni. Spotkanie z nimi podniosło mi morale - są jeszcze tacy, którym zależy na wiedzy, którzy uczą się na kilku wydziałach (np. jeden z nich studiuje na wydz. SIMR PW, SGH i dodatkowo ASBIRO + PAAL (internetowo). Pytania ciekawe, bardzo życiowe i zarazem praktyczne.
  • Jest jakaś znana książka "Mit przedsiębiorczości" Michaela E. Gerbera, o której nie słyszałem i której nie można nigdzie kupić.
  • Massachusetts Institute of Technology prowadzi darmowe kursy na stronie MITOPENCOURSEWARE - jak widać wiedza dziś leży na ulicy, ale trzeba chcieć się po nią schylić.
  • Jacek W.: "Podczas procesu doboru partnera musi być wspólnie przeżyty wielki problem"
  • Zebrani twierdzą, że Anglicy są leniwi, a Polacy pracują tu szybko: Po miesiącu dom jest wyremontowany przez Polaków, podczas gdy angielska ekipa w takim samym domu po miesiącu ma dopiero rozłożone narzędzia.
  • W Anglii powstają już firmy nie tylko bazujące na ciężkiej pracy fizycznej, lecz i takie, które wymagają intelektu, kreatywności i innowacyjności, np.: firma reklamowa Good-Deal.
  • Kilka komicznych filmików o Polakach w Anglii:
  • W Londynie powstała polska organizacja Polish Professionals in London. Niesamowite, bo według mnie, właśnie czego jak czego ale właśnie Professionalsów (i dotyczy to praktycznie każdej dziedziny) to w Polsce bardzo brakuje.


 

2013.11.28 Piątek

 

Chaos?

Jest w sieci taki filmik

I pokazuje jak wspaniale ludzie sami sobie radzą. Co więcej przepustowość tego skrzyżowania jest na pewno o wiele wiele większa od przepustowości skrzyżowania ze światłami, podobnie jest zresztą i ze zużyciem paliwa.


 

2013.11.19 Wtorek

 

PLAN LEKCJI. DYKTATURA TRZECIEJ FALI

Telewizyjny kanał Planete jest ponad wszystkie inne kanały (by być precyzyjnym czasami oglądam jeszcze Eurosporty i Discovery. TVN'u, TVP, Polsatu, Superstacji i innych polskich praczomózgów nie oglądam wcale). Wczoraj obejrzałem coś na co czekałem od momentu gdy w wieku 7 lat obejrzałem "Zakazane piosenki" - na film tłumaczący skąd się wziął faszyzm i różne odmiany socjalizmu. I oto na kanale Planete pokazywany jest film "Plan lekcji. Dyktatura trzeciej fali":

W kwietniu 1967 roku charyzmatyczny nauczyciel Ron Jones przeprowadził niezwykły eksperyment z uczniami liceum Cubberley w kalifornijskim Palo Alto. Jego frapujące wyniki dowiodły, że nawet demokratyczne społeczeństwo może ulec fascynacji faszystowską dyktaturą.

Podczas lekcji historii poświęconej Trzeciej Rzeszy, Jones zaproponował swym uczniom pewien eksperyment. Zaczęło się niewinnie - od narzucenia dyscypliny poprzez swoisty kurs prostego siedzenia w ławkach i stawania na baczność na rozkaz. O dziwo, młodzieży spodobała się osobliwa gra. Wkrótce do eksperymentu zaczęli dołączać inni licealiści. Uczestnicy nietypowych lekcji - w krótkim czasie ulegli wobec totalitarnej tresury - zaczęli tworzyć podwaliny własnego ruchu o politycznych ambicjach. Z niepokojem, ale i fascynacją Jones obserwował jak jego uczniami zaczyna rządzić mentalność stada, a nieliczni, najbardziej otwarci i najinteligentniejsi zostają usunięci poza nawias.
Historia eksperymentu z Cubberley nabiera dziś szczególnego znaczenia. Oto dokument o jego przebiegu i wnioskach, które możemy z niego wyciągnąć.

Rewelacyjny film. Dziennik Rona Jonesa z tego okresu powinien być lekturą obowiązkową wszędzie (jak na razie jest tylko w Niemczech i Izraelu). Może nieco nudnie ale za to w bardzo precyzyjny sposób film przedstawia jak w ciagu 5 (tak pięciu) dni zręczny manipulator stworzył z nastolatków grupę sprawnie zorganizowanych faszystów . Czysta fizyka życia.

Prowadzący Ron Jones powiedział nastolatom, że będzie to eksperyment, ale dodał też, że ci którzy się w nim sprawdzą dostana piątki natomiast jeśli nie to dwóje. Cel grupy był zupełnie niejasny - nikt nie wiedział po co faktycznie to robią. Tych, którzy pytali o sens i zadawali pytania (wcale nie najinteligentniejszych jak głosi recenzja) Jones eksmitował z lekcji do biblioteki. Pozostałymi metodycznie sterował, i to wcale nie w jakiś wyrafinowany sposób, doprowadzając do tego, że:
pozdrawiali się specjalnym salutem,
bronili własnej grupy,
nieomal siłą wciagali do niej innych... zupełnie nie wiedząc po co.
Jones mgliście obiecywał im, że stworzą sprawną grupę politycznego nacisku i to wystarczało.

Film pokazał, że facet uruchomił pewien samonapędzający się mechanizm. Jonesa wywalono ze szkoły za przeprowadzenie tego eksperymentu, choć dyrektor w jego trakcie wiedział o co chodzi i wcale nie protestował. Oddalał nawet protesty rodziców, całkiem zgrabnie ich uspokajając. Jednak dorośli już obecnie uczestnicy byli Jonesowi wdzięczni - sami na własnej skórze zobaczyli jak działają mechanizmy społeczne.

Szczegółowa informacja po angielsku: http://en.wikipedia.org/wiki/The_Third_Wave
Bezpośredni opis eksperymentu pióra Ron'a Jones'a
Film można jeszcze oglądać na kanale Planete.

Powtarzam, każdy powinien ten film zobaczyć!

Gdyby ktoś usunął zawartość z linku do opisu Jonesa, to sciągnąłem go i zamieszczam tu.


 

2013.11.18 Poniedziałek

 

Media, jak zwykle

W 2011 roku, z którego fundacja Itaka udostępnia ostatnie dane, na terenie Unii Europejskiej zaginęło prawie 300 osób z Polski, z czego 73 w Anglii. Zapoznając się z takimi statystykami, pojawia się pytanie: jak można "zaginąć"?

Szczególnie w dzisiejszych czasach, gdy na zachód jedziemy "na dowód", mamy dostęp do Internetu i telefonów komórkowych, a wrócić można choćby tanimi liniami za kilkadziesiąt złotych.

Według fundacji Itaka, problemy zaczynają się od źle przygotowanego wyjazdu. Wierzymy, że bez znajomości języka obcego zarobimy kokosy i oddajemy się w ręce nieuczciwych pośredników lub jedziemy "w ciemno", licząc na łut szczęścia. Na miejscu zostajemy bez pieniędzy i perspektyw, co rodzi kolejne problemy.

– Wielu Polaków, wstydząc się porażki, którą ponieśli za granicą, urywa kontakt z rodziną, pada ofiarą handlu ludźmi, łamie prawo. Zdarza się, że stają się bezdomni – tłumaczy Joanna Gogolińska z Itaki.

~Europejczyk do ~Ktoś z Londynu: Kochany Onecie !! Napiszcie o tych 99% Polakch co mają juz własne domy, mieszkania, mają po 2-3 dzieci , dobrą pracę i są naprawdę szczęśliwi ? Zapewniam was, że materiału starczy na następne 200 lat, ponieważ wcześniej pisząc codziennie nie jest fizyczna mozliwością by napisać o tych dobrze ustawionych, wykształconych, szczęśliwych Polakach ? Tym promilem Polaków o których codzennie trąbicie możecie oszukiwać jeleni którzy dają się nabierać na waszą antypolska propagandę . Tych jeleni są setki tysięcy co widać po ich wpisach w necie ! Takimi zafałszowanymi artykulikami nie zachamujecie ciągłej ucieczki z terroryzowanej Polszy od wielu lat ludzi którzy są mądrzejsi od waszych prowokacji antypolskich którymi próbujecie dzień w dzień oszukiwać . Tyle.

bangorczyk : czy ktos z tych co pisza tutaj na forum spotkal choc jednego bedomnego polaka. Czy ktos z Was spotkal choc jednego żebrzącego gdzies na dworcu polaka. Napranych i zacpanych owszem widzialem nawet znam ale jak ich stac to sie faszeruja białym proszkiem lub palą zielsko.
Ale zyjac w Dublinie, Manchesterze, Belfascie, ... nie spotkałem zabidzonego zebrzacego bezdomnego polaka wyjadajacego królewskie łabedzie luz posilajacego sie rosołem ze szczura. Kurna kto to wymysla, i po co.
Z jednej strony mamy artykułu gdzie jest opisywana sielanka polakow na obczyznie jak to im dobrze jaki dobrobyt itd a za 2 dni jeden za drugim artykuł o tym ze znow polak zabil ze zgwałcil ze zlapali na kradziezy ze rozbili koczowisko bezdomnych Polakow...


 

2013.11.16 Sobota

 

Protest

Protest przerwał spektakl Jana Klaty. "Hańba, wstyd"

Okrzyki "hańba!" i gwizdy przerwały w czwartkowy wieczór spektakl "Do Damaszku" Jana Klaty wystawiany w Narodowym Starym Teatrze w Krakowie. Spektakl został przerwany podczas sceny erotycznej. Sprawa wzbudziła zainteresowanie w mediach społecznościowych, ponieważ film z zajścia znalazł się w sieci.

To tekst na portalu

~plankton : A mnie nie przeszkadza żaden repertuar. Ale w teatrach prywatnych.
Za prywatną kasę, dla osób zainteresowanych, to mogą się "wyrażać artystycznie" nawet kopulując ze zwojem Tory (z krucyfiksem już było). Ale w finansowanych publicznie instytucjach kultury kładłbym nacisk na "dziedzictwo narodowe" i funkcję edukacyjną, co raczej wyklucza ekscesy. Pan Klata ma spory tupet twierdząc, że protest to bzdury. Ci ludzie zamanifestowali przywiązanie do tradycji Teatru Starego i brak akceptacji dla wyborów repertuarowych. A Klata jest opłacany z Ich pieniędzy.

~szymon : No wreszcie popieram protestujących.Dobrze ze nie obrzucili tzw.aktorów zgniłymi jajami i pomidorami. Mają do tego prawo za ciężko zarobione pieniądze pokazuje się straszną chałę a minister i tak zapłaci za wszystko.Dość już szmiry w teatrze ,kinie ,muzeum ,czy telewizji. Dość marnotrawienia grosza publicznego tak samo jak w sporcie na tzw.reprezentacje narodową. Człowiek żyje aby mieć odrobinę przyjemności i satysfakcji z piękna i sztuki a nie dla sukcesu propagandy,oszustów i naganiaczy.

~Pamięć : W 1983 roku został nakręcony film Jak napaść na państwo?” W filmie tym wypowiada się Jurij Bezmienow (znany również pod nazwiskiem Tomas David Schuman oraz Jurij Makiejew), radziecki tajny współpracownik KGB pracujący jako dziennikarz, w 1970 zbiegły do Ameryki Północnej. Wyjaśnia on, że współczesna wojna to nie działania zbrojne. Przedstawia on transformację ustrojową jako powolny proces zwany “przewrotem ideologicznym”, składający się z 4 etapów: “demoralizacji”, “destabilizacji”, “kryzysu” i “normalizacji”. Jego skuteczność polega głównie na tym, że narody do samego końca nie chcą uwierzyć, że są poddani procesowi TRWAŁEJ ZMIANY MENTALNEJ. Szczególną uwagę zwraca na etap “demoralizacji” trwający zwykle od 15 do 20 lat. W tym okresie “dywersja ideologiczna” prowadzona jest w 6 obszarach:religii (poprzez jej ośmieszanie, promowanie różnych sekt i kultów), oświaty (minimalizowanie nauki przedmiotów ścisłych, tj. matematyki, fizyki, chemii na rzecz np. plastyki, wychowania seksualnego lub wąskich zagadnień w kulturze), życia społecznego (powoływanie nowych organizacji w zamian za tradycyjne), struktury władzy (powoływanie nowych struktur, nadanie dużej władzy mediom), sfery pracowniczej (zwiększanie biurokracji), porządku publicznego (podważania kompetencji wymiaru sprawiedliwości, równolegle przedstawianie pozytywnych cech sprawcom zbrodni).

W poniedziałek (2013.11.18) ukazuje się oficjalne stanowisko ministra kultury:

Zdrojewski: popieram Jana Klatę. W tym sporze stoję po stronie dyrektora Jana Klaty, zespołu artystycznego i całego dorobku Starego Teatru - tak zamieszanie wokół Sceny Narodowej komentuje Minister Kultury.

Ludzie komentują jednak inaczej [link]:

~KRÓLISKO do ~precz z PO i promocją lewactwa : Dyrektorem Muzeum Narodowego w Warszawie jest Agnieszka Morawińska (dotychczasowa dyrektor Narodowej Galerii Sztuki "Zachęta"). Wyboru dokonał minister kultury i dziedzictwa narodowego Bogdan Zdrojewski. Przykładowo na jednej z wielu wystaw w Galerii Narodowej była "instalacja" video prezentująca film pornograficzny z kopulującą, choć nie wiem czy określenie to jest adekwatne dla tego co robią, parą pederastów. To ona tez wylansowała Kozyrę, 'gwiazdę" salonów "Warszawki" której najwybitniejszym 'dziełem" był filmik z ukrycia ukazujący nagich starych mężczyzn w saunie publicznej. tego typu "artyści" byli przez tę osobę lansowani w Panteonie, jedynie z nazwy, Polskiej Sztuki Współczesnej. Az strach się bać co teraz nam zafunduje!?

~Azrael : Miałem sposobność obejrzeć ten "Do Damaszku" pornografia i obsceniczność. Jeżeli to według ministra przykład wysokiej kultury artystycznej, zatem należy domniemywać, iż nakaże wycofać z repertuaru dramaty Wyspiańskiego, Norwida a w ich miejsce bełkot lewacki i teatrzyki z uliczek pod czerwoną latarnią.

~Krakowiankastara : zabieraj ministrze tego warszawskiego zboczeńca do siebie. Wy tam w stolycy potrzebujecie bodźców i lubujecie się w skrzywieniach. Nam Krakusom potrzeba klasycznego i z klasą reżysera. Przynajmniej dopóki Teatr Stary jest "państwowy", za publiczne pieniądze. I już.

~widz : To oczywiste ! Swój popiera swojego i to za nasze pieniądze !


 

2013.11.14 Czwartek

 

Problemy twórczości

W jakimś słowniku internetowym znajduję, że "twórczość" to aktywność opierająca się na tworzeniu, byciu kreatywnym [kreatywny i twórczy to oczywiście przykład duo-definiendum]

Tworzenie nowych rzeczy (właściwiej byłoby powiedzieć obiektów) jest trudne już samo w sobie i mało kto to potrafi, ale jeszcze trudniejsze jest tłumaczenie na czym ta nowość polega. Potrzebne są nowe definienda i łatwe w odbiorze i trafiające do przekonania definiensy.

Jak to do tej pory utrzymują ewolucjoniści zdolność przeżycia obiekty żywe zawdzięczają optymalnemu przystosowaniu do warunków zewnętrznych. Inaczej mówiąc obiekt żywy ma tym wiekszą zdolność przeżycia im lepiej jest przystosowany do warunków zewnętrznych. No dobrze ale już mylące jest słowo przystosowany. Konkretnego obiektu żywego ani nikt ani nic nie przystosowywało, jego zestaw własciwości wynika z procesu wyłuskiwania gerpedelucyjnego [Ups! To właśnie nowa definicja]. Dalej zamiast zdolność przeżycia lepiej byłoby nazwać to bardziej adekwatnym definiendum na przykład miarą żywotności lub po prostu żywotnością albo bardziej z łaciny vivacitas.

I dalej jeśli vivacitas określa potencjał przeżycia danego obiektu to należało by zdefiniować zasób stanowiący bazę tego potencjału czyli resergię.

Elementami definiensów są również rysunki, dźwięki i filmy - ale jak je robić? Jak wytłumaczyć ludziom, którzy mają je zrobić jeśli oni przesiąknięci są popularnymi koncepcjami i trudno im zrozumieć istotę nowości, a nawet jeśli ją zrozumią to potem muszą jeszcze ją odzwierciedlić w opanowanych przez nich środkach wyrazu?

Naszło mnie na zrobienie tej notatki wczoraj gdy przyszedł mi do głowy dobry przykład systemu autodynamicznego: grupa społeczna dysponująca ideą zwiększającą jej vivacitas rozrasta się w kolejnych pokoleniach zwiększając tym samym liczbę obiektów żywych - nośników tej idei (zapewniającej rozrost grupy).


 

2013.11.11 Poniedziałek

 

Relacja uczestnika

Informacja z pierwszej ręki (z mojej ręki). Byłem tam do końca i wszystko widziałem.

Byłem pod rotundą za 10 piętnasta. Paweł W. (mój kolega grafik) już na mnie czekał, był z dwoma kolegami. Poszliśmy prawą pierzeją Marszałkowskiej, jakby pod prąd. Obok 3 wielkie plansze i flagi ONR. Młodzież skanduje: "Chłopak, dziewczyna normalna rodzina". Przyłączamy się. Las biało-czerwonych flag. Lekki wiatr porusza je dość aktywnie. Pochód rusza i wolno zmierza do MDM. Po prawej na chodniku widzę grupy identycznie ubrane w czarne kurtki. Wszyscy mają je takie same z niewielkim emblematem chyba 4F z tyłu na barku. Wszyscy mają kominiarki, ale twarze mają odsłonięte. To zapewne policjanci wmieszani jakby w tłum. Nie mają flag. Ci z flagami skandują: "Gdzie macie flagi?" Czasami wybuchają petardy, płoną purpurowe pochodnie. Jest jeszcze widno. Przy Hożej, która jest zagrodzona, nagle ta grupa w czarnych kurtkach dostaje się za ogrodzenie i biegnie w kierunku Sadowej (obecnie Ks. Skorupki). Potem dowiedziałem się, że była tam awantura pod siedzibą "antyfaszystów" Na budynku byli policjanci z kamerą i filmowali to, co się działo na dole. Z góry podobno na dół leciały butelki. Ktoś został pokaleczony, a nawet ranny. To pierwsza prowokacja. Drugą pierzeją jechał powoli równo z pochodem wielki samochód ciężarowy z podniesionymi bokami plandeki. Wielkie głośniki podawały teksty do skandowania. Piotrek Staruchowicz świetnie panował na wielotysięcznym tłumem. Było: "Bóg, Honor i Ojczyzna", "Chwała Bohaterom", "Czerwoną hołotę sierpem i młotem", "Tylko idiota głosuje na Palikota". Nie wszystko zapamiętałem. Hymn z 4 zwrotkami był śpiewany kilkukrotnie. Dowędrowaliśmy tak do Goworka i pochód na pół godziny utknął. Z samochodu padło hasło: "Koniec z pirotechniką". Petardy umilkły. Ruszyliśmy z górki. Po drodze na teren ambasady rosyjskiej poleciały petardy i race. Najbliżej tego byli znowu ci w czarnych kurtkach. Byłem 50 m od tego miejsca. Tam spalono budkę strażniczą policjanta. Policji w kaskach tam nie widziałem. Z Goworka pochód skręcił w Belwederską i znowu utknął. Przedzierała się tamtendy karetka pogotowia. Udało jej się. Za chwilę tą samą drogą wracała. Zobaczyłem piękny duży transparent o treści: "Eu macht frei" "Europeische Konzentrations Lager". Masa flag i transparentów ze wszystkich regionów i województw w Polsce. Przed wejściem do ambasady od Belwederskiej setka przynajmniej policjantów z tarczami i w białych kaskach. Szliśmy spokojnie, wszyscy bez wyjątków zachowywali powagę. Hasła były nadal skandowane. Policjanci od dołu Belwederskiej usiłowali się przedostać pod górę. Nie dało rady. Tłum był zbyt gęsty. Jeszcze na Goworka przyłączyliśmy się z Pawłem do wielkiej polskiej flagi, którą nieśliśmy poziomo. Miała ze 20 m długości i ok 4 szerokości. Doszliśmy spokojnie do Agrykoli i zaczęliśmy schodzić do parku Agrykola. Udało mi się dostać w pobliże sceny. Szef prawicy Winnicki ogłaszał początkowo informacje o znalezionych przedmiotach. Były portfele, dowody osobiste, telefony komórkowe. Potem wszystkich powitał i przedstawił "oficjeli". Kilku mówców zabrało głos. Świetnie mówił poseł Zawisza, poseł Krzysztof Bosak, Winnicki i jeszcze kilku innych. Ochotnicza straż pochodu została nagrodzona długimi oklaskami. Na koniec przemówienie wygłosił przyjaciel z Węgier. Szef tamtejszej partii narodowej (3 partia na Węgrzech). Mówił wspaniale odwołując się kilkukrotnie do tradycyjnej przyjaźni polsko-węgierskiej. Zrobiła się 21. 7 godzin byłem na nogach. Mam 65 lat. Odczułem to dość silnie jako znużenie. Dotarłem jakoś do autobusu 141 na Wisłostradzie i dotarłem do domu. Radio i inne media wygadują głupoty o tym Marszu Niepodległości. Policja zamiast pracować, sama inspirowała awantury między sobą, żeby zdezawuować i zdyskredytowań Ruch Narodowy.
Niech żyje Polska Niezależna!!!

Jerzy Burski


 

2013.11.06 Środa

 

Sierra Leone

~to nas czeka w Europie : Sierra Leone to teren wykupiony przez przeciwników niewolnictwa i zasiedlony byłymi niewolnikami z Wielkiej Brytanii. Jak widać powrót do ojczyzny niczego im nie dał, bo nadal są na poziomie sprzed 200 lat, a jak nie ma nad nimi bata to nie potrafią niczego stworzyć. Z samego rozmnażania nie ma dobrobytu. Polecam to ku przestrodze naszych zwolenników "becików" i innych pomysłów rozrodu patologii. Jak zabijecie normalne rodziny (czyli te co pracują na utrzymanie dzieci i społeczeństwa) to Europa zamieni się w takie Sierra Leone, czyli seks, rozród i zdychanie z głodu obok rzek pełnych ryb, dżungli pełnej owoców oraz możliwości łatwej uprawy warzyw.

Tzw. Birth rate (births per year per 1000 person) wynosi w tym kraju 38.


 

2013.10.18 Piątek

 

Pani Premier Australii

Pani Premier Australii - Julii Gillard: Muzułmanie, którzy chcą żyć zgodnie z islamskim prawem szariatu są proszeni opuścić Australię! Imigranci muszą się zaadaptować lub wyjechać. Jestem zmęczona, że ten naród musi się martwić o to, czy my urażamy ich rodaków lub ich kulturę... Nasza kultura rozwinęła się przez ponad dwa wieki po wielu walkach, próbach i zwycięstwach odniesionych przez miliony mężczyzn i kobiet, którzy szukali wolności. Mówimy po angielsku, a nie hiszpańsku, libańsku, arabsku, chińsku, japońsku, rosyjsku lub innym językiem. Więc jeśli chcesz być częścią naszego społeczeństwa, naucz się naszego języka! Większość Australijczyków wierzy w Boga. Nie ma tu mowy o "chrześcijańskiej prawicy" lub jakiejkolwiek presji politycznej, to jest fakt, bo chrześcijańscy mężczyźni i kobiety, z ich chrześcijańskimi zasadami, założyli ten naród. Jest z pewnością właściwe, aby wyświetlić to na murach naszych szkół! Bóg jest dla Ciebie obrazą? Proponuję więc się przeprowadzić do innej części świata i tam żyć, ponieważ ten Bóg jest częścią naszej kultury. Akceptujemy wasze przekonania, nie zadając pytań. Wszystko o co prosimy, to o szanowanie naszych przekonań, aby żyć w pokoju i harmonii z nami. To jest nasz kraj, nasza ziemia i nasz styl życia, i dajemy wam możliwość korzystania z tego wszystkiego. Ale od momentu, kiedy zaczynacie narzekać, jęczeć co do naszej flagi, naszego zaangażowania, naszych przekonań chrześcijańskich, czy naszego stylu życia, gorąco zachęcamy do skorzystania z jeszcze jednej wielkiej australijskiej wolności - z "prawa do wyjazdu". Jeśli nie jesteś tutaj szczęśliwy, wyjeżdżaj! Nikt cię nie zmuszał, abyś tu przyjechał! Przyszedłeś z własnej woli, to zaakceptuj nasz kraj, który zaakceptował Ciebie!

[źródło]


 

2013.10.12 Sobota

 

Krótko i na temat

~Jacob : Hiszpania jest w kompletnej ruinie - bezrobocie wynosi 31% (!) a wśród młodych, uwaga, 57% (!). Ten kraj pod rządami socjalistycznej hołoty stoczył się na dno, a warto przypomnieć, że zwolennicy anszlusu Polski do UE to właśnie Hiszpanię 10 lat temu wskazywali jako kraj, który warto naśladować, bo dofinansowywano im z UE baseny, boiska czy autostrady. Dofinansowywano. I jest w ruinie. Bogactwo pochodzi z pracy a nie z dotacji, o czym wie każdy człowiek interesujący się ekonomią. Wystarczy porównać państwa kapitalistyczne i socjalistyczne. Obecnie na świecie jest raptem kilka państw kapitalistycznych i są to Hongkong, Singapur, Botswana i Makau. Są też kraje zbliżone do kapitalistycznych takie jak Chiny, Tajwan czy Nowa Zelandia. Tam jest dobrobyt, wolny rynek, ludzie się bogacą, państwo się do niczego nie wtrąca i zapewnia jedynie bezpieczeństwo publiczne i sądownictwo. Natomiast pozostałe państwa świata są socjalistyczne, tak jak Polska, Hiszpania, cała UE, Ameryka Płd, Afryka czy nawet już USA. Wszędzie tam jest bezrobocie przekraczające 15%, masa nędzarzy, układy, łapówki, koncesje i złodziejstwo. Polskę czeka los Hiszpanii, chyba, że wreszcie podziękujemy socjalistom spod znaku postPZPR - PO, PiS, SLD, PSL i wybierzemy jedyną partię wolnorynkową jaką jest Nowa Prawica Janusza Korwin-Mikke. Należy zlikwidować ZUS, KRUS, NFZ, PIT, CIT, obniżyć VAT do pułapu 15%, zakazać zadłużania państwa, zmniejszyć radykalnie biurokrację i oddzielić państwo od gospodarki, tak aby ludzie mogli się spokojnie bogacić. Te właśnie rozwiązania doprowadziły w XIX wieku USA do potęgi a obecnie zapewniają dobrobyt Hongkongowi, Singapurowi, Botswanie czy Nowej Zelandii. [...]

~MM : Ja płacę Kowalskiemu za pielęgnację ogródka 100 zł dziennie.
Kowalski płaci Wiśniewskiemu stówkę za żywność dla całej rodziny.
Wiśniewski tę samą stówę płaci dziennie mi - bo uczę jego dzieci czytać, pisać i liczyć.
Biorę te 100 zł i płacę Kowalskiemu na drugi dzień. On płaci Wiśniewskiemu... i tak dalej.

Jeśli jednak istnieje PIT, to urząd skarbowy od razu z pierwszej stówki zabiera 20 zł. Potem z drugiej 20... Po iluś tam wypłatach cała stówa jest w Skarbie Państwa! A my siedzimy bezrobotni i gapimy się w telewizor oglądając tańce łamańce.

~uchachany do Timur27: Przypomnę, że ten podatek nazywał się "dziesięcina", czyli wynosił 10% jego dochodów (zbiorów). Dziś nie mamy wrednego feudalizmu, więc podatek ten wynosi na starcie 21%. Przy czym przy próbach podniesienia dziesięciny potrafiły wybuchać wojny chłopskie. Fakt, chłop jeszcze musiał np. odpracować trochę na polu pana i parę innych świadczeń. Ale czegoś takiego, jak VAT nawet najbardziej chciwy obszarnik nie wymyślił. Różni cesarze rzymscy, jak Neron, potrafili opodatkować niemal wszystko. Taki Wespazjan, by zrównoważyć budżet po Neronie wprowadził nawet podatek od wychodków (przejściowy, ale zawsze). Były podatki od wielu rzeczy. Nie mniej jednak cała fantazja różnych starożytnych władców ani się umywa do tego fiskalizmu. Inna rzecz, że chociaż coś po tamtych zostało. Koloseum do dziś budzi podziw, były akwedukty, termy, wiele innych rzeczy. A co pozostanie po Tusku i Vincencinie? Dlaczego upadło Cesarstwo Rzymskie? Bo potem cesarze zaczęli rządzić, jak Vincencina, podatki od wszystkiego. W efekcie ludność wręcz chciała tych barbarzyńców, co złupią, to złupią, kto zginie, to zginie. Ale potem będzie spokój. Przypomnę, że okresie schyłkowym Cesarstwa było WIĘCEJ urzędników, niż rolników, rzemieślników i żołnierzy razem wziętych.


 

2013.10.10 Czwartek

 

List do Tymoteusza

The letter, traditionally attributed to the Apostle Paul, consists mainly of counsels to his younger colleague and delegate Timothy regarding his ministry in Ephesus (1:3). These counsels include instructions on the organization of the Church and the responsibilities resting on certain groups of leaders therein as well as exhortations to faithfulness in maintaining the truth amid surrounding errors. [Wikipedia stan: 2015.10.16]

List, którego autorstwo tradycyjnie przypisuje się apostołowi Pawłowi. Składa się on głównie z rad dla młodszego kolegiTymoteusza sprawującego posługę w Efezie. Rady te zawierają instrukcje dotyczące organizacji Kościoła i odpowiedzialności spoczywającej na jego liderach, a także nawołują do zachowań zgodnych z zasadami w środowisku, w którym przestrzeganie tych zasad jest bardzo trudne.

Wersja Ewangeliczna Wersja Nowoczesna
Rozdział 3
  1. Nauka ta zasługuje na wiarę. Jeśli ktoś dąży do biskupstwa, pożąda dobrego zadania.
  2. Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity, gościnny, sposobny do nauczania,
  3. nie przebierający miary w piciu wina, nieskłonny do bicia, ale opanowany, niekłótliwy, niechciwy na grosz,
  4. dobrze rządzący własnym domem, trzymający dzieci w uległości, z całą godnością.
  5. Jeśli ktoś bowiem nie umie stanąć na czele własnego domu, jakżeż będzie się troszczył o Kościół Boży?
  6. Nie [może być] świeżo ochrzczony, ażeby wbiwszy się w pychę nie wpadł w diabelskie potępienie.
  7. Powinien też mieć dobre świadectwo ze strony tych, którzy są z zewnątrz, żeby się nie naraził na wzgardę i sidła diabelskie.
  8. Diakonami tak samo winni być ludzie godni, w mowie nieobłudni, nie nadużywający wina, niechciwi brudnego zysku,
  9. [lecz] utrzymujący tajemnicę wiary w czystym sumieniu.
  10. I oni niech będą najpierw poddawani próbie, i dopiero wtedy niech spełniają posługę, jeśli są bez zarzutu.
  11. Kobiety również - czyste, nieskłonne do oczerniania, trzeźwe, wierne we wszystkim.
  12. Diakoni niech będą mężami jednej żony, rządzący dobrze dziećmi i własnymi domami.
  13. Ci bowiem, skoro dobrze spełnili czynności diakońskie, zdobywają sobie zaszczytny stopień i ufną śmiałość w wierze, która jest w Chrystusie Jezusie.
Rozdział 3
  1. Tymek, jeśli chcesz mieć dobrą kadrę zarządzającą, czyli dyrektorów i kierowników, którzy mają rozwijać twoje przedsiębiorstwo zamiast, dla swych własnych korzyści, przepieprzyć jego potencjał uważaj, by:
  2. Twój kierownik był nienaganny, był wierny jednej żonie, trzeźwo i rozsądnie myślał, był przyzwoity, gościnny, i uwaga, chętny do ciągłego uczenia się. Jeśli bowiem nie będzie się uczył nie poradzi sobie z procesami nadążnymi, występującymi zarówno przy rozwijaniu przedsiębiorstwa, jak i jego obronie.
  3. W piciu powinien być wysoce umiarkowany. Sygnałem dla ciebie "Że się nie nadaje" będzie jeśli zobaczysz go trzykrotnie pijanego, inne używki też w zasadzie dyskwalifikują. Musi panować nad sobą i posiadać zdolności komunikacyjne i negocjacyjne. Chęć zarobienia wcale nie jest przywarą, a wręcz cnotą pod jednym wszak warunkiem musi on chcieć wzbogacać się poprzez wypracowywanie, a nie kradzież.
  4. Musi umieć dobrze dbać o własny dom i rodzinę.
  5. Jeśli ktoś bowiem nie umie stanąć na czele własnego domu, jakżeż będzie się troszczył o przedsiębiorstwo?
  6. Świeżo zatrudnionym kierownikam zwykle odbija, popełniają kupę błędów i generalnie dla ciebie kończy się to wielkimi kłopotami.
  7. Sprawdzaj też referencje, zwykle się tego nie robi, a jednak w ten sposób można się sporo o delikwencie dowiedzieć.
  8. Ze zwykłymi pracownikami powinno być podobnie: winni to być ludzie godni, w mowie nieobłudni, nie nadużywający używek, chcący wzbogacać się przez pracę, a nie kradzież.
  9. Sprawdź też czy nie gadają na lewo i prawo. Lizusostwo i czcza paplanina zwykle jest oznaką nieskuteczności w działaniu.
  10. Oczywiście najpierw wypróbuj ich poprzez sprawdzenie jak radzą sobie z coraz trudniejszymi i coraz bardziej odpowiedzialnymi zadaniami, a jeśli się z nimi sprawią dopiero wtedy podwyższaj im pensję i awansuj.
  11. Kobiety wcale nie są gorsze od mężczyzn i mogą być również świetnymi współpracownikami - ale czyste, nieskłonne do oczerniania, trzeźwe, lojalne.
  12. Pracownicy, jak kadra, też powinni dobrze opiekować się swymi domami i rodzinami.
  13. Kadry zarządzającej nie bierz z ulicy, awansuj tych sprawdzonych z doświadczeniem pracy w twojej firmie.
Rozdział 4
Duch zaś otwarcie mówi, że w czasach ostatnich niektórzy odpadną od wiary, skłaniając się ku duchom zwodniczym i ku naukom demonów.
  1. [Stanie się to] przez takich, którzy obłudnie kłamią, mają własne sumienie napiętnowane.
  2. Zabraniają oni wchodzić w związki małżeńskie, [nakazują] powstrzymywać się od pokarmów, które Bóg stworzył, aby je przyjmowali z dziękczynieniem wierzący i ci, którzy poznali prawdę.
  3. Ponieważ wszystko, co Bóg stworzył, jest dobre, i niczego, co jest spożywane z dziękczynieniem, nie należy odrzucać.
  4. Staje się bowiem poświęcone przez słowo Boże i przez modlitwę.
  5. Przedkładając to braciom, będziesz dobrym sługą Chrystusa Jezusa, karmionym słowami wiary i dobrej nauki, za którą poszedłeś.
  6. Odrzucaj natomiast światowe i babskie baśnie!
Rozdział 4
Uważaj na sukinsynów, którzy chcą cię okraść. A mówię ci, wbrew pozorom, sporo jest takich.
  1. Uważaj na tych, którzy stosują perfidne taktyki von Double lub gdy ktoś, kiedyś się już na nich sparzył.
  2. Uważaj też na tych, którzy chcą wyciągać z ognia pieczone ziemniaki cudzymi rękoma i gdy w oczy słodkie słówka ci prawią, a konkretnych wyników nie mają. Już lepsi są pyskacze co są skuteczni.
  3. Każde uczynki bowiem mogą prowadzić zarówno do dobrego jak i do złego,
  4. a do dobrego prowadzą wówczas gdy czyniący je trzymają się zasad.
  5. Zasad tych ucz swych współpracowników, tak by i oni pilnowali atmosfery korzystnej dla wszystkich współpracy.
  6. W swych osądach odrzucaj natomiast to co gada ogół, plotą w telewizji i radiu - generalnie tak zwaną opinię publiczną! Pamiętaj bowiem, że ponad 80% populacji to ludzie ulegli i niesamodzielni, gotowi zaprzedać wolność i kreatywność za złudne obietnice wątpliwego bezpieczeństwa, czyli tacy, którym się nie chce wraz z tymi, którzy złatwością dają się nabrać na taktykę von Socialla.
  7. [JF] Przy tworzeniu rozwiązań systemowych pamiętaj, że najlepszą informacją zwrotną, bijącą wszystkie inne na głowę, jest interes własny danej jednostki - większość ludzi zdecydowanie lepiej czuje zysk osobisty niż wspólny.
  8. [JF] I dalej, miej świadomość, funkcjonujących w życiu, dylematów. Zysk krótkoterminowy ludzie też lepiej widzą niż długoterminowy. Nieliczni tylko, ci najmądrzejsi, pojmują istotę dylematu aresztowanych, a z tych nielicznych niewielu tylko rozumie o co chodzi w iterowanym dylemacie aresztowanych.
  9. [JF] Zwalcz ahamkarę


 

2013.10.09 Czwartek

 

Syndrom obrony instytucji

Nie milkną echa po wtorkowej wypowiedzi abpa Józefa Michalika dotyczącej przypadków pedofilii wśród księży.

Przewodniczący Konferencji Episkopatu Polski powiedział m.in. innymi: "Wiele tych molestowań udałoby się uniknąć, gdyby te relacje między rodzicami były zdrowe. Słyszymy nie raz, że to często wyzwala się ta niewłaściwa postawa, czy nadużycie, kiedy dziecko szuka miłości. Ono lgnie, ono szuka. I zagubi się samo i jeszcze tego drugiego człowieka wciąga".

Reakcja była natychmiastowa. Księdza skrytykowali politycy i dziennikarze, nawet ci sprzyjający zazwyczaj duchownym.

Wprawdzie episkopat jeszcze we wtorek zorganizował konferencję prasową, na której abp Michalik przeprosił za to "nieporozumienie", ale nie zatrzymało to zalewu komentarzy.

To nie żadne nieporozumienie, lecz syndrom obrony instytucji. Ale cóż efekt jest zupełnie odwrotny od intencji autora. Bo autor jest niedouczony i powinien wiedzieć, że jest coś takiego jak zasada korekty. Kurewstwo wyrywać trzeba od razu i to z korzeniami, inaczej się rozplenia.

Jeden z internautów przytoczył fragmenty Ewangelii:

Wczoraj już mi puściły nerwy i jako człowiek wierzący sięgnąłem do Biblii. Oto co znalazłem:

Rozdział 3 1 List do Tymoteusza:
1 Nauka ta zasługuje na wiarę. Jeśli ktoś dąży do biskupstwa, pożąda dobrego zadania.
2 Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity, gościnny, sposobny do nauczania,
3 nie przebierający miary w piciu wina, nieskłonny do bicia, ale opanowany, niekłótliwy, niechciwy na grosz,
4 dobrze rządzący własnym domem, trzymający dzieci w uległości, z całą godnością.
5 Jeśli ktoś bowiem nie umie stanąć na czele własnego domu, jakżeż będzie się troszczył o Kościół Boży?
6 Nie [może być] świeżo ochrzczony, ażeby wbiwszy się w pychę nie wpadł w diabelskie potępienie.
7 Powinien też mieć dobre świadectwo ze strony tych, którzy są z zewnątrz, żeby się nie naraził na wzgardę i sidła diabelskie.
8 Diakonami tak samo winni być ludzie godni, w mowie nieobłudni, nie nadużywający wina, niechciwi brudnego zysku,
9 [lecz] utrzymujący tajemnicę wiary w czystym sumieniu.
10 I oni niech będą najpierw poddawani próbie, i dopiero wtedy niech spełniają posługę, jeśli są bez zarzutu.
11 Kobiety również - czyste, nieskłonne do oczerniania, trzeźwe, wierne we wszystkim.
12 Diakoni niech będą mężami jednej żony, rządzący dobrze dziećmi i własnymi domami.
13 Ci bowiem, skoro dobrze spełnili czynności diakońskie, zdobywają sobie zaszczytny stopień i ufną śmiałość w wierze, która jest w Chrystusie Jezusie.

Rozdział 4
Duch zaś otwarcie mówi, że w czasach ostatnich niektórzy odpadną od wiary, skłaniając się ku duchom zwodniczym i ku naukom demonów.
2 [Stanie się to] przez takich, którzy obłudnie kłamią, mają własne sumienie napiętnowane.
3 Zabraniają oni wchodzić w związki małżeńskie, [nakazują] powstrzymywać się od pokarmów, które Bóg stworzył, aby je przyjmowali z dziękczynieniem wierzący i ci, którzy poznali prawdę.
4 Ponieważ wszystko, co Bóg stworzył, jest dobre, i niczego, co jest spożywane z dziękczynieniem, nie należy odrzucać.
5 Staje się bowiem poświęcone przez słowo Boże i przez modlitwę.
6 Przedkładając to braciom, będziesz dobrym sługą Chrystusa Jezusa, karmionym słowami wiary i dobrej nauki, za którą poszedłeś. 7 Odrzucaj natomiast światowe i babskie baśnie!

Duchowni nie mają własnych Rodzin i są totalnie oderwani od rzeczywistości. Faceci w spódnicach, którzy pożycie zgodne z naturą zamienili na pożycie przeciwne naturze. Nauczają o Bogu, usprawiedliwiają swoje złe postępowanie pełnieniem bożej służby, krzywdzą innych, a gdy przychodzi czas na to by wymierzyć sprawiedliwość to głośno krzyczą, że tylko Bóg może ich osądzić. Ich Bogiem jest Szatan i Szatanowi służą i jestem pewien, że gdyby ich nie było to świat byłby napełniony większą znajomością Prawdziwego Boga niż obecnie. Głosicie ludzkie nauki, a to co prawdziwie Boskie jest wam obce !!!

Ewangelie są napisane prostym językiem, dla prostych ludzi i wystarczy tylko umieć czytać by pojąc co Bóg chce nam powiedzieć i co w życiu jest najważniejsze. Pasterze Kościoła Chrystusowego nawróćcie się i wierzcie w Ewangelię!!!

I tak sobie pomyślałem, że nigdy tego listu do Tymoteusza nie słyszałem, ale co gorsze pewno mało kto ma o nim w ogóle jakiekolwiek pojęcie. A jego przesłanie jest uniwersalne i jaknajbardziej aktualne. No cóż trzeba go napisać od nowa, naszym dzisiejszym językiem...

Ale to już jutro.


 

2013.10.05 Sobota

 

Zebranie

W czwartek mieliśmy firmowe zebranie. Nikt nie zgłosił się do prezentacji. Zaproponowałem zatem burzę mózgów (głośne myślenie z wyciaganiem wniosków) na temat rozwiązań systemowych, który miałby zapewniać minimalizowanie sadzenie błędów przez programistów. Z mojego punktu widzenia chodzi głównie o sianie błędami przez młodych, którzy wynagradzani są za godziny.

Początkowo ludzie głosili hasła pod siebie: "Błędów uniknąć się nie da", "Robienie błędów to rzecz ludzka", "Za błędy nie powinno ponosić się konsekwencji". Wiadomo hasła we własnej obronie zgodne z syndromem Kalego. Zacząłem jednak dawać takie przykłady, w których konsekwencja cudzego błędu dotknęła by ich bezpośrednio, np. błąd chirurga, w wyniku którego to oni zostaliby kalekami. Po woli zaczęli patrzeć na zagadnienie z obu stron. I w trakcie dalszych dyskusji każdy dodawał malutką cegiełkę, które w sumie utworzyły zręby dość logicznej teorii błędów:

Pierwsze okazały się klasyfikacje, można bowiem wyartykułować typy błędów oraz ich przyczyny.

 

Typy błędów Przyczyny błędów
  • syntaktyczne
  • koncepcyjne
  • niechlujstwo
  • niewiedza
  • wtórny analfabetyzm, który można powiązać z zaprzestaniem działania w danym obszarze i utraceniem w zwiazku z tym stosownych nawyków

 

Jako równoległy pojawił się temat uczenia się nierobienia blędów. I tu doszliśmy do następujacych wniosków:

  1. Nierobienia błędów nie da się nauczyć teoretycznie.
  2. Najlepiej uczymy się nierobienia błędów poprzez ich robienie i ponoszenie za nie odpowiedzialności.
  3. Stażyści nie mogą w pełni odpowiadać za popełnione błędy (i to jest jasne) ale jakoś muszą.

 

Błędy programistyczne
  1. wynikające ze zbyt małej wiedzy / doświadczenia (zwykle łatwe do namierzenia i poprawy),

  2. wynikające ze stosowania złych praktyk i bałaganiarstwa (naprawa takich błędów może wiązać się z koniecznością przeprojektowania modułu / funkcjonalności),

  3. wynikające z nieprzetestowania wszystkich możliwych scenariuszy działania funkcjonalności / modułu (zwykle łatwe do namierzenia i poprawy),

  4. wynikające z nieprzestrzegania procedur (np. wgrywania aktualizacji), mogą być spowodowane brakiem doświadczenia.

Błędy tego typu mogą być nienaprawialne i krytyczne tak z punktu widzenia projektu jaki w szerszej perspektywie strategii firmy.

Błędy koncepcyjne / analityczne
  1. wynikające z niezrozumienia zagadnienia przez programistę lub osobę zlecającą zadanie (czasem również klienta),

  2. wynikające z wykonania modułu / funkcjonalności "na szybko" (błąd może nie występować w samej funkcjonalności, ale może ona być tak napisana że modyfikacje i wykorzystanie jej w innym systemie / elemencie systemu będą niemożliwe lub bardzo trudne),

  3. wynikające z nieznajomości przez programistę wszystkich elementów systemu zależnych od wprowadzanej modyfikacji,

  4. wynikające z wyboru niewłaściwych narzędzi do realizacji zadania (biblioteki, technologie informatyczne),

Wszystkie błędy mogą być koncepcyjne są bardzo czasochłonne w naprawie. Im później się je wykryje tym gorzej, gdyż mogą wrosnąć w inne elementy systemu.

Strategiczne
  1. w kwestiach negocjowania umów z klientami,

  2. w kwestiach wycieków informacji, które obniżają naszą zdolność negocjacyjną,

  3. w kwestiach wizerunkowych (to jak jesteśmy odbierani przez klienta, lub jego pracowników),

  4. w kwestiach wyboru kierunku rozwoju (wybór produktu, rynku, technologii realizacji projektów).

Wszystkie błędy strategiczne są bardzo trudno naprawialne.


 

2013.10.04 Piątek

 

Bizancjum

Co za marnotrawstwo! Ratując stadion marnują 34 miliony
[źródło]

Wczoraj szefowie Stadionu Narodowego pochwalili się na specjalnej konferencji, że dotychczasowe wyniki finansowe obiektu w tym roku są lepsze niż się spodziewano. Nie powiedzieli jednak całej prawdy... A prawda jest taka, że ich posady oraz gigantyczne premie będą niezagrożone dzięki organizacji listopadowego szczytu klimatycznego na stadionie. Szczytu, który w Warszawie organizują... Międzynarodowe Targi Poznańskie!

Wtorek. Godzina 9.30. W loży prasowej na Stadionie Narodowym minister sportu Joanna Mucha (37 l.) i szef spółki PL.2012+ Marcin Herra (39 l.) ogłaszają wyniki finansowe stadionu za pierwszych siedem miesięcy. Jest dobrze, a nawet - według urzędników - bardzo dobrze. - Wyniki finansowe za okres pierwszych siedmiu miesięcy są lepsze o 5,5 mln zł od założeń biznesplanu zaakceptowanego przez Ministerstwo Sportu - przekonywał Marcin Herra, szef spółki PL.2012+. Jak wynika z dokumentów, strata na 31 lipca wyniosła 10 milionów złotych (miała wynosić 15,5 mln zł).

Ale będzie jeszcze lepiej! W listopadzie za pieniądze Ministerstwa Środowiska organizowany jest na Stadionie Narodowym szczyt klimatyczny. Ministerstwo za wynajem stadionu płaci 26,4 milionów złotych. Dzięki tej transakcji Marcin Herra i jego zastępca Andrzej Bogucki (60 l.) mogą zacierać ręce z radości. W ich umowach znalazł się zapis, że im mniejsza strata na koniec roku, tym wyższa premia dla nich. I tak - zmniejszenie straty do 16 mln zł (z zakładanych w biznesplanie 21 mln zł) sprawi, że szefowie spółki otrzymają do podziału aż 750 tys. zł premii! Oczywiście wszystko z naszych podatków. - To jeden wielki przekręt - mówił niedawno na łamach naszej gazety poseł PiS Jan Tomaszewski (65 l.).

O ból głowy może też przyprawić sama konwencja klimatyczna organizowana na stadionie. Jedna sprawa to wynajęcie stadionu za ponad 26 mln zł, kolejna to ponad 34 mln zł na organizację szczytu na tym obiekcie. Na początku września okazało się, że zajmą się tym Międzynarodowe Targi Poznańskie. Mają one zapewnić tymczasowe sale konferencyjne na płycie Stadionu Narodowego wraz z kompletnym wyposażeniem. MTP taką infrastrukturę ma u siebie w Poznaniu, co ciekawe, w tym mieście organizowało szczyt klimatyczny w 2008 r. - dlaczego więc tegorocznej imprezy nie organizuje się w Poznaniu, tylko na Narodowym? Na to pytanie urzędnicy resortu środowiska od blisko dwóch tygodni nie potrafią nam odpowiedzieć.

Jedyne co w tej sytuacji może nas pocieszyć to sam fakt opublikowania tej informacji. W systemach totalitarnych nikt by nic na ten temat nie wiedział. I teraz pytanie: w jaki sposób zwykli ludzie mogą w tym temacie interweniować? Patrzymy jak nas okradaja w biały dzień i nic. W Australii wcale nie jest inaczej: jeden bank przeksięgował miliard drugiemu, drugi przeksięgował miliard pierwszemu, banki wykazału obrót jako zysk, prezesi wypłacili sobie setki milionów premii. Nie muszę chyba dodawać, że największy business robią pożyczając z pustego na procent - dokładnie ten sam mechnizm, który opisałem w poniedziałek 2013.09.30.

Czy człowiek jest z gruntu dobry? Czy Mucha i Herra są dobrzy?

A z drugiej strony, na cóż zdaje się całe to wieszczenie? Toż to dokładnie to samo co w przypadku Kasandry z Troi?


 

2013.09.30 Poniedziałek

 

Coś z niczego

Internauta Corvinus Micceanus w prosty sposób tłumaczy to, w jaki sposób banki zarabiają:

~Corvinus Micceanus:

System monetarny to oszustwo przy którym walka z globciem to mały pikuś. . ''Debt is money , money is debt''. System był juz chory nawet kiedy był parytet złota a od 40 lat to juz jest jawna kpina. O ważnej i precedensowej sprawie z lat 60-tych :
Sprawa : en.wikipedia.org/wiki/First_National_Bank_of_Montgomery_v._Jerome_Daly

W roku 1969 w sądzie w Minnesocie miała miejsce sprawa, w której niejaki Jerome Daly został pozwany przez bank o egzekucję jego domu, na który pożyczył mu pieniądze. Właściciel argumentował, że umowa hipoteczna wymaga, aby obie strony, czyli on i bank, dały legalna formę własności na wymianę. W języku prawa nazywa się to konsygnacją. (Baza kontraktowa. Fundamentem kontraktu jest wymiana jednej formy konsygnacji na inną.) Pan Daly twierdził, iż pieniądze de facto nie są własnością banku. Zostały one stworzone z niczego, w momencie podpisania umowy. Pamietasz co Nowoczesne Mechanizmy Finansowe pisały o kredytach?
"To co robią, gdy udzielają pożyczki to akceptacja zobowiązań długoterminowych w zamian za kredyty udzielane na konta pożyczkobiorców. Rezerwy pozostają niezmienione pomimo udzielenia kredytu. Jednak, zdeponowanie tej pożyczki dodaje pewną ilość pieniędzy do sumy depozytów systemu bankowego."
Innymi słowy, pieniądze nie pochodzą z istniejących wkładów. Bank po prostu wytwarza je z niczego, nie dokładając nic od siebie z wyjątkiem teoretycznego zobowiązania na papierze. W toku sprawy w sądzie głos zabrał szef banku - pan Morgan. A w osobistych notatkach sędziego nadmienione zostało, że szef banku przyjął że w kombinacji z Federalną rezerwą bank stworzył pieniądze i kredyty przy pomocy wpisów księgowych. Pieniądze i pożyczka powstały gdy je stworzono. Pan Morgan zaznaczył iż nie istnieje w USA prawo, lub statut, który pozwoliłby mu to zrobić. Prawowita konsygnacja musi istnieć i mieć moc prawną, aby poprzeć pozew. Ława przysięgłych uznała, że nie było legalnej konsygnacji i ja się z tym zgadzam. Tudzież napisano poetycko: "Tylko Bóg potrafi z niczego stworzyć coś wartościowego.". I pod wpływem tego odkrycia sąd odrzucił pozew banku o egzekucję, a pan Daly zatrzymał swój dom. Implikacje z takowej decyzji sądu są ogromne. Za każdym razem, gdy pożyczasz pieniądze od banku, nieważne, czy jest to hipoteka, czy karta kredytowa, dane Ci pieniądze nie tylko są fałszywe, ale też nie są legalną formą konsygnacji. W związku z czym unieważnia to umowę i konieczność spłaty. Bo te pieniądze nigdy nie były własnością banku! Niestety, takie praktyki prawne są tuszowane i ignorowane, a gra w nieustanne przelewanie bogactwa i nieustanny dług trwa dalej. I to zaprowadza nas do ostatecznego pytania - DLACZEGO?

Warto przeczytać ten link na Wiki, bo jednak nie skończyło się to tak różowo.


 

2013.09.26 Czwartek

 

Spotkanie z policjantem

Pewne młodzieżowe stowarzyszenie zaprasza: "Warszawski oddział Stowarzyszenia KoLiber zaprasza na niecodzienne spotkanie. Jego gośćmi będą nadkom. Dariusz Loranty – wieloletni pracownik Wydziału do walki z Terrorem Kryminalnym i Zabójstw Komendy Stołecznej Policji oraz Aleksander Majewski, dziennikarz, który przeprowadził z nim wywiad-rzekę wydany przez Wydawnictwo Fronda w formie książki pt.: „Spowiedź psa. Brutalna prawda o polskiej policji”."

Temat wydaje się być ciekawy, idę. I tu garść moich notatek:

  • Na samym początku wyłapuję "Bycie gliną deprawuje". Okazuje się, że to nie celne stwierdzenie, lecz tytuł artykułu artykuł.
  • Pracując w policji "czuł działanie złego ducha" lub złej mocy
  • Pytam prelegenta jak odnosi sie do stwierdzenia, że "człowiek z gruntu rzeczy jest dobry". "Zmieniamy sie w trakcie życia" odpowiada dyplomatycznie, jednak po chwili dodaje "Raczej jesteśmy źli. Przy braku działania czynników zewnętrznych takich, jak kontrola społeczna lub samokontrola uwiarygadnia się to nasze pierwotne zło". Nad każdym człowiekiem muszą być rozpięte czynniki charakterotwórcze, w przeciwnym razie będziemy źli.
  • Pytam dalej, tym razem prosze o krótką charakterystykę typowego policjanta. Czy na przykład każdy z drogówki bierze czy raczej nie bierze? "Taki, który bierze, ale nie za dużo, ma najlepszy odbiór społeczny" - pada odpowiedź.
  • Pytanie z sali: jak to jest z tymi policjantami czy są apodyktyczni i przynoszą to do domu? "To środowisko kształtuje. Jak się pracuje z marginesem, ba walczy się z nim, to powoli przejmuje się ich zachowania i przynosi... nawet w domu". "W każdym społeczeństwie jest szambo i ktoś to szambo musi czyścić, a przy czyszczeniu ludzkiego szamba nawet największy filozof się zmieni".
  • Tym razem pytam go o typowe dla policji zjawiska systemowe i rozwiązania systemowe innych policji, które widziałby w naszym kraju. "W Polsce nie ma fizycznej możliwości pełnego przestrzegania prawa podczas służby - nie dałoby się funkcjonować". Dwa największe problemy naszej policji według niego to prawo i zależność policjantów od lokalnych środowisk (szczególnie w miasteczkach i na wsi). "Co z tego, że ich złapiemy, jak i tak ich wypuszczą?" "System powyżej (prawo, sędziowie, prokuratorzy) jest chory", "Prokurator jest niezaskarżalny". "Wygooglajcie „niepowrót”".
  • Na temat ludzi z marginesu mówi, że są wśród nich ludzie, których, wbrew twierdzeniom psychologów, nie da się resocjalizować, niektórzy z nich mają zaledwie 15 lat. W policji jest nawet taka klasyfikacja: ludzie i oni. "Są ludzie, na których nie ma sposobu i społeczeństwo tych ludzi nie może traktować jak ludzi". "Można zresocjalizować zabójcę, ale złodzieja nie. Są środowiska, w których jak nie kradniesz to jesteś frajer". A wynika to z wagi kary.
  • Ludzie zawsze boją się kary, jest jednak pewien odsetek, który się nie boi - to ludzie, którzy nie są w stanie funkcjonować.
  • Powszechny dostęp do broni - tak, ale obiektowy czyli trzymamy ją w domu i nie wynosimy na zewnątrz, poza tym zezwolenia udzielałby dopiero po przeprowadzeniu miesięcznych badań psychiatrycznych w szpitalu.
  • Na 100 tys. policjantów 60 tys. wykonuje swoje ustawowe obowiązki, rzeszta nie. Policjanci powinni pracować do co najmniej 55 roku życia, i powinno być rozróżnienie w zarobkach i emeryturach - więcej powinni dostawać ci, którzy pracują w warunkach niebezpiecznych, a nie biuraliści. Do policji powinni być przyjmowani ludzie po 27 roku życia, bo młodym władza wyjątkowo uderza do głowy.
  • "Dorosłym jesteś wtedy kiedy umiesz planować swoje działana i bierzesz za nie odpowiedzialność."
  • Za dużo jest służb o uprawnieniach policji i co ciekawe mają one łatwiej od policji. Na przykład: tylko policja nie może nie przyjąć zgłoszenia o przestępstwie, pozostałe służby mogą.
  • Normalny policjant jeśli nie musi, nie ruszy w pościg.
  • Żelazna zasada "Nie przyznawać się".
  • Walka z kibolami jest jak z wiatrakami, nie ma jak ich ukarać - już są "dorośli", ale jeszcze nic nie mają.
Ciekawe, chłop trzeźwo myślący głównie z powodu tego, że był praktykiem. Jakiś przystojniaczek zapytał go o, ponoć jest to opisane w książce, jak "pastwił" się nad "dzieckiem". Ten trzeźwo odpowiedział, że nie było to dziecko lecz pietnastoletni bandyta, a wyciagnięcie z niego w ten sposób informacji, ratowało komuś innemu życie. "Psycholog by tam nic nie zdziałał, to była jedyna metoda".


 

2013.09.21 Sobota

 

Cybernetyka polska

Robiłem porządki w zasobach i przypadkowo natrafiłem na schemat "Polska cybernetyka". Przedstawia on strukturę i osoby działające w szeroko rozumianej polskiej cybernetyce.

 

 


 

2013.09.19 Czwartek

 

Leonardo

Uwielbiam cytaty, które krótko i zwięźle, a czasem w wielce wysublimowany sposób wyrażają głębokie myśli. Wczoraj był Seneca przestrzegający przed różnej maści lewakami, dziś Leonardo:

Siła rodzi się z przymusu, a ginie z jego braku

To wiedza, którą powinno się przekazywać dzieciom w podstawówce. I dalej tłumaczyć, że ta jego myśl związana jest z takimi pojęciami jak hiperkompensacja, arystokratyzacja i biedokratyzacja.


 

2013.09.18 Środa

 

Seneka

Be wary of the man who urges an action in which he himself incurs no risk - Lucius Annaeus Seneca

Uważaj na tych którzy nawołują do działań, w których sami nie ponoszą ryzyka


 

2013.09.17 Wtorek

 

Broń i rachunek populacyjny

Niejaki Aaron Alexis zastrzelił w bazie marynarki wojennej w Waszyngtonie 12 osób. Komentarzy jest wiele, a ten wybrałem:

the punisher: Takie przypadki i tak są w USA sporadyczne biorąc pod uwagę że jest to kraj 300mln ludzi. Taka strzelanina od czasu do czasu, nawet jak zginie ktoś niewinny to jest to cena wolności jaką społeczeństwo godzi się płacić za wolność do posiadania broni, to jest normalka. Zwróćcie uwagę jaką my cenę płacimy za możliwość przemieszczania się i jakoś nikt nie każe zakazywać używania samochodów, w Polsce rocznie na drogach ginie 4000 osób, a jesteśmy krajem 40 milionowym (w zaokrągleniu). I jeżeli ktoś pisze że w USA jest dzicz bo się do siebie strzelają itd. to jest głupi jak but, tyle ludzi jest tam uzbrojonych i jakoś nie było jeszcze przewrotu przez tyle lat, nie pozabijali się jak to mawiają przeciwnicy legalizacji broni, wręcz przeciwnie mają mniej napadów z bronią. W Polsce politycy nie zniosą tego zakazu bo wiedzą że ich wszystkich powystrzelacie, to oni bronią tego zakazu bo się boją, wiedzą że są znienawidzeni.

Wybrałem dlatego, że pokazuje

2013.09.16 Poniedziałek

***

 

Prawo praw

The natural tendency for rights is be whittled away bit-by-bit.
Rights are never restored bit-by-bit.
Once lost, they are gone until the next revolution.

Złote słowa. Pisała o tym również Ayn Rand oraz pośrednio traktuje o tym zasada krekty.

A my właśnie po trochu gubimy nasze prawo do konkurencyjnego rynku. Państwo położyło już łapę na służbie zdrowia, przejęło wodociągi, monopolizuje wywóz śmieci i wykańcza niezależne fundusze emerytalne. Krok po kroku tracimy to, co zostało wywalczone w latach 90 ubiegłego wieku.


 

2013.09.05 Czwartek

 

Nowy Haracz

Opłata wizualna nie tylko za telewizory
[http://technowinki.onet.pl/telewizory-i-projektory/oplata-wizualna-nie-tylko-za-telewizory/jm2z7]

Rząd nie ma pojęcia skąd wziąć pieniądze na łatanie dziur budżetowych, więc wymyślił sobie kolejny podatek, dla niepoznaki ukrywając pod nazwą "opłaty audiowizualnej". Co gorsza, będziemy go płacić nie tylko za telewizory, lecz także za komputery, tablety oraz telefony komórkowe.

Od wielu lat kolejne rządy walczą o większą ściągalność abonamentu radiowo-telewizyjnego. Nie ma w zasadzie żadnego sposobu, by ją poprawić, więc uznano, że abonament zostanie zlikwidowany. Na jego miejsce przyjdzie opłata audiowizualna, która będzie domniemywać, że jesteś posiadaczem odbiornika telewizyjnego, nawet jeśli takowego nie masz i zmusi nas do płacenia.

Rząd zdaje sobie sprawę, że taki kształt ustawy, może się skończyć zbiorowymi procesami, więc zdecydowano, że najlepszym wyjściem będzie rozszerzyć opłatę o komputery, tablety i komórki i w ten sposób zawsze trafi się na kogoś, kto posiada jedno z urządzeń objętych opłatą.

Jak informuje serwis wirtualnemedia.pl, nowa ustawa, nad którą pracuje Sejm znosi obowiązek rejestracji odbiorników radiowych i telewizyjnych, nakładając opłatę w wysokości 10 złotych miesięcznie na każde gospodarstwo domowe.

Wiemy już kiedy wejdzie w życie nowelizacja ustawy. Wbrew wcześniejszym doniesieniom, nie nastąpi to w przyszłym roku, lecz w styczniu 2015 roku. Od tego czasu dojdzie nam po prostu kolejny podatek, bo inaczej tego nazwać nie można.

~V2 do ~V2: Do tępaków, którzy mnie zminusowali:
Mój telewizor zakupiłem za pieniądze zarobione w pracy. Od tych pieniędzy został odprowadzony do skarbu państwa polskiego podatek dochodowy. Kupując tenże telewizor zapłaciłem polskiemu państwu podatek po raz drugi w formie vat-u. Tym samym polskie państwo zarobiło na tych samych pieniądzach już drugi raz. Po kilku latach okazało sie, że państwowa instytucja, jaką jest polska telewizja publiczna, nie ma naprawdę nic ciekawego w swojej ofercie a jedynie durne seriale i wypełniacze reklamowe. Na skutek żałosnej oferty ze strony TVP, przestałem całkowicie - powtarzam: CAŁKOWICIE - korzystać z telewizora. Nie oglądam na nim niczego.

Dlaczego więc mam na polecenie polskiego rządu dotować polską telewizję publiczną skoro nie konsumuję z ich strony absolutnie żadnych usług? Dlaczego polski rząd każe mi płacić haracz na TVP, gdy tymczasem raczej powinien mi zwrócić zapłacony przy zakupie telewizora podatek vat, ponieważ zakup ten przeobraził sie w krótkim czasie w inwestycję będącą wyłudzeniem - zakup, który okazał się bezprzedmiotowy z powodu braku sensownej oferty ze strony TVP. Skoro zapłaciłem za swój telewizor ciężkie pieniądze, w tym dwa podatki do skarbu państwa, to dlaczego polski rząd próbuje zmusić mnie do wyrzucenia mojej prywatnej własności tylko dlatego, by w ten sposób udowodnić, że nie oglądam telewizji polskiej? To jest moja własność, z której polskie państwo zaczerpnęło zysk w postaci podwójnie opłaconego podatku od tych samych pieniędzy i nie wydaje mi się słuszne abym teraz miał być zmuszony do wyrzucenia go z domu. Wyjście z sytuacji jest bardzo proste. Proszę zatwierdzić ustawę o zakodowaniu programów TVP. Kto będzie chciał oglądać ich żenadę, ten sobie wykupi abonament a tacy ludzie jak ja nie będą musieli udowadniać w żaden sposób, że nie oglądają programów TVP. Rozwiązanie to jest proste jak drut, ale problemem zapewne jest wizja, iż abonament na odkodowanie programów TVP może wykupiłaby 1/5 społeczeństwa i wtedy okazałoby się, że tak naprawdę Polska Telewizja nie jest nikomu potrzebna w takiej postaci, jaką dziś chroni polski rząd wymyślając złodziejskie praktyki wyciągania grubej forsy z kieszeni każdego Polaka. Pytam się: dlaczego polski rząd wciąż kradnie i kiedy się to skończy ???


 

2013.08.23-25

 

International Liberty Conference

Wybrałem się na International Liberty Conference - Lausanne 2013. Namówił mnie do tego przewodniczący International Society for Individual Liberty Ken Schoolland.

Niestety czwartek - pierwszy dzień konferencji musiałem opuścić ze względu na brak czasu. Ale później z 18 wykładów nie wysłuchałem tylko jednego. A oto lista ciekawszych prezentacji z ich krótkim omówieniem:

2013.08.23 - Piątek
Kuluary Z Kenem i Mary przyjeżdżamy jako jedni z pierwszych. Na sali oprócz krzątającego się technika, wałęsa się blond okularnik. Kontakt nawiązujemy natychmiast, okazuje się, że to sympatyczny, dużo gadający i odrobinę zdziwaczały Szwed. Mówi coś co mnie zaskakuje (ale absolutnie jest to zgodne z tym co sam uważam): "Tłumaczenie angielskich książek na szwedzki nie ma sensu, Wszyscy Szwedzi czytają po angielsku". Myślę, że i nas to wkrótce czeka.


Dr Alphonse Crespo The Battle for Self-ownership in Medical Care Generalnie mówił o tym, że powinniśmy mieć prawo do pełnego decydowania o sobie. Poruszył temat samobójczych odejść ciężko chorych ludzi. Mówił o stowarzyszeniu firm typu exit.

Na koniec podał swój własny slogan, który przypadł mi do gustu:

When Truth and Reason win a battle Liberty comes naturally.


Dr Mary Ruwart How to Fight Back Against Hidden Regulations That Threaten Your Health Omawia ciagły wykładniczy wzrost kosztów wymaganych przez rząd badań leków, który powoduje, że nowe leki trafiają na rynek coraz później i wielu ciężko chorych pacjentów nie ma możliwości skorzystania z nich. Postulat Mary: śmiertelnie chorzy powinni mieć możliwość zakupu leków jeszcze nie dopuszczonych do obrotu przez US Food and Drug Administration. Podała oczywiście przykład Talidomidu, który był sprzedawany w latach 1957-1961 bez recepty, jako lek usypiający ogólnego stosowania, a w większych dawkach - jako lek przeciwbólowy dla kobiet, których ciąża przebiegała z powikłaniami. Preparat został zarejestrowany w ponad 50 krajach, pod różnymi nazwami handlowymi (Talimol, Kevadon, Nibrol, Sedimide, Quietoplex, Contergan, Neurosedyn, Distaval i inne).
Pod koniec roku 1960 udowodniono, że talidomid ma silne działanie teratogenne (tj. powoduje uszkodzenia płodów). Było ono szczególnie duże podczas pierwszych 50 dni ciąży. Zanim wykryto ten aspekt działania tego leku, jego ofiarami zostało ok. 15 tysięcy ludzkich płodów, z czego 12 tysięcy zostało donoszone i urodzone jako dzieci z głębokimi wadami rozwojowymi. Spośród owych 12 tysięcy dzieci około 4 tysięcy zmarło przed ukończeniem 1 roku życia. Większość z ocalałych osób żyje do dnia dzisiejszego, chociaż prawie wszyscy mają ciężkie deformacje ciała, takie jak brak kończyn (fokomelia lub amelia) czy nienaturalne proporcje ciała
[Wikipedia, stan 201308]. Ale według niej tego typu przypadki nie powinny wpływać na wprowadzanie do obrotu nowych, nawet mało przebadanych, leków. To nie rząd, lecz rynek powinien decydować o tym czy lek jest dobry.

Chyba dobrze, że nie było na sali ofiar talidomidu.

Oczywiście US FDA ciągnie w stronę nieskończenie długich badań - by było bezpiecznie i by długo doić producenta, a Mary by badania ograniczyć. Mnie natomiast wydaje się, że po prostu mamy do czynienia z typowym dylematem - dylemat talidomidu.


Rosamaria Bitetti The Economics of Failure in Movies after the Big Crisis Poruszyła bardzo ciekawy temat: dominacji lewackości w filmach. Przejrzała kilkaset filmów i podzieliła się swoimi statystycznymi obserwacjami. Duch przedsiębiorczości i odpowiedzialność przegrywają z kretesem z lewactwem. Próbowała również dociekać skąd się to bierze. Użyła też bardzo trafnego określenia:

filmy - to broń masowego strojenia mózgów do myślenia emocjonalnego.

Bez problemu udostępnia swoje prezentacje:
Lewicowa ekonomia w filmach - prezentacja
Lewicowa ekonomia w filmach - dokument

Zauważyłem, że wykonała właściwą robotę, a środowiska libertariańskie powinny skupić się na budowaniu Modeli Poznawczych, za pomocą, których libertarianie będą mogli zmieniać powszechną świadomość, zmieniać schemat myślenia emocjonalnego (narrative thinking) na rzecz schematu analitycznego. I tak od razu przyszło mi na myśl, że jednym z takich modeli powinien być "paradoks industrializacji", a drugim, omawiany przed chwilą "dylemat talidomidu"

Prof. Ken Schoolland Life and Death Taboo: The Economics and Ethics of Financial Incentives for Organ Donations Ken porusza dość ciekawy i ocno kontrowersyjny temat: Dlaczegóż to mamy zabraniać handlowania naszymi organami. Dlaczegóż to nie zezwalać na to by biedny Pakistańczyk sprzedał swą nerkę bogatemu Amerykaninowi, jeśli to mogłoby uratować jego dziecko od śmierci i jeszcze zapewnić mu wykształcenie?

Temat mocno kontrowersyjny i wywołujący sporo emocji. Ken pokazuje na wykresach, że wyeliminowałoby to czarny rynek organów i porwania ludzi z tym związane, spadłaby również cena...

Nie mam zdania. Ken przyznał, że jego poglądów nie podziela jego teść - wybitny transplantolog, ale skoro zgadzamy się na to by rodzic dał swoją nerkę swemu dziecku, by uratować jego życie, to dlaczego mamy zabraniać by relację tę rozbudować o danie komuś nerki za to, że on przy pomocy swych pieniędzy uratuje nasze dziecko.

Prezentacja Kena + Materiały pisane


Prof. Nathalie Janson

Free Banking at the Rescue of an Ailing Banking System Analityczna prezentacja na temat aktualnych procesów dziejących się w bankowości: unifikacja spowodowana odgórnymi przepisami, brak konkurencyjnych ofert, masowy dodruk pieniędzy, brak odpowiedzialności, rządowe chodowanie bankowych niewydolnych mamutów

Prezentacja: Free Banking At Rescue

2013.08.24 - Sobota
Rainer Heufers Singapore - A Case of Libertarian Orientalism W zasadzie co nas obchodzi jakiś tam Singapur, ale ... jednak powinien. Wszak to jeden z najbogatszych krajów świata. Pozycja Singapuru w międzynarodowych rankingach jest niezwykle wysoka:
- Produkt narodowy brutto 3 miejsce na 187 klasyfikowanych krajów (rok 2012)
- Wolność ekonomiczna 2 pozycja wśród 144 krajów
- W rankingu konkurencyjności gospodarek zajmuje 2 miejsce na 144
- a włatwości prowadzenia businessu jest na czele

Imponujące, nieprawdaż? No i prelegent zadaje sobie pytanie czy dlatego, że jest to kraj wysoce libertariański. Liberatarian odpowiedź jednak zaskakuje - nie nie jest to kraj libertariański.

Okazuje się, że trzy najważniejsze wskaźniki liberalizmu, czyli: prawa jednostki, wolny rynek i ograniczony rząd są w Singapurze nie najlepsze. I nie jest to orientalny libertarianizm, lecz orientalna mądra tyrania. Z całą prezentacją mozna zapoznać się tu: Prezentacja: Singapore - A Case of Libertarian Orientalism? Statystyki do swej prezentacji Rainer czerpie ze strony www.oecd-ilibrary.org.

Prelegent podaje ciekawą informację, podliczenie miesięcznych podatków zajmuje mu zaledwie 5 minut, i wszystko odbywa się on line.

Podczas dyskusji proszę go zatem, by wymienił mi listę czynników, dzięki którym Singapur jest taki bogaty. Rainer wymienia według niego te najistotniejsze:

  • ciężka praca
  • właściwe wykształcenie + ciągłe samokształcenie
  • chętny udział w konkurowaniu (competition)
  • małe terytorium
  • rząd zarządza krajem tak jak zarząd firmą - liczą się twarde wskaźniki rozwoju
  • wyrwanie się na wolność, ludzie nie chcą ani angielskiego kolonializmu, ani zależności od Malezji
I na koniec podkreśla, że te punkty dotyczą tak zwanej "builders generation" - pokolenia ludzi dojrzałych. Teraz ponoć sytuacja zaczyna się zmieniać. Młodzi chcą demokracji... (ja myślę, że nie chce się im zapieprzać i chcą po prostu władzy... za darmo, za obiecanki cacanki. Myślą, że bogactwo jest stanem stałym i danym, a nie ciężko wypracowanym)

Ponieważ jest to konferencja międzynarodowa rzucam na forum kolejne pytanie: "Jakie są czynniki, które spowodowały bogactwo Szwajcarii?"
Szwajcar Irańskiego pochodzenia mówi, że im się to udało i że to geopolityka... Na co wyskakuje Szwajcar z dziada pradziada i:

  • nasza wolność i różnorodność prawa w kantonach stwarzały atrakcyjne warunki dla producentów, przyciągaliśmy tym samym przemysł
  • wytworzyliśmy cała kulturę produkcji
    • system przekazywania kwalifikacji
    • motywacja do zarabiania przez produkcję, a nie rozbój
    • świadomość pochodzenia bogactwa i istoty bronienia go
Na koniec podsumowuje:

mamy system, który właściwym ludziom przydziela właściwe miejsce w społeczeństwie


Kuluary Rozmowa ze Szwajcarem ożenionym z Białorusinką. "Wy też dodrukowujecie pieniądze" mówię. "Jasne, gdy wszyscy dookoła to robią z takim zapałem, niewyobrażalnie rośnie popyt na naszą walutę, co zabija nasz przemysł. Gdybyśmy nie dodrukowywali, leżałaby w obcych bankach a przemysł na łopatkach. Tak, więc sam rozumiesz..."


Rahim Taghizadegan The Corruption of Democracy To przed chwilą wspomniany Szwajcar o irańskich korzeniach. Jego tezy są dość ciekawe, otóż cechami charakterystycznymi demokracji są:
  • Zjawisko tworzenia słabych i nieudolnych rządów, ale nie jest to wcale wada systemu. Powstają bowiem różnego rodzaju fundacje i stowarzyszenia, które składają się na zbiorową mądrość i skuteczność narodu.
  • ale do władzy dostają się ci, którzy mają dużo wolnego czasu, czyli the most useless people. I oni dominują w demokracji.
Niestety gość mówił z głowy i jeśli nie będzie filmu to w zasadzie nie ma jak wrócić do jego ciekawych myśli.


Frank Karsten Democracy: The Road to Socialism Autor książki "Mity demokracji".

Władza jest nam narzucana, nie mamy wyboru czy nam się to podoba czy nie musimy się na nia zgodzić. A, według autora, powinien być wolny rynek na władzę. Różne "władze" powinny konkurować pomiędzy sobą o poddanych płacących na tę władzę podatki. Powinniśmy dążyć nie do wcielania wszystkich krajów do Unii czy Związków - wielkich, odgórnie sterowanych, molochów państwowych, lecz do federacji małych konkurujących ze sobą państewek, ludzie powinni mieć możliwość swobodnego migrowania pomiędzy tymi krajami, a grupy ludzkie możliwość secesji - czyli oderwania kawałka terytorium od obecnego kraju, którego są poddanymi i stworzenia nowego kraju, który wejdzie w skład federacji.

Funkcjonujący na takich zasadach kraj nawet istnieje, jest nim Konfederacja Helwecka - czyli Szwajcaria. Niedawno (1978) secesji dokonał obszar kantonu Bern zamieszkały przez francuskojęzycznych katolików i utworzył nowy kanton - Canton du Jura. Szwajcarzy w ogólnonarodowym referendum zaakceptowali tę secesję.

Według prelegenta to system polityczny przyszłości. W sumie można by się z tym zgodzić gdyby nie historia, która pokazuje, że w takiej konkurencji powstają mocniejsi i po pewnym czasie łupią słabszych. Taki naturalny proces fizyki życia. No cóż Szwajcaria istnieje, obroniła się przed Trzecią Rzeszą, ciekawe czy nie zostanie wchłonięta przez Unię, która tuz przed upadkiem może zechcieć znaleźć wroga zewnętrznego? Ale pewno i wówczas kacykowie unijni będą potrzebowali pewnego miejsca do schowania swego złota i zostawią, jak hitlerowcy, w spokoju.


Prof. Renaud Fillieule Criminality and Freedom Najpierw studiował matematykę i nauki przyrodnicze po czym przestawił się na socjologię. W swej prezentacji poruszył temat organizacji wolnego społeczeństwa kontraktowego. Opierałoby się ono wyłącznie na dobrowolnych kontraktach typu win-win. W chwili obecnej rządy utrzymują nas w ignorancji nie wiemy bowiem ile tak na prawdę kosztuje wszystko to co w teorii otrzymujemy "za darmo". Prelegent za pomocą prostych modeli matematycznych przedstawił, iż w społeczeństwie kontraktowym zjawiska kryminalne występowałyby w owiele mniejszym stopniu.


Prof. Terry Easton Your Privacy in the Internet Age. Past, Present, Future - and How to Improve It Terry obiecał, że podeśle mi prezentację ale niestety nie odpowiada na maile. Dlatego piszę z notatek, niestety, przez tą pustą obietnicę, niezbyt dokładnie prowadzonych.

Jesteśmy pod stałym nadzorem służb specjalnych. Programy, z których korzystamy to aktywni szpiedzy - donoszą wszystko. Szczególnie te opracowane przez korporacje, takie jak Microsoft, Google, Facebook.

Oto garść zaleceń Terry'ego:

  1. Nie korzystać z google, lecz duckduckgo lub FirstPage. Te programy pytaja google a potem robią redyrekcje wyniku do nas. Google nie może zanotować, że to my, o co i kiedy pytaliśmy.
  2. Używaj Firefoxa a nie Chrome'a
  3. torproject.com - to programy tworzone przez społeczność międzynarodową w celu obrony przed słuzbami i korporacjami
  4. E-maile są jak pocztówki, każdy może je przeczytać i skopiować
  5. Używaj Jitsi, a nie Skype
  6. Używaj vimeo lub veoch zamiast youtube
  7. Badź niesocjalny i nie używaj Facebook'a
  8. Nasze smart phone to spy phone
  9. Wyłączaj dostęp do WiFi bo inaczej stale śledzone jest twoje położenie.
  10. Encrypt, truecrypt.org


Yael Ossowski Investigative Journalism, and how it relates to freedom Nazwisko polskobrzmiące - ten młody dziennikarz korzenie w istocie ma polskie, ale po naszemu ni w ząb. Młody jest i jeszcze chce mu się walczyć. Namierza polityków i zapędza ich w kozi róg - ukazując jak kłamią itp.

Poleca książke Edwarda Bernays'a "Propaganda".

Most of the people follows a line which is given to them - święta prawda

Mówi o jaskini Paltona, czyli o tym co zdefiniowałem pod pojęciem Matrix'u


Pomysł, który wpadł mi do głowy Ekonomiści wolnorynkowi mają wielki kłopot z przekazem swoich idei szerokiemu ogółowi. Natomiast lewactwo ma o wiele łatwiejsze zadanie. Chodzi bowiem tylko o dobre wytłumaczenie dlaczego można zabierać innym - a to jest mocno chwytliwe i nośne.

Musimy zatem opracować materiały dydatktyczno-argumentacujne, których trzon stanowić powinny:

  • Zasady definiowania i słownik jednoznacznych definicji
  • Zbiór naturalnych zasad i praw
  • Zbiór modeli edukacyjno-poznawczych, w skład którego wchodzą:
    • Klasyczne dylematy
    • Klasyczne taktyki
    • Klasyczne paradoksy
    • Klasyczne modele
Czyli dokładnie to co robię, ale teraz ładnie mi się to uporządkowało.

2013.08.25 - Niedziela
Shing Dong Hyuk The story of courage against terror Gość specjalny konferencji Shin Dong Hyuk. Na pewno był najsilniejszym magnesem, który przyciągnął mnie na tę konferencję.

„Niewybaczalną zbrodnią” Shina było to, że urodził się ze związku więźniów. Jego ojciec został wysłany do obozu 14 dlatego, że dwaj jego bracia uciekli na południe w czasie wojny koreańskiej. Na mocy dekretu ustanowionego przez Kim Ir Sena, założyciela Ludowo-Demokratycznej Republiki Korei, „zbrodnie takich zdrajców muszą być odpłacane przez swoich krewnych przez trzy pokolenia". Shin przed długi czas wierzył, że tak musi być.

W obozie 14 nauka dzieci koncentrowała się na zapamiętywaniu 10 obozowych zasad. Na przykład zasada nr 3 mówiła : „Kto kradnie lub ukrywa żywność zostanie natychmiast rozstrzelany." Shin wspomina, jak pewnego razu jego nauczyciel odkrył pięć ziaren kukurydzy w kieszeni koleżanki. Dziewczynka musiała uklęknąć przed klasą. Wszyscy patrzyli jak nauczyciel ją katował. Dziewczynka zmarła, mając zaledwie 6 lat.

W wieku 14 lat Shin zmuszony był oglądać egzekucję matki i brata, którzy zostali zamordowani za łamanie zasady nr 1: „Nie próbuj uciekać." Matkę powieszono, a brata rozstrzelano. Shin wspomina, że po egzekucji nie odczuwał współczucia, a jedynie gniew. Obwiniał zamordowanych członków rodziny za to, że był z ich powodu przesłuchiwany i torturowany. [...]

Shin uciekł z obozu nr 14 w 2005 r., kiedy miał 22 lata. Ucieczka była możliwa dzięki nowemu więźniowi, który twierdził, że był wysokiej rangi urzędnikiem państwowym. Dwaj mężczyźni byli zdesperowani by zbiec z obozu niezależnie od ryzyka, jakie z tym się wiązało. Najpierw planowali przedostać się do Chin, gdzie przyjaciel Shina miał krewnych. Towarzysz ucieczki Shina zginął jednak, próbując sforsować ogrodzenie. Shin przeczołgał się nad jego zwłokami. Mężczyzna, przyzwyczajony do bezwzględnej walki o przetrwanie, dotarł najpierw do Chin, gdzie pomocy udzielili mu etniczni Koreańczycy i lokalni chrześcijanie. W końcu udało mu się dostać do Korei Południowej dzięki pomocy dziennikarza, który zaprowadził go do konsulatu w Szanghaju.

Słuchamy jego przerażającj opowieści... Po czym pytania. Pierwszy pytający chce się dowiedzieć o jakieś szczegóły "techniczne" ucieczki. Ja zadaję jednak inne pytanie: "Każdy, kto w jakimkolwiek stopniu chciałby być określony mianem człowieka, musi się temu przeciwstawić, musi chcieć to zmienić. Czy może nam Pan powiedzieć jak możemy pomóc, jak możemy coś w Północnej Korei zmienić?". Szczerze powiedziwszy oczekiwałem jakiejś gotowej recepty, procedury działań, listy organizacji... jednak:

"Sam sobie zadaję to pytanie i... nie mam na nie odpowiedzi. Ale wykażcie zainteresowanie i to już będzie początek waszej pomocy. Choć może jednak zaapeluję do was: nie jeździjcie do Korei Płn. jako turyści, bo to im pomaga. Omijajcie ten kraj z daleka."

A więc nie ma środowiska, które walczy z reżimem... Z kolei obecny na konferencji Szwed uważa, że właśnie trzeba jeździć, bo z własnego doświadczenia wie, że kontakty normalnych ludzi z Zachodu w krajach Bloku Sowieckiego pośrednio przyczyniły się do jego rozpadu.

Prelegent ciągnie dalej:

  • Żyliśmy gorzej niż zwierzęta, bo wszystko co mogliśmy robić wymagało pozwolenia strażnika, który w każdej chwili mógł zabić. Kury mogą grzebać nogą bez takiego pozwolenia.
  • Niczego się nie uczyłem, teraz dopiero z trudem nadrabiam zaległości. Dopiero teraz dowiedziałem się co to jest moralność.
  • Widziałem egzekucje, nie widziałem natomiast, by ktokolwiek legalnie opuścił obóz.

Obok mnie siedzi sympatyczny David Goldstone.
"To wy Żydzi, jako że doświadczyliście podobnych cierpień, powinniście najgłośniej protestować na forum światowym." - mówię do niego - "Choćby dlatego, że jesteście do tego najlepiej przygotowani."
"Wiesz to sprawa południowych Koreańczyków...",
"Nie, jak was mordowali niemieccy narodowi socjaliści mało kto was bronił. Amerykańscy Żydzi mieli tych Europejskich w nosie...".
"Wiesz, każdy najpierw dba o siebie, potem o swoich bliskich, a dopiero...".
"Dawid, do cholery, miarą cywilizacji jest pilnowanie zasad, a nie swoich bliskich" - mówię z naciskiem.
Chwilę się waha ale przyznaje mi rację. Po czym sam kieruje pytanie do Shing Dong Hyuk'a: "Pierwszą rzeczą jaka zrobię, będzie przeczytanie Pana książki. Uważam to za swój obowiązek. Czy mógłby mi Pan odpowiedzieć na następujące pytanie..."

Żaden inny prelegent ani nie zrobił na zebranych takiego wrażenia, ani nie wprawił ich w takie zakłopotanie... Ponoć 22 września na całym świecie ma się odbyć blokada Chińskich ambasad w proteście przeciw odsyłaniu przez Chińczyków schwytanych Północno-Koreańskich uciekinierów... ale kto to organizuje tego już nie wiadomo. Ci na prawdę biedni i maltretowani nie mają ani siły przebicia, ani nie potrafią się zorganizować.

Po kilku dniach, już w Polsce, natrafiam na artykuł: Saksy dla dyktatora - Harują po pół doby, po pracy poza kwaterę nosa nie wytkną, a większość zarobków zabiera im reżim. Polska jest jedynym krajem w Unii, który pozwala na zatrudnianie pracowników z Korei Północnej.
Szok! Nie mam żadnego poważania dla naszych władz, które na to pozwalają. Jest to czyste niewolnictwo - korzystanie z cudzego nieszczęścia. Dokładnie jakby pozwolili na "zatrudnianie Żydów z niemieckiego obozu zagłady Auschwitz za zgodą jego komandanta Rudolf'a Hoess'a".

Pełny zapis filmowy spotkania z Shin Dong Hyuk'iem


Susan Easton Unprotected Government Intercourse – The Dangers for Women Tak samo, jak w przypadku jej męża Terry'ego nie mogę wydębić od niej prezentacji.

Susan mówi o tym dlaczego libertarianizm nie przyciąga kobiet. Otóż my, jak mówi, jesteśmy uczuciowe i opiekuńcze i dlatego łatwo dajemy sie nabrać na czerwoną propagandę... Lubimy przedszkola i, jako płeć słabsza, szukamy opiekunów.

Ciekawostka

  • w 1964 roku pomoc państwową otrzymało 2.8 miliona biednych Amerykanów
  • w 2013 47 milionów
Według prelegentki jest to dowód na progresję biedy w Stanach Zjednoczonych.


Dr. Dan Mitchell Will the Fiscal Crisis Create an Opening to Shrink the Burden of the State? Tak po Amerykańsku i z wykorzystaniem głównych zasad dobrej prezentacji: jest rytm, dowcip, właściwy poziom i tembr głosu, celne obrazki i jasne komunikaty do przekazania. Najważniejszy z nich to prawo Mitchell'a:

Jeśli Państwo ma się rozwijać to:

The Private Sector
Should Grow Faster
than the Government

Prezentacja zawiera sporo wykresów ukazujących dodruk pieniędzy w poszczególnych krajach. "Jak pokazuję te tabele naszym politykom, jest to dla nich szok" - mówi Mitchell. No i kto nami rządzi? Goście, którzy nie wiedzą skąd się bierze bogactwo, ba i nawet nie wiedzą jakimi metodami sami oszukują - artyści-oszuści.

"Pieprzą o dopłatach, pomocy rządowej przy rozwijaniu gospodarki, a nie mają pojęcia o tym, że ją rozwija Human Capital, czyli: spirit of independence, work ethics, enerpreneurship" i chciało by się jeszcze dodać BFDS, którego zaprzeczeniem jest inflacja.

Stawia też zarzut libertarianom: "Patrzcie jak wyglądacie w rzeczywistości." i pokazuje następujący rysunek:

Po chwili przechodzi do omawiania profilu typowego polityka: "Ci ludzie rzadko pedejmują kroki skierowane przeciwko interesom grup nacisku, a prawie nigdy jeśli powiązane to jest z ryzykiem utraty głosów." - święta prawda. "Dlatego tacy ludzie nie powinni rządzić, musimy narzucić im pewne ograniczenia. Na przykład w Szwajcarii nie można podnieść podatków bez akceptacji tego przez ogólnonarodowe referendum. Trzeba ograniczać wydatki rządu, i trzeba zapewnić, by sektor rządowy rósł wolniej od sektora gospodarki prywatnej." Tak to pobożne życzenia, ale niby kto ma to zapewnić? Jakie mają być tego konstruktory? Rząd? Wolne żarty, nie będzie działał przecież wbrew swoim interesom, nawet jeśli są niecne.

Mówca podsumowuje: "Rządy kradły i kradną, wykorzystując przemoc i subtelne metody nieznane szerszemu ogółowi np. inflację. Czy będą kradły nadal? Tak twierdzi Mitchel, aż do momentu kiedy nauczymy ludzi, że nie wolno kraść mając władzę."

Sądzę jednak, że to mżonki. Edukacja nie jest tego gwarantem, będą kradli, dopóty, dopóki nie będzie skutecznego mechanizmu, który im to uniemożliwi.

Prezentację wieńczy poglądowy rysunek ilustrujący czwarty etap Cyklu Tytlera:

 


Zakończenie

Christoph Kohring

Przesympatyczny i wielce "pyskaty" libertarianin z zapędami dyktatorskimi :). Ma dużą wiedzę na temat systemu politycznego Szwajcarii. Chętnie o tym opowiada, z czego skwapiliwie korzystam. Nie myliłem się, każdy obywatel dostaje od państwa pełne umundurowanie i broń. Ma o to dbać, co pewien czas, tak jak za Wilhelma Tell'a, odbywa się przegląd rzynsztunku i w razie gdyby był zepsuty sypią się kary finansowe. Za Tella była ponoć chłosta. Używać sprzętu można, nawet do prywatnych celów. Za jego zepsucie się płaci ale zużyty państwo wymienia na nowy.

Co pewien czas odbywają się również sprawdziany strzeleckie. Strzela się leżąc na odległość 300 m. Jeśli norma nie jest wystrzelana, jest kara i treningi na własny koszt.

Jakoś przy stoliku się zgadało na temat obronności, no Christoph zacytował Benjamina Franklina:

Naród, który poświęca wolność na rzecz wygody, nie zasługuje ani na jedno ani na drugie,
oraz co więcej: traci i jedno i drugie

They who can give up essential liberty to obtain a little temporary safety, deserve neither liberty nor safety.


Podsumowanie Konferencja raczej skromna, głównie występują król(ik) i znajomi królika, ale są też tacy jak ja, którzy zapłacili i aktywnie słuchają. Gdzieś tam na świecie są też sponsorzy, którzy wpłacają na organizacje wolnościowe, po to by właśnie organizowały takie spotkania, tworzyły materiał internetowy i przyciągały młodych.

No i właśnie młodzi, którym przyjazd zasponsorowano raczej nie są obecni na sali - wolą za sponsorskie pieniądze sobie pozwiedzać. Co innego jest z tymi co występują, niektórzy z nich otrzymali częściowe pokrycie kosztów, niektórzy pełne. Niektórzy choć pokryte zostały ich koszty zwracają je z nawiązka w postaci darowizn na dalszą działalność ISIL. Niektórzy zjawiają się tylko w dniu swej prezentacji i zaraz uciekają. Niektórzy uczestniczą w niej przez cały czas. Niektórzy próbują wiedzą tylko emanować inni natomiast również ją chłoną.

Czy libertarianie przez tego typu konferencje mają jakieś przełożenie na władzę? Trudno powiedzieć, raczej dostarczają wiedzy, ale tylko tym, którzy aktywnie tej wiedzy poszukują. Trzeba przyznać, że to fajne środowisko. "Możesz robić wszystko co chcesz pod warunkiem, że nikogo nie krzywdzisz, sam siebie krzywdzić możesz" to ich główna dewiza. Swobodna wymiana myśli, nawet takich z którymi się nie zgadzają. Co do tematyki, to nietrudno zauważyć, że jest różnorodna i dość ciekawa. Jednym słowem:

Spotkanie z ciekawymi ludźmi



 

2013.08.20 Wtorek

 

Postulaty Poprawy Państwa

PPP znalezione w internece: ~Wyborca:

  1. Zlikwidować podatek dochodowy. Dlaczego karze się człowieka za to że pracuje, ewentualnie wprowadzić podatek pogłówny dla każdego pracującego(co do kwoty można dyskutować).
  2. Wprowadzić jedną stawkę VAT(np 15 %) i co za tym idzie zlikwidować różnego rodzaju ulgi. Skończą się machlojki na podatku VAT i idiotyczne interpretacje Urzędów Skarbowych.
  3. Zlikwidować urzędy marszałkowskie i powiaty, tylko dublują kompetencję.
  4. Uprościć prawo podatkowe. Zapisy w polskim prawie podatkowym zmieniane do tej pory były około 19 tysięcy razy.
  5. Zamiast finansować partie polityczne z budżetu państwa, wprowadzić odpis od podatku dochodowego 1%(w przypadku braku dochodowego-w ogóle znieść finansowanie z budżetu). Obywatel decydowałby jakiej partii chce przekazać środki pieniężne.
  6. Zreformować KRUS.
  7. Zlikwidować urzędy pracy albo sprywatyzować.
  8. Znieść przywileje emerytalno-rentowe (policja, górnicy, wojsko, wymiar sprawiedliwości), policjant może dorobić sobie bez ograniczeń na emeryturze, a ZUS zabiera mu tylko 25% z uposażenia emerytalnego,górnik 25 lat i 3000zł emerytury, sędzia -przechodzenie w stan spoczynku, wojskowi kucharze w wieku 40 latach na emeryturze.
  9. Obniżyć akcyzę na paliwa, energie elektryczną, węgiel. Skandal żeby akcyzą objęte było nośniki energii.
  10. Zmniejszyć liczebność Sejmu i Senatu oraz Rad Miast co najmniej o połowę, np w takim Nowym Yorku liczącym 8 milionów mieszkańców Rada liczy 51 radnych a w Warszawie 60 .
  11. Zmniejszy ilość ministerstw do 5(gospodarki, spraw wewnętrznych, obrony narodowej, spraw zagranicznych i sprawiedliwości)
  12. Wprowadzić podatek obrotowy od przychodu dla dużych sieci zagranicznych np. 1%.
  13. Wprowadzić do konstytucji zakaz zadłużania się skarbu państwa (uchwalania budżetu państwa z deficytem) powyżej 20% w relacji do PKB.
  14. Obniżyć koszty pracy dzisiaj pracownik dostający 2500 zł na rękę netto kosztuje pracodawcę 4300zł.
  15. Wprowadzić dobrowolność ubezpieczeń społecznych (ewentualnie coś na wzór emerytur kanadyjskich-każdy dostaje minim na przeżycie, a resztę odkłada sobie sam).
  16. Zreformować sądownictwo.
  17. Zlikwidować NFZ-zamiast tego wprowadzić regionalne kasy chorych i dopuścić inne podmioty, które mógłby ze sobą konkurować ceną usług medycznych, dobrowolność płacenia składki zdrowotnej, kto chce niech płaci składkę,kto nie chce niech się sam ubezpieczy. Łapiński za pseudo reformę z NFZ, przeprowadzoną w celu upchania tam swoich kolesi, powinien pójść siedzieć.
  18. Wyjść z Euro-Kołchozu, który ograniczeniami administracyjno-prawnymi zabija polską przedsiębiorczość( niestety teraz chyba jest to raczej nie możliwe).
  19. Zmniejszyć biurokrację w samorządach (gmina, powiat, województwo).
  20. Wprowadzić w Konstytucji możliwość odwołania w drodze referendum lokalnym posła(posłanki), ministra, po upływie połowy kadencji-poseł byłby zobligowany przedstawić swoje dokonania (liczbę interpelacji, zapytań, wykazu ustaw za którymi głosował itp).
  21. Znieść przywileje dla posłów i senatorów. Obecnie poseł może jeździć za darmo środkami komunikacji miejskiej, pociągami, pożyczki na preferencyjnych zasadach).
  22. Wprowadzić JOWy. Nie są idealnym rozwiązaniem, ale wolę już mieć jakikolwiek wpływ na wybór kandydata niż ciągle od 24 lat glosować na tego człowieka,którego wódz partyjny umieści na liście swojej partii.System wyborczy Hondt'a powinien odejść do lamusa.
  23. Wprowadzić coś na wzór ustawy z dnia 30 stycznia 1920 roku w przedmiocie odpowiedzialności urzędników za przestępstwa popełnione z chęci zysku.
  24. Wprowadzić od podstawówki nie obowiązkowe zajęcia z logiki i ekonomii.
  25. Wprowadzić do kodeksu karnego system kumulacji kar taki jaki istnieje w stanach Zjednoczonych.
  26. Zlikwidować Konstytucję z 1997 roku i napisać nową. Obecna konstytucja stworzona przy udziale środowisk wywodzących się z solidarności i nieboszczki PZPR umożliwiła zabetonowanie polskiej sceny politycznej i tylko stworzyła pozory Polski jako demokratycznego państwa prawnego w której władza zwierzchnia należy do narodu polskiego.


 

2013.08.19 Poniedziałek

 

Nauka Polska

Najlepsze uczelnie na świecie. Polska daleko w tyle

Uniwersytet Jiao Tong w Szanghaju jak co roku opublikował raport najlepszych uczelni na świecie. Najlepiej wypadły amerykańskie uczelnie, wśród 500 uniwersytetów, aż 182 pochodzą z USA.

W rankingu znalazły się tylko dwie uczelnie wyższe z Polski, ale daleko im do światowych liderów. Pocieszeniem może być fakt, że na liście nie ma Sorbony.

Więcej na ten temat

Sam ranking jest tu: www.shanghairanking.com/


 

2013.08.12 Poniedziałek

 

Niewinne żarty

Znany, lubiany, profesjonalny karykaturzysta i satyryk Andrzej Mleczko zamieścił w jakimś czasopiśmie rysunek:

I cóż, jednym się podoba. Znajomy napisał: śmieszne!

Ja jednak postrzegam to nieco inaczej, piszę więc do niego:

Widziałem to,
ale zauważ jedno: "ONR" (Obóz Narodowo-Radykalny) umieścił bez obaw na koszulce, ale np. Miucegow lub Bierdoń, lub ministra skarbu już by się bał.
To jest szersze zjawisko - takie rysunki, teksty, komentarze powodują, że:

- ośmieszani się coraz bardziej radykalizują
- a ośmieszający utwierdzają w swej dominacji

Aż tu przychodzi taki moment że nagle pierdut, i taki jakiś Hitlerek dochodzi do władzy, a wszyscy się dziwują.

A skąd się biorą ONR i inni ośmieszani?

No cóż czytają artykuły o takim PKP (patrz: "Sprytni chłopcy z bocznicy") i wyją z bólu. Oni też by tak chcieli, ale sprawiedliwości nie ma. Kręcić łatwe lody może tylko wybrana garstka, pozostali muszą pracować i płacić podatki. Rośnie sprzeciw społeczny i ludzie zaczynają popierać ekstremistów, bo widzą w tym jedyną metodę ukrócenia kręcenia lodów.

Facet, który kilkukrotnie klasnął liżącego dupę władzy dziennikarza, według tychże liżących dupę władzy dziennikarzy zagorzały Korwinista, natomiast według samego Korwina facet, który ma nierówno pod sufitem, uzyskuje sympatię społeczną patrz komentarze. Kto wie może niedługo społeczeństwo zacznie go popierać - jako jedyne potencjalne antidotum na kręcących lody PKP'owców, Orlenowców, Kozienicowców, Żołnierzowców, Mucho-Sportowców, SłużboZdrowiowców i wszystkich innych pozostałych, którym władza to umożliwia.

Mój tato pracował jako elektronik w PKP. Jak chciał sobie dorobić to składał w domu po godzinach telewizory i robił dekodery pal-secam. A potem odszedł z PKP bo kręcili tam wały, kupowali drogo sprzęt, a mój ojciec znajdował możliwości zakupu go taniej (a był za to odpowiedzialny). Kręcili wały, kazali kupować drożej, a ojciec, jako inżynier, nie mógł na to patrzeć.

Kilka fragmentów z artykułu o PKP:

Sprytni chłopcy z bocznicy
Niedziela, 11 sierpnia (06:00)

W PKP trwa wojna. Z jednej strony związkowcy i układy. Z drugiej prezes, który zobowiązał się do sprywatyzowania największych spółek grupy. Plany chce mu pokrzyżować kolejarski beton. W tej sytuacji spuścił ze smyczy oddział specjalny: 18-osobowe biuro audytu.

Jak kręcić duże lody, to tylko w państwowej firmie. A mało która nadaje się do tego tak dobrze, jak PKP. Bo w tej grupie nic nie jest przejrzyste.

Określić PKP jednym słowem? Moloch. Grupa zatrudnia niemal 85 tys. ludzi i posiada nieruchomości o łącznej powierzchni 103 tys. ha (ich sprzedaż idzie tak wolno, że w dotychczasowym tempie potrwa jeszcze 223 lata). PKP to czwarta co do wielkości kolej w Europie, choć od upadku komunizmu zamknęła 350 razy więcej torów, niż uruchomiła. To wreszcie jedna z najbardziej nieuporządkowanych struktur państwowych w Polsce, która od 1989 r. była na bocznym torze zmian, przez co do dziś jest prawie nietknięta restrukturyzacją.

Z jednej strony Pendolino i nowe błyszczące dworce. Z drugiej - wyłudzenia, korupcja, nepotyzm. Ale czy może być inaczej? Grupa PKP to 50 spółek, 85 tys. pracowników, kilkaset związków zawodowych. Dla kogoś spoza tego świata bardzo trudne jest wniknięcie w złożoną, hermetyczną strukturę kolei i gąszcz wzajemnych powiązań między spółkami. A im mniej to wszystko przejrzyste, tym lepiej dla ciemnych interesów. Prokuratura oraz CBA mają w PKP pełne ręce roboty.

...

Największy strzał grupy specjalnej: ujawnienie ustawki przetargu z 2011 r. na czyszczenie wagonów i lokomotyw PKP Intercity, który był wart blisko 200 mln zł. Do specyfikacji wpisano wymogi ograniczające konkurencję do konkretnych firm. Jak to się robi na kolei? Warunkiem udziału w grze był wymóg posiadania certyfikatu wydawanego przez Izbę Gospodarczą Transportu Lądowego. Takie certyfikaty, owszem, wydano ośmiu firmom, ale miesiąc po terminie składania ofert. Na dodatek w komisji wydającej certyfikaty zasiadał prezes firmy, która wygrała przetarg. I dodatkowy smaczek: procedura przetargowa ruszyła w terminie, który z góry uniemożliwiał jej zakończenie przed wygaśnięciem umów. Po tym terminie PKP Intercity zlecała intratne umowy z wolnej ręki dotychczasowym wykonawcom, słono przy tym przepłacając. W efekcie przez 10 miesięcy PKP miały stracić ponad 2 mln zł. W PKP Intercity poleciały głowy. Pracę stracił m.in. członek zarządu Tadeusz Matyla, który wcześniej - to ciekawy wątek - miał zasiadać w radzie nadzorczej spółki, która wygrywała przetargi. Tę sprawę do dziś bada prokuratura.


 

2013.08.08 Czwartek

 

Dyskusja w mediach

Ludzie mają już dość nachalnej propagandy. Władza i polecznicy zaczęli powoli, drobnymi kroczkami, a z powodu braku możliwości reakcji społecznej szli coraz bardziej na całość. W trakcie tego procesu każdy kto w jakimkolwiek stopniu krytykował jej główne założenia ("niepodważalne dogmaty") był mieszany z błotem i obwoływany oszołomem, anty czymś tam itd, itp. Tym sposobem dzisiejsza oficjalna propaganda stała się nachalna i jednowymiarowa.

Kilka dni temu doszło do precedensu:

Grzegorz Miecugow, szef wydawców TVN 24, w Radiu Tok FM ostro skrytykował media za publikowanie wywiadów z Oskarem W., który zaatakował go podczas festiwalu Przystanek Woodstock. Jego słowa wywołały dyskusję wśród dziennikarzy.

Oskar W., 25-latek z Białegostoku, 2 sierpnia wdarł się na scenę, gdy Miecugow prowadził na żywo podczas festiwalu program "Szkło kontaktowe", nadawany przez TVN 24. Pokazał transparent "TVN kłamie" i kilkakrotnie uderzył dziennikarza.

W ostatni poniedziałek portal Czasbialegostoku.pl opublikował rozmowę z Oskarem W. Mężczyzna tłumaczył w nim, że jego atak na Miecugowa miał być impulsem do działania dla innych Polaków, obywatele mają bowiem dość kłamstw rozpowszechnianych w mediach. Powiedział też, że w TVN 24 "prowadzona jest propaganda oparta na kłamstwach i forowaniu wygodnej dla władz TVN oraz Grupy ITI wizja polityczna bliska rządom Platformy Obywatelskiej". Dodał, że Kamil Durczok, szef "Faktów" TVN i Tomasz Lis, naczelny tygodnika "Newsweek Polska" oraz prowadzący program "Tomasz Lis na żywo" w TVP 2, to dziennikarze "siejący zamęt w głowach Polaków". Wypowiedzi W. powtórzyły inne media.
[Więcej na onecie]

A oto reakcje internautów (3013.08.08 godz 13.30 jest ich 1430):

~anty tvn do ~Kracho Polska: Bardzo wielu takich pociotków odcina się od swojego pochodzenia i udaje niezależność - ale synekury i znajomości się przydają, prawda? Tak się mówi, że niby cóż dzieci mają wspólnego z tym co robili rodzice, dziadkowie - ale jak sie tak lepiej przyjrzeć to "dziwnie" okazuje się, że jakoś okazali się "lepsi" od konkurentów w wyścigu o dobre posady, stanowiska, staże zagraniczne, szybkie awanse, miejsce w medich itd itd. I w gruncie rzeczy każdy, kto ma otwarte oczy i od czasu do czasu łączy sie ze swoim mózgiem to może to zobaczyć bez dużego wysiłku.

krzysztof2311 do ~hal: Panie Miecugow . Niech Pan tak nie płacze bo rzeczywiście Pańskie Szkło Kontaktowe to wręcz jest tak wredne i idiotyczne że czasami aż wk---ające . Jak Polak opowiadał że Żydzi powinni przeprosić za mordowanie ludzi z Armii Krajowej i opozycje to spytał się Pan czy Pan to widział kiedy facet odpowiedział że widział to spytał się Pan ile Pan ma lat facet odpowiedział że przeszło 80 i nastąpiło pytanie jeszcze Pan nie zmądrzał . Czyli Żydów jak mordowali to holokaust ale jak Polaków mordowali ŻYDZI będący w U.B. to jest cacy i facet mówiący o tym jest według Pana głupi . Jest Pan wstrętnym człowiekiem anty polakiem . Jak wiem jest Pan Żydem o korzeniach komunistycznych po rodzicach.

~antirus do fartraf: Tu chodzi o to, że te osoby z tych "wysokich półek społeczeństwa" które mają głos w narodzie publiczny będą zawsze chronić zbrodniarzy z PRL`u. Bo widzieli ich drugą stronę tą rodzinną jako ojca, matkę, dziadka, babkę, wujka co to pomarańcze przynosił i z tego powodu będą nagłaśniać swój światopogląd na to, że PRL to nie było nic złego i nie ma zbrodniarzy, a jedynym złym był Stalin i to jego wina że przez 50 lat i już nawet po swojej śmierci oni tłukli prawdziwych Polaków a byli to jacyś tam czerwoni komuniści. Chodzi o szeroki obiektywizm i o w końcu doprowadzenie do osiągnięcia kary przez wszystkich, którzy służyli poprzedniemu zbrodniczemu systemowi.

~mim do ~Kracho Polska: A może o pochodzeniu innych dziennikarzy. Chętnie poczytam. Ciekawe kim był Wincenty Kraśko członek biura politycznego dla obecnego Kraśko dziennikarza? Chętnie się dowiem. Nic w tym dziwnego że ONI kształcili dzieci podczas kiedy "lud prosty " martwił się o swój byt i bezpieczeństwo rodzin. Teraz mamy tego pokłosie.
Bardzo proszę o odpowiedź.

~emeryt : Panowie Miecugow,Durczok,lis i p.olejnik,czas sobie przypomniec,ze pelnicie sluzebna role wobec spoleczenstwa,czas sobie przypomniec ,co to jest obiektywnosc dziennikarska.Wasze nazwiska przewijaja sie na forach jako najbardziej zaklamane,nieobiektywne ,proPOwskie i niestety to jest prawda.

~Lindorf do ~widz uwazny: To juz wolnisc slowa i wypowiedzi pogladow, jak w demokratycznym panstwie, jets zabroniona dla obywatela w POlsce? A to sei POrobilo,....czego to doczekalismy, ze taki POsowiecki POmiot bedzie nam gebe zamykal, bo tylko on ma parwo nam prawic >prawde< a reszta cicho byyyyyc, chyba juz to kiedys, przerabialismy i mam nadzieje, ze czym wiecej sie wypowiada Miecugow, tym wiecej traci na swojej uczciwisci dziennikarskiej, tylko...czy on ja wogole posiadal))?((.

wiatr07 : Szkoda młodego człowieka. Za tą kanalię moze iść nawet siedzieć.Gdy chcę cokolwiek napisać o tym pseudo dziennikarzynie nasuwają mi sie słowa wulgarne, pełne pogardy. Urban mimo,że go zdecydowanie przewyższa inteligencją to przy nim pikuś. Cynik myslał,że jest nietykalny.

onet12131 : Halo halo...a dlaczego piszą,że zaatakował jasnie księcia Miecugowa...A może tylko w ten sposób chciał zaprotestować,bo nie zgadza się z tym co ten jegomość robi?Jakoś nikt się nad tym nie zastanowił.Równie dobrze mógł go ktos "poczęstować" zgniłym jajeczkiem,i co?To chyba normalne

~keks : metodologia Kalego... jak my puszczamy wywiad z mordercą, gwałcicielem lub innym szmatławcem, jest ok, jak jakiś szmatławiec zrobił, co zrobił (czego nie pochwalam, bo to prymitywizm i ciemnogród w zachowaniu) to już puszczanie wywiadów... złe.. jak my nas tak my was... proste panie Miecugow

~zal.pl : jak widac po wypowiedziach tego oskara, koles ma problemy z mysleniem logicznym. kazda telewizja klamie, bo reprezentuje jakas konkretna opcje i uklada informacje pod swoje sympatie polityczne. ale nie wazne jak bardzo klamia telewizje, nie moze byc tak, ze jakis polglowek, ktory wkrecal kononowicza w wybory, zaczyna fizycznie atakowac.

~jjkks : Dedykacja dla p. Miecugowa
Może warto przypomnieć, co o „niezależnych” dziennikarzach powiedział kiedyś ich kolega John Swinton z „New York Times'a. Działo się to podczas zorganizowanej, uroczystej kolacji , z racji swego przejścia na emeryturę: „… nie istnieją żadne „wolne” media. Wiemy to wszyscy tu obecni. Nie ma wśród was nikogo, kto miałby odwagę wyrazić swoje prawdziwe opinie. Zawód dziennikarza wymaga od nas: niszczyć prawdę, kłamać bez zahamowań, wypaczać informacje, oczerniać bezlitośnie i podlizywać się Mamonie (Pan Pieniądz). Ale także: sprzedać samego siebie, swój kraj, swoich bliźnich dla „chleba naszego powszedniego”. Jesteśmy mizernym narzędziem, niewolnikami w służbie najbogatszych, którzy zza kulis kierują światem. Jesteśmy ich marionetkami, oni ciągną za sznurki, a my poruszamy się jak nam każą. Nasz talent, nasze perspektywy, całe nasze życie, należą do tych osób. Zrobiliśmy z naszego intelektu, z naszej duszy – prostytutkę!...”


 

2013.08.03 Sobota

 

EMBL

Heidelberg - niemieckie centrum uniwersyteckie. European Micro Biology Laboratory - przyjeżdżaja tu stażyści z całego świata. Głównie są to studenci ostatnich lat kierunków jakoś tam związanych z biologią molekularną. Stażysta dysponuje za darmo czymś w rodzaju małego mieszkanka. Na oko ma ono około 60 m2 i składa się z dużego pokoju z aneksem kuchennym, łazienki z wanną, balkonu, dwudziestometrowej sypialni na piętrze i do tego wszystkiego małej pakamery. Niemiecki rząd płaci również stażyście kieszonkowe, około 95 EUR na tydzień.


2013.08.02 Piątek

 

Góryyyy!

Znów wyjaz na doroczne tygodniowe wspinanie. Codziennie kilku(nasto)godzinny ruch i aktywność. Łażenie po via ferratach daje namiastkę wspiania, ale również doprowadza do rozruchu całego ciała. Zakwasy mamy nawet w mięśniach międzyżebrowych.

2013.07.27 sobota - Strobel
Od niego zwykle startujemy. Ferrata łatwa i przyjemna, czego nie można powiedzieć o późniejszym zejściu ze szczytu: albo w prawo łatwym orientacyjnie ale mało bezpiecznym stromym żlebem albo w lewo łatwo i bezpiecznie ale za to trudno orientacyjnie.

2013.07.28 niedziela - Bovero
Krótka trudna ferrata dla odpoczynku i naładowania się do jutrzejszych działań.

2013.07.29 poniedziałek - Rekonesans w grupie Civetta
Chcemy zrobić ferratę Tissiego na drugim szczycie Dolomitów - Civettcie. Deszcz jednak skutecznie blokuje nam do niej dostęp. Wałęsamy się po górach stromymi ścieżkami turystycznymi by je poznać i skonfrontować z mapą.

2013.07.30 wtorek - Ferrata Olivieri + via ferrata Aglio na Tofana di Mezzo
Startujemy w "bardzo trudną" ferratę Olivieri na Punta Ana z opcją kontynuacji łatwiejszą ferratą Aglio. Zobaczymy jak będzie. Pierwszą ferratę określamy jako "sportową" lub "atletyczną". Piękne wspianie w litej skale i głównie wpinanie. Wyprzedzamy wiele osób i jesteśmy zdecydowanie przed przewodnikowym czasem. Dalej zresztą widać już ferratę Aglio, która też prowadzi w litej skale. Pierwsza w przewodniku wyceniona jest na dwie godziny, druga na trzy. Nie zastanawiamy się i uderzamy z marszu w Aglio. Po przewinięciu kończy się skalne wspianie i zaczyna krucha ścieżka, a potem zaczyna się typowa wyprawa wysokogórska: łaty śniegu, trochę wspinania, trochę turystyki, nieco błądzenia po łatwym terenie. Ale wysokość robi już swoje i ta ferrata daje się nam we znaki. Zresztą wszystkim. Młodzi Słowacy, których wyprzedziliśmy też wchodzą na Tofanę di Mezzo mocno zmęczeni. A tu niespodzianka okazuje się, że ze szczytu zjeżdżamy kolejką ale tylko jedną stacje i potem mamy schodzić kolejną ferratą: del Formenton. W sumie okazuje się to niezła całodniwa wyrypa.

Spotkany po drodze Włoch na kolejny dzień poleca nam klasycznie piękną i zarazem sytą ferratę Toamselli

2013.07.31 środa - Tomaselli
Rzeczywiście piękna ferrata i mocno atletyczna. Trochę kłopotów orientacyjnych, sporo pionowego wspinania, a zejście wcale nie takie straszne jak na pierwszy rzut oka wyglądało. Jesteśmy mocno zmęczeni.

2013.08.01 czwartek - Dibona w dół. Pielęgniarka z Insbrucka
Dibona to klasyka na zmęczenie. W sumie ferrata łatwa - ma może dwa trzy miejsca trudne i niebezpieczne. Idziemy jako pierwsi, po trzech godzinach spotykamy dwie, na oko, trzydziestolatki mówiące po niemiecku. Mówimy tylko "Hi" i prujemy dalej.

Już po skończonej drodze na parkingu, podchodzi do nas jedna z tych spotkanych dziewczyn i prosi o podwiezienie do Cortiny. Nie ma problemu. Po drodze dowiadujemy się, że są to Austriaczki. Wyjechały z Insbrucka o 400 rano by o 800 zacząć ferratę "od dołu do góry" (trudniej). My robiliśmy ją "od góry do dołu" (łatwiej). "A co robicie jutro?" pytam mając na myśli na jaką pójdą drogę. "Jutro będę w pracy, jestem asystentką przy transplantacjach". ?! No to czapki z głów panowie - taki jednodniowy wyskok w góry...

2013.08.02 piątek - Sentiero ferrata de Pol
Ferrata łatwa, w zasadzie to asekurowana ścieżka, ale mocno niebezpieczna. Ci co idą przed, a w zasadzie zakosami ponad nami zrzucają kamienie - mogą zabić lub poranić. Z kolei zejście ze szczytu w postaci długiego i fragmentami bardzo niebezpiecznego trawersu do Forcella Verde (zielonej przełęczy) to chyba najtrudniejszy turystycznie fragment jaki pokonywałem w Dolomitach.

Tu też, jak wczoraj, dwójka Niemców prosi nas o podwiezienie do Cortiny. No i ciekawostka pochodzą z Heidelbergu, do którego właśnie jutro jedziemy.

Jak dla mnie jaki tygodniowy bardzo aktywny pobyt w górach ma same zalety. Duży wysiłek, zmiany w fizjologii - ile bym nie zjadł to i tak rano organizm wyrzuca z siebie cały zbędny balast, wiedząc, że nie opłaca się go nosić przez cały dzień. Organizm sam się reguluje. Uwielbiam góry, a najbardziej wtedy gdy nie ma w nich wielu ludzi i spotyka się tylko na prawdę twardzieli, a nie rozwydrzone stada ceprów.


 

2013.07.18 Czwartek

 

Sędziowie

~Cezek Wielki do ~referendarz: ja też skończyłem prawo, zrobiłem nawet doktorat, a w sądzie trafiam na takie nagromadzenie złej woli i zwykłej głupoty, że nie sposób tego racjonalnie wyjaśnić.
Po prostu każdy spotkany przeze mnie sędzia uważa, że jest nieomylny, boski i w ogóle cool, tymczasem mizerota w zakresie inteligencji po prostu bije po oczach.
Sędziowie polscy są niedouczeni, leniwi, nie znają prawa i jak tylko trafią na sprawę, w której nie ma wyraźnego przepisu i trzeba np. zastosować analogię, to niemalże wpadają w histerię. I tyle w temacie...


 

2013.07.15 Poniedziałek

 

Świat pędzi

Onet donosi:

USA: pomyślny test drona X-47B
[http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/usa-pomyslny-test-drona-x-47b,1,5559648,wiadomosc.html]

Wojskowa rewolucja w Stanach Zjednoczonych stała się faktem. Bezzałgowy samolot X-47B, sterowany przez program komputerowy, odbył zakończony sukcesem historyczny lot. - Zobaczyliśmy przyszłość na własne oczy – powiedział zaraz po przeprowadzeniu testu sekretarz Marynarki Wojennej Ray Mabus. Wojskowi oceniają, że nowa generacja dronów zmieni całkowicie realia pola walki i zwiększy zdolności operacyjne całej amerykańskiej armii.

Prawie cały świat w zasięgu amerykańskich dronów?

Dron wystartował z bazy sił powietrznych Patuxent w stanie Maryland i wylądował na lotniskowcu USS George H.W. Bush, znajdującym się w pobliżu wybrzeży Wirginii. Podczas lądowania samolot bezzałogowy, zgodnie z planem, zahaczył o linę, dzięki której zatrzymał się na pokładzie, tak jak zwykłe myśliwce. Wcześniej udało się przeprowadzić jedną taką próbę, ale miało to miejsce na lotnisku w bazie Patuxent; lądowanie na lotniskowcu jest uważane za manewr o wiele trudniejszy, z uwagi m.in. na wiatr.

Przeprowadzona próba wykazała także, że stworzony przez wojsko program komputerowy jest w stanie zastąpić pilota przy wykonywaniu skomplikowanych manewrów, takich jak np. lądowanie. Sukces umożliwi stworzenie nowej generacji dronów, które będą wykorzystywane przez Marynarkę Wojenną USA nie tylko w celach zwiadowczych, ale także do przeprowadzania ataków na wrogich terytoriach.

Co ważne, amerykańska armia nie będzie już musiała prosić swoich sojuszników, lub innych państw, o pozwolenie na przeprowadzenie operacji zbrojnych, w trakcie których zachodziłaby konieczność skorzystania ze znajdujących się na ich terytoriach baz wojskowych.

~Wildchild : jesteśmy o krok bliżej do NWO - żołnierze mogą mieć problem ze strzelaniem do swoich rodaków, to coś z czym drony nigdy nie będą mieć problemu.

~tmssz : Teraz to wszystko będzie ON-LINE. A tak naprawdę po to się wprowadza technikę by zrezygnować z żołnierzy Marines bo są zbyt drodzy w utrzymaniu i dodatkowo powracający z wojny są elementem destabilizującym społeczeństwo Ameryki.

Warto obejrzeć ten film i przeczytać do niego niniejszy komentarz:

tomek 1206 : "dwóch dziennikarzy Reutera" - troche wam rozwine temat .

W wydanym po "incydencie" oświadczeniu amerykańska armia oświadczyła, że wszyscy zabici to rebelianci. Wojskowi twierdzili, że nie wiedzą, w jaki sposób, ranne zostały dzieci.

Film został nakręcony z kokpitu amerykańskiego helikoptera. Widać na nim, jak żołnierze USA strzelają do grupy cywilów oraz osób, które starają się im pomóc. W ataku zginęło 12 osób, m.in. dziennikarz agencji Reuters Namir Nur-Eldin i jego współpracownik oraz kierowca Said Chmagh

- Popatrzcie na tych martwych drani - mówi jeden z żołnierzy. Po zauważeniu rannego Saida, który próbuje się podnieść, Amerykanie zastanawiają się, czy znów do niego strzelać. - No dalej, stary, musisz tylko podnieść broń - mówi żołnierz.

Po kilku minutach na miejsce przyjeżdża furgonetka i znajdujący się w niej ludzie zaczynają zabierać do samochodu rannych. Ta grupa również zostaje ostrzelana.

Później do zabitych podjeżdża oddział naziemny. Jeden z pojazdów przejeżdża po zwłokach. W furgonetce żołnierze znajdują dwójkę rannych dzieci. Jeden z nich chce je przewieźć do szpitala w amerykańskiej bazie, jednak dowódca decyduje, że powinny zostać przekazane irackiej policji i przewiezione do irackiego szpitala. - To ich wina, że zabrali dzieci na bitwę - komentują żołnierze.

Piloci zachowują się tak, jakby grali w grę komputerową i chcieli uzyskać jak najlepszy wynik.


 

2013.07.02 Wtorek

 

Los

 

Ojciec Tomasz i syn Wojtek

Wojtek jest Mistrzem Europy.

Ja: Co u Wojtka, jak poszła mu matura?
Tomek: Wiesz, jestem bardzo zadowolony. Chłopak zdał maturę na 100% z matematyki, 98% z fizyki i 100% z angielskiego. I to wszystko rozszerzone.
Ja: Sukces zatem. Wszystko zatem stoi przed nim otworem.
Tomek: Tak, Wojtek wybiera się na politechnikę. A ten wynik zawdzięcza, czego jestem absolutnie pewien, sportowi. Wie czego potrzeba do osiągnięcia wyników.
Umie stawiać sobie cele i ma dość samozaparcia i samodyscypliny by je realizować.
Ja: A i pewno umie sam sobie metody treningowe opracować.

 

 

Ojciec Marcin i syn Kacper

Kacper urodził się z dużą wadą nerek. Kilka miesięcy wstecz usunięto mu je i teraz czeka na przeszczep.

Ja: I co tam u Kacpra? Czekacie na przeszczep?
Marcin: Tak czekamy na przeszczep, ale wszystko zależy od stanu pęcherza.
Ja: A teraz dwa razy w tygodniu dializy?
Marcin: Tak, ale mamy problem bo po około półtorej godziny coś mu się w cewnikach blokuje i daializa idzie bardzo wolno.
Ja: Chyba w wenflonach
Marcin: Nie, do dializ wszczepione są sondy pobierające krew sprzed serca i wpuszczające ją spowrotem tuż za sercem. I właśnie coś się tam z nimi pieprzy. Badania radiologiczne niczego nie wykazują...


 

2013.07.01 Poniedziałek

 

Medioczenie

~wiesiek: Kij z rakietą ale zwrócił ktoś uwagę na subtelną różnicę:
1. Dzisiaj, Rosja: "rakieta eksplodowała, porażka Rosji"
2. Kilka dni temu, USA: "samolot miał problemy z kontynuowaniem lotu"
chociaż i jedno i drugie rozpierdzieliło się po prostu.


 

2013.06.25 Wtorek

 

Hemingway

Budzę się około czwartej rano, kolejna burza wisi w powietrzu. Coraz głośniejsze grzmoty anonsują jej wolne przybycie. O 5.30 zapada mrok, niebo i całe otaczające powietrze przypomnia ołów. O 6.00 pada rzęsisty deszcz.

Kilka tygodni temu zatrzymałem się tuż obok hali ze starociami. Musiałem obok coś szybko załatwić, po czym, po krótkim wahaniu zdecydowałem się wejść. Plan był, że nie na długo i się udał. Przez chwilę oglądałem karafki. "A na plaster mi one" pomyślałem w końcu i dałem sobie spokój z żądzą nabycia pękatego naczynia na, w gruncie rzeczy, uzależniającą truciznę.

Przemknąłem wzdłuż półki z książkami i nieomal bez zatrzymywania wyciągnąłem jedną z nich - "Hemingway reporter". "Ile kosztuje?" pytam przy wyjściu. Zanim poda cenę, dziewczyna analizuje ile mogę zapłacić. Dla niej ta książka to papier w zerowej cenie makulatury. "7 złotych" - pada po niedługim namyśle. Gdyby było 9 już bym nie ryzykował kupna. Idealnie wstrzeliła się w "cenę z drobnym zgrzytem". Co więcej 8 trudniej uzbierać niż 7, miała zatem do wyboru: 5, 7 lub 10.

W domu przyglądam się książce bliżej i stwierdzam, o zgrozo, że została napisana w epoce komunizmu przez dwóch Słowaków. "Co za gówno! Ale w gruncie rzeczy to strata zaledwie dwóch piw." - myślę sobie. Po chwili zdaję sobie jednak sprawę, że uległem stereotypowi, z którym sam zresztą walczę. Czasem bowiem ci "mali" autorzy z małych państw tworzą prawdziwe perły i diamenty. Tak przecież było z Tiborem Gantim i... jest ze mną. To drugie w moim oczywiście mniemaniu nie potwierdzonym jak na razie ani przez współczesnych, ani przez historię.

Wróćmy jednak do dziś. Rano nikt nie przeszkadza. Czytam więc to, co o Hemingway'u napisali "ci" Słowacy. Książka od razu mnie wciągnęła... i znów dygresja.

Immersja - to zdolność książki do wciągania czytelnika, zdolność do zmuszenia czytelnika by przeczytał ksiażkę obdarzoną tą cechą. Immersji jest kilka rodzajów:
Immersja absolutna - zaczynasz czytać i jeśli od książki nie odrywa ciebie na prawdę coś istotnego to czytasz ją bez opamiętania aż do końca. Jeśli chodzi o mnie to tego typu książki tworzy Wiktor Suworow.
Immersja uzależniająca - książkę czyta się raczej trudno i z tego powodu często się ją odkłada, ale po pewnym czasie zmusza ona do kontynuacji, czytasz znów pewną porcję i, zmęczony lub znudzony, znów odkładasz książkę. Po przeczytaniu całości jesteś pewien, że przeczytałeś arcydzieło. U mnie tak było z "Atlasem zbuntowanym" i "Socjobiologią".
I wreszcie immersja wielokrotna gdy podobnie jak krowie odbijają się kolejne porcje przełkniętej trawy do przeżucia, wracasz do książki, czytasz ponownie i za każdym razem odnajdujesz nowe rzeczy. Tak jest z Ewangelią.

Wróćmy ponownie do dziś... "Hemingway reporter" to książka biograficzna. Sporo w niej cytatów Hemingway'a, różnych:
Dobrym pisarzem nie zostanie ktoś kto nie zna życia - jasne;
Żeby być dobrym pisarzem trzeba pokonać wszystkich wielkich, którzy nie żyją - ok, sztuka dobrej roboty - ponadczasowość;
Żeby być dobrym pisarzem trzeba przeczytać wszystkich wielkich - jasne to też sztuka dobrej roboty w kwestii treningu i rozpoznania.

Cytatów jest wiele i świadczą o tym, że Hemnigway życie znał i potrafił wychwycić jego najistotniejsze elementy i co więcej bardzo zgrabnie je wytłumaczyć:

rządzą dopóki nie załamie się gospodarka, potem szukają wroga zewnętrznego

Przecież wszyscy. Ten cytat powinien być kluczowym w obowiązkowych podręcznikach wiedzy o społeczeństwie. Wszędzie i zawsze.


 

2013.06.24 Poniedziałek

 

Przymus

Ładnie wyjaśniona kwestia cywilizacji przez internautę:

Zauważ, że cywilizacja powstawała w miejscach gdzie zachodziła konieczność perspektywicznego myślenia - w Egipcie była to konieczność przewidywania pory wylewu nilu a w Europie właśnie konieczność przygotowania się do zimy. Ci którzy marnowali okres wiosenny i letni na pierdoły - umierali. Pozostawali goście którzy umieli planować i myśleć w perspektywie miesięcy a z czasem lat. I to właśnie oni stworzyli podwaliny racjonalizmu, w afryce nie trzeba się wysilać, coś do jedzenia zawsze się znajdzie.


 

2013.06.21 Piątek

 

Ślub

Ona ładna, on przystojny. Dziś wesele, piękne szaty, miłość, radość i uprzejmość. Mamy, ojce, przyjaciele i rodzina cieszą się.

Przed ołtarzem ślubują: i że Cię nie opuszczę aż do śmierci, tak mi dopomóż Panie Boże Wszechmogący...

A moim mózgu już skażonym pewnym faktem, krąży myśl i nie wystawiaj ich na próbę. Kiedyś bowiem na rehabilitacji widziałem młodą dziewczynę, sparaliżowaną od pasa w dół, jeździła na wózku. Codziennie odwiedzał ją jej kilkudniowy mąż. Też było wesele i też była radość. Czy był ślub, czy tylko rejestracja związku, tego nie wiem. Wiem tylko, że w kilkanaście godzin po najszczęśliwszym ich dniu nastąpił ich najnieszczęśliwszy. Pojechali posprzątać po weselu, ktoś wjechał im z tyłu w samochód...

Wszystkie plany obróciły się wniwecz. Przeżyła, ale był to na pewno najgorszy dzień w jej życiu... Nikt nie możne jej pomóc, na razie nie ma takiej mocy, by naprawić zerwany rdzeń kręgowy...

Młoda para ślubuje sobie nawzajem, ksiądz w krótkim kazaniu podaje dwie najważniejsze recepty: a/. nie miej innych Bogów i b/. traktuj innych, jak siebie samego.

No właśnie: czy ona będzie się domagać, by z nią został czy też pozwoli mu odejść, a on czy ją porzuci czy będzie się opiekował? Dlaczego muszą cierpieć takie katusze. Jeśli wierzą sprawa jest prosta - zostaną ze sobą do końca... prawdopodobnie bezpotomnie.


 

2013.06.18 Wtorek

 

I co z tego?

Mam znajomych. Różnych, głupszych i mądrzejszych, pracowitych i leniwych, olewających i zaangażowanych, interesujących się sprawami społecznymi i nie inetersujących się... - różnych.

Co pewien czas, któryś z nich wpada na rewelację: przecież o tym co się u nas teraz dzieje wiedzieli już... i tu wyliczanka: starożytni Rzymianie, Grecy, napisano o tym w Biblii, Księgach Wedyjskich, 150 lat temu grzmiał już o tym Le Bon, Bastiat, a z lat ze sto temu dzisiejszą zniewalającą państwo biurokrację rozpracował nawet nie jakiś zagraniczny geniusz, lecz nasz rodak Feliks Koneczny (1862-1949). I do takiego elementu wyliczanki link jakiś podają lub fotkę.

Dziś właśnie od Sławka L. (myślący, zaangażowany, pracowity, patriota) dotarł do mnie materiał o biurokarcji Feliksa Konecznego. Teksty Konecznego mnie nie wciągają, ale ten czytam - prawdę pisze, wypisz wymaluj nasza biurokracja. I od razu skojarzenie, przecież Le Bon też pisał dlaczego państwa się rozpadają, co więcej nawet wcześniej, nawet krócej i zwięźlej, i wcale nie mniej logicznie.

A więc wiedza jest, ktoś odkrył prawidłowości i przekazał je potomnym. Dziś dotrzeć do niej można po dwóch trzech klikach, za darmo.

I co? I nic, i dalej wszystko idzie po staremu.

Państwa rozwijają się w zaklętej spirali cyklu Tytlera. Przewroty, wojny i rewolucje, choć brutalne są zjawiskami naturalnymi. A od czasu do czasu jakiś myślący, zaangażowany, pracowity czterdziestolatek "odkrywa", że to wszystko to kilkukrotnie już odgrzewany kotlet...
I NIC!

Ponoć w Polsce rodzi się nowy, młody Ruch Narodowy, i ponoć ma on być odtrutką na wszelkie dzisiejsze nieprawidłowści.

Ponoć. Ale wieszczę, że będzie jak zwykle.

Niedouczeni dziennikarze, literaci i artyści zdobędą władzę, podkręcą niedouczonych dziennikarzy frontu medialnego, ustawią na lata kolejną retorykę. Po pewnym czasie myślący, zaangażowani i pracowici czterdziestolatkowie zaczną odkrywać "rewelacje", i tak aż do kolejnego, mniej lub bardziej krwawego, przewrotu.

Fizyki życia trzeba uczyć w szkole, po to by do władzy nie dopuszczać niedouczonych populistów. Bogactwo to prężna gospodarka, a tę niestety niszczą wszyscy po kolei.


 

2013.06.16 Niedziela

***

 

Koniec grawitacji?!

Czy grawitacja istnieje, fizycy biorą się za Newtona - tak zatytułowany artykuł ukazał się w "The New York Timesie".

Te dywagacje są spoza obszaru, który badam, założyłem, że materia ma dwoistą naturę (dualizm natury rzeczy) nie wnikając dlaczego i od tego logicznie doszedłem do ludzi i naszych problemów.

"Grawitacja nie istnieje" to chwyt reklamowy - teraz nauka idzie w kierunku szamaństwa. Nie ma konkurencji, goście nie skaczą sobie do oczu, nie ma praktycznej weryfikacji tego co "badają", "państwo" im wypłaca pensje no to i plotą trzy po trzy wespół z dziennikarzami i artystami.

Zadaniem nauki jest dostarczanie najbardziej wiarygodnych modeli poznawczych i (jeśli się da) przewidywawczych. Dzięki opisowi grawitacji Newtona latamy w kosmos i strzelamy pociskami, natomiast dzięki temu Holendrowi i dziennikarzowi, który to opisał, mamy rozrywkę. Podobnie jest z rozdmuchanym Einsteinem - wielka nauka, której nikt nie wykorzystuje w praktyce ale "ponoć" się sprawdza.

Ale cóż szukać trzeba wszędzie, i tak jak on sam powiedział, z czym ja się zgadzam w 100%, nawet jeśli moje dywagacje to czyste bzdury to może kogoś zainspirują. Ja to zjawisko nazywam "odkrywaniem przez wkurzenie na głupotę". Ale jak to w fizyce życia, z jednej strony to prawda, a z drugiej wspaniałe usprawiedliwienie dla "pseudonaukowców" do tworzenia "pseudonauki".

Natomiast poniższy cytat świadczy nie o tym, że facet twierdzi, że grawitacji nie ma, tylko o tym, że zaproponował on inny model:

- Dla mnie grawitacja nie istnieje - mówi Verlinde, który pojechał ostatnio do USA, by ogłosić swoje spostrzeżenia. Verlinde należy do grupy fizyków, którzy uważają, że nauka postrzega grawitację w zły sposób i że jest coś bardziej podstawowego, z czego dopiero "wyłania się" ta siła. Tak samo jak zbiorowe zachowanie poszczególnych inwestorów wpływa na giełdę papierów wartościowych lub mechanika atomów na elastyczność.


 

2013.06.14 Piątek

 

Media, a świadomość narodowa

Gigantyczny szmugiel paliwa z Rosji, Skarb Państwa traci miliony.

to tytuł artykułu w internecie, a komentarze mówią same za siebie:

~Bogdan : Niech żesz wreszcie nasze państwo przestanie łupić obywateli, zejdzie na ziemię i do ceny paliwa doliczy sobie 20 % podatku, a nie ponad 100% .
Nikt wówcas nie będzie kombinował, jak żyć i przeżyć normalnie w złodziejskim systemie.
Lepiej było pod zaborem sowickim.
Niestety nasi wewnętrzni i legalni " pejsowi zaborcy" są gorsi od sowietów.Wiem co mówię, przeżyłem ponad 70 lat.
Wiem co było przed wojną z opowięści ludzi starszych i po wojnie, co zrobiliśmy pod zaborem sowieckim i wiem co teraz jest robione.

~seb : Jakie nielegalne paliwo. Jest ono jak najbardziej legalne - kupione legalnie na stacji benzynowej, opłacone, opodatkowane w kraju zakupu. Nie legalne są działania polskich władz, która nie szanuje prawa własności i ogranicza wolność w dysponowaniu swoim mieniem (wprowadzanie ograniczeń w dysponowaniu zakupionymi towarami - tu paliwem). Nie mówiąc już o grabieży obywateli pod pozorem podatków i opłat

~StaryKociewiak : No i dobrze. Ja nie identyfikuję się z tym państwem. To państwo to ONI. Te "stracone" pieniądze i tak podzieliliby między siebie, a tak to chociaż coś z tego mają zwykli ludzie. Komuna to na takie kombinacje często przymykała oko, ale teraz nie, bo kraść, szmuglowć, kombinować, oszukiwać na gigantyczne skale mogą tylko elity i mafie.

~Hary42 : I BARDZO DOBRZE ! ! ! ! ! Ludzie poprostu radzą sobie jak mogą bo styropianowcy reprezentowani teraz przez POpaprańców zrójnowali już prawie wszystko . Zachłanność białych kołnierzyków każe im nakładać na paliwo aż 67% akcyzy . Więc ludzie pochwalam to że przywozicie sobie to paliwo i róbcie tak dalej może chociaż trochę zaszkodzimy MY tymszkodnikom POLSKI

~Rychu : Panie redaktorze skoro Panstwo traci to kto zyskuje? odpowiem - zyskuja obywatele ktorzy nie zaplaca Vatu i akcyzy dzieki temu straci biurokracja (oby zdechla najszybciej) czym mnieszyj budzet tym wiecj pieniedzy zostanie u obywateli. Zeby pozbyc sie pijawek wystarczy osuszyc bajoro, a unikanie placenia podatków to osuszanie bajora (pijawki to budzetowi)

~szofer : To jest skandaliczne okradanie polskich kierowców, płacimy najdrożej w Europie za paliwa, niech więc rząd obniży nałożone podatki na paliwa i będzie spokój, niech ogranicza administracje w kraju, polikwidują ministerstwa i agencje, zredukują zatrudnienie w terenie.Po co rozbudowane urzędy wojewódzkie, zamknąć część powiatów.

~viking : jest na to jeden sposób, trzeba ceny paliwa dostosować do cen ze wschodu i przemyt stanie się nieopłacalny za to wzrosła by sprzedaż na naszych stacjach. Myślę jednak że nasz rząd jest zbyt pazerny żeby to zrobić. Ojciec zawsze mi mówił " chcesz się najeść to jedz małą łyżeczką bo jedząc chochlą szybka się udławisz."

~sekator : Tłumaczę z polskiego na polski: Państwo traci miliony (urzędasy tracą miliony) bo ludzie nie tracą milionów (ktoś te miliony musi wpłacić). Generalnie bardzo pozytywna wiadomość. Przypominam że niedawno min. Mucha "straciła" miliony na koncercie. To te miliony wpłacone przy normalnej akcyzie.

~wanda : No coż,Panstwo to obywatele,a nie Rzad.Wystarczy obnizyc ceny,a nie okradac Polakow,ze wszystkiego co sie da.Kto wymyslil,podnoszenie oplat za parkowanie? Soboty i niedziele platne-to jest kretynizm.jestem ciekawa ile takich parkomatow.ludzie wysadza w powietrze? Bedziemy jezdzic rowerami,autobusami,bedziemy mniej tankowac.PO-rownujecie sie do Europy Zachodniej,do ktorej Nam daleko.KRETYNIZM siegajacy dna,a na te dno ciagniecie Polskich obywatelow.


 

2013.06.12 Środa

***

 

Zgon Zdrowego Rozsądku

Znalezione w sieci:

Od kiedy systemem edukacji w Polsce zaczęli "unowocześniać" [...] lawinowo zaczęła wzrastać średnia nieletnich kryminalistów, pół-analfabetów i pospolitych głąbów.

Zgon Zdrowego Rozsądku

Dzisiaj opłakujemy zgon ukochanego przyjaciela, Zdrowego Rozsądku, który był z nami przez wiele lat. Nikt nie wie ile miał lat, gdyż jego metryka urodzenia już dawno zagubiła się w biurokracji.
Będziemy go pamiętać jako udoskonalacza takich lekcji jak:
- wiedzieć, kiedy ukryć się przed deszczem
- dlaczego kto wcześnie wstaje, temu Pan Bóg daje
- życie nie zawsze jest sprawiedliwe, oraz
- może to był mój błąd.

Zdrowy Rozsądek kierował się prostą, racjonalną polityką finansową (nie wydawaj więcej niż zarabiasz) i niezawodnymi strategiami (rządzą dorośli, a nie dzieci).

Jego stan zdrowia zaczął się gwałtownie pogarszać, gdy wprowadzono w dobrych intencjach ale wyniosłe przepisy. Jego stan pogorszyły doniesienia o 6-letnim chłopcu, który pocałował swoją koleżankę, oskarżonym o molestowanie seksualne, nastolatkach zawieszonych w prawach ucznia za używanie płynu do płukania jamy ustnej po obiedzie, oraz nauczyciela zwolnionego za upominanie niesfornego ucznia.

Zdrowy Rozsądek stracił rację bytu kiedy rodzice atakowali nauczycieli za wykonywanie pracy, której sami nie potrafili wykonać w dyscyplinowania swoich niesfornych dzieci.

Pogorszyło się jeszcze bardziej, kiedy szkoły potrzebowały uzyskać zgodę rodziców na aplikowanie uczniowi mleczka do opalania lub aspiryny, ale nie mogły informować rodziców, gdy uczennica zaszła w ciążę i chciała dokonać aborcji.

Zdrowy Rozsądek stracił chęć do życia kiedy kościoły stały się firmami, a przestępców lepiej traktowano niż ich ofiary.

Zdrowy Rozsądek czuł się pokonany kiedy w swoim własnym domu nie mogłeś obronić się przed włamywaczem, a on mógł pozwać cię za atak.

W końcu Zdrowy Rozsądek stracił chęć do życia, kiedy do pewnej kobiety nie dotarło, że parująca filiżanka kawy była gorąca. Rozlała ją na kolana i natychmiast otrzymała ogromne odszkodowanie.

Śmierć Zdrowego Rozsądku nastąpiła po śmierci jego rodziców, Prawdy i Zaufania, jego żony Dyskrecji, jego córki Odpowiedzialności i jego syna Rozumu.

Pozostawił czterech braci przyrodnich:
Znam Moje Prawa
Mam Mieć To Teraz
Zawinił Ktoś Inny
Jestem Ofiarą.

Na jego pogrzeb nie przybyły tłumy, gdyż niewielu zdało sobie sprawę z tego, że umarł.

Jeśli go jeszcze pamiętasz, mów o nim. A jeśli nie, dołącz do większości i nie rób nic.


 

2013.06.10 Poniedziałek

 

Taktyki autorytetów

Film o Tołstoju (Lwie Nikołajewiczu, autorze "Wojny i Pokoju", 1828-1910) i nagle padają takie oto słowa"

Wrażliwości, którą przepełnione są jego ksiażki, Lew Nikołajewicz Tołstoj
w życiu prywatnym nie przejawiał wcale..

Podobnie rzecz ma się i z Ernestem H. Jakaś tam Gertruda obsypywała go informacjami na temat tego jak pisać. Często bywał u niej, godzinami chłonął wiedzę i dyskutował, by po kilku latach ją obsmarować w wydanej publicznie książce. Tacy oto nasi genialni autorzy dzieł ponadczasowych.


 

2013.06.09 Niedziela

 

Dzisiejsza wojna

"Na linii frontu".

Premier Pakistanu Nawaz Sharif wezwał władze Stanów Zjednoczonych do zaprzestania kampanii nalotów z użyciem samolotów bezzałogowych, co grozi napięciami we wzajemnych relacjach obu państw. Amerykańscy dziennikarze jednocześnie ujawnili tajny raport CIA, z którego wynika, że Amerykanie "poprawiali" statystyki dotyczące rezultatów budzącej coraz większe kontrowersje "wojny dronów".

Pakistan jest jednym z kluczowych sojuszników Stanów Zjednoczonych w prowadzonej od 2001 roku globalnej wojnie z terrorem. Wzajemne relacje psuje jednak prowadzona przez Amerykanów kampania nalotów z użyciem samolotów bezzałogowych. "Wojna dronów" toczy się na plemiennych obszarach Pakistanu, nad którymi rząd w Islamabadzie ma niewielką kontrolę. Na terenach tych znajdują się liczne kryjówki pakistańskich i afgańskich talibów oraz terrorystów z Al-Kaidy.

- Do ataków z użyciem dronów dochodzi każdego dnia; czas zamknąć ten rozdział. Szanujemy suwerenność innych krajów, i dlatego domagamy się poszanowania naszej suwerenności – oświadczył Sharif podczas przemówienia. Jak dodał, nie do zaakceptowania jest fakt, że w takich nalotach ginie coraz więcej cywilów. W jego ocenie, "wojna dronów" przyczynia się w efekcie do wzrostu nastrojów odwetowych i wstępowania Pakistańczyków do organizacji terrorystycznych.

Sharif obawia się, że wojna z talibami w sąsiednim Afganistanie rozleje się w końcu na wszystkie państwa w regionu. Rozwojowi ekstremizmu w liczącym 182 mln mieszkańców Pakistanie sprzyja trudna sytuacja gospodarcza, którą wykorzystują radykalni islamiści do rekrutowania bojowników gotowych do wyruszenia na "świętą wojnę" przeciwko Zachodowi.
[...]

[Źródło]

I jak zwykle komentarze:

~Obserwator : Amerykanie maja dokladnie tyle do powiedzenia w swoim kraju co Polacy w Polsce.Tyle tylko ,ze maja bardziej niz my,Polacy, mozg wyzarty przez tzw polityczna poprawnosc,Nawet nie zdaja sobie sprawy ,ze amerykanska wolnosc przypomina tort na ktorym zostaly juz tylko ozdoby, w srodku pusto ,wszystko zostalo wyzarte przez szczury udajace Amerykanow.Nad kazdym narodem mozna zapanowac jesli ma sie wladze monetarna (FED) I ideowa (Hollywood) ! A oba te instrumenty panowania nad narodem sa w rekach przybyszow czesto nazywanych "starszymi I madrzejszymi".

~Anna : Trzeba sie zastanowic dlaczego wogole powstaje "terroryzm" przeciez czlowiek sie nie rodzi sie terrorysta cos musi go doprowadzac do takich dzialan .Czy to czasem nie jest brak pracy ,srodkow do zycia totalny wyzysk i niesprawiedliwosc,bezprawie ,proba dominacji jednej grupy ludzi nad inna Tu trzeba i nalezy szukac przyczyny takiego desperackiego dzialania.Same ataki na pokrzywdzonych i niezadowolonych nie wiele pomoga skoro nie usunie sie przyczyny slusznego niezadowolenia.

osiol53 : Wojna nie kieruje sie zadnymi aspektami moralnymi.Nie mniej musimy zdawac sobie sprawe z tego , ze to co obserwujemy , bez wzgledu na to co myslimy , to nie jest wojna przeciw terroryzmowi ale wojna dwoch kultor z elementai ekonomicznymi.Wiec my jako obywatele zachodu musimy pozbyc sie humanitarnych emocji a zaczac myslec pragmatycznie o przyszlosci nasej albo naszych dzieci.Musimy wybrac pomiedzy poganiaczami wielbladow I ich sposobem widzenia swiata , albo nasza bardzo niedoskonala demokracja.Inna sprawa , ze sposoby prowadzenia wojny jakie sie obserwuje mijaja sie z jakimkolwieek zalozonym celem.Wojna w Iraku to ogromna porazka nie tylko NATO ale calej zachodniej cywilizacji.Nie slyszalem tez , aby kiedykolwiek , ktokolwiek wygral wojne z afganskimi oszolomami religijnymi..Jedyna szansa na wygranie tej wojny I osiagniecie zachodnich celow w tamtych czesciach swiata to kordon sanitarny ktory oddzieli te dwie kultury.Po pierwsze powinnismy w kulturze zachodniej miec zero tolerancji dla islamskich zwyczajow w naszych krajach,Zadnej poprawnosci politycznej dla tradycyjnych ubiorow muzulmanskich kobiet(zasloniete twarze) zadnej zgody na tworzenie muzulmanskich get w panstwach kultury zachodniej.Ludzie kultury muzulmanskiej ktorzy chca zyc pomiedzy name albo maja zaakceptowac prawa rzadzace w naszej kulturze ,albo wracac do swoich krajow.Tak samo Zadnych meczetow ani osrodkow kulturalnych islamu , a nauka w szkolach podstawowych I srednich w jezyku narodowym , a nie zeby w jakiejs szkole sredniej na pzyklad w Niemczech jedynymi osobami mowiacymi po niemiecku buli dyrektor I jego zastepca..Dalej, zamiast uszczesliwiac afganczykow nasza demokracja I prawami czlowieka , zalozyc scisly "kordon sanitarny" pozwalajacy przenikac ideom islamskim na nasza czesc swiata,A jezeli idzie o rope naftowa , nie musimy okradac tamtych narodow z ich dobra , ale tez mozemy kupowac ich rope na zasadzie zdrowego rozsadku a nie politycznych uwarunkowan.W kazdym razie na przyklad nie akceptowanie Turcji w UE oraz izolowanie arabow od kultury zachodu nie tylko bedzie tansze ekonomicznie ale I latwiejsze w sensie logistycznym.I spowoduje ze nie bedzie sie popelnialo tak kolosalnych bledow jak oddanie Ksowa z pod jurysdykcji kultury zachodniej w rece muzulmanow.Chyba ze chcemy zamienic swiat zachodni w prowincje kolejnego kalifatu muzulmanskiego.Tak samo jak Rodezja kwitnacy rolniczy swiat zostala zamieniona w wolne ale biedne panstwo bezprawia.

Oczywiście chciałoby się komentować każde zdanie tych komentarzy z punktu widzenia fizyki życia, ale najpierw to co się rzuca w oczy to wielkie podobieństwo w błędach interpunkcyjnych. Przecinki i kropki stawiane są jak bądź. Znaki "." "," itd. można stawiać na cztery sposoby:

{nic}{znak}{nic}
{spacja}{znak}{nic}
{nic}{znak}{spacja} - ten sposób jest poprawny
{spacja}{znak}{spacja}

Autorzy szaleją we wszystkich tych spsobach, nawet nie wydaje im się żeby były jakies reguły lub by przestrzegać jakiegoś jednego schematu.


 

2013.06.03 Poniedziałek

***

 

Kto nami rządzi

Dziennikarz "Rzeczpospolitej" przeczytał posłance partii A pani Ligii K. program jej partii z 2007, mówiąc, że to program B (głównego rywala partii A). Posłanka wyśmiewała kolejne punkty i stwierdziła, że człowiek składający takie obietnice okłamuje Polaków. - Słucham? - odparła zdziwiona, kiedy nagle usłyszała, że krytykowanym przez nią człowiekiem jest szef jej własnej partii Donald T. I dodała: Ten program powstał w innej sytuacji gospodarczej.
cały artykuł

turpin: Poślica winna złożyć mandat, choć może seppuku byłoby bardziej na miejscu.

kluska11: Na stronie Sejmu jest coś takiego jak "Koszt pracy posła"
W przypadku posłanki Ligii wynosi on 24015,38 zł
To miesięcznie, tygodniowo czy dziennie? Z mojej kasy również?
Na podstawie ostatniej wypowiedzi twierdzę że kobiecina nas okrada!

m.arco: Ja już w 2007 roku wiedziałem,że ten program to idiotyzm. A posłanka partii A nawet go na partyjnej ulotce nie przeczytała. Pani poseł nie jest związana z Polską a z dietą poselską.

talking_head: Tak kłamią, że pogubili się już w tych kłamstwach, zapominają co komu nałgali.

Marcin Benedykt: No przecież na tym polega polityka, nieważne jaki kto ma program - mój zawsze jest dobry, a przeciwników politycznych zawsze musi być zły (niezależnie jak dobrze napisany). Podejrzewam, że niejednego posła można by złapać na taki numer. Politycy PO mają zakodowane, żeby krytykować prozpozycje PiS, a posłowie PiS zawsze, wszędzie i totalnie krytykują propozycje PO, jakie by one nie były. Na tym polega ta gra.


 

2013.05.28 Wtorek

***

 

Dzięcioł

Dwa kikuty uschniętych brzóz. Drzewa rosły przez 15 lat, aż zalała je woda. Utopiona brzoza usycha. Były w doskonałej odległości do zawieszenia hamaka, uciąłem je zatem na wysokości 2 metrów. W pierwszym roku mrówki zadomowiły się w ich korzeniach, w drugim w ich pniach wychodowały się legiony tłustych korników.

Dziś podlatuje dzięcioł i je ze smakiem wyżera. Dobre ptaszysko pomaga drzewom. Z drugiej strony guzik prawda - uśmierca korniki. Fizyka życia musi być bezprzymiotnikowa. Dzięcioł i korniki robią to, co robi każdy obiekt żywy - wpieprzają i rozmnażają się. Brzoza zresztą też - przyswaja zasoby i się rozsiewa. A wynikiem tego wpieprzania i rozmnażania, są drzewa, korniki, dzięcioły i las, i ludzie, i programy komputerowe, i zawiść, i miłość, i bogactwo i bieda...

Tylko to nasze ludzkie postrzeganie sprawia, że bezprzymiotnikowe procesy naturalne stają się pełne emocji. Kornik jest be, bo żre cacy drewno naszych domów i podłóg, dlatego też dzięcioły darzymy sympatią...


A teraz bez takich właśnie emocji spróbujmy zapoznać się z następującymi wpisami dotyczącymi przepływu zasobów:

~jarkoS: Polska to Kraj Chorych Policjantów i Zdziwionych Dziennikarzy. To jest kolejna próba skłócenia różnych grup zawodowych. Policjantami są policjanci właściwi i większa grupa darmozjadów i urzędasów - różnych rzeczników, "szpecjalisów", koordynatorów, statystyków i innych obiboków. W górnictwie przywileje ma kopidół, który wącha metan i biurwa co podaje kawę Prezesom. Kwestia renty inwalidzkiej nie może być decyzją administracyjną, że coś się zabierze, skreśli i to spowoduje cudowne uzdrowienie. Papież JP II uzdrowił parę osób i ma być ogłoszony świętym a ZUS może wykazać setki tysięcy cudownych uzdrowień i nic........

~okradziony : To dopiero teraz wy - tam na "górze" - zabieracie się za te sprawy ??? Przecież to powszechnie wiadomo od lat, że policjanci odchodzący na emerytury załatwiają sobie grupy, renty, że w ostatnim roku ich pracy przełożeni dawali im różne funkcje tylko po to, by podnieść potem wysokość samej emerytury. Powtarzam: to powszechne w policji, wojsku, służbie więziennej i całej mundurówce ! Tak oto grupa tzw. "swoich" ma pieniądze, przywileje, czuje się pewnie.. A pozostali ? Cóż.. Są okradani.. No bo przecież mundurówka nie wypracowuje pieniędzy, to budżetówka, więc skądś na utrzymanie tych pretorian i ich rodzin trzeba brać, No to się bierze ze wspólnego worka, a cywilom odbiera się renty, grupy, nie podnosi się płacy minimalnej i tak dalej. Ot, bandyckie państwo...

~wrocławski ratownik : Wkońcu, ktoś ukruci to bydło - lekarze przyjmujący na Sorach , głównie Borowska, potem Weigla są specami od odsyłania pacjentów, tam nie bada się pacjentów pod kątem przyjęcia do szpitala, a pod kątem ich ODESŁANIA, czy do domu czy do innej placówki, aby jak najdalej. Często w tym celu żąda się konsultacji specjalistycznych w innych szpitalach (chociaż mają też danych specjalistów, ale pacjentów z innego rejonu nie zbadają, każą wieżć do innego szpitala, gdzie jest rejon pacjenta), bo być może inny szpital przyjmie pacjenta. Taka Wrocławska rzeczywistość, a karetka zamaist być gotowa na ratowanie życia, często spędza 2-3 godziny jeżdząc od szpitala do szpitala, z nadzieją że gdzieś wkońcu przyjmą pacjenta. To co szpitale opracowały do perfekcji to"SPYCHOLOGIA"

Opis typowych procesów rozkładających Państwo. Lekarze przyznają państwowcom grupy inwalidzkie, komisje "państwowe" zgadzają się na wypłacanie im dodatkowych świadczeń. Środki pobierane są od całej reszty, która ani sobie niczego nie może przyznać ani wypłacić. Państwowa służba zdrowia, choć gorzej zarządzana morduje służbę prywatną...

Monopol "państwa" już przerabialiśmy za Gierka, wygrała ekonomia.


 

2013.05.22 Środa

 

Najbardziej wpływowi Żydzi świata

Na marginesie artykułu w Onecie o takim tytule [http://wiadomosci.onet.pl/fotoreportaze/najbardziej-wplywowi-zydzi-swiata,5522736,14391106,fotoreportaz-maly.html] posypały się różne wpisy: ~uczciwy :

JOSEPH NITCHTHAUSER - BRAZYLIJSKI ŻYD BRONI POLAKÓW PRZED OSZCZERCZA KAMPANIA NIENAWIŚCI...

Polska, proszę Pana... Chodzi o to, ze myśmy im (nazistom) pomagali. Ja to powiedziałem dla telewizji brazylijskiej. Ja się nie boję nikogo. Szczególnie nie boję się Żydów. Jestem Żydem, umrę Żydem. Polska była jedynym z siedemnastu krajów, które naziści zajęli, republik, monarchii, który nie dostarczył ani jednego essesmana, ani dobrowolnie, choćby jednego żołnierza do Wehrmachtu. Wszystkie inne kraje dostarczyły. Ukraińcy, Litwini - byli gorsi jak essesmani niemieccy. SS holenderskie - było jeszcze gorsze. Dania - ten piękny kraj, który uratował prawie wszystkich swoich Żydów, dostarczał kontyngenty SS. Francja - była jedynym krajem z krajów okupowanych, w którym Żydów francuskich NIE wyaresztowali Niemcy. Zrobiła to policja francuska bez żadnego ponaglania i rozkazu niemieckiego. A nie mówi sie o tym jak myśmy, Żydzi pomogli nazistom nas zniszczyć.
W Oświęcimiu prawie wszyscy znajdujący się tam essesmani byli ranni i przysyłani z różnych frontów. Aby zagazować, a potem spalić, czasem 10 tysięcy, czasem 20 tysięcy ludzi dziennie, potrzeba było paręset osób aby przy tym strasznym procederze pracowali.
SS-mani prawie co dwa tygodnie wybierali spośród więźniów żydowskich mocnych, zdrowych mężczyzn, grupę trzystu do pięciuset ludzi, którzy byli przydzielani do pracy w krematoriach i komorach gazowych. Po trzech tygodniach taka grupa szła do komory gazowej, a esesmani wybierali nową.

Nigdy według mojej wiedzy i badań, ja do dnia dzisiejszego jeszcze badam problem Holokaustu, nie znalazłem żadnego przypadku, aby ktokolwiek, chociaż jeden Żyd powiedział - nie - ja nie będę pracował przy tym! Co ryzykował? - tylko tyle, że by go od razu zastrzelili. Ci wszyscy, co pracowali w tych komandach, wiedzieli że umrą, że nie będą do końca wojny pracować w krematorium, ładować trupy do pieców, czy wyrywać złote zęby z zagazowanych ludzkich zwłok i ładować je na wózki, aby dowieźć do krematorium. Na polach pracowali Polacy, w fabrykach więcej pracowało Ukraińców, bo Polacy nie chcieli pracować solidnie i Niemcy nigdy nie wiedzieli, co oni wymyślą i zrobią im na złość. Żydów zmuszono oczywiście, aby pracowali w krematoriach i komorach gazowych! Ale można było nie chcieć! Chciało się uratować życie, tylko na jakieś dwa tygodnie? Tak samo w gettach! Przecież Gettami administrowali Żydzi. Byli tam żydowskie władze, żydowska policja wykonująca polecenia niemieckie. To nie Polacy pomagali Niemcom wyznaczać Żydów do transportów - to robili Żydzi. To nie Polacy pilnowali niemieckiego porządku w gettach, ale Żydzi. Nie znam przypadku, aby Żydzi administrujący gettem, odmówili wykonania niemieckiego polecenia. Przecież za to groziło tylko zabicie i to tylko jednej osoby, a nie całej rodziny, jak groziło to Polakom za pomoc Żydowi, a Polacy to robili. Ja jak coś robię, to robię aż do końca i nic nie mówię, na co nie mam 100% dowodów. Ja mam tutaj dokument, który został opublikowany w prasie żydowskiej, tutaj, w Brazylii. W "Redzenia Judaika" - Żydzi amerykańscy nie zrobili prawie nic, aby ratować Żydów europejskich przed zagładą.

Ten, co to napisał, to nie był idiota - to był Żyd, który doskonale wiedział co i dlaczego pisze. Nazywał się Oskar Minc. On jeszcze żyje, jest na emeryturze. A co zrobiły inne rządy jeszcze przed 1939 rokiem? Anglicy zamknęli bramy. Delegacji żydowskiej, która udała się do Australii z prośbą o wpuszczenie tam Żydów europejskich, powiedziano, ze nie mają tam żadnych problemów rasowych i nie chcą ich też importować z Europy. Zamknęli drzwi dla Żydów.

A wie pan, który kraj otworzył swoje granice wtedy dla Żydów? Nie wie pan?
POLSKA, proszę pana.
Francja wpuściła nieliczną grupę uchodźców. Polska otworzyła zupełnie granice. Ja nie wiem, dlaczego dyplomacja Polska o tym zupełnie nie mówi. Jak nie wiedzą - to mogą mnie zawołać jako świadka.

I jeszcze jeden przekrojowy o współczuciu.


 

2013.05.21 Wtorek

 

Listonosz

Przyszedł wczoraj listonosz. Przyniósł list polecony, ale inny był to listonosz, nie ten co zawsze. Pytam go "czy zastępuje tamtego".
"Niestety tak" - odpowiada.
"Niestety, bo musi Pan robić za niego?",
"Nie, niestety bo mu praca zdrowie zabrała.".
"Jak to?"
"Napadli go, zranili nożem i zabrali torbę.".
"Tu na Mokotowie, w biały dzień?".
"Tak.".

No cóż telewizja takich newsów nie podaje, żaden dla nich to news. A i statystyk takich napadów też nikt nie publikuje...


 

2013.05.17 Piątek

 

Ryn

Jak zwykle coroczna konferencja na temat zarządzania w medycynie i, jak zwykle ją sponsorujemy i, jak zwykle jesteśmy na niej. Dla mnie impreza jakby przygaszona, tematy znane - nie wnoszące w zasadzie niczego do kwestii zarządzania. Ludzie - dwóch, trzech - może i jest zainteresowanych pozyskaniem wiedzy, reszta przyjeżdża by: pobyć w miłym towarzystwie, pomieszkać w wypasionym ryńskim zamku, smacznie zjeść i potańczyć za cudze pieniądze.

Kilka refleksji na marginesie:

  1. Są trzy sposoby przejęcia pożądanych zasobów: albo je komuś zabieramy, albo wypracowujemy dla siebie albo wypracowujemy i wymieniamy na zasadzie dobrowolnej wymiany. Pierwszy jest nieetyczny i nieopodatkowany, drugi etyczny i na razie nieopodatkowany, trzeci etyczny i opodatkowany.

  2. Dużo się mówi o problemach służby zdrowia, ale nie byłoby ich gdyby dyrektorzy ponosili odpowiedzialność za swoje poczynania, a politycy nie traktowali szpitali jako medium do zbijania własnego kapitału politycznego - to jedyna sensowna wypowiedź na konferencji.

    • Tak naprawdę nikt nie chce zmian (a w każdym razie nikt kto ma siłę, by zmian dokonać, nie chce zmian).
    • W Polsce nie ma czegoś takiego jak odpowiedzialność. Lekarz może sobie bimbać i olewać pacjentów. Dyrektor szpitala może podpisać kontrakt z NFZ-em i nie zwalniać ludzi, którzy są na ukrytym bezrobociu w szpitalu. Starosta może nie zgadzać się na działania restrukturyzacyjne. NFZ może idiotycznie wycenić procedurę i płacić tak, żeby nie opłacało się, żeby ludzie byli zdrowi, tylko, żeby dużo ich leczono. A pacjent może się zapisać do 10 kolejek na tę samą przypadłość. I nikomu z wyżej wymienionych osób za takie zachowanie nic się nie stanie. Nie poniosą żadnych konsekwencji.
      Odpowiedzialność = 0.

      Myślę, że są i inne przyczyny, ale te dwie są najistotniejsze. - Marcin K.

  3. Żeby zdać sobie sprawę o co chodzi z publiczną służbą zdrowia wystarczy sobie wyobrazić co by było, gdybyśmy stworzyli publiczne restauracje, finansowane przez powszechną składkę, w których każdy kiedy tylko by mu się zachciało mógł zjeść i co więcej mógłby bez problemu wybierać sobie potrawy.

  4. Jeśli ktoś mówi prawdę dostaje od obu stron. - Marcin K.

No i gdyby była odpowiedzialność to ta cała konferencja byłaby do niczego nie potrzebna - ludzie sami wiedzieli by co robić. Odpowiedzialność to sprzężenie zwrotne sterujące naszymi poczynaniami.


 

2013.05.14 Wtorek

 

Nieco o demokracji

Niezależne głosy o naszej rzeczywistości politycznej:

~Ania : No i zaczyna się mielenie powietrza po hasłem - nie pójdziesz, nie zagłosujesz na PO - zwycięży Kaczor. Dałam się na to nabrać w pierwszych wyborach, drugie odpuściłam sobie w geście podziękowania za niespełnienie żadnych z ważnych programowych postulatów PO (reforma KRUS i systemu ubezpieczeń społecznych, zwiększenie nakładów na naukę i edukację, polityka zatrudniania osób kompetentnych a nie "kolesiów", etc).
Mija kolejna kadencja - postulaty zostały postulatami. Dziękuję za taką demokrację, postoję, popatrzę z boku - przecież to nie ma żadnego znaczenia dla zwykłego obywatela, kto jest przy władzy, skoro jej sprawowanie dla każdej z obecnych na scenie politycznej partii oznacza to samo: DOPCHANIE SIĘ DO KORYTA.

~Gertruda : Zarówno w momencie powstawania Platformy Obywatelskiej w 2001 roku, jak i podczas kolejnych kampanii wyborczych liderzy tej partii obiecywali wiele dobrego: uzdrowienie finansów publicznych, obniżenie podatków, prywatyzację, deregulację gospodarki, reformy systemu socjalnego czy ograniczenie biurokracji. Co z tego spełnili w ciągu ostatnich lat, podczas których PO ma niemal pełnię władzy – zarówno ustawodawczej, jak i wykonawczej ? - NIC !!!

Program wyborczy [P]artii [O]szustów (2015) ??:
1.Straszenie Polaków PiS-em i powrotem IV RP przy pomocy stronniczych mediów.
2.Uległość Brukselskim i Moskiewskim władzom w zamian za poklepywanie po plecach.
3.Zmniejszenie bezrobocia poprzez wyjazdy Polaków do pracy w Anglii.
4.Utrudnienie dostępu do lekarzy oraz wydłużenie wieku emerytalnego do 90 lat, tym samym wielu Polaków zakończy swój marny, niewolniczy żywot i odciąży ZUS od wypłaty emerytur i rent.
5.Chwilowo darmowy "szczaw i mirabelki" dla wszystkich biednych aby uniknąć głodu.
6.Wypłacanie nieuzasadnionych nagród, premii dla wszystkich posłów i "kolesi".
7.Zwalczanie wartości takich jak: Religia, Naród, Państwo, Rodzina, Własność prywatna, Hierarchia, Honor.
8.Zamiatanie wszystkich afer i przekrętów pod dywan, które szkodzą jedynie słusznej partii władzy.
9.Walka z kościołem i ustawowe wprowadzanie dewiacji i zboczenia jako normy społecznej.
10.Zwiększenie biurokracji (czyt.urzędniczych pasożytów) aby rodziny, przyjaciele i znajomi mieli posady.
11.Fałszowanie wyborów (czyt."Ruskie Serwery").
12.Podporządkowanie sobie władzy wykonawczej, sądowniczej i mediów.
13.Eliminacja przeciwników politycznych (czyt."Seryjny Samobójca"), którzy mogą bardzo zaszkodzić całej partii lub jej członkom.
14.Nadużywanie pojęcia "Sprawiedliwość Społeczna",która nie ma nic wspólnego ze SPRAWIEDLIWOŚCIĄ, w celu naginania, a nawet łamania prawa.
15.Współpraca i legalizacja: NWO, GMO, Przymusowe Szczepienia, Chemtrails, Codex Alimentarius, Monsanto, Inwigilacja społeczeństwa, Depopulacja ...
"BY ŻYŁO SIĘ LEPIEJ" ,,, ZŁODZIEJOM, OSZUSTOM I PASOŻYTOM !

Ale czy partia z hasłem "Wszyscy pracujmy więcej i wydajniej, będzie nam się żyło lepiej" ma jakiekolwiek szanse w wyborach. To już nie przechodzi nawet w Stanach Zjednoczonych.


 

2013.05.10 Piątek

 

Jak to wygląda od środka

~Mania : Świadomość pracowników wielu szpitali na temat zagrożenia ze strony odpadów ogranicza się do unikania kontaktu z wszelkimi jednorazówkami i krwią. W latach 2000-2005 pracowałam w jednym z wojewódzkich szpitali jako specjalista ds. ochrony środowiska (jedyna osoba na tym stanowisku). Kiedy zostałam tam zatrudniona, przeszłam się po wszystkich budynkach, zapoznałam się z drogą odpadów i procedurami postępowania znimi, złapałam się za głowę. Odpady medyczne z komunalnymi w jednym pojemniku, porozwalane po brudownikach. Tłuczone termometry rtęciowe wyrzucane "do kosza" lub kanalizacji, a czego ie udało się z rtęci zebrać z podłogi, to zostawało (po zorganizowaniu przeze mnie magazynu odpadów niebezpiecznych okazało się, że termometrów tłuczono rocznie około 2 tysięcy!!!), zużyte preparaty z licznych laboratoriów wylewano do kanalizacji (setki litrów rocznie) bez żadnych pozwoleń wodnoprawnych. Przykładów mogłabym podawać bez liku... Pierwszy przetarg na odbiór odpadów, w ktorym brałam udział, powalił mnie z nóg - żadnych wymogów dotyczących pozwoleń na transport, odbiór, wymogów co do środków transportu itp. Liczyła się tylko cena. Przeżyłam szok. Zrobiłam tam spory porządek, nim przeszłam do kolejnej pracy (i to daje mi do dziś satysfakcję), ale do dziś nie mogę pojąć, jak pracownicy służby zdrowia przez tyle lat mogli pracować z tak niską świadomością zagrożeń ze strony odpadów powstających w szpitalu.

Takiej informacji nie zamieści żaden dziennik telewizyjny ani żadna gazeta. Z jednej strony nie jest to news, z drugiej trudno oczekiwać, że po podaniu tak prozaicznej informacji nagle wypłynie nazwisko dziennikarza, raczej może on oberwać po nosie od naczelnego.

Ten tekst niosący tak wiele informacji z zakresu fizyki życia to cytat z forum internetowego. Szpital wojewódzki to w 90% szpital państwowy (dopiero teraz są one przekształcane w spółki zoo). W 90% źle zarządzany i w 80% permanentnie popadający w długi. Media ciągle trąbią o niemoralności firm prywatnych, skrzętnie ubierając w pokrętne tłumaczenia niemoralności firm państwowych. Dopiero potrzeba katastrof kolejowych, by zaczęli coś przebąkiwać o złym zarządzaniu PKP i przeogromnych długów, by zwrócili uwagę na LOT. Ale i tak zamiast koncentrować się na tragicznym zarządzaniu piszą o "trudnych sytuacjach finansowych" i "restrukturyzacjach".

Jak zamkną fora będzie to koniec wolności słowa...


 

2013.05.07 Wtorek

 

System w liczbach

Krąży po necie taka, krótka opowiastka. Autor usunął ją ze swojej strony, ale uważam, że jest warta zapamiętania (Imiona i nazwiska zmieniłem):

Największymi wrogami cywilizowanego człowieka są liczby

25 lat temu w 37-milionowym narodzie mieliśmy w Polsce około 110 tysięcy urzędników państwowych uzbrojonych w kalkulatory, ołówki i telefony stacjonarne. Obecnie mamy 430 tysięcy urzędników uzbrojonych w 300 tys. komputerów, z których każdy ma moc obliczeniową milion razy większą niż kalkulator. Biura urzędników wzbogaciły się w takie niezbędne do administrowania urządzenia jak faksy, kserokopiarki, pocztę elektroniczną, telefony komórkowe. Przez ćwierć wieku liczba Polaków wzrosła o 660 tysięcy, czyli o 2 procent. Liczba urzędników - o 415 procent.

Matematycznie rzecz biorąc, wydolność kasty urzędniczej wzrosła jakieś 5 milionów razy (liczba ludzi pomnożona przez zdolność obliczeniową maszyn), czyli można by się spodziewać, że obecna liczba urzędników mogłaby administrować nie tylko terytorium Polski, ale całego świata wraz z należnymi Polsce parcelami na Księżycu. Oczywiście tak nie jest. Kto styka się z urzędami, dochodzi do przekonania, że jest tak, jak było, a nawet gorzej.
Liczba błędów, które popełnia system administracji państwowej, jest przerażająca. Nieścisłości lub oczywiste pomyłki pisarskie, nawet w najbardziej poważnych dokumentach, mało kogo już frapują. Wyjaśnię, jak do tego doszło.

Ja w trzech osobach.
Powiedzmy, że zaliczam się do jednostek przedsiębiorczych (nieprawda) i jestem dorosły (niecała prawda). Posiadam więc dowód osobisty, który ma swój niepowtarzalny numer (9 symboli; liczby i znaki alfanumeryczne) wydany za sprawą ministra spraw wewnętrznych. Posiadam też paszport z niepowtarzalnym numerem paszportu (2 litery i 7 cyfr) wydany również przez ministra spraw wewnętrznych.
W jednym i drugim mam swój 11-cyfrowy numer PESEL (skrót od nazwy "Powszechny Elektroniczny System Ewidencji Ludności"), stały symbol numeryczny jednoznacznie identyfikujący określoną osobę fizyczną, który otrzymałem również za sprawą ministra spraw wewnętrznych.
Z punktu widzenia ministra jestem jak Pan Bóg - jeden, ale w trzech osobach.
Ma to jednak być może takie uzasadnienie, że jak już mi pan minister nadał 3 niepowtarzalne numery w sumie składające się z 29 cyfr i znaków alfanumerycznych, to pan minister już mnie z nikim nie pomyli.

Jako że zarabiam pieniądze, do których rości sobie pretensje minister finansów, nadał mi on kolejny niepowtarzalny numer - NIP (skrót od "Numer Identyfikacji Podatkowej") - 10-cyfrowy kod służący do identyfikacji podatników. Żeby jednak nie było absolutnie żadnych wątpliwości, stygmatyzuje mnie również jeszcze jeden minister, który ministrem się nie nazywa, ale w istocie nim jest.
Prezes Głównego Urzędu Statystycznego nadaje mi bowiem 9-cyfrowy numer REGON (akronim od nazwy "REjestr GOspodarki Narodowej"), który jest równie niepowtarzalny jak wszystkie poprzednie niepowtarzalne kody. Każdy z tych kodów jest wynalazkiem przełomowym w historii człowieczeństwa, jak nie przymierzając znak plus wymyślony przez Jana Widmana w 1498 r.
Aby zrozumieć, jak trudno było tego plusa wynaleźć, dodam tylko, że znak mnożenia oraz symbol równości wymyślono dopiero 150 lat później.

Ja peselowiec
To, jak te nipy, regony i pesele są bardzo zaawansowane, uświadomić sobie można,
zastanawiając się np. nad metodologią tworzenia 11-cyfrowego numeru PESEL.
Cytuję niemal dokładnie ministra spraw wewnętrznych:
- na pozycji 1-2 umieszczam dwie ostatnie cyfry roku urodzenia,
- na pozycji 3-4 umieszczam dwie cyfry miesiąca urodzenia,
- na pozycji 5-6 umieszczam dwie cyfry dnia urodzenia,
- na pozycji 7-10 umieszczam liczbę porządkową z oznaczeniem płci,
- na pozycji 11 umieszczam liczbę kontrolną.
Dla odróżnienia stuleci przyjmuję następującą metodę kodowania:
dla osób urodzonych w latach 1900-1999 miesiąc zapisuję w sposób naturalny;
dla odróżnienia osób urodzonych w innych latach niż 1900-1999 do numeru miesiąca dodaję następujące wielkości:
- dla lat 1800-1899 - 80,
- dla lat 2000-2099 - 20,
- dla lat 2100-2199 - 40,
- dla lat 2200-2299 - 60.
Przyjęta metoda kodowania miesiąca urodzenia pozwala mi na rozróżnienie co najmniej pięciu stuleci!
Sposób obliczania liczby kontrolnej, tej jedenastej w numerze ewidencyjnym PESEL, polega na tym, że każdą pozycję numeru PESEL mnoży się przez odpowiednią wagę: 1-3-7-9-1-3-7-9-1-3. Utworzone iloczyny sumuje się. Wartość ostatniej otrzymanej liczby należy odjąć od 10. Wynik odejmowania stanowi liczbę kontrolną danego numeru PESEL. Przyznacie, że PESEL to prawdziwe dzieło sztuki, a Pitagoras był nikim przy tym, kto na to wpadł.

Pozostałe numery - NIP i REGON - to równie piękne wytwory ducha ludzkiego.

Ja biznesmen
Ale. Jako osoba przedsiębiorcza, czyli taka, którą nasze państwo popiera i hołubi, licząc na wyższe ode mnie daniny, dzięki grzeczności ministra sprawiedliwości zakładam podmiot gospodarczy zwany spółką z ograniczoną odpowiedzialności pod nazwą "Jan Kowalski".
Minister sprawiedliwości w całej swej mądrości uznał bowiem za logiczne, że spółkę zawiązać może jedna osoba, sama ze sobą, poprzez sporządzenie umowy spółki, w której umawia się sama ze sobą. Następnie to zgodne oświadczenie woli samego ze sobą przedstawić należy w sądzie rejestrowym podległym ministrowi Sprawiedliwości.

Teraz Jan Kowalski, który założył podmiot gospodarczy Jan Kowalski spółka z o.o., otrzymuje niepowtarzalny 10-cyfrowy numer zwanym numerem KRS (skrót od nazwy "Krajowy Rejestr Sądowy"). Jak go dostanę, mogę sprzedać 1 proc. udziałów w swojej firmie Jan Kowalski spółka z o.o. red. Jackowi Nowickiemu, co teraz jeszcze nie ma znaczenia, ale potem będzie miało. Jak mam już numer KRS, to idę do ministra od statystyki, który nadaje mojej firmie Jan Kowalski spółka z o.o. kolejny indywidualny numer REGON.
Jak mam te 2 numery, to zasuwam do ministra finansów, który nadaje mi - to znaczy firmie Jan Kowalski spółka z o.o. - niepowtarzalny numer NIP, pod jednym wszak warunkiem: muszę mieć numer konta bankowego.
Idę więc do banku, a tam ktoś mi mówi, że zgodnie z rozporządzeniem ministra finansów, który chce mi nadać NIP, aby mieć konto w banku, muszę najpierw mieć NIP. Jak to się dzieje, że w końcu konto zakładam, nie wiem, ale cud ów przytrafił się już 4 milionom posiadaczy firm w Polsce, więc i mi się udało.
W banku podaję:
-numer KRS firmy Jan Kowalski spółka z o.o.;
-numer REGON firmy Jan Kowalski spółka z o.o.;
-numer NIP firmy Jan Kowalski spółka z o.o.
oraz - Uwaga! - numer symbolu terytorialnego gminy, w której będę prowadził
działalność (wymyślony przez ministra od statystyki) plus kod pocztowy, co jest wynalazkiem ministra łączności. Podaję też numer PESEL Jana Kowalskiego i numer dowodu osobistego Jana Kowalskiego.

Teraz otrzymuję z banku, według rozporządzenia ministra finansów:
-7-cyfrowy numer klienta banku, 26-cyfrowy numer konta w banku,
-16-cyfrowy numer karty płatniczej,
-3-cyfrowy kod CVV, 4-cyfrowy numer PIN
oraz
-4-cyfrowy numer TELEPIN.


Kod hasła nadaję sobie sam - powiedzmy 4-cyfrowy. O tym, że dostałem numer rachunku bankowego, muszę teraz poinformować ministra finansów, ministra sprawiedliwości i ministra statystyki, żeby wiedzieli, skąd mają mi moją forsę zabrać, która im się za ich ciężka robotę należy.

Ja liczę, dzwoniąc
Ponieważ do prowadzenia działalności potrzebny jest mi telefon, idę do jakiejś „rozdawalni” telefonów, która już wie, dzięki rozporządzeniu ministra łączności, że muszę podać:
numer NIP, numer REGON, numer KRS, numer PESEL, numer dowodu osobistego, ewentualnie numer paszportu i numer rachunku bankowego.

W zamian dostanę:
- numer telefonu komórkowego,
- numer PIN,
- numer PUK, numer umowy, numer konta regulacji płatności i hasło użytkownika.

Wyobraźmy sobie, że potrzebuję jeszcze samochodu:
Zatem za pośrednictwem wydziału komunikacji minister transportu zażąda ode mnie:
-17-symbolowego numeru VIN nadwozia mojego auta,
-numeru REGON firmy Jan Kowalski spółka o.o.;
-numeru KRS firmy Jan Kowalski spółka o.o.;
-numeru NIP firmy Jan Kowalski spółka o.o.;
-numeru PESEL Jana Kowalskiego
oraz numeru dowodu osobistego Jana Kowalskiego.
W zamian za to dostaję:
-alfanumeryczny 13-elementowy numer dowodu rejestracyjnego,
-8-elementowy numer tablic rejestracyjnych
oraz 10-symbolowy numer karty pojazdu.

Pomijam już kwestię numeratury, która za sprawą ministra pracy nałożona zostanie na mnie w ZUS-ie i za sprawą ministra transportu w zakładzie ubezpieczeń komunikacyjnych (chyba 8-cyfrowy numer prawa jazdy).
Jak łatwo się zorientować, jako Jan Kowalski prowadzący firmę Jan Kowalski spółka z o.o. mam już 23 indywidualne niepowtarzalne numery składające się z ok. 250 cyfr i znaków alfanumerycznych.
To jest tyle:


1456768765438907654S345678909876543C134567890945145676YV654 38907654334567890987654321345678909-6451K56768765438907654334567890987654321345678909--6 451456768765438907654334567890987654M21345678909-645

Zaplanuj, proszę, zemstę...medytuj, nie licząc błyskawic ani grzmotów... które prawdopodobnie zechcesz posłać tam gdzie gęsto od urzędników

Ja zabieram im kasę
Teraz pewnie zapytacie, po co ja to wszystko robię i jaki ma to sens. Sens tej działalności tkwi w walce z nonsensem. Wytrawny matematyk stwierdzi, że każde dodanie kolejnego numeru w jakiejś bazie danych rozbudowuje ją o rząd wielkości, w związku z czym administracji państwowej moje dane zabierają już terabajty powierzchni dyskowej komputerów, a złożoność mojej skromnej osoby jest nie do ogarnięcia przez nikogo. Gdyby wyłączono prąd, cały ten system by upadł .
Obywatelowi wystarczy jeden numer! Numer komórki! Młócenie pozostałej liczby danych to robota głupiego! Chcę ten system rozwalić ekonomicznie. Nie ma bowiem skuteczniejszej metody racjonalizacji roboty baranów niż ograniczanie ich płac.
Mój plan zamachu stanu jest więc następujący:
- Jako Jan Kowalski zarabiam powiedzmy 50 tys. zł rocznie, z czego na ten system wydaję w postaci podatku 3,7 tys. zł i ubezpieczenia społecznego 14,5 tys. zł.
Razem 18 tys. zł.

- Jako Jan Kowalski, właściciel firmy Jan Kowalski spółka z o.o.,zarabiającej również 50 tys. zł w ciągu roku, płacę 12 tys. Zł ubezpieczenia zdrowotnego i 0 zł podatków.
- Jako Jan Kowalski, który 1 proc. udziałów w firmie Jan Kowalski spółka z o.o. zarabiającej 50 tys. Zł sprzedał red. Nowickiemu, a ten zatrudnił go (znaczy mnie) na stanowisku prezesa za najniższą krajową pensję - 1,5 tys. zł - zapłacę rocznie 5,2 tys. zł ubezpieczeń społecznych i 800 zł podatku. Razem 6 tys. zł.
- Jako Jan Kowalski, który 1 proc. udziałów w firmie Jan Kowalski spółka z o.o., zarabiającej 50 tys. zł rocznie, sprzedał red. Nowickiemu, a ten go nie zatrudni na stanowisku prezesa, nie zapłacę skarbowi państwa nic, robiąc to samo, co Jan Kowalski, osoba fizyczna.
Niezłe!
Jeżeli 21 grudnia nie zauważyliście, że nastąpił koniec świata, to jesteście w błędzie. On nastąpił. Stopień zidiocenia organizacji naszego państwa osiągnął apogeum. Przekonałem się o tym, gdy w banku ostatnio poproszono mnie o podanie daty urodzenia teściowej. To jest koniec nowoczesnych czasów!

Każdy kolejny urzędnik w administracji ze swoim kolejnym nowym komputerem przybliża nas do wspólnoty pierwotnej.
A gdyby do tych idiotyzmów dodać jeszcze ilość ściętych drzew na papier. Bo przecież druki, formularze, oświadczenia i podania wciąż funkcjonują. Koniecznie potrzeba, aby ( ... ) czytelniku! Wpisz tu przekleństwo odpowiednie... i zamieszkaj w domku z fotki: na górze .. w zależności w jakim wieku jesteś.
Popatrz na ciekawe drzewa... przed ich ścięciem (wszystko w horrorze z urzędnikami jest możliwe).2013-04-15 19:24:02


 

2013.05.06 Poniedziałek

 

Impresje Prowansalskie

Dzięki świętom majowym wyrwaliśmy się na kilka dni do Puyloubier we francuskiej Prowansji. To pełne światła i jasnych kolorów miasteczko zamieszkane przez około 1800 osób. Ciekawa jest zmiana w czasie jego nazwy: Puium Lubericum (1020), Podium Lubarium (1040), Podium Luparium (1044), Mons Luparius, Peiloubier…

  • YD: Dobrze, że Księżyc jest niezamieszkały, bo gdyby był to pewno i z nimi byśmy byli w stanie wojny.

  • Nastoletnia Julietka wstydzi się gdy przyjeżdża po nią do szkoły jej ojciec furgonetką z napisem "Bernard D. - prace ogólnobudowlane - lokalny rzemieślnik". Wstydzi się swego ojca - atlasa, który pracuje, wytwarzając dobra, za które inni ludzie w nieprzymuszony sposób chętnie płacą.

  • JF: Ten kryzys to wynik rosnącego etatyzmu państwowego…
    FO: Ależ nieee, cały ten kryzys spowodowany jest przez Tatcher'yzm
    JF: Skoro mamy tak dwa różne zdania na to samo zagadnienie, to chyba źle świadczy o szkole, skoro nie wytłumaczyła skąd się biorą kryzysy
    FO: Chyba masz rację.

  • JF: Tuż obok ciebie jest pustostan z powybijanymi szybami...
    DG: Jeśli chcesz kupić u nas nieruchomość, idziesz do merostwa dowiadujesz się kto jest właścicielem i... zaczynasz grę.

  • JF: Czy nie wie Pan gdzie mieszka DG właściciel schroniska?
    M1: (Mieszkaniec pierwszy Puyloubier) Nie, nie wiem.
    JF: Wie Pan, bo na ogłoszeniu podany jest ten właśnie zaułek
    M1: Tak, jak już mówiłem, nie wiem kim jest DG i gdzie mieszka, a jeśli chodzi o schronisko to jest całkiem prawdopodobne, że być może jest tu gdzieś w okolicy.
    Zaułek miał zaledwie 10 metrów i trzy wejścia do domów: pierwsze do mieszkańca M1, którego pytałem, 4 metry dalej do schroniska, a po kolejnych 4 do mieszkania DG.

  • JF: Przepraszam gdzie znajduje się sklep?
    M2: (Inny mieszkaniec Puyloubier) Tu nie ma sklepu, proszę Pana, to wioska.
    Sklep (o powierzchni na oko 60 m. kw.) znajdował się dokładnie 30 metrów dalej.

    Mieszkańcy to czy kosmici?

  • Szacuje się, że we Francji 60% osób czynnych zawodowo prowadzi własną działalność gospodarczą lub pracuje w niewielkich firmach prywatnch.

  • Christophe'owi próbowano, w Aix en Provence, ukraść starą furgonetkę. Ubezpieczyciel wywiązał się bez zarzutu, policji w ogóle to nie interesowało. Na złożenie doniesienia kazali czekać cały dzień i dali do zrozumienia, że nie warto - czyli bardziej im zależy na ochronie własnych statystyk niż na działaniach, do których są powołani i za które im się płaci czyli na ochronie mienia obywateli.

  • Współpraca polega na tym, że osoby współpracujące szukają kolejnych elementów do załatwienia całości i je załatwiają, a czynność tę powtarzają aż do zakończenia wykonywania przez zespół całości, natomiast współpraca pozorowana na gadaniu o współpracy i wykonywaniu czynności pozornych.

  • W każdej grupie współpracujących ludzi są outsiderzy, którzy nie pracują na takich obrotach jak pozostali. Wykonują oni ruchy pozorowane, próbują się wieźć na pozostałych, skubnąć coś z ich zasobów oraz z zawiści zbierają na nich haki.


 

2013.04.21 Niedziela

 

Sukces studentów PW na Aero Design

Informacja na altair.com.pl:

Drużyna z Politechniki Warszawskiej jako pierwsza w historii zawodów Aero Design West zdobyła trzy złote medale, triumfując we wszystkich klasach.

Zawody Aero Design West, organizowane przez Society of Automotive Engineers (SAE), odbyły się w Van Nuys w Kalifornii w dniach od 12 do 14 kwietnia. Brali w nich udział studenci uczelni technicznych z całego świata, którzy skonstruowali bezzałogowe statki latające. W tegorocznych zawodach Polskę reprezentowały drużyny z Politechniki Warszawskiej, Politechniki Poznańskiej i Wyższej Szkoły Oficerskiej Sił Powietrznych w Dęblinie.

Ekipa z warszawskiej uczelni zdominowała tegoroczną imprezę, zdobywając złote medale we wszystkich klasach, jako pierwsza w historii Aero Design West.

W klasie Micro, samolotów o niewielkiej masie, napędzanych silnikami elektrycznymi lub spalinowymi, studenci z PW zdobyli nie tylko 1. miejsce w klasyfikacji generalnej, ale także 1. miejsce za największy iloraz masy ładunku i całkowitej masy startowej oraz 2. miejsce za prezentację techniczną.

Klasa Regular to konkurencja, w której chodzi o przewiezienie jak ładunku o jak największej masie. Na ostateczny wynik wpływa także zgodność obliczeń z rzeczywistymi osiągami bsl. Drużyna z PW zdobyła w tej klasie aż trzy złote medale – w klasyfikacji generalnej, za największą uniesioną masę i za dokumentację techniczną.

W klasie Advanced startują wielosilnikowe bezzałogowce o rozpiętości skrzydeł powyżej 3 m. W tym przypadku oprócz 1. miejsca w klasyfikacji generalnej warszawscy studenci zajęli także 3. miejsce za prezentację techniczną, a co najważniejsze – 1. miejsce za najdokładniejszy zrzut ładunku. Dzięki zastosowaniu nowoczesnych urządzeń elektronicznych, wykonanych w całości samodzielnie, udało im się – jako jedynym – zrzucić ładunek w wyznaczonej strefie. Warto podkreślić, że dotychczas nie udało się tego dokonać nikomu.

Studenci z SMKN SAE startują w konkursie Aero Design od 1991.

[http://www.altair.com.pl/news/view?news_id=10209]

Tak, informacja pocieszająca, tylko ilu z nich zostanie w Polsce? Poza tym chyba mamy do czynienia z sytuacją, że za medale oddali projekty techniczne. I co więcej - zrzut ładunku - czy przypadkiem w ten sposób organizatorzy imprezy tanio załatwili sobie rozwiązanie techniczne dla swoich dronów?

Organizatorem zawodów SAE Aero Design® West w dniach 12-14 kwietnia 2013 była firma Lockheed Martin z Van Nuys, California. Koszt uczestnictwa 650 US$.


 

2013.04.11 Czwartek

 

Według scenariusza

Politycy w krajach Unii Europejskiej muszą zapobiec najgorszemu scenariuszowi, jakim mogą być bunty społeczne związane z brakiem pracy – mówi w rozmowie z Onetem Krzysztof Lisek. Poseł PO, komentując trwający kryzys gospodarczy, podkreśla jednak, że obecna sytuacja nie powinna być argumentem dla przeciwników wejścia Polski do strefy euro.

Eurostat opublikował dane, z których wynika, że bezrobocie w 17 państwach należących do strefy euro wyniosło rekordowe 12 procent, co oznacza, że bez pracy pozostaje 19 milionów osób.

W całej Unii Europejskiej bezrobotnych jest aż 26,3 mln osób. Unijni politycy mówią o "straconym pokoleniu", a komisarz do spraw społecznych Laszlo Andor powiedział wprost, że jest to "tragedia dla Europy". Sytuacja, objawiająca się wzrostem nastrojów eurosceptycznych, ma także negatywne skutki społeczne i polityczne, np. w zakresie debaty o powiększeniu strefy euro.

Co w takiej sytuacji powinny zrobić kraje Unii Europejskiej? Zdaniem eurodeputowanego Krzysztofa Liska, politycy w krajach UE powinni podjąć działania na rzecz uelastycznienia rynków pracy, rozwoju przedsiębiorczości, wzrostu samozatrudnienia oraz tworzenia małych i średnich przedsiębiorstw. – Trzeba pamiętać, że sytuacja na rynkach pracy jest pokłosiem kryzysu ekonomicznego; to pokolenie wcale nie musi być "stracone" jeżeli uda się zaszczepić w nim ducha przedsiębiorczości czemu może służyć odpowiednie wsparcie finansowe – mówi polityk PO w rozmowie z Onetem.
[http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/krzysztof-lisek-z-po-przestrzega-przed-buntami-spo,1,5463171,wiadomosc.html]

Na co internauta odpowiada tak:

~money grubber : Przejawem inicjatywy naszego rządu będzie wzrost podatków w kolejnych latach. Nic tak nie sprzyja wzrostowi zatrudnienia (w sektorze publicznym), jak dokręcenie śruby obywatelom pracującym poza sektorem publicznym. Przy okazji pozbędzie się najaktywniejszych (nadpobudliwi), którzy wyemigrują. Niech robią za granicą, zamiast wszczynac niepokoje na własnym podwórku...

Wszystko idzie zgodnie ze scenariuszem Ayn Rand z "Atlasa Zbuntowanego", nawet retoryka jest ta sama. A taki Lisek dla swoich własnych korzyści politycznych gada takie, z ekonomicznego punktu widzenia, skrajne głupoty. Z jednej strony to głupoty ale z drugiej treści łatwo wpadające w grunt próżności obywateli - "Tak, należą nam się pieniądze i to one spowodują, że będziemy bardziej przedsiębiorczy, zgadza się, brawo Lisek!"

A ~money grubber pisze świętą prawdę - to jeden z mechanizmów władzy stary jak świat. Stosowali go i Sumerowie i komuniści w czasie Wielkiego Głodu na Ukrainie.

I na koniec skomentujmy słodki szczebiot Liska z zaprzyjaźnionym dziennikarzem:

Zdaniem eurodeputowanego Krzysztofa Liska, politycy w krajach UE powinni podjąć działania na rzecz uelastycznienia rynków pracy,
Ładne słowo "uelastycznienia", prawda jaki ten eurodeputowany mądry. No dobrze ale co to znaczy?

rozwoju przedsiębiorczości,
Jedynym takim działaniem jest wprowadzenie wolnego rynku - ten na zasadzie sprzężenia zwrotnego wypromuje tych przedsiębiorczych, którzy wprowadzą nie wydumane innowacje, lecz te na prawdę potrzebne ogółowi.

wzrostu samozatrudnienia oraz tworzenia małych i średnich przedsiębiorstw.
Tak, tak, tu panu Liskowi marzy się duży zbiór jeleni do golenia, jeleni płacących podatki na pana Liska...

Trzeba pamiętać, że sytuacja na rynkach pracy jest pokłosiem kryzysu ekonomicznego;
Kryzys to nie deszcz, ani katastrofa naturalna, to wynik działania takich osób jak nasz eurodeputowany. Wiecie dlaczego nasz Lisek nie powiedział: "Trzeba pamiętać, że sytuacja na rynkach pracy jest pokłosiem błądnych działań nas, polityków. W celu uzyskania władzy i dostępu do łatwych pieniędzy łamiemy bowiem wszelkie prawa ekonomii..."?

to pokolenie wcale nie musi być "stracone" jeżeli uda się zaszczepić w nim ducha przedsiębiorczości czemu może służyć odpowiednie wsparcie finansowe
No więc jedynym wsparciem finansowym jest wsparcie udzielane przez nabywających bez żadnego przymusu towar od producenta lub dystrybutora. Nie ma innego typu wsparcia. A to co robią politycy, wspierając dodrukowanymi pieniędzmi wybranych przez siebie "przedsiębiorców" ma skutek wręcz odwrotny. Wczoraj znajomy mi powiedział, że jego szwgier prowadził firmę, wypracowywał nawet w niej niemało, bo około 10 tys. zł. miesięcznie. Ale rzucił to wszystko i poszedł na państwowe za trzy brutto, bo dość miał kłótni o niezapłacone faktury, niejasnych przepisów i traktowania go, jako człowieka drugiej kategorii...

Tak panie Lisek wraz z popierającymi pana dziennikarzami drukuj pan dalej takie artykuły i forsę oraz "odpowiednio wspieraj"...

Przy okazji ~Smieszek:) poruszył ciekawe zagadnienie: ~Smieszek:) : No prosze a ja myslalem ze w demon kracji nie istnieje taki termin jak "bunt spoleczny". To raczej wladza moze sie buntowac przeciw spolecznosci ktora ( teoretycznie ) jest wladza najwyzsza. Tak zwani politycy to wladza wykonawcza dzialajaca z mandatu spolecznego .

Kiedy wiec spoleczenstwo cofa mandat to tak zwani politycy z automatu traca wladze i wracaja do masy spolecznej . Jesli nie chca oddac wladzy to juz nie jest demon kracja tylko dyktatura , staja sie buntownikami(zdrajcami) a ich wladza jest nielagalna .

Pan posel (z laski spolecznej) usiluje wszystko postawic na glowie i za pomoca madatu spolecznego chce walczyc z tymi kto mu tego mandatu udzielil i kto jest jego chlebodawca .

Oczywiscie wszystko teoretycznie :))) zwiń

Co jest ważniejsze w dawaniu lub zabieraniu mandatu: wybory ustawione przez media czy demonstarcja, której liczba osób przekracza np. 0,5% populacji (w naszych warunkach byłaby to 180 tysięczna demonstaracja)


 

2013.04.10 Środa

 

Myśl nad myśli

Odkrywasz coś zaiste ważnego, albo nawet nie odkrywasz - czujesz, że tak to jest, że tak to funkcjonuje ale nie potrafisz tego krótko, zwięźle i nośnie wyrazić. Próbujesz i nie wychodzi ci, ale tamat krąży wokół i drąży świadomość, aż nagle jakiś inicjator sprawia, że... "Eureka" - masz, uchwyciłeś kwintesencję Tego i nareszcie możesz to wyrazić... No może zrobić pierwszą iterację tego wyrażenia.

Takim inicjatorem okazał się poniższy cytat:

Sprawa Otwartych Funduszy Emerytalnych - po aferze FOZZ (Fundusz Obsłużenia Zadłużenia Zagranicznego), łapówkarskich skandalach w NFZ (Narodowy Fundusz Zdrowia), korupcji przy dotacjach unijnych, budowie autostrad i stadionów czy informatyzacji ZUS (Zakład Ubezpieczeń Społecznych) - potwierdza, że przy wszystkich działaniach państwa można śmiało przyjąć z góry tezę, iż mają one ukryty cel - inny niż oficjalnie głoszony. Tego też należy się spodziewać się po programie Inwestycje Polskie czy przygotowaniach do zimowej olimpiady. Zwykle chodzi o finansowy zysk jakiejś sitwy, grupy nacisku, dzięki której swój zysk polityczny (sondaże i wybory) oraz finansowy (korupcja i synekury) kosztem społeczeństwa uzyskają także politycy. Z takiej perspektywy trzeba by rozważać każdą inicjatywę polityczną. W zakresie ogólnoświatowym taki sam cel ma walka z tzw. globalnym ociepleniem czy kolejne amerykańskie wojny. Poszkodowanymi zawsze zostają podatnicy. [Tomasz Cukiernik, "Trybunał Stanu za OFE", NCzas 16/2013, str. XII]

W analizie otaczającej nas rzeczywistości śmiało można przyjąć tezę, że

wszelkie działania pojedynczych obiektów żywych i tworzonych przez nie grup społecznych mają jeden cel: osiągnięcie zysku w zakresie desergii - zasobów pożądanych. I z tej perspektywy należy rozważać każde zachowanie od krzyku noworodka do wysoce moralnych i pożytecznych inicjatyw społecznych. W celu ułatwienia sobie procesu osiągania tego celu obiekty i grupy stosują różnego rodzaju taktyki dezinformacyjne z rodziny taktyk von double.

Uff, to pierwsza iteracja - prawdopodobnie będzie jeszcze trochę szlifowania, ale najważniejszy krok został już uczyniony.

Tej myśli przyporządkowałem sporo tagów: !   matrix   "państwo"   Presja na wyzysk społeczny   gra w grupie   Natura Człowieka Uczciwego   Taktyka von Socialla   Taktyka von Neumanna   Taktyka von Krezussa  


 

2013.04.08 Poniedziałek

 

Odeszła Margaret Thatcher.

W zasadzie nie zamiszczam newsów, ale tu muszę zrobić wyjątek.

To była prawdziwa "Żelazna Dama". Podniosła swój kraj z upadku, przywracając mu dawną świetność. Obejmowała rządy w trudnym czasie, gdy niewiele osób dawało jej szanse na walkę o lepsze jutro. Dokonała jednak prawdziwego cudu. Margaret Thatcher. Pierwsza kobieta na stanowisku premiera Wielkiej Brytanii. I jedna z najsilniejszych i najbardziej wyrazistych premierów w całej historii. [więcej http://wiadomosci.onet.pl/tylko-w-onecie/margaret-thatcher-nie-zyje-to-byla-zelazna-dama,1,5462440,wiadomosc.html]

I komentarz: ~adam smith : Przypominam nieukom i innym durniom ekonomicznym tęskniącym za socjalizmem że Wielka Brytania zawdzięcza swój obecny dobrobyt niepopularnym reformom, twardym i bezkompromisowym stanowisku wobec związków zawodowych. Thatcher była zwolenniczką austyjackiej szkoły ekonomii. W Polsce jedynie Nowa Prawica Korwinna Mikke wyznaje takie same poglądy gospodarcze. Reszta to etatystyczne i socjalistyczne partie zmieniające nazwy przed wyborami.

I znów niekonsekwencje, media piszą, że wyprowadziła swój kraj z zapaści ekonomicznej, a nikt nie pisze, że tak na prawdę jest to jedyny skuteczny sposób i że my wcale go nie stosujemy...

Jako młody chłopak - licealista w PRL'owskiej szkole - nie lubiłem jej i co więcej wydawała mi się brzydka. Co więcej, zgadzałem się z jej krytyką w naszych mediach i śmieszyły mnie dowcipy o niej opowiadane przez dziennikarzy BBC - że niby okłada torebką swoich politycznych przeciwników. W sferze ekonomicznej odzyskała produktywność Anglików, w sferze militarnej zamorskie terytorium dla Anglików. Jej sukces militarny jest szeroko dyskutowany, ukazywany zarówno w świetle pozytywnym, jak i negatywnym, natomiast metody rządzenia i zarządzania opisywane są jako twarde i nieludzkie, a nie jako jedynie słuszne i skuteczne.

Jest ona przykładem, zresztą jednym z bardzo nielicznych, polityka, który rozwiązywał kluczowy dylemat władzy z korzyścią dla całego społeczeństwa, a nie swoją własną.


 

2013.04.07 Niedziela

 

Przemyt

Media grzmią:

Przemytnicy szturmują wschodnią granicę. MSW przerzuca tam pograniczników i lepszy sprzęt – ujawnia "Rzeczpospolita". Tylko w ubiegłym na granicy z Ukrainą Straż Graniczna skonfiskowała lewe papierosy warte 18 mln złotych. Niepokojąco rośnie przemyt narkotyków.

I wspaniała riposta Ailbiba Pierwszego:

ailbib1 : Był czas, że ukręcono łeb przemytowi fajek... Był taki czas. Ceny papierosów w kraju były na przyzwoitym poziomie i nikt z palaczy nie łaszczył się na fajki z przemytu, bo licho wie co to za towar. Jeszcze człowiek by w nocy zaczął świecić albo, nie daj Bóg, wyrosłyby mu czułki.
Jednak obecni geniusze z Rostowskim i Tuskiem na czele, na ślepo postanowili szukać dojnych krów, z których da się jeszcze coś wycyckać na hulaszcze rządy bez rozumu. M. in. padło na palaczy. Akcyza poszła w górę a dwóch geniuszy już zacierało lepkie łapy licząc skórę na niedźwiedziu, który jeszcze w lesie.
Ja tam jestem prosty chłop, ale od razu wiedziałem, że to się skończy tym iż szara strefa się obudzi a przemyt znowu się opłaci. No i miałem rację.
Teraz okazuje się, że liczona kasa z akcyzy ma się nijak do planów zrobienia z Polski zielonej wyspy dzięki palaczom tytoniu. Palaczy nie ubyło. Fajki drogie a kasy z akcyzy jest dużo mniej! Mało tego, pompują urzędasy publiczne, czyli nasze pieniądze w walkę z przemytem, czyli teraz nieźle dopłacamy do cudownych pomysłów premiera. A to jak pokazuje historia walka z wiatrakami i to niezwykle kosztowna. Nie pomoże nawet zamknięcie granic :)
No i doszukaj się tu człowieku logiki. Mało! Doszukaj się troski rządu o twoje zdrowie obywatelu. No bo skoro już palisz, mógłbyś palić legalne papierosy, kupione w kraju, z akcyzą. Mógłbyś gdyby pazerniaki podnieśli ją troszeczkę. No ale cóż. Masz wybór 12 zeta za paczkę patriotycznie kupioną w sklepie i 6 zeta za paczkę "czegoś" od przyjaciół z za wschodniej granicy. W dobie, gdy ledwie wiążesz koniec z końcem i z rzeczy na "P" najmniej problemów stwarza palenie właśnie, twój wybór jest oczywisty i usprawiedliwiony. Poważnie!
Znajdzie się stado lemingów, którzy zarzucą mi brak patriotyzmu i inne brednie. Ja mam taki patriotyzm wiecie gdzie, kiedy on (ten patriotyzm) polega na dobrowolnym zbaranieniu, tylko po to by rząd mógł grubo runo golić. Oddając głos na Tuska zaufałem mu... Zaufałem ci Tusk.... Tak, byłem tym frajerem. A teraz jestem na ciebie wkuty za bardzo wiele rzeczy. I wierz mi premierze, który nas okłamujesz notorycznie, jak będzie trzeba pierwszy rzucę kamieniem. Jak ktoś zna dowcip o tym jak się rozpoznaje misie, to wie dlaczego nazwę ciebie, premierze KORALGOLEM. A teraz się bujaj rudy do Peru, najlepiej z Rostowskim i Nowakiem. "

No i odwieczne pytanie czemu media piszą jak zwykle w tonie, że przemyt to be, a nigdy skąd się przemyt bierze?


 

2013.04.05 Piątek

***

 

Kompetencje w/g Dreyfusów

Stuart Dreyfus, profesor mało znanej w Polsce dyscypliny naukowej jaką jest inżynieria przemysłowa ( branch of engineering dealing with the optimization of complex processes or systems. It is concerned with the development, improvement, implementation and evaluation of integrated systems of people, money, knowledge, information, equipment, energy, materials, analysis and synthesis, as well as the mathematical, physical and social sciences together with the principles and methods of engineering design to specify, predict, and evaluate the results to be obtained from such systems or processes) wraz ze swym bratem Hubertem - profesorem filozofii, zajmującym się między innymi problemami sztucznej inteligencji, opisali proces uczenia się i dochodzenia do doskonałości w tym co się robi. Zbadali trzy procesy: uczenia się języka obcego aż do etapu perfekcyjnego posugiwania się nim, stawania się wysokiej klasy pilotem samolotów myśliwskich oraz osiągania mistrzostwa w grze w szachy. I pomimo tego, że na pierwszy rzut oka dziedziny te mają ze sobą mało wspólnego to okazało się, że rozwój osiąganych w nich kompetencji można uogólnić do jednej postaci.

Poniżej tłumaczenie oryginalnej tabeli kompetencji braci Dreyfusów na język polski:

Student Chess Pilot
Nowicjusz
Osoba ucząca się drugiego języka zaliczana jest do kategorii nowicjusz, gdy nauczy się wytwarzania i rozpoznawania dźwięków, które do tej pory uważała za bezsensowne oraz gdy zaczyna zauważać, że dźwięki te wytowrzone w określonych sytuacjach wywołują określone reakcje. Nowicjusz postrzega bierki (figury i piony) jako wyjęte z kontekstu elementy i zna kilka prostych reguł takich, jak reguła wyliczania siły obu stron przez sumowanie wartości liczbowych przypisanych do bierek (Hetman-8, Wieża-4, Skoczek-3,...). Początkujący pilot zna wskazania przyrzadów pokładowych oraz zasady sterowania samolotem w oparciu o odczyty z tych przyrządów i informacje wizualne np. położenie samolotu względem horyzontu.
Novice
A student, acquiring a second language, would be classified as novice when he had learned the phonetic rules for producing and recognizing what seemed to him meaningless noises which got specific results when produced on specific occasions. The novice chess player sees pieces as context-free elements and knows a few simple rules such as the rule for computing the material value of a position by adding up a material value he has learned to assign to each type of piece. The novice pilot knows how to read cockpit instruments and how to manipulate the controls in response to such features as instrument readings and context-free visual cues such as the angular displacement of the horizon.
Kompetentny
Uczący się języka osiągnął kompetencję kiedy już rozpoznaje wszelkie dźwięki danego języka i sam potrafi używać pewnych zwrotów, które użyte w danych okazjach okazjach, wywołują pożądane skutki. Kompetentny zaczyna rozumieć pojęcie taktyki i zna podstawowe układy taktyczne takie, jak "słabość na skrzydle królewskim", "opóźnienie w rozwinięciu", "złe ułożenie pionów". Kompetentny szachista wie jak do tych układów taktycznych doprowadzać, jak ich unikać i jak je likwidować, oraz to, które z nich są pożadane, a które nie. Kompetentny pilot jest w stanie rozpoznać takie warunki jak „zbyt wysokie podejście do lądowania”, „występowanie warunków przeciągnięcia” czy „niebezpiecznego kąta znoszenia oraz zna zasady przeciwdziałania tym warunkom.
Competence
A language learner has achieved competence when he no longer hears and produces meaningless streams of sound, but rather perceives meaningful phrases which, when used on appropriate occasions, produce effects by virtue of these meanings. Some typical chess aspects are "weakness on the king's side," "over-extended," and "unbalanced pawn structure," and the competent player knows how to bring about and diminish these aspects, and which are to be sought and which avoided. The competent pilot can recognize such aspects as "high in the landing approach envelope," "verging on stall conditions," and "dangerous crab angle," and knows guidelines for correcting such conditions.
Biegły
Uczący się języka potrafi budować zdania podrzędnie złożone i potrafi w tym celu dobierać właściwych wyrażeń. Potrafi opisać sytuację i wykorzystuje swoje możliwości językowe do proszenia, wymagania i żądania. Potrafi w całości omówić dany stan rzeczy. Szachista dobrze rozpoznaje układy taktyczne, takie jak "mam słabośc na skrzydle królewskim" i potrafi je wartościować w kontekście innych układów taktycznych, np. "on ma króla na środku i nierozwinięte figury". Rozpoznaje również taktykę w aspekcie czasowym potrafi wyznaczyć cel strategiczny np.: "gry o pozycyjną przewagę w końcówce" i realizując go potrafi dokonywać pewnych ofiar. Dostrzega problem straty krótkoterminowej w zamian za korzyść długofalową. Biegły pilot jest przede wszystkim zorientowany na realizację celu np. „na wykonanie bezpiecznego lądowania”, dba zatem o prawidłowe podejście do lądowania i zachowanie prawidłowego kursu względem ukształtowania terenowego pasa. Wykonywane manewry są podporządkowane zasadom polegającym na korygowaniu odchyleń w zależności od warunków lotu. W przypadku zbyt dużych odchyleń, kiedy długość pasa i ukształtowanie terenu mogą ograniczać poprawność lądowania, pilot może podjąć inną jakościowo korektę, czyli „odejście na drugi krąg.”
Proficiency
The language learner finally becomes able to combine the phrases he uses into whole sentences, with subordinate clauses, which enable him to describe whole situations, and to use language to request - demand, order etc. whole states of affairs. The chess player now sees aspects such as "unbalanced pawn structure" as either irrelevant or crucial to some overall strategic goal, such as "attack" or "play for a positional end-game advantage." Given his particular long-range goal, he uses maxims to decide on moves which change the crucial aspects of his position and that of his opponent's to his advantage. The proficient pilot, intent, for example, on making a safe landing, sees his position in the landing envelope and his crab angle as salient while ignoring the terrain beyond the far end of the runway. He maneuvers down following maxims which dictate actions which correct deviations from desired conditions. If the deviations become too large he may adopt a different perspective in view of a possible "go around," in terms of which the runway length and terrain beyond its far end become crucial.
Ekspert
Po długotrwałych doświadczeniach wynikających z posługiwania się językiem w codziennych sytuacjach, uczący języka odkrywa, że używa go w sposób podświadomy nie zastanawia się jak ma powiedzieć, odpowiednie sytuacje wydobywają z niego odpowiednie reakcje językowe. Bazując na dużej liczbie rozegranych swoich i analizie obcych partii oraz doświadczeń z tego wynikających, odpowiednie posunięcie lub taktyczny pomysł jawi się szachiście-ekspertowi niejako samoistnie gdy tylko spojrzy na ułożenie bierek. Pilot ekspert, który w sposób podświadomy panuje nad samolotem, reaguje intuicyjnie i właściwie w zależności od zmieniających się warunków. Piloci deklarują, że na tym etapie miejsce dotychczasowej świadomości latania zajmuje doświadczenie. Wartość i znaczenie zmiany od analitycznego myślenia do intuicyjnego działania jest ewidentne dla każdego pilota eksperta. Zdaje on sobie sprawę, że w oparciu doświadczenie, ogranicza nagle swoje kwalifikacje i zdolności realizacyjne, w efekcie raczej kontroluje skomplikowany mechanizm niż po prostu realizuje lot.
Expertise
After a great deal of experience actually using a language in everyday situations, the language learner discovers that without his consciously using any rules, situations simply elicit from him appropriate linguistic responses. By virtue of previous experience with actual board positions or the involved study of such positions, an appropriate move or tactical idea presents itself to the chess expert each time he sees a meaningful chess array. The expert pilot, having finally reached this non-analytical stage of performance, responds intuitively and appropriately to his current situation. Pilots report that at this stage, rather than being aware that they are flying an airplane, they have the experience that they are flying. The magnitude and importance of this change from analytic thought to intuitive response is evident to any expertpilot who has had the experience of suddenly reflecting upon what ie is doing, with an accompanxing degradation of his performance and the disconcerting realization that rather than simply flying, he is controlling a complicated mechanism.
Mistrz
Mistrzostwo ma miejsce tylko wtedy gdy ekspert w sposób podświadomy wykorzystuje odkryte i wyuczone zasady. Od tej chwili poświęca o wiele mniej czasu na analizę swych działań i dlatego może przekierować całą swoją energię na natychmiastowe dobieranie właściwych taktyk i związane z ich realizacją działania.
Mastery
Masterful performance only takes place when the expert, who no longer needs principles, can cease to pay conscious attention to his performance and can let all the mental energy previously used in monitoring his performance go into producing almost instantaneously the appropriate perspective and its associated action.

I na koniec komentarz szefa szkolenia linii lotniczych:

Najrudniejszy jest ten ostatni, czyli rutyniarz, a rutyna czasami...gubi.
Nie na darmo mówi się żartem, że 2-och instruktorów w jednej załodze to przesłanka do wypadku, ale coś w tym jest.

Generalnie I-wszy (nowicjusz) lata prosto przed siebie i jak wszystko jest dobrze to dobrze.
Drugi (kompetentny) nie da się napewno zabić, ale forma latania jest taka sobie
Trzeci (biegły) lata bezpiecznie, koryguje swoje błędy. lata optymalnie.
Czwarty (ekspert) to jak mówiłem - rutyniarz
Piąty (mistrz) to champion, może mentor, ale też czasami się mówi, ze w lotnictwie czasy championów się już skończyły i linia lotnicza raczej oczekuje dobrych rzemieślników.


 

2013.04.02 Wtorek

 

Rządy, czy nierządy?

Rządzenie jest jest narzędziem dominacji mniejszości, która wykorzystuje ekonomię i prawo do narzucenia swej woli ogółowi. - Alan Watt (Author & Researcher) i sprowadza się do przejęcia władzy siłą lub innymi dostępnymi metodami, a potem zarządzaniem. Tym bardziej nieudolnym im mniejsza jest konkurencja ze strony obcych rządów. A okradanie przez rządy odbywa się powszechnie, okrada bowiem każdy rząd, który stosuje mechanizmy inflacyjne.

W zeszłym tygodniu cypryjski parlament odrzucił pomysł, by wszystkie depozyty złożone w cypryjskich bankach obłożyć konfiskatą lub, mówiąc łagodniej, specjalnym podatkiem wysokości od 6,75 proc. (dla małych wkładów) do 9,9 proc. (dla tych przekraczających 100 tys. euro). Wydawało się, że ten bezprecedensowy pomysł - podważający zaufanie do państwowych gwarancji depozytów nie tylko na Cyprze, ale i w całej Europie - już nie wróci. Jednak Cypryjczycy nie znaleźli innego pomysłu na zdobycie prawie 6 mld euro wkładu własnego w europejski plan ratowania wyspy i w weekend temat konfiskaty depozytów znów powrócił. Według dostępnych wcześniej informacji - nieoficjalnych - podatek miał wynieść 37,5 proc. od środków przekraczających 100 tys. euro (czyli powyżej poziomu państwowych gwarancji depozytów). Niektóre źródła podają jednak, że daninę zapłacą również posiadacze mniejszych lokat, mówi się o stawce 4 proc. (Cypryjczycy dogadali się z trojką w nocy z niedzieli na poniedziałek. Porozumienie zakłada, że lokaty powyżej 100 tys. euro z dwóch największych banków: Bank of Cyprus i Laiki Bank zostaną obciążone specjalną opłatą, w wysokości od 25 do 40 proc. Jej wysokość mają określić władze wyspy. Ten drugi bank zostanie zrestrukturyzowany i zlikwidowany. "Opłata" nie ma charakteru podatku, więc nie zostanie przegłosowana przez lokalny parlament).

Tego jeszcze w Europie nie było. Oczywiście w czasach wojennych i pod rządami dyktatur konfiskaty mienia - łącznie z zabieraniem oszczędności - bywały na porządku dziennym. Wystarczy wspomnieć choćby podatek, którym zostali obłożeni Żydzi wyjeżdżający w latach 30. zeszłego wieku z faszystowskich Niemiec. A i w Polsce historia notowała takie przypadki. [...] W latach 80. rząd PRL zabrał z kont dewizowych pieniądze Polaków - ponad 1 mld dolarów. Zabrał nie tylko bez pytania, ale też w tajemnicy.

Jak rząd okradł Amerykanów ze złota?

Rządy demokratyczne niezmiernie rzadko decydowały się w przeszłości na zabieranie pieniędzy posiadaczom depozytów. Niektórzy ekonomiści jako sytuację najbliższą obecnej "cypryjskiej tragedii" przywołują słynne rozporządzenie - nr 6102, wydane w kwietniu 1933 r. przez prezydenta USA Franklina D. Roosevelta. Aby ratować upadający budżet kraju, zarządził on, by wszyscy obywatele dostarczyli w ciągu miesiąca do oddziałów Banku Rezerw Federalnych całe posiadane złoto. Z dyrektywy wyłączone zostały tylko małe ilości monet (można było zachować do 5 uncji).

Amerykański rząd wymieniał złoto na dolary po kursie niecałe 21 ówczesnych dol. za uncję, przy czym kary za uchylanie się od uchylania się były drakońskie - 10 tys. dol. grzywny i więzienie. Tyle że wówczas nikt nie przeszukiwał domów ani nie blokował ludziom dostępu do skrzynek bankowych (tak jak dziś dzieje się na Cyprze). Zarządzeniu podporządkowało się niewielu obywateli, większość przetransferowało złoto m.in. do banków w Szwajcarii. Roosevelt zebrał od Amerykanów najwyżej kilkanaście procent złota, które było w ich posiadaniu, ale i tak okazało się, że była to zorganizowana grabież. Po kilku tygodniach cena złota na rynkach podskoczyła do 35 dol. za uncję, kto więc zamienił kruszec na dolary - stracił niemal połowę swoich pieniędzy.

Trochę to przypomina obecne wydarzenia na Cyprze, choć przecież mówimy o USA i historii sprzed, bagatela, 80 lat! A ile dziś w Europie kosztuje oszczędzanie? Podatek od salda na lokatach, taki jak obecnie próbuje się wprowadzić na Cyprze, od lat obowiązuje w Norwegii, choć oczywiście w dużo mniej drastycznej formie. Dotyczy on jedynie nadwyżki przekraczającej równowartość ok. 100 tys. euro w koronach norweskich, zaś stawka wynosi 1,1 proc.

[Cytat z: http://wyborcza.biz/biznes/1,101716,13622111,60_proc__p odatku_od_cypryjskich_depozytow_.html#BoxSlotII3img]

No cóż proces arystokratyzacji dobiega końca. W wyniku tego całego "rządzenia" rząd doprowadził do tego, że nie ma możliwości finansowania ludzi władzy, nawet stosując drukowanie pieniędzy. Przy okazji rząd Cypru rezygnując z samodzielnego drukowania pieniędzy liczył na to, że jak poprosi, to rząd UE pieniądze da. I tak działo się w rzeczywistości - dawali rządom Grecji i Cypru. No cóż pieniądze otrzymane, a nie wypracowane wydaje się na konsumpcję, a nie inwestycje, które to dopiero powinny być źródłem pieniędzy przeznaczanych na konsumpcję. Dawali, aż doszło do tego, że kraje te bez pieniędzy z zewnątrz nie są w stanie funkcjonować. Ani gospodarczo, ani... no właśnie ani państwowo. Państwo bowiem nie jest już w stanie zapewnić podstaw, które powinno zapewniać, czyli "bezpieczeństwa własności". "Na razie zabierzemy wam część tego, co macie w bankach" - to jasny sygnał - banki nie są bezpieczne. Lokata w złoto - ktoś ukradnie, lokata w nieruchomości grozi podatek katastralny lub konfiskata. Czasami nawet, tak jak na Ukrainie, może dojść do tego, że "państwo" będzie konfiskowało żywność w domach producentów, skazując ich na śmierć.

Przed Wielką Rewolucją Francuską, przed Rewolucją Radziecką, tuż po Gierku i teraz powtarza się dokładnie to samo - oczywiście na pewnym poziomie ogólności, który trzeba umieć zrozumieć, co niestety mało kto potrafi. Mało bowiem kto ma odpowiednią wiedzę historyczną i potrafi myśleć absolutnie, niestety. A jeszcze na dokładkę nic z tego zrozumienia nie wynika: procesy społeczne generowane przez takers'ów są jak lawina - nie do zatrzymania, muszą rozwalić, by potem na zgliszczach mogło ewentualnie coś się odbudować. Garstka tych co pojmują nie jest w stanie zatrzymać Cyklu Tytlera.

Na koniec cytat z Suworowa: (…) pojawiła się kolejna mądra decyzja rodzimej partii komunistycznej: opodatkować wszystkie jabłonie. Wtedy dziadek brał siekierę i wycinał jabłonie. Chutor nazywał się sadowy. Ale wskutek decyzji partii pozostawały tylko topole wzdłuż zakurzonej drogi. Od topoli rodzima partia nie pobierała podatku. Razem z moim dziadkiem sady wycinał cały chutor, a razem z nim cały kraj. Przyszła kolej na krowy. I wówczas chłopi zarzynali swoje krasule. - [źródło]

No cóż, pazerność "rządzących" zawsze prowadzi do jakichś przewrotów. Oni nie rządzą oni doją. Niestety w kluczowym dylemacie władzy zawsze, jak widać, wygrywają korzyści krótkoterminowe kosztem długoterminowych oraz partykularne kosztem społecznych.


 

2013.03.31 Niedziela
Wielkanoc

 

W marcu

"W marcu jak w garncu" - mowi staropolskie porzekadło, ale w marcu Anno Domini 2013 marzec był miesiącem nawskroś zimowym. Temperatury w nocy były mocno (-5,-9) ujemne, a nieco po dwudziestym osiągały poziom nawet -15oC. Dziś od godziny 1200 do późnego wieczora padał ciężki śnieg. Napadało go naście centymetrów. Nie pamiętam tak zimowego marca, a ponoć w 1983 roku temperatury przekraczały 10oC


 

2013.03.30 Sobota

 

Korea

U nas święta, a na półwyspie Koreańskim napięcie rośnie. Czytam sobie różne komentarze internautów i wynotowuję:

~jasiuglu do ~Lakon: Napoleon zanim został słynny i wielki, jako świeżo upieczony generał,dostał armię w rozkładzie, zero morale głodnych obdartusów, zebrał to co mu się udało do kupy, przemówił: "Nie macie ubrań nie macie co jeść, tam przed nami kraina pełna wszelkiego jadła i dostatku, tu poumieracie z głodu, Tam co zdobędziecie to będzie wasze!!", i podbił Włochy w kilka dni. tak że nic nigdy nie jest przesądzone z góry. jak się mogą zachować głodni żołnierze, Kima, chociaż na zbytnio wygłodzonych na załączonym zdjęciu nie wyglądają. pełne zaokrąglone gęby . to nie opuchlizna głodowa zapewne.

Janek Wisniewski : To jest typowe zachowanie władzy "chylącej się ku upadkowi ...... Najprawdopodobniej jedzenia zaczyna brakować nawet w USArmy. Aby zapobiec buntowi, trzeba wywołać stan zagrożenia zewnętrznego ... Tylko wspólny wróg może jeszcze utrzymać "spójność" narodu. Najgorsze jest jednak to, że przez laureata Pokojowej Nagrody Nobla, dyktatora O'bame ucierpią biedni ludzie, a on najprawdopodobniej poszuka sobie azylu (a może już ma) w Kenii.

~Ania : Wojna - najlepszy sposób na utrzymanie władzy! Polecam film - "Dzieci złego państwa". Można pokochać Koreę! Trzymam za Amerykanów i Południe. Może wreszcie uwolnią biednych, uciemiężonych obywateli od tej rodziny psychopatów.

~proroczy : Kilku narwańców wystarczy by wywołać wojnę światową !!!

~ss : Kim nie jest głupi,żadnej wojny nie będzie straszy tylko wszystkich,aby tylko mieszek z srebrnikami mu posłali. Gdy dostanie kasę,zaraz skończą się obawy wojenne.


 

2013.03.27 Środa

 

Głupienie w masie

Dlaczego tak jest? Bo mamy do czynienia z logiką masy. Co niektórzy szybko dorzucą: te same „masy" potrafią wysłać człowieka w kosmos, a osiągnięcia naukowe wskazują na wręcz nieograniczone możliwości. Czy są w ogóle jakieś granice dla umysłu człowieka? Fakt, ale „ludzie nauki , pokolenie za pokoleniem, coraz bardziej się rozchodzą, ograniczając się do coraz węższych zakresów pracy intelektualnej. Dochodzi do tego, że za cnotę uznaje nieznajomość wszystkiego, co leży poza małym poletkiem przez nią uprawianym, a ciekowość dla całości wiedzy ludzkiej określa się mianem dyletantyzmu. Rozczłonkowanie wiedzy możliwe jest dzięki stałości i dokładności metod. Za pomocą tych metod pracuje się jak przy użyciu maszyny". Lub inaczej, dosadniej: czym się różni dzisiejszy noblista z fizyki od Michała Anioła. Tym, że prawdopodobnie na niczym innym się nie zna, łącznie z pozostałymi działami swej ukochanej fizyki. A Mikołaj Kopernik kim był: lekarzem, ekonomistą (teoria wypierania dobrego pieniądza), prawnikiem, poetą, tłumaczem. Oh, bym zapomniała : no i jeszcze astronomem. Nic dodać, nic ująć.

To cytat z bloga: http://brulionbeel.blox.pl/2009/04/Bunt-mas-Jose-Ortega-y-Gasset.html


 

2013.03.26 Wtorek

***

 

Samoocena

Takie oto zdanie starego polskiego cybernetyka:

Proszę tego raczej nie pokazywać osobom mniej inteligentnym, żeby ich nie załamać, bo one muszą się zawsze karmić iluzjami wysokiej samooceny.

Wywołało taką oto reakcję niegłupiego maturzysty:

Doszedłem do tego wniosku w tym tygodniu, w nieco innej postaci. Iluzjami wysokiej samooceny są często egzaminy, czy testy. Wszelkiego rodzaju, najlepszym przykładem jest test IQ. Wydaje mi się, że większość ludzi traktuje wszelkie egzaminy nie jako sytuację do otrzymania informacji o sobie (sprzężenie), ale jako próbę podniesienia własnej samooceny. Są zadowoleni z faktu, że potrafili spełnić wymagania jakie ktoś w teście sprawdzającym zaprogramował - niekoniecznie z tego, że okazało się, że coś potrafią. Za przyczynę takiego zachowania uważam brak świadomości własnej wartości, brak celów, brak wizji siebie. Ludzie potrzebują potwierdzenia z zewnątrz, że "jednak coś potrafią", że "coś mi się udało". Oczywiście jest to większość, ale nie wszyscy. Nie mam zamiaru utożsamiać się z mniejszością, na pewno nie na tym etapie życia. Ciągle i jeszcze przez długi czas moja podświadomość działa w ten sposób, choć sam wypieram się tej chęci akceptacji via egzamin. - Piotr Kuratowski

Doświadczenie zdobyte przez praktykę w dowolnych i szerokich dziedzinach daje poczucie własnej wartości i pozwala też dostrzec matrix tworzony między innymi właśnie przez testy wymyślone przez pseudodydaktyków dla własnej wygody. Niestety psują one proces dydaktyczno-wychowawczy, zamiast bowiem uczyć nadążności uczą schematów. I efekt jest taki, że ludzie którzy dobrze rozwiązują krzyżówki (= wstawiają krzyżyki na kartach testów) uważają się za inteligentnych.


 

2013.03.24 Niedziela

***

 

Proroctwo Ayn Rand

Oglądam sobie film "Jak to działa? Ayn Rand & proroctwo Atlasa zbuntowanego" i takie oto rzeczy wynotowuję lub przychodzą mi na myśl:

  • Pomimo, że była Kopernikiem mechanizmów społecznych, prawdziwych jednak dość skomplikowanych do wyjaśnienia to wytłumaczyła je w sposób nie zbyt nośny.

  • What she thought as a 12 years old girl was that the people who work hardest and achieve the most were punished. - tak, makers'i są okradani przez takers'ów wywodzących się z władzy, biskupów i pozostałych członków ludu.

  • This is her magnum opus... She thinks this book is gonna change the world. She thought that there would be minority, but the vocal minority of intellectuals who would recognize what a philosophical achievement she had done with "Atlas Shrugged", but it didn't happen. [...] And then the critical reaction was unanimously negative. Was not just negative, it was harsh, it was brutal. From the left, from the right, from the centre. "This is the terrible book" - Times says - "Is it a novel? It is a nightmare!", "It is terribly written, it is cruel, it is mean.", "This is all wrong".

  • "Atlas shrugged" challenges 2000 years of philosophy.

  • The left hated it because it was pro-capitalist, the conservatives hated it because it was anti-religious.

  • It was attacked in the most vicious way everywhere and nobody came forth. Nobody came publicly to say: this is a remarkable novel, may not be perfect but is ambitious, it's scope is huge, it's detail is astonishing, it's mystery is compelling and it's ideas are something that we don't encounter every day. Nobody said that.

  • Jeśli chodzi o prawdę, to zawsze znajdzie się grupa społeczna, której ona będzie przeszkadzać i dlatego zawsze będzie ktoś, kto będzie ją zaciekle zwalczał. A reszta prawdy nieco bardziej skomplikowanej nie chce nawet pojąć.

  • When she was once asked why she titled a book "The virtue of selfishness" she answered: "I have gave that name for the same reason you don't like it" pieprzony obłudniku [chciałoby się dodać. przyp. JF].

  • Tylko nakład Biblii był większy od nakładu "Atlasa zbuntowanego".

  • Jeśli chodzi o film na podstawie tej powieści to obawiam się, że byłby przehollywoodyzowany (I am afraid that it would be too hollywoodised)...

  • Rand is absolutely crushed. This is not what she expected. She spent days in her apartement crying, and she says to herself, I just want one person to stand up and say: "This is an important book, this is an important writer, she has an important message, what an achievement". And not one person stands up and says that.

  • How she maintains the illusion that businessmen would gonna come to her aid. They were thinking people and interested in ideas and they'd see she was supporting them and they oughta support her. I don't know but she was wrong.


 

2013.03.23 Sobota

 

Jak zniewalać

Ściśle tajne. Moskwa 2 Vi 1947 r. K.AA/OC 113 Instrukcja NK/003/47

I dwa komentarze:

  1. O ile kojarzę to ten tekst dawno już został zdezawuowany przez historyków jako falsyfikat. I coś mi się roi, że nawet w którymś ze szkolnych podręczników wykorzystano go do ćwiczeń z materiałem źródłowym.
  2. Większość tych postulatów została zrealizowana. Nie zdziwiłbym sie gdyby nie był to falsyfikat.


 

2013.03.22 Piątek

 

Informacja międzypokoleniowa

Od Jana Marii Szymańskiego, otrzymałem ciekawy list - list do następnych pokoleń. Ten polski cybernetyk - autor wartościowej książki "Życie systemów" - chce tym sposobem przekazać młodym to, co uważa za najważniejsze do przekazania i czego nie uczą w szkołach.

Jego list [po drobnych zmianach kosmetycznych] zamieszczam w całości:

List do następnych pokoleń, Jan Maria Szymański

W przyszłości też zamierzam coś podobnego napisać, bo tak mało wiemy o sobie, tak strasznie mało.


 

2013.03.12 Wtorek

***

 

Jak żyć?

Dzięki za maila.
Jestem zaszczycony, że "walnął" Pan takiego maila właśnie do mnie. Zapytanie jest długie, obszerna musi być również i odpowiedź. Musi Pan zatem nieco poczekać, ale odpowiedź będzie - moją bowiem pasją jest dzielenie się z innymi wiedzą i doświadczeniem.

do Pana John'a Freeslow'a
Bardzo cenię sobie Pańskie zdanie, dlatego pozwalam sobie wysłać taką wiadomość. Chciałem przedstawić sytuację najlepiej jak potrafię, aby oszczędzić Pański czas na czytanie rzeczy mało ważnych.

Wstęp
Jestem uczniem klasy maturalnej i stawiam sobie różne pytania. Jedno z najczęstszych brzmi: jak żyć, by zostać spełnionym i szczęśliwym człowiekiem sukcesu? (jak Pan).
Od razu pytanie: "Skąd Pan wie, że jestem szczęśliwym człowiekiem sukcesu?". Ale chyba jestem, nie mogę narzekać. Tym bardziej, że świadczy o tym to, że zajmuję się zaspokajaniem najwyższych potrzeb z hierarchii ludzkich potrzeb. I być może tu właśnie tkwi odpowiedź: jesteśmy szczęśliwi gdy już możemy pomagać innym w samorealizacji... ale aby to robić musimy zaspokoić wszystkie poprzednie poziomy naszych własnych potrzeb. A trudna droga przedsiębiorczości (od razu zadałem sobie pytanie czy są jakieś inne i jak na razie nie znalazłem na nie odpowiedzi) do tego prowadzi, wszak pod jednym warunkiem, że odniesiemy w biznesie sukces.

Problem biznesowy (błahy...)
Ludzie mnie otaczający pytają mnie często, co chcę robić po liceum. Najczęściej odpowiadam, że chcę być dobrym człowiekiem. Moim marzeniem jest zostać przedsiębiorcą. Jednak bardzo trudno jest wytłumaczyć to ludziom, którzy nigdy przedsiębiorców nie widzieli i nie wiedzą na czym to polega. Wiadomo – obraz krwiożerczego kapitalisty wyzyskiwacza musi trwać.
Tak, w naszej postsocjalistycznej cywilizacji obraz krwiożerczego kapitalisty jest głęboko wdrukowany w umysły ludzkie. A media pokazując przedsiębiorczych aferzystów jeszcze go wzmagają. Tu z pomocą przychodzi Biblia - Józef był cieślą, a więc robił to czego potrzebowali ludzie, to co inni chcieli od niego kupić. Niech Pan mówi, że w przyszłości chce Pan tworzyć coś co będzie ludziom potrzebne, a miarą tego, że rzeczywiście jest im to potrzebne będą wydawane przez nich w sposób nieprzymuszony na to pieniądze. Ale przy okazji proszę pamiętać, że ludzie to nie aniołki, bo gdyby nimi byli to nie byłoby wojen i dziesięciu przykazań. Fundamentalny podział ludzkości nie jest podziałem typu Polacy/Żydzi, Kapitaliści/Robotnicy,... lecz Atlasi/Grabieżcy. Pan chce zostać Atlasem i musi się Pan nauczyć ich rozpoznawać po to by z nimi współpracować i nauczyć się rozpoznawać Grabieżców, z kolei by ich unikać. Poza tym grabieżców jest zdecydowanie więcej - musi Pan zatem zostać nonkonformistą.

Znam zasadę mówiącą, że „pieniądze idą za pasją”, a nie odwrotnie. Moją trudnością jest fakt, że moją pasją jest matematyka. Dokładnie chodzi o jej najpiękniejszą gałąź, czyli matematykę abstrakcyjną i rekreacyjną. Niestety brak doświadczenia na rynku nie pomaga mi w odnalezieniu niszy, którą mógłbym uzupełnić z pomocą mojej pasji. Ludzie lubią o tym słuchać, kiedy się zaangażuję, ale nie widzę możliwości sprzedaży. Jeśli ma Pan jakiś pomysł na to, lub zna człowieka, który mógłby mi pomóc to z chęcią posłucham pomysłów i opinii osób ode mnie starszych i bardziej doświadczonych.
Moją pasją było wspinanie, za socjalistycznych czasów aktywność wielce kosztowna (miesięcznie zarabiałem 15$, a lina kosztowała 100$). Musiałem też kupić cały sprzęt do biwakowania i asekuracji. Choć matematyka mówiła, że jest to niemożliwe (wartość sprzętu ok 2000$ + 100$ rocznie na jego odnawianie) to po kilku latach poradziłem sobie. Bycie w środowisku wspinaczy i w sumie dość niebezpieczne działania w górach pokazały mi metody jakie oni stosowali oraz wymusiło na mnie bycie... przedsiębiorczym.
Matematyki abstrakcyjnej chyba Pan nie sprzeda, ale... Ja pozostawiłem moją drugą pasję - badawczą (zawsze chciałem poznać mechanizmy, które stworzyły życie i rządzą społeczeństwami) na rzecz biznesu. Ale pasja to pasja - i działa w tle. Moje wykształcenie politechniczne (fizyka stosowana) i budowanie własnej firmy pomogły mi w zrozumieniu tak wielu rzeczy, że jako pierwszy na świecie opracowałem monografię na temat mechanizmów powstania życia z cząstek chemicznych, wraz z bardzo precyzyjnym i logicznym opisem tych mechanizmów.
Wracając do Pana, może studia w kierunku matematyki stosowanej albo informatyki, albo dwa fakultety, jeden na Politechnice (praktyka) drugi na Uniwerku (teoria). Uprzedzę pana pytanie - da się. Natłok realizowanych zadań można pogodzić, to tylko kwestia organizacji działań. A i przy okazji przydałaby się praca w jakiejś fabryce, bo tam jest praktyka pełną gębą. Ja, choć mocno narzekałem, to do dziś doceniam to, co wyniosłem z praktyk na taśmie w FSO, z pracy na tokarce w "Waryńskim" i obrabiarek CNC w SCHWARZWÄLDER PRÄZISIONSMECHANIK oraz francuskich pól, na których ręcznie zbierałem winogrona. Przy okazji warto odbyć służbę wojskową. Mężczyźni obecnie pierdołowacieją (Sporo jest zależnych od mamusi czterdziestoletnich "miśków". Myślę, że mamy do czynienia z procesem trutnienia.), a wojsko wbrew pozorom wielu rzeczy uczy. Ja w armii poznałem psychologię i socjologię stosowane. Powtórzę "da się" - ja sam od drugiego roku studiowałem, uczyłem się intensywnie języków obcych (po 5-6 godzin dziennie), intensywnie trenowałem i zarabiałem na to wszystko robiąc kurtki i śpiwory puchowe. Przy okazji, do tego jak się je szyje doszedłem zupełnie sam.

Oczywiście zdaję sobie sprawę, że nie łatwo jest się odnaleźć na rynku młodemu gówniarzowi, ale warto mieć marzenia : ) (są nawet stand-upowi matematycy! http://www.youtube.com/watchv=RP8jepN3zMc&noredirect=1)
Jasne może właśnie nadszedł czas aby nauczać trudnych przedmiotów w niecodzienny, wesoły i zarazem skuteczny sposób tak, jak ten gostek. Skoro oni już robią matematykę, to nam zostaje cybernetyka, do której, o czym mało kto wie, Polacy sporo wnieśli... albo może "Praktyczny kurs skutecznej dyskusji z lewakiem". Tylko nie wiem czy da się na takich filmikach zarobić (ponoć youtube płaci jeśli filmik osiągnie ponad ileś tam obejrzeń). I, przy okazji, jeśli robić takie filmiki to od razu w dwóch wersjach językowych (albo + napisy) + wdzięki i gracja oraz polot i humor. Ciekawy pomysł, sporo wyzwań i sporo do nauczenia się.

Opis aktywności
Chciałbym również opisać swoje plany na najbliższy okres z prośbą o ich opinię. Myślę, że powinienem najpierw wypisać kilka rzeczy, którymi się zajmuję i które mnie tworzą.

Jestem Animatorem Ruchu Salezjańskiego. Ruch ten, to dzieło zakonu Salezjanów, który jest powołany do służby młodzieży. Będąc Animatorem mam okazję do pracowania z dziećmi i młodzieżą w duchu założyciela zgromadzenia, ks. Jana Bosko. Jest to pewnego rodzaju wolontariat. Korzyści jakie odnoszę są ogromne: znajomość i działanie w osiedlowej społeczności, współpraca i kontakty z Animatorami z innych części Polski, spokój sumienia, dobrze zużyty czas wolny, możliwość pracy w grupie i doskonalenia komunikacji w działaniu. I przede wszystkim relacje. Bo z ludźmi, którymi pracuję łączy mnie więź duchowa, która pozwala na wiele więcej.

Jestem również członkiem koła biznesu w moim mieście. Znajduję się dzięki temu w gronie osób, które są dla mnie wzorem do naśladowania (przedsiębiorcy) i obrazem kogoś, kim chcę się stawać przez kolejne 18 lat mojego życia... o ile będę miał okazję tyle żyć.
To ostatnie wtrącenie jest mocno nieprecyzyjne. Ale nawet jeśli jest Pan chory i lekarze dają Panu kilka lat życia, niczego to nie zmienia - "trzeba robić swoje", wtedy szybciej się zapomina o przypadłości.
Według mojej oceny oba środowiska, w których Pan działa są jak najbardziej godne polecenia, a Pańskie zaangażowanie się w ich działalność jak najbardziej właściwe.

W czasie wolnym najczęściej podświadomie natrafiam na piękne rzeczy z krainy matematyki i szukam rzeczy, które mógłbym przekazać młodszym i bardziej zdolnym matematykom z mojego liceum. Rekreacyjnie uprawiam sport. Potrafię zagrać we wszystko, jednak najbardziej lubię „sporty precyzyjne”, takie jak gry bilardowe, petanque, czy curling. Alternatywnie można te sporty nazwać – dla dziadków z reumatyzmem – ale poniekąd odpowiada to mojemu temperamentowi. Uwielbiam jazdę na rowerze szosowym. Do tego uwielbiam muzykę – klasyczną, jazzową i alternatywną. Relacje z innymi ludźmi
Sport to wielka wartość w poznaniu świata. Jak twierdzę w "Fizyce życia" - życie to gra o "zasoby i pozostawienie potomstwa", a sport pozwala poznać matematyczną teorię gier i zasmakować jej od strony praktycznej. W Pana zestawie przydałyby się jeszcze jakieś gry zespołowe, bo podczas długiej jazdy rowerem trudno poznać ludzki charakter. Sporty barowe, są rzeczywiście fajne, ale jak Pan to zauważył w późniejszym wieku. Młodzi powinni się wyszumieć, a do tego najlepsze są sporty przestrzenne - oczywiście według mnie.

Bardzo trudno wchodzę z konflikty z innymi ludźmi. Nie mam skłonności do dowodzenia swoich racji za wszelką cenę, szczególnie jeśli druga strona nie ma zamiaru słuchać, tylko wypaplać swoje frazesy.
No to jest Pan dobrym materiałem na wysokiej klasy managera. Potrzebny jest jeszcze ośli upór w osiąganiu celów i z 15 lat doświadczeń. Chyba, że chodzi o jakieś lewackie pomysły – tutaj temperament porzucam i staram się zwalczać lewactwo. Wiem, że ciągle szukam swojego zdania. Dlatego wolę słuchać innych ludzi i wyciągać wnioski ze zbioru różnych punktów widzenia.
Ja też postrzegam lewactwo jako wielkie oszustwo. Zachęcam do zapoznania się z definicją lewaka z fizyki życia i cytatami na jego temat z literatury. Ma Pan rację! Nie wolno im pozwolić by ściągali nas na dno. To w jaki sposób to robią można znaleźć w takich książkach, jak: Atlas zbuntowany, Mao lub Matka diabła.

Brak konfliktów był po części spowodowany brakiem głębszych relacji z innymi ludźmi i usposobieniem. Jednak przez ostatni rok bardzo otworzyłem się na relacje z ludźmi i mam przez to okazję dostrzegać życie szerzej, piękniej i bardziej bogato niż dotychczas. Myślę, że to najważniejsza rzecz jaka dokonała się w moim życiu przez ostatnie 3 lata.
W relacjach z ludźmi, najważniejszy jest ich dobór. Warto być w środowisku ludzi, ktorych się lubi i można na nich polegać. Musi się Pan nauczyć ich odnajdywać, musi Pan mieć sposoby na sprawdzanie... Amicus certus in re incerta cernitur

Problem mentalny (osobowościowy)
Mam problem z wolą walki i upartym dążeniu do celu. Moje pragnienia są zwykle krótkoterminowe i nietrwałe, przez co zostają niezrealizowane. Są otwarte niczym ciało po operacji, które nie zostało zaszyte. Jednak na ich tle jedno z pragnień się wyróżnia w znaczący sposób. Jest to chęć samodoskonalenia. Upór i czas jaki poświęcam na szukanie audiobooków i podcastów poruszających tematykę rozwoju osobistego przewyższa nawet czas obcowania z matematyczną abstrakcją. Jeśli zna Pan książki, które mogłyby pomóc w determinowaniu siebie do działania, to jestem bardzo zainteresowany.
To typowe dla młodych, niech się Pan nie przejmuje, tylko zacznie sobie stawiać cele i próbuje je zrealizować. Najpierw małe, duże przyjdą w ślad za zrealizowanymi małymi. Mnie motywowały książki, nie było komputerów, a telewizor w moim domu pojawił się jak miałem 11 lat. Książki podróżnicze, seria o badaczach polarnych autorstwa Centkiewiczów, o alpinistach, Tomek Sawyer, Staś i Nel (czytałem to z 11 razy) no i cały Juliusz Verne. Są książki, które polecam, ale mają one charakter bardziej poznawczy niźli motywujący. Praktycznie od zawsze nie korzystam z mediów ani jako źródła informacji, ani jako źródła inspiracji. Niestety motywacja i poziom polskiego środowiska dziennikarskiego, jest dla mnie nie do przyjęcia. Pamiętniki są niezłym źródłem.
Naukę realizacji celu można rozpocząć od modelarstwa - na przykład skleić 2-3 samoloty myśliwskie z kartonu, albo latarnie morskie. Można też pójść na krótkie staże do rzemieślników - mego nastoletniego syna wysłałem do żaluźnika (producenta żaluzji okiennych) i hydraulika (pracowali akurat przy zakładaniu drenów w podmokłym terenie).

Plany
Moje plany na okres policealny to pomoc w prowadzeniu kółka matematycznego mojemu nauczycielowi, rozszerzenie działalności w Oratorium i innych wolontariatach, poszukiwanie matematycznych ciekawostek (być może założę stronę z takimi) i tłumaczenie angielskich filmików matematycznych.
A więc cele są, warto może je tylko doprecyzować np. w ciągu 2 lat kółko wykształci matematyka, który dojdzie do finałów olimpiady matematycznej albo ściągnę na kółko 40 osób ze szkoły - robiąc, na przykład, fajne prezentacje + warsztaty szybkiego rozwiązywania zadań. Chciałbym również po prostu pracować i poznać rynek, bo dobra sytuacja finansowa mojej rodziny (stety, niestety...) nigdy nie popchnęła mnie do zarabiania.
Doskonały pomysł, a jeszcze lepszy to odcięcie się od rodzicielskiej pępowiny. Jak pytam studentów czwartego roku informatyki i dowiaduję się, że jeszcze nie pracowali i że są finansowani przez rodziców, to nie mam dla nich żadnego szacunku. Dość klarowną drogą późniejszego rozwoju byłyby studia matematyczne i profesja nauczyciela. Jednak czuję, że taka praca nie satysfakcjonowałaby mnie, bo chcę być przedsiębiorcą.
Lepszy może byłby informatyk, bo albo można spocząć na byciu informatykiem, albo też rozwijać się w firmę i stopniowo przechodzić do zarządzania. Mimo to zamierzam studiować matematykę na Uniwersytecie Warszawskim z kilku powodów. Czuję satysfakcję ze zgłębiania czystej matematyki traktowanej jako hobby. Takie studia nie eksploatowałyby mnie. Miałbym dużo sił i czasu na szukanie niszy na warszawskim rynku.
Proszę nie ograniczać się do teorii, praktyka jest równie ważna. Ewentualnie zająłbym się kalkulacją ryzyka, matematyką ubezpieczeniową jako asekurację na odważniejsze plany.
Tu nic nie doradzę, bo się na tym nie znam.

Podsumowanie
Jeśli może Pan spoglądając na mój wywód dostrzec jakieś błędy młodości, które z racji wieku widzi Pan lepiej, to z chęcią takiej krytyki posłucham.
Coś się Panu chce i to jest najważniejsze. Wejście w dorosłe życie polega między innymi na tym, że stykamy się z rzeczami, o których nikt nam do tej pory nie mówił, proszę zatem zapoznać się z takimi tematami, jak ahamkara, hiperkompensacja, nadążność i myślenie absolutne.

Dziękuję za przeczytanie i pozdrawiam

Piotr

Z kolei ja na koniec chciałbym ludziom takim jak Pan przekazać do dalszego pielęgnowania pewną bardzo głęboką myśl:

Chorobliwy stan społeczeństwa XX wieku określił Roepke [Wilhelm. – przyp. JF] mianem proletaryzacji [...]: ”Proletariat cierpi na brak tego, z czym zupełnie niezależnie od czysto materialnych aspektów życia w sposób naturalny mieli do czynienia chłopi i rzemieślnicy: niezależności i autonomii całej ich egzystencji, mocnego zakorzenienia w środowisku domowym i rodzinnym, posiadaniu własności [dbałości o swój majątek, umiejętności zarządzania nim i szacunek dla majątku innych. – przyp. JF] i wykonywanym zawodzie [przewidywaniu, podejmowaniu ryzyka, działaniu na wolnym rynku (czyli spełnianiu potrzeb wielu, a nie służeniu jednemu), uodparnianiu się na przeciwności losu i zaburzenia, szkoleniem następców. – przyp. JF]. Ta kaleka, niepełna egzystencja jest nade wszystko pochodną wydziedziczenia szarego człowieka, pozbawienia go własności prywatnej będącej ostoją samodzielnego bytu jednostki i jej rodziny. Nastąpiła koncentracja własności w rękach nielicznych i przekształcenie szerokich mas ludzkich w zatomizowaną , zurbanizowaną masę [będących niewolnikami wieloletnich kredytów. – przyp. JF] najemników. Proletaryzacja, pokazana jako podstawowy wymiar kryzysu nowożytnego społeczeństwa, jest stanem niebezpiecznym antropologicznie i socjologicznie. Zagrożenie bierze się stąd, iż sproletaryzowana masa ludzka staje się ślepą siłą na arenie politycznej, podatną na demagogię i manipulację. Sproletaryzowany żywioł społeczny przestaje być odporny na chorobę totalitaryzmu.
[...]
Oto etyka obowiązku, właściwa dla własności indywidualnej, jest wypierana przez etykę korzyści właściwą dla systemu socjalistycznego. Oto mentalność ludzi odważnych i odpowiedzialnych – za siebie, rodzinę, pracowników – zostaje zastępowana mentalnością rentiera. Młodym ludziom, którzy powinni zdobywać świat, każe się poświęcać uwagę wyborowi funduszu emerytalnego i zmusza się ich do podniecania się informacjami o wysokości stopy zwrotu z operacji spekulacyjnych [opartych, nota bene, na kreacji pustego pieniądza przez rządzących. – przyp. JF].
[...]
Państwo powinno chronić liczną warstwę drobnych przedsiębiorców, kupców, rzemieślników [i niezależnych rolników. - przyp. JF]. Chronić jednak nie systemem przywilejów, protekcji i urzędniczych łask - te bowiem niszczą takie cnoty, jak: rzetelność, pracowitość, roztropność w podejmowaniu uzasadnionego ryzyka, wiarygodność i wierność w relacjach międzyosobowych, męstwo we wprowadzaniu decyzji trudnych i bolesnych, lecz koniecznych dla wspólnej pracy przedsiębiorstwa i dla zapobieżenia ewentualnym katastrofom [konsekwencje dylematu ja/grupa. - przyp. JF].

[Opracowane na podstawie książki Krótki kurs ekonomii praktycznej autorstwa Krzystofa Dzierżawskiego]

Aha i jeszcze na sam koniec proszę zawsze pamiętać, że nic nie jest tylko czarne lub tylko białe:

Wszystkie obiekty, które nas otaczają są systemami konstruowanymi przez dodatnie sprzężenia zwrotne (być może o charakterze fraktali),
które są podporządkowane zbiorowi ujemnych sprzężeń zwrotnych.


 

2013.03.10 Niedziela

 

Tłum

Sporo ostatnio filmów na temat Drugiej Wojny Światowej pokazują w telewizji. Jeden z fragmentów mnie zaintrygował. Po klęsce pod Stalingradem w wielkiej hali Sport Palast przemawia Goebbels. "Czy chcecie wojny totalnej? - w mocny sposób zadaje pytanie. Z tysięcy gardeł wylatuje okrzyk aklamacji - "Taaak!" Tysiące rąk unoszone są w hitlerowskim salucie. Chcą!

"Czy chcecie wojny totalnej i wojny radykalnej" - znów mocno postawione pytanie, zaakcentowane teatralnym spazmem całego ciała. "Taaak!" Chcą!

Ci wszyscy zgromadzeni tam ludzie chcieli zabrać cudzą własność i byli gotowi to zrobić przez dowolny gwałt i każdy mord. To szybkie i demokratyczne głosowanie pokazało, że ludziom nie chce się pracować i jeśli tylko znajdą wystarczająco "dobry" powód, będą kradli. Znazifikowani Niemcy złamali prawo poszanowania własności i zostali za to ukarani przez skomunizowane narody Związku Radzieckiego, a dziś pokazuje się to w telewizji, wszak jednak bez głębszej refleksji.

A przecież ta jednominutowa scena powinna być omawiana na lekcjach ludzioznawstwa (fizyki życia): "Popatrzcie, moi drodzy, do czego zdolni są ogłupieni ideologicznie ludzie, ludzie nie posiadający wiedzy w zakresie ludzioznawstwa". I dalej kilka scen: ta właśnie ze Sport Palast, przewalanie trupów w Oświęcimiu, Katyń, masowe mordy popełniane przez Japończyków na Chińczykach i przez Chińczyków na... Chińczykach. "Są moi złoci, zasady, których nie wolno łamać," powinien ciągnąć dalej profesor ludzioznawstwa "jest ich klika:

  • jest tylko jeden zestaw uniwersalnych zasad, przyczyniających się do rozwoju naszego gatunku,
  • zestawu tego nikomu nie wolno zmieniać i musi być bezwzględnie przestrzegany,
  • nie możesz przywłaszczać sobie lub wykorzystywać zasobów, które do ciebie nie należą, ani siłą, ani podstępem,
  • wymiana zasobów odbywa się tylko na zasadzie dobrowolnej wymiany i za zgodą właścicieli,
jednak, jak widzicie chęć ich łamania jest powszechna i dochodzi do tego na każdym kroku... bo tak zostaliśmy zaprogramowani przez ewolucję biologiczną". I dalej powinno nastąpić omówienie natury człowieka uczciwego itp, presji na wyzysk społeczny itd...

"Czy chcecie wojny totalnej?", "Czy chcecie wojny totalnej i radykalnej?". "Jeśli tak to wypierdalać mi na front wschodni!" - ciekawe co wówczas krzyczeli by zgromadzeni? Ale przecież dokładnie taki komunikat niosły pytania Goebellsa.

Gdy nasi (lub wasi) dziennikarze uzasadniają konieczność udziału w jakiejś wojnie (bo korzyści, ropa, wpływy) to warto się zastanowić czy przypadkiem nie goebbelsują.


 

2013.03.07 Czwartek

 

Dziennikarze

Doprowadź do szału rozmówcę, to twój przeciwnik. Wykoślaw jego wypowiedź, by się nie zorientował, zmuś do mówienia o szczegółach, by się w nich poplątał – tak pouczał redaktor TVN24 Jarosław K. młodzież licealną, prowadząc warsztaty o pracy w telewizji. Celebryta ten nie ukrywa swojej wrogości do...

To jest prawda przemilczana o metodach nomenklaturowych mediów, w badaniach psychologicznych wychodzi, że tylko 20% ludzie zapamietują z wypowiedzi, natomiast najważniejsza jest emocjonalizacja rozmowy. I w łatwy sposób deprecjonuje się polityków opozycji, stosując w modulacji głosu ton obrzydzenia i niechęci. A dla popieranych polityków ton podniecenia i przyjaźni.

Rozmawiając z nielubianymi dziennikarz dodaje na twarzy wyraz politowania lub niechęci. Prawdopodobnie mówi im się na szkoleniach "Gdy patrzysz na niego patrz jakbyś patrzył na śmietnik, wyobrażaj sobie wtedy coś bardzo obrzydliwego, nie widzisz go wtedy, masz widzieć ten wtrętny obraz." Gdy robi to dziennikara dochodzi do tak zwanej emocjonalizacji seksualnej. Ciekawie się to ogląda, kiedy A. Gozdyra Polsat News czy J. Pochanke TVN uśmiecha się z podtekstami seksualnymi do J. Oleksego czy S. Nowaka z PO. (Kiedyś w TVP1 w programie Oleksy był tymi technikami przedstawiany jako obiekt porządania dla dwudziestokilkuletniej stażystki. Takie były programy za Kwiatkowskiego.) Ten wyuczony uśmiech ma swoje uzasadnienia. W badaniach fonoskopijnych prawdopodobnie da się wydzielić w modulacji tych dziennikarek alikwoty seksualne a w przypadku opozycji ich brak, co jawnie potwierdzałoby psychmanipulację i działania podprogowe, czyli to co jest zabronione. Takimi zakrojonymi metodami da się zniszczyć wszystkich niechcianych polityków. Emocjonalizacja to podstawa.

W oprogramowaniu opracowanym przez naukowców z Izraela a przekazanym Polsce do testów daje się określić na podstawie głosu, czy informacja o zamachu jest wiarygodna, tak się da rozłożyć głos na czynniki pierwsze. Takie oprogramowanie w zmienionej formie dawałoby wynik, którzy politycy są w danej telewizji emocjonalizowani i kiedy widzowie są poddawani psychomanipulacji (Kuźniar, Pochanke, Kajdanowicz, Olejnik, inni). To są kosztowene badnia, jednak do wykonania. Badania percepcji głosu wg Collinsa i Missinga z 2003 roku: "Wysokość dźwięku mówcy może zmieniać się w zależności od tego z kim rozmawia. Na przykład mówiąc do dziecka mówimy w wyższych częstotliwościach (e.g., FERNALD and SIMON 1984; GRIESER and KUHL 1988), dostosowujemy własną częstotliwość do częstotliwości mówcy o wyższym statusie społecznym (GREGORY 1996), mówimy "niżej" i wysyłamy podprogowe sygnały do osób atrakcyjnych fizycznie (HUGHES et al. 2010)". TVN to dobrze robi. Demokracja wymaga prześwietlenia sposobu pracy dziennikarzy w telewizjach i płynących stamtąd do widza podprogowych technik.


 

2013.03.06 Środa

***

 

Marketing szeptany

If you do something well for a customer, he will tell one or two people about this.

If you do something badly, he will tell as many people as he can, and those people will spread it further.


 

2013.03.05 Wtorek

 

Chiny się zbroją

Projekt budżetu ChRL na 2013 zakłada wzrost wydatków obronnych do 720 mld juanów. To o 10,7% więcej niż rok wcześniej.

Projekt budżetu ChRL przedstawiono na jawnej części posiedzenia Zgromadzenia Ustawodawczego. Z przekazanych zebranym informacji wynika, że wydatki obronne Chin kontynentalnych w 2013 mają wynieść 720,168 mld juanów, czyli równowartość ok. 115 mld USD. To o 10,7% więcej niż w 2012.

Plany ChRL na 2013 oznaczają, że dynamika wzrostu wydatków obronnych nieco maleje. W 2012 projekt budżetu zakładał bowiem wydatki na obronność na poziomie 670 mld juanów, o 11,2% więcej niż w 2011 (Wzrost wydatków obronnych ChRL o 11,2%, 2012-03-04).

Udział wydatków obronnych w PKB nadal utrzymuje się na stosunkowo niskim poziomie. Od lat nie przekracza 1,5%. W 2011 wyniósł zaledwie 1,28%. Analitycy oceniają, że to m.in. efekt utrzymującego się szybkiego wzrostu PKB.

Wolniej niż wydatki obronne mają rosnąć nakłady na bezpieczeństwo wewnętrzne. Na 2013 zaplanowano je na poziomie 769 mld juanów. O 8,7% więcej niż rok wcześniej.
[http://www.altair.com.pl/news/view?news_id=9821]

Zbroją się, bo taka jest nasza człowiecza mać natura,
jak jesteś słaby to skomlesz i liżesz, ale uczysz się,
a jak silny, to gryziesz i napierdzielasz, by zdobyć władzę,
a gdy już zdobędziesz jej pełnię, to zaczynasz głupieć.
I głupiejesz do momentu gdy ci słabi, co się już nauczyli, zetną ci głowę.

Obejrzałem sobie rosyjski filmik na Youtube "My a Chiny", no i podano tam, że w
Rosji mieszka 140 mln ludzi (8,4 osoby na km kw.)
A w Chinach: 1347 mln (140,4 os na km kw)

Chiny obecnie mogą powołać pod broń 400 mln żołnierzy

Zaiste spora różnica "ciśnień".


 

2013.03.03 Niedziela

 

Logika

Na onecie informacja PAP'u:

"Rzeczpospolita": Polska skazana na imigrantów

Prawie 244 tys. pracowników ze Wschodu – głównie Ukraińców – przyjechało w 2012 r. legalnie pracować w Polsce. To o 80 tys. więcej niż rok wcześniej – informuje "Rzeczpospolita".

Do tych danych resortu pracy uzyskanych na podstawie oświadczeń przedsiębiorców, trzeba dodać ogromną szarą strefę, która pewnie też wzrosła – podkreśla gazeta.

Ale według ekspertów nawet tak liczne przyjazdy to kropla w morzu potrzeb. Jak wynika z raportu fundacji Energia dla Europy, z którym zapoznała się "Rzeczpospolita", aby kraj się nie wyludniał, do 2050 r. powinno się u nas osiedlić 5,2 mln osób.

Zastanawiające jest to ostatnie zdanie: "powinno się osiedlić".

Zastanawiające jest również to, że dziennikarze nie chcą widzieć prostej korelacji pomiędzy zapaścią demograficzną, a tym, że jako pierwszy zamieścili artykuł gloryfikujący homoseksualistę, a nie na przykład promujący jakiąś ciekawą wielodzietną rodzinię.

Za Hitlera niemieccy dziennikarze robili dokładnie tak samo jak nasi dziś.

Dziś rano w radiowej jedynce dziennikarz pytał tonem gestapowca: "Czy przeszkadzają Panu w sejmie osoby homoseksualne?". A przecież pytanie jest nielogiczne - typowe pytanie propagandowe.


 

2013.02.27 Środa

 

Szpital/Szpital

Władzowe (zależne i utrzymywane przez władzę państwową) placówki zdrowia przynoszą straty finansowe, a pacjenci czekają w kolejkach na "wyleczenie za darmo". Straty finansowe wynikają z tego, że leczenie jest cholernie drogie.

Pewna placówka przekształca się z typowo władzowej na spółkę prawa handlowego, czyli w teorii na placówkę, która ma przynosić dochód. "Przekształca się" to bardzo złe sformułowanie, nadużywane powszechnie, przekształca ją bowiem ktoś. Starego dyrektora zastępuje Młody. Stary rozpływa się jakby we mgle i znika, a Młody pojawia, a wraz z nim pada na personel woalka strachu. Coś podobnego, jak w "Rewizorze" Gogola (Akcja utworu jest bardzo prosta. Wydarzenia rozgrywają się na prowincji. Do pewnego miasteczka dociera wieść, że przybędzie tam rewizor - wysoki rangą urzędnik, dygnitarz. Na mieszkańców pada blady strach. Chcą wypaść jak najlepiej podczas inspekcji, a każdy z nich ma coś na sumieniu.). Wieść niesie, że będzie zwalniał...

No cóż zmiana firmy z nierentownej na rentowną polega na: zwiększeniu wydajności pracy, usunięciu wycieków materiałowych i finansowych, no i jeśli trzeba usunięciu pracowników nierentownych. Czy ktoś zwalniałby kurę znoszącą złote jaja? A czyż kury, która nie niesie, a tylko wydziobuje duże ilości karmy nie przeznacza się na rosół? Boją się wszyscy.

Młody musi wyprowadzić placówkę na prostą - podpisał kontrakt i albo on to zrobi, albo będzie musiał odejść.

Na początek musi zbadać co ma. Szybko dowiaduje się, że:

  • W zakładzie są związki zawodowe - które czasem doprowadzają do strajku.
  • Ludzie teoretycznie kończą pracę o 15.00, ale od 14.00 nikt już prawie nic nie robi.
  • Stolarz zatrudniony do konserwacji mebli (stała pensja i zus) większość mebli konserwuje w swojej firmie i każe sobie za to dodatkowo płacić. Tak jakby ludzie zatrudnieni na etacie traktowali pensję jako opłatę za "gotowość świadczenia pracy" natomiast za wszystko co już zrobią należy im się dodatkowa opłata.
  • Gdy Młody rozmawia o problemach i o tym jak je rozwiązać dowiaduje się od wszystkich wokół, jak bardzo jest to trudne i że wymaga dodatkowych nakładów. Ludzie nie są nastawieni na rozwiązanie problemu, lecz wykazywanie, że robią to co do nich należy. To wyciek pieniędzy do zlikwidowania.
  • Leki zużywane są w dużych ilościach, i pomimo programu komputerowego nie ma nad tym kontroli. Ponoć program tego nie umożliwia. To kolejny wyciek - materiałowy.
  • Są jeszcze dziwne układy: ważny lekarz, który po odbiciu karty zegarowej wychodzi do pracy do swego prywatnego gabinetu jest mężem pani wojewody, a inna ważna pani z administracji okazuje się być żoną komendanta policji.
Młody musi to wszystko poukładać, ale jak na razie jest sam. Nikt z jego podwładnych nie chce rozwiązywać problemów, ale każdy ma za to nadzieję, że Młody kogoś tam postraszy, kogoś tam wyrzuci i wszystko powoli wróci do starego (jak za Starego).

Czy mamy trzymać kciuki by młodemu się udało?

A będąc na miejscu jego personelu?


 

2013.02.24 Niedziela

 

Inglot

W mediach niecodzienny temat - piszą o przedsiębiorcy:

Wojciech Inglot nie żyje. Twórca kosmetycznego giganta zmarł w wieku 58 lat.
Zmarł Wojciech Inglot - twórca kosmetycznego imperium.
Potężną firmę zbudował w mieście, w którym „nic nikomu nie wychodzi”.

Media zainteresowane są gigantami, imperiami, cesarzami, jakie zegarki noszą i jakimi samochodami jeżdżą, a już mniej tym skąd się to bierze i na czym polega.

No cóż, dopiero z tych artykułów-nekrologów dowiadujemy się, że:

  • Był pasjonatem chemii od dziecka.
  • Ulubione powiedzenie Inglota to „Gdzie teraz jesteśmy my, a gdzie oni”. Tak krótko podsumowuje tych, którzy albo starali się go zniechęcić do tego co robi „bo i tak się nie uda”, albo mówili mu, że coś trzeba zrobić inaczej, a on i tak stawiał na swoim.
  • Krótko pracował na państwowym.
  • Pierwsza poważna inwestycja? Wyjazd do Nowego Jorku na kongres Amerykańskiego Stowarzyszenia Chemików i Kosmetyków. Wynajął pokój w Waldorff Astroria. Jedna noc w nim kosztowała tyle, co półroczne zarobki w Polsce. Ale dla Inglota była to świadoma inwestycja w przyszłość. Poznał tam ludzi, którzy wtajemniczyli go w świat wielkiej chemii. Do dziś, przy wielu okazjach, powtarza, że jest im wdzięczny. Wtajemniczonym mówi o pożółkłej już kartkę papieru, na której jeden z poznanych wtedy ludzi napisał mu kilka wskazówek.
  • Inglot już wtedy wiedział, albo będzie inny niż wszyscy, albo padnie lub będzie malutką firemkę bez znaczenia. Tego nastawienia nie zmienił do dzisiaj.
  • Samodzielność i niestandardowe rozwiązania: sprzedaje we własnych stoiskach, a nie w drogeriach.
  • Mobilizuje młodzież: co roku w II Liceum Ogólnokształcącym w Przemyślu przyznawana jest nagroda im. Wojciecha Inglota za wybitne osiągnięcia z chemii.
[cytaty z http://www.strefabiznesu.nowiny24.pl/artykul/potezna-firme-zbudowal-w-miescie-w-ktorym-%E2%80%9Enic-nikomu-nie-wychodzi%E2%80%9D-8089.html]

I na marginesie definicje przedsiębiorcy z Wikipedii:

  • Polska: w ujęciu prawnym podmiot prawa, który prowadzi we własnym imieniu działalność gospodarczą.
  • Angielska: an individual who organizes and operates a business or businesses, taking on financial risk to do so.
  • Rosyjska: osoba zajmująca się własnym biznesem, której motywem działania jest osiągnięcie zysku lub innej korzyści.
Definicje zasadniczo różne, dokładnie tak, jak i różne są osiągnięcia gospodarcze Anglo-Sasów i Słowian.


 

2013.02.20 Środa

 

Władza, a lud

Tomek podesłał mi artykuł z fajnym tekstem: Warto przypomnieć, że firma ta EJ/EJ1 oraz rząd wydali w sumie ok. 100 mln zł! Bez wyraźnego efektu, to prawda, ale zamiary miała/ma wciąż ambitne. Tym bardziej, że dziś spółce szefuje nie byle kto, bo sam Aleksander Grad – były minister Skarbu Państwa, który również nie sprawia wrażenia osoby, zdającej sobie sprawę, że rząd jednak nie będzie wspierał budowy elektrowni atomowej.

Firma wydała rządowych 100 mln zł, i choć nie ma efektów to zamiary ma ambitne!

Niezłe, co? Tak to urzędnicy wydają publiczne pieniądze: Wystarczy starszy kolega "ambitny cel" i już pompa pompuje wydrukowaną kasiorę do kieszeni tego starszego kolegi. Oni nie rządzą, oni wyszukują nowych sposobów dojenia społeczeństwa i przy okazji generują kryzys.

Jest to q. frustrujące jak władza przepierdziela nasz potencjał i generuje kryzys. Wczoraj trafiłem na ostatnią scenę (świetna ilustracja Matrix'a) z Kariery Nikodema Dyzmy jak to świr Poniemirski mówi że nie śmieje się z czegoś tylko z kogoś, czyli z durni etablishmentowych, którzy chama, gbura i dyletanta wypchnęli na premiera. Dołega-Mostowicz widział sprawy we właściwej perspektywie.

Jakiś myśliciel powiedział, że wiedza (albo świadomość) jest przekleństwem, i coś w tym jest. Mamy świadomość, że jesteśmy robieni w ch... I cóż z tego? Cóż możemy zrobić? Te wszystkie akcje prospołeczne, za które się brałem kosztują tak dużo, a zgodnie z modelem presji na wyzysk społeczny przynoszą tak mało.


 

2013.02.19 Wtorek

 

Benedykt XVI

Wizja przyszłości Kościoła zamykała cykl pogadanek, jakie ksiądz Ratzinger wygłosił w rozgłośni Hesji w 1969. W ostatnim odcinku, wyemitowanym na Boże Narodzenie, znany już wówczas teolog, mówił, że wspólnotę kościelną czeka poważny wstrząs, w wyniku którego Kościół odzyska bardziej duchowy wymiar, nie będzie flirtować - jak się wyraził prelegent - z żadną opcją polityczną.

Zgodnie z tą wizją Kościół będzie ubogi i stanie się Kościołem najbiedniejszych. Papież przestrzegł też, że ludzie uświadomią sobie, ze ich egzystencja oznacza "nieopisaną samotność", a zdając sobie sprawę z utraty z pola widzenia Boga, odczują grozę własnej nędzy".
[http://wiadomosci.onet.pl/swiat/wloskie-media-ujawniaja-proroctwo-ratzingera-sprze,1,5424223,wiadomosc.html]

I w sumie nie można się nie zgodzić:

  1. Zestaw zasad jest jeden, a opcje polityczne zawsze go gdzieś psują, jak nie tu, to tam.
  2. Wiara zawsze była bronią najbiedniejszych. Nawet jeśli wiara sprzymierzała się z władzą i wraz z nią ulegała arystokratyzacji, to wśród najbiedniejszych pojawiała się nowa wiara.
  3. Co do "odczucia grozy własnej nędzy" to by ją odczuć trzeba mieć poukładane w głowie i osiągnąć stan mokszy i dopiero zastanawiać się nad samym sobą. Nie sądzę by wiele osób to osiągnęło. A takie grube bydlaki jak Goering lub chude jak Goebbels zawsze bedą zadowolone z siebie.

I ciekawy wpis o matrixie i drodze do mokszy:

~Ty jesteś prawdą, drogą i życiem: Od urodzenia masz metodycznie prany mózg. Utożsamiasz się z ideologizmami - katolicyzmem, ateizmem, patriotyzmem, socjalizmem, liberalizmem , innym ...izmem i masz problem - obca instalacja działa, jesteś jak robot, kukła, zawsze reaktywny, nigdy kreatywny i nie trzeba wszczepiać Ci czipa jak straszą ci od NWO bo juz jesteś totalnie sterowany i manipulowany. Manipuluje Tobą Kościół, partie, nawet internetowy haker czy inny "oburzony" jest w stanie wyprowadzić Ciebie na ulicę. Miej wgląd w rzeczywistość, a nie cudzy osąd biorący się z zapożyczonej wiedzy, wycisz umysł, bądź świadkiem, a staniesz się wolny ...

I w sumie też trudno się nie zgodzić, ale jeśli chodzi o Katolicyzm to jego zestaw reguł jest najbliższy zestawowi uniwersalnemu, który zostanie opracowany w przyszłości przez tych wolnych - uczonych zajmujących się naukami społecznymi, jeśli w ogóle uczonym uda się urwać ze smyczy władzy i wyrwać z własnej ahamkary.


 

2013.02.17 Niedziela

 

Cybernetyczna definicja wszystkiego.

Od czasu do czasu zaglądam sobie do Wikipedii, jak zmienia się definicja życia. Dziś też zrobiłem to samo, ale dlatego by sięgnąć po jego cybernetyczną definicję - póki jeszcze jej ktoś nie usunął. Jeszcze jest:

Życie to system sprzężeń zwrotnych ujemnych podporządkowanych nadrzędnemu sprzężeniu zwrotnemu dodatniemu. Taka cybernetyczna definicja życia została zaproponowana przez Polaka, Bernarda Korzeniewskiego.

Siegałem po nią nie dlatego, żeby mi jakość szczególnie przypadła do gustu, ale dlatego, że podczas omawiania cyklu życiowego produktu doszedłem do wniosku, że wszystkie obiekty, które nas otaczają są systemami dodatnich sprzężeń zwrotnych (być może o charakterze fraktali), podporządkowanymi zbiorowi ujemnych sprzężeń zwrotnych.

Przy okazji okazało się, że Bernard Korzeniewski żyje i pisze:

Ciekawe, że wcześniej nie wpadłem na to by sprawdzić to nazwisko.


 

2013.02.12 Wtorek

***

 

Benign neglect

  • "Neglect" is normally a negative word, but "benign" makes the expression more like "laissez-faire" (but with more parental attention and supervision).
  • A policy or attitude of ignoring a situation instead of assuming responsibility for managing or improving it.
  • An attitude or policy of noninterference or neglect of a situation, which may have a more beneficial effect than assuming responsibility.
  • Well-intentioned neglect.

benign -/ przymiotnik /

  1. łagodny (mild, gentle, soft, benign, smooth, mellow)
  2. życzliwy (friendly, kind, benevolent, favorable, kindly, benign)

Jak widać definicji jest kilka, ale dla mnie ta najważniejsza związana jest z metodą wychowawczą lub zarządzaniem - "życzliwe zaniedbanie" - i tak bym ją nazwał. Jej przeciwieństwem jest nadopiekuńczość, na przykład: rodzica lub państwa.

 

Życzliwe zaniedbanie

Metoda polega na sprawdzaniu jak dana osoba realizuje dany proces i interweniowaniu dopiero wówczas gdy się "lekko sparzy". Stosujący życzliwe zaniedbanie dba tylko o to, by zarządzanej osobie nie przydarzały się wielkie katastrofy, małe porażki są nawet mile widziane, doskonale bowiem uczą ich przewidywania i wyprzedzania.


 

2013.02.08 Piątek

 

Management

Wczoraj podreptałem sobie do spokojnego pokoju na uboczu, w którym onegdaj pracowały Lesery i dlatego znanego w naszej firmie pod nazwą Jaskini Leserów. Teraz na miejscu głównego Lesera stoi piękny krzew, a sam Leser został zesłany na Sybir czyli parcelę openspace 85/7, jego zaś miejsce zajął Główny Innowator - Enigma.
Wielki Sympatyczny i Mistrzu Niedofinansowany, uniknęli zesłania i dalej korzystają z komfortowych uroków Pokoju na Uboczu. Wielki Sympatyczny całą swą posturą zasłaniał oba ekrany, na których bardzo ciężko pracował. Takie przynajmniej rozsiewał wrażenie.

Przez absolutnie wielki przypadek - piramidalnie śmieszny był ten łańcuch przyczyn, z powodu których dwa dni temu wszedłem do spokojnego pokoju na uboczu i nakryłem czwórkę Leserów na oglądaniu z wypiekami na twarzy filmu z roztańczoną dzierlatką. Byli tak wpatrzeni w ekran kompa Wielkiego Technologa, że wtedy właśnie mnie olśniło na czy polega nakrycie in flagranti (łac. na gorącym uczynku, przyłapanie kogoś w chwili popełniania przestępstwa). Wyglądało to tak śmiesznie, że nawet nie chciało mi się pytać nad jakim tematem pracują, po co bowiem miałbym usłyszeć, że nad ciężkim i wielogodzinnych konsultacji wymagającym.

Po rozpędzeniu tego czteroosobowego Dyskusyjnego Klubu Filmowego, zostawiłem w Jaskini Leserów dość napiętą atmosferę i teraz chciałem ją jakoś rozładować. Pokazać moim ludziskom, że nie monstrum jestem, lecz ludzki ze mnie chłop. I jak Wielki Yoda Luke'owi, doradzić chciałem Wielkiemu Sympatycznemu jak mógłby pracę swą usprawnić lub coś też może polepszyć.

Podchodzę i moim oczom nieskalkulowany ekran trzeci się ukazuje... Tableta ekran niewielki, na klawiaturze leżący, a na nim nasz WS'ik kochany w jakąś gierkę sobie strzela.

I teraz pytanie co na rosół? WS'ik czy tablecik?

Nie należy lekceważyć delikatnych sygnałów - kilka miesięcy temu z Jaskini Leserów, sam z siebie wyniósł się Wolny Mazur o Ciętym Języku. Poszedł do pokoju, w którym mniej dyskutuje się nad ciężkimi problemami technicznymi.


 

2013.02.05 Wtorek

 

Socjalizm w pełnej krasie

Jak informuje FAKT:

Wstrząsająca prawda o służbie zdrowia: "Pani z ministerstwa? To lekarz już czeka!"

"Obywatelom, niezależnie od ich sytuacji materialnej, władze publiczne zapewniają równy dostęp do świadczeń opieki zdrowotnej finansowanej" – tyle Konstytucja RP. A jak wygląda rzeczywistość? Jak informuje "Fakt", jest jak za komuny, gdy dla dygnitarzy były lepsze szpitale. Okazuje się, że obecni ludzie władzy i rządowi urzędnicy nie muszą czekać w upokarzających kolejkach do lekarza.

Uprzywilejowani pacjenci w ministerialnych przychodniach mogą liczyć na wizytę u lekarza w każdej chwili. Dziennikarka "Faktu" sprawdziła to wydzwaniając po ministerialnych lecznicach.

Jak się okazało, dla "pani z ministerstwa", za którą się podała, umówienie wizyty od ręki to żaden problem. Wizyta? Choćby jutro! Tak "panią z ministerstwa" zapisano do stomatologa w przychodni lekarskiej resortu spraw zagranicznych. Jeszcze lepiej było w poradni Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Kielcach. Tam dla pracownika resortu wizyta u okulisty została umówiona jeszcze tego samego dnia!

A reszta Polaków? Na stomatologa czy okulistę sfinansowanego przez NFZ czekać można ponad dwa lata. Na dziecięcego kardiologa – też. Dorosły, który choruje na serce, na "pilną wizytę w nagłym trybie" poczeka miesiąc! Podobnie długo w całym kraju czeka się na zabieg wszczepienia stawu biodrowego.

Minister zdrowia Bartosz Arłukowicz obejmując stanowisko zapowiadał, że zmniejszenie kolejek do lekarzy będzie jego najważniejszym zadaniem. Na razie nie widać, by cokolwiek z tym zrobił. Miesiąc temu w Sejmie znowu zapewniał o tym, że wkrótce kolejki będą krótsze.

A więc taktyka von Socialla w pełnej krasie.


 

2013.02.01 Piątek

 

Arystokratyzacja

Obejrzałem wczoraj dwa filmy o Smoleńsku, ten "Gazety Polskiej" i ten "National Geographic". Jeśli znajdę czas to spróbuję je sobie przeciwstawić i spisać zarzuty i pytania. Istoty wypadku z informacji medialnych na jego temat nie dojdziesz, ale wypowiedź prokuratora generalnego jest sfilmowana i każy może ją sobie obejrzeć i przeanalizować. Jedna rzecz w tej wypowiedzi była dla mnie, już nawet nie szokująca, lecz potwierdzająca proces zgubnej arystokratyzacji.

Krótki wywiad z Prokuratorem Generalnym WP - ten facet poruszał się w pozorach, był w matrixie i sam go tworzył. Jeśli Główny Prok woj myśli w ten sposób i argumentuje, to niczemu nie można się dziwić. Dla niego zabezpieczenie czarnych skrzynek plombą w postaci kartki, pieczątki i jego podpisu było jak najbardziej właściwe i pewne, i tak "zabezpieczoną" czarną skrzynkę oddał Rosjanom... I ta pewność, która z niego emanowała... że nic tej skrzynce stać się nie mogło.

Tak właśnie zachowują się rzeczeni znajomi królika - zero, absolutne zero kompetencji wynikające z absolutnego braku odpowiedzialności. Ci ludzie dostają stanowiska, a przecież powinny im być powierzane zadania - z pełną odpowiedzialnością za ich realizowanie.


 

2013.01.27 Niedziela

 

Bilanse resergetyczne urzędników

Bilans kontroli francuskiego internetu
We francuskim monitorze rządowym ukazało się sprawozdanie z kontroli praw audiowizualnych i walki z piractwem w internecie (HADOPI). Prawo zezwalające na kontrolowanie użytkowników internetu nad Sekwaną istnieje od 2010 roku. Urząd kontrolujący rozesłał 1 milion 15 tysięcy e-maili ostrzegających tych, którzy zajmowali się np. nielegalnym ściąganiem plików. „Recydywiści” otrzymują na drugim etapie postępowania ostrzegającego listy polecone. Tych rozesłano 100 tysięcy. Trzeci etap obejmuje – w przypadku dalszego łamania zakazu „nielegalnej działalności” internetowej – przygotowanie wniosku do sądu. HADOPI zebrało 340 tego typu dossier. Do sądu ostatecznie przekazano jednak na razie tylko 14 spraw. Trybunały rozstrzygnęły trzy z nich. Wyrok skazujący zapadł tylko w jednym przypadku i była to kara... 150 euro grzywny. Na działalność kontrolerów wydano z budżetu państwa... 10,4 miliona euro.
[Bogdan Dobosz „Masoński spisek?”, Najwyższy Czas, Nr3 (1182) 12.01.2013]

Fajna zabawa za państwowe, nieprawdaż?

I drugi kawałek na ten sam temat, z tego samego artykułu:

Potwierdzenie dla prawa Parkinsona
Miesięcznik „Capital” w pierwszym numerze z 2013 roku wymienia 200 różnych przyczyn, które blokują rozwój gospodarczy Francji i jakiekolwiek reformy. Dla przykładu skupimy się na jednym takim przypadku, który potwierdza też dotyczące biurokracji prawo Parkinsona. W 1946 roku założono we Francji CANSSM, co da się przetłumaczyć jako Specjalny Status Ubezpieczeń Górniczych. W tym czasie, dzięki związkom zawodowym, górnicy mieli się dobrze i stanowili pokaźną siłę społeczną. Minęły jednak dziesięciolecia i obecnie już żadnego górnika we Francji nie uświadczysz. Ostatni przedstawiciele tego ginącego gatunku dożywają swych dni na emeryturach. Nie ma już górniczych składek, związanych z tym zawodem chorób etc. Tymczasem powołana do obsługi górników administracja ma się świetnie i nijak się nie kurczy, choć obsługiwać już praktycznie nie ma kogo... Górnicza Kasa Chorych ma nadal swoją reprezentacyjną siedzibę w Paryżu, oddziały w sześciu regionach i 250 centrów medycznych. Zatrudnia w administracji... 6 tysięcy osób. Nic dziwnego, że deficyt CANSSM wyniósł w 2011 roku 61 milionów euro.
Trzeba oddać sprawiedliwość, że poprzedni rząd Franciszka Fillona przygotował projekt włączenia tego organizmu do systemu ogólnych ubezpieczeń społecznych, co miało przynieść spore oszczędności. Fillon nie zdążył, a na razie sprawa przycichła. Niegdyś rządy obawiały się zadzierania z górnikami, teraz znacznie groźniejsi wydają się... biurokraci.
[Bogdan Dobosz „Masoński spisek?”, Najwyższy Czas, Nr3 (1182) 12.01.2013]


 

2013.01.26 Sobota

 

Strumienie populacyjne

Przepraszanie Algierii
Nikt nie rozumie, za co Francja ma przepraszać. Algierscy historycy przywołują masowe mordy dokonane przez armię kolonialną, ale francuscy znajdują jeszcze gorsze akty barbarzyństwa po drugiej stronie. Lewicowe media piszą o „alienacji kulturowej” Algierczyków podczas epoki kolonialnej, druga strona przypomina, że całą kulturę i cywilizację tworzyła tu przecież Francja. Czy Paryż ma przepraszać za to, że odzyskał z niezbyt przyjemnego panowania Turków grupy miejscowych Berberów? W 1830 roku cała ludność tego obszaru wynosiła milion ludzi. W 1962 roku mieszkało tu już 10 milionów. Z kawałka niegościnnej pustyni stworzono uprawne i żyzne pola. Wybudowano mieszkania, skanalizowano miasta, pojawiły się wodociągi; dokonano irygacji, wybudowano 23 porty morskie, 23 lotniska, postawiono setki szkół, szpitali, zbudowano linie kolejowe i drogi. Francja nie kolonizowała Algierii, ale ją tworzyła. Metropolia nie tylko nie zarobiła na tej kolonii, ale sporo tu inwestowała. 50 lat po uzyskaniu „niepodległości” kraj pogrążony jest w chaosie, panuje tu dyktatura, a tysiące tubylców emigrują co roku do... Francji, która ten kraj opuściła.

Jadą do Kanady
Poza milionerami coraz chętniej wyjeżdżają z Francji także ludzie młodzi, pozostający na dorobku. Hitem jest tu ostatnio Kanada. Nie dość, że w takim Quebecu nawet nie trzeba znać nawet angielskiego, to i życie łatwiejsze. Co roku rząd Kanady przeznacza dla Francuzów w wieku 18-35 lat 6750 pozwoleń na pracę i pobyt. Wnioski składa się w połowie listopada. W 2006 roku podania zbierano przez pół roku. W 2010 trwało to już tylko miesiąc, a w roku 2012 listę zamknięto po... 48 godzinach. Francuzów przyciągają przede wszystkim wyższe zarobki, łatwość znalezienia pracy, ale postrzegają też Kanadę jako kraj większej wolności osobistej. Ocenia się, że w Quebecu, poza oficjalnie zarejestrowanymi emigrantami z Francji, przebywa co najmniej 10 tys. ich rodaków pracujących tam „na czarno”.
[Bogdan Dobosz „Masoński spisek?”, Najwyższy Czas, Nr3 (1182) 12.01.2013]

No i tak jeden strumień z Algierii do Francji, a drugi z Francji do Kanady. Ale jak się tak spojrzy populacyjnie to wychodzi na to, że Algieria jest źródłem wytwarzającym ludzi, a Kanada anihilatorem ich pochłaniającym, natomiast Francja konwerterem zamieniającym jednych ludzi na innych. Ale jakby nie patrzeć to mamy do czynienia z ekspansją Algierczyków.

Ponoć w niektórych krajach afrykańskich, po uzyskaniu przez nie wolności, obniżyła się średnia długość życia. I chyba nietrudno w to uwierzyć.


 

2013.01.14

 

Władza

Prawa fizyki są nieubłagane, nawet angielskojęzyczna władza zachowuje się tak samo jak i nasza:

In November, California passed a sales tax increase to help the state's budget deficit. Now a Democratic Assemblyman is proposing that state workers get a 12th paid holiday, which will cost the taxpayers tens of millions. Am I the only one who would like to kick the crap out of this guy? What the hell is wrong with politicians? źródło

It is typical behaviour of people in power. They will raise the taxes to pay for their holidays. It works like this always and everywhere. It is the so called the physics of life.
Salt tax and Ghandi,
Tea tax and King George whatever,
Collapse of communism & socialism.

The same basis, the same principle.

And what can we do? Just observe and maybe educate others.

In Poland people in power raise taxes, as well.

They have their own elite welfare state. Sickens me. I think if our founding fathers saw what the US had become they would be calling for another revolution.

See Key dilemma of ruling.


 

2013.01.10 Czwartek

 

A jednak się myli

Krąży po sieci takie coś:

~Eye: Po katastrofie smoleńskiej nie wierzyłem w żaden zamach a Maciarewicza uważałem za ekstremalne wydanie oszołomstwa. Ale po 2,5 roku obserwowania Polski zmieniłem zdanie o 100%. Otóż co mnie przekonało:

1. Kompletny brak zainteresowania przez Polskę prowadzeniem jakiegokolwiek śledztwa. Wnioski komisja Millera przepisała żywcem z wniosków rosyjskiej komisji. Od 1 dnia lansowana była teoria - wina pilotów i pod końcowy wniosek napisano całą teorię.
2. Brak dostępu do wraku i czarnych skrzynek. Dostępne są jedynie nagrania na których w większości nic nie słychać. Nie ma telefonów ani niczego innego co należało do ofiar.
3. Komisja która podobno składa się z wybitnych ekspertów od katastrof oprócz 1 człowieka nie ma żadnych nazwisk. Są w niej politolog, socjolog - żadnych lotników czy fachowców od lotnictwa z wyjątkiem Laska. Chyba, że lista członków komisji jest tajna jak wszystko inne zresztą.
4. Kłamstwa na temat pracy ręka w rękę z rosyjskimi patologami. Okazało się, że nie było nie tylko pracy ręka w rękę ale w ogóle żadnej pracy. Rosjanie powrzucali szczątki ludzkie do trumien bez ładu i składu i to wszystko. Polaków tam nawet nie było. Człowiek który szykował grupę ekspertów zginął w wypadku zanim w ogóle dotarł do Smoleńska.
5. Mycie wraku (????!!!!!) - dowodu rzeczowego - wszyscy to widzieli - nikt nie zna odpowiedzi na pytanie - po co to robić jeśli nie w celu zacierania śladów.
6. Plaga samobójstw i dziwnych wypadków która zaczęła się od Petelickiego po tym jak ujawnił instrukcje premiera co mają wszyscy powtarzać jak mantrę (błąd pilota) Samobójstwa szczęśliwie omijają ludzi prorządowej komisji. Pecha mają ci którzy w jakiejś części podważyli oficjalną teorię.
7. Tony kłamstw i prób zwalania winy na Kaczyńskiego, Błasika i właśnie pilotów. Nie ma żadnych dowodów, że Kaczyński czy Błasik wywarli jakąkolwiek presję na pilotów. Zresztą sami ślepi nie byli - widzieli, że nie da się lądować - to samo widzieli piloci - no nie wiem jak inni ale ja wolałbym zaryzykować kłótnie z prezydentem i nawet utratę pracy niż pewną śmierć!!!!
8. Nikt nie wie dlaczego w Smoleńsku na lotnisku nie było żadnego transportu dla polskiej delegacji. Czyżby mieli jechać autobusem? Na to pytanie wielokrotnie zadawane oficerom BORu nie ma odpowiedzi. Jedyna jaka w takiej sytuacji przychodzi do głowy to, że oni już nigdzie nie mieli jechać.
9. Brak dostępu polskiej strony do kontrolera lotów w Smoleńsku (zniknął tego samego dnia wywieziony w nieznane przez Rosjan) i innych świadków. Brak dowodów z lotniska. Kamery nie działały a systemy łączności niczego nie nagrały. Oczywiście jak przy innych śladach to też w ogóle polskiej strony nie zainteresowało.
10. Wskazania na obecność materiałów wybuchowych - na początku próbowano przekonywać, że superczułe urządzenia warte ogromne pieniądze mogą pomylić trotyl z pastą do butów. Po wykonaniu eksperymentu w TV gdzie mimo przełączania, dostrajania itp sztuczek urządzenie się nie pomyliło (a wg producenta mylić się nie może - skoro wskazało że był trotyl to był) zmieniono śpiewkę i tłumaczy się, że nie mógł to być materiał wybuchowy z wybuchu - bo jakby był to by przecież wybuchł. Proponuję wywiad z Brunonem K niech wytłumaczy lemingom jak to działa - to ekspert i praktyk. Przy okazji wyszło szydło z worka, że nasza wspaniała ekspercka komisja - w ogóle w praktyce nie sprawdziła wraku.
11. Do tego należy dodać kolejną ciekawostkę - otóż wg popierających rząd tzw autorytetów (nie wiem dla kogo) rozwiązaniem problemu wniosków Maciarewicza jest .... wprowadzenie zakazu mówienia o Smoleńsku!!!!!!! Przypominam, że rzecz dzieje się w kraju należącym do Unii Europejskiej a nie w podrzędnym księstwie plemiennego kacyka afrykańskiego.

Można jeszcze parę innych rzeczy dodać. Ale wystarczy, że ktoś odpowie mi na te 11 pytań i może spokojnie wracać do opluwania Kaczyńskiego i PiSu. W przeciwnym razie liczba osób takich jak ja którzy do myślenia używają mózgu a nie TVNu i coraz bardziej przekonanych, że ta sprawa śmierdzi na kilometr będzie systematycznie rosła.

A jednak się myli - jesteśmy podrzędnym księstwem plemiennych kacyków. Ot choćby najnowsza zmiana przepisów rozliczania podatków - nic w niej nie ma z racji stanu. Racja stanu to korzyści dla wszystkich obywateli państwa - a tu znów wszyscy stracą, zarobią jednak na tym niewątpliwie urzędnicy, którzy od teraz będę mogli w o wiele prostszy i bezpieczniejszy sposób ścignąć karą każdego. Zresztą zmiana przepisów drogowych też idzie w tym kierunku.

Przepisy fiskalne zamiast uprościć niemiłosiernie komplikują, a drogowe, zamiast udrożnić ruch drogowy pozwalają na dowolną penalizację. I ciekawostka urzędnicy skarbowi mają o wiele lepiej niż policjanci. Tych drugich jak się złapie na łapownictwie mogą stracić pracę, ci pierwsi zawsze mogą się wyłgać, bo nie odpowiadają za przedmiot kontroli - mogą nie zauważyć, zwykle kwituja swoje raporty stwierdzeniem "w zakresie przeprowadzonych czynności", a nie "w zakresie skontrolowania takiego to, a takiego tematu".


 

2013.01.09 Środa

 

Lotnisko pod Berlinem

Usłyszałem w radiu jak korespondent z Niemiec opisywał sytuację gospodarczą u naszych sąsiadów, koncentrując się głównie na pracach wykonywanych za publiczne pieniądze. Powiedział, na przykład, że budowa nowego lotniska pod Berlinem jest opóźniona o około 5 lat, budżet jest już wyczerpany, a wiele z zastosowanych rozwiązań okaząło się zupełnie nietrafionych.
Czy polecą za to jakieś głowy? - zapytał korespondenta dziennikarz z Warszawy.
Głowy to nie, ale są już jakieś reperkusje. Burmistrz Berlina na przykład zrezygnował z prac w radzie nadzorczej spółki, która buduje to lotnisko. - odparł korespondent.

Pozostali dziennikarze przyjęli to do wiadomości i żwawo ruszyli do omawiania innych kwestii. A przecież w tym miejscu powinni głośno uwypuklić, z całą tą swoją dziennikarska swadą, jaki to wspaniały "biznes" (czytaj złodziejski proceder białych kołnierzyków) zastosował burmistrzunio: za publiczne pieniądze, którymi dysponuje, zlecił budowę lotniska, potem w jakiś cudowny sposób został członkiem rady nadzorczej wykonawcy. Czyli tak: miasto mu płaci za gospodarowanie pieniędzmi, on płaci firmie za budowę, a ta firma zwrotnie jemu wypłaca, za to, że on teoretycznie ją kontroluje. A jak kontroluje to już nam powiedział to korespondent z Berlina.

Chitro - jak mówią Rosjanie. Ale ciekawe dlaczego nie mówią o tym dziennikarze? Przecież walka z niesprawiedliwością społeczną a w tym wnikanie w tajniki niegospodarności jest ponoć ich jednym z celów głównych.


 

2013.01.08 Wtorek

***

 

Media

Na portalu polskaswiadoma.pl bardzo ciekawy wpis o mediach i generowaniu przez nie komunikatów naturalnie fałszywych:

Zestaw zawiera 28 pytań z portalu psychologia-spoleczna.pl, od bardziej prostych i wymagających mniej zastanowienia się, po te skomplikowane i wymagające przemyślenia sprawy. Co ciekawe – także oficjalna nauka – psychologia społeczna – potwierdza pośrednio wady systemu dwubiegunowego. Otóż mamy, dla przykładu, koalicję rządzącą i opozycję – ci sami ludzie od kilku dekad. Oficjalnie trwa między tymi obozami ostry spór. Zaś nieoficjalnie? Zarówno “koalicja” jak i “opozycja” są kontrolowane przez tę samą, potężną siłę. W poniższym opracowaniu w zabawny sposób zostały poddane analizie kłótnie między zwolennikami “koalicji” i “opozycji” – kupa śmiechu.

1. Czy na co dzień korzystasz z wielu rodzajów mediów?

Czy zdajesz sobie sprawę, że jeżeli oglądasz tylko jeden program telewizyjny, czerpiesz informacje z tylko jednej gazety lub słuchasz tylko wyłącznie wybranej stacji radiowej, to, nawet jeśli nikt nie próbuje Tobą manipulować, godzisz się na zamknięcie w pewnym kręgu informacyjnym?

2. Czy rozmawiasz z kimś o treściach, które przyswajasz przez mass media?

Tzw. „strategia potwierdzenia” polega na tym, że mamy tendencję nie tylko do filtrowania informacji, ale i do przyswajania tylko tych, które odpowiadają naszej wizji świata, a odrzucania wszystkich tych wiadomości, które ją podważają. Kolekcjonujemy wszelkie fakty, które poświadczają naszą koncepcję świata, a dyskredytujemy inne, zwłaszcza te mogące ją podważyć.

Dlatego właśnie warto porozmawiać z kimś, i to najlepiej z kimś takim, kto bez reszty nie popiera twojego zdania, sposobu myślenia. Dajesz sobie szansę na zniesienie „efektu stronniczej interpretacji”. Bo jeżeli tak nie robisz, to jesteś skazany tylko na zdanie własne i dziennikarzy, i nie możesz sprawdzić, jak zrozumiałeś to, co widziałeś i słyszałeś.

3. Czy wiesz, że nie tylko toczy się walka o Twoją uwagę, ale także o akceptację (komunikatów perswazyjnych), a w konsekwencji motywację do zmiany postawy?

Bez zawłaszczenia Twojej uwagi żadne działanie perswazyjne nie jest możliwe. Co skupia i absorbuje Twoją uwagę? Czy łatwo nią powodować dla dowolnej sprawy? Nie dość, że trzeba ją zawłaszczyć, to jeszcze – na dodatek – musisz łatwo zaakceptować informacje i mieć motywację do zmiany swojej postawy. Jak łatwo to uczynić w Twoim wypadku?

4. Czy wiesz, że filtrujesz informacje zgodnie ze swoimi wartościami i postawami?

Pozyskujesz informacje zgodnie ze swoimi potrzebami zarówno bardziej stałymi jak i chwilowymi. Masz określone preferencje do ich pozyskiwania z otoczenia. Można nawet mówić o specyficznym (mniej lub bardziej) profilu przetwarzania i pozyskiwania informacji, właściwym dla każdego człowieka. Czy wiesz jaki jest Twój profil pozyskiwania informacji?

5. Czy czujesz się specjalistą w tematach, które Cię szczególnie interesują i które śledzisz i oglądasz w telewizji?

Jakie ku temu masz przesłanki? Bo jeżeli rzeczywiście jesteś i uważasz się za speca od na przykład polityki czy ekonomii, wpłynąć na Twoje zdanie będzie trudniej.

6. Na ile czujesz się zaangażowany osobiście i emocjonalnie w poruszaną w programach tematykę?

Jeśli jesteś aktywnie zaangażowany w daną problematykę, to wówczas traktujesz sprawę nader osobiście i poświęcasz wiele czasu na myślenie o niej. Przy tak zaangażowanej postawie, każda sprzeczna z Twoim światopoglądem informacja zostanie bezzwłocznie uśmiercona.

A w myśl zasady spójności poznawczej, można doprowadzić do tego, iż na drodze analizy znajdziesz kolejne interpretacje, wspierające dotychczasowy punkt widzenia i dojdzie do pogłębienia postawy, która nie będzie miała wiele wspólnego z obiektywnym, w miarę świadomym wyborem.

7. Czy zdajesz sobie sprawę, że to, o czym i jak mówią w telewizji o danej sprawie, wcale nie oznacza, iż jest to pogląd słuszny i prawdziwy?

W „telewizji powiedzieli, pokazali”. Ty siedzisz w kapciach na kanapie, a tam w telewizji mówią jakieś niesłychane historie, ale czy to znaczy, że wszyscy tak uważają i to jest prawda? A gdyby nawet wszyscy tak myśleli, to przecież wcale ich zdanie prawdziwe być nie musi.

8. Czy wiesz, że ludzie, którzy mówią do Ciebie z ekranu telewizyjnego wcale nie muszą być ekspertami w sprawach, o których mówią?

Czy potrafisz wskazać, w oglądanej przez Ciebie debacie politycznej lub programie gospodarczym, kto jest (a kto nie jest) ekspertem, autorytetem i powiedzieć dlaczego tak uważasz, powołując się na obiektywne osiągnięcia danej osoby (np.: dorobek naukowy, zawód predestynujący do zabierania głosu w danej materii z pozycji eksperta)?

Że często niezrozumiały język, skomplikowane wywody i śmiałe formułowanie wniosków nie mają odbicia w rzeczywistości, a jedynie maskują ignorancję i są pokazem próżności?

Że w gruncie rzeczy, wcale nie są ekspertami w sprawach polityki, moralności czy wielu innych? To nie jest wcale takie proste. Musisz ostrożnie dobierać sobie autorytety.

Z drugiej strony: jak bardzo jesteś czuły na wszelkie tytuły przed nazwiskiem: dr czy prof.?

9. Czy zdajesz sobie sprawę, że przekaz telewizyjny wpływa na treści, które prezentuje?

Nie bez kozery mówi się, że mecz oglądany na ekranie telewizora to zupełnie inny mecz, niż ten sam na stadionie. Podobnie jest z wydarzeniami politycznymi i społecznymi. Zwłaszcza, iż często informacje są przemieszane z komentarzem.

10. Czy zdajesz sobie sprawę, że przychylny bądź nie stosunek prowadzącego program do poszczególnych zaproszonych gości, również może wpływać na Twój stosunek do nich?

Prezenter telewizyjny stacji ABC w USA nazwiskiem Jennigs, dzięki swojemu „rozjaśnionemu” obliczu, w dużej mierze wspomógł zwycięstwo Ronalda Reagana w trakcie wyborów prezydenckich w 1984 roku, kiedy ten rywalizował z Walterem Mondalem.

Zdaniem badaczy, wtedy kiedy mówił o tym właśnie kandydacie na prezydenta, jego twarz „rozjaśniała się”, dzięki czemu ci, którzy oglądali tę stację telewizyjną, oddali potem głos na kandydata republikanów (mimo, że ta stacja, wcale więcej niż inne, Reaganowi nie sprzyjała).

11. Czy zdajesz sobie sprawę, że sposób przedstawiana na ekranie telewizora gości, występujących w studio może wpływać na kształtowanie się Twojego przychylnego bądź nieprzychylnego stosunku do tej osoby, do reprezentowanej przez nią sprawy?

Nawet nie tyle możność częstszego zabierania głosu (co jest bardzo ważne!), ale także takie rzeczy, jak na przykład: sposób kadrowania, pokazywanie zbliżeń, itp., itd.

12. Czy zdajesz sobie sprawę, że to, co widzimy w serwisach informacyjnych, tj.: kolejność pojawiania się informacji, ich czas trwania, kontekst poprzednich i następnych informacji (hierarchia ważności spraw), wynika nie z czystego przypadku, ale że o tym ktoś decyduje?

Innymi słowy: układ wiadomości „nie tworzy się bynajmniej sam”, że stoi za tym człowiek lub raczej zespół ludzi, którzy w ten sposób „sprzedają” określoną wizję świata i swój system wartości.

Komentarz Jarek Kefir: nad programem typu “Fakty” czy “Wiadomości” które oglądają po 10 milionów ludzi, pracują dziesiątki specjalistów – sztaby psychologów, speców od PR, speców od neurolingwistycznego programowania, wspomaganych przez najnowocześniejsze technologie graficzne, syntezatory grafiki i mowy, a także przez sztuczną inteligencję (bardzo zaawansowane programy mające wbudowane dyrektywy odtwarzające reagowanie i światopogląd tzw “odbiorcy masowego” czyli 90% społeczeństwa).

13. Czy zdajesz sobie sprawę, że niektóre z osób, które przekazują komunikaty w mass mediach, robią to w sposób nie do końca uczciwy, erystyczny?

Po prostu w mass mediach są także sofiści i manipulatorzy (czasem robiący to z premedytacją a czasem nieświadomie), którzy wobec Ciebie używają całego swojego arsenału środków nieuczciwego wpływu.

14. Czy wiesz, że faktoidy (fakty prasowe) to inaczej mówiąc plotki?

Plotka to, jak wiemy, informacja, której nie możemy sprawdzić, a mass media są pełne właśnie takich wiadomości (czasem tylko dementowanych po cichu albo i wcale). Wierzysz plotkom, zwłaszcza, jeśli są zgodne z Twoimi oczekiwaniami i pasują do Twoich opinii, czy ich prawdziwość starasz się weryfikować?

15. Czy zdajesz sobie sprawę, że istnieją również w Tobie pewne automatyzmy psychologiczne, mające wpływ na podejmowane przez Ciebie decyzje?

Klasyką są reguły wywierania wpływu opisane przez prof. R. Cialdiniego, takie jak: reguła lubienia, podobieństwa, niedostępności, wzajemności, społecznego dowodu słuszności i autorytetu.

Na skutek (między innymi) działania ww. reguł, możesz „automatycznie” oceniać i podejmować decyzje merytorycznie, nie do końca uświadamiając sobie wagę i rolę pozaracjonalnych czynników, wpływających na Ciebie (bo kogoś bardziej lubimy, bo ktoś jest do nas bardziej podobny, bo ktoś coś dla nas zrobił). W odbiorze telewizji te reguły pełnią istotną rolę.

16. Czy wiesz, że informacje, które przyswajasz z telewizji czynisz „na podkładzie” uczynionym z innych informacji?

Czy zdajesz sobie sprawę z tego, iż nie analizujesz i nie przyswajasz nowych wiadomości w oderwaniu od tego, co już wiesz, tylko „na bazie” swojej dotychczasowej wiedzy i poglądów? Że stanowią one kontekst, na którym pojawiają się nowe informacje?

17. Czy wiesz, że mass media wpływają na Ciebie informacyjnie?

Mówią Ci, że dzisiaj pewnie będzie padać, więc zabierasz parasol do pracy; gdzie dzisiaj są korki, zatem wybierasz inną drogę, jakie jedzenie jest zdrowe, a jakie jest niedobre, więc… itp., itd.? Dostarczają Ci wielu życiowo potrzebnych (i zbędnych) informacji, które mają wpływ na Twoje życie.

18. I normatywnie?

To znaczy mają wpływ na twoje normy postępowania, począwszy od tego jak się ubierać, aby być trendy, po jakie zachowania w polityce są „politycznie słuszne”. Im bardziej sytuacja jest niejasna, tym większego znaczenia nabierają zachowania i oceny innych ludzi.

19. Czy wiesz, że oceniamy innych ludzi często zgodnie ze standardami wyniesionymi z mass mediów, a szczególne z programów telewizyjnych?

Czasem dotyczy to sposobu ubierania się, marki towaru czy też wyrażania się. Niekiedy jednak i spraw ważniejszych: do czego trzeba dążyć w życiu, co jest ważne, co moralnie dopuszczalne, a co naganne.

20. Czy wiesz, że w telewizji jest nadreprezentacja (proporcjonalnie więcej, niż rzeczywiście występujących w społeczeństwie) osób dominujących i życzliwych? Niemniej warto pamiętać, że w realnym życiu takich osób wcale tak wiele nie ma.

To jest właściwie zrozumiałe. Trudno sobie wyobrazić telewizję pełną jąkających się introwertyków, którzy nieśmiało i z ukosa patrzą do kamery.

21. Czy wiesz, że swoje życie często oceniamy w relacji do tego, co widzimy na ekranie telewizora?

Jest udane, bo pracujemy od rana do wieczora i konsumujemy to, co nam zaproponują w TV. Jeżeli mamy takie kłopoty, jak bohaterowie jednego serialu i takie same sukcesy, jak w innym filmie, to możemy wówczas odczuwać satysfakcję ze swego życia.

22. Czy zdajesz sobie sprawę z tego, że mass media namawiają do zachowań konformistycznych?

Tu jedna uwaga – często konformizm wcale nie jest taki zły (..) Ale często nam szkodzi, gdy tracimy autonomię i rezygnujemy z samodzielnego myślenia, zdając się na opinię stada (lub kogoś kogo uważamy za autorytet) w kwestiach istotnych życiowo (np.: zdrady, rozwodu czy wychowania dzieci).

23. Zdajesz sobie sprawę z innych mechanizmów i zjawisk psychologicznych, mogących zmienić Twoją postawę? Czy na przykład wiesz, jaki ma na nas wpływ dysonans poznawczy, czyli rozbieżność pomiędzy naszym obrazem świata a informacjami, jakie otrzymujemy z mediów, właśnie z TV?

Jeżeli, na przykład, dokonasz ważnego wyboru, otrzymując w zamian bardzo niewiele (na przykład dokonasz wyboru przy urnie do głosowania), to jest bardzo prawdopodobne, że będziesz potem jak lew bronił swojego zdania. Jeżeli ktoś Ciebie bardzo nastraszy, ma szansę na to, że bardzo zmieni Twoje zdanie.

24. Czy wiesz, że na to, co widzisz i rozumiesz mają wpływ Twoje emocje?

Czasem nawet większy, niż mógłbyś przypuszczać? Że możesz odrzucać i nie akceptować tych informacji, które budzą w Tobie silne negatywne emocje, a przyswajać łatwo i bezkrytycznie te, które rodzą emocje pozytywne? Również, jeżeli ktoś Cię wprawi w doskonały nastrój, to większą uwagę zwracasz na informacje pozytywne, a będąc w złym humorze – na informacje negatywne?

25. Czy wiesz, że uważasz, że inni są bardziej podatni na wpływ telewizji niż Ty i możesz łatwo przeceniać swoją odporność na nią?

Jest to tzw. „efekt trzeciej osoby”: sami uważamy, że nie podlegamy wpływom telewizji, ale ci „inni”, są jak najbardziej jej ulegli. A im bardziej różnią się ich sympatie polityczne od naszych, tym bardziej jesteśmy skłonni traktować ich jako swego rodzaj „telewizyjne zombi”, które zostało zmanipulowane za pośrednictwem ekranu domowego telewizora.

Znacznie oprawia nam to własną samoocenę, jednocześnie umożliwiając odpowiednie zdystansowanie się od tych „głupków” z drugiej strony politycznej barykady. Dosyć paradoksalnym skutkiem jest to, iż u obu skrajnych obozów (w końcu każda barykada musi mieć dwie strony) jest spotęgowana „czujność” wobec oddziaływania telewizji – trzeba „monitorować” programy z niej płynące, bo skoro tak potrafi wpłynąć na wrażenie siły…

26. Czy wiesz, że wiele spraw widzisz stereotypowo (wedle zasady, że blondynki są niezbyt mądre, rudzi są fałszywi, itd.), nawet nie zdając sobie z tego sprawy?

Że mass media uruchamiają w nas bardzo wiele stereotypów, które mają wpływ na nasze myślenie i postawy?

27. Czy wiesz, że jesteś „konserwatywny” poznawczo i niechętnie zmieniasz swoje już przyjęte postawy?

Raczej jesteś skłonny „pozostawać przy swoim” i nie jest łatwo zmienić Twoją postawę i wartości, a im są one ważniejsze, tym trudniej jest to uczynić. Czy łatwo zmieniasz swoją opinię w ważnej dla Ciebie sprawie?

28. Czy Twoim zdaniem masz jasny i zdecydowany system wartości, który pozwali Ci precyzyjnie i jednoznacznie odpowiadać na pytanie, co jest złe, a co dobre?

Pytamy o to, dlatego, że jest to jeden z najważniejszych czynników opierania się wpływowi, zwłaszcza wtedy, kiedy Twój system normatywny dobrze tłumaczy świat, który Ciebie otacza.

Źródło: http://www.psychologia-spoleczna.pl/


 

2013.01.04 Piątek

 

LOT

LOT dostał 400 mln zł. "Ze względu na nagłe potrzeby"
[http://www.tvn24.pl/biznes-gospodarka,6/lot-dostal-400-mln-zl-ze-wzgledu-na-nagle-potrzeby,297868.html]

Resort skarbu potwierdził, że udzielił PLL LOT 400 mln zł pożyczki na ratowanie spółki. - Prawdopodobnie, gdyby nie udzielono tej pożyczki, mogłoby być za późno na pomoc - powiedział Donald Tusk.

W komunikacie resortu czytamy: "20 grudnia 2012 roku została udzielona spółce PLL LOT pomoc publiczna na ratowanie w formie pożyczki i wypłacona w kwocie 400 mln zł".

O tym, że kwota 400 mln zł została spółce wypłacona przez MSP mówił już 21 grudnia 2012 r. przewodniczący związku NSZZ "Solidarność" w Polskich Liniach Lotniczych LOT Stefan Malczewski.

"Nagłe potrzeby LOT-u"

W czwartek podczas konferencji prasowej premier Donald Tusk powiedział, że LOT "ze względu na nagłe potrzeby uzyskał nie pomoc publiczną, a pożyczkę zwrotną".

- Prawdopodobnie, gdyby nie udzielono tej pożyczki, mogłoby być za późno na pomoc - powiedział szef rządu.

Powiedział też, że rząd czeka na decyzję Komisji Europejskie, która ma wydać lub nie zgodę ws. ewentualnej pomocy. - Nie będziemy ryzykowali pieniędzy podatników na przedsięwzięcia, które są nieopłacalne - zastrzegł premier. - Będziemy czekali na precyzyjne rekomendacje - dodał.

LOT w kryzysie

O przyznanie pomocy wystąpił do ministra skarbu zarząd przewoźnika. Portal tvn24.pl pisał o tej sprawie jako pierwszy. Aby dostać pomoc spółka musiała przedstawić plan ostrych cięć kosztów. Zakłada on m.in. zmianę form zatrudnienia i zwolnienia.

Odwołanie prezesa

LOT za 2011 r. odnotował 145,5 mln zł straty. W 2010 r. strata miała wysokość 163,1 mln zł. W bieżącym roku spółka planowała zysk w wysokości 52,5 mln zł.

Rada Nadzorcza PLL LOT odwołała ze stanowiska prezesa Marcina Piróga 13 grudnia. Rada poinformowała, że przyczyną podjęcia decyzji o zmianach w składzie zarządu była ocena dotychczasowej pracy prezesa i "funkcjonowania spółki w otoczeniu zewnętrznym i wewnętrznym". Wcześniej minister skarbu Mikołaj Budzanowski mówił, że oczekuje od rady wyciągnięcia konsekwencji personalnych.

Skarb Państwa ma 67,97 proc. akcji LOT, TFS Silesia - 25,1 proc., pozostałe 6,93 proc. należy do pracowników.

Ciekawe ile taki odwołany prezes zarabiał?

Ciekawe co za rok napiszą o następnym prezesie?

W locie działają te same mechanizmy co i w PKP - te firmy to maszyny dojące społeczeństwo z pieniędzy. Firmy są źle zarządzane, a latać naszymi samolotami jest po prostu wstyd - niewysprzątane samoloty i zjełczałe stewardessy.

Ciekawe, że zarobki pracowników spółek Państwa są niejawne. Ciekawe, że żaden z dziennikarzy nigdy nie napisze o złym zarządzaniu, ciągle tylko międlą o inwestorach strategicznych i różnego rodzaju dofinansowaniach.

Typowe przedsiębiorstwo państwowe: rentowność spada, poziom usług w najlepszym przypadku stoi w miejscu, a płace i zatrudnienie rośnie.

I jeszcze Robert Gwiazdowski na portalu wprost:

A jak to się ma do tego, że ostatnio LOT kupił Dreamlinera? Wtedy miał pieniądze, a teraz nagle ich nie ma?

Firma nie miała tych pieniędzy. LOT zamawiał Dreamlinery wtedy, kiedy wydawało się, że może być lepiej. Teraz te prawa umów leasingowych dreamlinerów wydają się być jedynym i głównym aktywem LOT-u. Poza tym nic więcej firma nie ma. A tym wszystkim, którzy w dalszym ciągu chcą bronić LOT-u należy jasno i dosadnie powiedzieć, że LOT będzie kolejną spółką, która skończy tak jak skończyły stocznie. Przypomnę, że stoczni też nie można było prywatyzować, bo miały pozostać polskie. LOT od listopada 2005 do lutego 2008 roku miał aż pięciu prezesów! Najdłużej urzędujący prezes sprawował swoją funkcję przez osiem miesięcy - a ten najkrócej przez dwa miesiące. No jak można zarządzać spółką w takich warunkach? LOT jest klasycznym dowodem na to jak fatalnym właścicielem jest państwo.

I jeszcze Tomasz Hypki na portalu onecie:

Tomasz Hypki uważa, że LOT-u nie było stać na zakup Dreamlinerów. W jego ocenie polski przewoźnik niedługo zbankrutuje, a nowe Boeingi 787 zostaną odsprzedane. Ekspert lotniczy przypomniał w rozmowie z radiową Jedynką, że 8 Boeingów 787 mogło kosztować około 1,5 miliarda dolarów.

Takie koszty przekraczają możliwości LOT-u i świadczą o złym zarządzaniu firmą. Przypomniał, że firmą od lat rządzą ludzie niekompetentni, bez przygotowania do pracy w branży komunikacji lotniczej.

Na dziś zaplanowano pierwszy atlantycki rejs LOT-owskiego Boeinga 787. Samolot ma zabrać pasażerów z Warszawy do Chicago. Nie tylko Polskie Linie Lotnicze mają problem z tymi maszynami. Linie All Nippon uziemiły 17 Dreamlinerów, Japan Airlines - siedem.