Polecam
Wyprawy
Lata poprzednie
Rok 2016
Rok 2017

Fizyka Życia - Dziennik

Rok 2015

2015.12.23

Środa

 

Walka z natłokiem komunikatów

Inicjatorem tego wpisu stało się pytanie młodego przedsiębiorcy:

Produktywność, organizacja, wzrost, rozwój, inwestycje... O tym mamy od cholery książek, kursów i speców. A znacie może coś o odpoczynku, relaksie itp?

Jacek Walkiewicz chyba o tym gdzieś pisał, czy mówił w kontekście Świąt, że teraz ich nie umiemy przeżyć, bo z piskiem opon hamujemy z maksymalnej prędkości, pośpiechu itp. I teraz zabiegany człowieku weź i siedź i odpoczywaj. I najlepsze - nie myśl o pracy. Bądź przedsiębiorcą i nie myśl...

Czyli może moje pytanie powinno brzmieć - macie jakieś źródła, które pomogą nie myśleć? nie, tvn to nie ten rodzaj, o który mi chodzi.

No cóż temat jest szeroki.

Najpierw przyczyny. Klasyfikacja czynników wywołujących kłębiące się w głowie myśli, a mówiąc cybernetycznie, komunikaty wydaje się prosta:

  • Trauma, szok: wypadek, któremu uległeś lub który komuś zafundowałeś,...
  • Stałe źródło zewnętrzne: ktoś kto próbuje cię wydoić (klient, rodzina, pracownik), upierdliwy sąsiad, stres, w który sam się wplątałeś (np. alpinizm), opresyjna sytuacja polityczna,...
  • Stałe źródło siedzące w Twoim wnętrzu: przerost aspiracji, niezrozumienie zjawisk, mylna ich interpretacja,...
Jak takich czynników jest za dużo, to wywołują... natłok komunikatów - zbyt dużo komunikatów krąży po systemie (czyli po Tobie) i go niszczy.

No cóż, pierwsze co przychodzi na myśl jako odpowiedź na problem młodego to pięć elementów samospełnienia, ale o nich za chwilę.

Tak na zdrowy rozum, walka z natłokiem komunikatów ma trzy składowe:
a/. pozbywać się tego co te komunikaty wytwarza, czyli ich przyczyny
b/. zastanowić się, czy sami nie stanowimy przyczyny natłoku komunikatów, co może wynikać np. błędnej interpretacji jakichś zupełnie nieistotnych zjawisk, i
c/. zwalczyć już po nas krzążące komunikaty

Pierwsze wydaje się trywialne: jeśli kogoś wkurza prowadzenie firmy to trzeba ją rzucić w cholerę... ale przecież wielu rzeczy nie da się po prostu rzucić. Dlatego też główny nacisk należy położyć na umiejętne tłumienie komunikatów i wyeliminowanie samego siebie jako źródła produkującego ich nadmiar. Pomaga w tym podejście naukowe, czyli zrozumienie na czym zjawisko polega i znalezienie na nie antidotum. Pamiętam jak bardzo stresowały mnie kontakty z jednym, zresztą jednym z najlepszych z jakimi przyszło mi pracować, pracownikiem. Odnosiłem wrażenie, że on zawsze stawia na swoim, że zawsze ugrywa to co chce. I co nie dziwne stresowało mnie to. Zajęło to kilka dobrych tygodni zanim zrozumiałem na czym to polega. W rozmowach bezpośrednich wszystko było OK, przegrywałem w kontaktach mailowych. W końcu zauważyłem, że cechuje je pewna prawidłowość. Ja jako człowiek szybki w działaniu, odpowiadałem na jego maile natychmiast, on na moje... po kilku dniach. Przyjąłem zatem ulubioną przeze mnie matodę walczenia z przeciwnikiem jego własnymi metodami. Przy czym do jego metody dodałem jeszcze jeden nowy element. Odpowiedź tworzyłem natychmiast, ale jej nie wysyłałem od razu, lecz zapisywałem do wysłania za kilka dni. Podczas tych kilku dni pracowała moja podświadomość, i gdy postanawiałem maila wysłać, czytałem go raz jeszcze i poprawiałem, a podświadomość podawała o wiele lepsze rozwiązania. W naszych kontaktach nastała równowaga, co przełożyło sie na lepszą współpracę.

Komunikaty powstają w nas jako normalna reakcja na bodziec. I tu od razu przypomina mi się wykład Macieja Węgrzyna, w którym omówił on jak powstają w nas (maszynach biologicznych) komunikaty:

  • Bodziec powoduje wrażenie bodźca {to już jest jeden rodzaj komunikatów},
  • Wrażenie bodźca daje wyobrażenie o sytuacji {innego rodzaju komunikaty},
  • Wyobrażenie o sytuacji odwołuje się do HPA. HPA to wbudowane genetycznie reakcje emocjonalne i wyuczone modele poznawczo-przewidywawcze,
  • HPA wypracowuje decyzje teoretyczne {komunikaty sterujące},
  • A decyzje to ciąg czynności, które mają doprowadzić do oczekiwanego efektu,...
Jak widać sporo jest miejsc powstawania komunikatów, ale tak być musi bo służą one do regulowania funkcjnowania obiektów żywych, jednak, jeśli jest ich za dużo to potrafia one zniszczyć system, po którym krążą.

Natura radzi sobie z problemem nadmiaru krążących komunikatów różnie. Zwierzęta na przykład śpią - zmniejszając tym samym dopływ bodźców i nie reagując na wewnętrzne komunikaty, które w końcu, podczas snu, same się wytłumiają. Społeczności ludzkie, przeładowane nadmiernymi i sprzecznymi ustawami i regulacjami prawnymi tworzonymi przez państwo, które paraliżują ich funkcjonowanie oczyszczają się przez rewolucje, podczas których eliminowane są: źródła komunikatów (zabija się rządzących i niszczy stworzone przez nich instytucje) oraz same komunikaty (zmieniane jest funkcjonujące do tej pory prawo).

To tyle tytułem wprowadzenia. Przejdźmy teraz do walki z komunikatami, czyli do:

  1. tłumienia już krążących,
  2. uodparniania się na docierające,
  3. ograniczania wytwarzania niepotrzebnych, i
  4. unikania tworzących ich źródeł.

Jak?

Tłumienie już krążących
W zasadzie odpowiedzi właśnie na to pytanie wszyscy oczekują. Jakaś magiczna pigułeczka i po kłopocie. Nie ma takiej. Można się upić i niektórym to pomaga, ale niestety na krótko, a efektem ubocznym może być uzależnienie się od tego lekarstwa. Najlepiej zająć się jakąś czynnością wymagającą koncentracji ale niewymagajacą myślenia - na przykład sprzątaniem. Wiem, że mało komu się to podoba, ale sprzątanie, długie spacery, jogging odstresowują. Jeśli nie lubisz myć kibla, to zważ, że porządkować można wszystko: ogródek, pokój, dokumenty, kuchnię, biuro, komputer... Można też na przykład postawić sobie cel zastępczy: dziś pobiję rekord w biegu na 10 km. Zaczynasz biec, koncentrujesz się na rytmie i pracy własnego organizmu i to... tłumi te twoje cholerne komunikaty...
Pamiętam, że w stanie wojennym uspokajało mnie uczestnictwo we mszy świętej. A sparawiało to: przytłumione oświetlenie, monumentalna architektura sakralna, spokój wnętrza kościoła, stały rytuał z ekspresyjną muzyką organów, wrażenie znajdowania się w obszarze eksterytorialnym, niezależnym od opresyjnych i głupich władz i wreszczie bycie w grupie ludzi, ze strony których nie groziło mi żadne niebezpieczeństwo.

Dobre też są rozrywki umysłwe takie, na przykład jak krzyżówki lub sudoku.

Inną metodą jest przykrycie stresujących komunikatów innymi. Na przykład wciągające kino lub zmuszająca do podrygiwania muzyka. Dobre jest spotkanie z kimś kogo lubisz i masz do niego zaufanie. Raz, że możesz się wygadać, dwa posłuchać o problemach innych.

Wstyd powiedzieć ale mam kilku niepełnosprawnych znajmych, i każdy kontakt z nimi odstresowuje mnie na zasadzie "zobacz jak ci dobrze". Warto poszukać w swoim otoczeniu takich ludzi i ich poznać. Generalnie niewiele potrzeba, by im w jakiś sposób pomóc: podrzucić samochodem, coś ofiarować, do czegoś zmotywować. Tego typu dobre uczynki też tłumią szalejące w tobie komunikaty i uodparniają na kolejne.

Metodami, które stosuję najczęściej, bo uważam je za najskuteczniejsze są:
A/. wyczerpujący trening prowadzący do działania na granicy moich możliwości. "Walcząc o życie" zapominam o wszystkim, bo wtedy organizm nie ma już czasu głupoty. Z kolei po trenigu kiedy zaczynają działać endorfiny czuję się mocniejszy, jak jakiś Waligóra czy Wyrwidąb, a to też powoduje, że lepiej radzę sobie ze zjadliwymi komunikatami.
B/. przypominanie sobie najciekawszych chwil mego życia, kiedy było mi dobrze, kiedy czułem się wolny, silny, taki nie do zniszczenia. Chwil i widoków z nimi zwązanych. Ostatnio przebrałem swoje zdjęcia z kilku lat i wybrałem z nich około 200 takich widoków. Wrzuciłem je wszystkie jako co godzinę zmieniające się tło w moim komputerze i codziennie widzę ich kilka. To naprawdę pomaga!

Uodparnianie się na docierające
Jeśli za bardzo siedzisz w jakimś temacie to już tylko to może ciebie mocno stresować. Otrzymujesz bodźce z jednego źródła, a kroplom ulega i skała. Dlatego też warto żyć w zgodzie z pięcioma elementami samospełnienia. Jeśli chcesz być szczęśliwy musisz być w miarę tak samo aktywny na następujących kierunkach:

  1. Rodzina
  2. Praca
  3. Aktywność sportowa
  4. Działania prospołeczne
  5. Zdobywanie wiedzy
Kolejność jest dość istotna. Prowadząc firmę zauważyłem, że dobrymi kierownikami/dyrektorami są osoby zamężne/żonate, mające dzieci. Po pierwsze dlatego, że rodzina, już sama w sobie, to poletko do zarządzania, a bardzo wiele obowiązków trzeba realizować samemu, po drugie dlatego, że dzieci to czynnik narzucający tematy, które, uwaga, muszą być rozwiązane. Tu nie ma miejsca na powiedzenie szefowi "Zrobiłbym to, gdybym..." tu trzeba na sygnale jechać do szpitala, bo nasza pociecha, w ramach eksperymentu poznawczego, wlazła na bosaka w żarzące się ognisko i oparzyła sobie stopy. Wrzask, ból i płacz, a ty menadżerze musisz problem załatwić. A jak musisz to wyzwalasz swoją inwencję i energię z najniższych swoich pokładów, z takich, o których nawet nie miałeś pojęcia, że je masz. Gdy dzieci podrosną musisz nauczyć się je motywować, jeszcze później musisz poradzić sobie z idiotycznym młodzieńczym buntem, a każdy taki przymus cię uczy. Później te umiejętności przydają się w pracy.

Sport to konfrontacja, konfrontacja bezwzględna - na 16 (160, 1600) zawodników tylko jeden jest mistrzem. Przegrałeś, z reguły obwiniasz za to wszystkich i wszystko dookoła, a powinieneś wyłącznie siebie. Powinieneś zapytać: "Co zrobiłem, że umoczyłem? Co mam zrobić by wygrać następnym razem?". Sport i rodzina uczą pokory, uczą systematyczności, uczą treningu i wreszcie dawania z siebie wszystkiego. Spójrzcie na mistrzów sportowych - młodzi, dopiero kandydaci na mistrzów, wściekają się, wygrażają niebiosom i rzucają, np. tenisiści, rakietami. Prawdziwi mistrzowie, już tego najwyższego poziomu, są w pełni opanowani i skoncentrowani, eksplodują emocjami dopiero gdy już wygrają. Tak samo jest w pracy. Jak już znajdziesz właściwe odpowiedzi na to jedno najważniejsze pytanie "Co ja mam zrobić by moja firma miała więcej dobrze płacących klientów?" będziesz takim właśnie mistrzem.

W działaniach prospołecznych oczywiście tracisz, bo to ty dajesz nie oczekując nic w zamian. Ale to tylko teoria. Tego typu działania wzmacniają, a poza tym masz możliwość kontaktu z innymi ludźmi lub zrobienie "dobrego uczynku", który też w jakimś stopniu oczyszcza Ciebie ze stresów.

Uczyć trzeba się przez całe życie. Trzeba być ciekawym wszystkiego. A dysponując wiedzą z wielu dyscyplin naukowych można dokonywać uogólnień i odkrywać analogie. Ja sam napisałem swoją "Fizykę życia" - monografię na temat ogólnych praw rządzących życiem ze szczegółowym wytłumaczeniem jak ono, w warunkach Ziemskich, mogło powstać. Bo..., w co trudno uwierzyć, obserwowałem zachowania pracowników i klientów mojej firmy i bardzo dużo czytałem. Źródła wiedzy są po znikomych kosztach powszechnie dostępne - warto z nich czerpać.

W ogóle warto mieć jakąś pasję lub hobby. Dzięki nim można zanurzyć w zupełnie innych sparwach niż te, które nas stresują.

Zwalczanie mechanizmów niepotrzebnego wytwarzania nadmiernych komunikatów.
Jednym ze sposobów jest przemyślenie sprawy i zrozumienie jak to działa. Pamiętam jak to się stało, że przestałem się bać podczas wspinania. Stałem na końcach palców, mając pod sobą kilkaset metrów pustki, i asekurowałem partnera. Przed chwilą pokonałem na granicy odpadnięcia bardzo trudny fragment skalny. Zdawałem sobie sprawę, że mogłem "pierdolnąć", a to mogło skończyć się różnie, nawet i exitusem. Dręczyło mnie to, ale... pomyślałem sobie, że jeśli będę się bał to tu i teraz to absolutnie mi to w niczym nie pomoże, a wręcz przeciwnie będzie mnie to paraliżowało podczas dalszej wspinaczki. "A zatem brachu nie myśl o strachu, bo to może cię zabić" tak sobie pomyślałem, i... i już nigdy w górach się nie bałem. Oczywiście zdarzało się, że budziłem się w nocy zlany potem, bo śniły mi się konsekwencje ewentualnego odpadnięcia lub lawiny, ale w górach byłem rozważny i spokojny.

W przemyśleniu i zrozumieniu pomagają pytania zaproponowane przez Kartezjusza:

Co się stanie, jeśli to zrobię?
Co się nie stanie, jeśli to zrobię?
Co się stanie, jeśli tego nie zrobię?
Co się nie stanie, jeśli tego nie zrobię?

Nierzadko mam kłopoty ze spaniem. Kładę się o 22.00 budzę o północy i widzę wskazówki zegara pokazujące pierwszą, drugą, trzecią... Nie wolno wpadać w panikę: "Oj co to będzie? Nie mogę spać." Kiedyś usłyszałem, że Margaret Thatcher wystarczały 3-4 godziny snu na dobę. Nawet nie sprawdzałem tej wiadomości, ale skoro jej wystarczały, to i ja nie muszę długo spać. W czasie bezsennych nocy albo czytam, albo rozwiązuje sudoku, albo po prostu leżę po ciemku i próbuję mentalnie przenieść się w relaksujące mnie miejsca na świecie: góry, klify nadmorskie, skałki, bagna, lasy...

Przedsiębiorcy muszą patrzeć daleko w przód i analizować bardzo wiele wariantów. Pracują w sposób nadążny, a to wymaga ciągłych przemyśleń, podejmowania decyzji, które w wielu przypadkach okazują się nietrafionymi oraz ryzykowania. A to stresuje. Biznesmeni ponoć umierają o wiele wcześniej niż przedstawiciele innych grup zawodowych. W zasadzie w firmie rzadko zdarzają się okresy bez problemów, zwykle zawsze "coś" się dzieje.

W usunięciu stresów, których źródłem jest firma pomagają osoby, z którymi możesz przedyskutować swoje problemy. Na przykład żona, ona jest po tej samej stronie barykady co i Ty, albo kolega, też businessmen, on zrozumie nierzadko doradzi. Od czasu do czasu warto pójść na szkolenie zewnętrzne, co prawda ono już samow sobie może być źródłem stresu, szczególnie gdy prowadzi je jakiś gamoń, ale zwykle po kilku szkoleniowych wtopach uczymy się wybierać szkolenia atrakcyjne. Na jednym z wykładów na temat metodologii prowadzenia projektów od wykładowcy uzyskałem cenną wskazówkę. Otóż na zebraniach firmowych zwykle co drugi tydzień dochodziło do kłotni lub awantur. Wszyscy uważali, że to "Szef, czyli ja, kłócę się z X-em" oczywiście ja uważałem, że to X wszystko inicjuje. Przedstawiłem problem wykładowcy, a on od razu na to: "Ma pan do czynienia z typowym blokerem - osobą, której nie interesują sprawy merytoryczne, lecz tylko swoją własną pozycja, tego typu osoby bardzo szybko wchodzą w konflikt i używają metod emocjonalnych odrzucając argumenty merytoryczne. "Co mam zatem zrobić, ten facet bowiem rozwala mi co drugie zebranie?" - zapytałem. "Wywalić z pracy." - padła odpowiedź. Zastosowałem metodę mniej radykalną, prosząc X-a o nie przychodzenie na zebrania. Awantury się skończyły, a X, niedopuszczajacy do siebie informacji, które mu się nie podobały po pewnym czasie zawalił własny dział i w rezultacie sam odszedł.

Jedną z metod relaksowania się są różnego rodzaju ćwiczenia odstresowująco-wzmacniające: joga, medytacja, słuchanie szumu fal lub śpiewu ptaków. Trudno mi cos na ten temat powiedzieć, bo takich metod nie stosuję, jeśli słucham to hard-rocka lub muzyki tanecznej, jeśli ćwiczę to na granicy mozliwości i do mocnego spocenia się. Zapewne ćwiczenia trzeba dostosować do swojego charakteru.


 

2015.12.22

Wtorek

 

Coś się dzieje II

Na onecie tytuł:

Sondaż IBRiS dla Onetu: nieznacznie więcej zwolenników ponownych wyborów do Sejmu

Kwestia przedterminowych wyborów do Sejmu wyraźnie dzieli polskie społeczeństwo - tak wynika z sondażu IBRiS sporządzonego dla portalu Onet. Według badania, nieznacznie więcej Polaków negatywnie ocenia prace obecnego Sejmu i opowiada się za ponownymi wyborami.
[Źródło]

I pierwsze komentarze a la longue:

~marco : Moi pradziadkowie walczyli z bronią w ręku o wolną Polskę w Powstaniu Wielkopolskim z Niemcami, a jeden z nich również z bolszewikami w 1920 roku. Mój dziadek walczył we wrześniu 1939 z Niemcami o wolną Polskę, o niepodległość Polaków. Do 28 września bronił Warszawy na Woli. Jeśli będzie trzeba to i ja będę się bił o wolność Polaków i Polski mojej ojczyzny. Moi synowie też będą się bili, ich koledzy również , moi zresztą też. Nie próbujcie więc zdrajcy POLSKIEJ racji stanu nawet myśleć o zamachu stanu !

~Niedoczekanie : Nawet nie dali temu rządowi 100 dni, a już chcą nowych wyborów. Zorganizowali od razy zmasowaną medialną nagonkę nie dając żadnych szans na dobre zmiany. Ludzie opamiętajcie się - wyraźnie widać że chodzi tu o odzyskanie władzy i utraconych przywilejów (tj. chcą powrotu do koryta i ciepłych posadek), a nie o dobre rządy służące Polsce i jej obywatelom. Ponadto paniczna histeria opozycji wywołana jest strachem przed pociągnięciem do odpowiedzialności i rozliczeniem wszystkich afer zamiatanych pod dywan. Wciągają was w tą histerię - chcecie "umierać" za ich niecne i nikczemne knowania w imię wąskiego partykularnego interesu nielicznych tzw. bardziej równiejszych niż pozostali równi w demokracji???

~ela : cos sie chyba szykuje rzad jeszcze nie zaczal rzadzic tak naprawde a nas juz przygotowuje sie do nowych wyborow !to mi wyglada na zamach stanu !i widac juz golym okem kto macza w tym brudne lapska !establiszment elyty i bankterzy nie moga pogodzic sie z utrata koryt !czy ludzie naprawde chca aby Petru rzadzil?czy zdaja sobie sprawe do czego by doszlo ilu znich nie przetrwaloby rzadow petruszenki?przeciez to widac golym okiem ze ten czlwiek nie mialby litosci w oskubywaniu zwyklego ciezko pracujacego Polaka !a ci slabsi po prostu jego rzadow by nie przezyli!

~prawda zwycięży : To jest SKANDALICZNE! Nawet sugerowanie ludziom takich tematów jest zwykłym draństwem i niegodziwością! TO JEST WŁAŚNIE ZAMACH STANU, to co wyprawia prasa, TV i sługusy obcych mocarstw. Własną matkę sprzedacie dla kasy! Jesteście draniami i działacie na szkodę Polski i :Polaków! Szykujecie oszukańcze sondaże po to, żeby móc sfałszować ewentualne wybory! Łobuzeria, która przegrała i boi się uczciwej władzy! Robicie wszystko, żeby nie ponieść konsekwencji swoich zdradzieckich działań! Ale to się wam nie uda!

~Krakus : NIEPRAWDOPODOBNE.
Mam prawie 70-kę, od pół wieku jestem świadomym obserwatorem i uczestnikiem wydarzeń. To co dzieje się teraz wokół nas jest dla mnie chyba najcięższym doznaniem. Jest gorszy sort Polaków !. To współcześni targowiczanie, łotry judzące, siejące nienawiść i zgorszenie. Panująca obłuda, egoizm, cynizm i zakłamanie, nie liczenie się z niczym i nikim dla osiągnięcia swoich? małych celów wprawia w osłupienie.
ŻĄDAM od prawowitych władz naszego kraju, aby natychmiast użyły WSZELKICH !! środków, aby nie dopuścić do rewolty, która jest JAWNIE naszych oczach przygotowywana.

~olo : Trzeba uważać na Petru i PO. Im już nie zależy na narodzie, a chcą tylko przejąć państwo, by poddać je całkowicie grupom wpływów. Marzy im się władza, nietykalność, przywileje, kasa - a dla nas przewidzieli niewolnictwo. Dziwi mnie wysokie zaufanie i poparcie dla Petru. Lata propagandy w III RP zrobiły swoje - wyprały skutecznie mózgi i zohydziły niezależne myślenie w dużej części narodu. Przykre. Nawet są naiwni którzy myślą, że Petru to świeża krew, a to że on i Pihowicz i im podobni to wieloletni działacze Unii Wolności to już za trudne do przyswojenia. Myślałem, że po komunie zaczęło odbudowywać się niezależne myślenie, że już ludzie nie będą łykać ściemy - a jednak. Żeby samemu się pchać zarządcy niewolników w łapy? Smutne...

~metal : Apel do PIS: trzymać się ustalonego kursu, nie ulegać szantażom i nagonce. Po prostu robić swoje i o tym informować jak najwięcej, bo medialne szczujnie na razie są o krok do przodu przed wami. Świadczą o tym manifestacje komitetu obrazy demokracji, który przez 8 lat kpiny z demokracji a'la PO_PSL, siedział cicho pod ciepłą wodą z kranu.

~Zwykly Polak. : Nie dajcie sie ludzie wkrecic sondażom i komentarzom robionym przez " najemnikow ", mafia ktora do ostatnich wyborow miala wladze w kraju - zrobi wszystko aby zdyskredytowac demokratycznie wybranego Prezydenta i Nowy Sejm , nie cofna sie przed niczym. Kukiz z Pisem i Duda musza dzialac razem aby ta batalie wygrac, Mafia " zaminowala " Trybunal K. i inne instytucje. Nie dajcie soba manipulowac ! Jesli Pis I Duda sie nie sprawdza to wybierzemy innych w kolejnych wyborach za 4 lata. Nie wyciagajcie pochopnie wnioskow , mafia - kierujaca Po I NOwoczesna - zatrudnia najlepszych socjotechnikow, manipulatowrow i psychologow > Nie dajcie sie im omamic !

~maria do ~!!!!!!!!!!!!!!!: Soros już przeznaczył 150 mln. Kto to jest Soros myslę, że spora część ludzi wie. Zydzi zawładnęli Ameryką to co za filozofia wyprowadzić Polaków na ulice. Ale wówczas zgodnie z ich już przedwojennym głosem "wasze ulice nasze kamienice" pozostaniemy już na tej ulicy, tak jak to zrobili z Ukraińcami. Nie pozwólmy sobie tego zrobić, brońmy naszego rządu, mimo, że dla wielu to nie wymarzony ale oni chcą coś robić.

~Józek : Onet to niemiecki portal i zrobi wszystko, by realizował się tu niemiecki scenariusz, tzn. taki, który idzie po linii niemieckich interesów w Polsce. Pierwszy krok to powoływanie się na sondaże, które są robione w sondażowaniach funkcjonujących na zasadzie: pomóżmy swoim kreując rzeczywistość według naszego interesu. Coraz mniej podoba mi się ten Onet. Robi się z niego niemiecka szczekaczka. Myślę, że wielu ludzi zaczyna to coraz lepiej wiedzieć.


 

2015.12.19

Sobota

 

Coś się dzieje

Radosław Sikorski: to awanturnictwo, które nam bardzo szkodzi

- Demokracja to coś, o co nasi dziadkowie walczyli, a dziś trzeba jej bronić. Demokracja to nie tylko większość, ale także szacunek dla trójpodziału władzy i niezależności sądów – powiedział Radosław Sikorski, który pojawił się na demonstracji zorganizowanej przez Komitet Obrony Demokracji przeciwko działaniom rządu w sprawie Trybunału Konstytucyjnego. - To awanturnictwo, które nam bardzo szkodzi w wizerunku zagranicznym – dodał odnosząc się do działaniom PiS ws. TK.
[Źródło]

Komentarze internautów są jednoznaczne:

~anzelm : Ludzie, na tym forum w tym szmatławskim Onecie wyrażamy swoje o pinie a ta banda robi swoje, gdyby nie te kłamliwe media to oszuści byliby już na śmietniku historii a tu widać, mają się dobrze, do tego ci cyniczni hipokryci śmią "walczyć o demokrację"..jaka qr...a demokracja?pełowska demokracja???
lemingi nie potrafią kumać i wychodzą na ulice bo tak im religia każe ale może kiedyś się opamiętają. Myślę, że Kaczyński powinien przyspieszyć rozliczenie tych ośmiu tłustych dla PO lat, odbić z rąk ośmiorniczkowych telewizję publiczną i zacząć uświadamiać lud, a zwłaszcza lemingów, co tak naprawdę sie dzieje w Polsce i z Polską

~chłodnym okiem : Liderom się nie dziwię. Walczą o swoje interesy. . Lecz czy Ty przeciętny uczestniku pikiety wiesz o co chodzi ? . Czy znowu Ci wmówili , że jak ich posłuchasz to będziesz ich kolegą ?. Założę się , ze każdy przeciętny namówiony nie wie o co chodzi . Ale krzyczy . Bo tam jest np. Lis z TV. Bierze około 80000 zł za swój program . Tak osiemdziesiąt tys zł. Na tydzień. On walczy o swoje. I to aby np. Twoja córka , wnuczka nie dostała wsparcia na dziecko. Bo jemu mogą zabrać uznając że jest to nieuczciwe. Aby miała lepsze życie. W sprawiedliwym kraju. Zanim znowu pójdziesz zastanów się. Potem będzie Ci wstyd przed sąsiadami , rodziną.

~www : Czego Broni Petru , PO , SLD ;

- Afera taśmowa;
- Afera hazardowa;
- Afera wyciągowa;.
- Afera stadionowa;
- Afera autostradowa;
- Afera stoczniowa;
- Afera AmberGold;
- Afera Elewarru;
- Afera z informatyzacją MSW;
- Afera z budową gazoportu w Świnoujściu oraz dostawami gazu z Kataru;
- Afera z budową elektrowni atomowej (od 5 lat trwa "wybieranie" jej lokalizacji, a kasa dla zarządów specjalnych spółek);
- Afera z opóźnieniem publikacji przez Rządowe Centrum Legislacji ustawy o rajach podatkowych;
- Grabież Polakom połowy oszczędności emerytalnych zgromadzonych w OFE (153 mld zł);
- Wydłużenie obowiązku pracy (wieku emerytalnego) o 7 lat u kobiet i 2 lata u mężczyzn;
- Ciche przyzwolenie dla banków okradających kredytobiorców przy pomocy tzw. denominacji (fikcyjnej zresztą) do innej waluty, uporczywe ignorowanie dyrektyw unijnych dot. tego problemu;
- Drastyczny wzrost zadłużenia kraju (z 530 mld zł do blisko 1 bln zł);
- Podniesienie VAT-u na wszystko;
- Podwyższenie o 1/3 składki rentowej (ZUS) dla przedsiębiorców;
- Zamrożenie na 8 lat kwoty wolnej od podatku, kwot uzyskania przychodu oraz progów podatkowych;
- Podniesienie akcyzy na paliwo;
- Likwidacja ulg podatkowych (budowlana, internetowa);
- Zmniejszenie o 1/3 zasiłku pogrzebowego;
- Wprowadzenie nowego podatku paliwowego - tzw. opłaty zapasowej;
- Nałożenie na Lasy Państwowe haraczu w postaci podatku od przychodu (a nie dochodu!);
- Prace nad wprowadzeniem podatku katastralnego;
- Prace nad wprowadzeniem podatku smartfonowego i tabletowego;
- Prace nad wprowadzeniem podatku audiowizualnego;
- Przyjęcie zabójczego dla polskiej gospodarki pakietu klimatycznego;
- Przyjęcie ustawy o ograniczeniu dostępu obywateli do informacji publicznej;
- Przyjęcie ustawy o ograniczeniu wolności zgromadzeń;
- Przyjęcie ustawy o "bratniej pomocy" (tzw. ustawa 1066);
- Spuszczenie w sejmowym klozecie kilku milionów podpisów złożonych pod obywatelskimi inicjatywami referendalno-ustawodawczymi;
- Utajnienie raportu o nieprawidłowościach w ZUS do jakich doszło w latach 2008 - 2013;
- Próba nocnej zmiany Konstytucji RP, która umożliwiłaby sprzedaż Lasów Państwowych;
- Doprowadzenie do tragicznego stanu publicznej służby zdrowia (czekanie po kilka lat na wizytę u lekarza specjalisty);
- Podpisanie z Rosją niekorzystnej umowy gazowej (najdroższy gaz w Europie);
- Blisko 3-letni paraliż legislacyjny w sprawie wydobywania gazu łupkowego;
- Drenaż Funduszu Rezerwy Demograficznej;
- Wyprzedaż majątku narodowego za ponad 65 mld zł (w tym spółek strategicznych takich jak Azoty Tarnów);
- Ograniczenie potencjału militarnego;
- Brak przemyślanej i suwerennej polityki zagranicznej;
- Rozrost biurokracji (sto tysięcy nowych etatów);
- Wszechobecny nepotyzm i kolesiostwo (tysiące stanowisk opłacanych z publicznej kasy dla platformianych kolesi);
- Postępujące rozwarstwienie społeczne i dorżnięcie tzw. klasy średniej”.

Oto cała prawda o PO

~Od dawna zero tematów w TV o gospodarce tylko TK dotychczas a obecnie zaczyna się CEK, ludzie już to do ~PZPR od 1988: Społeczeństwo już odczuwa mdłości od tych medialnych podsycanych tematów. Gospodarka Polaków interesuje a nie medialne manipulacje! To MAS-MEDIA głównego nurtu są inicjatorem podsycającym do AWANTUR …

Wszystkie media sympatyzujące z partią przegranych śpiewają na jedną nutę: krytykować, atakować, przekłamywać, dezinformować, dręczyć itd. … Te same media partii przegranych nie piszą o niegospodarności poprzedników, nie mówią o długu jaki PO zadłużyła kraj i zostawiła Polakom do spłacenia, etc., etc. … TVPO_lizodupy_INFO tylko biegają po korytarzach sejmowych szukając sensacji by na antenie informację zmanipulować i przekłamać.

~pacjentka : Przez 8 lat łamali prawo, obżerali się ośmiorniczkami na nasz koszt, zawłaszczali majątek Polaków, służyli obcym interesom, dewastowali i wyprzedawali Przemysł, Banki, Handel itd. i była to Demokracja !!! Jak dziś czas rozliczeń i odcięcia ryjów od koryt to skowyt !!! Kilometrówki rozliczone ? Jakieś afery wyjaśnione ? NIE !!! Za to zamówiona dostawa Islamistów na koszt podatnika, któremu płaci się grosze, czekającego latami w kolejce do specjalistów, lub operację konieczną natychmiast.

~zal : Zyja w palacach, marmurach, biora olbrzymie pieniadze, premie, sami sie nagradzaja za nic nierobienie, a ten niedoinformowany lud, idzie jeszcze walczyc o nich, sami zyjac w nedzy!! Trzeba miec cos z glowa nie tak!!
Czy ktos sie zastanowil, z czego dorobili sie takich majatkow? Przez 8 lat ludziom niezle wyprano mozgi, wpajajac im, ze tylko jedna jedyna grupa w Polsce moze zyc dostatnio, a reszta niech im odda ostatnia koszule, I oni to robia, ida na ulice manifestowac w ich obronie!!! Odbieraja swoim dzieciom szanse na lepsza przyszlosc. Zgroza bierze, co z tymi umyslami sie porobilo.

~janko muzykant : Rosnący dług publiczny w wysokości ok 1 bln zł który musimy spłacić to sprawa najcięższego kalibru kwalifikująca się do Trybunału Stanu. Nawet Balcerowicz który niedawno przed tym ostrzegał całkowicie zmienił zdanie i się zeszmacił. Kto ustanowił TK ma prawo go odwołać. Kto ustanowił Konstytucję ma prawo ja zmienić.
Nie słuchajcie tego stada oszustów i pseudo demokratów. Bronią tylko swoich żłobów.

~iza do ~Kler: to stwierdzenie (zal ) nie ma nic wspólnego z zazdrością ...,Jeśli ktoś otwiera swój biznes ,niech zarabia miliony na miesiąc ,ale z państwowych ,z pieniędzy podatnika należy się rozliczyć co do śledzia albo dorsza .

~patriota : Sikorski zapomniałeś co mówiłeś na taśmach o Amerykanach spadaj do nich na loda

~ff : CO panie Sikorski, ciężko się pogodzić z tym że nie ma już ośmiorniczek za państwowe pieniądze i trzeba żreć za swoje???

~Beszczelni złodzieje : Sikorski!!!!! Ty to lepiej oddaj to co przejadłeś w tej drogiej restauracji!!!!! Zero wstydu!!!! Poprostu dno!!!! Mniej niż zero!!!!!

~Fuciu : Panie Radosławie dopóki nie przeprosisz Naród za swoje postępowanie i nie zwrócisz wszystkich nienależnie pobranych pieniędzy z kasy państwa, to nie masz moralnego prawa w imieniu tego Narodu oceniać obecnej władzy.
Nasi dziadowie nie walczyli o demokrację, w wydaniu Radka. Kaczyński obecnie dla Radzia jest be, Kopacz też be, zachodzi pytanie do kogo się teraz by podpiąć czy nie o to chodzi panie Radku? W mojej ocenie jest pan DYZMĄ a nie opoką polskiej polityki i najlepiej dla nie nich pan zniknie całkowicie ze sceny politycznej na zawsze.

~BBC do ~www: Masz rację, najwyższy czas odciągnąć od koryta pookrągłostołowy, skompromitowany układ. Pomuniści i resortowe dzieci w mediach teraz podnoszą larum, że "demokracja zagrożona". Kazać im czytać Twoją listę grzechów PO codziennie w ramach pacierza, albo jeszcze lepiej, za karę przepisywać 100 razy...Niestety, więcej niż połowa Polaków to wtórni analfabeci funkcjonalni, którzy nie czytają porządnych, opiniotwórczych tygodników, nie mają własnych przemyśleń i emocjonalnie, owczym pędem reagują powtarzając frazesy z TVN czy TVP. Do tego worka należy włożyć też większość celebrytów-aktorów, piosenkarki, dziennikareczki itp. To o takich głąbach między innymi myślał Jarko, gdy mówił o Polakach "gorszego sortu". Będę wdzięczna za twoją opinię.

~wolak do ~chłodnym okiem : 19 grudzień 2015 = 1 września 1939 . Ten sam agresor. Wtedy armaty , dziś gazety i internet

~Polak : Radosław Sikorski: to awanturnictwo, które nam bardzo szkodzi-to znaczy komu ?"nam"a wam,to jestem w stanie zrozumiec Radeczku,a osmiorniczki smakowaly za nasze pieniadze???????????

~ryszardw : "Łagodny skadinąd liberał, kiedy straci wladze i pieniądze , staje sie bestią zdolna do kazdej niegodziwości"
Alexis de Tocquwill
Dzieki panu wiem kim byli ludzie ktorzy rozwalili I Rzeczpospolita.


 

2015.12.18

Piątek

 

Churchill, a podatki

 

 

Twierdzę, że naród, który próbuje dojść do dobrobytu poprzez nakładanie podatków na samego siebie przypomina człowieka, który stoi w wiadrze i próbuje się podnieść za jego uchwyt.

Winston Churchill


 

2015.12.06

Niedziela

 

Budżetowa choroba

Rewolucja w Poczcie Polskiej. Listonosze dostaną... tablety

XXI wiek wkracza do Poczty Polskiej. Spółka wyposaży listonoszy i kurierów w ponad 5 tysięcy tabletów i smartfonów. Ma to ułatwić odbiór przesyłki od listonosza. Dodatkowo listonosze będą posiadać terminale do przyjmowania płatności. To nie koniec zmian - w placówkach pocztowych zostanie zamontowanych także 1500 padów do potwierdzania odbioru przesyłki.
[...]
I tu jest drugie dno rewolucji technologicznej na Poczcie Polskiej. Bo oprócz ułatwienia codziennej pracy listonosza, mogą oni zostać obarczeni dodatkowymi zadaniami - sprzedażą ubezpieczeń lub innych produktów finansowych. Tablety będą do tego idealnym narzędziem.

[Źródło]

~Karol Zach. : Chyba nikt z zarządu Poczty nie widział jak wygląda praca listonosza... Pracowałem przez rok na Poczcie Polskiej jako listonosz - potrzebowałem umowy o pracę. Wnioski jakie wyciągnąłem z tej pracy wystarczyłyby na niejedną pracę magisterską. To jest po prostu totalne wykorzystanie człowieka. Nie dziwię się teraz, że dostaję awizo bo listonosz wrzucił je do skrzynki nie mając możliwości dostarczenia przesyłki - po prostu nie ma na to czasu.
Teraz opiszę jak to wygląda. Listonosz przychodzi do pracy na godz. 7 do pracy - do godz. 9-10 trwa sortowanie przesyłek przez listonosza. A teoretycznie od godz. 14 do 15 rozliczenie się z nich (poleconych) Następnie wychodzi w teren. Zabiera ze sobą przesyłki - często się zdarza, szczególnie w okresie świątecznym, że nie jest w stanie zabrać wszystkich (50% z nich to druki reklamowe). Średnia lista poleconych dla listonosza to ok. 1oo sztuk. Ile tych poleconych dostarczy w 4 h pracy? Przyjmijmy, że na dostarczenie jednego poleconego (biorąc pod uwagę również czas przemieszczenia potrzeba ok. 5 min) wychodzi ok. 12 na godz. więc faktycznie dostarczyć jest ok. 60 poleconych przesyłek. Zdarza się jednak, że jeżeli np. Wspólnota czy Spółdzielnia przesyła informację o czynszu poleconych tych poleconych jest 3 razy więcej czyli ok. 300 przesyłek) - wówczas doręczalność jeszcze bardziej spada. To nie jest tak, że ktoś od razu otwiera drzwi i podpisze - "proszę pana, a kto Pan jest? Proszę Pana, a co tam może być? Czy ja to mogę odebrać... Nie wiem, zadzwonię do męża czy on to chce. Proszę poczekać minutę... Niech Pan poczeka dziecko tylko uspokoję i podpiszę... dlaczego Pana wczoraj nie było z tym listem... ja tym długopisem nie podpiszę, zaraz przyniosę mój" - i człowiek czeka jak głupi bo stara się być uczciwy. Przez rok pracy nie zdarzyło mi się skończyć po 8 h pracy prawie nigdy. Standardowo spędzałem tam 10 h chcąc uczciwie wykonać swoje obowiązki - a i tak nie byłem w stanie dostarczyć wszystkich przesyłek. Zdarzało się, że pocztą zwykłą roznosiłem w sobotę (dzień wolny) bo nie byłem w stanie dostarczyć jej w normalnych czasie pracy - oczywiście nikt za to nie zapłacił. Pomimo tego dostałem 2 skargi - jedną, że nie pukałem, pomimo, że lokatorzy byli w domu - gdzie na 100% pukałem. I drugą - gdzie wydaje mi się, że dzwoniłem domofonem - ale nie dam sobie głowy za to uciąć - akurat w tym bloku miałem kilka przesyłek i być może rzeczywiście nie zadzwoniłem do adresata, choć wydaje mi się to mało prawdopodobne. Na pewno kogoś jeszcze przegapiłem, lub wrzuciłem mu przesyłkę na zezwolenie, bo wydawało mi się, że ją ma - a np. miała jego małżonka.
Wielu listonoszy korzysta z usług osób trzecich przy dostarczaniu przesyłek - szczególnie poczty zwykłej - ktoś z rodziny pójdzie z nim w teren i powrzuca zwykłe przesyłki, bo jest np. okres świąteczny i listonosz musiałby zostać do 20 w terenie. Wnioski są takie, że listonosz który stara się dobrze wykonywać swoją pracę, nie ma możliwości wykonania jej w 8 h - szczególnie, że w terenie spędza tylko 4h?. Do tego jeżeli dojdzie jeszcze sprzedasz ubezpieczeń, kredytów... Nie rozumiem tego - to jest po prostu niewykonalne.
Teraz na całe szczęście pracuje również na Poczcie, tylko w innym kraju. I tutaj też zaczynałem jako listonosz. Ale to zupełnie inna bajka.

To nie jest post w obronie listonoszy - znam takich którzy nie powinni nimi być, ale post o głupocie zarządu. Po prostu obciążony listonosz nie jest w stanie jeszcze oferować i sprzedawać kredytów. Ten kto wymyślił nigdy nie pracował na Poczcie, tylko dostał nominację z partyjnego stołka.

~PAN52 : Tylko patrzeć jak listonosze zaczną się zwalniać. Rotacja jest spora bo nowi listonosze przychodzą i odchodzą po paru miesiącach w najlepszym przypadku bo nie dają rady.
Listonosz nie dość że ma taką ilość listów że z tym sobie nie daje rady, to jeszcze ma sprzedawać gazety ,książki, znicze , słodycze, musi szukać między czasie na zawieranie umowy ubespieczenia, zakładanie kont bankowych, kredytów, no i jeszcze dochodzą ulotki między czasie i spisywanie liczników gazu, Teraz będzie miał jeszcze tablet i czytnik płatności. W zamian nowa kara w wysokośći 1850zł za zgubiony list. Wnioski każdy może wyciągnąć sam.
Ile z tych czynności można wykonać w ciągu dnia pracy. Za nadgodziny nikt nie płaci.
Więc ludzie nie dziwcie się że listy nie przychodzą na czas. Listonosze starają się jak mogą ale ile człowiek może pędzić na złamanie karku żeby te wszystkie czynności wykonać.

~zxcvv do ~Karol Zach.: Pocztę trawi budżetowa choroba - tysiące kierowników i dyrektorów i minimum pracowników.
Na poczcie jedna babka w okienku która przyjmując list waży go, stawia 1-3 pieczątki, potem w jakimś rejestrze coś zapisuje, potem wklepuje do kompa, potem na kasę, nakleja kilka znaczków....chore. A tłum ludzi wkurza się że tak długo to trwa. Listonosz w moim mieście spisuje liczniki gazu. Teraz jak mu dojdzie sprzedaż ubezpieczenia i tak jak w banku BĘDZIE MUSIAŁ sprezdac określoną ilość, nie będzie miał czasu na swoją pracę czyli dostarczanie listów.
Chory kraj chorych ludzi.

~xyz : proponuje zacząć od długopisów służbowych bo sami musimy kupować dla siebie oraz dla klientow.
Często otwarte jest tylko jedno okienko ponieważ brakuje pracowników.
Główny nacisk kładzie się na sprzedaż towarów który jest sprzedawany na poczcie: książki, słodycze, gry, kalendarze i inne pierdoly- premie są zabierane za niewykonanie planu sprzedazowego, pracownicy zarabiają po 1300zł- wpycha sie W nich wszystko co tylko mozna . -POCZtA JEsT Na PLUSIE OD PIECIU LAT?????? Pracownicy o jakichkolwiek podwyżkach mogą zapomnieć, plany premiowe są ustawione tak że ze premii też nie dostaniesz- już wiem na co idą pieniadze-na elektronizacje usług!!!-co za dziadostwo! kompletny brak planu motywacyjnego dla pracowników- ktoś tu miał rację że poczta się zwija a nie rozwija

~11223344 : Ludziska kochane za te wszelkie przemiany ktoś bierze niezłą kasę a płaci klient - zmiana kolorystyki, wystrój (na gorsze, bo pomniejsza powierzchnię dla klienta), a oferta typowej poczty pod psem (podpaski,gazety, reklamy i inne cuda są ważniejsze niż to do czego poczta została stworzona). Już dziś opłata jest wyższa niż w niektórych bankach a znaczki droższe niż u bogatych sąsiadów. Mam w rodzinie pracowników tej instytucji na stanowiskach szeregowych i wyżej więc wiem co piszę.

~listowy : Jestem listonoszem w "starej" dzielnicy Poznania. Mój rejon ma 85 "bram" (wejścia główne + oficyny) na czterech ulicach. Swój rejon znam jak własną kieszeń (wiem kto nie mieszka, kto jest w pracy, znam skróty i często "specyficzne" systemy numeracji (kto zna kamienice ten wie o co chodzi)) a już teraz praca zajmuje mi 7-10 godzin.
Dojdą "sądówki" i praca wydłuży mi się o jakieś 2-3h minimum, dojdą inne rzeczy takie jak właśnie to inkasowanie, spisywanie gazu etc. i z moimi 85oma bramami dojdzie mi minimum kolejna godzina... taki poniedziałek, który "robię" teraz w 10 godzin będę zmuszony zrobić w... 14?
Ja bardzo lubię swoją pracę na rejonie, lubię ludzi, a ludzie lubią mnie i dobrze się w tej swojej pracy czuję, ale jak dołożą mi te wszystkie obowiązki to ta praca stanie się nie do zrobienia bez oszukiwania klientów (awiza bez próby doręczenia etc.) na czym stracą klienci, ja (moja opinia) i w końcu marka Poczty Polskiej.
Jeżeli chcą wprowadzać tego typu "innowacje" i "rozwinięcia" to proszę bardzo, ale mój rejon musieliby podzielić na 2 rejony po 40-pare bram co wiązałoby się z zatrudnieniem kolejnego pracownika (dziesiątków tysięcy kolejnych pracowników), ale tego nie zrobią bo nie po to zwolnili od 10 do 25% doświadczonych pracowników w poprzednim roku w "programie dobrowolnych odejść" by teraz pozatrudniać nowych.
Świństwo straszne robią klientom i nam (listonoszom i paniom w okienkach), bardzo przykre to jest, że chyba będę musiał sobie poszukać innej pracy, bo oszukiwać klientów by zrobić rejon w rozsądnych godzinach nie zamierzam.

Pozdrawiam


 

2015.12.05

Sobota

 

Urzędniczy skok na kasę

Najbardziej zadłużona gmina w Polsce prosi o pomoc Billa Gatesa

- Wystąpiliśmy do fundacji Billa Gatesa z prośbą o pomoc finansową - poinformował Wacław Micewski, wójt Ostrowic, czyli najbardziej zadłużonej gminy w Polsce. To ostatnia szansa, by uniknąć likwidacji zadłużonej na 33 mln zł gminy. Wcześniejsze działania podejmowane przez wójta - organizowanie zbiórek internetowych oraz zapożyczanie się w parabankach - nie przyniosły oczekiwanego efektu.
[Źródło]

~jan : Bill nie pomaga nieudacznikom a rozwiązaniem jest zarządca komisaryczny .W USA miasteczko o liczbie 5000 mieszkańców zatrudnia dwie osoby Burmistrza nieetatowego i jedną urzędniczkę, która załatwia wszystkie sprawy mieszkańców łącznie ze sprawami paszportowymi a Burmistrz ponieważ ma firmę budowlaną w wolnym czasie w zależności od potrzeb siada na spychacz i robi różne prace na rzecz gminy. Więc zamiast podania o kasę do Billa proponuję zreorganizować gminę na wzór amerykański i zadłużenie zniknie na pewno.

rc712 : A jak tam radni sobie radzą? A wójt podniósł sobie uposażenie po ostatnich wyborach?
Jak się ma coś do utrzymania i wpływy to się tak trzeba rządzić by starczyło.
Jak nie ma szans na zwiększenie dochodów to tnie się koszty własne (wydatki, pensje, etaty).
Tu widać było myślenie, że zaciągamy kredyty, które spłaci ktoś inny.

~prowiantx : No a może zacząć dlaczego tak zadłużono i winnych osądzić. Jak rolnik zostanie zadłużony to przyjdą i nawet ciągnik zabiorą. A typy na posadach jak Rostowski w rządzie tuska tylko zadłuży a włos z głowy i tak nie spadnie. Nie powinno być ratunku dla takich zadłużeń sołtys do paki a teren przejmuje inna gmina. żadne solorze nie powinny wykupować gminy

~BBC do ~hihi: A gdzie były organy kontrolne (RIO)??? A od czego jest prokuratura ?? żeby tak zadłużyć gminę. Decydentów, którzy pobierali kredyty bez pokrycia nie pytając się mieszkańców powinno się pozamykać i skonfiskować im mienie.

~hihi do ~BBC: Tak się nauczyli że jadą na kredytach. Chyba czas z tym skończyć? Może tych u góry też trzeba zacząć rozliczać gdzie kasa znika?

~Obłudnicy : Likwidacja "gminy" znaczy likwidację KORYTA, nie miejscowości.


 

2015.11.29

Niedziela

 

Poparcie

Podobnie było z merem Moskwy Jurijem Łużkowem. Zaraz przed odwołaniem go w 2010 roku popierało go 72 proc. społeczeństwa. Dzień po tym, jak go zdjęli miał już 2 proc.

To cytat z mojego ulubionego Suworowa.


 

2015.11.28

Sobota

 

Broń demograficzna

Na początku przyczyna i skutek. Jeden z internautów zauważa:

~Diego : Kiedy patrzę na czasy w jakich DZIŚ żyjemy to ogarnia mnie POTĘŻNA nostalgia za latami 80tymi XXw. Jaki wówczas świat był piękny. Moim zdaniem dla ludzi mieszkających POZA komuną to były najpiękniejsze czasy:

1. Bez wszechobecnego terroryzmu,
2. Bez napływających różnej maści emigrantów w stolicach Europejskich
3. Zdecydowanie mniejsza przestępczość
4. Bez tylu konfliktów zbrojnych
5. Bez panoszących się ponad miarę dewiacji i podobnych ruchów
6. Na Zachodzie Europy generalnie był największy dobrobyt i S P O K Ó J!!!

A teraz???

No właśnie, czy stan dzisiejszy nie jest czasem wynikiem stanu poprzedniego? Według mnie eksperyment Calhoun'a dobitnie pokazuje, że tak.

A teraz już do głównego tematu - broni demograficznej:

~metter do ~HeH:
To proste. Trzeba odrzucić hedonizm i wygodnictwo. I tak się będzie żyło wystarczająco przyzwoicie. Oczywiście przy wsparciu powszechnie wyszydzanym 500 zł/dziecko było by łatwiej lecz zobaczmy ile już jest ujadania na ten temat i to w sytuacji kiedy kalifat puka do naszych bram!. Ale ludziom to nie wystarcza bo nie mają żadnych wartości. Ich krąg zainteresowań to jaranie się nowym srajfonem, nieustanne wczasy i programy typu "Top model" czy "Gwiazdy tańczą na rurze". Europa a my z nią to społeczeństwa "dla których panem jest brzuch a chlubą to czego powinni się wstydzić". To stara dewiza mająca 2 tys. lat (inteligentni wiedzą czyjego autorstwa) i jak widać zawsze aktualna.

Sam mam dwójkę dzieci które wymagają przede wszystkim mojego czasu a nie kasy, ale wiem, że ma to sens bo nowe życie zawsze ma sens. Ale wokół siebie mam bardzo częste przypadki 1 dziecka "z wygody" a i nierzadkie przypadki braku dzieci z tego samego powodu. Do tego żałosne tłumaczenie że nie potrzebują nawet opieki na starość bo ulokowali w "funduszach". Tylko czy w kalifacie ktoś im coś wypłaci z tych funduszy?
To nie kasa na dzieci jest problemem. Przypomnijcie sobie za jakie pieniądze wychowali nas nasi rodzice, a ich nasi dziadkowie. Problemem naprawdę nie jest kasa (a tą jak widać można skutecznie wywalczyć od rządu który ma w końcu rozwiązywać nasze potrzeby za nasze pieniądze) tylko właściwe spojrzenie i właściwe priorytety. Ale jeśli nowa sukienka z Zary, nowe auto czy kariera albo kolejny do niczego niepotrzebny fakultet jest ważniejszy od posiadania dziecka czyli własnej przyszłości to właśnie nadchodzą ci którzy pokażą całej Europie że jest dokładnie odwrotnie.

Wystarczy spojrzeć na nieodległą historię. Kiedy Serbki w Kosowie kończyły drugi fakultet i zachłystywały się wygodnym życiem, muzułmanki rodziły właśnie siódme dziecko. Zanim się Serbowie obejrzeli stanowili w Kosowie mniej niż 10 % populacji, a chora Unia postawiła kropkę nad "i" odrywając ta kolebkę narodowo-religijną od Serbii. To był pierwszy taki przypadek użycia przez muzułmanów broni demograficznej w Europie i jednocześnie pierwszy eksperyment chorego lewactwa w Europie. Teraz lewacy zamierzają eksperymentować na własnych społeczeństwach chociaż mają małą zagwostkę z takimi Węgrami czy Polską. Ale lewactwo się mocno zdziwi bo wg muslimów chrześcijanin czy żyd ma jeszcze szansę przeżyć jak będzie płacił podatek "takiję" natomiast ateistom i postępowcom z LGBT po prostu ucinają „postępowe” ale niestety puste łby.

P.S.
Jak daleko w debilizmie dotyczącym polityki rodzinnej zabrnęło nasze państwo pokazuje przykład mojej znajomej. Rodzina z 4 dzieci. Właściciele ogromnej i bogatej firmy, ludzie ciężkiej pracy i jednocześnie sukcesu. Dzieci przypilnowane, świetnie się uczące. W powiatowym ośrodku pomocy społecznej zakwalifikowani „z automatu” jako rodzina zagrożona patologią! Nie ruszymy z miejsca jeśli nie będzie odwrotnie i za patologię nie uzna się braku dzieci lub posiadania tylko jednego (pomińmy względy medyczne i losowe i skupmy się na tych co mogą a nie chcą mieć bo tych jest zdecydowanie większość). Dotąd dopóki społeczeństwo nie zrozumie, że 1 dziecko w rodzinie oznacza ubytek 50% populacji w ciągu zaledwie jednego pokolenia, dotąd nie mamy szans na to aby nie powstał tutaj kalifat. A muslimy przypilnują żeby ich dzieci nie pracowały na wygodnickiego „postępowego europejczyka” któremu się nie chciało pomyśleć o rodzinie i zdobyć na odrobinę poświęcenia nawet dla własnych dzieci. To nie agitacja, lecz zwykła arytmetyka. Jak ktoś „postępowy” ma inne wyliczenia to czekam.

To tak ładnie opisane powyżej zjawisko Fizyka Życia nazywa modelem Żywe Walczy. W modelu tym rozrodczość jest jednym z parametrów.

Ponownie, to co opisał i ten internauta dowodzi słuszności wniosków wynikających z eksperymentu Calhoun'a


 

2015.11.27

Piątek

 

"Prosty chłop ze wsi"

~prosty chlop ze wsi do ~ANDY:
"Jakosc" reklam swiadczy o swiadomosci narodu a nie pazernosci portalu.
Gdyby narod mial rowno po sufitem, to nikt by nie marnowal pieniedzy na reklamowanie nauki jezyka obcego w ciagu kilku dni. Skoro sa takie reklamy, to mozna z tego wyciagnac tylko jeden wniosek, a mianowicie taki, ze sa tez bezmozgowce, ktore w to wierza. To dosc proste do zrozumienia, wiec raczej narzekaj na swoich znajomch, jesli oczywiscie w to wierza. Gdybys przypadkiem takich nie mial, to masz powody do zadowolenia, ze reprezentujesz te bardziej swiadoma mniejszosc.


 

2015.11.23

Poniedziałek

 

Korupcja - cecha pewnej klasy systemów

~mm : Korupcja z definicji dotyczy tylko rządu i urzędów. Prywatne firmy jeśli chcą dawać lub brać łapówki to ich sprawa. CBA zamiast szwendać się po prywatnych firmach niech zajrzy do ministerstwa finansów i sprawdzi kto i za ile otrzymuje umorzenie zaległości podatkowych. Albo do ministerstwa spraw wewnętrznych i sprawdzi jak pieniądze są wyprowadzane przez lipne kontrakty na usługi informatyczne których nikt nie potrzebuje. A z rzeczy mniejszego kalibru ale totalnie powszechnych to radzę zajrzeć do każdej samorządowej jednostki zajmującej się budownictwem i urbanistyką. Prawdopodobnie za każdym pozwoleniem i każdą decyzją stoi łapówka wymuszana przez urzędników nawet w sytuacji gdy wszystkie wymogi formalne do jej uzyskania są spełnione. To prawo jest korupcjogenne bo pozwala urzędnikom na takie zagrywki.


 

2015.11.21

Sobota

 

Speech motywacyjny

Nie ma łatwych przeciwników. Są tylko tacy, z którymi się często i wysoko wygrywa. Ale pamiętajcie, absolutny champion tenisowy Roger Federer przegrał na igrzyskach w Seulu z gościem, z którym wcześniej wysoko wygrał wszystkie osiem spotkań.

Przeciwnik, to przeciwnik! Naszym celem jest wygrana.

Wysoka wygrana

Ale, jeśli stracicie koncentrację to możemy wysoko... przegrać.

Koncentrację traci się po pierwsze: gdy się kogoś niedocenia lub przecenia.
Pamiętajcie zatem - przed wami poważny przeciwnik!

Po drugie, koncentrację traci się: gdy się łatwo wygrywa, wtedy przychodzi zawrót głowy od sukcesu.
Pamiętajcie, jak będziecie wysoko prowadzić zróbcie wszystko by oddalić od siebie euforię. Pomyślcie sobie tak: wygrywanie może mnie zdekoncentrować, nie mogę sobie na to pozwolić. Wygrywam OK - w takim razie koncentruję się by wygrać pewnie i wysoko!
W stylu mistrza świata - zero pomyłek!.

Po trzecie, koncentrację traci się: gdy przeciwnik zdecydowanie ze mną wygrywa.
To nic nie znaczy! Grałem z Arturem na kasę do 5-u. Przegrywałem 0 do 4, a wygrałem 5 do 4.
W kryzysie trzeba się pozbierać i skoncentrować.
Nie wolno ani za bardzo się cieszyć, ani za bardzo pognębiać. Emocje won! Zawodowcy trzymają je na wodzy.

Pilnujcie byście nie grali za szybko, utrzymujcie to samo tempo i tę samą procedurę strzałów, zarówno łatwych jak i trudnych. W tym celu Skowerski po każdym strzale podchodzi do stołka i talkuje szczytówkę, żeby ochłonąć.

Nie rozpamiętujcie ani porażek, ani sukcesów. Skoncentrujcie się wyłącznie na jakości swojej gry.

A jeśli się posypie, zapomnijcie o tym i pozbierajcie się na nowo. Już to przecież przerabialiście i świetnie się udało!

Pamiętajcie, przed wami przeciwnik, który zawsze może wywinąć wam numer.
Ale przeciwnik, z którym można wygrać.

Oto nasz cel na dziś:

  • rozwaga i koncentracja
a one dadzą wysoką wygraną!

I teraz prywatnie:

  • Ventyl i Rafa macie tendencje do rozpędzania się - postarajcie się to opanować.
Przyszliście, zobaczyliście, zwyciężcie!


 

2015.11.16

Poniedziałek

 

Władza

Nowa broń policji w walce z piratami drogowymi - prawie 500 urządzeń

400 fotoradarów, 20 rejestratorów przejazdu na czerwonym świetle, 29 odcinkowych pomiarów prędkości oraz 29 urządzeń mobilnych - to nowa broń polskiej policji do walki z drogowymi piratami. System ma być w pełni sprawny już za kilka tygodni. - Pierwsze mandaty zostaną rozesłane do końca roku - zapewnił Marcin Flieger z Centrum Automatycznego Nadzoru nad Ruchem Drogowym.
[źródło]

~upiorny :
a kto odpowie za straty materialne i śmierć tych, którzy zginęli na mającym niby zapewnić bezpieczeństwo rejestratorze przejazdu na czerwonym świetle?!!! Miejscowość Mroków na krajowej 7-mce, Spanikowany kierowca osobówki w momencie zapalenia się żółtego zaczął hamować i być może by zdołał tylko tyle, że jadący za nim TIR nie miał już szans i kierowca osobówki zginął na miejscu!!! Dlaczego tak się bronią przed ostrzeganiem wcześniejszym o zmianie światła, dlaczego likwidują takie systemy jak pulsujące zielone światło przed załączeniem żółtego czy sekundniki informujące o czasie do zmiany światła?! Ano po to żeby skroić kierowców z kasy a nie po to żeby poprawiać bezpieczeństwo!!! Pod płaszczykiem hasła "bezpieczeństwo" odbierają nam stopniowo podstawowe wolności a my dajemy się manipulować i sami wyzbywamy się tej wolności pod pozorem jedynie zapewnienia bezpieczeństwa. To dotyczy także szerszej sfery choćby straszeniem terroryzmem. Państwa i narody całe tracą instynkt samozachowawczy pod wpływem nacisków i realizowania planu przejęcia władzy przez "rząd światowy" a szarych ludków przerabiają na bezwolne bydło!

~robert do ~Polak: Masz racje to nie tylko ograniczenie swobod obywatelskich ale ciche "okradanie" kierowcow zeby pieniadze przeznazcac na swoje "doboroczynne" cele czyli np. podwyzki i nagrody dla urzedasow i sluzb mundurowych zeby mogli wykazac sie pomyslowoscia (determinacja) do jeszcze wiekszego okradania ludzi... Jezdze pod rogach w USA i nikt nie czycha tam na kierowce zeby mu wlepic mandat.... co nie znaczy ze policja nie funkcjionuje owszem i funckjonuje i to SUPER w porownaniu do polskiej "milicji" stajacej w krzkach... nie ma takich kombinacji wszystko jest jasne (czytlene) i proste dla kierowcow i nie ma "pulapek".... nie ma tez takich sytuacji ze swiatlo z zielonego na czerwnoe zmienia sie w ciagu 4 sekund....


 

2015.11.14

Sobota

 

!!!

01:23 Do dwóch eksplozji doszło w piąatek wieczorem w pobliżu stadionu Stade de France na przedmieściach Paryża, gdzie wieczorem rozgrywano mecz Francja - Niemcy. Ze stadionu ewakuowany został m.in. prezydent Francji [...].
01:30 Do jednego wybuchu miało dojść w barze, ale świadkowie mówią o dwóch głośnych eksplozjach. Według nieoficjalnych informacji, były to samobójcze ataki terrorystyczne. Policja nie wpuszcza nikogo na teren stadionu. Nikt też nie może wyjść na zewnątrz, na płycie stadionu zgromadzili się zdezorientowani widzowie, którzy oglądali wieczorny mecz. Policja zapewnia, że stadion jest ochraniany.
01:31 Pół godziny temu zakończył się szturm policji na salę koncertową Bataclan w Paryżu, gdzie terroryści uwięzili zakładników. Według informacji AFP, zginęło ok. 100 osób.
02:01 Policja zastrzeliła dwóch terrorystów i ujęła jednego. Według nieoficjalnych informacji jest on powiązany z Państwem Islamskim. Inne źródła podają, że nie żyje trzech zamachowców.
02:03 Mieszkańcy informują, że nie działa paryskie metro, a po mieście można przemieszczać się tylko taksówkami. W związku z zamachami w Paryżu policja zaleciła wszystkim mieszkańcom pozostanie w domach i wychodzenie na ulice wyłącznie w razie konieczności. Wcześniej podobne zalecenie wydały władze miejskie stolicy Francji. Pierwsze doniesienie mówiły w sumie o 18 ofiarach śmiertelnych, ostatnie informacje potwierdzone przez francuskie media dotyczą 140 osób, które zginęły.
02:04 Prezydent Francji [...] został ewakuowany ze stadionu Stade de France i nadzorował akcję z ministerstwa spraw wewnętrznych. Tuż przed północą ogłosił stan wyjątkowy. Zapowiedział zamknięcie granic Francji, aby ująć napastników, kontrole i przeszukania. Prezydent zażądał też wsparcia wojskowego w celu zapobieżenia kolejnym atakom. Mieszkańcy muszą być też przygotowani na utrudnienia w podróżowaniu po kraju.
02:04 MSZ podało, że mimo serii skoordynowanych zamachów w Paryżu ruch lotniczy i kolejowy we Francji odbywa się normalnie. - Lotniska nadal funkcjonują. Transport lotniczy i kolejowy będzie zapewniony - głosi komunikat MSZ.
02:11 Prezydent w swoim wystąpieniu przed salą koncertową zapowiedział "bezlitosną walkę" z terrorystami.
02:15 Z całego świata płyną kondolencje dla Francuzów. - To jest atak nie tylko na naród francuski, ale też na ludzkość i wartości, które nam są bliskie - powiedział prezydent Barack Obama, komentując serię ataków w Paryżu. - Ta sytuacja po prostu łamie nam serce, tu w USA - podkreślił.
02:17 118 osób zginęło w sali koncertowej Bataclan - poinformował wicemer Paryża.
02:20 Francuska policja potwierdza, że zastrzelonych zostało trzech napastników. Czwarty zginął podczas ataku samobójczego.
02:23 Belgia wprowadziła kontrole graniczne w ruchu drogowym, kolejowym i lotniczym z Francją - poinformował rzecznik rządu w Brukseli. Rzecznik rządu podkreślił, że Belgia nie zamyka swoich granic a jedynie wprowadza kontrole osób przybywających z Francji.
02:47 Paryż jest opustoszały, miasto zamarło, nie jeździ komunikacja, nawet taksówek nie widać - relacjonuje na antenie TVN24 Polak, znajdujący się w Paryżu. - To ogromna tragedia, mieszkańcy Paryża są w szoku, cały czas widać kordony policji na sygnałach, nakazują pozostanie w domach i hotelach.
02:50 Najnowsze informacje z Francji: Paryska prokuratura podała, że w związku z serią zamachów terrorystycznych Paryżu zabitych zostało pięciu zamachowców. Zginęło czterech policjantów. Według prokuratury, w sześciu zamachach mogło zginąć ponad 120 osób.
03:09 Rada Bezpieczeństwa ONZ w wydanym oświadczeniu potępiła "barbarzyńskie i tchórzliwe ataki terrorystyczne" w Paryżu. "Rada Bezpieczeństwa podkreśla potrzebę zaprowadzenia sprawców tych terrorystycznych ataków przed wymiar sprawiedliwości" - głosi komunikat. Wcześniej sekretarz generalny ONZ Ban Ki Mun potępił "nikczemne ataki terrorystyczne" przeprowadzone w Paryżu i wyraził przekonanie, że francuskie władze robią wszystko, co mogą, by schwytać odpowiedzialnych za zamachy.
03:11 Francuska Rada Kultu Muzułmańskiego potępiła jako "odrażające i nikczemne" ataki terrorystyczne w Paryżu. Rada wezwała muzułmanów we Francji do modlitwy, "aby Francja mogła stawić czoła temu straszliwemu doświadczeniu w spokoju i godności".
03:17 Około 55 osób jest poszkodowanych, w tym wiele znajduje się w szpitalach w stanie krytycznym - informują media.
03:54 1500 żołnierzy znajduje się obecnie na ulicach Paryża.
04:20 Przypomnijmy najnowszy bilans zamachów w Paryżu: ponad 140 osób nie żyje, 200 osób jest rannych, w tym 80 walczy o życie w szpitalach. Nie wiadomo, ilu było dokładnie zamachowców, niektóre media podają, że nawet siedmiu. Policja podaje, że zastrzelonych zostało w sumie pięciu napastników. Kolejni mieli dokonać zamachów samobójczych.
04:28 Francuskie media donosiły, że strzelanina była także w centrum handlowym w Les Halles .Terroryści ostrzelali również pełne ludzi ogródki restauracji w X i w XI dzielnicy Paryża. Zdaniem prokuratury w całym mieście przeprowadzono jednocześnie co najmniej sześć zamachów.
11:00 Rośnie liczba ofiar zamachów w Paryżu. Wiadomo już, że zginęło co najmniej 128 osób, a 200 kolejnych zostało rannych. Stan 99 poszkodowanych jest krytyczny. Policja szuka ewentualnych wspólników 8 zabójców. Do Paryża płyną ze wszystkich zakątków globu kondolencje. Świat jest wstrząśnięty tragedią.
...

~Zbig : Hipokryzja Merkel. Politycy I partie. Ci ktorzy robili wszystko , zeby doprowadzic to zamieszania I destrukcji Europy , teraz chca stanac na czele frontu walki przeciwko konsekwencjom wlasnych czynow. Nie pozwolmy im na to. Morkel Hollande powinni odejsc. Oni udowodnili swoimi czynami , ze nie nadaja sie do tego aby reprezentowac interesy Europejczykow I europejskich narodow.

~ząbi : Taaak... Sprawcy raczej już się nie ruszają, więc łatwo będzie ich ścigać. Chyba, że sprawców rozumiemy nieco szerzej. W takim ujęciu polecałbym pani Angeli spojrzeć w lusterko.

~+ : wszystkich unijnych kacyków brukselskich +angela+holland +tusk pod trybunał za przekształcenie Europy w Liban za konieczność inwigilowania społeczeństwa- ograniczenia naszych swobód za absurdalnie i nie do pomyślenia spacery hord muslimskich po Europie za limity przyjmowania tychże przez Państwa Unijne za brak wizji co z tym zrobić za prześladowanie obywateli Państw Unii którzy się wypowiadają negatywnie o tzw emigrantach za ten dopiero czubek góry lodowej za to że obywatel wchodząc do środków komunikacji miejskiej czuje się zagrożony widząc kasztana z plecakiem -za to pod sąd

Strefan : Jakim szoku ? Ja nie jestem w żadnym szoku.
Jest to oczywista kolej rzeczy. Jeśli wpuszcza się terrorystów, to mamy ataki terrorystyczne. Winne ich są same kraje europejskie, które nie bronią swoich krajów jak należy przed napływem terrorystów. Mało tego, bezpośrednio ich opłacają (socjalem). Kraje europejskie są samobójcami i można tu co najwyżej współczuć, bo proces trwa od lat. Nic nagle tu się nie stało.

~sadtruth : taaaa wszyscy sa w szoku ponosza koszulki popisza na tweterze i za tydzien zapomna

~Pawel : W Europie panuje totalitarny rezim. Bo jakie prawa ma zwykly Europejczyk? Broni posiadać nie może, wolności sumienia ani wypowiedzi nie ma, wlasnosc jest krepowana przez podatki i daniny ukryte, z pogladami musi sie ukrywac bo zaraz faszysta, nazista i inne pierdoly, kazda dziedzina zycia regulowana przez przepisy i biurokracje, nawet dzieci odbierane z byle powodu, rodziny jako podstawowe komorki spoleczenstwa zagrozone. Najezdzcow musi przyjac bo jak ma sie sprzeciwic? Jeszcze placic za ich utrzymanie, znosic gwalty i rabunki, zamachy oraz narzucanie kultury i wiary najezdzcow. Jedyne co moze to pracowac, placic podatki i za resztki ktore zostaja to konsumowac. Nie Widzicie tego? Ludize!!! Jestescie odarci z wszelkich praw, wolnosci, honoru i godnosci. W US jest wolnosc, bo zawsze moge pojsc do swojego Reprezentanta czy Senatora i poruszyc interesujacy mnie problem. Jak ktos napadnie na moj dom to mam bron i nawet jak zabije to nic mi nie bedzie, w Europie poszedlbym do wiezienia za zabicie napastnika, podatki sa niskie, artykuly pierwszej potrzeby sa zwolnione od podatku obrotowego, praw mam duzo, przepisy nie pchaja mi sie wszedzie, dopiero jak naruszy sie prawo drastycznie to wladze reaguja, policja sluzy mi, bo zapewnia bezpeiczenstwo, jest wolnosc slowa, sumienia a wlasnosc jest swieta. Konstytucja na zastosowanie bezposrednie, moge sie na nia powolac zawsze. Kto w Europie moze sie powolac na konstytucje? Tylko rzad i parlamentarzysci oraz wybrani przez rzad i parlament urzednicy. Obywatel nie moze. Moze w koncu sie Obudzicie i Skonczycie z totalitaryzmem? My sobie Trump wybierzemy na Prezydenta, bo jasno mowi prawde, zwiekszy dostep do broni, wzmocni prawo imigracyjne tak zeby utrudnic najazd muzulmanow i latynosow, obnizy jeszcze podatki, a takze przywroci prawo do uzycia broni sluzbom granicznym w kazdym przypadku naruszenia granicy, a nie jak teraz ze tylko jesli zatrzymywany ucieka lub stanowi zagrozenie, i strzelac bedzie mozna po slownym ostrzezeniu. Projekt gotowy juz jest.

~Beata : Nie wińcie Arabów - terroryzm nie ma nacji. Tak jak nie mozna winić Niemców za druga wojnę tylko nazistow. Arabowie to wspaniali ludzie którzy wzbogaca Polska kulturę. Znam wielu Arabów osobiście to wspaniali ludzie m. Mam nadzieje ze Polska bedzie nowoczesnym krajem i przyjmie wielu uchodźców.

xyz: Towarzysz Lisenko zwany potocznie Lisem napisał ze prawica zbiera punkty. .Facetowi już kompletnie odwaliło.

~Środzina: Francuzi powinni być wdzięczni, że spłynęła na nich łaska kulturowego ubogacenia ! Poznali nowe obyczaje, tradycję i kulturę. Wyzbyli się chrześcijańskiej zaściankowości i klerykalnego zabobonu ! Teraz są prawdziwymi Europejczykami !

~ee do ~waldi:
Ten "teatr" trwa od 15 lat a jedynie na co stać Europę to "wyrażanie po każdym zamachu oburzenia" i pozbawianie swobód obywatelskich - na rzecz walki z terroryzmem oczywiście - Europejczyków i otwieranie szeroko jak wrót od stodoły granic dla wszelkiego paskudztwa.
Europa straciła to co określa się mianem "J A J" a sama kopie po nich tych co jeszcze je mają - Orbana lub Putina. Krew na rękach tych 130 niewinnych ludzi mają przede wszystkim ci co tak "stanowczo groźnie wykazywali swoje oburzenie". Prawda jest bolesna - Europa nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa swoim obywatelom, ba, nie jest zdolna zabezpieczyć swoich granic a Europejczycy nie chcą nawet zawalczyć o swoja Europę.

~coz : Prosze tylko mnie zle nie zrozumiec. Moje serce i modlitwy sa z tymi ludzmi w Paryzu. Kilka miesiecy temu moja rodzina spacerowala po tych samych ulicach. Niemniej kiedy w krajach arabskich panowal jako taki spokoj. Gdzie wyznawcy roznych religii i kultur zyli w jako takiej zgodzie, kiedy panowali Husain w Iraku, Kadafi w Libii, Mubarak w Egipcie takim krajom jak USA, Anglia, Wlochy, Francja nie wiem dlaczego to przeszkadzalo. Samolotami i na czolgach powiezli tam demokracje i prawa czlowieka. Zniszczyli ke kraje a jeszcze do niedawna ww przyjaciol scigali jak zwierzyne. Wymordowali ich i ich rodziny. Sadzili w klatkach co jest wyrazem najgorszej pogardy w tamtej kulturze. No i skutki sa. Od temtej pory w samym Iraku poltora miliona chrzescijan zniknela. Czesc zostala wymordowana reszta uciekla. Nie zapomne widoku dziczy pladrujacej muzea, uniwersytety, zabytki kultury i co popadlo. Dziesiatki tysiecy niewinnych ludzi zginelo w wuniku eksplozji bomb w meczetach, kosciolach, na bazarach. Dzien przed atakiem w Paryzu dwie momdy zabily 300 osob w Bejrucie (swiatowe media nawet nie wspomnialy). A teraz placz. Przyszli. Sa wszedzie. A SA. PRZYSZLI. Na zaproszenie Merkel i lewactwa. Na zaproszenie politykow ktorzy wstydza sie przyznac do chrzescijanskich korzeni Europy. Na zaproszenie tych boCHaterow zza wegla ktorzy na codzien wysmiewaja chrzescijanstwo a boja sie geby otworzyc by skrytykowac mordercow. Bo nie wypada. Bo politycznie nie[poprawne. Na zaproszenie mediow ktore atakuja politykow ktorzy widza zagrozenie i chca chronic swoj Narod.Biada Europie. Biada swiatu z takimi politycznymi mezami stanu. z takimi wykastrowanymi politykami ktorzy z tyroski o wlasne interesy zapra sie sami siebie. Boze Bron i od terrorystow i od talich elit.


 

2015.11.13

Piątek

 

Sportowcy

Upokarzająca nagroda dla rekordzistki Polski

Sześć szklanek - właśnie taką nagrodę otrzymała Kamila Przybyła od swojego klubu SL WKS Zawisza Bydgoszcz. Nasza obecnie najlepsza tyczkarka takie wyróżnienie dostała za dwa rekordy Polski w hali i na stadionie oraz dwa złote medale mistrzostw Polski juniorów. Swoimi wrażeniami podzieliła się na swoim oficjalnym profilu na Facebooku: "Otrzymałam od kochanego klubu 6 gustownych szklaneczek... A parę tygodni wcześniej od ministerstwa sportu otrzymałam smyczke, notes i długopis".
[źródło]

~miszcz :
Lotos mógłby wziąć pod skrzydła dobrze rokujących sportowców. Niestety czekają na pierwszy sukces. Szkoda, że każdy czeka na "gotowe". A potem, kiedy sukces przyjdzie, mówimy że to "NASZ SUKCES". Słusznie kiedyś stwierdził Jerzy Janowicz - jego wyniki powinny interesować tylko Jego rodzine, znajomych i sztab trenerski. Bo gdy dochodził do tego, nikogo nie interesował jego los, poza wyżej wspomnianymi. Kiedy jest sukces, każdy śmieć chciałby sie pod niego podczepić, mówiąc "od początku wierzyłem i kibicowałem temu chłopakowi". Chapea bau dla Roberta Kubicy, że chciał jeździć pod polską flagą. Pod włoską mógłby osiągnąć dużo wiecej, ale jednak pozostał przy swoim.

~Chione :
Faktycznie, trochę słabo. Powinni przynajmniej z kilka tys zł tej zawodniczce dać, w końcu sukces osiągnęła. Jednak poziom damskiej tyczki jest wielce daleki od tego co prezentowały Rogowska czy Pyrek, 4,30 to taki średni wynik. Niemniej, Ministerstwo i Klub się nie popisali. Niestety tak w Polsce jest - rekordzistka świata w rzucie młotem musiała trenować pod mostem a podwójny Mistrz Świata mężczyzn Paweł Fajdek po swoim pierwszym mistrzostwie ujawnił, że od związku dostał marne kilkadziesiąt zł na rozwój. Szkoda, bo lekkoatletyka jest o wiele ciekawsza od piłki nożnej czy nudnego tenisa.

~q :
za to na odprawy odchodzącej ekipy PO w budżecie państwa zaplanowano aż 14 milionów złotych. gratulujemy urzędasom!. zdobyliście 1 miejsce tylo nie napiszę w jakiej dyscyplinie, bo wszyscy dobrze wiemy.


 

2015.11.12

Czwartek

 

Budowanie zespołów Liderów

Miałem przyjemność wysłuchania wystąpienia Jacka Dutkiewicza prezesa polskiej filii firmy Rhenus Data Office Polska Sp. z o.o. Prelegent omówił w jaki sposób tworzy i dalej rozwija swoją kadrę managerską. Ponieważ z zamiłowania jest sadownikiem porównał ten proces właśnie do produkcji jabłek. Analogia świetnie dobrana i dlatego główne przesłanie prezentacji łatwo do audytorium trafiało i zostawało w pamięci.

 

Prezentacja Jacka Dutkiewicza "Budowanie Zespołu Liderów"

 

Poniżej moje notatki:

  • CHARAKTERYSTYKA ORGANIZACJI

    Naturalne w organizacjach są tylko:

    1. chaos
    2. kłótnie
    3. i intrygi
    To cytat z Jack'a Welch'a

  • EMOCJE

    1. Emocje tworzą więź
    2. Zaangażowanie wypływa z emocji
    3. Lidera musi cechować wrażliwość i empatia
    4. Logika jest warunkiem koniecznym sukcesu lidera, acz nie wystarczającym

  • LUDZIE

    1. Każdy może cię zawieźć - pogódź się z tą myślą

  • LIDER

    1. Lider porywa ludzi do działania
    2. Ludzie muszą wierzyć liderowi

  • ZESPÓŁ LIDERSKI

    1. Wspólne wartości - to mone tworzą system
    2. Gęstość relacji (najlepiej każdy z każdym) i jakość relacji
    3. Ukierunkowanie na drugiego człowieka
    4. Porażki przekuwający w sukces

  • JAK BUDOWAĆ?

    1. Dobór
    2. Skupienie na drodze (metodzie), rezultaty (pieniądze) przyjdą same
    3. Alfabet komunikowania się (coach wise technology)
    4. Każdy ma swojego "anioła" (kontrolera, pudło rezonansowe, człowiek do wygadania)
    5. Wspólna praca nad projektami

  • MESSAGE - najważniejsze kwestie, które chciał przekazać prelegent.

    1. Jeśli chcesz zbudować zespół liderów musisz postępować jak ogrodnik (przycinanie pędów, przebieranie zawiązków, podlewanie, nawożenie, ochrona, zbiór, przechowanie)
    2. Ustal wartości i relacje
    3. Pogódź się z tym, że współtowarzysze będą upadać lub zawodzić


 

2015.11.10

Wtorek

 

"Błyskotliwa kariera"

Błyskotliwa kariera zakończona dramatem. Śmierć wiceminister Zbrojewskiej

Wysoka urzędniczka państwowa złapana na jeździe autem po alkoholu. Kobieta trafia do izby wytrzeźwień, zostaje zwolniona z pracy. Czy te fakty wywołały tragedię? Czy to dlatego nie żyje wiceminister Monika Zbrojewska?

43-letnia Monika Zbrojewska wiceminister sprawiedliwości, adwokat i profesor prawa Uniwersytetu Łódzkiego, zmarła tydzień temu. Wiadomość wywołała burzę w środowisku prawniczym – niespodziewana śmierć i poprzedzające ją szokujące zdarzenia przerwały najbardziej błyskotliwą karierę ostatnich kilkunastu lat.
[źródło]

No cóż, od kilkunastu już lat ani nie oglądam telewizji ani nie słucham radia, i dobrze mi z tym. Nie znam ani nazwisk czołowych dziennikarzy ani nazwisk czołowych polityków, ani tego co jedni drugim (albo o drugich) oplatają. I na prawdę dobrze mi z tym. Uwolniłem się od ich matrixu.

Ale, analizując fragment "wiceminister sprawiedliwości (to w strukturach państwa), adwokat (mając opłacone wszelkie ZUS'y przez państwo można sobie dorobić na boku, nieprawdaż) i profesor prawa Uniwersytetu Łódzkiego (to też w strukturach państwa)" nietrudno dojśc do wniosku, że to typowa kariera etatystyczna, to człowiek "państwa" w najczystszej swej postaci.

Zobaczmy co pisze na ten temat Głos Ludu:

~i tyle do ~wiesiek: Jakież ja oskarżenia rzuciłem wobec tej niewiasty? Powiadasz, że jazda po pijanemu to błahe wykroczenie. Ja bym się z tobą nawet zgodził. Tylko, że to nie ja rozpętałem nagonkę na pijanych kierowców. Nie ja ich, sądziłem, skazywałem, oskarżałem itd- to czyniła biurokratyczna hydra, której służyła pani wiceminister. Przypomina mi się ostatni żal ministra Sikorskiego na tweeterze. Wyłuszczał jak absurdalny jest nowy egzamin na prawo jazdy- zdawał jego syn. Bardzo mnie rozbawiło jak ktoś mu przytomnie przypomniał, ze głosował za tymi przepisami. To właśnie o to chodzi ludzie, którzy karmią tę hydrę sami padają jej ofiarą- to groteskowe. To, że uprzykrzyli w imię swoich skarlałych ambicyjek życie milionom, nie ma dla nich znaczenia. Dopiero kiedy ich samych to dotknie- dociera.

~szkoda człowieka : Szkoda dziewczyny, miała przed sobą sporo życia. Postawiła na karierę, doszła bardzo daleko, i to wszystko w sekundzie prysło jak bańka mydlana. Niestety, nie miała nic co mogłoby pomóc jej zreflektować się. Tyle lat to budowała i nagle znalazła się z niczym, zaatakowana przez media. Miała pecha, bo jako osoba publiczna, w dodatku z MS nie mogła liczyć na pobłażanie. Szkoda tylko, że została z tym sama, gdyby miała rodzinę miałaby inny punkt odniesienia do swojej kariery, ale wtedy może by tak wysoko nie zaszła?

bella0207 : Moje odczucia są takie, że coś się stopniowo zaczęło załamywać w życiu tej kobiety. Może przerosła ją rola w sferze zawodowej a może jakiś kryzys związany z życiem osobistym, którego tak naprawdę chyba nie miała bo rodziny własnej na pewno nie miała, mieszkała samotnie. Wykształcona, inteligentna, robiła karierę, finansowo było na pewno bardzo dobrze, ale czegoś zabrakło... może męża, dzieci, własnej rodziny? Miała 43 lata, mogła poczuć sie samotna, niespełniona do końca. A może wdała się w jakiś romans czy też niewłaściwie ulokowała uczucia i znalazła się w sytuacji załamania nerwowego? Odreagowywała topiąc smutki w alkoholu, przekroczyła granicę samokontroli nad sobą, której przekroczyć nie wolno i zakończyło się tragicznie. Jak było nie wiadomo.
Szkoda, że osoby z najbliższego otoczenia nie zauważyły w odpowiednim momencie, ze coś nie tak dzieje się z Moniką Zbrojewską, może można było wtedy pomóc a tak żal kobiety....

slawekkuba do ~Enter how you want to introduce:
Co tu jest do tłumaczenia ?
W przypadku osoby siadającej za kierownicę z 2 promilami lincz jest jak najbardziej wskazany.
Walenie gazu to jedno. Ale jazda po pijaku - to co innego. To już jest próba zabójstwa.
Nie stać jej było na taksówkę ?
Nie miała przyjaciół, którzy mogli odwieźć ?

~konrad : Oceniajcie prawników przez czytanie Gazety Prawnej nr 157,172, 189 . W tej sprawie warto wiedzieć, że gdy odszedł minister Cezary Grabarczyk przeciwny ustawianiu konkursu na dyrektora Instytutu Wymiaru Sprawiedliwości próbowała przeszkodzić tej manipulacji u ministra Budki. Ten niestety dołączył do oszustów tworzących prywatny folwark z instytucji publicznej. To się działo tuż przed incydentem z policją i jej prawe i uczciwe zachowanie wpisuje się w jej postać. Natomiast styk z rekinami polityki nie pomógł, a zaszkodził jej uczciwemu życiu.

~i tyle do ~szwejko: Nikomu nie służę. Staram się prawdzie. Nie robię z niej bezdusznego urzędnika. Budzi tylko mój sprzeciw próba przedstawiania osoby jako wartościowej z racji bycia funkcjonariuszem bezdusznej, bizantyjskiej machiny. Być może jest nawet tak, że była ona przyzwoitsza i bardziej świadoma niż kto inny absurdu, któremu jej przyszło służyć- tego nie wiem. wiem natomiast, że jest w owym materiale nachalna próba ukazania wartości człowieka bo osiągnął zawodowy sukces w aparacie zasługującym w moim mniemaniu na potępienie.


 

2015.11.09

Poniedziałek

 

Destruktory ASE

Dlaczego Austriacka Szkoła Ekonomii jest tak mało znana, tłumaczy Jan Bożydar Wiśniewski.

Spotykam się nieraz z następującym pytaniem: dlaczego austriacka szkoła ekonomii (ASE), pomimo swojego realistycznego podejścia, logicznego rygoru i zdroworozsądkowych konkluzji, jest tak rzadko obecna w tzw. świecie akademickim, a tam, gdzie jest w nim obecna, spotyka się na ogół z w najlepszym razie niechęcią, a w najgorszym razie wrogością?

Odpowiedzi na to pytanie jest kilka:

  1. Żyjemy wciąż w czasach bismarckowskich, w których edukacja akademicka jest w ogromnej mierze kontrolowana przez monopolistyczne aparaty opresji zwane państwami, czy to poprzez bezpośrednie posiadanie uczelni wyższych, czy to poprzez subsydiowanie i akredytowanie uczelni nominalnie prywatnych. W tego rodzaju układzie uczelnie stają się w dużej mierze tubami propagandowymi etatyzmu. Zapotrzebowanie rynkowe na akademików - czyli zawodowych intelektualnych krasomówców, sofistów i dłubaczy pojęciowych - jest stosunkowo niewielkie. Natomiast zapotrzebowanie polityczne na nich jest ogromne, gdyż to oni są najlepiej przygotowani do tworzenia i popularyzowania intelektualnej podbudowy dla etatystycznej propagandy (patrz: marxizm, keynesizm, teoria "dóbr publicznych", "sprawiedliwość dystrybutywna", "akcja afirmatywna", pozytywizm prawniczy, itp.). Tymczasem, jeśli zestawić dorobek intelektualny ASE z kilkoma najbardziej niekontrowersyjnymi, podstawowymi postulatami etycznymi - takimi jak te mówiące, że dobrobyt jest moralnie lepszy od biedy, a możliwość zaspokojenia większej liczby potrzeb jest moralnie lepsza niż możliwość zaspokojenia mniejszej ich liczby - wówczas dojdziemy do wniosków jednoznacznie i bezwyjątkowo prorynkowych. Trudno się więc dziwić, że tego rodzaju wnioski i ich "austriackie" uzasadnienia budzą w bismarckowskiej akademii instynktowną wrogość.

  2. ASE opiera się na prakseologii, czyli dedukcyjnej dyscyplinie zajmującej się logiczną analizą ludzkiego działania, wymagającą w pierwszej kolejności zidentyfikowania pewnych startowych przesłanek o aksjomatycznym charakterze. Innymi słowy, ambicją ASE jest dochodzenie do wniosków, które - tak jak w przypadku logiki i matematyki - mają charakter logicznie konieczny. Tymczasem w ekonomii głównego nurtu panuje pozytywizm, zgodnie z którym żadnej tezy ekonomicznej nie da się ostatecznie dowieść ani też zdyskwalifikować na starcie jako logicznie absurdalnej - można ją tylko bez ustanku weryfikować bądź falsyfikować przy pomocy empirycznego testowania wiecznie roboczych hipotez. W świetle obserwacji z punktu pierwszego, dominacja tego rodzaju podejścia w świecie akademickiej ekonomii nie powinna w najmniejszym stopniu dziwić, gdyż dzięki niej możliwe jest bezustanne zgłaszanie się po granty w celu uprawdopodabniania nawet najbardziej logicznie absurdalnych proetatystycznych hipotez. Analogicznie, tego rodzaju podejście pozwala również na bagatelizowanie nieprzychylnych etatyzmowi wniosków płynących z ASE jako nie logicznie koniecznych, ale wyłącznie "tymczasowych" i "hipotetycznych".

  3. Prakseologia w duchu ASE wykazuje w sposób wyczerpujący fałszywość scjentyzmu, czyli przekonania, że nauki społeczne, w tym ekonomia, są naukami tylko w takim stopniu, w jakim naśladują metody nauk przyrodniczych. Tymczasem mniej lub bardziej ostentacyjna akceptacja scjentyzmu jest dla akademickich ekonomistów głównego nurtu próbą podczepienia się pod prestiż nauk przyrodniczych, a tym samym uzyskanie dodatkowej amunicji w walce o etatystyczne granty i przywileje, a czasem również o pozór władzy związany z pozycją "inżyniera społecznego".
    Osobiście uważam, że w dłuższej perspektywie bismarckowska akademia rozpadnie się pod presją konkurencji z MOOCami, prywatnymi akademiami online i niezależnymi instytucjami badawczymi, jak również wskutek swojej immanentnej finansowej niegospodarności, biurokratycznej hipertrofii i postępującej bezwartościowości oferowanych przez siebie usług. Tak długo jednak, jak będzie ona istnieć, nie należy oczekiwać w jej obrębie jakiejkolwiek życzliwości wobec ASE czy nawet szczerego nią zainteresowania, z powodów wymienionych powyżej.


[źródło]


 

2015.11.06

Piątek

 

John Maynard Smith

It is in the nature of science that once a position becomes orthodox it should be suggested to criticism.... It does not follow that, because a position is orthodox, it is wrong.

Mathematics without natural history is sterile, but natural history without mathematics is muddled.

W naturze nauki leży krytykowanie wszelkich nowości, lecz krytykowanie wcale nie oznacza, że nowości te są nieprawdziwe.

Matematyka bez biologii jest sterylna, a biologia bez matematyki zabagniona.


 

2015.10.30

Piątek

 

Czego uczyć? O co walczyć?

Czasem budzę się bardzo rano, tak było i dziś. Do oficjalnej pobudki została mi jeszcze ponad godzina. Zacząłem czytać książkę o Korei Północnej, akurat był rozdział o tym jak umiłowani przywódcy doprowadzili do tego, że w latach 90 XX wieku około 5% ludności umarło z głodu. "I nic, absolutnie nic nie można z takimi liderami zrobić. Rzygać się chce." - pomyślałem i poszedłem do łazienki. Na kołku wisiała pusta tutka po papierze toaletowym (Dla przypomnienia w komunistycznej Polsce papier toaletowy również był towarem deficytowy). Siegnąłem na najwyższą półkę po paczkę. Ładnie ułożone osiem rolek, ładnie opakowanych kolorową folią polietylenową, która jeszcze na dodatek była zgrzana tak, że tworzyła wygodną rączkę do noszenia (Dla przypomnienia w komunistycznej Polsce rolki kupowało się i nanizało na sznurek).

I tak sobie pomyślałem - "Jakiś p...lony, chciwy kapitalista, zapakował ten papier w tak wygodny dla mnie sposób, tylko dlatego bym kupił właśnie ten jego papier do podcierania i przez to napełnił jego, p...lonego, chciwego kapitalisty kabzę. A tam "Umiłowny przywódca", "Umiłowany wódz", "Wielki następca"... i co? I nie ma co jeść:

 

Koreę Północną może czekać katastrofalny głód. „Plony o połowę mniejsze”

„Spichlerz” Pjongjangu, prowincje Północne Hwanghe i Południowe Hwanghae, nawiedziła tak zastraszająca susza, że w kraju zebranych zostanie nawet „o połowę mniej” ziemniaków, pszenicy i jęczmienia - stwierdzili wysłannicy ONZ, których 10 czerwca zawieziono w miejsca dotknięte kataklizmem.

ONZ-owska Organizacja ds. Wyżywienia i Rolnictwa (FAO) opublikowała w piątek raport, w oparciu o doniesienia jej ekspertów z Korei Północnej, którzy odwiedzili kraj w czerwcu. Korei Północnej grozi głód? USA nie pomogą, Chiny tak We wtorek... czytaj dalej »

Reżim Kima wyżywi jeszcze mniej ludzi (http://www.tvn24.pl)
[źródło]

I znów nie ma co jeść!!!

Oczywiście media wszędzie są, jak nie jawnymi to ukrytymi komunistycznymi podlizuchami i dlatego zwalają na pogodę i czynniki naturalne, a nie na ewidentne przyczyny tego stanu rzeczy, czyli przywódców i system. A ta susza to się wzieła z tego, że kiedyś, jeden z tych "umiłowanych" postawił na rozwój hodowli kóz, a te do imentu wyżarły roślinność. Całości katastrofy dopełniły deszcze spłukując nietrzymaną korzonkami glebę do morza. Tak, kochani dziennikarze, tę dzisiejszą suszę ktoś kiedyś przygotował, ktoś całym sercem dbający o naród - umiłowany przywódca. Tylko żeby to wiedzieć, to trzeba przeczytać parę książek na temat Korei Północnej.

Oficjalne godło Koreańskiej Republiki Ludowo Demokratycznej.

Zauważmy, że nie jest to ani kraj ludowy (rządzi jeden wódz), ani demokratyczny (nie ma żadnych wyborów, a cała poniższa trójka została do władzy "wstawiona": pierwszy przez Rosjan, potem drugi przez pierwszego i wreszcie trzeci przez drugiego), ani tym bardziej nie jest to Republika - to przebrzydła jednoosobowa tyrania. A godło to należy rozumieć tak: jak rządzi jeden czerwony (symbolizuje go ta czerwona pięcioramienna gwiazda) to nie ma ani zboża, ani energii pomimo, że mogą ją tanio produkować hydroelektrownie.

       

Trzech pyzatych przywódców kraju, w którym ludzie umierają z głodu

A na deser oficjalna strona Ambasady KRLD w Polsce. Zapraszają do odwiedzenia ich kraju - żeby ściągnąć dewizy dla umiłowanego przywódcy.

 

 
 
Czego uczyć? O co walczyć?

Wszyscy są chciwi. Należy zatem bronić systemu, w którym:

  • chciwi produkują, a ludzie mogą ich produktów nie kupić

  • ludzie mogą wybrać swoje władze

  • władzy nie można sprawować dłużej niż przez

    dwie czteroletnie kadencje

 

Jedny słowem systemu gdzie chciwusy

myślą jak lepiej opakować papier toaletowy

ewentualnie, tłuką się między sobą

o miejsce przy korycie.


 

2015.10.25

Niedziela

 

Walka cywilizacji?

~max : Były doradca Nicolasa Sarkozy’ego, Maxime Tandonnet, na łamach francuskiego dziennika „Le Figaro”: Osiągnąłem już taki poziom obrzydzenia i odrazy, że najchętniej bym milczał. Ale sumienie mi na to nie pozwala. Ogromna fala imigrantów, głównie młodych mężczyzn, ucieka z Iraku i Syrii do Europy, pozostawiając za sobą garstkę kobiet, jazydek, które w ich miejscu walczą z Państwem Islamskim. Kobiety walczą, a mężczyźni uciekają. Fajnie, co? A Europa rozlewa łzy nad tymi mężczyznami i szeroko otwiera im swoje drzwi. Jazydki i chrześcijanki są więzione przez Państwo Islamskie, publicznie gwałcone i torturowane. Sprzedaje się je w niewolę. I gdzie są feministki? A gdzie obrońcy praw człowieka? Europa sączy obłudę, tchórzostwo, ślepotę, do tego stopnia, że robi się od tego niedobrze. To, że Europa na coś takiego pozwala, na takie barbarzyństwo, to hańba absolutna! Polityka, chęć do działania, do podejmowania decyzji, zdechła w Brukseli już dawno jak stara opona. Zastąpił ją tani moralizm propagowany przez najgorszych klaunów. Dziękujemy droga Komisjo, jesteś aż za dobra dla nas. Dziękujemy. Bruksela domaga się, by nasze (francuskie-red.) gminy przyjęły 36 tys. imigrantów, jakby nie miały ich już wystarczająco. Każdy poucza każdego. Papież Franciszek (i mówię to z największą przykrością) robi dokładnie to samo. Poucza nas, katolików, ilu muzułmanów powinniśmy przyjąć. Jednocześnie nie zająknął się słowem o mordowanych na Bliskim Wschodzie chrześcijanach. Jak to możliwe, że Watykan nie zamienił się jeszcze w obóz dla chrześcijańskich uchodźców? Co tu się dzieje, bo nie rozumiem? — pyta były doradca byłego prezydenta Francji. Jego zdaniem Europa, która „pozwala na mord chrześcijan o dwa kroki od siebie, z tchórzostwa i zaślepienia, jednocześnie chełpiąc się swoją własną dobrocią, rezygnując po drodze ze swoich granic, to Europa, która jest w trakcie poddania się najgorszemu rodzajowi totalitaryzmu i niewolnictwa, którym jest islam. To Europa u końca swojej drogi — dodaje Tandonnet. Najgorszymi hipokrytami, uważa politolog i historyk, są Niemcy

~do myślących : "Tolerancja" jest dziś najbardziej nadużywanym słowem. Ja biały facet muszę dziś tolerować wszystko. Gejów ,lesbijki, żydów, muzułmanów ,cyganów. Jeśli powiem homoseksualizm jest obrzydliwy, żydzi ciągną profity z swojej historii nie chcę meczetu w moim miescie i koczowiska cyganów. To zaraz zostaje homofobem antysemitą islamofobem i ogólnie nazistą.Bo musze znosić wszystko. Roszczeniowych muzułmanów uciążliwych cyganów i żydów dla których to Polska a nie hitlerowskie Niemcy jest winna zbrodni ludobojstwa (polskie obozy śmierci) Nie słyszałem aby światowa rada żydów protestowała przeciwko tym kłamstwom. Biały facet co kocha kobietę i nie chce islamskiego potopu. To dziś wrog nr 1

~Ona : Wyobrazcie sobie male 20tys miasteczko w Polsce, zycie ciezkie placa slaba malo pracy ale ludzie sie znaja, dbaja o swoja okolice i sa ogolnie szczesliwi. powstaje w tym miejscu oboz dla ichodzcow ( moze z Syrii a moze ekonomicznych nie wiadomo tak naprawde kim oni sa) i zaczyna sie balagan, chlopy chodza gromadami po miescie calymi dniami zaczepiaja dziewczyny, sa agresywni i roszczeniowi, policja nic nie robi bo boi sie krytyki mediow, jeden wielki chaos. Polacy cale dnie spedzaja w pracy a ci kolesie laza calymi dniami nic nie robiac a dostaja wiecej kieszonkowego niz nie jeden Polak zarobi....no wiec nie dziwie sie Niemcom

~Jacek do ~AM: Dziekuje za wpis. Zastanawiamy sie jak to mozliwe, ze ludzie sa tak bezmyslni. A jednak sa, Jestes tego przykladem. Nie widzisz roznicy miedzy ludzmi ktorzy przemieszczali sie po swiecie w poszukiwaniu lepszego zycia a przede wszystkim pracy. Wlosi, irlandczycy,Grecy, Zydzi, Polacy, Chinczycy, wyliczac bez konca jechali do Ameryki czy linnych krajow za praca i budowali te kraje dla dobra wszystkich. Hordy muzulmanow jada do Niemiec na zasilki, zaproszeni przez Merkelowa. Jaki wklad w gospodarke kraju bede miec widac juz swietnie na przykladzie Francji, ktora ma najwiecej muzulmanow z calej Europy. Jak skonczylo Kosowo przez przyjmowanie muzulmanow wiadomo - wypedzili Serbow i juz Serbowie nie maja Kosowa. To tak jakby z Krakowa wypedzic Polakow, bo tam namnozylo sie tylu muzulmanow, ze krzykneli, ze Krakow jest ich. De facto, wedlug nich jest, bo nalezy do Allacha a nie do jakichs Polakow czyli maja do niego prawo. Nie widzisz roznicy miedzy Wietnamczykiem pracujacym 7 dni w tygodniu a muzulmanskim zakapiorem z baba i tuzinem dzieci, wiecznie w ciazy, na garnuszku panstwa? Jesli nie widzisz, to sorry, nic Ci juz nie pomoze.

~Niemcy - kaput ! : Takich incydentów będzie znaczniej więcej - będzie lała się krew i ginęli emigranci (pewnie jest już ich sporo ale niewiele przechodzi przez sito cenzury). Władza i Policja nic nie będzie robić aby temu zapobiec, albo będzie stwarzać pozory że stara się temu zapobiec. Trzeba pamiętać że Merkel poprzez swoja "głupią" politykę zniechęciła do uchodźców nie tylko skrajną prawice ale również zwykłych "spokojnych" obywateli Niemiec do grupy których należą również Policjanci i ich rodziny, Wojskowi i ludzie z władzy ze średniego i niższego szczebla. Lawina ruszyła ...., jeżeli Niemcy się w porę opamiętają i zrobią porządek być może w Polsce już nie będzie trzeba specjalnie nic robić bo temat się sam rozwiążę. Trzymam kciuki za "zwykłych" Niemców którzy tak naprawdę bronią własnego narodu, kultury i tożsamości.

~Tom do ~pilot wycieczek: Pojedz do Niemiec człowieku.Jestem tam często.Oni po odbudowie Niemiec / muzułmanie tureccy/ nigdy powtarzam nigdy się nie zasymilowali.Żyje ich już 3 pokolenie.Tworzą swoje enklawy i absolutnie są nie są zasymilowani,naprawdę.Nawet w małym miasteczku chodzą grupami.Myślisz ,że Niemcy się nie boją, to śmieszny jesteś.Weź poczytaj niemieckie fora,no ale pewnie nie znasz języka.Powtarzam,musimy myśleć o przyszłości,jeżeli nie teraz to kiedy.Jesteśmy odpowiedzialni za nasze wnuki i prawnuki.I powiem Ci jeszcze jedno, moja rodzina myśli o powrocie z Niemiec.Tam za niedługo nie da się normalnie żyć.W tej chwili nawet wysiedlanie wojska pod namioty,łączenie szkól aby zrobić miejsce niby uchodźcą.Niemcy już zaczynają przejrzewać na oczy.Wiem co piszę i nie piszę głupot

To internauci w odzewie na artykuł: Niemcy: BKA bije na alarm. Rośnie przemoc na tle rasistowskim [Źródło]


 

2015.10.22

Czwartek

 

Jak powstają nowe "gwiazdy"

Zandberg: PiS jest wygłodniałe władzy

- Jarosława Kaczyńskiego, jak i innych polityków z innych ugrupowań, schowano na potrzeby kampanii głęboko w szafie. Kaczyński z szafy wyrwał się, tak na serio, w ostatnim tygodniu - powiedział na falach Radia Zet Adrian Zandberg, który został okrzyknięty po ostatniej debacie partyjnych liderów nową gwiazdą polskiej polityki. - PiS jest wygłodniałe władzy - dodał w programie "Gość Radia Zet" polityk Partii Razem.
[źródło]

~patriota do ~krzysztof: Drodzy Rodacy. Właścicielem Onetu i Newsweeka są Niemcy z Grupy Axel Springer. Oni wrzucają nam wypowiedzi tych którzy służą Niemcom , a my Polacy łapiemy się za przysłowiowe łby i nieustanie na forach ,,żremy' się między sobą. Oto właśnie chodzi Niemcom i ich sługusom żebyśmy my Polacy wzajemnie się nienawidzili. Taka nienawiść i brak zgody doprowadziła Polskę do rozbiorów w18 wieku. Taki jest cel zewnętrznych i wewnętrznych wrogów Polski. Bądżmy mądrzy przed szkodą, a będziemy żyli dostatnio w naszym pięknym kraju

aż srch pomyśleć : Zendberg został okrzyknięty nową gwiazdą polskiej polityki przez kogo? Przez media głównego ścieku. To one lansują go na potęgę, na kilka dni przed wyborami. Petru nie wypalił to może ten, jako ewentualny przyszły koalicjant PO wypali. W końcu widzowie, słuchacze, czy czytelnicy to przecież stado baranów, którym należy sterować. Ważne aby koalicja antypisowska się powiększyła, bo co będzie jak PIS dojdzie do władzy. Rewolucja w mediach pewna, stołki zagrożone, a nóż trzeba będzie mówić i pisać prawdę, mocodawcy przestaną płacić... i jak tu nie straszyć PISem.

~34 letni trzeźwy alkoholik do ~yeti: powiem chamsko ale dosadnie - już raz naród wybrany zapewnił nam socjalizm klasy robotniczej na długie lata - trzeba byc błaznem aby chcieć jego powrotu. Ryżego też już mieliśmy - kto tego człowieka promuje?

A do wypowiedzi powiem tak: nie miałem żadnych koneksji, ot ciężko pracowałem. Mamy system jaki mamy - przypłaciłem to nerwicą i uzależnieniem od alkoholu. Z nerwicy wyszedłem ale uzależniony będę do końca życia - nie jest to dla mnie jakiś dramat, ale plus też nie. Firma działa, jest dochodowa (3 pierwsze lata dokładałem). Jak widze takiego kmiotka mówiącego o 75 % podatku to mu odpowiadam: majętny człowiek i tak płaci więcej podatków, bo przy liniówce 18 % od miliona to 180 tys, a od 60 tys. to 10,8 tys. ... ale w Polsce nie mamy liniówki: więc podatek od miliona to 320 tys. ... od 60 tys. to dalej 10,8 tys. Jak kolejny ryży zarząda od miliona 750 tys. to moja odpowiedź jest taka: mieszkam na południowej granicy i firmę przeniosę na drugą jej stronę :) Czesi się ucieszą. I nie dlatego, że nie będzie mnie stać, nie dlatego, że jestem chciwy. Ale dlatego, że cięzko pracując doszedłem gdzie jestem a jakiś dziwak zatrudni setki kolejnych urzędasów z moich podatków, którzy będą mi udowadniać, że im jest ciężko a mi sie nie należy i to oni w życiu są ważni. I to mówię wprost. Poza tym nikogo nie nalezy obkładac podatkiem, w którym zabiera się mu 3/4 zarobków. Nie jest ważne, czy zarobek to milion, czy tysiąc PLN. To jest lichwa!

Więc weź się chłopczyku do uczciwej pracy - bo jak rypałem w tygodniu po 80-100 h to do lekarza-specjalisty panstwo kazało mi czekać 4 m-ce. Ale jak osiagnąłęm sukces okupiony uszczerbkiem na zdrowiu to każdy chce dzielić moje. Załóż firmę, przetrwaj 4 lata - 2 na normalnym ZUSie. Poużeraj się z US, ZUS, UM, pozwoleniami etc. a potem wróc i zacznij od nowa. Bo wczoraj czytałem długi tekst o twojej partyjce, w którym narzekała pani po kulturoznastwie że tak dalej byc nie może - wybacz stary ale mam 34 lata i mam dosyć podcierania tyłeczka niezaradnym równolatkom lub osobom młodszym, ale dorosłym.

~Jur : Ta nowa "gwiazda" to stare popłuczyny po Unii Wolności. Jest przecie wychowankiem Kuronia, Michnika, Geremka, Balcerowicza i pozostałych. Po prostu wraca "nowe". I nie dziwota, że tak się nim zachwycają tacy jak Smolar, Michnik, i wielu, wielu innych politycznych celebrytów tej opcji. Oni też chcieliby otwarcie powrócić do władzy, a nie - jak teraz - ujadać zza pleców tzw "opozycji".

~realista25 : Podobno konstytucja zabrania powstawania partii komunistycznych i propagowania tych ze idei. Ten człowiek kilka lat temu paradował w koszulce Marksa i che guevarry i domagał się wprowadzenia ustaw nie z PRL, nie ucisku jaki panował za Gomułki czy gierka tylko Stalina i Lenina , czyli dzieci Marksa.
Ten człowiek jest w tym kraju lansowany na nową gwiazdę polityki.
Pytanie tylko czy on wierzy w to idee bo wygląda na to ze niestety tak, a to oznacza że Pan Zandberg jest osobą poważnie chora.

~Żenada : Kto stoi za tym gościem, że się tak ostro go promuje? Facet przyszedł na debatę jak inni. Odpowiadał na pytania, jak pozostali, którzy wcześniej oczywiście znali zadawane pytania. Jedyne co - to jechał odpowiedzi jednym ciągiem. Czasami wręcz, jak przedszkolak, który się zapowietrza recytując wierszyk.

~Polak do ~K.: Niemcy zakazują aby właścicielami mediów w Niemczech byli cudzoziemcy. Natomiast Niemcy mają w Polsce.80% mediów. Dlatego Niemcy są bogaci , a Polacy biedni. bo media to czwarta władza. właścicielem Newsweka i Onetu są Niemcy z grupy Axel Springer.


 

2015.10.20

Wtorek

 

Wiedza o ekonomii


[źródło]


 

2015.10.18

Niedziela

 

ZUS

Na jednym z intensywniej oglądanych portali ukazał się artykuł:

Prawdziwy obraz pracowników ZUS

Przemęczeni, zestresowani, z dramatycznie niskimi pensjami. Prawdziwy obraz pracowników ZUS diametralnie różni się od kreślonego przez media wizerunku obijających się "urzędasów". W ramach cyklu "Gdzie leży problem?" zajmujemy się pracownikami ZUS w Polsce.

- Pracownicy wykonują pracę w godzinach nadliczbowych, tę bieżącą, której nie ma czasu wykonać w swoich godzinach pracy - mówi pracowniczka ZUS, prosząca o zachowanie anonimowości. - Od 1999 roku wdrożyliśmy ponad pół tysiąca zmian ustawowych - tłumaczy obłożenie rzecznik ZUS Wojciech Andrusiewicz.

- W ciągu ostatnich pięciu lat było to ponad 60 zmian - dodaje. - Każda taka zmiana pociąga za sobą olbrzymią pracę naszych pracowników - wyjaśnia.

A zatrudnienie w ostatnich latach spadło. Dlatego też godziny nadliczbowe są normą. Na jednego pracownika wypada średnio 5,5 godziny w miesiącu. Są jednak i lepsze, i gorsze oddziały. - W niektórych oddziałach pracownik jest zobligowany do 20 godziny dodatkowej pracy w miesiącu - mówi anonimowa pracowniczka ZUS.

Pracownicy z miesięcznym wyprzedzeniem mają poinformować, w których dniach będą pracować w godzinach nadliczbowych - mówi. - Jest to łamanie przepisów prawa pracy - wyjaśnia, wskazując na zapisy ustawy, która mówi o szczególnych okolicznościach wymagających pracy w godzinach nadliczbowych. A tych oczywiście nie da się zaplanować.

Sytuacji nie poprawiają wściekli na system petenci. - Agresja skierowana jest bezpośrednio do pracownika - mówi, dodając, że stres coraz częściej sprawia, że pracownicy poszukują pomocy psychiatrów.
[Źródło]

Pracownikom ZUS'u jest źle, Ludziom, których obsługują również. Czyli do bani jest system.
Komentarze internautów:

~JDarek : No właśnie gdzie leży problem? Albo dziennikarze pokazują biedę pracowników ZUS albo ich bogactwo. A jak ja to widzę.? Zatrudniamy 100 osób. By obsłużyć je dla potrzeb ZUS Zatrudniamy 3 osoby. Kartoteki tych ludzi rosną. Muszę naliczac składki, wyliczyc i wyplacic chorobowe, opracowywac wnioski do ZUS rentowe i emerytalne. Zweryfikować prawa do zasiłków. To i jeszcze wiele innych obowiązków robię w imieniu ZUS które zamiast to robić same przychodzi do mnie na ciągle kontrolę. Wszyscy pracownicy płacą składki chorobowe które dzielnie inkaso je ZUS ale każdego roku za pierwsze 35 dni zwolnienia chorobowego płacę ja. Od chorobowego za które już zapłaciłem pracownikowi muszę naliczac urlop wypoczynkowy. Elektroniczne deklaracje i podpisy. Co miesieczne deklaracje zdla zatrudnionych. Jak pracownik chce poswiadczenia swoich praw od zus u to ten kaze przyniesc mu dokumenty , bo ich niema i wzywa pracodawcę do ich użytkowania i opracowania. Tak mają z ZUS em wszyscy przedsiębiorcy w Polsce. Więc jak jest. Jest zajebisvie dla każdej rządzącej partii bo ma gdzie upychac swoich po wygranych wyborach. Po tych wyborach bedzie tak samo.

~AF : Można narzekać na ZUS.
Trzeba jednak zdawać sobie sprawę z tego, że ZUS jest tylko wykonawcą różnych , często "chorych" przepisów wymyślonych przez rządzących.
Wszystkie wcześniejsze emerytury, CRUS, grupy uprzywilejowane (sędziowie , prokuratorzy, górnicy, mundurowi itd ) swoje(duże) pieniądze muszą dostać. A zwykłych pracowników, odprowadzających składki do ZUS, jest coraz mniej. 30% umów śmieciowych-zwykle bez składek ZUS..Zmuszanie ludzi do własnej działalnosci gospodarczej np. pielęgniarek, lekarzy itp też skutkuje minimalnymi składkami ZUS.
Wymiana ZUSU na cokolwiek innego nic nie da, ponieważ to ustawy i zarządzenia, których ZUS musi przestrzegać są często absurdalne,preferujące "swojaków",kosztem tych "zwykłych obywateli".
Zmiana nazwy "dystrybutora pieniedzy" niczego nie zmieni. Trzeba zmieniać prawo.

~ale stać państwo na utrzymywanie pasożyta ... : .nieroba dziecioroba....dzieci kalekie od urodzenia ...utrzymywanie szkół państwowych, szpitale prywatne na utrzymaniu podatnika ....kościół na utrzymaniu podatnika i wiele firm...JAK I RZAD CAŁY które nie pracują na siebie ...ADMINISTRACJA PAŃSTWOWA ....rozdymana w z dłuż i wszerz ...to jak ma to się do naszych składek które nas państwo okrada z nich ....na uchodźców maja ale na swój lud nie ale okradać potrafi ....zamiast tworzyć aby państwo samo się utrzymywało...raj dla pasożyta trwa :(

~ogr : Od kilku lat jestem emerytką, jakiś czas równolegle pracowałam, więc kilka razy w roku ZUS przesyłał mi przeliczenie świadczeń, podsumowanie dochodów, decyzja o zmniejszeniu świadczeń itd. Co piąta decyzja była prawidłowa, najczęściej po awanturach. A to mi obcięto część emerytury, a to mi źle przeliczyli staż, a to netto dostawałam na rękę więcej, niż brutto, choć przecież były jeszcze potrącenia. Kiedy reklamowałam telefonicznie, męski głos niezmiennie odpowiadał: proszę czekać, pismo jest w drodze, już wszystko jest skorygowane - po czym albo miesiące mijały bez pisma, albo dostawałam kolejne durne.
A co do brak wpłat do ZUS - pilnie się o to staraliśmy. Całe lata wyśmiewano rodziny wielodzietne, nazywając je patologią, potem dopuściliśmy, by młodych wykształcić i wypuścić w świat, by płacili ZUS na emerytów w krajach bogatszych od nas. To mamy teraz patologię systemu emerytalnego. Sami się o to prosiliśmy.

Pawel Brzana : Wzruszające, zaprawdę za serce chwyta. Jak czytam o tym jak to fatalnie mają ci biedni urzędnicy to ja każdemu z nich serdecznie radzę, rzućcie tą cholerną państwową posadę i zakładajcie biznesy lub zatrudnijcie się u przedsiębiorców i przekonajcie się jak wspaniałe życie mają miliony Polaków którym w ramach swojej pracy uprzykrzacie i obrzydzacie życie. Państwo ręką ZUSu nas okrada twierdząc że nie potrafimy sami zając się swoimi pieniędzmi. To jest złodziejstwo a każdy pracownik ZUSu pracuje w złodziejskiej organizacji.

~... : Prawda jest taka że urzędy w Polsce powoli stają się dokładnie takie same jak większość korporacji. Mam znajomego który pracuje w urzędzie, dostał się tam z konkursu nie przez znajomości. Zarabia grosze, wszelkie premie za skończone projekty i wydaną na nie kasę ze środków UE trafią do dyrektorków i kierowników, których jedynym zadaniem jest NIC NIE ROBIENIE. Ci ludzie są tylko od poganiania 'roboli' i chcą się jak najwięcej nachapać zanim zmieni się 'góra' która z kolei wymieni wszystkich dyrektorków na swoich pociotków. Premia dla szeregowego pracownika to 50zł od czasu do czasu i 100zł na święta, a premie po kilkadziesiąt tyś. zł które mają z założenia być 'do podziału' idą do kieszeni nierobów.

~Zamkinjmiustacenzorze : "Składki odprowadzane przez osoby aktywne zawodowo nie są w stanie pokryć bieżących wypłat świadczeń. Wynika to głownie ze zmian demograficznych i starzenia się polskiego społeczeństwa." Taką własnie machiavelistyczną papką karmią lemingów. To obrzydliwa demagogia dla kabotynów. Szanowny twórco tego raportu : Prawdziwą przyczyną takiego stanu rzeczy jest chory system naliczania składek, patologiczny i demoralizujący system przywilejów emerytalnych. Nadto, patologiczny system organizacji poboru i dystrybucji tychże składek. Traktowanie systemu ZUS jak specyficznego rezerwuaru do mieszania w nim swoimi brudnymi łapskami przez wszelkiej maści poltyków. Tylko Calkowite zniesienie przywilejów emerytalnych, wprowadzenie jednej równej skaładki emerytalnej dla wszystkich, wypłacanie jednej równej emerytury wszystkim emerytom za przepracowany taki sam okres składkowy. I wtedy sie okaże że pieniedzy będzie nawet za dużo, Wszelkie inne teorie to syf wciskany niewolnikom w celu obrony patologi sempów ktorzy żerują na cięzkiej pracy zwykłych ludzi, tylko dla tego że mają ryje umoczone w korycie władzy, lub są czynownikami służącymi tej władzy i to też przyjmowanymi do służby po przez koneksje z tymi pierwszymi.

~marekaureliusz do ~Zamkinjmiustacenzorze: To właśnie jest cała prawda o tej paranoi jakim jest ten szalbierski system zwany ZUS. To złodziejski i deprawujący system emerytalno-rentowy utrzymywany przez oligarchiczną bandę rządzących w celu grzebania w nim swymi brudnymi łapami w niekontrolowanym systemie przepływów finansowych. System który prawem kaduka nagradza wszelkiej maści służebników tej oligarchii, okradając w sposób bezprzykładny cała masę uczciwie i ciężko pracujących ludzi. Wszelka dyskusja roztrząsająca kolejne paranoiczne zmiany tego systemu, mają na celu społeczną legitymizację tego gumna. Należy całkowicie zmienić ten system na jeden sprawiedliwy i kontrolowany, odcinając bandy polityczne od możliwości grzebania w nim, oraz likwidując wszelkie ale wszelkie przywileje emerytalne.


 

2015.10.17

Poniedziałek

 

Cyceron - 10 zasad rządzenia

Marek Tulliusz Cyceron (łac. Marcus Tullius Cicero), inaczej Marek Tulliusz Cycero (ur. 3 stycznia 106 p.n.e., zm. 7 grudnia 43 p.n.e.) – pisarz, mówca, polityk, dowódca wojskowy, filozof, prawnik i kapłan rzymski. Jako polityk i wódz stojący na czele stronnictwa broniącego republiki rzymskiej przeciw Cezarowi, Antoniuszowi i Oktawianowi – poniósł klęskę. Jako mówca i pisarz, podziwiany nawet przez wrogów, już za życia odniósł wielki sukces. Współcześnie uważany za jedną z najważniejszych postaci w dziejach światowej literatury. Podkreślał, że większa jest trwałość dowcipu niż siły, więc chętnie oddałby dwa militarne triumfy za dobrze ułożoną mowę. Zajmując się literackimi i filozoficznymi studiami miał poczucie, że tworzy dzieła daleko ważniejsze, niż gdy siedział w krześle kurulnym.

Już w starożytności sposób, w jaki posługiwał się językiem łacińskim, był uznawany za ideał, do którego powinni dążyć mówcy i pisarze. W średniowieczu na podstawie jego dzieł nauczano retoryki a autorytet Cycerona w tej dziedzinie był uważany za niepodważalny. Dla humanistów stał się pisarzem wzorcowym, którego styl należało naśladować. Jego mowy, listy oraz teksty na temat retoryki i filozofii, uważane są za normę językową prozy łacińskiej. Cyceroński model używania języka przez wieki wpływał na rozwój kultur, które czerpały wzorce z klasycznej łaciny. Cyceron jest prawdopodobnie bardziej odpowiedzialny, niż jakikolwiek inny człowiek w historii, za obecny kształt języków literackich używanych na całym świecie.

Od starożytności aż do XIX wieku, w kulturze europejskiej jego utwory były podstawą programu szkolnego a ich znajomość niezbędnym elementem wykształcenia. Przez ponad półtora tysiąca lat, od V do XIX wieku, uczniowie musieli na co dzień obcować z dwiema książkami. Jedną z nich była Biblia, drugą prace Cycerona. Uczono się na pamięć mów Cycerona, aby potem w praktyce stosować jego sposób wysławiania się, argumenty i figury retoryczne. Z jego prac czerpano sposoby umożliwiające przekonanie słuchaczy do własnych racji, które tak mocno zakorzeniły się, że są nadal wykorzystywane – przez duchownych, prawników czy polityków.
[Wikipedia, pol. 2015.10.31]

Poniżej tabela opracowana na podstawie książki: "How to Run a Country: An Ancient Guide for Modern Leaders Marcus Tullius Cicero"
Selected, translated, and with an introduction by Philip Freeman

lp.

What is the foundation of a just government?
What kind of rule is best?
How should a leader behave in office?

Co leży u podstaw sprawiedliwych rządów?
Jakich reguł powinien przestrzegać sprawujący władzę?
Jak powinien zachowywać się sprawujący urząd przywódca?

Cicero's 10 principles of governance Cyceron - 10 zasad rządzenia

0.

 

True leaders always put the interest of their nation above their own.

 

 

Prawdziwy lider zawsze przedkłada interes narodu nad swój własny.

 

1.

There are universal laws that govern the conduct of human affairs.
Divine rules independent of time and place guarantee fundamental freedoms to everyone and constrain the way that governments should behave.

Prawa uniwersalne rządzą ludzkimi zachowaniami.

2. The best form of government embraces a balance of powers.
Even the most noble kings will become tyrants if their reign is unchecked. Just as democracy will degrade into more brew if there are constraints on popular power. A just government must be founded on a system of checks and balances. Beware the leader who sets aside constitutional rules claiming the need for expediency or security.

Najlepszy styl rządzenia oparty jest o równowagę sił.

3. Leaders should be of exceptional chracter and integrity.
Those who would govern a country must possess great courage, ability and resolve. True leaders always put the interest of their nation above their own.

Przywódcę winna charakteryzować wyjątkowa prawość charakteru.
Rządzący krajem winni być wielce odważni, posiadać wyjątkowe zdolności i cechować ich powinna wielka determinacja. Prawdziwy lider zawsze przedkłada interes narodu nad swój własny.

4. Keep your friends close and your enemies closer.
Leaders fail when they take their friends and allies for granted. Never neglect your supporters. But even more important, always make sure you know what your enemies are doing.

Zwracaj uwagę na to co mówią przyjaciele, baczniej jednak przysłuchuj się wrogom.

5. Those who govern a country should be the best and the brightest of the land.
Cicero says if the leaders don't have thorough knowledge of what they are talking about their speeches will be a silly prattle of empty words and their actions will be dangerously misguided.

Ci, którzy rządzą krajem powinni być wybierani spośród najlepszych i najzdolniejszych w kraju.

6. Compromise is the key to getting things done.
Cicero writes that in politics it is irresponsible to take an unwavering stand when circumstances are always evolving. There are times to stand one's ground, but consistently refusing to yield is a sign of weakness not strength.

Kompromis jest kluczem do popychania spraw do przodu.

7. Don't raise taxes unless you absolutely have to.
Every country needs revenue in order to function but Cicero declares that the primary purpose of government is to assure that individuals keep what belongs to them not to redistribute wealth. On the other hand he condemns the concentration of such wealth into the hands of the few and asserts that it is the duty of a country to provide fundamental services and security to its citizens.

Podnosić podatki można wyłącznie gdy jest to absolutnie konieczne.

8. Immigration makes a country stronger.
Rome grew from a small village to a mighty empire by welcoming new citizens into its ranks as it spread across the Mediterrean. Even former slaves could become full voting memebers of society. New citizens bring new energy and ideas to a country.

Imigracja wzmacnia kraj

9. Never start an unjust war.
Of course the Romans just like modern nations believed they could justify any war the wanted to wage, but Cicero at least holds up the ideal that wars begun from greed rather than defence or to protect the country's honour are inexcusable.

Nigdy nie wszczynaj niesprawiedliwej wojny.

10. Corruption destroys a nation.
Greed, bribery and fraud devour a country from the inside, leaving it weak and vulnerable. Corruption is not merely a moral evil but a practical menace that leaves citizens at best disheartened at worst seething with anger and ripe for revolution.

Korupcja niszczy państwo


 

2015.10.15

Czwartek

 

Państwo

Państwo wydaje przepis, który dotyczy wszystkich tylko nie Państwa:

~ll do ~Chłodna ocena faktów:
Czytać trzeba wszystko, a nie to co nam pasuje:

"Przepisów ustawy nie stosuje się do nieodpłatnych imprez masowych organizowanych na terenach zamkniętych będących w trwałym zarządzie jednostek organizacyjnych podległych, podporządkowanych lub nadzorowanych przez: Ministra Obrony Narodowej, Ministra Sprawiedliwości oraz ministrów właściwych: do spraw wewnętrznych, do spraw oświaty i wychowania, do spraw szkolnictwa wyższego oraz do spraw kultury fizycznej, jeżeli jednostki te są organizatorami imprezy masowej w rozumieniu niniejszej ustawy."

:-)

Konkludując, rektor nie ma problemu. Problem mają rodzice bo trzeba będzie zorganizować pogrzeb :-)

Ta informacja pochodzi z komentarza i artykułu:

Bydgoszcz: Tragedia na imprezie studenckiej UTP. Prokuratura wszczęła śledztwo

Tragedia w Bydgoszczy. Na UTP doszło do wypadku, w którym zginęła jedna osoba. - Jest nam niezwykle przykro z powodu tego, co się stało - mówił rektor Uniwersytetu Techniczno-Przyrodniczego w Bydgoszczy dr hab. Antoni Bukaluk, prof. UTP. Na specjalnej konferencji prasowej komentował on wydarzenia na terenie kampusu uniwersyteckiego, gdzie nocą, podczas imprezy studenckiej zginęła jedna osoba. O sprawie dodatkowo informują media. TVN24 informuje, że 11 osób trafiło do szpitala, a TVP INFO mówi, że dwie osoby są obecnie w stanie ciężkim.
[źródło]


 

2015.09.28

Poniedziałek

 

Portugalia - Rota Vincentina

Strona szlaku Rota Vincentina

2015.09.28 Poniedziałek: Warszawa - Lizbona
Przylatujemy do Lizbony około 19.00 czasu lokalnego. Jest ciepło ponad 20°C. Taksówką docieramy do hotelu, koszt to ok 20€ - na cztery osoby nie jest to drogo. Po rozlokowanu się w pokoju ruszamy na zwiedzanie Lizbona by night. W recepcji dostępne są darmowe i zupełnie wystarczające plany Lizbony. Pierwsza rzecz to rozkminienie jak działa komunikacja publiczna. W nieodległym od hotelu metrze kupujemy w automacie bilecik za 0.50€ i po doładowaniu go kolejnymi 6€ będziemy mogli jeździć metrem, tramwajami i autobusami przez kolejne 24 godziny.

Jedziemy do dzielnicy Alfama, troche się po niej szwendamy i dzień kończymy w knajpie na uboczu. W tych położonych w lepszych miejscach nie było miejsc:). Obsługa bardzo sympatyczna, jedzenie smaczne, a białe wino robi swoje...

 

2015.09.29 Wtorek: Lizbona

Wyruszamy na zwiedzanie Lizbony. Miałem plan by najpierw pojechać na śniadanie do Alfamy potem do centrum muzelanego a wieczorem rozejżeć się za gazem do kuchenek turystycznych. Zbycho ten plan zburzył. Nie dość, że wyszliśmy późno, to szwendaliśmy się po nieciekawym centrum i w końcu śniadanie zjedliśmy tuż obok ruchliwego skrzyżowania. W końcu rozstaliśmy się i tak trzeba było chyba od razu zrobić.

Oglądamy Torre de Belém, po czym udajemy się do muzeum morskiego. Wielkie rozczarowanie - spodziewąłem się "glorii i chwały" z epoki wielkich odkryć georaficznych, nazwisk wielkich żeglaży portugalskich, a tu nic o nich lub prawie nic. Do Klasztoru Hieronimitów nie wchodzimy. Wracamy do centrum. Próbujemy zwiedzić jeszcze ogród botaniczny ale okazuje się, że jest za późno. Jedziemy zatem do hotelu przez dworzec autobusowy, tak by jutro wszystko wiedzieć o wyjeździe. Kupujemy bilety do Lagos. Podróż ma trwać 4 godziny i kosztuje po 20€ od osoby.

 

2015.09.30 Środa Lizbona - Lagos - Sagres

Taksówką udajemy się na dworzec autobusowy i tam mamy wystarczająco dużo czasu by zjeść w barze śniadanie. Do Lagos dotarliśmy o czasie, i... musieliśmy poczekać z godzinkę na kolejny autobus. Co prawda kupiliśmy bilet do Vila do Bispo ale przez przypadek dojechaliśmy do Sagres. I okazało się, że tak wyszło lepiej. Było już około 15.00 a my nie ustaliliśmy gdzie będziemy spali. Powstał nawet plan by iść na oddalony o 2 km. camping, ale udało mi się zmusić całe towarzystwo do spędzenia dwóch nocy w pokojach do wynajęcia u starej babinki. Pokój jak pokój, był wyposażony łazienkę ale również we wspaniałe łóżko - arcydzieło stolarskie. Koszt 25€

Okazało się, że niemożliwy do kupienia w Lizbonie gaz do kuchenki można bez problemu kupić w lokalnym sklepiku.

Zwiedziliśmy miasteczko, Fortalezzę de Sagres, wykąpaliśmy się i wybrzeżem udaliśmy się w kierunki Cabo de Sao Vicente - najdalej wysuniętej na południowy-zachód części Europy. Po drodze zwiedziliśmy lokalny slep z ceramiką. Zaiste wspaniały. Takiego wyboru i takich pomysłów zgromadzonych w jednym miejscu jeszcze nie widziałem.

 

2015.10.01 Czwartek: Sagres, Przylądek Świętego Wincentego, Vila do Bispo, Sagres

Plan jest prosty: wstajemy rano idziemy na oddalony o 6 km. Przylądek Świętego Wincentego po czym "Ścieżką rybacką" do Vila do Bispo i stamtąd albo na piechotę z powrotem do Sagres albo, jeśli nie wstarczy sił, autobusem.

Dochodzimy do Cabo de Sao Vicente, na przełaj przez pola. Jednak łąka tu, to nie to co u nas. U nas miękka, trawiasta, aksamitna z kwiatami, tu to ostre ciernie. Ale daliśmy radę i w końcu dotarliśmy do urwistego brzegu i nim dalej już do przylądka. Linia brzegowa podcięta klifem o wysokości kilkudziesięciu metrów, a gdzie niegdzie wspaniałe samotne zatoczki do kąpieli. Idąc napotykam sufflera - dziurę w skale, która pojękuje. Jest połączona z położoną na dole jaskinią nadbrzeżną i gdy tam na dole wpływa do niej fala to to tu na górze z tej dziury wydobywa się głośne sapnięcie. Pomyślałem, że zrobię temu film w drodze powrotnej i poszedłem dalej. Pomysł był całkowicie zły - wracając niestety sufflera już nie znalazłem.

W końcu docieramy do przylądka. To miejsce dla turystów zorganizowanych, wielki parking, seria straganów z pamiątkami i twierdza z trzema knajpami. Ladujemy w jednej z nich i żłopiemy piowo. Po tym odpoczynku ruszamy dalej. Droga początkowo ciekawa biegnąca krawędzią klifu stopniowo wchodzi w nieciekawy ląd, na tyle nieciekawy, że przez kilkanaście kilometrów nie robimy zdjęć, aż do małego skalniaczka przy szlaku. Po nim jest jeszcze gorzej, nie dość, że nieciekawie to czasem po drodze jedzie samochód wzbijając kłęby kurzu. Droga po raz ostatni dochodzi do brzegu, po czym definitywnie skręca w głąb lądu do naszego punktu docelowego Vila do Bispo.

Przy wejściu do miasteczka wisi rozkład jazdy, z którego wynika, że autobus już odjechał, a następny będzie za godzinę. Jednak gdy docieramy do przystanku autobusowego okazuje się, że autobus się spóźnił i dlatego na niego zdążyliśmy... Super zbieg okoliczności.

Dojeżdżamy do Sagres, wysiadamy nieopodal Marketu Intermarche. Jesteśmy mocno zmęczeni tą ponad dwudziestopieciokilometrową trasą w upale. Idziemy do restauracji obsługiwanej przez sympatycznego Pakistańczyka, który dwa tygodnie spędził w obozie przejściowym w Łukowie, po czym przez Anglię wylądował na tym zadupiu w Portugalii. Robimy zdjęcie naszemu obiadowi, a Pakistańczyk nam...

Przy okazji odkrywamy typowy dla Portugalii schemat posiłku. Po zamówieniu dostajemy flachę wody, pół litra wina chleb i oliwki. Popijając i zakąszając czeka się na danie główne...

 

2015.10.02 Piątek: Vila do Bispo - Carrapateira

Oficjalny opis tego odcinka

Tak faktycznie pierwszy dzień planowanej wyprawy - czyli marszu z całym dobytkiem z punktu A do punktu B. Szlak oznakowany w zasadzie bez zarzutu - biało-czerone paski widać z daleka i jest ich tyle co trzeba. Szybko wychodzimy z miasteczka i idziemy polami, lasami i wąwozami. W połowie drogi przechodzimy przez miescine Pedralva, z restauracją, a jakże.

Nasza czteroosobowa grupa rozciaga się na trasie, Ja z Danusią dochodzimy do Carrapateira z jakąs godzinę wcześniej. Lokujemy się pod parasolami restauracji, i tu uwaga bo to ważne, nie wiem jak sie nazywa ale mieści się przy głównym placyku w budynku po prawej stronie jak się podchodzi po półokrągłych schodkach tego placyku. Podaje tak szczegółową lokalizacje bowiem tam zjadłem moje najlepszego w życiu tuńczyka i wypiłem moje najlepsze w życiu białe wino. Naprawdę!

Nocleg łapiemy w agroturystyce za 35€ za pokój. Byłoby taniej gdybysmy mieszkali dłużej...

Plaża ogromna ale za to 2-3 km od miasteczka i trzeba się do niej dobierać wielce piaszczystą ścieżką.

 

2015.10.03 Sobota: Carrapateira - Arrifana - Odeceixe

Oficjalny opis tego odcinka

Udaje sie wyjść prawie o zaplanowanym czasie. Wstaje dzień, ranek jest mglisty i wilgotny ale ciepły. Wychodząc z miasteczka widzę gościa, który się pakuje do plecaczka. Odnoszę wrażenie, że spał w pomieszczeniu przypomniającym większy przystanek autobusowy - w rzeczywistości, jak się później dowiedziałem była to miasteczkowa pralnia publiczna. W latach 50 XX wieku w podobne pralnie były wyposażane budynki, nie było wtedy pralek automatycznych, a pranie stanowiło nielada wyzwanie.

Po 2-3 kilometrach miajamy grasujących po stokach myśliwych i wchodzimy do miasteczka Bordeira. Jedyna knajpka zamknięta - jest sporo za wcześnie. Za to za rogiem lokalni oprawiają świeżo zabite dwie świnie. Tu też okazuje się, że zwijający się gostek to Polak - Piotr pracujący w Anglii. Ciekawy typ, jak już sobie odłoży nieco pieniędzy z tej pracy to rusza na zwiedzanie świata.

Idziemy przez ładne kilkanascie kilometrów i sobie gadamy, szlak rzaczej taki sobie dlatego rozmowa wcale nieźle go urozmaica. Piotr jest minimalistą - minimum sprzętu i minimum wydawania i tak sobie przemierza świat, a jak już wyda forsę to wraca do Anglii i znów zarabia. Dziennie robi około 30 km. "Gdzie Ci się najlepiej chodzi?" - pytam. "W Posce" - pada odpowiedź.

I tak gadając dochodzimy do Arrifana, pełni ufnosci, że i tu nie będzie żadnych problemów ani z noclegiem ani jedzeniem. Jesteśmy mocno zmeczęni - i szok! Spać nie ma gdzie, tzn jest tyle, że za 110€ a inne hostele lub agroturystyki nie mają miejsc. Knajp też na horyzoncie nie widać. Miasto sprawia wrażenie nowowybudowanego i mało tu autochtonów oferujacych jakieś usługi. Podejmujemy decyzję - jazdy do Odeceixe (czyt.: Odysejsz). Ale autobusu nie ma! Nie szkodzi weźmiemy taxi. Portier w hostelu, ludzie na prawdę są tu mili i uczynni, oferuje się, że zadzwoni po taryfę. Rzeczywiście po 15 minutach podjeżdża. Zabiera się z nami również i Piotr. Koszt nieco ponad 22€

W Odeceixe noclegowni i knajp do wyboru do koloru. Zamieszkujemy u Claudia w jego Residencia do Parque. Hotelik niedrogi bo 30€ za pokój ze śniadaniem, a i sam facet przesympatyczny. Wieczorem idziemy ok. 5 km tam i 5 km. z powrotem na plażę. Robią wrażenie: i widoki, i zabudowania, i skały nadmorskie, i knajpeczka, i szalet publiczny, i Piotr, który na plaży będzie spał.

 

2015.10.04 Niedziela: Odeceixe - Aljezur - Odeceixe

Oficjalny opis tego odcinka

Sporo najeździliśmy się tego dnia, tyłki bolały nas jeszcze przez trzy dni, Ale warto było. W drodze powrotnej zapuszczaliśmy sie w różne drogi, poza oczywiście szlakiem, i odało się dojechać do plaży z pominięciem samego Odeceixe.

 

2015.10.05 Poniedziałek: Odeceixe - Zambujera do Mar

Oficjalny opis tego odcinka

Rankiem, przed śniadaniem, wybraliśmy się na zwiedzanie miasteczka. Wąskie kręte uliczki i zaułki prowadzą a to w górę , a to w dół. Na ulicach ludzi nie ma, jeszcze jest za wcześnie, można natomiast spotkać modliszki, koty i obszczekujące psy.

Jemy śniadanie u Claudia, filmuje maszyne do wyciskania soku z pomarańczek, naprawdę zmyślne urządzenie. Opóźniamy się z wyjściem bowiem czekamy na otwarcie poczty. Chcemy się dowiedzieć ile kosztuje wysłanie kilograma do Polski. W końcu ruszamy w drogę goniąc nasze Dziubasy.

Ścieżka ciekawa, wiedzie góra klifu i od czasu do czasu można zejść na dziką bezludną plażę. Schodzimy na taką jedną. Scieżka w jednym miejscu o II stopniu trudności wspianczkowych. Rajska plaża. Nie ma nikogo, jest strumień ze słodką wodą, i długa płaśń piachu na wychamowywanie fal. Kąpiemy się i gdy kończymy dochodzą do nas Dziubasy, teraz oni sie tu rozłożą.

A my idziemy dalej bardzo ciekawą ścieżką - początkowo tunelem wyrąbanym w gęstej trzcinie, a później trzcinowym wąwozem. Są dwa rodzaje oznakowań, biało czerwone paski to szlak klasyczny i brudno-zielono brudno-niebieskie paski to szlak rybacki poprowadzony bliżej oceanu. Te drugie kolory to ktoś dobrał po niezłym kielichu - czasem są wcale- lub ledwo-widoczne.

Jesteśmy mocno zmęczeni ale w końcu dochodzimy do Zambujera do Mar. Miasteczko sprawia wrażenie wymarłego, a co więcej prace drogowe praktycznie unieruchomiły całe jego centrum. Lądujemy w knajpie przy głównym placu rozdrapywanym przez szufle głośnych koparek. Jak znaleźć lokum gdy na ulicy nie ma kogo zapytać? Trzeba po prostu pogadać z kelnerką. Ta wskazuje nam Alojamento "Ondazul". Jest to, jak do tej pory, najdroższy hotelik - jednak udaje mi się wytargować 35€ za noc (za pokój dla dwóch osób + dwa śniadania) ale cena wywoławcza była 40€.

 

2015.10.06 Wtorek: Zambujera do Mar - kawałek za Cavaleiro - Zambujera do Mar

Oficjalny opis tego odcinka

To w zasadzie ostatni dzień naszego chodzenia. Idziemy na lekko i chcemy zrobić sporo. Ale udaje się tylko 28 km. Początek trasy jest nieładny, prowadzi bowiem tuż obok szosy. Dochodzimy nim do Porto das Barcas. Osada nic szczególnego, jest kilka domów, restauracja i obetonowana zatoczka dla rybackich łódek.

Idziemy dalej dochodzimy do latarni morskiej, dalej wybrzeżem by nagle zrobić zwrot o 180° tylko dlatego by dojść do miasteczka Cavaleiro, po czym wychodząc z niego, tuż za knajpą, znów zwrot o 180° by wrócić nad brzeg - dobrze to widać na zapisie ze Sports Trackera.

Chyba musieliśmy być mocno zmeczeni bo nie chciało nam się już dalej iść. Wracając zatrzymaliśmy się w restauracji Porto das Barcas. Miałem wrażenie, że trafiłem w czasy późnego Gierka. Kelnerce jakby zupełnie nie zależało na tym by nas obsłużyć. Z ryb w jadłospisie była raja, ale jak ją zamówiłem to się okaząło, że jej nie ma. Kelnerka poleciła nam Bonito atlantico. Pomimo, że nie była sympatyczna przystaliśmy na tę propozycję. I...
zjedliśmy najwspanialszą rybę jaką mi przyszło w życiu jeść. Na prawdę! Nie dość, że smaczna to i była dobrze przyrządzona. Z ciekawostek w Lizbonie o takiej rybie kelnerzy nie słyszeli.

 

2015.10.07 Środa: Zambujera do Mar - Lizbona

Wyjeżdżamy o 08.10 bezpośrednim autobusem do Lizbony. Nie wiem skąd ten autobus startuje, ale jedzie po całym wybrzeżu i zbiera, zbiera. Wszędzie staje i zbiera ludzi.

Dojeżdżamy bez spóźnienia. Zwiedzamy jeszcze oceanarium, wałęsamy się nieco po mieście i do hotelu

 

2015.10.08 Czwartek: Lizbona - Warszawa

Wylatujemy z Lizbony o 9.00 czasu lokalnego. W Warszawie zdziwko - wszyscy są ciepło ubrani ?!

 

Uwagi ogólne
  • 11 dni brutto, de facto 9 dni netto.
  • Bilety lotniczy kosztował od osoby: 280€
  • Wydaliśmy na osobę 510€
  • Nie wydawaliśmy "na potegę", ale musiały byc spełnione następujące warunki: śpimy w dwuosobowym pokoju z łazienką (ceny od 25€ do 35€, koszt hotelu w Lizbonie 70€) i jemy 1-2 razy dziennie w knajpie.

Wyszło zatem (śrenio licząc) 790€ za wyjaz na osobę

Residencia do Parque - Claudio Duarte, Odeceixe, Rua da Est Nacional 15
GPS N 37 25 950 / W 08 46 188
residenciadoparque-odeceixe@hotmail.com

Duża kawa z mlekiem nazywa się tu "Galeo", jak się zamawia "Cofee with milk" to się dostaje niedużą filiżankę.


 

2015.09.27

Niedziela

 

Wykład Maćka

https://www.youtube.com/watch?t=6&v=C-AhOJai0V4

Bodziec powoduje wrażenie bodźca,
Wrażenie bodźca daje wyobrażenie o sytuacji,
Wyobrażenie o sytuacji odwołuje się do HPA,
HPA to wbudowane genetycznie reakcje emocjonalne i wyuczone modele poznawczo-przewidywawcze,
HPA wypracowuje decyzje teoretyczne,
Decyzja to ciąg czynności, które mają doprowadzić do oczekiwanego efektu,
Jedna z decyzji teoretycznych jest przyjmowana do realizacji,
W trakcie realizacji dochodzi do sytuacji, że efekt osiągnięty różni się od efektu oczekiwanego.

21.52 - zaczyna o pracy


 

2015.09.25

Piątek

 

Szwecja śladem eksperymentu Calhouna?

Znalazłem w necie taki komentarz:

~next do ~juro: Problemy Szwecji lat 70-tych:

  • namolni podrywacze na dyskotekach
  • powierzchowności i nietrwałość związków
  • niechęć młodzieży do nauki
  • zły stan techniczny aut którymi jeżdżą hipisi
  • niskie zarobki sprawiające ze rodzina kredyt na budowę domu spłacała co najmniej 10 lat
*
Problemy Szwecji lat 80-tych.
  • przypadkowe ciąże
  • wzrastająca liczba aborcji
  • sporadyczna sprzedaż alkoholu niepełnoletnim.
  • pojedyncze przypadki narkomanii.
  • oszustwa podatkowe.
  • pojawienie się skinheadów
  • ale nadal nikt nie przypinał roweru zostawiając go na parkingu przy dworcu
*
Problemy Szwecji dziś:
  • wzrost przestępczości o 1400% w stosunku do lat 70-tych
  • plaga gwałtów w większych miastach (wzrost o 500% w 3 lata)
  • 52 strefy nad którymi państwo straciło kontrolę.
  • plaga aborcji alkoholizmu i narkomanii
  • zanik życia rodzinnego i plaga rozwodów.
  • bezrobocie młodzieży (wcześniej nie znane).
*
Polscy podróżnicy odwiedzający Szwecję ok roku 1900 podkreślali:
  • Czystość moralną
  • wysoką religijność Szwedów
  • wzorową jakość i trwałość małżeństw
  • zadbane otoczenie
  • gościnność i bardzo niskie koszta utrzymania.
***

Efekty eksperymentów... Smutne.
[źródło]

Zapytałem co o tym sądzi Szwedka polskiego pochodzenia i otrzymałem taką opinię:

Brzmi to jak jakas chora propaganda. Owszem swiat sie zmienia ale nic z tego o czym tam jest napisane jest mi znane. Bezrobocie jest tak jak i wszedzie , narkomani sa jak i wszedzie, zadnej plagi gwaltow nie ma, zadnych stref nad ktorymi panstwo stracilo kontrole nie ma, plagi aborcji nie ma, wlasciwie jak to czytam to nic z dzisiejszej Szwecji w tym opisie sie nie zgadza.

Religijnosci nie ma, kosciol jest oddzielony od polityki i utrzymywany z podatkow, Na tace sie nie zbiera. Pastor to jest etat z normalna pensja panstwowa. Nie ma fanatyzmu jak w polsce ani moherowych beretow. Mozesz sie z kosciola wypisac ( wszyscy sa automatycznie wpisywani po urodzeniu albo zamieszkaniu na stale ) albo placic podatek na inny kosciol. W szkole nie ma religii , jest natomiast religioznawstwo. Nikogo nie obchodzi czy jestes czy nie jestes wierzacy . Na pewno od 1900 roku zmienilo sie wiele i w kosciele i w podejsciu do malzenstwa jako instytucji. Zreszta kosciol protestancki udziela rozwodow bez problemu. Dzisiaj ludzie zyja glownie w zwiazkach partnerskich roznego rodzaju, w konkubinatach rejestrowanych. Ilosc rozwodow sie zwiekszyla napewno ale nie jestem pewna czy jest tendencja wzrostowa, raczej chyba sie uspokoilo. Byc moze dlatego ze ilosc konkubinatow sie zwiekszyla.

Ludzie tutaj sa bardzo zafrapowani przyszloscia swiata jesli chodzi o srodowisko, angazuje sie w sprawy wlasnie srodowiska ale rowniez i rownouprawnienia i sprawiedliwosci w spoleczenswtwie, prawa czlowieka itd. Wydaje mi sie ze ludzie sa bardziej wrazliwi na piekno natury oraz na cierpienia czy radosci innych ludzi. Jesli chodzi o goscinnosc to sa bardzo goscinni, lubia sie bawic , zapraszac, dzielic sie ale nie narzucaja sie zbytnio , cenia sobie cisze i spokoj tez wiec my cudzzoziemcy z innych kultur mozemy odbierac ich jako zamknietych w sobie i ozieblych towarzysko. To tylko pozor.

Zycie rodzinne jest bardzo rozwiniete w Szwecji. Tatusiowie zajmuje sie dziecmi juz prawie polowe czasu. Nie zauwazam jakis negatywnych trendow tutaj, odwrotnie , duzy nacisk sie kladzie na pomoc rodzinom np przedszkola blisko, komunikacja dopasowana , urlopy dopasowane do potrzeb mlodych rodzicow. Tatusiowie generalnie bardzo sobie chwala przebywanie z dzieciakami w domu.

Kupowanie domow na kredyt to jest tradycja, tu sie nic nie zmienia , moze tyle ze dzisiaj wszyscy moga sobie domek kupic na kredyt, zreszta mieszkania tez, mlodzi, starzy , nie ma znaczenia, byleby mieli stala prace. Wszystkie kredyty sa rozlozone na 20-40 lat w zaleznosci od wieku kredytobiorcy. Jedyne domy ktore nie sa obarczone kredytem to po dziadkach albo inne spadki. Calkiem normalne zjawisko takze wymienione wczesniej niskie zarobki w latach 70 -tych i spalacanie domu przez 10 lat brzmi tez jak nie z tej planety, bez zwiazku z rzeczywistoscia.

Zaplecze socjalne jest coraz drozsze i panstwo boryka sie z utrzymaniem standardu sprzed lat ale wiadomo ze to utopia wiec i to sie musi zmienic . Pieniedzy brakuje wszedzie i to jest raczej problem calego swiata poza garstka zuli. Narazie koncze bo zaraz obiadek i przychodza do mnie moi polscy koledzy zjesc w spokoju. Mam nadzieje ze ci troche pomoglam mimo ze niewiele z tych opisow mozna tutaj na miejscu zaobserwowac.

Zosia

Hm, ciekawy komentarz do komentarza...


 

2015.09.22

Wtorek

 

Japonia i kierunki humanistyczne

Japonia rezygnuje ze studiów humanistycznych i społecznych

Uniwersytety państwowe Japonii rozpoczęły wygaszanie kierunków humanistycznych i społecznych, stosując się tym samym do okólnika wydanego niedawno przez rząd w Tokio. Na cenzurowanym znalazły się nawet ekonomia i prawo. Uczelnie mają się skupić na naukach przyrodniczych i technicznych, co ma napędzić wzrost.
[źródło]

~ahhhhhhhhhhhhhhh :

ludzie zrozumcie ze 50% populacji po tzw. studiach to tragedia dla gospodarki !!!
ludzie po studiach nie chca juz klasc kafelkow, byc hydraulikami itp. im sie WYDAJE ze teraz nalezy im sie praca biurowa, bycie kierownikami innych (tak jakby 50% moglo byc kierownikami !!! przypomina to stary postulat zwiazkowcow aby kazdy zarabial dwie srednie krajowe :D) itp. itd.
a najwieciej "pustych" magistrow kreuja kierunki 'humanistyczne" bo to je duzo latwiej skonczyc (wiekszosc ludzi ktorzy powinni klasc kafelki nie umie matematyki i po tym kalectwie najlatwiej ich odsiac).

tak naprawde to 50% populacji po studiach jest wygodne tylko dla plugawych politykow z dwoch powodow:
1) pozwala ukryc czesc bezrobocia bo mlodzi ludzie przez 5 lat siedza grzecznie na garnuszku i ani oni ani ich rodzice nie buntuja sie ze nie ma dla nich pracy.
2) pozwala wychodowac armie mikrocefali ktorzy czujac ze sami niczego nie potrafia powiedziec o sytuacji w kraju a z drugiej strony chcac uchodzic za "inteligentow" (przeciez sa po "studiach" !!!) beda grzecznie i slowo w slowo powtarzac co uslysza w mediach. a takim bydelkiem wybornie sie rzadzi.

ten drugi efekt jest najbardziej niszczacy dla kraju i dlatego w Polsce ciagle mamy rzady Polske niszczace !!!!


~wojtek :

W Japonii zorientowali się, że obecnie humanistyka to nauka o nauce nauki, która z nauka nie ma wiele wspólnego. Dziś jest wielu humanistów, którzy nie są w stanie dyskutować o różnicy między Koranem i Biblią, bo po prostu nie przestudiowali tych ksiąg, czasem w ręku nie mieli, choć miliardy ludzi z nich nieświadomie korzystają. Mają natomiast dokotorat z twórczości pseudopoety Mrożka albo pseudodramatopisarza Jaracza. Obecne badania psychologiczne to poziom pudelka: "pewien pan zapytał drugiego pana i wyszło mu, że", bez zrozumienia na ile takie badanie można odnieść do większej grupy, bez sprawdzenia czynników. Potem wymyślają że chłopcy mają wkuwać o miesiączce a dziewczynki na lekcjach studiować przekrój prącia (program czwartej klasy szkoły podstawowej w RP).


~Ikk :

Gdyby współczesna humanistyka i nauki społeczne miały coś wspólnego z poznanie, to bym się może tym zbulwersował, ale jak dziś filolog zamiast badać dokumenty, teksty źródłowe, opracowywać tłumaczenia, czy parać się gramatyką, wypisuje brednie o jedności kobiety z robotem i rewolucji feministycznej i dostaje za to doktorat, to protestował nie będę


~fallezy :

To jest możliwe tylko w Japonii bo u nas nie do przyjęcia!!! W naszej gastronomi jest zapotrzebowanie na ludzi do zmywania naczyń, agencje pracy czasowej potrzebują ludzi do każdej fizycznej roboty za stawki minimalne, a jeśli będą tylko kierunki ściśle to będzie problem z naborem do Urzędów gdyż zbyt wysoka poprzeczka edukacyjna utnie falę ludzi którzy tam się obecnie garną.


~emc2 do ~l:

Równowaga jest. W Japonii będą robić wynalazki, dzięki którym jeździ samochód, działa lodówka i telefon, a w Polsce będą humaniści po szkołach w Łańcucie, Pułtusku i Kaliszu, którzy nie wiedzą nic poza tym, jak skopiować z netu.


~zagrożenie do ~wojteketjowojtek:

nie lubie wpadania w skrajności. Nawet bardzo głębo9ka wiedza humanistyczna nie przeszkadza w siedzeniu na kasie, brak wiedzy wogóle - nocno przeszkadza. Najwiekszy majatek ma sie w głowie a nie w kieszeni. Wiedza ścisła przyrodnicza i techniczna jest nie do przecenienia, humanistyczna takze - potrzebna jest poprostu jakaś RÓWNOWAGA a nie deprecjonowanie wartości. Teraz lansuje sie poglad że wogóle wykształcenie sie NIE OPŁACA - O ZGROZO !!! Dobrze, ze powracaja szkoły zawodowe ale stawianie wyłącznie na pracowników fizycznych i technicznych z wiedzą wyłącznie zawodową uczyni z nas niewykształcony motłoch do trzymania za twarz.... i pewnie o to chodzi.


 

2015.09.20

Niedziela

 

Konferencja

Cenzura


 

2015.09.17

Czwartek

 

Wizyta w urzędzie

Wczoraj byłem w US składałem wniosek o zaświadczenie o niezaleganiu. Babeczka przyjmująca wyklikała w komputerach, że coś jest nie tak w PIT4 i skierowała mnie do pokoju XXX dwa piętra niżej. Tam gniazdo urzędniczek najpodlejszego sortu, zupełnie niezadbane, tak jak zresztą i zasyfiony ich pokój. Miłe czy niemiłe, to nawet trudno określić po prostu ludzie, z którymi najlepiej wcale się nie zadawać.

Ustaliły która ma się mną zająć. Klikała niespiesznie przez 15 minut i wystawiła zaświadczenie, że wszytko jest OK. "Dokładnie 3 miesiące temu była ta sama sytuacja, a sam problem został wyjaśniony 5 miesięcy temu." - mówię. "Jak to jest, że się to powtórzyło i musiałem stracić dodatkowe 20 minut?"

"Korekta jest w systemie, ale jeszcze nie jest zaksięgowana." - odparło tonem wywyższającego się eksperta niedomyte babsko.

"Aha, rozumiem" - rzuciłem, tym razem, tonem skruszonego i niedouczonego grzesznika.
"To ja muszę tracić czas i nerwy tylko dlatego, że im się przez pięć miesięcy nie chciało/udało zaksięgować?"
Powiedziałem jeszcze "Dziękuję" i wyszedłem.

Tylko za co ja właściwie podziękowałem? Tym... zaprogramowanym na niechęć do ludzi i awersję do głupiej pracy automaty reprezentujące aparat ucisku.

Tak, nie postrzegam ich jako przedstawicieli dbającego o kraj gospodarza, lecz właśnie jako zadufanych w sobie egzekutorów przemocy państwowej, nakierowanej na to by tymże zombie-automatom napełniać żołądki. Mają władzę, mogą nakazać, zakazać, a nawet ukarać. A z drugiej strony sami nie zdają sobie sprawy z tego, że za nic nie odpowiadają, że tworzą beznadziejnie skomplikowane systemy rozliczeń, przyznają nieuzasadnione ulgi i zwolnienia, mają małą wiedzę (np. podczas wprowadzania VAT'u ministerialni urzędnicy nie wiedzieli, że suma zaokrągleń nie równa się zaokrągleniu sumy),...

Tak mi się to napisało na marginesie artykułu Podatki w Polsce. "Całe zło tego systemu tkwi na Świętokrzyskiej"

Oto kilka cytatów z tego artykułu:

Jakiej branży by pan nie dotknął - czy to będzie elektronika, budowlanka, metale podstawowe, metale szlachetne, stal, paliwa - wszędzie jest dokładnie to samo, ten sam modus operandi. Organy skarbowe dostały taki podręcznik pod nazwą "Program kontroli koordynowanej” z 2010 roku, który został ujawniony i opublikowany w internecie przez firmę Drop S.A. Korzystają z niego urzędnicy skarbowi na zasadzie "kopiuj-wklej”. Każda kontrolowana firma postrzegana jest przez pryzmat instrukcji i wykorzystuje się te same scenariusze, opisy i zarzuty do wszystkich podatników.

Miałem takie przeświadczenie, że ci panowie spotkali się z nami tylko po to, by odfajkować spotkanie ze stowarzyszeniem, z którym mają najbardziej pod górę. Chyba jesteśmy najbardziej walczącym o prawa podatników stowarzyszeniem w Polsce, które skupia najwięcej przedsiębiorców walczących z aparatem skarbowym. Tego jak pan to ładnie ujął "imperium zła” nikt nie przekona, bo dyrektorzy w MF są od lat przekonani o słuszności swoich działań i tylko gruntowne czyszczenie kadr i nowe podejście do podatnika zmieni te patologie.

Ja już od trzech lat walczę z urzędem skarbowym i UKS o zwrot należnego mi podatku VAT - chodzi o ponad półtora miliona złotych. Ten zwrot został wstrzymany bez żadnego powodu - mimo że moja spółka została prześwietlona, skontrolowana, moi dostawcy zostali skontrolowani, nie znaleziono nieprawidłowości. Wtedy zaczęto szukać dalej - u dostawców moich dostawców, i tak dalej, byle cokolwiek znaleźć. Przez te trzy lata nabrałem takiego doświadczenia, że wiem, co i kiedy nastąpi. Jeśli znajdzie się złodzieja, który wprowadził do obrotu towar wyłudzając VAT, to ściga się nie jego, tylko wszystkie firmy, którym mógł towar sprzedać i które mają pieniądze. I nie chodzi tu o bezpośrednich dostawców firmy. Organy skarbowe używają wtedy terminu-klucza "łańcuszek dostawców” i zaczyna się polowanie na podatników.

Często łapię urzędników na brakach w podstawowym wykształceniu ekonomicznym. W zasadzie mogę powiedzieć, że gdyby minister finansów wytypował grupę swoich najlepszych "ekspertów” z branży to ich wiedza na temat zmienności cen, prostych transakcji zabezpieczających typu forward czy też znajomości języka angielskiego byłaby mierna. Jak tacy ludzie śmią oceniać praktyków gospodarczych? Dochodzi wręcz do sytuacji kuriozalnych.


 

2015.09.16

Środa

 

Fala Arabskich Emigrantów

Spoko u nas nie zostaną bo socjal śmieszny, problem jest też strukturalny. Europa ma ujemny przyrost naturalny + starzejące się społeczeństwo. To oznacza że za 30 - 40 lat nie będzie kto miał składek płacić. Import Arabów to taki pomysł aby oni się rozmnożyli, zeuropeizowali i pracowali na starych białych Niemców, Polaków. Ten pomysł jest zresztą powielany od wielu lat we Francji, Niemczech i innych krajach tylko wtedy był w sposób kontrolowany,teraz się wymknął.

Tak to jest właśnie recepta krótkowzrocznych komuchów:

Zapierdzielić oszczędności i je przeżreć
Finansować zobowiązania na zasadzie mini-mini z bieżących poborów, i (uwaga bo tego generalnie nie widać) importem już wykształconych i odchowanych młodych ludzi chętnych do pracy z miejsc biedniejszych i trudniejszych do życia, czyli bądź ze wsi bądź z krajów biedniejszych. Nie zwracać uwagi na to, że nożyce "Zapotrzebowanie na zasoby (roszczeniowość) / Dostawa zasobów (produktywność)" się rozwierają. Obwiniać wszystkich tylko nie siebie: te winy spadają głównie na niechronioną mniejszość - indywidualnych przedsiębiorców, co powoduje dalsze rozwarcie się nożyc. Czego rezultatem, jak sama nazwa nożyc wskazuje, jest coraz większa roszczeniowość i coraz mniejsza produktywność.

Pod koniec XX wieku w Polsce doszło do zmian ustrojowych - bo zarówno rządzący, jak i rządzeni byli głównie Polakami. Teraz w Europie Zachodniej dojdzie do zmian cywilizacyjnych, bo biedniejsi są z innego kręgu cywilizacyjnego.

Dobre rządy polegają na utrzymywaniu wąskiej grupy ludzi pilnujących porządku i kontrolowaniu jej sprawności (ludzie mający władzę podlegają procesowi arystokratyzacji - rozleniwieniu, zgłupieniu i spadku efektywności działania), zadaniem tej grupy jest pilnowanie wolnego rynku. Wolny rynek z powodu zapadki Św. Mateusza prowadzi do monopolizacji i oligarchizacji, czyli de facto mechanizmy wolnego rynku prowadzą do jego samozagłady.
Trzeba zatem pilnować wolnego rynku poprzez

  1. utrącanie monopoli nakazując dzielenia się firmom, które zdobywają np. ponad 40% udziałów w rynku
  2. pomoc na zasadzie wędki nieradzącym sobie, ale na zasadzie, że jest na to funduszy, dajmy na to, nie więcej niż ustalony procent PKB. (otrzymujący zapomogi powinni wiedzieć, że zależą one od produktywności pozostałych)
  3. ograniczenie o jednostkowych przypadków imigracji z innych kręgów cywilizacyjnych i zmuszanie tych ludzi do akceptacji naszych reguł: skoro bracie przybywasz do nas z powodów politycznych/ekonomicznych to znaczy, że miejsce z którego przybywasz rządzone jest złymi regułami i dlatego musisz o nich zapomnieć


 

2015.09.14

Poniedziałek

 

Związkowiec

Głośno jest ostatnio o szefie najważniejszego związku zawodowego w Polsce:

Dziennikarze śledczy „Newsweeka” przedstawili kolejne materiały potwierdzające, że za pobyty przewodniczącego NSZZ „Solidarność” Piotra Dudy w jednym z luksusowych penthouse'ów w związkowym ośrodku „Bałtyk” płacił związek, czyli zakłady pracy finansujące ten związek, czyli państwo finansujące zakłady pracy finansujące ten związek, czyli ostatecznie tak czy inaczej każdy z nas.
[źródło]

Czyli ostatecznie każdemu z nas organa państwowe zabierają, w ten czy inny sposób, pieniądze na to by ludzie, którym te organa udzielaja przyzwolenia wiedli żywot zupełnie niesprawiedliwy w stosunku do każdego z nas.


 

2015.09.12

Sobota

 

Samowzbudność konfliktów

albo dążność do wojny wytłumaczona w prosty sposób:

~marzan do ~ministerstwo wojny a nie obrony: Niestety, to że 99% ludzi odmówi chodzenia na wojny, niczego nie zmieni, bo pozostali pójdą, zaczną zabijać i albo te 99% zmieni zdanie, albo padnie trupem, względnie zostanie zmienionych w niewolników. Dlatego idea, żeby odmawiać wojowania, jest z gruntu nierealna. Ludzie nie są identyczni i zawsze się między nimi znajdzie choć ten jeden, który użyje siły - a to wystarczy, by resztę zmusić do tego samego.


 

2015.09.11

Piątek

 

Dążność, a wolność

~Papa Smerf : To nie chodzi o bezsilność naukowców, ale o model organizacji zachodniej cywilizacji. naukowcy pracują nad milionami bzdurnych kolorowych gażetów, które wdrażają korporacje aby zarabiać kasę. Nie finansuje się projektów, które usamodzielniłyby ludzi i dały im samowystarczalność bo nikt nie ma w tym interesu. Interes jest w uzależnainu ludzi od siebie. Każda firma to robi w kapitaliźmie. Wiele problemów już dawno zostało rozwiązanych tyle że nikt tego nie wdroży bo jaki ma interes w tym żeby ludzie byli niezależni... chodzi o to aby uzależnić ich i z tego żyć.


 

2015.09.10

Czwartek

 

Pokolenie pierdół

Polecam artkuł zatytułowany "Dzieci pierdoły. Hodujemy zombie, które nie wiedzą kim są i dokąd zmierzają".
[źródło]

[A to dołączyć po latach jak link będzie nieaktualny begin]

Dzieci pierdoły. Hodujemy zombie, które nie wiedzą kim są i dokąd zmierzają

Żyją w tyranii optymizmu, przekonane, że mogą wszystko, że mają równe szanse, że wystarczy chcieć, by mieć. A nie potrafią poradzić sobie nawet z komarem, a co dopiero z krytyką czy wzięciem odpowiedzialności za innych.

"Witam, czy wasze dzieci były na obozie harcerskim? Wszystko OK, tylko przerażają mnie te namioty w środku lasu. A co w sytuacji, jak jest burza?” – pyta Beata na internetowym forum pod hasłem „Obóz harcerski”. „Namioty namiotami. Moje dziecko zraziło się w zeszłym roku brakiem higieny. Syf, brud, kąpiele sporadyczne, wróciła totalnie brudna” – odpowiada jej Zofia. Tę bezradność rodziców i dzieci potęgują obecne przepisy. Rok temu sanepid chciał zamknąć obóz harcerski koło Ustki, bo nie było tam elektryczności. Dwa lata temu w Bieszczadach kazano organizatorom obozu survivalowego pociągnąć rurami wodę z ujęcia oddalonego o trzy kilometry. W sumie trudno się więc dziwić, że w styczniu tego roku wychowawca zimowiska koło Karpacza zorganizował zamiast ogniska „świecznisko” w świetlicy, bo na zewnątrz było minus 10 stopni i dzieciaki poskarżyły się rodzicom, że nie chcą marznąć, a ci zagrozili opiekunowi interwencją w kuratorium, jeśli nie odwoła „niebezpiecznej zabawy”.

– Jak zaczynałem przygodę z harcerstwem, wiele lat temu, obozy przygotowywaliśmy od zera. W las pierwsi jechali najbardziej sprawni i silni harcerze, cięli siekierkami drzewa, kopali latryny, myli się w górskim lodowatym strumieniu. Cały obóz budowaliśmy własnymi rękoma. Nikt się nie zastanawiał, czy jajka na jajecznicę zostały wyparzone w „wydzielonym, oznakowanym stanowisku wyparzania jaj”. Dzisiaj nie wolno dać młodemu siekiery, bo jest narzędziem niebezpiecznym, witki nie można uciąć, bo drewno się kupuje w nadleśnictwie. Zamiast dziury w ziemi są wypożyczane toi toie, a każdy garnek czy półka w magazynie muszą być sprawdzone przez armie kontrolerów z sanepidu, gmin i przeróżnych straży. Obozy stawiają profesjonalne firmy, a dzieciaki przyjeżdżają na gotowe, zamiast plecaków mają walizki na kółkach, repelenty i kremy do opalania – opowiada były już harcmistrz z podwarszawskiej miejscowości. Woli pozostać anonimowy, bo dorabia, choć tylko okazjonalnie i nieharcersko, na letnich obozach dla młodzieży.

– Przyjeżdżają takie potworki przekonane o swojej wyjątkowości, mądrości i zaradności, a wrzeszczą w panice, jak zobaczą osę czy komara. Na byle uwagę wychowawcy od razu dzwonią do mam i tatusiów ze skargą, a ci z pretensjami do nas. Cholera mnie bierze, ale cóż poradzić, klient nasz pan. No to robię im ognisko w pokoju na ekranach ich tabletów, bo dym z płonących szczap gryzłby ich w oczy – tłumaczy.

Z łezką w oku czyta dziś w necie wspomnienia ludzi z jego pokolenia, jak w latach 80. wcinali jagody bez strachu, że chory lis je obsikał. Teraz jest psychoza, więc na wszelki wypadek dzieci do lasu nie wysyła się w ogóle, dlatego przerażają je pająki, komary czy osy, a z grzybów znają tylko pieczarki. Z rozrzewnieniem przypomina sobie, jak ganiał w krótkim rękawku w deszcz, przeziębił się i babcia dała mu miód ze spirytusem, cytryną i czosnkiem, i nikt nie oskarżył babci o rozpijanie młodzieży, a on wstał następnego dnia zdrów jak ryba. Dziś na lekki ból gardła dzieciaki dostają antybiotyki, a po złamaniu palca zwolnienie na cały rok z WF. Nikt mu nie pomagał odrabiać lekcji, bo musiał się uczyć sam, a za błędy ortograficzne ojciec go po kilku ostrzeżeniach w końcu sprał, bo tłumaczenie nieuctwa dysgrafią nie było wtedy tak postępowe jak dziś. Gdy z kumplami poszli nad jezioro, nie było ratowników, społecznych kampanii ostrzegających przez skakaniem na główkę i jakoś ani on, ani żaden z jego znajomych karku nie skręcił. A skakali do wody z wysokiego brzegu aż miło. Gdy rozbił nos na rowerze, ciężkim, stalowym składaku bez przerzutek i profilowanych opon, w szkole sińce pod oczyma nie zaalarmowały wychowawców i do rodziców nie przyjechała z interwencją opieka społeczna w obstawie policji. Teraz miałby rozmowę z psychologiem, która uświadomiłaby mu, że jest wrażliwym człowiekiem, z pełnymi prawami i nie wolno nikomu przekraczać jego prywatnej strefy, więc jeśli rodzice go biją, powinien to zgłosić.

– Gdy dostałem manto od silniejszego zabijaki z podwórka i wróciłem zapłakany do domu, ojciec powiedział, żebym się nie mazgaił, bo mężczyzna musi stawiać czoła przemocy. Siłą. Czasami przegram, czasami wygram, ale takie jest życie. A następnego dnia pojechaliśmy do klubu sportowego, gdzie zapisał mnie na boks – opowiada.

„Kochamy rodziców za to, że wtedy jeszcze nie wiedzieli, jak nas należy »dobrze« wychować. To dzięki nim spędziliśmy dzieciństwo bez ADHD, bakterii, psychologów, znudzonych opiekunek, żłobków, zamkniętych placów zabaw i lekcji baletu” – takie wspomnienia w internecie młodzi czytają dziś jak bajkę o żelaznym wilku.

Ale dwie lewe ręce mają nie tylko najmłodsi. W domach gniją całe pokolenia niedorajdów, włącznie z trzydziestolatkami, przekonanymi, że guzika w koszuli nie da się przyszyć bez certyfikatu krojczego. I nie jest to pusta konstatacja autora tego tekstu w myśl przekonania każdego dorosłego, że „za moich czasów młodzież była bardziej zaradna”, tylko wyniki naukowych analiz. Gdziekolwiek spojrzeć, jest gorzej, niż było.

Tylko do pierwszego potu

Naukowcy Akademii Wychowania Fizycznego w Warszawie od wielu lat badają kondycję fizyczną polskiej młodzieży. Ich wnioski są zatrważające: 30 lat temu dzieciaki były znacznie bardziej sprawne niż ich rówieśnicy obecnie. Uczniowie szkół podstawowych z miejsca skakali w dal 129 cm, dzisiaj skoczą najwyżej metr. 600 m przebiegali dawniej średnio w 3 minuty i 5 sekund, teraz wloką się 40 sekund wolniej. Ale prawdziwy dramat widać w sile – kiedy nie było jeszcze internetu, uczeń potrafił w zwisie wytrzymać 17 sekund, teraz zaledwie 7. O załamaniu sportowych wyników mówią też trenerzy – mimo specjalistycznych planów wysiłkowych, nowoczesnego sprzętu i odzieży, ogólnodostępnych siłowni czy placów do ćwiczeń osiągnięcia sportowe są – delikatnie mówiąc – mizerne. I to mimo że sport uprawia dziś dwa razy więcej osób niż 20–30 lat temu. Tyle że to ćwiczenia tylko do pierwszego potu. Psycholodzy mówią o syndromie nadmiaru możliwości i wynikającego z tego braku wytrwałości. Młodzi rezygnują z doskonalenia się w danej dziedzinie, jeśli tylko napotkają pierwszą trudność. Od razu próbują nowych rzeczy. W konsekwencji mamy mnóstwo nowych dyscyplin, hobby czy możliwości spędzania wolnego czasu. Wszystko to jednak robią po łebkach, żeby tylko zaliczyć, żeby się pokazać na słitfoci w portalu społecznościowym. To powierzchowne próbowanie wszystkiego oznacza, że tak naprawdę nie potrafią niczego.

– Dziś żyjemy w świecie panoptykonu, o którym mówił Michel Foucault, więzienia, w którym wszyscy wszystkich obserwują. Dążymy więc do tego, by się pokazać z jak najlepszej strony. Cokolwiek zaczynamy robić, robimy już nie tyle dla siebie, co dla poklasku, dla pokazania innym. Nie biegamy już dla zdrowia, dla kondycji, tylko żeby pokonywać kolejne dystanse, bić kolejne rekordy, które od razu wrzucamy do internetu. Podobnie jak jazda na rowerze czy ćwiczenia w siłowni. Jednak ten imperatyw ciągłego zdobywania sukcesu powoduje, że zawsze jesteśmy przegrani. Bo jeśli tylko na tym budujemy system własnej wartości, wystarczy drobne potknięcie, żeby ta cała psychologiczna konstrukcja się zawaliła. I wtedy stajemy się bezradni – tłumaczy psycholog Małgorzata Osowiecka z SWPS Uniwersytetu Humanistycznospołecznego w Sopocie.

Podczas zeszłorocznych wykładów w The Royal Institution w Londynie prof. Danielle George z Uniwersytetu w Manchesterze przedstawiła badania, z których wynika, że młodzi, ale już dorośli ludzie stali się uzależnieni od gotowych rozwiązań technologicznych oferowanych przez rynek. W przypadku domowej awarii nawet nie próbują sami naprawić zepsutego kontaktu czy przerwanego kabla odkurzacza. Ba, większość z nich uważa, że urządzenia „po prostu działają”, i nie ma pojęcia, co robić, jak się coś z nimi stanie. Najczęstszymi rozwiązaniami są wezwanie na pomoc specjalistycznej firmy albo wymiana niedziałającego urządzenia na nowe. Kto bogatemu zabroni, ale problem polega na tym, że pytani przez badaczy, czy pomyśleli o naprawie, przylutowaniu zerwanego kabelka, nie zdawali sobie nawet sprawy, że tak można. Pochłonął ich świat jednorazówek.

Albo supermen, albo nikt

Dla tego jednak, kto sądzi, że taka życiowa postawa pierdoły to domena osób niezbyt lotnych, kubłem zimnej wody niech będą słowa prof. Jonathana Droriego, który podczas konferencji naukowej TED (Technology, Entertainment and Design) w Kalifornii, organizowanej przez amerykańską organizację non profit Sapling Foundation, opowiedział o eksperymencie przeprowadzonym kilka lat temu w Instytucie Technologicznym w Massachusetts (MIT), uważanym za jedną z najbardziej prestiżowych uczelni na świecie. Naukowcy odwiedzili świeżo upieczonych inżynierów z MIT i zapytali, czy można zapalić żarówkę za pomocą baterii i drutu. – Zapytaliśmy: umiecie to zrobić? Powiedzieli, że to niemożliwe. I nie wyśmiewam tu Amerykanów. Tak samo jest w Imperial College w Londynie – opowiadał rozbawionym słuchaczom prof. Drori.

Lecz to śmiech przez łzy, bo to przecież ci młodzi ludzie niebawem przejmą, a nawet już przejmują stery rządów, gospodarek, bo to oni zaczynają decydować o kierunkach rozwoju świata. Tymczasem dochowaliśmy się, i nadal tak wychowujemy, rzeszy wydmuszek nasączonych wiedzą, z której nie potrafią skorzystać, o skorupkach tak słabych, że pękają od pierwszego niepowodzenia, ba – od niepochlebnej opinii czy krytyki. Inżynierowie z MIT z pewnością doskonale poradzą sobie z odczytaniem schematów silników rakietowych, ale mają problemy z wyzwaniami codziennego życia.

Już ponad 10 lat temu historyk literatury, eseista, profesor Uniwersytetu Gdańskiego Stefan Chwin alarmował, że błędem współczesnego modelu wychowawczego jest tyrania optymizmu, tyrania udawania, że wszystko będzie OK – tylko się starajcie i uczcie pilnie. Że wystarczy wiara, iż wszyscy mogą wszystko, że wystarczy chcieć, by móc. Jednak takie głosy rozsądku przegrały z przekonaniem, iż wszyscy są równi i mają takie same szanse, a szczęśliwy człowiek to człowiek sukcesu. – Zastąpiliśmy zasady i wartości hiperliberalizmem, który zaprowadził nas na manowce – wskazuje prof. Joanna Moczydłowska z Politechniki Białostockiej.

Przede wszystkim równość to fikcja. Są ludzie bardziej i mniej zdolni, inteligentni i gamonie. – Ludzie są po prostu różni. Jedni mają temperament flegmatyczny, inni choleryczny. To są cechy wrodzone, niezależne od oddziaływania rodziny, szkoły czy pracodawcy. To właśnie geny decydują, dlaczego tak rozbieżne potrafią być ścieżki kariery rodzeństwa, które wychowywane było w jednym domu, w tych samych warunkach, które miało taki sam start i potencjalne możliwości środowiskowe – tłumaczy prof. Moczydłowska.

Zdolnej, inteligentnej młodzieży nie przybędzie dlatego, że udało się wmówić młodym ludziom, że mogą sięgnąć po nieosiągalne. 20 lat temu do szkół z maturą szło najwyżej 30 proc. uczniów po podstawówce. Dziś wskaźnik ten sięgnął prawie 90 proc. Na rynku pojawiła się więc armia z dyplomami, niestety zbyt często bez zdolności, umiejętności i pasji. – Wielu ludziom robimy tym krzywdę. Tej nadprodukcji magistrów rynek nie przyjmuje, rodzi się za to frustracja z niespełnienia oczekiwań, którymi ładuje się ich od najmłodszych lat. Jeśli kibol, który się spełnia, ćwicząc z ciężarkami, pozostanie w dorosłym życiu na swoim poziomie i w swoim otoczeniu, będzie żył w zgodzie z samym sobą, to z punktu widzenia psychologii jest dla wszystkich korzystne. Jeśli ulegnie ułudzie i pójdzie na studia, którym intelektualnie nie jest w stanie sprostać, będzie to groźne dla jego psychiki i otoczenia, na którym może wyładować swoją późniejszą frustrację – zauważa ekspertka.

Społeczeństwo zachłysnęło się – jak to nazywają specjaliści – amerykanizacją oczekiwań, że każdy może wszystko, i napakowaniem energią do nieustannego odkrywania w sobie supermena. Sęk w tym, że imperatyw wzlatywania ponad poziomy nie ma poduszki bezpieczeństwa. W dzisiejszym świecie jest tylko jeden cel: osiągnięcie sukcesu, ale nie ma porażki. Jest tylko pochwała, ale nie ma krytyki. Jest tylko rozwiązywanie problemów, ale nie ma problemów.

Dzieciom zakłada się kaski, gdy jadą rowerem czy na nartach. Dodatkowo nakolanniki, nałokietniki i ochraniacze na dłonie – gdy zakładają rolki. Przy jeździe konnej modne stały się żółwiki, czyli ochraniacze na kręgosłup. Wszystko dla ich bezpieczeństwa. Zapomina się jednak przy tym o najważniejszym – o zrozumieniu przez dziecko konsekwencji swojego zachowania. Jeśli postąpi nierozważnie, powinno zaboleć, bo ból ostrzega i uczy. Jeśli postąpi głupio, powinno zaboleć mocno i boleć długo, bo ból to najlepszy nauczyciel. Ale nie zaboli w ogóle, bo są środki ochronne. A jeśli Jaś się nie nauczy, że prędkość na rowerze plus nieuwaga są groźne i mogą wywołać ból, Jan nie zrozumie, że szybkość auta plus nieuwaga oznacza już śmierć.

– Mnożenie zakazów i nakazów sprawia, że młodzi ludzie nie potrafią sami sobie wyznaczać granic. Nie rozumieją konsekwencji swoich czynów, nie mają kontroli nad swoim zachowaniem i postępują bezrefleksyjnie. Dlatego nawet najbardziej agresywne reklamy społeczne przedstawiające skutki zażywania dopalaczy nie będą skuteczne, bo zadziała tu mechanizm obronny – nie damy sobie rady z taką hardkorową informacją, więc musimy ją odrzucić. I młodzi niemający własnych fatalnych doświadczeń taki przekaz odrzucają – zaznacza psycholog Małgorzata Osowiecka.

– I do tego ta nieustająca nadopiekuńczość. Ostatnie badania wskazują, że już 43 proc. Polaków mieszka razem z rodzicami, a w wielu przypadkach powodem nie są wcale problemy finansowe. Tak czują się bezpieczniej, wolą pozostać pod rodzicielskim parasolem. Gdy byli mali, rodzice mówili: nie biegaj, bo się wywrócisz i stłuczesz kolano, do szkoły nosili za nich ciężkie tornistry, a teraz mówią: nie pracuj, masz jeszcze czas, my ci pomożemy. Takie ograniczanie samodzielności u dorosłego człowieka to dramat, bo on nie potrafi wziąć odpowiedzialności za siebie i innych. Rezygnuje z podejmowania wyzwań w imię trwania w sferze komfortu – przestrzega prof. Joanna Moczydłowska.

Być to być widzianym

Szklany klosz, pod którym chowamy nasze dzieci, nie wystawiając ich na trudy życia i ryzyko porażki, powoduje, że zatracają umiejętności krytycznego postrzegania rzeczywistości. W USA według sondażu przeprowadzonego przez Columbia University aż 85 proc. rodziców wierzy, że trzeba wmawiać dzieciom, iż są inteligentne, i chwalić je na każdym kroku. Tymczasem – jak przekonuje psycholog Carol Dweck – to błąd wychowawczy. Przez 10 lat badała osiągnięcia uczniów kilkunastu szkół w Nowym Jorku. Z jej eksperymentów i analiz wynika, że dzieci, które po udanym rozwiązaniu testu były chwalone za mądrość i zdolności, szybciej osiadały na laurach i unikały kolejnych wyzwań, niż te, u których doceniano wysiłek i ciężką pracę w osiągnięcia sukcesu. Te „mądre z natury” bały się porażki przy trudniejszych zadaniach, bo podważałaby one ich wysoką samoocenę. Nie chciały się przekonać, że jednak nie są tak inteligentne, jak uważa otoczenie. A jak już podejmowały ryzyko i skończyło się to niepowodzeniem, rezygnowały z dalszych prób, by nie pogłębiać poczucia przegranej. Te zaś, których sukces był skomentowany jako efekt ciężkiej pracy, dużo chętniej sięgały po bardziej skomplikowane zadania, a niepowodzenie tylko motywowało je do dalszej pracy.

Amerykański psycholog społeczny, prof. Roy F. Baumeister z Uniwersytetu Stanowego Florydy, mówi wprost, że bezstresowe wychowanie prowadzi do spadku motywacji. Porównując zachowanie uczniów USA z rówieśnikami z Japonii i Chin, gdzie rodzice i nauczyciele stosują kary cielesne za złą naukę, doszedł do wniosku, że to właśnie stres i strach zwiększają szansę na osiągnięcie celów. Zaś sztuczne wzmacnianie u dzieci poczucia własnej wartości i puste pochwały powodują, że gdy dorastają, nie radzą sobie nawet z niewielkimi porażkami. Utożsamiają je z własnymi słabościami – przecież wszyscy są ponoć równi i każdego stać na wszystko – czują się oszukani i odreagowują niepowodzenia agresją.

Przez ostatnie lata – kontynuuje prof. Baumeister – tysiące naukowych prac rozwodziły się w samych superlatywach nad pozytywnymi skutkami wychowywania bez stresu, budowania w młodych poczucia własnej wartości i wysokiej samooceny, traktowanych jako lekarstwo na całe zło dojrzewania. Ograniczono, wręcz zlikwidowano krytykę, stawiając na piedestale pochwałę. Agresję dorastającej młodzieży odczytywano zaś jako próbę gwałtownego uzupełniania niskiej samooceny. Tymczasem dzisiaj okazuje się, że jest odwrotnie. Przez te lata wyhodowaliśmy „praise junkie”, uzależnionych od pochwał, którzy w zderzeniu z rzeczywistością nie umieją sobie z tym poradzić i reagują agresją z powodu zbyt wysokiego mniemania o sobie. – Ta konkluzja to największe rozczarowanie nauki w mojej karierze – przyznaje profesor Baumeister.

Przeżywamy kryzys wartości – zaznacza prof. Joanna Moczydłowska. – Kiedyś oddzielało się „być” od „mieć”, jakość życia od jego poziomu. 20 lat rozpasania konsumpcjonizmu sprawiło, że dzisiaj zrównaliśmy te pojęcia. Nie tylko „być” utożsamia się z „mieć”, ale „być” oznacza być widzianym. Stąd tak gwałtowny wzrost popularności wszelkich talent show, stąd powiedzenie, że jak cię nie ma na Facebooku, to nie istniejesz. Stąd miarą wartości człowieka stały się internetowe lajki, a wzorem sukcesu życiowego kariera celebryty – wylicza psycholog.

Młodzi napompowani fantazjami, że są mądrzy, zdolni, wyjątkowi, karmią swoje ego pochwałami – ze strony rodziny, nauczycieli i głównie świata wirtualnego – oraz zarozumialstwem, uznając to za siłę, a skromność za słabość. Potem lądują na kasie w supermarkecie i trudno im to zaakceptować. Ale nawet ci, którzy mają szczęście i trafiają do lepszych z pozoru prac, zderzają się z trudnymi do pokonania różnicami pokoleniowymi. – Różnice między pokoleniami zawsze istniały, ale teraz to jest przepaść. To są już wrogie plemiona. Gdy młody człowiek trafia do firmy, jej szef ma co najmniej 40 lat. A z reguły więcej. I pojawia się trudność nawet na poziomie podstawowej komunikacji. Oni używają innego języka, te same słowa mają dla nich inne znaczenie. A co dopiero mówić o różnicach w aspiracjach, mentalności, postawach życiowych, kulturze – wskazuje psycholog z Politechniki Białostockiej.

Tsunami bezradności

Niespełnione nadzieje i wzajemne nierozumienie w tak powszechnym rozmiarze czynią społeczeństwo słabym. Zamiast leczyć przyczyny, ludzie wybierają antydepresanty, zakładając kolejne kaski ochronne mające uchronić przed skutkami. Efekt? 40 proc. wrocławskich studentów przyznaje się do lęków i zaburzeń nastroju, co 20. cierpi na głęboką depresję, która wymaga leczenia – alarmują naukowcy z Katedry Psychiatrii Akademii Medycznej we Wrocławiu. Z raportu „Epidemiologia zaburzeń psychiatrycznych i dostępność psychiatrycznej opieki zdrowotnej” z 2012 r. wynika, że 2,5 mln Polaków ma zaburzenia lękowe, milion – depresje i manie, kolejny bierze narkotyki, a ponad 3 mln to alkoholicy. Nastąpił lawinowy wzrost przypadków lekomanii i uzależnień od psychotropów. Wśród ofiar największy odsetek to właśnie młodzi.

– Wzrost postaw roszczeniowych idzie w parze z wyuczoną bezradnością. Jedni biorą pastylki, inni ukrywają ją za drogim ciuchem, autem czy gadżetem. Lęk i bezsilność przykrywają tysiącami znajomych na portalach społecznościowych i kolekcjonowaniem lajków dla każdego swojego działania. Jeszcze inni korzystają z usług coachingu, gdzie płacą za odkrywanie ich własnego ja. To patologia – podsumowuje prof. Moczydłowska.

Obok kryzysu wartości psycholog wskazuje również na kryzys tożsamości. Poprawność polityczna obowiązująca w przestrzeni publicznej przeniknęła w sfery prywatne. Rozmyły się tradycyjne role społeczne obu płci, obowiązuje uniseksualność. – Jak dziś wygląda wychowanie mężczyzny? Bardzo często chłopca wychowuje samotna matka wspierana przez babcię lub nianię, a wychowawca w szkole to też najczęściej kobieta. Chłopak rozwija się w kobiecej sferze, gdzie dba się o paznokcie i ciało. On przejmuje te wzorce. Pomyliliśmy rozwój z absurdem, odeszliśmy od praw natury, gdzie każda płeć ma swoje uwarunkowane biologicznie i kulturowo miejsce. Doszło do tego, że w Szwecji na chłopcach wymusza się zabawę lalkami, by ich rozwój nie był zdefiniowany płcią. To sztuczne, a walka z naturą zawsze kończy się źle. Efekty już zresztą widać. Chłopcy zaczynają się gubić, nie rozumieją swoich predyspozycji, nie znają potencjału. To niestety promieniuje wyżej – na uczelniach pojawił się przedmiot: alternatywna rodzina. Skoro nie umiemy zdefiniować tak podstawowego bytu jak rodzina, nie dziwmy się, że młodzi nie wiedzą, kim są i dokąd zmierzają – zauważa prof. Joanna Moczydłowska.

Dodaje, że gdy swoich studentów poprosiła o podanie trzech cech, które są mocnymi i słabymi stronami ich osobowości, w większości nie potrafili tego zrobić. – A jak nie wiesz, dokąd idziesz, to nie wiesz, gdzie dojdziesz – konkluduje.

[A to dołączyć po latach jak link będzie nieaktualny end]


 

2015.09.04

Piątek

 

Referendum

W niedzielę ma odbyć się referendum. Koszt jego przeprowadzenia to 100 mln. zł, a ponieważ jest nas 38,5 mln wychodzi z tego, że każdy z nas zapłaci za nie 2,60 zł.

Referendum to bardzo ważny instrument sprawowania władzy, pod warunkiem, że pytania nie są ustawione. Szwajcarzy - mistrzowie życia w demokracji (ale nie byle jakiej, lecz bezpośredniej) by uniknąć manipulacji pozwalają na to, żeby każdy obywatel mógł sformułować pytanie referendalne, ale wchodzi ono pod głosowanie tylko wówczas gdzy pod wnioskiem podpisze się stosowna liczba obywateli. U nas pytania sformułowała władza. Oto one:

Pytanie
Komentarz
Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem jednomandatowych okręgów wyborczych w wyborach do Sejmu Rzeczypospolitej Polskiej? Pomimo całej wrzawy medialnej, pytanie sformułowane poprawnie, pod warunkiem, że istnieje jednoznaczna definicja pojęcia "Jednomandatowy okręg wyborczy". Nie istnieje, w razie czego wadza będzie mogła pomajstrować. Poza tym chyba mało kto ma pojecie jak te JOW'y fukcjonują.
Czy jest Pani/Pan za utrzymaniem dotychczasowego sposobu finansowania partii politycznych z budżetu państwa? To jest albo kpina - jeśli autor rozumie co napisał, albo głupota, jeśli nie wie. Odpowiedź "TAK" jest jednoznaczna, ale "NIE" to wielkie pole do nadużyć i dowolnych interpretacji.
Czy jest Pani/Pan za wprowadzeniem zasady ogólnej rozstrzygania wątpliwości co do wykładni przepisów prawa podatkowego na korzyść podatnika? To taka zasada nie jest stosowana!? A dlaczego tylko w stosunku do podatnika? Poza tym "organy podatkowe zazwyczaj nie mają wątpliwości, bo to one stosują przepisy".
I dodatkowe pytania we Wrocławiu
Czy jesteś za ochroną historycznego centrum Wrocławia poprzez stopniowe ograniczanie ruchu samochodowego w centrum, czyli na obszarze Parku Kulturowego „Stare Miasto”? No cóż, to pytanie poprze większość, która... nie mieszka w centrum
Czy jesteś za tym, aby w przyszłości we Wrocławiu powstało metro? To typowy skok na publiczne pieniądze. To dążenie do uzyskania przyzwolenia na przewalanie publicznych pieniędzy.

Drugie pytanie powinno brzmieć: "Czy jesteś za tym, aby każdy wrocławianin wydał swoje 1000 zł na to by w przyszłości we Wrocławiu powstało metro?"

Trzecie: "Czy jesteś za tym, aby każdy wrocławianin wydał swoje 1000 zł na to by w przyszłości Wrocław ubiegał się o organizację >niedochodowych imprez kulturalnych i sportowych o znaczeniu międzynarodowym, takich jak Europejska Stolica Kultury 2016 i The World Games 2017?"

W ostatnim też należy podać źródło finansowania. Te cytowane to jakiś urzędas stworzył w stylu: "Czy chcesz dostać nowe BMW?" nie dopisując "Czterokrotnie przepłacając cenę z salonu.".

Czy jesteś za tym, aby w przyszłości Wrocław ubiegał się o organizację imprez kulturalnych i sportowych o znaczeniu międzynarodowym, takich jak Europejska Stolica Kultury 2016 i The World Games 2017?
Czy jesteś za zwiększeniem nakładów na rewitalizację kamienic oraz wnętrz międzyblokowych i podwórek?

Nasi rządzący boją się referendum jak ognia. Obrzydzali go na ile tylko mogli i osiągnęli to co chcieli. W referendum wzieło udział około 7% społeczeństwa. Przegraliśmy ten egzamin. Dalej będą mogli robić co im się podoba.

Referendum z mocą wiążącą dla rządzących to najpotężniejszy instrument demokracji (tej szwajcarskiej - bezpośredniej). Jak naród coś postanowi w referendum to rządzący muszą tego przestrzegać. U nas jak jest konkurs piękności pomiędzy mało kompetentnymi ale sporo obiecującymi kandydatami na np. presidenta, to media to rozkręcają i frekwencja jest. Konkursy piękności, nie wiedząc de facto na kogo właściwie głosujemy, lubimy. Natomiast głosowań nad zagadnieniami nie rozumiemy i olewamy.

Trochę szkoda, że mamy o wiele niższą świadomość społeczną od Szwajcarów.


 

2015.09.01

Wtorek

 

Fizyka konferencji

ONZ: brakuje pieniędzy na konferencję klimatyczną w Paryżu

Brakuje pieniędzy na październikową sesję negocjacji na temat globalnego ocieplenia oraz na wielką konferencję klimatyczną ONZ (COP21) zaplanowaną na koniec roku w Paryżu - ostrzegła w poniedziałek w Bonn przedstawicielka ONZ.
[źródło]

I komentarze:

~AS. : ...po pierwsze primo: dlaczego w Paryżu, a nie we własnej siedzibie, gdzie nie trzeba opłacać lokali konferencyjnych i ponosić innych dodatkowych kosztów wyjazdowych? Po drugie primo i ostatnie: co widzi każdy, kto ma oczy od wielu lat - ONZ nie rozwiązuje żadnych problemów tego świata. Żadnych. Niekończące się dyskusje, dyskusje, dyskusje i deklaracje. Ewentualnie bierna obserwacja masowego mordowania. I kolejne deklaracje jednej części blokowane przez drugą część Rady. No i te wyjazdowe konferencje. Dziewczyny na Pigalaku będą miały wzięcie.

~x--zibit do ~opty: ONZ powinna zostać już dawno rozwiązana gdyż nie działa. Jej cele to zapewnienie pokoju i bezpieczeństwa międzynarodowego, rozwój współpracy między narodami oraz popieranie przestrzegania praw człowieka. Niech biurokraci ONZ pokaż w którym punkcie te cele są realizowane i gdzie ? Afryka pogrążona w biedzie i wojnie, bliski wschód masakra na dużą skalę ISIS, Ukraina niby wojna a nie wojna itd Szkoda czasu i pieniędzy by ciągnąć to dalej. Koszt utrzymania organizacji zmniejszył by biedę w kilku państwach Afryki.

~opty : Te pieniadze by byly i to z nadwyzka gdyby administracja ONZ nie zarabiala za frico po 55 tys/$/miesiac !!! Takich szpecow jest kilka setek!!! Pozniej sa nizsze polki ,ktore zadawalaja sie sumkami miedzy 20 a 35 tys/$/miesiac !!! Prosci ludzie !!! Olewajcie ta instytucje bo to niczemu nie sluzy oprocz pracujacym tam biurokratom !!!

~podatnik : Jaja sobie robią ! Kilkanaście dni na krzywy ryj !! Klimatyczne zmiany były i będą, nic na to nie poradzimy, redukcja zanieczyszczeń to wymysł kilku krajów, by zdobyć przewagę gospodarcza nad innymi, które dęba zmuszone ograniczyć swe przemysły !! Kpiny, walka i własne interesy !
Szkoda forsy na takie pseudo konferencje. Bieda aż piszczy, a oni się bawią w dyskusje...

~Enter zdzisekhow you want to introduce : Mnie jak pracodawca wysyła w delegację to załatwia mi nocleg nie w hotelu tylko w Hostelu bo jest dużo tańszy . ONZ-towskie darmozjady niech sobie wypożyczą kamping na polu namiotowym to będzie ich stać finansowo , przy okazji doświadczą na sobie wpływ klimatu na człowieka przebywającego w nagrzanym pomieszczeniu bez klimatyzacji i szwedzkiego stołu .

~kaem : Oby się ta konferencja nie odbyła. Posiedzeniemi nic nie załatwią. Raczej niech zrezygnują z klimatyzowanych pomieszczeń , samochodów służbowych a to się na pewno przyczyni do oszczedności energii, paliw itd.

~ddd : Ochojska mądrze podsumowała ONZ w Afryce. Powiedziała, że wolontariusze ONZ pracują w klimatyzowanych biurach nie wychodząc w teran więc jak oni mają komuś pomóc.

Komentarze przepisane po kolei, bez wybierania.


 

2015.08.25

Wtorek

 

O mediach

~Zbig : Nastepny przyglup cytowany przez media. Wiadomosci opanowane przez debili. Kazdy z normalnych ludzi ma umiejetnosci zabijania. Nie robimy tego bo sie tym brzydzimy. Przestancie nas bombardowac wywiadami z debilami. Miejsce debili jest w zakladach zamknietych. Poprzez propagownie kultu idioty media demoralizuja spoleczenstwo, a zwlaszcza mlorych ludzi. Ostatnio widac te mode na propagowanie umyslowego prymitywizmu.

~ironia : Ach! Mamy juz polskich dzihadystow! Naszych! Polskich!
Wspaniale! Beda dawac wywiady! Media beda o nich pisac! Normalnie gwiazdy!

~saban do ~roolos: On nie wybiera Koranu tylko zabijanie ludzi ... Podobnie jak pewno polowa albo i lepiej tych tak zwanych bojownikow ISIS . To zwykle bandziory zwyrodnialcy ktorzy sie naogladali jak psychole ucinajom ludzioom glowy i morduja na wszeliakie sposoby... Te ludzkie odpady poprostu chca poczuc sie bogami.

~Mona : To skandal! Jak można w moim kraju sponsorować takie artykuły. Taki film o przechwalającym się mordercy, mogącym w ten sposób gloryfikować się. Ci co chcą zarobić na tym filmie powinni być skazani za rozpowszechnianie antyspołeczych i pełnych nienawiści haseł.

~run do ~roolos: Tu nie ma filozofii,ten pajac to drobny siurek ktory pojechal postrzelac do bezbronnych,dzieci,kobiet...a studiowal koran,taaaak,pod budka z kebabem!

~Ron : A ten głupek co z nim rozmawiał przeprowadził z nim wywiad (wywiad z mordercą) po co?! Chciał go uświęcić za to że zabijał ludzi? chciał go uczynić celebrytą za groźby morderstw? Pewnie ten od wywiadu też ma nakichane pod sufitem!


 

2015.08.24

Poniedziałek

 

Nareszcie życiowy tytuł

Codziennie wchodzę sobie na portal Onetu, i dziś zaintrygował mnie tytuł:

Nowa metoda oszustów na wyłudzanie pieniędzy

Ale wcale nie dlatego, żeby dowiedzieć się jak oszuści wyłudzają pieniądze, ale dlatego, że zabrzmiał mi tak bardzo po fizykożyciowemu.

Raz bo mówi o transferach resergii, a tym właśnie zajmuje się Fizyka Życia, a dwa, że nigdy w mediach głównego nurtu nie pojawił się analogiczny i bardzo ważny dla społeczeństwa tytuł:

Nowa metoda rządzących na wyciaganie pieniędzy od rządzonych


 

2015.08.21

Piątek

 

O Polskich prawnikach

~Ślepa Temida : Wyrok bez uzasadnienia nie ma żadnej mocy prawnej. Kierować należy się uzasadnieniem jako pełną informacją prawną. Miałem podobną sytuację a raczej gorszą - błędy w uzasadnieniu, tyle że zareagowaliśmy w porę i napisaliśmy protest i pomogło. Ktoś kto pisał uzasadnienie został pozbawiony premii a my mieliśmy komplet dokumentów w porządku. Sędzia tylko podpisuje, często nawet nie czytając tego co mu podłożą - z braku czasu. To w kancelarii przepisywane są wszelkie wyroki, uzasadnienia. Sędzia tylko podpisuje.

~szu. do ~Ślepa Temida: żona jsest emerytka ,pracowała w sądzie jako sekretarz i to co piszesz pokrywa sie w całości. To pracownicy sekretarki / przepisują / - piszą te wyroki ,postanowienia i uzasadnienia - do formułki "sąd zważył co następuje " i czasami same to kończą . Sędziowie nie czytają wyroków postanowien i uzasadnień nie z braku czasu a z lenistwa . Można im podłożyć co sie chce to i tak podpisze łącznie z tytułami wykonawczy a to juz idzie hurtowo. W dobie komputerów wysyła sie wyroki ludziom a uzasadnienie dotyczy kogoś innego i odwrotnie.Bajzel aż boli.

~psychopaci w sądach do ~Ślepa Temida: On tylko podpisuje, a że za nic nie odpowiada, to nie czyta, nie sprawdza, bo on ,,nieodwisły, niezawisły, nietykalny, bezkarny, dożywotni, nieusuwalny, nieosądzalny, kryształowy, nieposzlakowany, nieomylny", i to pilnie trzeba po wyborach zmienić. Wykopywalny ma być !!!!!!! Ci ludzie zwani sędziami, tacy sami jak reszta, a więc chorują PSYCHICZNIE , piją, palą, ŁAJDACZĄ SIĘ, KŁAMIĄ, Konfabulują, Wykopiemy ich!!!

~jamniol do ~Ślepa Temida: Co to znaczy tylko podpisuje???? Jeżeli się podpisuje to bierze pełną odpowiedzialność za to co na papierze. Mam wrażenie, że w sądach jest tyle samo debili co w innych jednostkach administracji państwowej, czyli przeważająca ilość.

~obywatel RP : cyt... Bo jeśli nic się nie zmieni.......................
Dopóki każdy...sędzia, prokurator, urzędnik, policjant, polityk... itd... nie będzie ponosił konsekwencji karno - majątkowych za swoje świadome błędne poczynania, tak będzie.
Chyba już pora, żeby Naród Polski powstał i zażądał od swoich pracobiorców wymienionych powyżej, wykonywania należycie swojej pracy.


 

2015.08.18

Wtorek

 

Na temat picia... wody

Znalazłem ten komentarz pod artykułem o piciu wody i postanowiłem go zanotować:

~ats42: Same bzdury w tym artykule! Zamiast obalać mity tworzą następne.

Dopóki nie występuje suchość w ustach to nie ma odwodnienia, nie ma więc powodu do przesadzania z ilością wypijanych płynów. Ich nadmiar obciąża i nerki, i serce, prowadzi do nadciśnienia. W czasie upałów należy pić lekko osoloną wodę (szczypta na szklankę) solą himalajską lub kłodawską zawierającymi różnorodne minerały i pierwiastki śladowe. Jeśli się dosala wodę, to mniej się jej pije i mniej wypaca.
Jeśli wystąpi wzrost ciśnienia krwi może to wynikać z nadmiaru samej wody, a niekoniecznie sodu. Przy upałach raczej grozi nam spadek ciśnienia, a nie wzrost, bo gwałtownie tracimy i wodę i sód z potem. Zawsze można się też przepoić czystą wodą.

Pić należy tyle, aby normalnie oddawać mocz, z normalną częstotliwością i o jasnej barwie. Jeśli oddajemy mocz zbyt rzadko, bo np. wypacamy wodę, to dopiero wtedy należy zwiększać ilość płynów, ale nie gwałtownie.

Obfite pocenie się tym bardziej wymaga dodatku soli do wody, aby się nie odwodnić. Sód zatrzymuje wodę i utrzymuje równowagę elektrolityczną istotną dla pracy serca. Jego niedobór może spowodować znaczny spadek ciśnienia krwi, a w konsekwencji omdlenie, zawał lub udar niedokrwienny. Za dużo wody, a za mało sodu, to zbyt rozcieńczony elektrolit!

Zimne napoje nie chłodzą, zwlaszcza, gdy pije się je szybko! Jesteśmy stałocieplni, więc reakcją organizmu na podanie zimnego płynu jest gwałtowny wzrost temperatury ciała aby zapobiec wychłodzeniu organów wewnętrznych. Momentalnie robi się nam gorąco i pocimy się jeszcze bardziej! Już lepiej zjeść loda, wtedy powolne przyjmowanie zimnego, które ociepla się już w ustach, i parę chwil spokoju relaksuje i temperatura SKÓRY spada.

Woda gazowana jest zdecydowanie korzystniejsza dla żołądka, albowiem ma odczyn lekko kwaśny (zawiera kwas węglowy), nie alkaizuje kwasów żołądkowych tak bardzo, jak woda niegazowana. Odczyn żołądka MUSI BYĆ MAKSYMALNIE KWAŚNY! Od tego zależy skuteczność trawienia białek i wchłanialności witaminy B12. Niepodzielone w żołądku na aminokwasy białka są powodem większości chorób i alergii, w tym np. nowotworów, łuszczycy, reumatoidalnego zapalenia stawów!
Złe wchłanianie witaminy B12 prowadzi do wzrostu stężenia homocysteiny we krwi. Wysoki poziom homocysteiny zwiększa prawdopodobieństwo zawału serca lub udaru 40 razy (a palenie tytoniu- 6 razy).
Zbyt niska kwasowość żołądka jest także powodem refluksu i zgagi, albowiem zwieracz przełyku zamyka się szczelnie tylko przy wystarczającej kwasowości. Bzdurą i zbrodnią jest przyjmowanie na refluks i zgagę inhibitorów pompy protonowej hamujących wydzielanie soków żołądkowych albo ich zobojętniaczy (mleczka, Ranigast itp.) Trzeba dokwasić żołądek, najlepiej octem jabłkowym- 2 łyżki na pół szklanki wody, kwadrans przed posiłkiem! Nie pić nic w trakcie jedzenia i nie popijać po jedzeniu przez ok. 2- 2,5 godziny, aby skuteczność trawienia białek był maksymalna. Pijesz płyny- nie jedz, jesz- nie pij!

Niestrawione białka zalegają i gniją w jelitach powodując wzdęcia, zaparcia i przewlekłe stany zapalne. Jeśli po wypiciu wody gazowanej tylko odbija się gazem, to nic, ale jeśli mamy wzdęcia, to najprawdopodobniej żołądek jest niedokwaszony. Prosty test: kwadrans przed spodziewanym posiłkiem (powinny się już podświadomie wydzielać soki trawienne) wypić pół łyżeczki sody oczyszczonej w pół szklanki wody. Jeżeli w ciągu 90 sekund odbije się nam gazem, to OK, zaszła reakcja z kwasem solnym w żołądku, a jeśli się nam nie odbije (nie bekniemy), to mamy problem i trzeba dokwaszać żołądek.

Człowiekowi wystarcza- w gruncie rzeczy jeden posiłek dziennie- najlepiej wieczorem! Nasi praprzodkowie nie zaczynali dnia od śniadania, musieli się za nim nieźle nachodzić, a nawet nabiegać! Niejedzenie, czyli post, jest korzystny dla zdrowia, pozwala na efektywne wykorzystanie pokarmu, usuwanie toksyn i utrzymanie istotnych dla zdrowia enzymów i hormonów na poziomie decydującym o zdrowiu i długości życia. Pewne decydujące czynniki osiągają maksymalne, korzystne stężenie, jeżeli odstęp pomiędzy posiłkami wynosi grubo ponad 12 godzin!

Soki owocowe produkowane przemysłowo są zabójcze! Naturalne kompleksy biologiczne zawarte w świeżych owocach są zniszczone, a ilość cukru (a właściwie fruktozy) jest dużo większa, niż w owocach .W owocu ilość cukru prostego to np. 7-8 g/100g, a w soku nawet ponad 11 g/100 g, czyli 27,5 g fruktozy w szklance, co odpowiada 6,5 łyżeczkom! Sacharoza, czyli cukier kryształ, w połowie składa się z potrzebnej nam glukozy, a w połowie z niepotrzebnej fruktozy, więc ta zbędna fruktoza w soku odpowiada ilości sacharozy 13 łyżeczek na szklankę! Fruktoza jest nam całkowicie zbędna, nie uczestniczy w przemianie energetycznej, to z niej organizm produkuje nadmiarowy tłuszcz odkładający się w tkance tłuszczowej i tyjemy! Fruktoza obciąża też trzustkę (tak samo jak glukoza) zmuszając ją do produkcji gwałtownie dużych ilości insuliny, a to prowadzi do uodpornienia się komórek na działanie insuliny i- w konsekwencji- do cukrzycy typu drugiego. Lepiej wypić napój lekko osłodzony sacharozą (zwykłym cukrem) niż sok z kartonu zawierający gigantyczne ilości fruktozy! To samo się tyczy innych napojów oraz słodzonych jogurtów, serków i innych wyrobów pseudo-mleczarskich!


 

2015.08.16

Niedziela

 

Koniec monogamii?

Dlaczego długoletnie związki to dziś wielka rzadkość? O błędach, jakie najczęściej popełniamy w miłości - opowiada psychoteraeuta

Wystarczy rozejrzeć się po znajomych, żeby skonstatować: coraz mniej wokół nas par z długim stażem, zwłaszcza tych ze średniego i młodego pokolenia. Małżonkowie długodystansowcy to dzisiaj ginący gatunek. Czy taki model związku jest jeszcze dla ludzi atrakcyjny? Czy w ogóle możliwy?

Blanka Nowak (rocznik 71), drugi mąż, dwoje dzieci (z pierwszego związku): – Byłam ostatnio na zjeździe klasowym z okazji 25-lecia matury. Zjechało się trzy czwarte klasy, także ci, którzy wyemigrowali do Anglii, Irlandii i Stanów. Większość ludzi ciężko haruje, ale żyje na przyzwoitym poziomie, wszyscy mają samochody, mieszkania na kredyt, ale tylko cztery osoby na 20 pozostaje w tych samych związkach. To było dla mnie dołujące odkrycie. Moim rodzicom i ich znajomym udało się przetrwać mimo niewątpliwie trudniejszych czasów, a nam nie wychodzi. Coś z nami jest nie tak? Wszystko dlatego, że łatwiej nam się rozstawać? Że mamy za dużo pokus? Drążę u źródła, czyli u psychoterapeuty Andrzeja Wiśniewskiego od lat zajmującego się terapią par.

– To mit, że winne są pokusy. One były zawsze, bo zawsze istnieli atrakcyjni mężczyźni, atrakcyjne kobiety, miejsca i sytuacje sprzyjające korzystaniu z tych pokus. Natomiast to, co się zmieniło, to fakt, że różnego rodzaju normy, zasady i nawet kulturowe przekazy straciły bardzo na swoim znaczeniu, że osłabła ich siła. Kiedyś te wszystkie nakazy – że należy być ze sobą dla dobra dzieci, z powodów religijnych, bo tak wypada, bo co powiedzą sąsiedzi – były bardzo silne. To oczywiście powodowało, że funkcjonowało dużo związków fasadowych, ludzie tkwili w pustych martwych relacjach, ale realizowali narzucone im zewnętrzne zasady i udawali przed światem, że dalej są razem. Dzisiaj zdecydowanie dużo prościej wyjść z relacji. Nie zgodziłbym się jednak z twierdzeniem, że ludzie łatwo się rozstają, gdy poluzowują się zewnętrzne normy. Otóż to nieprawda, to kolejny mit. Oprócz związków powstałych w wyniku chwilowego uniesienia, które się potem rozpadają, istnieją też takie, w których partnerzy są naprawdę dla siebie nawzajem atrakcyjni przez długi czas, nawet do śmierci. Bez względu na obowiązujące normy. I takich par obecnie też jest dużo.

Psychoterapeuta wyjaśnia ich fenomen: Otóż ci partnerzy zachowują się stabilnie i przewidywalnie nie pod wpływem jakiegoś zewnętrznego bodźca, ale dlatego, że znaleźli w sobie motywację do budowania trwałej relacji. Każdy związek zaczyna się mniej więcej podobnie – na początku partnerzy są sobie nawzajem do czegoś potrzebni – podnoszą sobie wzajemnie samoocenę, nobilitują się, sprawiają, że czują się nawzajem atrakcyjni, wspaniali. Potem – już nie dla wszystkich – liczy się nie to, co partner daje, ale kim jest, jego indywidualność, to, że nie ma drugiego takiego człowieka na świecie.

Na styku biologii i kultury

Andrzej Wiśniewski przyjmuje co tydzień kilkanaście nowych par, które przychodzą nie dlatego, żeby się rozstać, ale po ratunek dla związku. I nie jest im łatwo postanowić o rozwodzie, nawet jeśli są w dużym kryzysie. Większość z nich ma za sobą udany okres wspólnego życia: ładne narzeczeństwo, pierwsze lata romantycznej miłości, narodziny dzieci. Wcześniej czy później przychodzą jednak trudne sytuacje życiowe, pojawiają się kryzysy związane z wychowaniem dzieci, ludzie polaryzują swoje zdania wobec wspólnych doświadczeń. Pojawia się oczywiście pokusa, żeby się rozstać. Można to zrobić jednym ruchem, bo nie ma przecież specjalnych nacisków, by trwać razem. Ludzie jednak próbują walczyć o związek. – O czym to świadczy? O tym, że obydwie strony potrafią zobaczyć swojego partnera nie tylko jako towarzysza do zabawy czy do atrakcyjnego wyjazdu, ale także do głębszej relacji – przekonuje psychoterapeuta. – Kiedy stawiają na szali jego wady, przewinienia, a z drugiej to, co dobrego między nimi się wydarzyło, czyli że zostali przez siebie nawzajem zaakceptowani, przyjęci, pokochani – okazuje się, że szkoda im to wszystko stracić.

Kolejny mit: to biologia pcha mężczyzn do licznych związków, a wszystko w celu przedłużenia gatunku. Robin Baker, autor kontrowersyjnej książki "Wojny plemników", forsuje tezę, że związkami ludzi rządzi silny biologiczny imperatyw do przekazania swoich genów. Pisze: "Przyszłe pokolenia zostaną określone przez geny tych, którzy spłodzą większą liczbę potomków, a nie geny tych ludzi, którzy spłodzą ich niewiele bądź wcale". A że kobieta w ciągu życia może urodzić ograniczoną liczbę dzieci, mężczyzna musi przekazywać swoje geny w kontaktach z wieloma kobietami. Stąd nietrwałość związków.

– Złości mnie takie gadanie, to jest taki rodzaj zwulgaryzowanej socjobiologii, która traktuje człowieka jak worek do przenoszenia genomów – mówi Andrzej Wiśniewski. – Co więcej, sądzę, że taki pogląd jest kompatybilny z różnymi kryzysami, przez jakie ludzie przechodzą i z którymi nie bardzo sobie radzą. Wtedy tego typu teoria okazuje się bardzo użyteczna i usprawiedliwiająca. Bezsprzecznie człowiek funkcjonuje na styku biologii i kultury, którą bym zdefiniował jako sposób porozumiewania się z innymi. I to sfera kultury, choć zaczęła działać później niż sfera biologii, ma olbrzymi wpływ na nasze funkcjonowanie, na to, w jaki sposób się realizujemy, budujemy swoją świadomość, identyfikujemy się ze światem wartości, jakimi jesteśmy ludźmi. Ta sfera ma olbrzymi wpływ na to, czy jesteśmy odpowiedzialni, czy potrafimy dostrzegać lojalność i być lojalnymi w stosunku do partnera.

Mój ulubiony pisarz, Sandor Marai powiedział, że pożądanie jest zwierzęce, a bliskość ludzka. Wszyscy mamy w sobie troszkę tego zwierzęcia, ale też olbrzymią część tego, co ludzkie. Jestem przekonany, że większość z nas kieruje się tym, co w nas ludzkie, choć czasami, kiedy obserwuję zachowania niektórych osób, zastanawiam się, czy moje myślenie nie jest trochę z gatunku wishful thinking. Denerwuje mnie myślenie negujące olbrzymi ludzko-boski wysiłek, żebyśmy przekroczyli prawa natury. No bo jeżeli nastąpiła jakaś ingerencja wszechświata w sprawy ludzkie, to stało się to poprzez miłość właśnie. I ona się rozwija, mimo niewątpliwych trudności i przeszkód.

Tyle trwałości, ile dojrzałości

Psychologowie podkreślają zgodnie: dobry długotrwały związek zależy od poczucia własnej wartości obojga partnerów. Okazuje się, że ci ludzie, którzy doceniają siebie, potrafią docenić też partnera, jego wyjątkowość i niezwykłość. Bo im moje poczucie wartości jest wyższe, tym mam mniejszą potrzebę, żeby mój partner mnie dowartościowywał, dodawał splendoru, nobilitował, coś mi załatwiał.

– Mówiąc obrazowo: im bardziej siebie cenię, tym mniej traktuję partnera jak stację benzynową, do której można podjechać, zatankować i jechać dalej – mówi Andrzej Wiśniewski. – Tyle więc udanych trwałych związków, ile dojrzałych osób.

Co to znaczy: dojrzały partner? Psychoterapeuta wyjaśnia, że to ktoś, kto nie uzależnia swojego dobrostanu psychicznego od tego, jak reaguje druga strona – czy się odsuwa, czy zbliża, czy się uśmiecha, czy krzywi, czy chwali, czy krytykuje. Ci, którzy przywiązują zbyt dużo wagi do reakcji partnera, tak naprawdę mają problem ze sobą. Nie zdają sobie sprawy z tego, że ich pretensje do partnera to projekcja na niego własnych lęków.

Pewien mężczyzna przyszedł do psychoterapeuty i mówi: "Właściwie to niepotrzebnie przyszedłem, bo ja już wszystko wiem na temat relacji męsko-damskich. Pomyślałem jednak, że skonsultuję pewną obserwację. Otóż po raz szósty się żenię i widzę, że wszystkie kobiety są takie same. Bo ta szósta też rozkazuje: zrób mi herbatę". Psychoterapeuta pyta: "A co w tym złego?". Na co mężczyzna: "Jak to co? Przecież ona od razu chce mnie zdominować, narzucić mi swoją wolę". Owemu panu nawet przez myśl nie przeszło, że projektuje na partnerki swoje lęki. Ludzie dojrzali są świadomi swoich stanów i emocji i nie obwiniają drugiej strony za to, co przeżywają.
[Źródło]

No i internauci:

~babcia : Jesteśmy małżeństwem 42 lata . Przez te lata nieraz byśmy się rozeszli . Ale zawsze myślałam o dzieciach , i honor wsadzałam do kieszeni . Ale im dłużej trwaliśmy w związku , tym więcej się do siebie przyzwyczajaliśmy . . Dzisiaj jesteśmy oboje na emeryturze , parzymy sobie nawzajem ziółka , i baaardzo dużo podróżujemy . Świat jest piękny , ale jak jest się we dwoje . Znamy się na wylot . Moje 2 koleżanki rozwiodły się , bo ...mąż jednej czy drugiej nawyzywał je . Ja w takim wypadku nie byłam dłużna i też krzyczałam mu w twarz . Dzisiaj się nauczyłam , ze nie ma co w zdenerwowaniu krzyczeć , swoje żale co mnie dotknęło z jego strony m mówię mu spokojnie na drugi dzień . I wtedy przyznaje się , ze nie miał racji .

~Ola 40 lat : Bo kiedys byla bieda nikt nic nie mial. a teraz tylko kasa sie liczy, pogon za doskonałoscia za pokazaniem sie. Ludzie nie maja czasu dla siebie---sa zawistni, zazdrosni. Szukaja nie wiadomo czego. trzeba zyc razem na dobre i na złe. A nie pierwsza kłótnia i rozwód. Zradzają sie na lewo i prawo. Ciągle mało im kasy; ludzie mają wszystko, tv, plazmy,auta, wczasy!!!! I jeszcze im mało!!!!! Nie umieja sie dogadac!!!!!! Pozdrawiam. ja zyje skromnie i jest mi dobrze------tylko mąż pracuje!!!! A nie dzieci na wychowaniu dziadków, rodzice musza robic bo 3,5tys im malo na miesiąc ja tyle mam i żyję!!!!!!!!!!!!!!!

~maz do ~babcia: kazdy ma jakies wady i przywary ,z zona jestesmy razem 23 lata ale ostatnio coraz czesciej zona "wbija mi szpileczke" o byle co ,tak jak wczoraj mielismy znajomych i trzeba bylo przygotowac rozne zeczy i ja mialem pokroic wedliny i oczywiscie bylo zle ,ziemniaki obralem tez zle ,wszystko co robie zawsze cos nie pasuje a zawsze bylo dobrze, bylismy na wycieczce i zwiedzalismy muzeum wojska polskiego ,dla mnie bylo bardzo ciekawe ale zona wolala isc gdzie indziej wiec mnie zwyzywala co ja tam mialem tyle do patrzenia jak jej to nie interesuje ,ja jej mowie ze mogla sobie te pol godziny dluzej poczekac w kawiarni bo jestesmy 700 km od domu i napewno wiecej tutaj nie bedziemy to chcialem zobaczyc co mnie interesuje --byla obraza majestatu ,na drugi dzien poszlismy na spacer i ja musialem z samochodu zabrac pare zeczy (spalismy w hotelu) wiec pare minut to zajelo ,zona w tym czasie juz pomalu szla dalej a gdy ja doszedlem to mnie zjechala ze mamy chodzic razem a nie osobno --rece mi nieraz opadaja ,nie mowiac ze probowala mi zakazac chodzic boso po dywanie bo moge ubrudzic -tutaj zareagowalem ostro i powiedzialem ze jestem u siebie w dmu i zeby sobie wybila z glowy takie zachowanie .Nie jeden facet by juz dawno albo babe wygonil albo sam poszedl ,zaznaczam ze wczesniej tez miala zagrywki ale takich fochow nie bylo , mowi mi ze mam byc wyrozumialy bo ma akurat przekwitanie czy tam cos co wcale nie znaczy ze trzeba sie wyzywac na drugiej osobie ktorej tez kiedys nerwy puscic moga ---moj kolega ma calkiem podobna sytuacje wiec dlaczego kobiety chca wyjsc za maz a jak juz chlopa maja to go drecza i kolki do glowy wbijaja --my tez czujemy ,dawno temu probowala mnie terroryzowac ze jak cos nie tak to seksu nie bedzie na co ja jej zeby sobie wybila z glowy kupczenie tylkiem bo sie prosil nigdy nie bede ale skutki tego moga byc rozne niech sie dobrze jeszcze raz zastanowi i mam z tym tematem spokoj ---dlaczego tak jest z wami kobietami ???????????? i nie ozecie byc poprostu normalne !!!!

~refleksja do ~Agnieszka: Wiesz, w pewnym wieku, gdy świadomość nieuchronności śmierci jest już bardzo silna, taka motywacja jest zupełnie naturalna, nie będąc jednocześnie żadną kalkulacją.
Jestem z mężem od ponad 40 lat, różnie w tym okresie bywało, włącznie z prawie dwuletnią zupełną separacją w młodości. Ale teraz, będąc jeszcze w pełni sił - wielu naszych rówieśników i młodszych od nas znajomych oraz przyjaciół od dawna nie żyje - autentycznie się sobą cieszymy. I jednocześnie boimy wiedząc, że coraz bliżej nam do rozstania. Nie z naszej woli...

~Doświadczona do ~Ola 40 lat: Spodziewasz się hejtu a ja Ci dam dobrą radę i bardzo cię proszę skorzystaj z niej. Poszukaj sobie pracy, jakiejkolwiek za najniższą krajową czy pół etatu, bo wcześniej czy później dowiesz się od męża, ze nic całe życie nie robiłaś, tylko w domu siedziałaś i rozpieprzałaś JEGO ciężko zarobione pieniądze. I choć teraz pewna jesteś, że to Cię nie może spotkać, bo mąż jest wyjątkowy, cudowny, kochający, nosi Cię na rękach, to uwierz, że ta sielanka może prysnąć jak bańka mydlana. Nie życzę Ci tego, tylko radzę pomyśl o sobie i nie chodzi tu o dodatkowe pieniądze ale o poczucie własnej wartości. Porady udziela ci boleśnie doświadczona z długoletnim, prawie 35 letnim stażem jeszcze mężatka. Późno bo późno ale próbuję stanąć na własnych nogach i założyłam własną małą działalność.

Józef Z. Kluczek : A nam się udało 45 lat, chcemy dotrwać do 50. Już się zastanawiamy kto będzie podpisywał nasz medal za długoletnie pożycie. Małżeństwo to przede wszystkim odpowiedzialność za drugiego człowieka. To umiejętność poszukiwania tego co łączy, a nie dzieli. Znamy małżeństwo o stażu 75 lat i jeszcze okazują sobie miłość. O udanym związku decyduje rozum, a nie tylko niekontrolowany popęd. Udany związek rodziców, to najczęściej udane związki dzieci. Udanych związków!!!

~Genia : w czerwcu minelo 45 lat od slubu koscielnego. Ja mialam zasady: 1. nigdy nie zdradzic. 2. zawsze razem na dobre i na złe. 3. rodzina najwazniejsza. Twardo trzymalam sie tych zasad, Uwazalam, ze ja kobieta mam trzymac w calosci rodzine, mimo różnych przeciwnosci , a bylo ich mnostwo, codziennie, ale wytrwałam. Najciezej bylo pierwszych 40 lat - ale sie opłacilo. Teraz na starosc nie jestem sama, a mąż zrobil sie czuły, opiekunczy i dba o mnie. Spędzamy razem czas i pracujemy na dzialce, duzo rozmawiamy, robimy wypady poza miasto. Naprawde od kilku lat jest sielanka. Dzieci juz dawno wyjechaly za granice za pracą. A my ze skromnych emerytur radzimy sobie jakos, byle nie chorowac za duzo, bo braknie na leki.
Znajomi i kuzynostwo, ktorzy nie przetrwali ciezkich prob, teraz mi zazdroszczą , bo są sami i bardzo samotni, nie bede sumowac strat i zyskow tamtych i swoich, zycie pokazalo, ze jednak nam jest teraz lepiej!!

~onaaaaaaaaaa do ~Ola 40 lat: Wszystko super i pięknie, tylko, że co zrobisz, jak cię Twój mąż zostawi (czego nie życzę, aczkolwiek takie sytuacje są częste) ? Ja pracuję w kancelarii adwokackiej i to co robią ludzie przy rozwodach i podziale majątku to kosmos... wypominanie, walka o każdą zlotówkę i każde krzesło w domu. Ja uważam, że najlepszy jest związek, gdzie każde z malżonków ma mniej więcej tyle samo, np. mieszkanie czy dom kupiony wspólnie, oboje zarabiają itd. Poza tym nie wyobrażam sobie siedzieć całymi dniami w domu, żyć z pieniędzy męża i tłumaczyć się tym, że wychowuję dzieci i sprzątam. My mamy dwójkę dzieci, pracujemy oboje, oboje mamy obowiązki domowe. A to, że dzieci chodzą do przedszkola to jest złe? Absolutnie nie, mają kontakt z rówieśnikami, zaczynają rozwijać swoje zainteresowania, mają pierwszy kontakt z językami obcymi. Dzieci chętnie chodzą do przedszkola, krzywda im się nie dzieje. Moim zdaniem podstawą udanego związku jest dopasowanie partnerów-tzn. podobne spojrzenie na życie, podobne wartosci i oczywiście miłość. Wówczas łatwiej jest przetrwać razem wiele lat, nawet całe życie.


 

2015.08.09

 

Fala upałów

Gorące powietrze znad Sahary wpychane jest nad Polskę, słończe je dogrzewa i mamy falę upałów. Nie pamiętam by w sierpniu takowe były. Sierpień zwykle kojarzy mi się z gorącymi dniami ale już chłodnymi nocami. Tymczasem dziś ok 4.30 było 24°C.

O godzinie 11°° na zewnątrz 30.5° a w gabinecie 29°

Wczoraj po południu temeperatura wyniosła 37°

Tak jest od tygodnia i ma być jeszcze przez tydzień.

I tak było jeszcze przez tydzień. Temperatury maksymalne spadły poniżej 30° dopiero 2015.08.16

Można powiedzieć, że upały skończyły się w piątek 2015.09.04


 

2015.08.05

Środa

 

Ciekawe jak się prezydent weźmie za

najważniejszy problem Polski?

Niejaki Andrzej Duda wygrał kampanię prezydencką, w trakcie której obaj kandydaci mówili o problemach Polski i o tym, że wiedzą jak je rozwiążą.

"W całej Polsce mówiono o tym samym problemie"

W pierwszej części rozmowy Andrzej Duda wspomina, że podczas kampanii wyborczej "faktycznie" odwiedził całą Polskę. - Wszędzie mówiono o tym samym problemie - (...) że nie ma pracy i że warunki pracy są trudne - mówi Onetowi prezydent elekt. Jak podkreśla, Polska "powinna dać szansę" młodym ludziom, którzy kończą studia i mają wielkie ambicje.

- Polska powinna dać im możliwość samorealizacji. Nie poprzez danie pracy, ale poprzez stworzenie takich warunków, żeby mogli zdobyć dobrze płatną pracę. O tym była mowa wszędzie, w całem Polsce. Polacy chcą naprawy Rzeczpospolitej, zmiany tej rzeczywistości, która dzisiaj jest - przekonuje prezydentelekt.
[źródło]

Komentarz jeden:

~zax : Już się zaczyna .PiS i Prezydent nie będą tworzyć jak zapowiadali w kampanii miejsc pracy tylko będą tworzyć warunki (cokolwiek to znaczy)i żebyśmy sobie sami pracę zapewnili,"Dwie rzeczy wymagają naprawy :opieka medyczna i system emerytalny" .Jak podkreśla przyszły Prezydent " trzeba usiąść i się zastanowić jak to rozwiązać"tyle ze w kampanii mieli na wszystko sposób i gotowe ustawy.Tak będzie ze wszystkim a głupiemu radość.Nie da Ci nikt ile polityk obieca.Szkoda mi tylko tych którzy myślą że jak przyjdzie inna władza to i się wszystko poprawi.A właściwie wcale mi ich nie szkoda.

A ja sobie tak myślę, jak ta nowa władza do tego podejdzie. Bo przecież jeśli mają być nowe i dobrze płatne miejsca pracy to trzeba tworzyć produkty na eksport, takie które inni kupią bo bedą lepsze lub tańsze. Chiny dokładnie na tym się wzbogaciły, najpierw były o wiele tańsze , teraz poprawiają jakość. Ten mechanizm działa od wieków. Kiedyś Germanie byli bardzo mocno zacofani względem Angoli. Angole zatem kazali sygnować produkty gospodarczych pariasów napisem "Made in Germany" tak by kupujący Angole wiedzieli, że mają do czynienia z barachłem. Pod koniec XX wieku ten napis znaczył już zupełnie co innego - najlepsza światowa jakość.

Co powinni zrobić by rozwiązać najważniejszy problem Polski?

  1. Nie przeszkadzać polskim (a nawet i nie polskim) przedsiębiorcom. A co im przeszkadza?

    1. Dotacje. Tak dotacje! Bo nimi urzędnicy rozregulowują rynek. Dotacja to taki mechanizm, który zabiera naprawdę przedsiębiorczym czyli twórcom tego co inni chcą kupować i daje tym, którzy mówią, że zrobią. Czyli zabiera się twórcom dobrze płatnych miejsc pracy i daje twórcom wydmuszek, a nie miejsc pracy;
    2. Uproszczenie przepisów o rozliczeniach. Wszyskie zobowiązania podatkowe przedsiębiorcy mają powstawać z datą wpływu środków finanowych na jego konto koniec kropka - dziesiątki tysięcy urzędników w US'ach + armia rewidentów nie będą już potrzebne.
    3. Wprowadzenie przepisu o poborach prezesów firm (wszystkich) - mogą sobie wypłacić tylko wtedy jeśli podległa im firma nie ma zobowiązań.

  2. Wycofanie się państwa z prowadzenia biznesów

    1. Państwo może zajmować się produkcją w skrajnie ograniczonym wymiarze, a najlepiej wcale.
    2. Państwo ma tworzyć warunki do rozwoju prawdziwej przedsiębiorczości.
    3. Państwo ma tworzyć sprzyjajacą atmosferę do rozwoju prawdziwej przedsiębiorczości. Ot choćby poprzez popularyzowanie bajki o trzech świnkach, a tak na poważnie to zapraszając do debat medialnych i politycznych prawdziwych przedsiębiorców. Prawdziwych czyli tych, którzy działają na wolnym rynku, a nie tych którzy sa bogaci bo dostali lukratywne kontrakty od Państwa.
    4. Państwo może dzielić tylko i wyłącznie pieniądze pobrane w postaci podatków.
    5. Państwo nie dodrukowuje pieniędzy.
    6. Państwo się nie zapożycza.
    7. Jest limit stanowisk Państwowych

  3. Ograniczyć marnotrawienie środków publicznych

    1. Pozwolić przedsiębiorcom na przekazywanie 50% podatku VAT na organizacje użytku publicznego według własnego uznania w tym na kulturę, sport, oświatę średnią i wyższą oraz naukę, reszta idzie do Państwa na zapewnienie tego co Państwowe czyli: wojsko, policja, minimalna administracja, podstawowa opieka zdrowotna, podstawowa oświata, podstawowe zabezpieczenie osób nieradzących sobie.
    2. Państwo nie finansuje bezpośrednio, lecz wprowdza przepisy ukierunkowujące finansowania prywatne.

To tak szybko i na gorąco. Ale jak znam życie pójdą śledem Gierka i będą tworzyć "miejsca płacy" czyli stanowiska wydmuszki, na których będa płacić pensje, ale które będa zupełnie nieproduktywne i tak to się będzie toczyć aż do załamania ekonomicznego. Tak jak zwykle.

Tak, zawsze i wszędzie sprowadza się to do walka klas, ale nie pomiędzy kapitalistami i robotnikami, lecz pomiędzy klasą sprawujących władzę (trzymających za pysk) i klasą poddanych tej władzy (trzymanymi za pysk ewentualnie dojonymi). Model nie jest skomplikowany.


 

2015.08.04

Wtorek

 

Prosty model

~niebora : Każde dziecko wie, że lepiej jest być bogatym i zdrowym, niż biednym i chorym. Zatem dlaczego obok nielicznych ludzi bogatych jest mnóstwo ludzi biednych ? Dlaczego politycy są bogaci a obywatele biedni ? Jaka jest tego przyczyna? Ludowe przysłowia wyjaśniają to bardzo brutalnie: Czegoś biedny? Boś głupi. To rzeczywiście bardzo brutalne wyjaśnienie, ale prawda bywa czasami bardzo brutalna. A od prawdy uciec nie tylko niepodobna, ale nawet nie byłoby to wskazane. Zwrócił na to uwagę święty Jan Ewangelista, cytując słowa Pana Jezusa: „poznacie prawdę, a prawda was wyzwoli”. Jeśli zatem chcemy wydobyć się z niewoli, również gospodarczej, czy politycznej, musimy poznać prawdę. Dlaczego biedni są biedni? To proste – bo nie są bogaci. A dlaczego nie są bogaci, zwłaszcza gdy całe swoje życie ciężko pracują? Jeśli całe życie ciężko pracują, to powinni być bogaci, bo bogactwo bierze się z ludzkiej pracy, to znaczy – pracy pożytecznej. A jaka praca jest pożyteczna? To też proste. Pożyteczna jest taka praca, za którą inni ludzie gotowi są dobrowolnie zapłacić. Zwrócił na to uwagę amerykański ekonomista Maurycy Rothbard. Zauważył on, że każdy człowiek, chcący osiągnąć zysk, musi wyświadczyć innemu człowiekowi jakąś przysługę: sprzedać mu coś, czego tamten potrzebuje, przewieźć go z miejsca na miejsce, uszyć mu ubranie, ugotować mu obiad, wyleczyć go z choroby – i tak dalej. I tylko jedna grupa społeczna prawdopodobnie nie wyświadcza nikomu żadnej przysługi, bo swoje dochody wymusza siłą. Do tej grupy należą funkcjonariusze publiczni: politycy i urzędnicy. Do chwili obecnej nie wiedzieliśmy, czy ich praca jest pożyteczna, bo nie pozwalali nam tego sprawdzić. Tak się jednak szczęśliwie złożyło, że dzięki kilku kelnerom i niejakiemu Stonodze tę prawdę o pracy naszych umiłowanych polityków właśnie poznajemy. Z ujawnionych nagrań i tajnych akt dowiadujemy się, że ich praca pożyteczna nie jest, że polega ona na podstępnym wyzuwaniu zwykłych obywateli z władzy nad bogactwem, które ci wytwarzają swoją pracą. Wygląda na to, że biedni ludzie, którzy całe życie ciężko pracują, nie są bogaci dlatego, że politycy i urzędnicy podstępnie to bogactwo im odbierają.
I rzeczywiście. W roku 1995 Centrum imienia Adama Smitha sprawdziło, że państwo, to znaczy politycy i urzędnicy, odbierają rodzinie pracowników najemnych zatrudnionych poza rolnictwem aż 83 procent jej dochodu. Potem część tego zrabowanego bogactwa tej rodzinie zwracają w postaci tak zwanej konsumpcji zbiorowej, to znaczy – ochrony zdrowia, edukacji i ubezpieczenia na starość, ale jest to znacznie mniej, niż wcześniej zrabowali. Im więcej polityków i urzędników troszczy się o obywateli, a zwłaszcza o obywateli biednych, tym większą część bogactwa im rabuje i zużywa na własne potrzeby – bo przecież nasi dobroczyńcy byle czego nie zjedzą.
Dlaczego tak się dzieje? Próbując odpowiedzieć na to pytanie, musimy wrócić do ludowego spostrzeżenia – czegoś biedny – boś głupi. Rzeczywiście – nasi dobroczyńcy nie mogliby rabować nas w takim stopniu, jak to robią, gdybyśmy im na to nie pozwolili. Tymczasem sami im na to pozwalamy, bo wierzymy w to, co nam opowiadają za pośrednictwem dobrze opłacanych dziennikarzy z tzw. mediów głównego nurtu, którzy przez 24 godziny na dobę wmawiają nam, że tak właśnie powinno być, że to wszystko jest dla naszego dobra. I dopóki będziemy wierzyli w te bajki, dopóty będziemy nie tylko biedni, ale w dodatku – coraz biedniejsi.
Jeżeli zatem chcemy przestać być biedni, to musimy wydrzeć, to znaczy odzyskać z chciwych łapsk naszych polityków i wysługującej się im rosnącej armii urzędników, władzę nad bogactwem, które wytwarzamy swoją ciężką pracą. Kiedy odzyskamy tę władzę, będziemy bogatsi tak, jak ludzie w UK, Francji, USA, Kanadzie i Australii, gdzie system okręgów jednomandatowych daje obywatelom kontrolę nad tymi, którzy nimi rządzą. Poza tym im mniej partii politycznych, polityków i urzędników tym więcej pieniędzy zostaje dla nas. Oczywiście politycy i urzędnicy będą mieli problem, z czego mają teraz żyć – ale właśnie o to chodzi. Wtedy bowiem będą musieli zająć się pracą pożyteczną, to znaczy – wyświadczaniem innym ludziom rozmaitych przysług, od czego ogólne bogactwo jeszcze bardziej się zwiększy – a przecież o to właśnie chodzi.

[źródło]


 

2015.07.31

Piątek

 

O cywilizacji turańskiej

~Latarnik : Moskwa jest kontynuatorem cywilizacji turanskiej, ktorej wzorcowym przedstawicielem byl Temu-dzin (Dzingis-chan) a nasladowcami ruscy carowie a po nich komunisci, Lenin i Stalin. Cywilizacja ta, za podstawe swojego bytu ma ciagle napadanie na sasiednie kraje, grabieze, podbijanie ich i wcielanie do swojego imperium lub wasalizowanie, jak to mialo miejsce w przypadku Polski, Finlandii, Litwy, Estonii, Bialorusi, Ukrainy i wielu innych narodow Europy i Azji. Dla nas, nauczonych i wychowanych w cywilizacji lacinskiej jest to szokujace, gdyz podboje terytorialne uwazamy za czyny i objawy barbarzynstwa. Moskwa w swoich podbojach poslugiwala sie zaklamanym usprawiedliwieniem niesienia “pomocy” w jakiejs formie. Do I Rzeczypospolitej ruskie wojska weszly z “pomoca i ochrona ucisnionej i przesladowanej ludnosci prawoslawnej”, ktorej ta w tolerancyjnej Polsce pomocy nie potrzebowala. Teraz na Ukrainie przychodzi z pomoca ludnosci rosyjsko-jezycznej, taka metoda moze tez usprawiedliwic agresje na inne kraje w ktorych zyja mniejszosci rosyjskie. Dodatkowym aspektem tego imperializmu bylo zaplanowane i konsekwentnie przeprowadzane wysiedlanie rodzimej ludnosci i zasiedlanie ludnoscia rosyjska – jak to mialo miejsce na Krymie, gdzie ludnosc tatarska wymordowano i wysiedlono a obecnie zyje tam wiekszosc rosyjsko-jezyczna.
Moskwa grabiez ma we krwi, od 6.wiekow, od momentu zrzucenia jarzma mongolskiego, napadaja, grabia i morduja – rozpoczeli od krwawego “przylaczenia” Republiki Nowogrodzkiej, zagarneli wielkie obszary ziemi, ale zagospodarowac tego i zapewnic dobrobyt we wlasnym kraju nie potrafia. Wykorzystuja podbite narody i ziemie, czerpia zyski z ropy, gazu i surowcow naturalnych, ale nic innego nie moga swiatu zaoferowac.
Moskwa nie poprzestanie i nie zatrzyma sie w tej grabiezy i bedzie zagrazac swiatowemu pokojowi, dopoki bedzie znaczaca potega militarna. Nadzieja jest, ze ta “Federacja Rosyjska” wkrotce ulegnie rozpadowi a Rosja zostanie srednim panstwem o niewielkim znaczeniu na peryferiach cywilizacji.

I jeszcze jeden cytat na ten temat:

Na cywilizacji turańskiej, do której należą Rosjanie trwałe piętno odcisnęło panowanie mongoło-tatarskie nad Rusią Moskiewską, które trwało ponad ćwierć milenium. Z tego powodu lepiej i dziś w Rosji nie wymawiać imienia Dżyngis Chana, czyli Tego, Który Siedem Razy Palił i Łupił Moskwę. Tak więc cywilizacja turańska jest to system oparty na podboju i tyranii – i wbrew twierdzeniom Rosjan - bynajmniej nie jest on pochodzenia bizantyjskiego, lecz azjatyckiego, a konkretnie mongolskiego.

Ponieważ organizacja społeczna panuje tam wojenna, państwo rozwija się tylko wtedy, gdy posiada siłę militarną i zwycięża. Gdy brak zwycięstw i zdobyczy, państwo słabnie i nadchodzi okres „smuty”. Dlatego też główny wysiłek państwa zorientowany jest na budowę siły militarnej. Cywilizacja ta nie rozwinęła żadnej z nauk, jednak szybko przyswaja sobie wszelkie wynalazki w dziedzinie wojskowości.

Władców nie obowiązuje moralność. Cywilizacja turańskia jest nastawiona jedynie na gromadną ekspansję; przewodzi jej władca autokratyczny panujący nad ślepym tłumem posłusznym jego zwierzchnictwu.

Biurokracja służy władzy, nigdy społeczeństwu. Działa ona w imieniu władcy i tylko wobec niego jest odpowiedzialna.
Żadna etyka nie obowiązuje władcy i władca nigdy nie jest on oceniany z pozycji etyki.
Jedna z głównych różnic między cywilizacją łacińską a turańską polega na tym, że pierwsza ma charakter personalistyczny, tzn. w jej centrum znajduje się osoba ludzka, druga zaś ma charakter kolektywistyczny, tzn. wszystko zostaje podporządkowane zbiorowości.

W świetle powyższego bardzo charakterystyczne są róznice w traktowaniu osoby zmarłej.
O ile w cywilizacji łacińskiej każdy człowiek ma prawo do godnego pochówku i uczenia jego pamięci, o tyle w tradycję cywilizacji turańskiej wpisują się zbiorowe, bezimienne mogiły, bowiem nigdy tam nie zagościła personalistyczna wizja człowieka.
Jednoczesnie jednak pogrzeb władcy w tej cywilizacji ma charakter niemal sakralny.

Też ma to swoje korzenie w czasach Dżynigis Chana. Wszystkich wielkich chanów, niezależnie od tego, gdzie umarli, chowano na górze Ałtaj. Podczas wiezienia ciała zmarłego chana na górę, żołnierze zabijali wszystkich napotkanych po drodze ludzi i konie mówiąc im: „Idźcie służyć waszemu panu na tamtym świecie”. Podczas niesienia zwłok wielkiego chana Mangu (1251-1259) na drodze, po której niesiono zwłoki, zabito dwadzieścia tysięcy ludzi.

Z równie sakralnym zadęciem zmarłego władcę traktuje się w Rosji. Oto opis mauzoleum Lenina:
Budowlę na planie prostokąta o pow. 5800 m2 wzniesiono z porfiru, czerwonego i czarnego granitu, trzech rodzajów marmuru i dwóch labradoru. Składa się ona z wysokiej na około 3m podstawy, umiejscowionej ponad nią galerii oraz schodkowego zakończenia. Reprezentacyjne wejście zwieńczone jest nadprożem z ważącego 60 ton bloku skalnego, na którym inskrybowano przybrane nazwisko wodza rewolucji (Ленин). Prowadzi do wyłożonej czerwonym oraz czarnym granitem sali sarkofagowej o powierzchni 2400 m2, gdzie na postumencie wykonanym z bloku labradoru spoczywa kryształowy, pancerny sarkofag Włodzimierza Lenina. Poniżej komory grobowej, znajdują się dwie kondygnacje laboratoriów biochemicznych i pomieszczeń zaplecza technicznego.

Mumia dwukrotnie w ciągu tygodnia poddawana jest zabiegom zabezpieczającym, natomiast raz na 18 miesięcy przeprowadzana jest jej gruntowna konserwacja. Natomiast ofiary zbiorowych mordów popełnionych przez reżimy państw komunistycznych (Związek Radziecki, Chiny, Kambodża) w XX wieku, które skutkują łączną liczbą ofiar szacowaną pomiędzy 85 a 100 milionów ludzi – najczęściej mogił nie mają. Niektóre, wyższe szacunki, prócz liczenia ofiar masowych mordów i egzekucji dokonanych na politycznych przeciwnikach, wojen domowych, kampanii terroru, reform rolnych i wyniszczenia w obozach pracy obejmują również ofiary wojen zewnętrznych, głodu, chorób oraz śmierci w wyniku wycieńczenia w łagrach i obozach pracy. Ci zmarli też wylądowali w masowych dołach. Zresztą w większości nie wiadomo, gdzie zostali pochowani. Co chwila na terenie Rosji natyka się na olbrzymie doły pełne szczątków ludzkich. Ocenia się, że w okresie stalinowskim w Polsce tj. od lipca 1944 do października 1956 komunistyczny aparat represji zamordował około 70 tys. osób. Ofiary owych przedstawicieli cywilizacji turańskiej nawet po smierci były bezczeszczone. W większości też nieznane jest miejsce ich pochówku.
[Źródło]


 

2015.07.25-31

 

Dolomity !!!

No cóż, można podwoić wielkość czcionki i dodać jeszcze kilka wykrzykników, ale to i tak nie odda tego co czuję gdy jestem (jesteśmy) w Dolomitach i z wywieszonym jęzorem ganiam(y) po tych przewspaniałych górach.

  • Ciągłe zakwasy,
  • kilkugodzinne bicie serca na granicy jego możliwości,
  • wypływający z ciała obfity pot kompletnie moczący koszulę,
  • oddech tak głęboki, że organim odkrywa, że ma jakieś jeszcze tajne zakamarki w płucach, nieużywane podczas pracy przy biurku,
  • lekkie zawroty głowy w reakcji na wyskokość,
  • wysiłek całego ciała na ferratach,
  • strach przed a/. ekspozycją (to akurat Danusia) lub b/. stromymi piargami (boję się by nie pierdyknąć na nich i nie zjechać dupskiem, pyskiem, kolanami lub itp. itd.),
  • ciagła obawa o jakiś psikus pogodowy. Piorun lub mgła mogą wpędzić w niezłe tarapaty,
  • planowanie i cała logistyka wycieczek,
  • pustka pod nogami,
  • przebiel dolomitu, żółć dolomitu, beż dolomitu, czerń dolomitu, szarość dolomitu,
  • przezieleń traw i roślinności wszelakiej,
  • a jak się uda to czasem kompletna bezludziość,
  • ciagłe zmiany krajobrazu, za każdym załomem, za każdym skrętem i nic się nie powtarza,
  • i na koniec dnia gorący prysznic i zimne piwo,
  • i z dnia na dzień polepszająca się forma,
  • i ciagłę bóle mięśni
  • i z dnia na dzień polepszająca się rezylientność nóg co daje się odczuć podczas schodzenia...
Ludzie dążą do wielu spraw, głównie bogactwa lub nieróbstwa, a ja właśnie do tego co powyżej. I może jeszcze powrotu do, zakazanej już dla mnie, wspinaczki klasycznej, może już na łatwych drogach, może tylko z górną asekuracją. Jekżesz zazdrościłem chudej Niemce, tak na oko majacej około siedemdziesiątki, która się obwiesiła kostkami, przerzuciła linę przez ramię i poszła z modszymi od siebie koleżankami "łoić"...

Olaliśmy w tym roku "światowe kongresy ludzi naprawiających świat". To tylko gadanie. Być może ważne, być może takie, które coś kiedyś wniesie, ale w klimatyzowanych salch i ze sztucznym oświetleniem. Dość zbawiania świata - ten tydzień to egoizm, to trening ciała i umysłu, to wreszcze kompletny odpoczynek od spraw doczesnych.

No dobra, dość już tych egzaltacji. Teraz jak zwykle garść informacji praktycznych:

Trasa Trzeba uważać na korki przy Monachium, najlepiej jechać nocą
Tania stacja benzynowa Jeśli zjedzie się z autostrady ok 1 km to olej napędowy mozna było kupić za 1.17€ a nie 1.50€

FT RITZ GMBH, Tankhof Sauerlach, Ludwig-Bölkow Str. 1, 82054 Sauerlach
Tu są namiary geostacjonarne tej stacji:

Ale uwaga! Stacja nie pracuje na okragło:
Öffnungszeiten:
Montag - Freitag 06.00 - 21.00
Samstag und Sonntag 07.00 - 21.00

Diesel W Dolomitach to cena około 1.50-1.70€. Zdziwilismy się bowiem tankowaliśmy w dużym mieście Brunico za 1.49€ i mysleliśmy, że to tanio, ale okazało się, że na jednej stacji w Cortina d'Ampezzo było jeszcze taniej
Opłaty za autostrady: Polska via Wrocław: nic
Niemcy: nic
Austria: winietka za 9€, + 9€ za kawałek autostrady
Włochy: 2.90€ za autostradę
Zakwaterowanie Rezydencja Sas Vanna w la Villa,
Cena za 7 nocy: 505€ (płatne gotówką, pani nie chciała karty)
W cenie 10 GB internetu (zużyliśmy mniej niż 1 GB)
kurs Euro 4.27PLN za 1EUR
Ubezpieczenie WARTA 111 zł/ 2 osoby:

Koszty leczenia (Assistance standard): 250 000 PLN
NNW: 10 000 PLN;
OC: 200 000 PLN;
Bagaż podróżny: 3000 PLN;

Dzień po dniu
2015.07.25 Sobota Poprzednim razem z marszu zaatakowaliśmy ferratę. Tym razem się nie wyszło. Nie udało nam sie przejechać przez Niemcy nocą, byliśmy zmęczeni i musieliśmy się przespać 4 godziny, a to spowodowało, że złapaliśmy rano korek pod Monachium i na miejsce dotarliśmy o 15.00. Co więcej nie mieliśmy już na nic ochoty i zamiast wycieczki w góry zwiedziliśmy lokalny sklep. Żenada.
2015.07.26 Niedziela Porzucona Brigatta Tridentina i Cima Pisciadù
2015.07.27 Poniedziałek Via ferrata Ettore Bovero
2015.07.28 Wtorek Via ferratta Piz da Lech i Sentiero Attrezzato del Vallon
2015.07.29 Środa Paso Sella - stare dzieje, bo leje
2015.07.30 Czwartek Via ferrata Albino Michielli Strobel
2015.07.31 Piątek Via ferrata Cesco Tomaselli


 

2015.07.21

Wtorek

 

Decyzja tworzy historię

Decyzja tworzy kulturę

Decyzją się rządzi

Produkcja filmu "Ulmowie - Rok Sprawiedliwych" o bohaterskiej rodzinie z Podkarpacia, która zginęła za ratowanie Żydów, nie uzyskała dofinansowania Polskiego Instytutu Sztuki Filmowej - informuje "Gazeta Polska Codziennie".

Twórcy filmu formalnie nie mają podstaw, by odwołać się od tej decyzji. - Znajdziemy jednak na to metodę – zapewnia "Codzienną" Mariusz Pilis, który chce upamiętnić rodzinę Ulmów - Józefa Ulmę, jego ciężarną żonę Wiktorię i ich sześcioro dzieci, zamordowanych przez Niemców w 1944 r. za pomaganie Żydom.

Do tej pory filmów poświęconych bohaterskim postawom Polaków, którzy w czasie wojny ratowali Żydów było niewiele - zauważa "GPC", dodając, że nikt rzetelnie nie zbadał także, ilu Polaków w czasie II wojny światowej za taką pomoc straciło życie.
[źródło 1 i źródło 2]

~zenek34 : Niemiecki żandarm który strzelał do rodziny Ulmów krzyczał : "Patrzcie jak giną polskie świnie" Pani Ulma była w 9 miesiacu ciaży jak ją zamordowano . Tuż po śmierci dziecko zaczeło się rodzić , kiedy sąsiedzi przyszli rankiem pochować rodzinę ich oczom ukazał sie makabryczny widok z ciała pani Ulmy wystawalo martwe dziecko , które nie zdążyło jeszcze przyjsc na swiat...
Film z pewnością pokazywałby bestialstwo Niemców i prawdziwe bohaterstwo Polaków przy fakcie , że do niemieckiej żandarmerii na rodzinę Ulma doniósł Ukrainiec. Oczywiste jest więc zatem , że nie byłby on pożadany w panujacym teraz klimacie na pokazywanie niedobrych Polaków i dobrych Niemców , którzy chcą się "podzielić" odpowiedzialnością za Holocaust. Nie jest też on oczywiscie na rękę środowiskom Żydowskim , które obecnie budują klimat pod kolejne roszczenia tym razem od... Polaków nie wspominając już o Ukraińskim donosicielu gdyż jak wiemy musimy obecnie Ukraińcom pomagac.

I tak mi przyszło do głowy, że:

historia to wcale nie jest to jak było, lecz to jest to jak się mówi, że było

A Napoleon Bonaparte powiedział, że:

  1. Historia jest wersją przeszłych wypadków, na które ludzie zdecydowali się zgodzić

  2. Historia to zestaw kłamst, których nikt nie podważa - L’histoire est un mensonge que nul ne conteste.


 

2015.07.20

Poniedziałek

 

Podsumowanie władzy

Nosi się człowiek z zapisaniem pewnej myśli przez kilka lat i z różnych przyczyn nie udaje mu się tego zrobić. Aż tu bach i coś jest katalizatorem. Tym "cosiem" okazał się mail Tomka:

Dobrodzieje [dziennikarze - przyp JF] z wyborczej ["Gazety Wyborczej" codziennej gazety o największym nakładzie - przyp JF] napisali że wszyscy tracimy na śmieciówkach [niezatrudnianiu w oparciu o pełne umowy o pracę, garantujące pracownikowi opłacanie podatków i płacenie pełnej składki ubezpieczenia społecznego - przyp JF].
Bo to niby sposób na rozwiązanie problemów, a nie porządne zarządzanie państwem.
I tak się składa że to hipokryzja, bo jak pamiętam bazę umów z działu kadr w Agorze [Wydawnictwo wydające "Gazetę Wybiorczą"], to śmieciówek było w niej pełno.

Po prostu Agora pisze co rząd chce. Bo nie mają kasy za wiele.
Więc piszą co im każą.
Przykro ale to jest dno.

[cały artykuł]

Ten zjawisko socjotechniczne w polskiej rzeczywistości (jak i wiele innych złodziejskich rozwiązań) stworzyły pazerne świnie będące przy korycie władzy. Sens jest taki, że pracodawcy muszą napie...ć się z pracownikami, jako swoimi wrogami o warunki pracy i płacy. Ale obciążenia podatkowe pracy i płacy, że strony władzy, są sztywne (a po wyborach świnie je jeszcze podniosą, bo muszą mieć kasę na obietnice). System jest tak skonstruowany aby skonfliktować jednych z drugimi, a świnie przy korycie władzy przyglądają z boku i w razie politycznej potrzeby będą udawać, że interweniują. Bez tego świnie przy korycie nie mogą żyć.

 

 

Dokładnie tak to funkcjonuje. To jeden z mechanizmów władzy:

  1. To władza narzuca wysokość podatków i składek na ubezpieczenie społeczne

  2. To władza obsadza swoimi ludźmi kierownicze stanowiska w US'ach i ZUS'ach - monopolistach, nie podlegających sprzężeniu zwrotnemu ze strony obywateli

  3. Jeśli pieniędzy ze składek lub podatków jest za mało, władza zawsze może podnieść obciażenia albo dodrukować pieniędzy

  4. Dodrukowanie pieniędzy zwie się inflacją, jednak władza wprowadziła nowomowę i każe rozumieć za inflację "podnoszenie cen przez producentów"

  5. Konfliktowanie pracodawców z pracobiorcami i udawane stawanie w obronie "słabszych" to klasyczne machanizmy sprawowania władzy

A to wszystko prowadzi do tego, że nie ma ludzi chcących produkować - aktywnych i twórczych przedsiębiorców zarabiających na wymyślaniu co raz to nowszych i co raz to tańszych rozwiązań zaspokajających masowe i niszowe potrzeby. "Przedsiębiorcy państwowi" niczego takiego nie wymyślą bowiem oni biorą publiczne pieniądze ale w zamian im nic nie wychodzi - zawsze jest klapa.

Te mechanizmy doprowadziły do upadku ekonomicznego Polską Rzeczpospolitą Ludową i wiele innych krajów. Ale o tych mechanizmach się nie mówi i się ich nie naucza - nie leży to bowiem w interesie władzy, która ciągle je wykorzystuje.


 

2015.07.

 

Poziom rządzących

~wert do ~Gregszon: nareszcie ktoś mądrze pisze żadna umowa nie jest gwarantem stabilności bo gwarantem stabilności jest gospodarka i miejsca pracy.... skoro los firm jest niepewny to jak ma być pewny los ich pracowników... od tego trzeba zacząć od gospodarki ale mało politycy o tym mówią albo nie mówią nic... przepychanka jest o in Vitro o to co ktoś w knajpie powiedział, punktowanie i szukanie haka na konkurencję ale mało a prawie nic a gospodarka to podstawa do wszystkiego mamy masę fachowców od tego jak wydać kasę ale jak ustawić kraj aby ją zarobił to już cienkie Bolki...

Jak widać nasi politycy pozostają na poziomie światopoglądu mityczno-sekwencyjnego!


 

2015.07.11

Sobota

 

Na marginesie Grecji

W Grecji trudna sytuacja: Państwo jest zadłużone już tak, że nie może spałacać odsetków, bezrobocie, populizm. Niewątpliwie jest to kryzys spowodowany przez kolejne greckie rządy... [więcej]. A jak to się stało wyjaśniają internauci:

~Arek : System niewolenia ludzi i narodów stosowany przez światową finansjerę jest całkiem prosty. Oto kolejne etapy : Służby specjalne finansują opozycję, która żąda otwarcia na Zachód. Następuje otwarcie, które oznacza przyjęcie zasady „swobodnego przepływu kapitałów”. W praktyce zasada ogranicza się do swobody przepływów kapitałów pieniężnych. Na dziewiczy teren płynie strumień towarów, a wraz z nim napływa pieniądz w formie łatwego dostępu do kredytu. W pierwszym rzędzie kredytuje się rząd – na zakup „marchewki” dla ludzi. W drugiej kolejności udziela się kredytów firmom. Rośnie ich produkcja, rośnie zatrudnienie i płace, wzrasta poczucie dobrostanu ludności. W tej fazie następuje boom kredytów konsumenckich. Wszyscy (rząd, firmy, ludzie) są już zadłużeni. Odsetki od kredytów płyną szeroką strugą do portfeli finansjery. Zadłużona ludność zaczyna ograniczać wydatki. Środki na bieżącą konsumpcję maleją, bo trzeba spłacać kredyty. Spada spożycie, spada produkcja krajowa skutecznie wypierana przez tańszą produkcję importową. Następuje drenaż rynku finansowego. Pieniądz płynie za granicę (odsetki, import, dywidendy). Pieniądza w kraju jest coraz mniej. Środki z Zachodu płyną nadal. Tym razem na wykup bankrutujących przedsiębiorstw. W ręce ponadnarodowych korporacji przechodzą banki, firmy ubezpieczeniowe i handel detaliczny. Zyski korporacji poprzez zamianę walut krajowych na dewizy wyczerpują rezerwy dewizowe Banku Centralnego. Dla uzupełnienia rezerwy dewizowej rząd wyprzedaje resztę majątku narodowego ( np. w Polsce sprzedano majątek narodowy za 150 mld złotych, a roczne dochody korporacji przekazywane za granicę wynoszą około 100 mld rocznie ). Sytuacja końcowa : gospodarka oparta na imporcie, wysokość zadłużenia ludności, przedsiębiorstw i państwa powoduje powszechną utratę zdolności kredytowej, rynek nie zasilany kredytami i osuszany z pieniądza przez wypływ za granicę kurczy się. Powszechny brak pieniądza w obrocie przynosi bezrobocie, rozwarstwienie majątkowe społeczeństwa, zubożenie ludności, wyprzedaż majątku na rzecz banków. Poczucie braku stabilizacji ekonomicznej, strach przed komornikiem wywołuje depresję, lęk przed przyszłością i wyzwala najgorsze cechy ludzkie : pazerność, bezwzględność i egoizm. Gospodarki rozwinięte za pomocą systemów finansowych niszczą i niewolą gospodarki słabsze. Obrazek po „reformach” : banki i tzw. ubezpieczyciele, handel detaliczny są własnością korporacji. Miejsca pracy ograniczone w znacznym stopniu do pracy na rzecz korporacji. Przemysł krajowy zlikwidowany poprzez bankructwa i wrogie przejęcia. Powszechne zadłużenie i niebotyczne dochody korporacji doprowadzają do korumpowania decydentów gospodarczych na niespotykaną skalę. Krajowe rolnictwo obumiera z powodu importu taniej żywności. Rząd, by spłacić długi, wyprzedaje ostatki mienia narodowego, np. lasy państwowe. Waluta narodowa, rzekomo wymienialna, jest wymienialna tylko w jedną stronę ( spróbuj w USA wymienić złotówki na dolary ). Następuje całkowita utrata suwerenności waluty narodowej. Sklepy pełne importowanych towarów. A ludność bez środków do życia. A za kilka lat język angielski ( jidisz ? hebrajski ? ) stanie się językiem urzędowym.

~Myślenie nie boli do ~adas: Nie jestem z PIS`u ani też z żadnej innej partii. Mam już swoje lata i zastanawiałem się zawsze, i w czasach PRL`u i obecnie dlaczego teoretycznie wiadomo co trzeba robić aby społeczeństwo było zadowolone , a nie próbuje się tego wprowadzać w życie. Z mojego przemyślenia wynika to z e skrajnego egoizmu sprytnej części naszego (innych również) społeczeństwa, która chce i żyje na koszt słabszej jego części. Ten mechanizm został już dawno temu opisany przez Georga Orwella w książce pt "Folwark Zwierzęcy". Sprawą do, której chciałbym się odnieść jest komentarz Internauty o nick`u "Arek" . Schemat, który "Arek" opisał jest starym jak świat systemem stosowanym przez kilku koczowniczych spryciarzy już od tysięcy lat. W naszym tysiącleciu w ten sposób byli oni bliscy rozwalenia gospodarki III Rzeszy, a wcześniej stosując tę metodę opanowali sektor finansowy w Anglii. Próbowali i próbują tej metody w całym świecie, a Polska jest klinicznym przykładem i zarazem efektem takiego działania. Podstawą sukcesu opisanego przez "Arka" działania jest wpędzenie jakiegoś rządu w kłopoty i udzielenie mu dużych i ciężkich do spłacenia kredytów. Potem już idzie jak z płatka. Polacy dali się w tę grę wciągnąć, Węgrzy w porę się zorientowali. Wcześniej ofiarą podobnej strategii była Korea Południowa ale na szczęście wyrwali się z zastawionych na nich sideł. Podobnie zresztą jak Islandia.


 

2015.07.07

Wtorek

 

Po co są dotacje?

Dotacje niszczą spontaniczną przedsiębiorczość i przekształcają przedsiębiorców w biorców uzależnionych od euro.

[...] mimo wydania miliardów z Unii innowacyjność w Polsce dramatycznie spadła. Pokazują to dane GUS o liczbie firm, które opracowały nowe lub ulepszone produkty lub usługi. Powstają tysiące firm, których celem jest “przerobienie” środków unijnych, te firmy znikną jak znikną środki unijne.Wzrosła za to liczna urzędników nadzorujących projekty unijne i dystrybuujących środki.

[Źródło]


 

2015.07.06

Poniedziałek

 

Jak poznać intencje rządzących?

~Polak z Białorusi : A może iść po rozwiązania jakie są zastosowane na Białorusi? Tam na sygnalizatorach zamontowane są cyfry które odliczają czas do zmiany świateł! Nawet dla pieszych też... :) Ale takie coś to tylko na Białorusi... W Polsce tego nie będzie bo polscy kierowcy utrzymują budżet Polski!... :)


 

2015.07.05

Niedziela

 

Emocje, instynkt, popęd

Czytałem "Running" - autobiograficzną książkę Ronniego O'Saullivana jednego z najlepszych snookerzystów świata - i jak zwykle w pamiętnikach, natrafiłem w niej na to jak udaje mu się opanować złe emocje podczas gry. "Pomógł mi psycholog Steve Peters i jego książka Paradoks szympansa". Szympans, jak zrozumiałem, to emocje, albo też alegoria ich źródła (inicjatorów i konstruktorów).

No cóż, sam gdy gram odczuwam wpływ tego Szympansa, nie mogłem zatem nie kupić "Paradoksu Szympansa". Autor stosując swoje metody doprowadził do zdobycia 14 medali na Igrzyskach Olimpijskich w Pekinie. Przez wiele lat pracowałem w Instytucie Sportu i wiem coś na ten temat - to naprawdę niezły wynik. Mam ją, czytam. To książka edukacyjna, Peters wymyślił wspaniałą formułę by przekazać, w naprawdę zrozumiały sposób, swoje odkrycia/przemyślenia/rady/metodę/cokolwiek:

Szympans to maszyna emocjonalna, która rozumuje niezależnie od ciebie i może podejmować własne decyzje, być źródłem zarówno konstruktywnych, jak i destruktywnych myśli i uczuć; nie jest to istota ani dobra, ani zła, to po prostu Szympans. Paradoks Szympansa polega na tym, że może on być i najlepszym przyjacielem, i znienawidzonym wrogiem, nawet w tym samym czasie. Głównym celem nieniejszego poradnika jest pomoc w skutecznym zarządzaniu Szympansem oraz nauczeniu go, by działał na twoją korzyść, ilekroć jest to wskazane, i nie dawał o sobie znać, kiedy nie powinien.

Szympans to obrazowy model, którzy szybko akceptujemy, sa też wielokrotne, celowe powtórzenia, jednak wcale nie natrętne, a stosowane by natychmiast utrwalić nowopoznany materiał. Książkę czyta się łatwo. Generalnie wzór do naśladowania i kanon w bibliotece Fizyki Człowieka.

Ponieważ, już kilka lat temu zdefiniowałem do potrzeb Fizyki Życia "emocje" jako:

Emocje to typowy zbiór automatycznych reakcji obiektu żywego wywołany typowym zbiorem czynników wewnętrznych lub zewnętrznych. W skład zbioru reakcji mogą wchodzić: wydawanie komunikatów, zachowania, procesy fizjologiczne itp. Emocje zostały wbudowane w obiekty żywe przez proces ewolucji biologicznej - okazywały się najlepszymi (najszybszymi i najtańszymi) schematycznymi reakcjami na typowe bodźce, na które natykali się nasi prewoluanci.

a w swojej książce Peters nie definiuje emocji, natomiast definiuje instynkt i popęd. Ruszyło mnie bo instynkt to tak jakby moje emocje:

Instynkt [definicja Stev'a Peters'a]: Instynkt to wrodzona reakcja organizmu na konkretny bodziec, która ma pomóc przetrwać [gatunkowi - przyp. JF] w naturalnym środowisku.

Popęd [definicja wg Stev'a Peters'a]: to wrodzone programy działania, która ma pomóc przetrwać [gatunkowi - przyp. JF] w naturalnym środowisku.

Ruszyło na tyle, że postanowiłem poświęcić upalny poranek (27°C o godz. 9.00), by stworzyć sobie materiał do zdefiniowania tych pojęć. I tak:

Źródło Emocje Instynkt Popęd
Wikipedia pol. 2015.07

Emocja (od łac. e movere, w ruchu) – stan znacznego poruszenia umysłu. Słowo to miało w historii wiele znaczeń przed-psychologicznych, i odnosiło się nie do stanu indywidualnego umysłu, ale najpierw do przemieszczania się (ludów, populacji), potem do prawie fizycznej agitacji (np. w przypadku burzy, an Emotion in the air, 1708). We współczesnym znaczeniu tego słowa, emocja implikuje aspekt działaniowy, reakcyjny, i nie jest równoznaczna z pasywnym uczuciem (ang., fr. passion, gr. πάσχω, zob. namiętność). Takie rozumienie emocji związane jest z pracami Williama Jamesa (1890), Roberta Solomona i Antonio Damasio (1995).

Instynkt (łac. instinctus – podnieta, popęd) – dyspozycja biopsychiczna, która powoduje, że osobnik w nią wyposażony zachowuje się (lub pragnie się zachowywać) w określony sposób, a także "wrodzona zdolność wykonywania pewnych czynności stereotypowych, niewyuczonych, mniej lub bardziej skomplikowanych swoistych dla danego gatunku istotnych dla jego przetrwania". Pojęcie to w nauce o zachowaniu jest różnie definiowane, a w języku potocznym kojarzone jest z intuicją i zachowaniami, które nie są wynikiem racjonalnego i świadomego namysłu.

Skierowanie do pojęcia "Instynkt".

Wikipedia, eng. 2015.07

Emotion is, in everyday speech, a person's state of mind and instinctive responses,
but scientific discourse has drifted to other meanings and there is no consensus on a definition. Emotion is often intertwined with mood, temperament, personality, disposition, and motivation. On some theories, cognition is an important aspect of emotion. Those acting primarily on emotion may seem as if they are not thinking, but mental processes are still essential, particularly in the interpretation of events. For example, the realization of danger and subsequent arousal of the nervous system (e.g. rapid heartbeat and breathing, sweating, muscle tension) is integral to the experience of fear. Other theories, however, claim that emotion is separate from and can precede cognition.

Instinct or innate behavior is the inherent inclination of a living organism towards a particular complex behavior. The simplest example of an instinctive behavior is a fixed action pattern (FAP), in which a very short to medium length sequence of actions, without variation, are carried out in response to a clearly defined stimulus.

Any behavior is instinctive if it is performed without being based upon prior experience (that is, in the absence of learning), and is therefore an expression of innate biological factors. Sea turtles, newly hatched on a beach, will automatically move toward the ocean. A joey climbs into its mother's pouch upon being born. Honeybees communicate by dancing in the direction of a food source without formal instruction. Other examples include animal fighting, animal courtshipbehavior, internal escape functions, and the building of nests.

A drive or desire can be described as a deficiency or need that activates behavior that is aimed at a goal.

Steve Peters Instynkt to wrodzona reakcja organizmu na konkretny bodziec, która ma pomóc przetrwać [gatunkowi - przyp. JF] w naturalnym środowisku. Popędy to wrodzone programy działania, które mają pomóc przetrwać [gatunkowi - przyp. JF] w naturalnym środowisku.

 

Robert Plutchik (1927-2006) wysunął hipotezę, że istnieje osiem podstawowych emocji: złość (anger), strach (fear), smutek (sadness), wstręt (disgust), zaskoczenie (surprise), niecierpliwość (anticipation), zaufanie (trust) i radość(joy) i są one produktem ewolucji biologicznej, zwiększają bowiem możliwości realizacji celu życia przez obiekty żywe. Plutchik dowiódł, że w tym celu emocje uruchamiają odpowiednie zachowania, na przykład tak, jak strach uruchamia jedną z reakcji: walcz / uciekaj / znieruchomiej / okaż poddaństwo.

Są psychoewolucyjną hipotezę Plutchik wzmocnił dziesięcioma postulatami:

Postulaty Plutchik'a
1. Pojęcie emocji ma zastosowanie na wszystkich poziomach ewolucji biologicznej i odnosi się do wszystkich zwierząt, w tym ludzi. The concept of emotion is applicable to all evolutionary levels and applies to all animals including humans.
2. Emocje mają swoją historię ewolucyjną i rozwijały/rozwinęły się w różny sposób u różnych gatunków. Emotions have an evolutionary history and have evolved various forms of expression in different species.
3. Emocje służą obiektom żywym w skutecznym rozwiązywaniu kluczowych kwestii przetrwania stawianych przez środowisko. Przy czym słowo "skuteczny" należy odnosić do gatunku, a nie do jednostek. Emotions served an adaptive role in helping organisms deal with key survival issues posed by the environment.
4. Pomimo różnic pomiedzy emocjami różnych gatunków, można zauważyć pewne podobieństwa pomiędzy nimi - tzw. emocje pierwotne. Despite different forms of expression of emotions in different species, there are certain common elements, or prototype patterns, that can be identified.
5. Liczba emocji pierwotnych jest nieduża. There is a small number of basic, primary, or prototype emotions.
6. Wszystkie emocje nie zaliczane do emocji pierwotnych są ich mieszaniną lub emocjami od nich pochodnymi. All other emotions are mixed or derivative states; that is, they occur as combinations, mixtures, or compounds of the primary emotions.
7. Emocje pierwotne są hipotetycznymi konstruktami lub wyidealizowanymi stanami, o właściwościach których można wywnioskować jedynie z różnego rodzaju dowodów. Primary emotions are hypothetical constructs or idealized states whose properties and characteristics can only be inferred from various kinds of evidence.
8. Podstawowe emocje mogą być rozumiane jako wynik działania par przeciwieństw. Primary emotions can be conceptualized in terms of pairs of polar opposites.
9. Wszystkie emocje różnią się stopniem wzajemnego podobieństwa. All emotions vary in their degree of similarity to one another.
10. Emocje mogą występować w różnym stopniu intensywności i na różnym poziomie pobudzenia. Each emotion can exist in varying degrees of intensity or levels of arousal.

Koło emocji Plutchik'a

Książka Roberta Plutchik'a "The Emotions".

No i tak sobie popracowałem, poznałem nowe sprawy, coś tam uporządkowałem, ale nie mogę powiedzieć, że temat emocji, instynktu i popędu jest jednoznacznie i zrozumiale opracowany przez naukę światową.

A teraz jak ja to widzę:

Oczywiście każdy obiekt żywy to maszyna. Każda maszyna i każdy obiekt żywy są jakoś tam zbudowane - mają swoja strukturę. Nie każda maszyna, a jednak każdy obiekt żywy ma wbudowany w siebie BIOS - Basic Input Output System, co na język polski można przetłumaczyć jako "Podstawowy program sterujący". Tym BIOS'em obiektów żywych jest "przyswajaj aż do podziału". Wszystkie obiekty żywe są elementami ewolucji biologicznej i są poddane jej działaniu. W związku z czym w klejnych pokoleniach, niektóre z nich, stają się maszynami coraz bardziej skomplikowanymi, wyposażanymi przez ewolucję biologiczną w coraz bardziej skomplikowane elementy. Zmianom i unowocześnianiu podlega zarówno struktura oraz programy sterujące, najlepsze rozwiązania są promowane przez ewolucję biologiczną tym, że po prostu istnieją i są przekazywane kolejnym pokoleniom.

Skomplikowanym maszynom przychodzi działać w różnych warunkach. Przykładem może być samolot pasażerski. Start i lądowanie to jedna grupa warunków, a sam lot na poziomie przelotowym to inna. W fazie startu i lądowania silnik pracuje na podwyższonych obrotach, ponieważ musi pokonać zwiększone opory związane m in. z wyższą powierzchnią skrzydeł, wzrostem kątów natarcia czy wypuszczonym podwoziem. Fazie tej towarzyszy zwiększone zużycie paliwa. Na poziomie przelotowym jest dokładnie na odwrót. Zapotrzebowanie mocy jest niższe w związku z niższymi oporami statku powietrznego ( niższa powierzchnia skrzydeł, niższy kąt natarcia, podwozie schowane). Zużycie paliwa wówczas jest optymalne.

Emocje zatem to konkretny stan maszyny i uruchomione konkretne zachowania, po to by jaknajlepiej/najskuteczniej funkcjonować w danych warunkach.
Natomiast instynkty - to BIOS, czyli wbudowane w maszynę programy, które zapewniają takie, a nie inne jej działanie.

Popędów bym nie definiował...


 

2015.06.24

Środa

 

Element Matrixu

No proszę, tak się światowe matołectwo przyzwyczaiło, że kiedy coś złego się dzieje to albo hakerzy albo terroryści. Im wszystkim nawet przez myśl nie przejdzie, że to wynik ich własnego matołectwa.

Oczywiście znalezione w niezawodnej sieci...


 

2015.06.23

Wtorek

 

Istota rządzenia

Cytat, który świetnie ujmuje istotę rządzenia, z Waldemara Rajcy:

No nareszcie! [Pan Waldemar ma naiwną nadzieję, że nowy rząd będzie rządził inaczej :) - przyp. JF] Przyszedł czas, że rząd się nami zajmie w sposób właściwy, a nie taki, jak do tej pory. Do tej pory zajmował się rabowaniem nas, zniewalaniem , poniewieraniem, oszukiwaniem, naciąganiem, zadłużaniem i traktowaniem jak przysłowiowe bydło. No bo jak można traktować tę masę, która niewiele rozumie z tego co z nią wyprawiają hieny? Hieny są bezwzględne i nie mają żadnych skrupułów. Ci AntyPOlacy zrobią z “obywatelami” wszystko co tylko służy im do zachowania władzy. Na razie [jeszcze :) - przyp. JF] nie mordują.
[...]
Właśnie [...] rząd szykuje jednorazowe wyprawki dla emertytów - średnio po 400 złotych - na łebka. I to tak cyrklują, żeby wypadło na czas wyborów. Emerytalna kiełbasa wyborcza będzie nas kosztowało jakieś 3 miliardy złotych, ale co to dla nich, przecież to nie oni płacą.

[Źródło]

Zgrabna myśl oddająca istotę rządzenia...


Komisja Europejska dała Polsce i dziesięciu innym krajom dwa miesiące na wdrożenie dyrektywy, która umożliwi bankom bezkarne przejmowanie naszych pieniędzy, w sytuacji, kiedy grozić im będzie upadłość. Tak jak przed dwoma laty na Cyprze. A jeśli nie dostosujemy tego prawa, grozić nam będą kary!
[Źródło]

~ZBUNTOWANA :
Włodzimierz Lenin,kiedy doszedł do władzy przeprowadził podobną operację,polegającą na konfiskacie zgromadzonych w bankach oszczędności,argumentując iż,dotyczy to tylko bogaczy,a pieniądze te posłużą pomocy potrzebującym,czyli bolszewikom. Obecnie bandyci w białych kołnierzykach przeprowadzają podobną operację,aby ratować potwora zwanego EU zapewniającego im wygodne posady... Idea konfiskaty bankowych oszczędności musiała narodzić się dawno,i pierwszym jej krokiem był atak na pieniądze Janukowicza oraz firm rosyjskich pod pozorem nałożenia kar,za rzekome stosowanie przemocy wobec nastawionego pokojowo-inaczej-Majdanu;ponieważ Putin okazał się sprytniejszy od unijnych zbirów,to postanowiono dobrać się do kont tubylców,którzy-co nie byłoby dziwne-zaczną przenosić wkłady do banków rosyjskich,chińskich,a nawet białoruskich i kazachskich;tłumaczy to próby odcięcia Rosji od operacji finansowych w krajach zachodnich. Co zaś tyczy się owej hiperinflacji z lat 80-tych to krążą słuchy,iż była ona nakręcona celowo,aby okraść społeczeństwo;następnym etapem był plan Balcerowicza... zwiń

~Stig :
Powoli zostaje wprowadzany zakaz transakcji gotowkowych, jak już jest we Francji albo Danii, transakcje doo 1000€, reszta tylko przelewem. Kraza pogloski w internecie, ze zamierzaja zlikwidowac oczywiscie powoli, transakcje gotowkowe, czyli automatycznie trzeba miec pieniadze w banku, bo inaczej niczego nie kupisz, a potem krach, bank plajtuje... wszystkko super przemyslane....polecam strone: http://www.prisonplanet.pl


Dnia 5 kwietnia 1933 r. prezydent USA Franklin Delano Roosevelt podpisał rozporządzenie wykonawcze 6102. Zdaniem wielu była to największa przeprowadzona zgodnie z prawem grabież prywatnego majątku w dziejach świata.

Roosevelt swoją decyzją zabronił obywatelom USA gromadzenia złota. Pojedynczy obywatel mógł posiadać jedynie odpowiednik 100 dolarów w złocie oraz złote monety o wartości historycznej. Cały pozostały posiadany majątek w złocie zobowiązany był sprzedać państwu po obowiązujących ówcześnie cenach, czyli po 20$ za niecałą uncję. W tamtym momencie złota dwudziestodolarówka z tzw. podwójnym orłem (ang. Double Eagle) była warta tyle ile miała na nominale. Obowiązywał bowiem parytet złota.

Za niedostosowania się do rozporządzenia 6102 groziły surowe sankcje: kara 10 tysięcy dolarów, a nawet 10 lat więzienia. Nic dziwnego, że obywatele sprzedawali posiadane złoto. Jednocześnie rząd USA wstrzymał bicie kolejnych złotych monet, a posiadany w skarbcu zasób świeżo wybitych dwudziestodolarówek z 1933 r. nakazał przetopić. Nie wszystkie jednak egzemplarze trafiły do pieca hutniczego, dzięki czemu ta moneta (na zdjęciu) stała się po latach największym rarytasem spośród wszystkich monet świata. Jej posiadanie jest do dzisiaj ścigane przez FBI, gdyż według prawa wszelkie istniejące „podwójne orły” z 1933 r. stanowią własność rządu USA.

I teraz clou całej tej historii. Otóż w następstwie wprowadzenia w życie rozporządzenia 6102 już w 1934 r. światowa cena uncji złota wzrosła do 35 dolarów. Czyli rząd USA kupował uncję po 20 dolarów z lekkim hakiem, a chwilę później mógł sprzedawać ją gdziekolwiek indziej za 35.
[Źródło]


KONSTYTUCJA RZECZYPOSPOLITEJ POLSKIEJ wskazuje że:

Art. 83.
Każdy ma obowiązek przestrzegania prawa Rzeczypospolitej Polskiej.

Art. 84.
Każdy jest obowiązany do ponoszenia ciężarów i świadczeń publicznych, w tym podatków, określonych w ustawie. A podatek to „przymusowe, bezzwrotne i nieodpłatne świadczenie pieniężne o charakterze powszechnym, nakładane z mocy prawa przez państwo lub inne organy władzy publicznej (np. samorządy lokalne) na osoby fizyczne i prawne”.


Mechanizmy dojenia przez rządzących podległych im społeczeństw nie uległy od setek lat większej zmianie. Zawsze zabierają. Jak nie mogą ludzi uzależnić przymusem bezpośrednim to zabierają stosując róznorakie mechanizmy: opodatkowanie, inflację i tp. a potem uzależniają poprzez rozdawanie swoim poplecznikom. W żadnym przypadku nie chcą wolnego rynku - bo jego "produktem ubocznym" są sprawni, merytoryczni i majętni managerowie, którzy stanowią dla rozarystokratyzowanych rządzących duże zagrożenie.

No i sama konstytucja jest ciekawa: Każdy jest zobowiązany do oddawania ludziom "państwa" tyle ile oni chcą. A chcieć mogą bez ograniczeń, bo takich ograniczeń w konstytucji nie ma!

Władza polega na tym, że ten kto ją ma może zabrać wszystko tym, nad którymi ją ma. A jak ci, nad którymi on tę władzę ma, nie chcą mu tego dać to może ich nawet zabić.

Z kolei jeśli ci co mają wytwarzać (władza nie wytwarza, czasami, co zdarza się rzadko, stwarza innym w miarę korzystne warunki do wytwarzania) wiedzą, że władza może im owoce ich pracy zabrać na wiele różnych sposobów, mają w du... wytwarzanie. Na tej zasadzie padają wszelkie socjalizmy!

I cytat a propos z Grecji. Ci, którzy doprowadzili do kryzysu (finansjera i rządzący) będa chronieni, koszty poniesie reszta:

[...] banki pozostaną zamknięte na długi okres czasu ponieważ tylko w ten sposób będą mogły uniknąć upadłości. Wtedy cała gospodarka grecka ulegnie zamrożeniu; nikt nie będzie mógł przeprowadzać transakcji biznesowych a ci, którzy będą mieli gotówkę nie będą chcieli jej wydawać na nic innego, poza żywnością.

Oczywiście rządzący z dnia na dzień będą mogli ogłosić, że ta gotówka jest nic nie warta i że wprowadzają nową. Mogą to zrobić, bo mają władzę! Władza polega na tym, że się robi co się chce. A ograniczenia konstytucyjne to tylko bujda na papierze. Kilka dni później jeszcze jeden artykuł na ten temat:

Banki będą mogły kraść z naszych kont. Nowa dyrektywa Komisji Europejskiej

Komisja Europejska wprowadziła dyrektywę dzięki której, bankom umożliwi się legalne okradanie kont swoich klientów w sytuacji, gdy grozić im będzie upadłość.

Polska i dziesięć innym krajów ma dwa miesiące na wdrożenie dyrektywy – będzie wyglądać to tak: jeśli dany bank stanie na krawędzi bankructwa, jak było to na Cyprze w 2013r., najpierw sięgnie po pieniądze wierzycieli i akcjonariuszy. Jeśli one na ratunek nie wystarczą, wtedy będą mogły „wspomóc się” pieniędzmi swoich klientów. Kradzież będzie nosić nazwę „opłata jednorazowa”.

Komisja Europejska uspokaja, że banki na razie będą mogły sięgnąć po pieniądze tylko tych najbogatszych. Przetestowany na Cyprze model usankcjonowanego złodziejstwa stanie się wkrótce obowiązującym prawem we wszystkich krajach wchodzących w skład Unii Europejskiej.
[Źródło]

Protestów nie będzie, wytłumaczyła to Ayn Rand:

Oto cały sekret. Początkowo zastanawiałem się, jak to możliwe, żeby wykształceni kulturalni, sławni ludzie tego świata popełnili tak drastyczny błąd i wychwalali tę potworność jako cnotę, skoro wystarczyłoby wprowadzić to w czyn na pięć minut, by poznać skutki. Teraz już wiem, że nie był to błąd. Takich błędów nigdy nie popełnia się nieświadomie. Jeśli ludzie zaczynają nagle, bez wyraźnego powodu dążyć do jakiegoś straszliwego, niewykonalnego szaleństwa – to znaczy, że mają powód, tylko nie chcą go zdradzić. My też nie byliśmy bez winy, popierając plan na pierwszym zebraniu. Zrobiliśmy to nie dlatego, że wierzyliśmy w brednie, którymi nas karmiono. Był jeszcze inny powód, ale brednie pomogły nam to ukryć przed kolegami i przed sobą. Brednie dały nam możliwość zrobienia cnoty z czegoś, do czego w innym wypadku wstydzilibyśmy się przyznać. Nie było na zebraniu ani jednego człowieka, któremu nie przyszłoby do głowy, że pod przykrywką szlachetnego planu uda mu się położyć łapę na pieniądzach zarobionych przez lepszych od niego. Nikt nie był dość bogaty ani dość zdolny, żeby nie myśleć, że dzięki planowi zawładnie częścią umysłu i majątku kogoś bogatszego i zdolniejszego. Myśląc o niezasłużonych zyskach, które chciał czerpać z ludzi stojących wyżej od niego, zapomniał jednak o stojących niżej. Nie pomyślał, że oni także będą się chcieli obłowić jego kosztem. Robotnik, któremu przyszło do głowy, że jego potrzeba upoważnia go do posiadania limuzyny, skoro może ją mieć szef, zapomniał, że każdy darmozjad i żebrak będzie się domagał lodówki, skoro on ją ma. Takie były nasze prawdziwe intencje, gdy głosowaliśmy. Ale nie chcieliśmy o tym myśleć – a im mniej nam się to podobało, tym głośniej krzyczeliśmy o swojej miłości do dobra publicznego.

Sami tego chcieliśmy. Kiedy się zorientowaliśmy, że zupełnie nie o to nam chodziło, było już za późno. Byliśmy w pułapce.


 

2015.06.22

Poniedziałek

 

12 cech wyróżniających ludzi sukcesu

12 Habits That Set Ultra Successful People Apart
12 cech wyróżniających ludzi sukcesu
1. They’re Composed

Ultra successful people are composed because they constantly monitor their emotions, they understand them, and they use this knowledge in the moment to react to challenging situations with self-control. When things go downhill, they are persistently calm and frustratingly content (frustrating to those who aren’t, at least). They know that no matter how good or bad things get, everything changes with time. All they can do is adapt and adjust to stay happy and in control.

1. Są spokojni i opanowani

Ludzie sukcesu są spokojni i opanowani, ciągle trzymają nerwy na wodzy. Wiedzą, że w trudnych sytuacjach nie należy reagować emocjonalnie, lecz racjonalnie. Wiedzą, że bez względu na to jak dobra lub zła jest sytuacja i tak zmieni się po pewnym czasie. Dlatego zawsze starają się dostosować i być opanowanymi.

2. They’re Knowledgeable

Super successful people know more than others do because they’re constantly working to increase their self-awareness. They vow constant growth. Whenever they have a spare moment, they fill it with self-education. They don’t do this because it’s “the right thing to do”; they do it because it’s their passion. They’re always looking for opportunities to improve and new things to learn about themselves and the world around them. Instead of succumbing to their fear of looking stupid, truly exceptional people just ask the questions on their mind, because they would rather learn something new than appear smart.

2. Znają się na wielu rzeczach

Ludzie sukcesu wiedzą więcej niż inni, bowiem ciągle pracują nad tym by podnieść swoją samo-świadomość. Ponieważ dążą do stałego wzrostu to kiedy tylko mają wolną chwilę, dokształcają się. Nie robią tego dlatego, że tak wypada, lecz dlatego, że im na tym zależy. Zawsze szukają możliwości dowiedzenia się jak coś można zrobić lepiej lub jak można coś nowego wymyślić. Nie obawiają się, że mogą zadać głupie pytanie, po prostu pytają. Bardziej im bowiem zależy na zdobyciu nowej wiedzy niż na sprawianiu wrażeniu, że są mądrzy.

3. They’re Deliberate

Ultra successful people reach decisions by thinking things out, seeking advice from others, and sleeping on it. They know that (as studies show) impulsively relying too much on gut-instinct is ineffective and misleading. Being able to slow down and logically think things through makes all the difference.

3. Są rozważni

Ludzie sukcesu nie działają na wariata, rozmyślają nad problemem, konsultują się z innymi i wiedzą, że intuicja też możez z czasem podsunąć właściwe rozwiązanie. Wiedzą, że reagowanie emocjonalne i impulsywne jest niekorzystne i w rezultacie nieskuteczne. Zawsze dają sobie czas na przemyślenie sprawy.

4. They Speak with Certainty

It’s rare to hear super successful people utter things like “Um,” “I’m not sure,” and “I think.” Successful people speak assertively because they know that it’s difficult to get people to listen to you if you can’t deliver your ideas with conviction.

4. Są pewni tego co mówią

Rzadko kiedy można od nich usłyszeć “Uhm” lub “Nie jestem pewien”. Wiedzą, że aby ludzie im ufali ich przekaz musi cechować pewność.

5. They Use Positive Body Language

Becoming cognizant of your gestures, expressions, and tone of voice (and making certain they’re positive) draws people to you like ants to a picnic. Using an enthusiastic tone, uncrossing your arms, maintaining eye contact, and leaning towards the person who’s speaking are all forms of positive body language that super successful people use to draw others in. Positive body language makes all the difference in a conversation because how you say something can be more important than what you say.

5. Posługują się pozytywną mową ciała

Świadomość i umiejętność pozytywnego wykorzystywania gestów, wyrażeń i głosu przyciągają do ciebie ludzi jak magnes. Entuzjastyczny ton, niekrzyżowanie ramion, utrzymywanie kontaktu wzrokowego, skupienie uwagi na osobie, z którą się rozmawia to pozytywne elementy języka ciała, którymi posługują się ludzie sukcesu. Pozytywny język ciała zmienia nie tylko charakter rozmowy, ale również i jej wynik, ponieważ tak to już jest, że od tego co się mówi ważniejsze jest to jak się mówi.

6. They Leave a Strong First Impression

Research shows that most people decide whether or not they like you within the first seven seconds of meeting you. They then spend the rest of the conversation internally justifying their initial reaction. This may sound terrifying, but by knowing this, you can take advantage of it to make huge gains in how people respond to you. First impressions are tied intimately to positive body language. A strong posture, a firm handshake, a smile, and open shoulders help ensure that your first impression is a good one.

6. Sprawiają znakomite pierwsze wrażenie

Według badań naukowych większość ludzi podejmuje decyzję o tym czy im się podobamy czy nie, w ciągu pierwszych 7 sekund, później każda nasza reakcja tylko wzmacnia to pierwsze wrażenie. Jeśli o tym wiemy należy z tego korzystać. Pierwsze wrażenie jest ściśle związane z mową ciała. Sprężysta postawa, mocny uścisk dłoni, uśmiech, otwarte ramiona już wystarczają by pierwsze wrażenie, które sprawiasz było lepsze.

7. They Seek Out Small Victories

Successful people like to challenge themselves and compete, even when their efforts yield only small victories. Small victories build new androgen receptors in the areas of the brain responsible for reward and motivation. The increase in androgen receptors increases the influence of testosterone, which further increases their confidence and eagerness to tackle future challenges. When you achieve a series of small victories, the boost in your confidence can last for months.

7. Nie boją się konkurowania

Ludzie sukcesu lubią stwiać sobie wyzwania i konkurować z innymi, nawet wtedy, gdy ich wysiłki mogą przynieść tylko niewielkie zwycięstwa. Jednak nawet te małe zwycięstwa budują nowe, odpowiedzialne za motywowanie i wygrywanie, receptory androgenowe w mózgu. Wzrost ich liczby zwiększa produkcję testosteronu, a to z kolei poprawia pewność siebie i powoduje, że chętniej stajemy do przyszłych wyzwań. Szereg małych zwycięstw buduje zaufanie do samego siebie, które może trwać miesiącami.

W psychologii znane jest zjawisko "hibernacji" (zamrożenia): człowiek myśli "Nie dam rady, nie potrafię i w rezultacie przestaje próbować". A to tak jakby się chciało wygrać milion w totka bez wypełniania kuponu. Istota treningu polega na tym, że się próbuje czegoś więcej, a jeśli to się nie udaje to należy wyciągać wnioski i działać tak, aż w końcu się uda. Jeśli wyzwania stawiamy sobie stale to w końcu ich pokonywanie nie stanowi problemu i osiągnięcia przychodzą niejako same z siebie.

8. They’re Fearless

Fear is nothing more than a lingering emotion that’s fueled by your imagination. Danger is real. It’s the uncomfortable rush of adrenaline you get when you almost step in front of a bus. Fear is a choice. Exceptional people know this better than anyone does, so they flip fear on its head. Instead of letting fear take over, they are addicted to the euphoric feeling they get from conquering their fears.

8. Nie są bojaźliwi

Strach jest niczym innym jak przejawem emocji wywoływanych wyobraźnią. Niebezpieczeństwa oczywiście są realne i powodują wzrost adrenaliny. Jednak strach jest stanem emocjonalnym wywołanym przez... wyobrażenie sobie niebezpieczeństwa. Ludzie sukcesu doskonale o tym wiedzą i potrafią tego typu obawy opanować. Zamiast pozwolić by opanował ich strach, wpadają w uczucie swoistej euforii wynikające z zadowolenia, że potrafią ten właśnie strach pokonać.

9. They’re Graceful

Graceful people are the perfect combination of strong and gentle. They don’t resort to intimidation, anger, or manipulation to get a point across because their gentle, self-assured nature gets the job done. The word gentle often carries a negative connotation (especially in the workplace), but in reality, it’s the gentleness of being graceful that gives ultra successful people their power. They’re approachable, likeable, and easy to get along with—all qualities that make people highly amenable to their ideas.

9. Są taktowni

Takt to połączenie siły i delikatności. Ludzie taktowni nie uciekaja się do zastraszania, złości, czy manipulacji, gdy chcą przekonać innych do swoich racji. Ponieważ wiele w życiu osiagnęli wiedzą doskonale na czym to polega i dlatego wiedzą, że najlepszym sposobem motywowania jest właśnie takt. Takt zwykle postrzegany jest jako coś negatywnego (zwłaszcza w miejscach pracy), ale w rzeczywistości jest to łagodna, pełna wdzięku, siła perswazji, która daje ludziom sukcesu ich moc. Ludzie tacy są otwarci, sympatyczni i łatwi w kontakcie - a są to cechy, które sprawiają, że inni są otwarci na ich pomysły.

10. They’re Honest

Super successful people trust that honesty and integrity, though painful at times, always work out for the best in the long run. They know that honesty allows for genuine connections with people in a way that dishonesty can’t and that lying always comes back to bite you in the end. In fact, a Notre Dame study showed that people who often lied experienced more mental health problems than their more honest counterparts.

10. Są uczciwi

Ludzie sukcesu wiedzą, że uczciwość, choć czasem bolesna, na dłuższą metę zawsze wychodzi na dobre. Oni wiedzą, że uczciwość buduje trwałe i autentyczne relacje z innymi, takie których nigdy nie osiągnie się nieuczciwością - twoje kłamstwa zawsze do ciebie wracają i gryzą z podwójna siłą. Badania wykazały, że ludzie, którzy kłamią mają więcej problemów psychicznych i zdrowotnych niż ludzie prawdomówni.

11. They’re Grateful

Ultra successful people know that it took a lot of ambition, passion, and hard work to get where they are in life. They also know that their mentors, colleagues, families, and friends all played a huge role in their success. Instead of basking in the glory of achievement, super successful people recognize others for the wonderful things they’ve done for them.

11. Odwdzięczają się

Ludzie sukcesu wiedzą, że wszystko to co osiągneli w życiu jest wynikiem ich ambicji, pasji i ciężkiej pracy. Zdają sobie również sprawę z tego, że w tym sukcesie ogromny udział mieli ich mentorzy, rodzina i przyjaciele. Zamiast przypisywać swoje sukcesy wyłącznie sobie, ludzie sukcesu otwarcie mówią o roli innych w swych osiągnięciach.

12. They’re Appreciative

Truly exceptional people are able to achieve so much because they know the importance of slowing down and appreciating everything they already have. They know that a huge amount of their positivity, grit, and motivation comes from their ability to stay grounded and appreciate the opportunities that life has given them thus far.

12. Potrafią dostrzec i wykorzystać okazje

Wiedzą, że ich pozytywne nastawienie, przebojowość i motywacja wynikają z tego, że stoją "twardo na gruncie" i potrafią dostrzec i wykorzystać nadarzające się okazje.

Dr. Travis Bradberry is the award-winning co-author of the #1 bestselling book, Emotional Intelligence 2.0, and the cofounder of TalentSmart, the world's leading provider of emotional intelligence tests and training, serving more than 75% of Fortune 500 companies. His bestselling books have been translated into 25 languages and are available in more than 150 countries. Dr. Bradberry has written for, or been covered by, Newsweek, TIME, BusinessWeek, Fortune, Forbes, Fast Company, Inc., USA Today, The Wall Street Journal, The Washington Post, and The Harvard Business Review.


 

2015.06.20

Sobota

 

Element zarządzania

Wczoraj rozmawiałem z dwoma różnymi osobami i usłyszałem od nich warte zapisania zdania o zarządzaniu:

Pierwszy był wiceprezes, zbodowanego od podstaw, znanego i poważanego centrum medycznego. Skuteczny menadżer, a przy okazji bardzo miła osoba. Gdy w trakcie rozmowy zauważyłem, że użył słowa "kurde" odparł: "To Pan jeszcze nie wie jakich słów mogę używać", a po chwili dorzucił właśnie to co uznałem za godne utrwalenia "Dotąd dopóki nie zacząłem przeklinać nie miałem poważania u budowlańców".

To było rano, wieczorem rozmawiałem z nauczycielką WF'u w szkole podstawowej i dowiedziałem się o roli lidera w budowaniu sprawnie funkcjonujacych zespołów: "Musisz brać udział w zabawie, bo jak trener stoi obok to dzieciom nie chce się ćwiczyć. A jak trener też ćwiczy to wtedy trening świetnie się układa, ale musi też wiedzieć, że to on najczęściej będzie berkiem, bo ambicją każdego dziecka jest złapanie właśnie trenera".


 

2015.06.18

Czwartek

 

Profesor o opozycjoniście

Według prof. Ireneusza K. z Uniwersytetu Warszawskiego, PO ma wciąż duże szanse. Naukowiec, a jednocześnie członek rady gospodarczej przy premierze bardzo krytycznie oceniał w rozmowie działalność Pawła Kukiza. Część z jego pomysłów nazwał "głupotami".
[źródło]

A internauci na to bardzo trzeźwo:

~Lelum : Krytycznie wypowiedział się o Kukizie "Członek Rady Gospodarczej przy premierze". Ot niezależne, obiektywne spojrzenie. A nie zastanowiłby się Pan profesor dlaczegóż to tyle osób poparło Pana Kukiza?. Wszyscy ględzą jaki to On wariat, jakie te JOWy bez sensu (zresztą nawet politycy nie rozumieją o co chodzi w JOWach) a nikt się nie zastanawia nad istotą rzeczy tj. Czego oczekują Polacy. No to ja podpowiem Panu profesorowi. Oczekują transparentnych działań polityków, posłów i urzędników. Oczekują bezpośredniej odpowiedzialności posłów przed wyborcami, Oczekują większego acz sformalizowanego udziału udziału obywateli w podejmowaniu strategicznych decyzji jak choćby w Szwajcarii (np. prywatyzacja lasów). Oczekują aby kraj nasz nie robił nikomu laski a w szczególności żeby nasi rodacy nie byli rolowani przez własnych włodarzy. Oczekują poluzowania fiskalnych pręgierzy aby się rozwijać i zatrudniać. Oczekują, ze nasi władcy naucza się negocjować ceny gazu żebyśmy nie wychodzili na największych frajerów w UE. I wiele wiele innych w tym aby profesorowie tacy jak Pan przestali bawić się w nadymanych kontestatorów polskiej rzeczywistości bawiąc się w tysiące różnych ciał doradczych a wzięli się i wykorzystali swoja wiedze dla studentów, uczelni i w efekcie gospodarki. No !!!

Kazimierz Hołyszewski : Jest jeden powód, Panie Profesorze, dla którego winien Pan udać się do Kancelarii Prezydenta RP, przeprosić rodaków a w szczególności swych studentów i - zwrócić nienależną Panu nominację profesorską. Ku takiej ocenie skłania mnie poniższa Pańska wypowiedź:
"ten niespodziewany bunt niesłusznie przypisuje się tylko młodzieży"
Mój komentarz jest następujący: Jeśli dla profesora socjologii ten bunt ludzi młodych jest "niespodziewany" - to jak udało mu się skończyć studia? Po cholerę jest Pan socjologiem i co jest wart Pański akademicki dyplom? Na Boga, gdzie my żyjemy? Dlaczego dziwimy się temu, że poziom polskiej edukacji sięga dna, skoro mamy TAKICH profesorów?

~Lelum do ~JA: A ja wcale nie jestem za Kukizem ino podpowiadam Mądrym głowom dlaczego doszło do takiego efektu wyborczego. Gdyby było w miarę uczciwie, transparentnie i rozumnie nie byłoby Kukiza i innych. Teraz się partie nagle obejrzały w tym PO i Lewica.jakie to straszne zagrożenia czekają nasz kraj. Jak się chce być politykiem to trzeba się zajmować ludźmi i Państwem cały czas a nie tylko przed i po wyborach. A tak na marginesie to Kukiz nie jest wcale większym zagrożeniem niż wielu spośród znanych wszystkim polityków. Rożnica jest taka ze Ci drudzy są bardziej wygadani, cwańsi i noszą krawaty.

~vvv do Kazimierz Hołyszewski: Socjologia to szarlataneria. Weźmiemy 5 różnych socjologów i każdy będzie miał swoje zdanie na temat rzeczywistości. Weźmiemy 5 różnych mietków i zdzisków bez wykształcenia, będą mieli tak samo swoje poglądy na temat rzeczywistości, i co zabawniejsze, pokrywające się z oceną takich socjologów. Socjolog to taki ktoś co poszedł na kierunek by studiować dla samego studiowania, jak filozof...
Później usadzają swoje 4 litery na uczelnianych etatach, albo wkręcają się do polityki i mediów i sadzą swoje odrealnione androny.

I jeszcze jeden wpis, który ukazał się później, pod artykułem nawiazującym do cytowanego:

~kbb2 : To nie Kukiz jest problemem...... Profesorzy, Doktorzy , Magistrzy, Fachowcy, Znawcy, Eksperci, Naukowcy , Socjologowie, PRowcy, Psychologowie, Filozofowie, Politolodzy, Celebryci, Posłowie, Senatorowie, Prezydenci, Sędziowie, Związkowcy, Urzędnicy, Dziennikarze, Publicyści, Wydawcy, Korespondenci, Sprawozdawcy, Rzecznicy, Biznesmeni, Oligarchowie, i CAŁA reszta zgrai oszołomów już nic nie poradzi w Polsce.... Społeczeństwo podjęło decyzję o wyrzuceniu na śmietnik tych wszystkich dotychczasowych darmozjadów, demagogów i przekrętów.... Kukiz jest tylko symbolem walki społeczeństwa o odzyskanie własnego kraju i oddanie go jego obywatelom.... To nic dziwnego że tacy ludzie jak prof. Krzemiński trzepią portkami bo idzie czas weryfikacji realnych umiejętności i realnej przydatności dla tego społeczeństwa....

Świetnie ujęta grupa tworząca Matrix. Ci goście dla własnego interesu plotą niestworzone androny, a ponieważ mają dostęp do mediów oddziałują na resztę.


 

2015.06.17

Środa

 

Władza, a jakość tłumaczeń

Czytam sobie napisane pogmatwanym stylem "Pamiętniki z czasów Wielkiej Rewolucji" Ludwika Filipa, i natrafiłem na ciekawy czytat Szekspira:

Besides the king's name is a tower of strength,
Which they upon the adverse faction want.

W. Shakespeare Richard The Third Act 5, scene 3, 7–14

A poniżej jego tłumaczenie niejakiego/niejakiej R. Brandstaetter. Od razu rzuciło mi się, ze jest totalnie wypaczające sens i co więcej spłycające znakomitego znawcę ciemnej strony człowieka - Szekspira. No i zrobiłem tabelkę:

Tłumacz Treść Uwagi
R. Brandstaetter Poza tym imię króla jest jak baszta,
której przeciwna strona nie posiada!
"Want" to niestety nie "posiadać" tylko "chcieć", poza tym w oryginale nie ma wykrzyknika
Google translate Poza nazwą króla jest wieża siły,
Które na niekorzystne frakcja chce.
Wiadomo, tłumaczenie maszynowe.
Moje Nazwa "Król" i siła nawzajem się wspierają pełnię władzy dając,
i o tym każdy inny, tylko silny, bez nazwy, rozmyśla - ciągle pożądając.
Oczywiście, według mnie, to właśnie chciał wyrazić Shakespeare, ale oczywiście mogę mylić. Pewne jest jedno: Tak właśnie zinterperetowałem tę strofę.

Nazwa "Król" legitymizuje nadużywanie władzy, czego każdy pożąda.

A na koniec nieco statystyki:


 

2015.06.16

Wtorek

 

Zarobki Polaków

Szokujące dane. Polacy zarabiają jak w trzecim świecie.

Dość kolonializmu – wołał na Węgrzech Wiktor Orban. Czas, by i u nas władza zaczęła tak samo działać. Wyliczenia, jakie pokazywał ostatnio amerykański Bloomberg nie pozostawiają złudzeń – po 20 latach kapitalizmu, polski pracownik zarabia jak w trzecim świecie. W tym zestawieniu tylko ciężko pracujący Filipińczyk zarabia dziennie mniej niż Polak.

Amerykański serwis finansowy Bloomberg przygotował zestawienie godzinowej stawki za pracę na podstawie średnich miesięcznych zarobków. Znalazła się w nim także Polska. Jak wypadliśmy? Według wyliczeń, polskich zarobków mogliby pozazdrościć jedynie Filipińczycy, którzy zamknęli ranking tuż za Polską na ostatnim, 30. miejscu.

Nasze zarobki wydają się być żenująco niskie, gdy porównujemy je z innymi krajami. Średnia stawka godzinowa w Polsce, to ok. 25 zł. Dla porównania liderzy rankingu – Szwajcarzy zarabiają średnio ponad 180 zł na godzinę. Niemcy – 144 zł., a Francuzi – 125 zł. Niestety blado wypadamy także na tle mniej rozwiniętych krajów. Więcej od nas zarabiają Węgrzy, Słowacy czy Czesi – kolejno 28, 35,5 i 37,5 zł. na godzinę.

Nasza stawka wzbudza zazdrość tylko jednego państwa wymienionego w rankingu – Filipin. Tam pracownik otrzymuje średnio 7 zł za godzinę pracy. Jednak aspirując do jednego z najważniejszych państw w Europie wolelibyśmy porównywać nasze zarobki z Niemcami, czy Szwajcarami, a nie azjatyckim państwem wyspiarskim.

Zestawienie zarobków według serwisu Bloomberg

  • Szwajcaria 181 zł
  • Belgia 163 zł
  • Szwecja 156 zł
  • Dania 152 zł
  • Australia 150 zł
  • Niemcy 144 zł
  • Finlandia 133 zł
  • Austria 130 zł
  • Francja 125 zł
  • Holandia 124 zł
  • Irlandia 120 zł
  • Kanada 115 zł
  • USA 112 zł
  • Japonia 111 zł
  • Włochy 107 zł
  • Wielka Brytnia 98 zł
  • Hiszpania 84 zł
  • Nowa Zelandia 77 zł
  • Singapur 76 zł
  • Izrael 63 zł
  • Grecja 61 zł
  • Argentyna 59 zł
  • Portugalia 38 zł
  • Czechy 37 zł
  • Słowacja 36 zł
  • Brazylia 35 zł
  • Estonia 32 zł
  • Węgry 28 zł
  • Polska 25 zł
  • Filipiny 7 zł

[źródło]

Nie ma co prawda na tej liście ani Bułgarii, ani Norwegii ani paru innych krajów, ale zobaczmy co na ten temat sądzą internauci:

~abc :
a w TVN dalej Wam wmawiają, że jesteście europejczykami jeżeli chodzi o położenie, to się zgadza, a tak to jesteśmy zwykłymi parobkami europy, z najniższymi płacami, z najwyższymi rachunkami i możnością kupienia 15 opla od niemca, który majac go zutylizować, śmieje się nam w twarz, bo jeszcze sprzeda "głupim Polaczkom". Ale wybraliście mniejsze zło w postaci czerwono-różowych pookrągłostołowych geszefciarzy, to macie, wy POżyteczni idioci. Szkoda, że cierpieć muszą, przez was lemingi, wszyscy

~Artur :
Po 20 latach Jakiego Kapitalizmu? Nie ma w Polsce kapitalizmu i nigdy nie było - Polski ustrój ekonomiczny jaki obecnie panuje godzi w każdy pkt definicji kapitalizmu poczynając na swobodnym przepływie kapitału kontrolowanemu przez mechanizmy rynkowe (a nie urzędnika i państwo) a kończąc na Państwowym funduszu emerytalnym, który rabuje ludzi w majestacie prawa.
Resumując:
W kapitalizmie kapitał płynie tam gdzie przynosi zysk a nie tam gdzie ubzdura sobie urzędnik.
A aby coś przynosiło zysk - musi być potrzebne konsumentowi - czyli społeczeństwu - bo inaczej tego nie kupią i dana usługa czy produkt zostanie wyparta z rynku - natomiast dziś niechciane usługi są dotowane przez przymusowo zabierane ludziom pieniądze przez aparat władzy.

~Mica :
Zadziwiające jest zestawienie Polski z Grecją Tusk zaoferował pomoc biednym, wiecznie buntującym się Grekom i uszczknął nieco "wypasionym" Polakom, którzy żyją na zielonej wyspie jak pączki w maśle. W zębach zaniósł do Unii urobek mieszkańców Polski, by tam się przypodobać, a to że Polacy pracują w pocie czoła i nic z tego nie mają ma "w głębokim poważaniu."

~gość :
25zł/ godz to na miesiąc około 4000 zł najniższa w kraju to 1600/m-c tj. 8 zł/ godz a gdzie te 17 zł
oczywiście zdaję sobie sprawę,że wzięto średnią krajową ,ale szkopuł w tym ,że większość zarabia najniższą krajową więc takie wyliczenia są niemiarodajne.

~Nick :
W artykule powiedziane jest "ŚREDNIA STAWKA" to 25 zł. Kalkulacja jest taka: prezes Orlen zarabia rocznie 2 miliony złotych, średni czas pracy w Polsce to 176 godzin miesięcznie, czyli x 12 m-cy = 2112 godzin.
2.000.000 : 2112 = 946,97 zł/godz. Jak się weźmie do kupy tych wszystkich średnio zarabiających po kilkadziesiąt tysięcy m-cznie prezesów, dyrektorów rożnych spółek skarbu państwa i doda do tego 10 zł/godz które zarabia przeciętny robotnik w Polsce to "suma sumarum" wyjdzie 25 zł/godz. To jest właśnie ta średnia stawka.

~sadas :
"(...) nie pozostawiają złudzeń – po 20 latach kapitalizmu (...)" co proszę? Jaki kapitalizm, żyjemy w post-KOMUNIZMIE jesteśmy państem skrajnie lewicowym i sochalistycznym, gdyby obciąć ich łapóweczki, zlikwidować zasiłki dla bezrobotnych, obniżyć ceny prezesów różnych zarządów to najniższą krajową mogło i by być 2500zł przy obecnych cenach produktów. Do autora tekstu, KAPITALIZM, to był w XX wieku w Stanach Zjednoczonych, pozdrawiam, nie dajcie sie mamić pojęciami

~Max :
To jest manipulacja danymi Filipińczyk za swoje 7 zł za godzinę może żyć w swoim kraju dostatniej niż Szwajcar ze swoimi 181. Takie zestawienia nie mają po prostu sensu. Mnie ciekawi jaka jest siła nabywcza tych pieniędzy. WAŻNE CO MOŻNA ZA NIEGO KUPIĆ? Poza tym średnia średnią, ale jaka jest mediana?


 

2015.06.13

Sobota

 

Ponadczasowo o władzy

~M70 : Jesteś urzędnikiem i wykonujesz nikomu niepotrzebną robotę, boisz się, że PiS cię jej pozbawi. Pewnie tak, ale jeśli Ty nie zaczniesz pracować wytwarzając coś z co ktoś inny jest gotów dobrowolnie zapłacić pieniądze to twoje dzieci skończą na zmywaku lub starym Niemcu ... w najlepszy wypadku. Uważasz, że jednak będzie inaczej
głosuj na PO, PSL,SLD, Nowoczesną

Jesteś mundurowym ... nie licz na to, że kraj w którego wyjadą młodzi pracujący ludzie będzie stać na emeryturę dla Ciebie. Uważasz inaczej (choć matematyka jest przeciwko tobie),
głosuj na PO, PSL lub SLD, Nowoczesną.

Pracujesz w służbie zdrowia i wierzysz, że jeszcze bardziej uda się opodatkować i wpływy ze składek wzrosną a pieniądze popłyną do ciebie a nie do lekarzy pracujących na 4-ch etatach ...
głosuj na PO, PSL i SLD, albo Nowoczesną.

Jesteś profesorem, nauczycielem i wierzysz, że ludzie są aż tak głupi i dalej będą płodzić dzieci, które otrzymają w twojej szkole wykształcenie matoła a ty dostaniesz emeryturę...
głosuj na PO, PSL i SLD, Nowoczesną.

Wierzysz, że 300 zezwoleń, setki tysięcy przepisów, certyfikatów, licencji są po to abyś mógł kupić dobry, trwały i bezpieczny produkt i nie nabijać kabzę koncernom ....
Głosuj na PO, PSL, SLD i Nowoczesną.

Jeśli wierzysz, że banki działają dla twojego dobra udzielając ci kredytów a bankowy tytuł wykonawczy to nie kpina z prawa...
głosuj na PO, PSL, SLD i Nowoczesną.

Tak bardziej ogólnie to ten składnik refrenu "PO, PSL, SLD i Nowoczesną" można w innych krajach i w innych czasach zastąpić innymi nazwami innych partii. A sam refren wzbogacić o "Oglądaj i wierz telewizji", "Słuchaj podsuwanych ci autorytetów".


 

2015.05.30

Sobota

 

Wojna według Sun Tsu

~fajny film wczoraj widziałem : Skopiowane z innego wątku bo temat ciekawy i wyjaśnia działania PO:
"Wybierzcie PO a będzie tak:
W 1983 roku został nakręcony film „Jak napaść na państwo?" W filmie tym wypowiada się Jurij Bezmienow (znany również pod nazwiskiem Tomas David Schuman oraz Jurij Makiejew), radziecki tajny współpracownik KGB pracujący jako dziennikarz, w 1970 zbiegły do Ameryki Północnej. Wyjaśnia on, że współczesna wojna to nie działania zbrojne. Przedstawia on transformację ustrojową jako powolny proces zwany "przewrotem ideologicznym", składający się z 4 etapów: "demoralizacji", "destabilizacji", "kryzysu" i "normalizacji". Jego skuteczność polega głównie na tym, że narody do samego końca nie chcą uwierzyć, że są poddani procesowi TRWAŁEJ ZMIANY MENTALNEJ.

Szczególną uwagę zwraca na etap "demoralizacji" trwający zwykle od 15 do 20 lat. W tym okresie "dywersja ideologiczna" prowadzona jest w 6 obszarach:

  • religii (poprzez jej ośmieszanie, promowanie różnych sekt i kultów),
  • oświaty (minimalizowanie nauki przedmiotów ścisłych, tj. matematyki, fizyki, chemii na rzecz np. plastyki, wychowania seksualnego lub wąskich zagadnień w kulturze),
  • życia społecznego (powoływanie nowych organizacji w zamian za tradycyjne),
  • struktury władzy (powoływanie nowych struktur, nadanie dużej władzy mediom),
  • sfery pracowniczej (zwiększanie biurokracji),
  • porządku publicznego (podważania kompetencji wymiaru sprawiedliwości, równolegle przedstawianie pozytywnych cech sprawcom zbrodni)."
Film "Jak napaść na państwo" yest na youtube


 

2015.05.22

Piątek

 

* * *

 

Ex nihilo

Creatio ex nihilo łac. stworzenie z niczego.

Czytam biografię jednego z moich idoli naukowych - Antoine'a Lavoisier'a i już będąc w 3/4 książki natrafiłem na następujący fragment:

Lavoisier (in an apparently casual aside) stated completely for the first time in the history of science the principle of conservation of matter, which ruled his whole experimental method: "We may lay it down as an incontestible axiom, that, in all the operations of art and nature, nothing is created: an equal quantity of matter exists both before and after the experiment; the quality and the quantity of the elements remain precisely the same; and nothing takes place beyond changes and modifications in the combination of these elements. Upon this principle the whole art of performing chemical experiments depends."
[9780393328547, str. 144]

Pierwsza myśl jaka zaświtała mi w głowie to: "Mylił się, jak bardzo się mylił.". Ale dopiero po niej zacząłem się zastanawiać, czy rzeczywiście jest coś, co powstaje z niczego. Czy coś może powstać z niczego?...

 

Oczywiście! Przecież tym czymś jest

informacja!

 

Jasne, że nie tak zupełnie z niczego - muszą być obiekty mające właściwości, a te właściwości muszą mieć jakiś swój stan i dopiero ciagi tych stanów tworzą informację. Wystarczy zatem, że mamy na przykład atomy lub cząsteczki i już poukładane w ciągi stany ich właściwości tworzą informację.

Cały czas powtarzam, nie wiem skąd się wzięły atomy (i jak na razie nikt tego nie wie) ale już wiadomo jak powstaje informacja, i że bez problemu może powstać z niczego, choć musi być jakiś nośnik tej informacji.

Geny to informacja, na podstwie której budowane są obiekty żywe, a nośnikiem tej informacji są cztery typy deoksyrybonukleotydów. Deoksyrybonukleotydy to obiekty, a ich właściwością jest to, że mogą być czterech różnych typów, konkretny typ to stan tej właściwości.

Na początku była informacja. Informacja powstała z niczego, a jej nośnikiem było RNA. Informacja, która się powielała [zjawisko RPD]. Informacja, która czerpała z zasobów zewnętrznych elementy służące do swego powielania. Powielająca się informacja wygenerowała ewolucję biologiczną. Proces ten spowodował, że niejako na boku powielająca się informacja zaczęła przyswajać inne elementy, które ją obudowały wzmacniając jej możliwości przyswajania i powielania.

Życie zatem to niekończący się turniej zbioru powielających się informacji czerpiących z zasobów zewnętrznych elementy do budowania i powielania samych siebie. Zbioru powielających się informacji, które wygenerowały proces ewolucji biologicznej, który z kolei zwrotnie zmienia te informacje.

I w ten sposób powstała nowa, kolejna definicja życia, jednocząca przemyślenia Dawkinsa z prologiem do Ewangelii w/g Św. Jana.

Definicja pojęcia ex nihilo w słowniku Fizyki Życia.


Przy okazji zagooglowałem "ex nihilo" w grafikach i odkryłem nieznanego mi dotąd, a robiącego duże wrażenie artstę:

Przeglądając otrzymane grafiki parwie natychmiast doszedłem do wniosku, ze właśnie to dzieło jest najlepszą alegorią pojęcia "ex nihilo". Jest to dzieło Frederick'a Hart'a "Ex Nihilo" z roku 1974, i jak podaje Wikipedia : Ex Nihilo (łac. z niczego), rzeźba nad centralnym wejściem w zachodniej fasadzie Katedry Narodowej w Waszyngtonie obrazująca stworzenie człowieka z nicości (cztery kobiety i czterech mężczyzn). Prace tego artysty można obejżeć/kupić w tej galerii.


 

2015.05.18

Poniedziałek

 

7/8

   

W 1981 członkowie Zakopiańskiego Klubu Wysokogórskiego postanowili zdobyć szczyt Annapurny 8091 m. n.p.m. nową drogą, wybór padł na środkową część słynnej południowej ściany, kulminującą w wierzchołku środkowym (8051 m). Pod koniec wyprawy dwóch himalaistów Maciej Berbeka i Bogusław Probulski znajdowało się w obozie czwartym. Kończyła im się żywność i gaz. Kierownik wyprawy Ryszard Szafirski zleca lekarzowi wyprawy Lechowi Korniszewskiemu znajdującemu się w obozie pierwszym: „Bierzesz gaz i jedzenie i idziesz do obozu trzeciego. Tam się spotkacie”.

Lech Korniszewski nie śpi całą noc, suszy przemoczone buty nad palnikiem, a rankiem wyrusza z zaopatrzeniem dla kolegów. Dzięki temu, Berbeka i Probulski założyli obóz piąty i zdobyli szczyt.

Historia jakich wiele? Niekoniecznie bo to jeszcze nie koniec… Po powrocie do kraju 7 himalaistów Maciej Berbeka, Zdzisław Kiszela, Bogusław Probulski, Ryszard Gajewski, Maciej Pawlikowski, Włodzimierz Stoiński i Ryszard Szafirski otrzymało medale za udział w wyprawie. Lech Korniszewski medalu jednak nie dostał. Odznaczeni koledzy zanieśli swoje medale do jubilera i zażądali „Masz pan siedem medali, zrób pan ósmy”. I tak powstał medal wyjątkowy, złożony z 7 kawałków medali: 2 złotych, 2 srebrnych i 3 brązowych. Medal jedyny na świecie… Medal 7/8, które jest znacznie większe niż 1!
[cały artykuł]


 

2015.05.15

Piątek

 

COACHOWISKO

Dwa dni wcześniej dostałem spamowym mailem zaproszenie na bezpłatną konferencję trenerów businessu. W dołączonym programie szczególnie zaciekawiła mnie jedna pozycja: "Marco, czyli miejsce gdzie pracownicy sami chcą pracować" - wykład prowadzony przez własciciela firmy Marco Marka Ślibodę.

Wykład był mówiony, bez pomocniczej prezentacji.

Firma produkuje specjalistyczne etykietki, zatrudnia kilkadziesiąt osób, obroty to kilkadziesiąt milionów rocznie. Klienci to znane firmy międzynarodowe, takie na przykład jak SHARP.

Główne myśli prezentacji:

  1. Marketing
    • Firmę, tak jak książkę, ocenia się po okładce
    • Trzeba sprzedawać liderom, oni też potrzebują usług i produktów

  2. Organizacja pracy
    • Nie motywuję ludzi, lecz uczę odpowiedzialności. Motywowanie to krótkotrwałe zrobnienie "wody z mózgu", by motywowany lepiej pracował.
    • Wszyscy uczymy się od siebie nawzajem - wsparcie i doskonalenie świadomościowe. Jest to również wyrażenie szacunku dla innych osób.
    • Konkurencja zatrudnia 3-4 razy więcej osób do wykonywania tego samego.
    • Mocno pracuje nad atmosferą w pracy, pamiętamy o urodzinach i imieninach, jest stołówka i świeżo wyciskane soki.
    • Pracownik powinien mysleć w kategoriach interesu firmy. Poprzez realizację swego interesu wpływam na interes wspólny.
    • Szkolić ludzi bez końca. Jak tylko ktoś awansuje w hierarchii zajmuje się nieustannym procesem przygotowania odpowiedzialnych managerów - "przywództwo służebne". Każdy lider szkoli kolejnych liderów.
    • Szacunek dla ludzi.

  3. Rekrutacja
    • Szukam ludzi proaktywnych.
    • Proaktywność poznaje się po tym, że człowiek chce coś zmienić.
    • Nie szukam ludzi, którzy chcą spokojnie przejść przez życie.
    • Są ludzie, którzy pasuja do firmy i sa ludzie, którzy nie pasują do firmy.
    • Wyrzucam ludzi, ale dokładnie wiedzą dlaczego - po prostu nie pasują do filozofii naszej firmy.

  4. System informatyczny
    • Zrobiłem system informatyczny na zamówienie, i jest on superdopasowany do potrzeb mojej firmy. A nawet więcej jest jak dopasowany garnitur do stale zmieniającej się sylwetki.

  5. Ludzie
    • Młodzi są chaotyczni, powierzchowni i nie umią się skupić na realizacji zadania.

  6. Uwagi z sali
    • Do pracy trzeba szukać ludzi obdarzonych inteligencją i pokorą.


     

2015.05.12

Wtorek

 

Dlaczego w Polsce jest tak...?

"jak jest" - nie piszę "źle", bo w odniesienu do Korei Północnej żyje nam się jak w raju. Jednak i raj ma swoje ciemne strony. Spójrzmy zatem na jeden przypadek systemowo.

Wykupując karnet na siłownię uzyskałem informację, że "ćwiczyć można od 6.30". Oczywiście bardzo mi to pasuje, bo już przed ósmą mogę rozpocząć pracę. W praktyce okazało się jednak, że nie da się "ćwiczyć od 6.30" bowiem o "6.30 przychodzi dopiero recepcjonistka", która wydaje klucze do szatni. Oczywiście jest to praktyka teoretyczna nie uwzględniająca naturalnej dążności systemu polegającej na tym, że recepcjonistki się spóźniają. [Liczbę ich przybyć przed 6.30 w skali roku można policzyć na palcach jednej ręki]. Dziś babeczka pobiła rekord - 55 minut spóźnienia.

Oczywiście trenerzy, którzy też przychodzą na siłownię, próbują korygować sytuację i dziś kluczyki od 6.45 wydawał jeden z nich. Dokładnie na godzinę 6.30 z reguły przychodzi od 3 do 10 osób. Dziś było ich 6, zatem sumarycznie społeczeństwo straciło 6*15 min = półtorej godziny! Do tego straty ponieśli dostawcy sushi i kanapek, którzy właśnie z samego rana dostarczaja nowe produkty, a zabierają wczorajsze.

Babeczka dokładnie wie co ma robić - ma udostępnić klub od 6.30, jednak poprzez notoryczne spóźnienia (generalnie spóźnia się w około 40%) - tego nie robi. No i co? No i nic. Ani nie traci tej "pracy", ani nie podaje się do dymisji. A przecież podstawowa uczciwość nakazywałaby wycofanie się z pobierania pieniędzy za coś czego się nie robi.

Wróćmy do tytułowego pytania. Polscy politycy w przeciwieństwie do opisanej babeczki mają bardzo mgliste pojęcie o zarządzaniu, zarządzają równie źle jak ona, a ich pomyłki mnożone są nie przez 6, lecz przez kilkadziesiąt milionów. I co?

I TEŻ NIE PODAJĄ SIĘ DO DYMISJI!


 

2015.05.11

Poniedziałek

 

Wybory prezydenckie

W pierwszej turze wyborów obecny prezydent (Bronisław K.) zajął drugie miejsce. Mocno go to zdziwiło, bo był pewny wygranej nawet w pierwszej turze. Ta jego pewność brała się z matrixu dziennikarskiego wielkich telewizji. No już dziś ukazało się oświadczenie prezydenta:

Komorowski: chcę zarządzić ogólnopolskie referendum, trzy ważne pytania

Prezydent Bronisław Komorowski zapowiedział, że za zgodą Senatu chce zarządzić referendum obywatelskie, w którym Polacy wypowiedzą się w trzech kwestiach: jednomandatowych okręgów wyborczych, sprawach podatkowych oraz finansowania partii z budżetu państwa.

- Wynik wyborów uświadomił mi, że konieczne są zmiany w relacji między obywatelem a państwem oraz wzmocnienie mechanizmów, które pozwalają obywatelom wpływać na bieg spraw w Polsce. To pytanie o rolę referendów i jednomandatowych okręgów wyborczych. Odczytuję poparcie dla Pawła Kukiza [Kandydat niezależny, który zajął miejsce trzecie otrzymując ponad 20% głosów] jako oczekiwanie, że nastąpią zmiany w tym zakresie - powiedział Komorowski.

A teraz zobaczmy jak zareagował internet:

~Bumerang : Paqnie Komorowski tak Pan byl pewny swojego zwyciestwa w tych wyborach ze z glupim usmieszkiem ponizal pan swoich przeciwnikow a teraz co sie z Panem stalo ,jest Pan taki pokorniutki i smutny,ale broniac swojego koryta nagle Pan zmienil swoje racje ktore tak przed wyborami tak zaciekle bronil.A teraz posluguje sie Pan nie swoimi sloganami wyborczymi po to zeby utrzymac sie przy wladzy, powiem tak Bronek ty zrobilbys wszystko teraz aby pozostac na tym stolku ale lud nie jest taki glupi i musisz odplynac w sina dal,bo okazalo sie ze jestes Judaszem RP.

~Maro : Po wstrząsie wyborczym Komorowski się obudził. Po 8 latach rządów PO i jego prawie 5-ciu stwierdził, że wreszcie coś trzeba zrobić dla ludzi, a nie tylko dla towarzystwa wzajemnej adoracji, które go otacza. Może wreszcie zrozumie, że PO nie ma patentu na jedynie słuszne poglądy. Nie można przecież Polakom ciągle tylko obiecywać. Trzeba wreszcie słowa dotrzymać. Jak można angażować się w Ukrainę kosztem własnych obywateli i zwalczać poglądy myślących inaczej ? Jak można trwonić pieniądze Polaków na naszych śmiertelnych wrogów jakimi niewątpliwie są Ukraińcy w sytuacji, gdy młodzi Polacy nie mają pracy i muszą emigrować za chlebem, gdy państwo polskie szczędzi ich pieniądze na leczenie i rehabilitację ich dzieci, gdy z braku pieniędzy na lekarstwa i nowoczesne metody leczenia Polacy umierają, a ci szczęśliwcy, którzy mają pracę nie mogą doczekać emerytur, bo muszą pracować aż do śmierci. Trwonienie pieniędzy podatników, to zresztą domena wszystkich rządów po 1989r. Na szczęście, choć powoli, ale Polacy zaczynają zmieniać ten parszywy układ kolesi, który dba wyłącznie o swoje interesy. Wybory prezydenckie są tego namiastką.

~Polak mały : Panie prezydencie! niech Pan już się więcej nie ośmiesza! Miał pan swój czas! ileż to wniosków o referenda obywatelskie PO odrzuciła z Pana wielkim poparciem.Pamiętam jak mówił Pan w telewizje,że po to naród wybrał swoich przedstawicieli(parlamentarzystów) w wyborach demokratycznych aby nas reprezentowali, a nie robić dodatkowe głosowowania! a dziś? co pan powiela? my już znamy te pana sztuczki,nie dla nas.A pana wyborcy i tak na pana zagłosują ,a pozostali albo wcale,albo na młodszego ,energicznego Dudę.I Kaczyńskim niech pana sztab nas nie straszy,bo Kaczyński nie będzie żył wiecznie.My jesteśmy młodzi i chcemy odciąć się od tych waszych bleble ble!

~Gal : Żenada. Tyle powiem. Mina Komorowskiego była bezcenna - prawie się popłakał. Liczył na głosy Millera i Palikota a tu się okazało iż niezdecydowanych zgarnął Kukiz, a to jest elektorat bliższy PiS niż PO. Bronek po raz pierwszy na oczy zobaczył co zrobił. 5 zmarnowanych lat i szczania na naród zrobiły swoje. 60% poparcie w grudniu stopniało do 30% i topnieje nadal. Nawet wyborcy PO nie chcą Komorowskiego w pałacu. Stawiam na to iż gdyby kampania potrwała jeszcze tydzień to Kukiz byłby drugi a nie trzeci. Brak uczestniczenia w debacie oraz miałkie wystąpienie w piątkowej debacie TVN24 spowodowały gwałtowny spadek poparcia. Mojego głosu Komorowski na pewno nie ma - przez ten durny argument o nieuczestniczeniu w debacie w TVP gdyż chciał uniknąć "pyskówki" uważam iż jest to człowiek który nie nadaje się do polityki. Niech wygra Duda mimo iż jest tylko tubą propagandową Kaczyńskiego i nie wierze w to iż ma własne poglądy. Pewnie jego prezydentura też będzie krótka i w przeciągu 6 miesięcy jego 30% zamieni się w 3% i zostanie zapamiętany jako najgorszy prezydent 3 RP ale lepszy wyrazisty prezydent o wyraźnych poglądach po którym wiadomo czego się spodziewać, niż kolejny prezydent ciepła klucha. Poza tym prezydent nie wiele może w tym kraju więc nie ma strachu iż coś bardzo mocno sknoci. Co najwyżej poprzeszkadza.

~truetrue : teraz niech sobie referendum wsadzi gdzieś , ludzie prosili o referendum na temat wieku emerytalnego , ich prośby zostały wyrzucone do śmieci, ludzie prosilio referendum na temat posłania sześciolatków do szkół , ich prośby wyrzucono do smieci , peteycje w sprawie JOWów wyrzucono do smieci, nikt o zdrowych zmysłach nie uwierzy teraz w jakieś dobre chęci... telewizje już maglują wątek że Bronek odcina się od Platformy i zły jest na Kopacz hehe taką sobie teraz strategie wybrali żeby znowu omotać biednylud , poudajemy że Bronek nie lubi PO wtedy baranki pójdą na niego głosować

~e'meryt : Widmo przegranej do kolejnych 5 lat wygodnego, bezproblemowego życia zmusza p. Komorowskiego do myślenia ??? A co robił przez mijające 5 lat ? Siedział sobie w pałacu i bawił się w "cysorza" z piosenki Chyły. Nie tknął żadnego istotnego dla narodu problemu, wręczał medale, sadził drzewka i kleił kotylioniki. To chyba najsłabsza prezydentura I JUŻ JEJ WYSTARCZY !!!
PS. Nie jestem absolutnie zwolennikiem p. Dudy z p. Prezesem na czele. Ale zastanawiam się, czy oni faktycznie są gorsi niż obecny układ, dbający tylko o siebie ???

~Kat starszy : Zrób to Bronek, przynajmniej dowiesz się niektórych przyczyn dlaczego Ty i Twoi kolesie przegracie w 2015 roku władzę i przy okazji utrudnicie następcom robienie narodu w balona. Wiadomo było, że straszenie Kaczyńskim i Macierewiczem jako mechanizm wyborczy kiedyś się wyczerpie. No i się stało.
Jedyne co teraz możecie zrobić to starać się by wasz pogrzeb był najokazalszy!!!
A po za tym uważam, że Tuska i Komorowskiego powinien czekać Trybunał Stanu.

~Juhas : Nie byłem na wyborach, ale teraz pójdę i zagłosuje na DUDĘ, nigdy nie zagłosowałbym na PiS ale buta Komorowskiego i jego pewność siebie przekonała mnie że czas pogonić to towarzystwo. A w wyborach do parlamentu oddam swój głos na Kukiza i oby chłopak miał większość - to jedyna szansa zmian, wszystkie inne to kolesiostwo i klika która tylko zmienia barwy gdy idą wybory

Komentarze po kolei - jednoznaczne.


 

2015.05.08

Piątek

 

Przed wyborami

Jak najbardziej słuszna przedwyborcza uwaga Lawendowego Joe

~Lawendowy Joe:
A mnie w tym wszystkim oburza od lat jedna zasadnicza rzecz. A mianowicie sondaze przedwyborcze. Dziwi mnie tez, że żaden prawnik, socjolog czy publicysta nie podnosi tej kwestii. Czy dostrzegacie, ze sondaże są forma manipulowania wyborcami i praktycznie wypaczają mechanizm demokracji bezposredniej. Zauważacie, ze znajac wyniki badań sondazowych dokonujecie tzw. ważenia interesów, kalkulowania, wybierania mniejszego subiektywnie dla siebie "zła". W duzej mierze nie wybieracie zgodnie z własnymi przekonaniami i politycznym sumieniem tylko ważąc szanse kandydatów. To jest mechanizm wpływu i manipulowania. Zadajcie sobie pytanie jak ludzie głosowali by gdyby nie znali stopnia poparcia i kierowali sie tylko i wyłącznie własną ocena kandydatów. Usłyszane przeze mnie wypowiedzi znajomych typu "nie zagłosuje na Pana X bo ma małe szanse" jest najlepszym tego dowodem. Tylko przy swobodzie wyboru i przy braku sondaży scena polityczna byłaby odzwierciedleniem rzeczywistego poparcia dla kandydatów czy też frakcji politycznych. SONDAŻE są mechanizmem wpływu potrzebnym dla sił politycznych. Błagam piszcie o tym, bo najwyzszy czas ten mechanizm usunąć. W mojej ocenie podawanie kto ma jakie poparcie powinno być objęte odpowiedzialnoscia karną. Jest to oczywiste jak 2+2 jest 4.
Pozdrawiam!

~kolo ... do ~Lawendowy Joe: tak się programuje lemingi - nie mam problemu głosuję na Kukiza bo ja tego chcę - nie interesuje mnie że ten tyle a tamten tyle - zastanawia mnie że wiele osób deklaruje że będzie tak głosować a potem wygrywa "mniejsze zło " będzie coraz więcej świadomych obywateli ...


 

2015.05.07

Czwartek

 

Tradycja

~he... : Potwierdzam - kleszczy jest zatrzęsienie!

Swoje lata mam i zawsze miałem psy. Kiedyś znalazłem u jednego kleszcza, obecnemu codziennie wyjmuję dwa, trzy.
Bez względu na to czy chodzę z nim do lasu, czy tylko biega po podwórku... mimo, że zakraplam mu środek zabezpieczający! A trawa u mnie na 5 cm i nie ma drzew! Natomiast jest ogromna ilość nornic i to one roznoszą to świństwo! Jestem pewien, że ma to związek z zakazem wypalania traw! Plaga nornic i kleszczy! Tradycja wypalania traw skądś się wzięła i z czegoś wynika, a nie jak niedorozwinięci "specjaliści" twierdzą z ciemnoty ludzi i zabobonów! W tym, w I kwartale zginęła jedna (chyba) osoba z powodu wypalania traw, w to miejsce mamy 3 tys osób , zarażonych nieuleczalną chorobą!

Durna, bezmyślna władza górą!

Usunięcie kleszcza w pierwszej dobie po ukąszeniu wielokrotnie zmniejsza prawdopodobieństwo zarażenia. Im dłużej kleszcz tkwi w ciele, tym większe ryzyko zachorowania, gdyż po upływie kilku lub kilkunastu godzin kleszcz zaczyna odżywiać się krwią żywiciela i wtedy może zarazić przenoszonymi przez siebie chorobami.

Żeby zmniejszyć ryzyko zakażenia chorobami odkleszczowymi należy:

  • nosić szczelne obuwie i ubranie, zakrywające większość ciała,
  • stosować środki odstraszające kleszcze,
  • trzymać się z dala od miejsc, w których kleszcze zazwyczaj przebywają, takich jak wysokie trawy i tereny gęsto zakrzewione,
  • po każdym pobycie w plenerze starannie obejrzeć swoje ciało – szczególnie skórę głowy, uszy, szyję, a szczególnie miejsca w zagięciach rąk, kolan, pachwin itp.

[Cały tekst]


 

2015.05.05

Wtorek

 

Gratulacje i systemowość

Tomek podesłał mi ciekawą, szczególnie dla Polaków, informację:

Polscy studenci zwyciężyli w USA

Studenci z Politechniki Warszawskiej pokonali 75 zespołów i zdobyli cztery pierwsze miejsca w międzynarodowych zawodach SAE Aero Design West. Głównym Partnerem Medialnym Projektu jest Skrzydlata Polska.

Studenci z Politechniki Warszawskiej pokonali 75 zespołów i zdobyli cztery pierwsze miejsca w międzynarodowych zawodach SAE Aero Design West, które odbyły się miedzy 24 a 26 kwietnia 2015 w Van Nuys w Kalifornii. Konkurs jest rozgrywany od 29 lat pod patronatem koncernu Lockheed Martin. Startują w nim studenci z całego świata: USA, Polski, Brazylii, Kanady, Indii, Meksyku, Wielkiej Brytanii, Japonii czy Chin...

Zawody polegają na zaprojektowaniu, zbudowaniu i wykonaniu lotów samolotem bezzałogowym z jak największym ładunkiem. Składają się z trzech konkurencji: Micro, Regular i Advanced. Co roku, we wrześniu, organizatorzy publikują regulamin narzucający w każdej klasie szereg wymagań i ograniczeń.
[całość]

No i cóż, po przeczytaniu takiego tekstu serce rośnie...

Ale przy okazji pojawia się garść spostrzeżeń:

  1. Nazwisko dziennikarza, który to opisał pojawia się w tekście dwukrotnie, nazwiska zwycięzców ani razu.

  2. Polska wykształciła zwycięzców, jednak większość z nich nie zostanie w Polce, lecz wyemigruje by budować Stany. Niestety
    - tam za naukę płaci student, ale za to dobrze wykształconym płaci się dobrze,
    - u nas za naukę się nie płaci, ale za to dobrze wykształconym płaci się mało lub zabiera dużo w podatkach.

    To taka drobna różnica, która powoduje dążność tego systemu polegającą na transferze ludzi w jednym kierunku i rozwój kraju, który potrafi mądrych przyciagnąć do siebie.


 

2015.05.01

Piątek

 

Fraszka

[Nie povolieno cenzuroju]


 

2015.04.27-29

Pon-śro

 

English Liberty Camp

 

Language of Liberty Institute działa dalej. Obozy organizowane są coraz częściej i w coraz to nowych krajach. Jacek Spendel z Fundacji Wolności i Przedsiębiorczości wpadł na pomysł, by dla Polaków organizować je w miejscach egzotycznych, na przykład takich jak Malta lub Grecja.

Kilka lat już nie brałem w nich udziału, toteż nie odmówiłem i przyjąłem zaproszenie.

Jakżesz inne są wrażenia, gdy, po dłuższej przerwie, w imprezie bierze się udział kolejny raz. Można na przykład dostrzec czy z czasem staje się ona lepsza czy gorsza. Ogólnie English Liberty Camp ma na celu zapoznanie młodzieży z ideami wolności osobistej, wolności działania oraz ideą wolnego rynku. A oto garść moich wrażeń z tej imprezy:

  • Młodzież, jak zwykle nurtują podstawowe pytania: "Jak żyć?", "Dlaczego się tak dzieje, jak się dzieje?", "Jak prowadzić firmę?"... i to najbardziej przyziemne "Co robić by dużo zarabiać?". Pytania, na które w szkole nie uzyskali odpowiedzi.

  • Tak sobie pomyślałem, że postawę libertariańską można najprościej określić za pomocą kilku zasad:

    1. Musisz być niezależny, a środki do życia powinieneś uzyskiwać poprzez nieprzymuszoną wymianę z innymi swych produktów lub usług.

    2. Twoja wolność zaczyna się od poszanowania prawa innych do ich wolności.

    3. Jeśli nie łamiesz drugiej zasady, to możesz podejmować dowolne decyzje, przy czym nie możesz narzekać na ich konsekwencje.

    Jak widać zasady te są o wiele bardziej skomplikowane i bardziej kosztowne od zasady lewackiej: "Zabieraj innym, bo kto jak kto, ale akurat ty masz do tego pełne prawo".

  • Formuła kampów się zmienia 1. Tym razem mniej było o przedsiębiorczości, a wiele więcej o tym, że głównym sprawcą ograniczania wolności jest Państwo.

  • Formuła kampów się zmienia 2. Tym razem uczestnikom stawiano mniejsze wymagania. Dawniej musieli w grupach wymyślić pomysł na business, przygotować jego business plan oraz zaprezentować to wszystko pozostałym i to po angielsku. Wszyscy musieli brać w tym udział. A teraz wyłącznie tylko ci co mieli na to ochotę prezentowali historię swojego życia bądź cele, które sobie wyznaczyli. Dawniej uczestnicy byli krytykowani i pokazywało im się co mogliby poprawić, teraz byli chwaleni.

    Chyba dlatego by organizatorzy pozostawili dobre wrażenie, które będzie skutkowało w przyszłości na przykład tym, że uczestnicy będą polecali imprezę innym. Trochę szkoda bo młodzież, szczególnie ta mądrzejsza (taka, która na przykład decyduje się na tego typu kampy) buja w obłokach, zwykle ma zawyżoną samoocenę i stosunkowo małe pojęcie o tym, co faktycznie czeka ją w życiu.

  • Kampy finansowane są głównie z opłat wnoszonych przez uczestników, przez sponsorów (Dobrze, że są tacy ludzie. Nota bene głównie Amerykanie.) i rezygnacji ze zwrotu części lub całości poniesionych kosztów przez wykładowców.

  • Zmieniłem nieco formułę prezentacji fizyki życia: zamiast rozwodzić się o podstawach, po krótkim wprowadzeniu opowiedziałem o eksperymencie John'a Calhouna, cyklu Glubba i eksperymencie Ron`a Jones`a. To są konkretne przykłady, które o wiele lepiej przemawiają do ludzi niż rozważania na wysokim poziomie ogólności. Tej zasady trzeba się będzie trzymać w przyszłości, bo odniosłem wrażenie, że ich to rzeczywiście zainteresowało.


 

2015.04.22

Środa

 

Naukowiec

Sąd nad aferą grantową. Oskarżony profesor Politechniki.

Do Sądu Okręgowego we Wrocławiu trafił akt oskarżenia przeciwko prof. Adamowi J. z Politechniki Wrocławskiej. Oskarżony jest o wyłudzenie blisko 1,8 mln zł grantów na badania naukowe.

O sprawie przekrętu na Politechnice "Wyborcza" pisała obszernie dwa lata temu. Prof. Adam J. to światowej sławy specjalista z zakresu elektroniki i automatyki, członek Polskiej Akademii Nauk, wykładowca uczelni na całym świecie. Jednak jego zatrzymanie nie dla wszystkich w środowisku było szokiem. O tym, że może on wyłudzać pieniądze na badania, szeptano w środowisku od lat. Wreszcie, w październiku 2013 r., wpadł i został aresztowany. Jak twierdzi dziś prokuratura, Adam J., wraz z kilkoma swoimi doktorantami, miał wyłudzić prawie 1,8 mln zł.

- Proceder polegał na pozyskiwaniu przez Adama J. i jego zespół środków z Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego na prace badawcze z zakresu informatyki, które w rzeczywistości nie były wykonane - wyjaśnia "Wyborczej" prok. Liliana Łukasiewicz z prowadzącej śledztwo w tej sprawie Prokuratury Okręgowej w Legnicy. - Oskarżeni w ramach realizacji grantów zawierali umowy-zlecenia na wykonanie prac cząstkowych z doktorantami, studentami oraz przypadkowi osobami, najczęściej członkami rodzin lub znajomi niemającymi żadnych kwalifikacji do wykonania prac objętych umowami. Mimo że wiedzieli, iż prace cząstkowe nie zostały wykonane lub wykonano je nierzetelnie, rozliczali przyznane środki w stanowiących podstawę do wypłaty pieniędzy raportach końcowych. Wprowadzili tym w błąd Politechnikę i ministerstwo działające za pośrednictwem Narodowego Centrum Nauki. Pieniądze za prace pobrali nienależnie.

Adamowi J., którego prokuratura uznała za organizatora całego procederu, grozić może nawet do 15 lat więzienia. - Jest funkcjonariuszem publicznym, który w celu osiągnięcia korzyści majątkowej dopuścił się oszustw znacznej wartości, czyniąc sobie z tego tytułu stałe źródło dochodu - tłumaczy Łukasiewicz. Dodatkowo profesorowi zostały przedstawione zarzuty plagiatów. W trakcie śledztwa nie przyznał się do zarzucanych mu czynów.

Zarzuty w tej sprawie usłyszeli również doktoranci Adama J. Dwóch z nich - Radosław R. i Tomasz K. - przyznało się do winy i w śledztwie szczegółowo opisało cały proceder. Mimo tego grozi im do 10 lat więzienia. Zarzuty w tej sprawie usłyszały też małżonki doktorantów. Prokurator Liliana Łukasiewicz: - Prokuratura uznała, że miały one świadomość nieuczciwości procederu, a dodatkowo podpisały umowy na wykonanie prac cząstkowych, których w rzeczywistości nie sporządziły. Obie usłyszały zarzuty pomocnictwa w oszustwie.

Trzem innym współpracownikom profesora, którzy nie przyznają się do winy, również grozi do 10 lat więzienia.
[Oryginalny tekst]

Oczywiście internauci jak zwykle dodają swe niezwykle celne komentarze:

social.assasin
Oj, tak się dzieje na każdej uczelni. Koledzy dopisują sobie do grantów kolegów, niby to zlecają im prace do wykonania, ale te prace nigdy nie zostają wykonane. Jednak pieniążki są wzięte jak najbardziej. Później trzeba tylko coś ściemnić na rocznym sprawozdaniu z grantu i jest git. A za rok kolega dopisze mnie do swojego grantu, zleci mi pseudo-prace i pieniążki popłyną w druga stronę.

maksimum
No to teraz zaczna sie czystki,bo na kazdej uczelni jest to samo.

tatkoo1
W Polsce utarło się że jak ktoś ma wyższe wykształcenie, tytuły naukowe to juz jest super gościem , o nieskazitelnym charakterze i moralności , a to tylko zwykli ludzi o wąskiej często specjalizacji i przeciętnym IQ. A wokół nich jest cała masa ludzi bez tytułów naukowych którzy maja lepiej poukładane w głowie a moralność jest taka jak trzeba.

jerzytop
pomijając wyłudzenia co raczej w Polsce nie jest rzadkością ,gdyby obecnie zweryfikować prace naukowe naszych profesorów ,doktorantów i magistrów mogło by się okazać ze znaczna ich część jest "oparta " na pracach kogoś innego a tytuły przyznane na wyrost

mmeydey
PAN to towarzystwo wzajemnej adoracji, które opanowało np. NCN i przyznają sobie wzajemnie granty i kopiują te złożone przez innych, które wcześniej odrzucają, dla mnie PAN do likwidacji i zaorania, poza tym jest siedliskiem leśnych dziadków, pamiętających czasy komuny

jdkonrad
przewały jakie mają miejsce na uczelniach to powszechny proceder. z pieniędzy niczyich, bo państwowych - sponsoruje się debilne programy naukowe tylko po to, by profesorowie mogli podlizać się urzędnikom różnorakiego autoramentu. pełnią oni funkcje koordynatorów projektu, moderatorów konferencji, a tak naprawdę jeżdżą z żonami i dziećmi na sympozja do znanych kurortów i odpoczywają na nasz koszt pobierając wynagrodzenie za nic. tym samym środków dla ambitnych naukowców niemal nie ma!!
Fundusze powinny być dzielone i tworzone przez podmioty prywatne! te obejmą przynajmniej skuteczną kontrolą swoje pieniądze... a rozdziałem grantów powinna zająć się CBA i NIK.
choć ich urzędnicy też są w ten proceder zaangażowani...

jogar
To cos nowego? A co dzieje się na innych uczelniach?

stupid_writer
Moze wreszcie ktos powie gdzie poszly dziesiatki miliardow przeznaczonych na innowacje, otoz sa one w kieszeniach setek psorkow! To przekret stulecia wykonany przez "oblepionych po uszy" tytulami psorkow! Ten przypadek, to tylko jeden z setek przekretow!

szydlo4
Czemu się dziwicie? Po 1990 profesorowie szkół wyższych i PAN-ów wzięli wszystką forsę przeznaczaną na działalność B+R.

I stworzyli sobie prawo do:

  1. Decydowania ile forsy przydzielać na B+R (liczni posłowie ze szkół wyższych)
  2. Wyłącznego decydowania jakie tematy badawcze mają być realizowane
  3. Wyłącznego decydowania, kto ma te tematy realizować (oczywiście podatnicy nie maja nic do gadania)
  4. Wyłącznego prawa do oceny wykonania tych prac
  5. Wyłącznego prawa do obrony prawnej, merytorycznej i innej swej działalności, patrz wyżej.

banan125
ciekawe jak część rocznego dofinansowania PWr (a siega ono 700 mln złotych) jest marnowana i służy prowadzeniu fikcyjnych prac naukowych wymyśłanych przez znajomych pana Rektora ....

szydlo4
Za netem, cytuję: "Narazili się "chłopcy" z Politechniki Wrocławskiej. A trzeba było napisać jakieś dwie, trzy wymyślone publikacje, tzw. naukowe z wyników badań wziętych z sufitu lub podłogi i byłoby wszystko w porząsiu; tak jak czynią to ich koledzy ze wszystkich innych szkół wyższych. A do podziału jest dużo (tak ok.):

  1. 10 mld PLN/rok z ministerstwa szkół wyższych (czy jakoś tak się to nazywa) i chyba tzw., nauki i informatyzacji profesorów (jakoś tak; ciągle się zmienia)
  2. 6 mld PLN/rok na tzw. w Polsce badania, tzw. naukowe plus jakieś 2 mld PLN/rok z EU
  3. Jakieś 2 - 3 mld PLN/rok z instytucji i przedsiębiorstw. dla których muszą być wykonane tzw, badania naukowe, np. badania archeologiczne terenów pod budowę dróg
  4. 2-4 mld PLN/rok za prace na szaro i czarno
  5. jeszcze inne".
Nic dodać nic ująć.

Cytaty brałem po kolei, pominęłem kilka mało istotnych lub głupich.

W 1978 roku, a więc w czasach głebokiej komuny, Adam Wiśniewski-Snerg opisał to bardzo podobnie cytat z książki "Według Łotra". Zatem chyba nic się nie zmieniło?

A na koniec obrazek ze strony http://naprawia.net/?attachment_id=5:


 

2015.04.14

Wtorek

 

* * *

 

Lubię celne sformułowania

 

Oto jedno z nich, które uchwycił Tomek od swojego znajomka:

 

Twój przyjaciel jest twoim wrogiem, bo toleruje twoje wady, co powoduje że gnuśniejesz.

A twój wróg jest przyjacielem, bo znajdzie wszystkie twoje słabości i zmusi cię do postępu.

 


 

2015.04.02

Czwartek

 

Szwajcaria

Szwajcarzy chcą wybudować w Alpach najwyższy hotel na świecie

W kantonie Gryzonii zapanowały nastroje jak w Dubaju – w alpejskiej miejscowości Vals powstać ma budynek hotelowy, który będzie mierzył 381 metrów.

[...]

Wielu niepokoi również skala owego przedsięwzięcia. Drapacz chmur zniekształci wygląd doliny w formie litery "V" i nada Alpom wielkomiejski charakter. Sami mieszkańcy przyjęli na razie postawę wyczekującą. Gmina długo szukała inwestora dla już istniejącego hotelu i term, zanim w osobie Stoffela znalazła człowieka, który stąd pochodzi. Mieszkańcy byli więc przygotowani na modernizację, jednak o rozmiarach owych planów dowiedzieli się dopiero teraz.

Jak to jest w zwyczaju w Szwajcarii, ostatnie słowo i tak będzie należało do nich. Pod koniec roku odbędzie się referendum w sprawie budowy nowego obiektu.
[Cały artykuł]

Jak ten kraj jest wspaniale zarządzany - sami zdecydują czy chcą tego hotelu czy nie. Wspaniale jest żyć w kraju, który ma świetnie zorganizowaną armię obronną, sprawny przemysł i mądrych obywateli.

W kraju rządzonym przez przywódcę, którego nazwiska, i jestem tego pewien mój drogi Czytelniku, nie znasz.


 

2015.04.01

Środa

 

Rówieśnik

Kilka miesięcy temu córka podesłała mi link do prezentacji. Oglądam i i napływają refleksje: "Przecież mniej więcej to samo mówię moim dzieciom", "Ten facet to dokładnie moje pokolenie" , "Gość używa dowcipnych, łatwo zapadających w pamięć sformułowań".

Rozmowa z mądrymi zawsze czegoś uczy, dlatego postanawiam się z nim spotkać. Do spotkania dochodzi po kilkunastu tygodniach ustalania kiedy obaj będziemy mieli czas. Rozmawiamy trzy godziny... o życiu i o "Fizyce życia". Jacek (szybko zaproponował byśmy przeszli na "ty") jest świetnym partnerem do rozmowy - zadaje celne pytania (wielu ludzi wcale nie pyta bo są przekonani, że wiedzą już wszystko), wysłuchuje odpowiedzi i je analizuje. Widać, że w trakcie rozmowy też chce się czegoś nowego dowiedzieć.

Bardzo szybko zauważa, że "Fizyka życia" ma mały potencjał nośny:
- A zatem twoja teoria racjonalnie tłumaczy życie? - pyta.
- Tak. - odpowiadam - Czyli odziera go z pierwiastka nadprzyrodzonego?
- Niestety tak.

Oto kilka myśli Jacka z jego prezentacji:

Profesjonalizm nigdy nie jest dziełem przypadku; Pasja rodzi profesjonalizm; Profesjonalizm daje jakość; A jakość to jest luksus w życiu.

A więc chciałem państwu powiedzieć, że ludziom nic się w życiu nie udaje, wszystko wynika z czegoś, nic nie jest dziełem przypadku.

  1. Bądź skuteczny. Skuteczność jest miarą prawdy, a jeśli człowiek nie jest w życiu skuteczny to znaczy, że prawda, którą się posługuje jest nieskuteczna i warto ją zmienić.
  2. Wychodź ze sfery komfortu, w sferze komfortu jest bezpiecznie ale jest to droga donikąd. "Jeśli w życiu brakuje odwagi to inne cnoty są bez znaczenia" - W. Churchil.
  3. Strach jest największym sprzemierzeńcem wojownika - pozwala mu być uważnym i czujnym.
  4. Odwaga to:
    1. zaufanie do samego siebie (dam radę)
    2. ryzyko
    3. decyzje (ludzi hamuje podejmowanie decyzji)
    4. zaangażowanie, życie na cały etat, pasja
  5. Marzenia są po to by je realizować
  6. Zwycięzcy nigdy nie rezygnują, rezygnujący nigdy nie zwyciężają


 

2015.03.31

Wtorek

 

Jak to się dalej potoczy

~Ecke : Codzienność.
Normalni ludzie muszą zapracować na mieszkanie, skończyć szkoły. Jak dobrze pójdzie to w wieku 30tu paru lat mają pierwsze dziecko o które musieli się postarać. Takie dzieci mają stabilność emocjonalną i w miarę możliwości finansową.
A takie zwierzęta narąbane od podstawówki klejem, skunem i denaturatem mnożą się jak zwierzęta w postępie geometrycznym. Jak można dzieckiem o ziemię.
Najsmutniejsze jest to że ten pseudo dobrobyt powoduje degenerację społeczeństwa. Parę pokoleń i utoniemy w powodzi imbecyli dla których MTV stanie się programem edukacyjno/popularno naukowym. (bez obrazy MTV oczywiście). Prezydent będzie musiał dobrze RAPować i mieć dużo złotych łańcuchów, a pismo będzie trzeba porzucić na rzecz obrazków... zwiń

Uśmiałem się, przez łzy niestety.


Portret polskiego prezydenta w roku 2040?

 

To był komentarz do atykułu o tym jak ojciec rzucił 7-dniową córką o ziemię. [artykuł]


 

2015.03.30

Poniedziałek

 

Matrix

Media podały, że słynny komik jest mocno zadłużony. [więcej]

No i tak to sobie z Tomkiem podsumowaliśmy:

Media żyją najpierw pozornym sukcesem, a potem porażką. Im jest wszystko jedno
"O! Jaki cudowny!"
"O! Jak dostał w ryj!"
Ustawki ustawkami ale wszystko to pada.
ITI zadłużone na maksa, się sprzedało
Agora - zastawiona siedziba główna,
Orlen - straty,
PGNIG stratne,
PKP stratne,
Naciągać na forsę łatwo, ale jak prowadzić prawdziwy biznes - o tym nie ma nikt pojęcia z tego towarzystwa.

A podejście mediów do wykorzystywania swych gwiazd świetnie ilustruje filmik "Mucha".


 

2015.03.29

Niedziela

 

Straż miejska

~asa : Autentyczne zdarzenie, czyli jak działa straż miejska w Warszawie. Jadę samochodem przez centrum Warszawy,na chodniku leży kobieta, kilka osób zaczyna jej pomagać. Jestem lekarzem więc wjeżdżam na chodnik, zatrzymuję samochód obok leżącej, zaczynam udzielać jej pomocy. Wtedy nadjeżdża straż miejska, zatrzymuje swój samochód obok mojego, Myślę, że wezwą karetkę. A oni co robią? Ano wlepili mi mandat za złe parkowanie!!! Na nic zdały się tłumaczenia, że lekarz, że pomoc kobiecie itp. Nawet nie wezwali karetki. Piszę potem odwołanie opisując całe zdarzenie . Sprawę może tylko poddać "amnestii" pani prezydent warszawy . Nie zrobiła tego. Zapłaciłem. taką mamy straż miejską i pania prezydent.

~telesfor do ~asa: To ja opiszę również autentyk - Kraków, pożar biurowca, 9 wozów strażackich. Strażacy przeholowali samochody parkujące pod biurowcem na druga stronę ulicy gdzie jest zakaz parkowania. Zanim skończyła się akcja gaszenia straż miejska założyła 9 (dziewięć) blokad na pojazdy, właściciele których nawet nie wiedzieli że ich samochody są przestawione.
Na szczęście po wezwaniu policji i ogromnej awanturze pościągali te blokady i nikt nie został ukarany. To bardzo dobitnie pokazuje tępotę straży miejskiej.

~asd : najwieksza wartoscia pracy tego pana jest publiczne udowodnienie jednego faktu: celem fotoradarow nie jest bezpieczenstwo, lecz zarobek. w ogole na obecnym swiecie kazde dzialanie jest motywowane jedynie zadza zysku. obrzydliwe to jest.

[Więcej]


 

2015.03.17

Wtorek

 

Bezpieczniki

~kinreip : Problem polega na tym że sąd opiera się tylko na zbiorze archiwalnym IPN który nie jest zastrzeżony. Natomiast zbiór zastrzeżony dotyczy AKTUALNEJ agentury specsłużb. Czyli jak ktoś np kolaborował w przeszłości z SB lub WSW, a potem wylądował miękko jako agentura UOP, obecnie ABW czy wojskowych Służb Wywiadu i Kontrwywiadu, to i tak podczas takiej "lustracji" sąd nie znajdzie ani jednej karteczki o dawnej współpracy delikwenta w czasach PRL-u. W ten sposób wielu polityków z pierwszych stron gazet nadal bryluje na salonach, tyle że muszą się słuchać swoich oficerów prowadzących. A ilu słucha poleceń z Moskwy, gdzie wyprowadzono mikrofilmy niszczonych przez Kiszczaka akt ? Któż to wie oprócz samego Kiszczaka ? I dlatego za zbrodnie komunistyczne nikt ważny tak naprawdę nigdy nie poniósł w Polsce kary, bo ci co mogli o tym zdecydować bali się podskoczyć ze względu na wciąż istniejące materiały obciążające. A ci co mieli lub mają dostęp do tych materiałów nie będą ich ujawniać bo to jest znakomita forma wpływania na nasze życie polityczne i gospodarcze. Ot i cały powód tego dlaczego w Polsce nie dopuszczono do lustracji i zakazania agenturze i aparatowi represji z PRL-u sprawować jakiekolwiek funkcje publiczne. Czego dokonano np w NRD, Czechach czy w Rumunii i jakoś świat im się tam nie zawalił, jak to wieszczyły u nas różne Michniki, Geremki i inne Mazowieckie broniąc do utraty tchu swoich komunistycznych kumpli od kieliszka i władzy.

[więcej na tej stronie]


 

2015.03.

 

Media

~Winicjusz : "Manipulowanie emocjami staje się coraz bardziej powszechne i skuteczne. Odbywa się ono za pośrednictwem wszystkich mediów, w szczególności zaś za pomocą filmu, telewizji i Internetu. Ponieważ media te wciąż się rozwijają (jakościowo i ilościowo), przez to samo zjawisko manipulowania emocjami nieustannie się powiększa i coraz skuteczniej oddziałuje na ludzi".

[więcej na tej stronie]


 

2015.03.07

Sobota

 

Cenzura


 

2015.02.19

2015.03.02

 

Sri Lanka

Przygotowania

Wiele informacji zasięgneliśmy ze strony: http://www.srilankapolonia.pl/.

Wizę załatwiliśmy na lotnisku bez żadnego długiego czekania. Choć była droższa o 5 USD, niż ta którą się załatwia samemu przez internet, to polecam załatwienie jej już po przylocie. Nasze zmagania z internetem kończyły się, bowiem, wywaleniem systemu i utratą wprowadzonych już danych.

 

Ogólne wrażenie

Lądujemy, i jakoś podświadomie oczekuję, że zaraz po wyjściu z lotniska zostaniemy opadnięci przez tłum płatnych pomagierów i taksówkarzy – tak jak było to w Kathmandu. Nic z tych rzeczy. Umówiony przez internet kierowca czeka i nikt nas nie opada. I mam wrażenie, że cały załadunek odbywa się w bardziej cywilizowanych warunkach niż u nas na Okęciu, co prawda jest 2.00 w nocy.

Dolary i euro mozna wyminic na rupie już na lotnisku - co ciekawe kurs na lotnisku jest taki sam jak gdzie indziej. W czasie całego pobytu kurs do USD wynosił 132-133 rupii.

Do hotelu docieramy około 4.00, a doba hotelowa zacznie się dopiero o 12.00 – osiem godzin czekania. Dostajemy jednak pokój już o 7.00 bez dodatkowych opłat. Hotele z pokojami posiadającymi łazienkę to koszt ok. 40-45 USD, śniadanie dodatkowo 5, 3 lub wliczone w cenę.

Z transportem nie ma żadnych kłopotów jest spora konkurencja, tuk tuki są praktycznie na skinięcie ręką i zlecenia biorą nawet na 100 kilometrowe odległości. Komunikacja autobusowa jest bardzo tania – przykładowo 100 kilometrowa trasa Kandy Negombo to taksówką lub vanem koszt 8000, tuk-tukarz zgodził się na 4500, a w autobusie zapłaciliśmy za dwie osoby 282 rupie! Autobus pokonał te trasę dokładnie w 3.5 godziny tak jak było mówione. Wyjechaliśmy o 9.30 a przyjechaliśmy o 13.01!

Pieniądze to rupie lankijskie, a zgrubny przelicznik był prosty: 100 rupii to 3 złote (2.95). Oficjalne statystyki mówią o 7% inflacji, natomiast nam sklepikarz powiedział, że rupia do dolara traci rocznie ok. 20%.

 

Wielość religii

Cztery religie funkcjonują tu, na pierwszy rzut oka, całkiem bezkolizyjnie. Właściciel agencji, w której załatwiamy sobie oglądanie delfinów i safari to Muzułmanin, wiezie nas taksówką obsługiwaną przez buddystę, a delfiny oglądamy z motorówki chrześcijan. A świątyni hinduistycznej pilnuje cieć-chrześcijanin.

Świątyń i kapliczek jest sporo, większość biznesów też podkreśla jakiego jest wyznania, tuk-tuki (trzykołowe taksóweczki), recepcje hotelowe i lady w sklepach mają umieszczone symbole religii wyznawanej przez właściciela.

Harmonia nie jest jednak tak idealna: taksówkarz-buddysta mówi o swym zleceniodawcy: „Tysiąc kłamstw, a potem leci do swego Allaha się tłumaczyć.”. Właściciel konkurencyjnej agencji turystycznej, jak się dowiedział, że safari załatwiliśmy u jego muzułmańskiego konkurenta to szybko pokazał, że google informują już na drugim miejscu, że „Muslima trzeba omijać”.

 

Ruch uliczny

Ktoś na jakiejś stronie internetowej poświęconej Sri Lance napisał, że nie wie jakimi zasadami rządzi się ruch uliczny w tym kraju, ale ma wrażenie, że to „silniejszy ma rację”. Według mnie, rządzi jednak zasada „maksymalnej współpracy”. Sam widziałem, jak mniejszym pojazdom ustępowały duże autobusy, a nikt się nie wściekał jak był wyprzedzany lub zmuszony do przyhamowania, nawet wtedy gdy wymuszacz jechał niezgodnie z przepisami. Wyprzedzanie zresztą odbywa się zarówno po prawej, jak i po lewej, a nawet na czwartego. Nasz tuk-tukarz się spieszył i wyprzedzał wiele innych pojazdów, ale na chwile zwolnił dając komuś możliwość wjazdu z ulicy podporządkowanej.

Kurcze, jak u nas tego brakuje. Piesi wpychają się na pasy, bo mają do tego prawo; mało kto przytrzymuje drzwi dla tych co idą za nim - pełno jest takich złośliwych zachowań.

! Tak sobie pomyślałem, że u nas sygnał klaksonem oznacza „Co robisz baranie?!”, a na Sri Lance „Uwaga, jestem tu!”. I dzięki temu przepustowość lankijskich dróg jest o wiele większa niż naszych, choć nie przestrzegają praw ruchu. Na prawdę koncentrują się na maksymalnej współpracy, a nadążność w wyprzedzaniu i unikaniu mają opanowaną w najwyższym stopniu.

Na potwierdzenie przytoczę informacje, którą podaje portal http://www.srilankapolonia.pl/?id=184:
W ciągu ostatnich 15 lat w Polsce zdarzyło się ponad 820 tysięcy wypadków drogowych, w których zginęło blisko 100 tysięcy osób, a ponad milion zostało rannych. Praktycznie co niespełna godzinę w Polsce ginie na drodze człowiek. Piesi są dziesięciokrotnie bardziej narażeni na śmierć na drodze niż ci, którzy znajdują się w pojazdach uczestniczących w ruchu. Śmierć w wypadku samochodowym jest najczęstszą przyczyną zgonów turystów na Sri Lance. Statystyki nie są jednak tak tragiczne jak ma to miejsce w Polsce. W Sri Lance, kraju o populacji ok 20 milionów ludzi średnio co 4 godziny ginie na drodze człowiek. Oznacza to niemalże 2-krotnie wyższy poziom bezpieczeństwa na drodze niż w Polsce. Pomimo kiepskiej infrastruktury i wątpliwej jakości i stanu technicznego niektórych wehikułów, obecności na drodze zwierząt, takich jak krowy, świnie, warany, braku odpowiedniego oznakowania pojazdów a częstokroć braku jakichkolwiek świateł, nawet odblaskowych prawdopodobieństwo bycia uczestnikiem wypadku drogowego jest dwukrotnie mniejsze niż w Rzeczypospolitej. Ze względu na lewostronny ruch zaleca się chodzenie po prawej stronie jezdni i obserwowanie nadjeżdżających pojazdów. Kierowcy na Sri Lance są średnio 2 razy lepsi niż w Polsce ale ostrożność i zdrowy rozsądek są zawsze zalecane.

W Buddyjskiej Świątyni w Negombo zaskoczyła mnie prezentacja cyklu życiowego człowieka. Życie każdego z nas składa się przecież z charakterystycznych etapów, w których mamy zupełnie inne motywacje i cele i, w których zupełnie inaczej sie zachowujemy. I O TYM DZIECI POWINNY DOWIADYWAĆ SIĘ JUŻ W SZKOLE! Ale nikt nigdy o tym nie mówi, dopiero przypadkiem, w miejscowości Negombo...
Ten temat od dawna wisi u mnie z klauzulą "do opracowania". Zdjęcia ze świątyni w postaci tabelki wrzuciłem na razie do hasła Cykl Życiowy Człowieka w słowniku fizyki życia.

 

Kontakty międzyludzkie

Zwracanie uwagi, że coś robimy nie tak było bardzo taktowne,

Tuk-tukarze proponuja swoje usługi, ale nie sa nachalni. Zwykłe Thank you wystarcza by się odczepili.

Wiele osób proponuje nam świetne okazje, nawet kelnerzy pytaja czy widzielismy juz to i to, bo jak nie to oni mają super okazję... Ale zarówno "Dziękuję" jak i "Już to widziałem" wystarczają by się odczepili.

Przechodziliśmy przez wioskę rybacką, dzieci zaczepiły nas o długopisy, a ponieważ przed wylotem gdzieś przyczytaliśmy, że warto takie gadżety wziąć to mieliśmy pęczek długopisów. Dzieciaki dziękowały i nie spotkaliśmy się z tym by jedno wzięło więcej niż inne.

 

Rozczarowania

Rozczarowanie pierwsze – safari w Parku Narodowym Wilpattu
Jeździliśmy po nim praktycznie przez ponad 4 godziny i zobaczyliśmy zaledwie kilka ptaków, krokodyla, jelenia i dużą jaszczurkę. Za wjazd, nie licząc kosztów jeepa, zapłaciliśmy po 3000 rupii za osobę (180 zł). Odniosłem wrażenie, że zarówno przewodnicy, jak i kasjerzy wiedzieli o tym, że nie ma po co tam jechać.

Rozczarowanie drugie – sierociniec słoni Pinnawala (Pinnawala Elephant Orphanage)
Jak się jedzie do Kandy to każdy kierowca zaproponuje odwiedzenie tego sierocińca. Przy wejściu byliśmy świadkami dziwnej dyskusji. Pewna turystka bardzo dokładnie chciała się dowiedzieć, za co płaci. My po zapoznaniu się z opisem w przewodniku nie żałowaliśmy 1000 rupii (30 zł) za wejście. Jednak po dosłownie minucie byliśmy delikatnie mówiąc – rozczarowani. Weszliśmy zaledwie na 20 metrów za furtkę i… koniec. Oczywiście słonie były. Jednego można było nawet umyć skorupą z kokosa, natomiast dwa pozostałe służyły do wożenia turystów, oczywiście za dodatkową opłatą. I to koniec, żadnych innych atrakcji o których wspominał przewodnik Lonley Planet. Trzeba korzystać z Trip Adwisor’a (http://www.tripadvisor.com).

Rozczarowanie trzecie – Góry Knuckles (Knuckles Mountain Range)
Pierwszą rzeczą jaka zrobiłem po przyjeździe do Kandy była rozmowa z recepcjonistą. Mówię mu, ze chce zwiedzić te góry i chciałbym znać cenę obejmującą dojazd i profesjonalnego przewodnika, który według przewodnika Lonley Planet jest tam niezbędny. I akcentuję by nie ukrywał kosztów i warunków wycieczki bowiem byliśmy rozczarowani tym co obiecywali nam organizatorzy dwóch poprzednich Sri Lankańskich atrakcji. „Yes sir, rozumiem” – po telefonie gostek rzuca cenę: 6000 rupii (180 zł). Akceptuję ją, „bo to wycieczka całodniowa i trzeba dojechać vanem, kierowca spędzi z nami cały dzień no i jeszcze jest w tym koszt przewodnika” – tak sobie myślałem. Rano okazuje się, że przewodnik nie jest konieczny, bo kierowca ma sobie absolutnie tam na miejscu poradzić. Dojechaliśmy, pod koniec jadąc polami zarośniętymi krzakami herbaty. Było dość wilgotnie i nieco mglisto, ale szlak był rzeczywiście świetnie oznakowany i stwierdziliśmy, że przewodnik nie będzie nam do niczego potrzebny i ze sami damy radę. Pierwsza ścieżka okazała się być dwukilometrową pętlą prowadzącą do widokowej platformy zwanej „Końcem Świata” (World’s end). Gdy do niej doszliśmy poczułem na podbiciu stopy wilgoć, spróbowałem ja zlikwidować palcem ale się nie udało – dalej ją czułem. Zdjąłem sandał i zobaczyłem na swojej stopie kilka małych pijawek (od cieniutkich długich na centymetr do nieco grubszych trzycentymetrowych. Okaząło się, że i Danusię też obsiadły. Pozbycie się ich nie było proste ale udało się. Założyliśmy skarpetki sądząc, że to pomoże. I rzeczywiście pomogło. Wróciliśmy do punktu startowego i tu zobaczyłem te małe bestie przemieszczające się po kamieniach ścieżki. Przy kasie oblazły nas znowu, ale nie pogryzły bo chroniły nas skarpety. Jednak z drugiej ścieżki skutecznie przegoniły nas po 15 minutach. Po drodze spotkaliśmy Irlandczyków, którzy maszerowali w brezentowych podkolanówkach a ich przewodnik pryskał je jakimś roztworem, który okazał się być wodą z mydłem. Po powrocie do hotelu mówię, że znów byliśmy rozczarowani: „Nic nie zwiedziliśmy, bo Pan nic nam nie powiedział o pijawkach.” – mówię. „No jak to, przecież tak jest w dżungli” – odpowiada uśmiechnięty recepcjonista. „Kurcze, ale nasz przewodnik powinien był nam o tym powiedzieć i dać/sprzedać te cholerne skarpety” – próbuję dalej protestować. „Ja panu zrobiłem najtańszą ofertę, zapłacił pan tylko za dojazd” – mówi. „Szlag by cię trafił gamoniu” – pomyślałem i nie ciągnąłem już dalej tej jałowej dyskusji. Czułem się po raz trzeci wydymany z pieniędzy, finalnie otrzymując towar o wiele mniej wartościowy od wstępnie zakładanego.

Po powrocie do domu, znów sprawdziłem w trip advisorze: Pijawki były najczęściej napotykanym stworzeniem i trzeba się do nich naprawdę dobrze przygotować. Najlepszy strojem jest koszula z długim rękawami, długie spodnie, skarpetki i absolutnie dodatkowe skarpetki skarpety przeciwpijawkowe. Trzeba naciągnąć skarpety na nogawki i na to nałożyć jeszcze zrobione z grubego płótna podkolanówki przeciwpijawkowe. Następnie spryskać je aerozolem z mydła. Pijawki nadal będą się czepiały ale łatwiej się ich pozbyć, ale wszystkie te zabezpieczenia oddalają niebezpieczeństwo bycia przez nie pokąsanym. Choć atakują z dołu po wycieczce warto przeszukać również całe ciało. Pijawek jest pełno i cechuje je wyjątkowy upór w tym by napić się twojej krwi.

Rozczarowanie czwarte – przewodnik Lonley Planet.
Sporo informacji nieprawdziwych, albo brak informacji istotnych.

Przykładem jest barwny opis w istocie czarnobiałego sierocińca dla Słoni i brak informacji o pijawkach na szlakach w Knuckle Mountains.

Szczerze powiedziawszy to rozczarował nas ten przewodnik. W dobie internetowych systemów rezerwacji poświęcanie 50% objętości książki hotelom jest z punktu widzenia czytających nieporozumieniem, ale z punktu widzenia redakcji – oczywistym sposobem na wyciągniecie pieniędzy od opisywanych hoteli. Na pewno trzeba jakość hoteli trzeba samodzielnie sprawdzać w internetowych systemach rezerwacyjnych, a jakość atrakcji w trip advisorze.

Przewodnik naciął nas w jeszcze jednej kwestii – podał, że na całej Sri lance nie ma kłopotu z działaniem kart płatniczych. Na miejscu okazało się, że pewien problem jednak występuje. Zapłacić kartą można w bardzo niewielu placówkach, a jeżeli już to cena jest wyższa o kilka procent. Bankomatów jest sporo i wyciągniecie z nich pieniędzy odbywa się rzeczywiście bez problemu.

Klaskanie
Polacy już w samolotach nie klaszczą. Już przestali wyrażać w ten sposób wdzięczność dla pilota za dobre lądowanie. Media, jak widać skutecznie, wybiły nam to z głowy. „Światowi dziennikarze” pisząc, że to takie wsiowe i takie prostackie dopięli swego – zabili spontaniczną inicjatywę. A przecież jak już czujemy, że toczymy się po ziemi odczuwamy ulgę i zadowolenie. Niejednokrotnie emocje te są silniejsze od tych, które odczuwamy po wysłuchaniu piosenki lub obejrzeniu spektaklu.

Ale aktorom i politykom trzeba klaskać. Bez względu na to czy wyniki ich pracy i starań nam się podobały czy nie. Im musimy, lekarzom, sprzedawcom i szewcom mówimy „dziękuję”, natomiast jak podziękować pilotowi? No i wymyśliliśmy, można powiedzieć, że my Polacy, wpadliśmy na fajny sposób wyrażania wdzięczności przy braku bezpośredniego kontaktu z osobą, której chcemy podziękować. A „nasi światowi dziennikarze” nie dostrzegli, że jest to fajne, miłe i grzeczne. Oni wolą nam wmawiać, że jesteśmy gburami, wsiokami, durniami itp. oraz podziwiać tylko to co wymyślą inne, wyłącznie w danej chwili przodujące narody. To dlatego kiedyś mieli rację i wiekopomnych odkryć dokonywali tylko uczeni radzieccy, a teraz amerykańscy i izraelscy. Jak widać serwilizm jest jedną z cech Homo sapiens journalisticus.

Hotel Shanelo
Cichy hotel w Negombo, wart polecenia jako pierwszy hotel po wylądowaniu lub ostatni przed wylotem, do lotniska jest niedaleko. hotelshanelo@gmail.com


 

2015.02.18

Środa

 

Morale pospolitego ruszenia

Według byłego ministra obrony narodowej, "gdyby doszło do konfliktu zbrojnego, potencjał wojskowy, który obecnie mamy, jest absolutnie niewystarczający". - Apeluję od dłuższego czasu, aby polski system militarny uzupełnić o powszechną obronę terytorialną rozumianą jako przeszkolonych obywateli, którzy stawią opór w razie zagrożenia - zaznacza Szeremietiew.
[cały artykuł]

~maamdosc : polacy i obywatele polski nigdy nie odmawiali obrony kraju i zawsze te sprawy traktowali z powagą. czasy zawsze są takie same dla jednych dobre dla innych nie, ale społeczeństwa mają też oczy i rozum. czego mamy bronić???? złodziei ????? bojowników wojenek o koryto???? chamów którzy nie kradną nie biorą łapówek nie żrą za państwowe tylko rozmijają się z etyką???? agentów motylkowych??? funkcjonariuszy nie wiadomo czyich służb przerobionych na politdiotów albo ludzi interesu????? tej szumowiny dławiącej rozwój i napychającej kieszenie oligarchów itd itp więc kogo mamy bronić???? bo oni uciekną z łupami pierwsi. kogo mamy bronić bez broni --szkoleń ---planów------kadry kogo???? panie ministrze.............

~KAPITAN POLSKA : W razie W. uciekną tylko nasi wysocy Urzędnicy Państwowi cała grupa przy korycie łącznie z Sejmem i Senatem ...po to kupują teraz nowe samoloty? otóż żeby się ewakuować z workami złota i pełnymi kontami w zachodnich bankach podobnie jak w 1939 r jak tchórz kapitan Costa Concordia Francesco Schettino. Do Londynu a może do Ameryki i tam będą Rządzić Polską na uchodzctwie pijąc szampana i jedząc kawior i wypłacając sobie po kilkanaście tysięcy Euro na miesiąc i przyznając sobie medale . i jeszcze kombatantami zostaną z emeryturami o jakich się nikomu nie śniło ...HISTORIA LUBI SIĘ POWTARZAĆ ....a reszta cóż biedacy oddadzą życie za POLSKĘ ...na granicy zachodniej postawią wojsko i nikt nie ucieknie z nie naszej już dawno ojczyzny

~wyksztalciuch_emigrant do ~polak : "kto dzisiaj z Polaków będzie bronił Tesco ;Lidla;Kauflandu i innych zakładów będących w rękach przeważnie Niemiec" Do listy dorzuce jeszcze Carrefour, Auchan, Orange. No to teraz chyba wiadomo, dlaczego z Putinem negocjuja przywodcy Niemiec i Francji? Za podzial i ochrone zdobyczy kolonialnych odpowiedzialni sa kolonizatorzy - to chyba jedyna dobra wiadomosc dla skolonizowanych. Ci ostatni maja sumiennie pracowac na plantacjach i nie zabierac glosu, kiedy starsi rozmawiaja. Dbaja o to tubylczy kacykowie, dla niepoznaki zwani jakims rzadem czy parlamentem (oczywiscie demokratycznie wybranym).

~itd do ~Doświadczony: Dlaczego nawiedzonych? Ci ludzie dokładnie wiedzą, co robią, dla kogo i za ile....
A to, że łapią na lep taniej demagogii słuchaczy? Tak wykształcono "nowe społeczeństwa", dano im telefony z kolorowymi wyświetlaczami i " Jak oni tańczą, jedzą i załatwiają się ", na dokładkę i teraz już każda brednia z ich ust przejdzie, ludzie uwierzą. Nawet w to, że ktoś wyśle wojska i będzie prowadził wojnę na bagnety by zawładnąć jakimś krajem... jakby nie łatwiej było to zrobić poprzez banki i korporacje, czego od lat jesteśmy przecież świadkami ( pal licho, że 90 % ludzi z tego sprawy sobie nie zdaje )

~POLAK do ~polak : Broniłbym Polski i będę bronił , jak mój tata i dziadkowie, bo jestem patriotą i aby pod koniec życia pomyśleć, że żyłem godnie i w zgodzie z przodkami dla których najważniejsze były hasła "Bóg-Honor-Ojczyzna" jednak wyprzedanie Polski przez okrągłostołowe towarzystwo powoduje, że wszystko powoli traci sens - jeżeli człowiek chwyci za broń i będzie walczył z agresorem to tylko aby bronić domu i rodziny bo Polska została sprzedana - Polski już rawie nie ma - niemieckie Reale, Kauflandy, angielskie Tesco, portugalska Biedronka!

ireneusz.jaskowski : normalny : Nie wierze ani telewizji ani internetowi. Ktoś napiera aby Europa się znowu zapaliła. Pokolenia pamiętające wojnę już są nie słyszalne a marionetki w telewizji krzyczą ze Ruscy to wrogowie Ukraińcy to bracia itp. Zastanówmy się kto wygra na wojnie w europie ? Polska ? przecież walki będą w naszych granicach całkiem możliwe że do Niemiec w ogóle nie dojdą a u nas kamieni kupa.... Rosja ? Na co im globalny konflikt ich gospodarka rozwijała się przed kryzysem na Ukrainie nadzwyczaj dobrze jeszcze parę lat i ekonomicznie bez wystrzału wykończyli by ukraine. Może USA ?
a tu robi się ciekawie bo usa schronione za fasadą UE podżega do konfliktu . To II wś zrobiła z nich hegemona ale obecnie są bankrutem któremu przydał by sie konflikt w europie z daleka od nich, nawet jeśli ktoś groziłby im są świetnie przygotowani do odparcia każdego ataku. Tylko USA zyska na konflikcie u nas wiec zastanówmy się gdy widzimy podżegaczy w postaci Sikorskiego, Tuska, Kaczyńskiego i całej reszty oszołomów ktorych dzieci nie będą przelewały krwi bo będą bezpieczne gdzieś za granica
~Yosarian - Wczoraj (16:27)

Wszystkie wojny nowożytne, były inicjowane i podżegane przez międzynarodówkę korporacyjno-bankierską, która zakulisowymi manipulacjami i prowokacjami, doprowadzała do skłócenia narodów, finansując przy tym, obie strony konfliktu... W osłabionych konfliktami krajach całe sektory gospodarek przejmowane były za bezcen przez pazernych kapitalistów. A za wszystkim stali i stoją nadal międzynarodowi bankierzy tacy jak Rothschildowie i Rockefellerowie oraz inni im podobni, do których należy już połowa współczesnego świata, a którzy chcą jeszcze więcej... którzy prowokują wojny i kryzysy gospodarcze, destabilizujące kraje na całym świecie. Dziadek w końcu zrozumiał, że i napadający i napadnięty - to tylko "collateral damage" - szkody uboczne. Ludzie po jednej stronie są manipulowani w jeden sposób, po drugiej w inny... W konsekwencji staja na przecie siebie, jedni otrzymali rozkaz do ataku, drudzy do obrony... I jednemu i drugiemu za nie wykonanie rozkazu, grozi sad polowy i kula, jak nie w łeb, to w serce (bo tam celuje pluton egzekucyjny przy rozstrzeliwaniach)... Po kilkudziesięciu latach, ludzie wracają myślami do tamtych czasów i zaczynają rozumieć, że to wszystko nie miało żadnego sensu... Walczyli o lepszy świat, jedni dla jednych, drudzy dla drugich... W końcu, paru gości zasiadło przy obficie zastawionych stołach w Teheranie w 1943 roku i podzieliło sobie świat na strefy wpływów... Nikt się nie przejmował tymi co przelewali krew... Dla nich, wymyślono kawałki blaszek doczepionych do kawałka szmatki – nazwano to orderami... Bo tak naprawdę, żaden konflikt nie ma sensu za wyjątkiem dla tych, którzy te konflikty prowokują... A narody są jak bydło prowadzone do rzeźni na ubój. Bez żadnej pamięci historycznej, bez żadnej mądrości, ni właściwej oceny współczesnej rzeczywistości. Wystarczy, ze przyleci samolotem jeden "puppet", zje parę obiadków, połozy parę kwiatków przy betonowych strukturach zwanych pomnikami tu i tam... i powie "już nigdy nie będziecie sami" i naród się cieszy jak głupi!!! A nikt nawet się nie domyśla, że właśnie na jego oczach, międzynarodówka korporacyjno-bankierska przygotowuje nam kolejna, już tym razem III wojnę światową... która znowu, podobnie jak dwie pierwsze, będzie się rozgrywała również na ziemiach polskich... Kto ma uszy, niechaj słucha, kto ma oczy niechaj widzi, a kto ma rozum, niechaj myśli, zamiast ulegać medialnej manipulacji sprzedajnych mediów i polityków na usługach globalnego bankierstwa...

~bartek do ~polak : W pierwszej kolejności ucieknie rząd i politycy na emigracje - stamtąd będzie walczył, Tusk i wielu z wierchuszki PO już ma tam rezydencje., Podobnie armia - oficerowie i inni urzędnicy wojskowi - uciekną gdzie pieprz rośnie jak w 39, zostaną zwykli obywatele, którym nie uda się uciec za granice - PL w obecnym kształcie nikt nie będzie bronil no może jakiś %cent zapaleńców, młodzi uciekną na zachód bo tam wygodniej, bezpiecznije i przede wszystkim godnie się żyje.

~Sam : Kiedy przyjdą podpalić dom !! Polacy powinni być przeszkoleni i uzbrojeni , pytacie kogo mamy bronić , siebie swojej żony swojej rodziny swojej ojcowizny i ojczyzny Oczywiście to nie zwykli ludzie doprowadzają do wojny tylko właśnie takie rządy jakie teraz mamy , lecz oni gdy dojdzie do czegoś uciekną daleko a zostaniemy my szaraki i nasze matki żony i dzieci dlatego musimy być uzbrojeni abyś mógł zabić wroga gdy będą gwałcić żonę albo córkę , ja wiem że Polska już jest jak PO rozbiorach że już sa plany stworzenia z Polski jakiś landów i syjonistycznego Państwa lecz właśnie dlatego musimy się umieć bronić bo nie wiadomo który wróg gorszy ten ze wschodu czy wróg który udaje przyjaciela z zachodu

Zacytowałem po kolei, wszystkie w tym samym tonie, nikt z nikim się nie kłóci.


 

2015.02.01

Niedziela

 

Wolność słowa

Taki oto news przyszedł z Francji:
Francja: 8-latek nie uczcił ofiar masakry i został przesłuchany przez policję - Francuska policja przesłuchała 8-latka, ponieważ ten w czasie lekcji odmówił uczczenia minutą ciszy pamięci ofiar zamachu na redakcję "Charlie Hebdo". Chłopiec o imieniu Ahmed miał przy okazji powiedzieć, że "dziennikarze zasłużyli na los, jaki ich spotkał" a "Francuzów należy zabijać".

Wolność słowa definiowana jest w Wikipedii jako: Wolność słowa – prawo do publicznego wyrażania własnego zdania oraz poglądów, a także jego poszanowania przez innych. Współcześnie jest uznawana jako standard norm cywilizacyjnych, chociaż często nakładane są na nią pewne ograniczenia, np. w sprawach publicznego obrażania innych osób. Jest oczywiście sporo ograniczeń - nie wolno gadać wszystkiego co ślina na język przyniesie, między innymi: Kto obraża uczucia religijne innych osób, znieważając publicznie przedmiot czci religijnej lub miejsce przeznaczone do publicznego wykonywania obrzędów religijnych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2.

Ale sądy jakoś tak sobie odpuszczają: pewien typek-artysta, który został pozwany za publiczne podarcie Biblii w trakcie koncertu, został uniewinniony, gdyż sąd uznał to za przejaw działalności artystycznej. Babka, która ukrzyżowała męskie genitalia też, według sądu, nikogo nie obraziła...

A przecież prawo powinno być z automatu. Jeśli się umawiamy, że nie wolno obrażać, to nie wolno! Niektórzy natomiast z obrażania robią sobie źródło dochodów. Jak się poszuka w internecie obrazków związanych z hasłem "free speach" to wyłącznie znajduje się zakneblowane usta. Nie ma ust zionących jadem lub obrażających.


 

2015.01.28

Środa

 

Naturalna dążność systemu do wojny

~Kex : Świat oszalał, a to szaleństwo niebawem zakończy się niebywałym kryzysem, wojną i zawieruchą ogólnoświatową. Nasze dzieci czeka gorszy los niż mieli nasi dziadkowie podczas II WŚ... A mogło być tak pięknie... Dążenie do władzy ponad wszystko, zamiast rozdawania "miłości" tak musi się zakończyć. Nie jestem przesadnie wierzącym, ba, nawet wątpiącym, do K nie chodzę wcale, ale coraz bardziej uświadamiam sobie, że to jedno, jedyne przykazanie o którym tak mówił Jezus: byście się wzajemnie miłowali, tylko ono, może być skutecznym lekiem na to całe zło świata.
Kiedy ludzkość do tego dorośnie, bo za naszego życia, z pewnością jeszcze nie. Smutne... zwiń

Rządzili i rządzą durnie, który nie mają pojęcia o prawdziwym, ciężkim i skomplikowanym procesie zarządzania prowadzącym do harmonijnego rozwoju gospodarczego, obronnego i intelektualnego. Ich rządzenie spowadza się do łupienia własnego narodu i tłumaczenia tego działaniem wrogów zewnętrznych, którym trzeba utrzeć nosa, tzn. to ludzie podlegli mają im utrzeć nosa na rozkaz ludzi władzy, którzy dekują się na tyłach, albo jak wróg jes silniejszy to uciekają.


 

2015.01.26

Poniedziałek

 

Przypadek

Michał ma kolokwium. Wychodzi rano z domu. O 1340 mam telefon: "Nic mi się nie stało, był wybuch gazu...". Dzwonił ze szpitala. Ratownik po opatrzeniu niewielkiego skaleczenia wysłał go tam na ponowne sprawdzenie, bo sam nie miał czasu.

Informacje medialne: Wybuch gazu w centrum Warszawy. Jak informuje policja, do eksplozji doszło w kamienicy na skrzyżowaniu ulic Noakowskiego i Koszykowej. Pięć osób zostało poszkodowanych: cztery osoby z kamienicy oraz jedna osoba jadąca autobusem.

Po kolokwium poszli sobie do "Chińczyka" coś zjeść, i wtedy nastąpił wybuch. Knajpa była dokładnie naprzeciwko centrum wybuchu, ale dokładnie pomiędzy tym centrum a szybą, przy której siedział Michał przejeżdżał ten właśnie autobus. Szyba wyleciała z mniejszym impetem.


 

2015.01.25

Niedziela

 

Prawo

~hiob : Świat wygląda tak:
1 - tworzy się prawo które ogranicza zwykłych ludzi
2 - znajomości i łapówki pozwalają omijać prawo i na tym zarabiać
3 - często powtarza się zwykłym ludziom że istnieje prawo, należy go przestrzegać i oczywiście kara się każdego kto bez znajomości próbuje prawo ominąć.

Zwróćcie uwagę jak często przy aferach zasługujących na stryczek lub kulkę politycy i inne męty z elit zasłaniają się prawem, uspokajają że wszystko się zbada zgodnie z prawem itd.
Ale przecież te afery dowodzą że PRAWO NIE DZIAŁA i nie służy zwykłym ludziom !!!


 

2015.01.22

Czwartek

 

Kultura Polska

Jakiś tam polski twórca kultury nakręcił jakiś kolejny polski film. Reklamuje się na portalu mówiąc:
Reakcje na film będą różne. Też takie, które nie będą go tolerować. Ja myślę, że to będą głównie ludzie nieinteligentni.
[Cały artykuł]

No cóż ja od bardzo dawna polskich filmów nie oglądam, bo szkoda na to czasu. Nasza sztuka filmowa zeszła na psy zarówno tematycznie jak i technicznie. Oczywiście jest to moje prywatne zdanie, i jak do tej pory jeszcze nie muszę wypocin naszych tfurcuf oglądać. Dam przykład: jakieś dwa lata temu poznałem niejakiego Sławomira Sikorę, który według Wikipedii jest: polskim przedsiębiorcą, pierwowzórem "Stefana" - bohatera polskiego filmu fabularnego "Dług". Facet był niezwykle ciekawy i prawie przez 6 godzin (odwoziłem go do Warszawy) dzielił się ze mną swymi przemyśleniami. Pomyślałem, że warto byłoby obejrzeć ten film. Kupiłem, zapuściłem i po 20 minutach stwierdziłem, że dalej go oglądał nie będę. Przyczyna: zdjęcia i dźwięk koszmarnej jakości. A poza tym, jak mówił Sławek, podyktował cały scenariusz reżyserowi, a ten po powstaniu filmu ani mu nie podziękował ani nawet nie wynagrodził finansowo. Ale to akurat nie ma nic do tego, że z technicznego punktu widzenia film był na żenująco niskim poziomie.

Wróćmy jednak do artykułu na portalu. Po przeczytaniu kilku zdań stwierdziłem, że szkoda czasu na dalsze czytanie i szybko przerzuciłem się na komentarze internautów. Podane poniżej to nie wybrane przeze mnie, to komentarze po kolei. Wszystkie jednoznaczne!

~Polka : Ciekawe jakie nasze wartości będą wyszydzone w tym nowym filmie? Czego dobrego można się spodziewać po Peszku? W "Idzie" tak jak we wszystkich filmach o holokauście ( a tylko takie były u nas kręcone po 1989 roku) zrobili z Polaków antysemitów, morderców i.t.d. Teraz pewnie chcą zochydzić powstanie wielkopolskie i jego organizatorów. "Nasza kultura" niszczy polskich poetów, pisarzy - na czele z tymi największymi - jak Żeromski, Sienkiewicz, Prus,Reymont, Konopnicka, Orzeszkowa, Rodziewiczówna, Dołęga-Mostowicz i.t.d.Nie dość, że ich się nie zna to jeszcze opluwa z różnych intymnych powodów. Niczego dobrego nie spodziewam się po "naszych" filmach "na zamówienie".

~Mira : Ja już nie ma siły do tego wszystkiego! Nikogo nie zabiłam, nikomu niczego nie zabrałam, to mnie się ciągle zabiera, bo z podatków i haraczy, które się ode mnie ściąga, ciągle pokrywane są jakieś roszczenia.
CZEGO WY ODE MNIE CHCECIE.............?!
A tych waszych filmów już nie oglądam i wywiadów nie czytam, bo to jest już jakaś agresja, patologia, działania psychopatyczne! Idźcie wy wszyscy niewydarzeni artyści do psychoanalityka leczyć się z nienawiści.

~Saw : Obecna "elita kulturalna" to największa hołota jakiej ten kraj w swoich dziejach się doczekał. Niedobrze mi jak patrze na te ich bijące beznadzieją, niemoralne, miałkie, bezideowe, antyspołeczne i patologiczne "dzieła", którymi egzaltują się tępaki, boi ta "kulturalna elita" wmówiła im że będą uchodzić za mądrzejszych kiedy owe dzieła docenią. Farsa i żenada dno, dna. Najgorsze jest to że ta pseudo elita broni dostępu do publiki przed nowym nurtem młodych twórców i kreuje jedynie taką samą patologie jak oni sami.

~Rafał : Nie wyrokuję, bo wyglada ciekawie, ale jeśli padnie na Polskę szyderstwo, to ten reżyser dla mnie będzie nikim. Dość plucia na Polskę w filmach. Obecnie nachalnie zohydza się Polske w mediach. Ciagle promowane jest niezgodne z rzeczywistością tzw polskie piekiełko i brak solodarnosci między Polakami. Ja zawsze odpowiadam na to w ten sposób, że skoro brak solidarnosci, to dlaczego powstała NSZZ Solidarność? 10 mln Polaków nie było solidarnymi? Pielłki próbuja nam wmówić wrogowie Poski, a Polska to najpiekniejsza moja ojczysta ziemia , język, morze i góry i jeziora, pola, łany zbórz, muzyka Szopena, poezja Mickiewicza i Kochanowskiego i nasza trudna historia, która pomimo wszystko pozwala nam byc razem w naszej Ojczyźnie Polsce.

~pyttam : bardzo agresywny jest ten czlowiek-narcyz. Skad on wie, ze to akurat nie on jest nieinteligentny oferujac prymitywne (moze) gagi, z ktorych on sie smieje, ale nikt inny - nie. Czy to oznacza, ze on jest inteligentny a cala reszta, ktora nie akceptuje jego wizji czy poczucia humoru jest debilna? Chyba nie - panie peszek! Smaki sa rozne i wszystkie sa warte wziecia pod uwage - panie dosc prosty narcyzie. Do niektorych moze przemawiac panski humor a inni wola cos bardziej wysublimowanego. Jak teksty Jeremiego Przybory - na przyklad.

~koala : "...Jestem przekonany, że reakcje na film będą różne. Też takie, które nie będą go tolerować. Ja myślę, że to będą głównie ludzie nieinteligentni..."
Wywiad czytałem pobieżnie ale zauważyłem, że niezły swego czasu aktor Peszek, już jako Peszek - bohater wywiadu - nie grzeszy logiką w kwestii tzw. dorzeczności. Oto potrafi przywołać w trzech zdaniach i Chomskiego (vide: Green Ideas Sleep Furiously") i Gombrowicza ("Gałkiewicz jest nieinteligentny"). Dla niekumatych:
Reakcje nie są ludźmi.
Inteligencja nie implikuje zachwytu nad dziełem, tylko dlatego, że jest kontrowersyjne. Tyle, że to co u wyżej wspomnianych było celowym ukazaniem logicznych paradoksów, u Peszka- komedianta budzi co najwyżej politowanie. Ot, niezamierzona groteskowość brzydko starzejącego się koniunkturalisty.

~łowca czerwonych : Niedaleko pada jabłko od jabłoni - jaki ojciec, taka córka. Ciekawe tylko czemu wypowiadają się na temat Polski i jej historii, skoro jest ona im obca? Może to aktor dużego formatu, ale małego charakteru, dlatego nie jest w stanie zrozumieć postaw poświęcenia, niezlomnosci, wierności, honoru, odwagi. Wierny wyznawca ideologii Gazety Szechtera próbuje te wartości strywializowac, wysmiac, zrelatywizowac - jednym słowem jest on zarażony michnikowszczyzna. Poklask Salonu ma zapewniony, a ludzie samodzielnie myślący będą wiedzieli jak traktować wynurzenia podstarzalego komedianta.

~Michal : Najbardziej nieinteligentni sa lewacy ktorzy nie dosc, ze maja blade pojecie o historii wlasnego kraju to jeszcze ja bezczelnie skrzywiaja i sieja propagande lewacka zeby inne lewactwo tez uznawalo taka a nie inna wersje historii. Lewak nie zna logiki bo wierzy w polilogizm stworzony prze Marksa a wykorzystywany przez Hitlera jak i Stalina. Nie majac logicznych argentow na obalenie przeciwnej racji stanu lewacy posluguja sie narzedziami takiego typu jak ten pan. Nie odpowie logicznie na zarzuty bo logicznych argumentow nie ma wiec powie ze ci co mysla inaczej sa nieinteligentni. Tak jak Hitler mowil, ze teorii Einstaina nie nalezy akceptowac bo to Zyd (nazizm to socjalizm narodowy) a komunisci czestokros nie mogac logicznie przedstawic argumentow przeciw "reakcji" kwitowali:" Tego sie nie da wyjasnic bo oni sa z wyzszej klasy" (komunizm to socjalizm klasowy). To trwa nadal. [...]

~koń by się uśmiał : Nudny, nieciekawy aktorzyna, który nie musi zachwycać, nie będzie decydować o tym, kto jest inteligentny, a kto nie. W dodatku na podstawie stosunku do jakiegoś "arcydzieła", w którym pogrywał. Żałosny stary pryk! Ale to jest właśnie lewacka filozofia: komu się nie spodoba to "arcydzieło" ten jest głupi i ćwok. No to teraz wszystkie lemingi będą się pchały na seanse do kina, żeby sobie i innym udowodnić jakie to z nich "inteligenty".

Wszystkie opinie takie same. Widać jak to się ci nasi ludzie kultury oderwali od rzeczywistości. Ktoś im za to płaci, ale ludzie na ich filmy nie chodzą. Czasem jakiś polski film jest wyróżniony za granicą - tzn polskie media mówią, że ktoś (jakaś znana światowa figura) tym a tym filmem jest zachwycony, ale tak jakby z pewnego klucza - gdy film źle o Polakach mówi w kontekście semickim.


 

2015.01.21

Środa

 

Jak się kradnie "Państwowo"

Artykuł z "Gazety Prawnej", zapisałem sobie w notatniku, bo jest bardzo ważny, poprzez ukazanie jak kradną ludzie "państwa". A takie artykuły dość szybko znikają.

Jak oszukują w kopalniach - spowiedź górnika

Tu oszustwa są na porządku dziennym. Nie mówi się o tym, bo ręka rękę myje – opowiada górnik, który przepracował pod ziemią 30 lat.

Ile lat pracował pan na kopalni?
Ponad 30. Na różnych stanowiskach, ale cały czas przy produkcji.

Dlaczego rozmawiamy anonimowo?
Nie jestem zainteresowany karierą medialną na stare lata. Poza tym moi bliscy pracują na kopalni i chciałbym, by spokojnie pracowali dalej.

Dlaczego tak trudno jest restrukturyzować górnictwo?
Bo ci, którzy chcą to robić, nie znają się na tym, a ci, którzy się znają, nie chcą tego robić. Reformatorzy leczą skutki, a nie usuwają przyczyn. A żeby poznać przyczyny, trzeba poznać atmosferę na kopalni i relacje między ludźmi.

Gdzie leży problem?
Mówi się, że górnicy wymagają szczególnego traktowania, bo wykonują ciężką pracę. Stąd wcześniejsze emerytury, które tak drażnią społeczeństwo. Ale czasy się zmieniły, inne są dziś warunki pracy pod ziemią i wcześniejsze emerytury nie powinny być udzielane w takim zakresie jak obecnie.

A co z przekonaniem, że zawód górnika jest szczególnie niebezpieczny?
W trudnych i szkodliwych warunkach pracuje najwyżej 20 proc. załogi kopalni. Jeśli zatrudnia ona 3 tys. osób, to najwyżej 600 z nich zasługuje na przywileje. To ludzie pracujący bezpośrednio przy produkcji, na przodkach i ścianach. I jeszcze bym dyskutował z tym, że wszyscy oni pracują wyjątkowo ciężko.

I praca pod ziemią nie jest wystarczającym argumentem, by odejść na wcześniejszą emeryturę?
Do czego służy wcześniejsza emerytura? Kiedyś myślałem, że skoro nie wypłaca jej pracodawca, lecz społeczeństwo – czyli ZUS – to dlatego, że średnia długość życia osób objętych świadczeniem jest krótsza niż przeciętna w społeczeństwie. Tymczasem w przypadku górników nie ma takiego zjawiska albo dawno nie było badane i nie wiemy, czy górnicy żyją krócej, a jeżeli tak, to o ile. Z kolei problem warunków szkodliwych rozwiązali w jakimś zakresie Niemcy i Czesi. Tam młodzi górnicy idą pracować w miejsca, gdzie jest to ciężkie i szkodliwe dla zdrowia. I tak pracują maksimum 15 lat. Po tym czasie przechodzą na inne stanowiska i w efekcie pracują trochę dłużej niż polscy górnicy. Przy właściwym zarządzaniu zasobami ludzkimi można by u nas na bardzo wielu stanowiskach robotniczych i kierowniczych podnieść wiek emerytalny, i to dość znacznie. Praca pod ziemią wydawców materiałów wybuchowych, elektryków w rozdzielniach, ślusarzy przy pompach głównych, dysponentów kołowego transportu podziemnego, wydawców narzędzi w komorach czy sygnalistów jest pracą, którą mogłyby wykonywać kobiety drobnej budowy – bo ani szkodliwa, ani ciężka. System emerytur górniczych jest niedostosowany do zmieniającej się rzeczywistości. To zwykłe rozdawnictwo. Na dodatek wszyscy wymienieni, jeżeli są ratownikami, to ponad 90 proc. czasu zawodowego poświęcają swojej pracy, a ta pozostała, malutka część angażu poświęcona jest na akcje profilaktyczne, ćwiczenia czy badania zdrowia. Ale to daje im przelicznik emerytalny 1,8 przez cały czas zatrudnienia. Podobnie jest z dołowymi pracownikami biurowca. O prawdziwych akcjach nie będę mówił, bo oby ich nie było nigdy. W nich zazwyczaj biorą udział ratownicy będący na stałe zatrudnieni w stacji ratowniczej.

Związkowcy twierdzą, że w zasadzie większość pracujących w kopalni spełnia kryterium, o którym mówił kiedyś Donald Tusk w drugim exposé, że pracują przy wydobyciu. A dla reszty nie opłaca się zmieniać systemu.
To zastanówmy się nad prostą rzeczą: czy człowiek, który pięć razy w miesiącu zjeżdża na dół – i to nie do ciężkiej pracy fizycznej, tylko żeby pobyć pod ziemią – może w wieku 50 lat odchodzić na emeryturę. Przywileje powinny być dla tej części załogi, która pracuje na przodkach i na ścianach. Reszta podpina się pod ich ciężką pracę. A tych pozostałych jest dużo za dużo.

Kto taki?
Wypadałoby zacząć od dyrektora kopalni i jego zastępców technicznych, którzy też mają prawo do emerytury w wieku 50 lat. Kolejni to dyspozytorzy kopalni, sprawujący z powierzchni nadzór, dyspozytorzy metanometrii, odpowiadający za wentylację w kopalni, także pracujący na powierzchni. Obowiązki realizują w biurach, jak urzędnicy. Z tego co pamiętam, dyspozytor kopalni ma pięć obowiązkowych zjazdów w miesiącu. Często nie rusza się z miejsca, ale jego dyskietka jest na dole.

Dyskietka?
Taka karta identyfikacyjna. Przepisy nakazują, by była informacja o tym, kto przebywa na dole kopalni. To wymóg bezpieczeństwa, by monitorować załogę na wypadek katastrof. Na niektórych kopalniach wprowadza się identyfikację pracowników pod ziemią, nie na nadszybiu, a w całej kopalni – niestety nie mam wiedzy, na jakim etapie ten system jest wdrożony. Działający system w każdej chwili może udzielić odpowiedzi, ilu górników i kto dokładnie przebywa w danej części kopalni. Dane są archiwizowane. To kosztowne, ale łatwe do wprowadzenia, w dodatku zyski przewyższyłyby wydatki. Bo byłoby wiadomo, kto tak naprawdę przebywa w warunkach jakichkolwiek zagrożeń. Warunki szkodliwe pod ziemią są w nielicznych miejscach.

Czyli oszustwa są na porządku dziennym?
Przede wszystkim oszustwa zjazdowe. Często jest tak, że zjazd z dyskietką szefa zalicza podwładny. Jeśli chodzi o osoby od dozoru wyższego w górę, to ich zjazd musi być wpisany w książkę zjazdów. Tu też często szef mówi do podwładnego: załatw mi wpis. A jak się wyciągnie książki zjazdów z paru lat i wie, gdzie szukać, to wystarczy porównać podpisy, by zobaczyć, że się różnią. Jak się zna system, oszustwa można wykryć. A tak – fałszerstwo goni fałszerstwo. Są całe grupy, które można o to podejrzewać. Pozwolę sobie wymienić stanowiska, na których najczęściej do nich dochodzi. Dział normowania, który ustala normy produkcji, teoretycznie robią, to pod ziemią, w praktyce zazwyczaj w biurze. Kolejni to pracownicy działu płac, którzy siedzą w biurze i dołu nie widzą jak rok długi, a potem według dokumentów okazuje się, że niemal codziennie byli pod ziemią. Ale nikt nic nie piśnie. Bo to oni zarządzają finansami pracowników, nawet tych, którzy liczą dniówki, i podają dane do ZUS. Następne w kolejce to działy przygotowania produkcji i mierniczo-geologiczny. Są wśród nich tacy, co jeżdżą pod ziemię często, ale są i tacy, co prawie w ogóle.

Ręka rękę myje?
Dokładnie. Idźmy dalej. Przepisy mówią, że na powierzchni w stacji ratowniczej musi być mechanik stacji ratowniczej. Jeśli spojrzymy na statystykę zjazdów, to się okaże, że na powierzchni nie było ani jednego mechanika, bo wszyscy mają odbity w tym czasie zjazd na dół – przecież żaden z nich nie może stracić na pensji, dodatkach za pracę w warunkach szkodliwych ani na przeliczniku do emerytury, a w rzeczywistości ma pracę miłą, czystą i przyjemną. Mechanik, tak jak wszyscy ratownicy, ma przelicznik 1,8, czyli przy wyliczaniu emerytury rok jego pracy na powierzchni w stacji liczy się jak rok i osiem miesięcy. Dalej – dział kontrolingu, czyli monitorowania kosztów produkcji. Przynajmniej w niektórych kopalniach to pracownicy na etatach dołowych. Oni, jeżeli zjeżdżają na dół, to tylko w sobotę i w niedzielę, by sobie dorobić do pensji. W dni nieprodukcyjne istnieje obowiązek kontroli wyrobisk, zwykle trwa to ok. czterech godzin, a szychta zaliczona jest cała. Etaty dołowe mają też maszyniści wyciągowi – stale na powierzchni, sygnaliści szybowi, wielu z nich stale na powierzchni, inspektorzy techniczni – podobnie. Lista jest bardzo długa. Wspominałem wcześniej o dyrektorze kopalni – on może odejść na emeryturę w wieku 50 lat i przy 25-letnim stażu jako pracownik dołowy, tak jak każdy inny od wyższego dozoru ruchu w górę. Zanim został dyrektorem, coś tego stażu zwykle ma, ale nie aż tyle, żeby mu praca zaszkodziła warunkami. Jako dyrektor faktycznie na dół zjeżdża dwa–trzy razy w roku jak na wycieczkę – do odbiorów ścian albo jak są rzeczywiście jakieś bardzo duże problemy, żeby się z nimi zapoznać.

To dlaczego nie udało się do tej pory ograniczyć przywilejów emerytalnych?
Bo gdyby dyrekcja poszła na piętnowanie tego typu zachowań, musiałaby również zmienić swoje. To proste, prawda? A drugi powód jest taki, że wydają cudze pieniądze. Dyrektor, inspektorzy inwestycji, związkowcy, nadsztygarzy działów pozaprodukcyjnych. Oczywiście nie wszyscy są oszustami, ale moim zdaniem większość z tych wymienionych kombinuje na lewo i prawo. Mają dniówki dołowe, nie jeżdżąc na dół.

Rozumiem, że skoro ktoś jest ratownikiem, to jak coś się dzieje, idzie do akcji?
Fakt, często akcja ratownicza to ogromne ryzyko. Wielu ludzi naraża życie, ale ja nie o nich mówię. Do najcięższych warunków nie pójdzie ktoś z biura, tam pójdą inni, którzy kontakt z ratownictwem mają na co dzień. Nie wiem, czy tacy, którzy raz w miesiącu jadą na dół dla wyrobienia dniówki, wiedzieliby, co robić. Ale bycie ratownikiem to dla nich świetny sposób do zaklepania sobie wysokiej emerytury. Do tego wystarczy być prowadzonym jako dołowiec i że się załapało do stacji ratowniczej. Wielu górników w przodkach nie ma pojęcia, dlaczego koszty pracy są tak olbrzymie. Wszyscy, bez względu na stanowisko, dbają o to, by móc odejść na wcześniejszą emeryturę – najlepiej, jak się uda, to ratowniczą. Po 30 latach pracy na stanowisku dołowym i jako ratownik, ma się ponad 50 lat stażu przeliczeniowego do emerytury. Ma się też znacznie wyższą emeryturę.

Czyli jaką?
5,5 do 6 tys. zł na rękę. I wiem o przypadku, że facet w wieku 20 lat poszedł do ratownictwa. I jak odchodził na emeryturę, to się okazało, że ma 50 lat życia i 55 lat stażu zawodowego. Choć nie było w tym żadnych szwindli. To patologia, ale wynikająca z przepisów. Warto przypomnieć, że kierownictwo kopalni – od głównego inżyniera w górę – także mają przeliczniki emerytalne 1,8, choć czy dotyczy to wszystkich, tego nie jestem pewien. Podczas akcji pełnią funkcję kierowników akcji ratowniczej w sztabie na powierzchni. Funkcja bardzo ważna i odpowiedzialna, ale czy szkodliwa?

A takie akcje często się na kopalni zdarzają?
Oczywiście. Media donoszą o akcjach ratowniczych, gdy jest jakiś wypadek, a akcja to zgodnie z prawem także inne, często planowe czynności, np. przewietrzanie wcześniej otamowanego wyrobiska czy usuwanie różnych zagrożeń. Za każdym razem powołuje się sztab akcji, bo tak mówią przepisy. Wtedy ci panowie są członkami sztabu i lecą im dniówki akcyjne. A posiedzą na dole z pięć godzin. Zagrożenia życia zwykle wtedy nie ma. Jeżeli kierownictwo kopalni, administracja, kadra kierownicza albo zwykli pracownicy nie jeżdżą na dół, a mają dniówki dołowe – to jest to chory i kosztowny układ. Dotyczy to mnóstwa ludzi. To też np. sygnalista na powierzchni, taki górniczy windowy obsługujący szyb – w świetle przepisów praca na powierzchni, bezpośrednio przy szybie traktowana jest jak pod powierzchnią.

Może nie muszą wcale zjeżdżać pod ziemię, żeby ciężko pracować i dostawać za to rekompensatę?
Moim zdaniem połowa załogi kopalni ma lżejszą pracę niż ktoś pracujący na kasie w markecie. I to zarówno, jeśli chodzi o wysiłek fizyczny, jak i o szkodliwość warunków pracy.

Jak to? Praca pod ziemią nie jest szkodliwa?
Dziennikarze, którzy o tym piszą, powinni pojechać do kopalni na podszybie, na przekopy, gdzie się kompletnie nic nie dzieje. Gdzie dysponent przewozu kołowego, podziemny zawiadowca stacji, może siedzieć prawie cała dniówkę w kapciach na swoim stanowisku, i tylko odbierać telefony. Musimy pamiętać , że dół to często 100 km wyrobisk. To małe miasto. A w każdym mieście zawsze jedni pracują ciężko, inni lekko – i tak samo jest pod ziemią. Na dużej części stanowisk wysiłek fizyczny jest mniejszy niż na tej kasie w sklepie. Dlatego jak ktoś jest pracownikiem dołowym, to nie znaczy, że wieku 43 lat nie jest w stanie pracować. Mówię o 43 latach, bo w ramach pakietu osłonowego przygotowanego przez rząd górnicy mają dostać 24-miesięczne odprawy czy 4-letnie urlopy i niektórzy pewnie odejdą w takim wieku. Rząd wpompuje pieniądze w ludzi. Jakaś garstka się będzie cieszyć, bo siądzie z pilotem w domu lub znajdzie inną pracę. Reszta przeżyje osobistą tragedię, a dla regionu to będzie tragedia totalna. Tak jak było w wałbrzyskim w latach 90.

To co zrobić?
Nie jestem ekspertem od uzdrawiania górnictwa, ale wiem, że trzeba usunąć patologie. Na dole ludzie są często zdegustowani tym, co się dzieje na górze. Dużo górników pracujących pod ziemią to prości ludzie z bardzo roszczeniowym podejściem do życia. Ale ci inteligentniejsi widzą, jakie są nadużycia.

Skoro oszukiwanie jest takie powszechne, dlaczego o tym nie słychać?
Bo zmowa jest wygodna dla wielu ludzi. Od lat jest możliwość identyfikacji pracowników pod ziemią. Gdyby wprowadzono takie systemy, oszustwa nie byłyby takie łatwe. Niestety, nie ma chęci do wdrożenia takich rozwiązań. A przecież większość górnictwa to firmy państwowe lub z udziałem państwa. A ZUS jest czyj? Też państwowy i gdyby miał dostęp do identyfikacji pracowników na dole, to większość załogi nie miałaby wcześniejszej emerytury albo byłyby one niższe. I ZUS tyle by nie wydawał na świadczenia. Górnictwo jest chore od środka, chora jest sytuacja na kopalniach, tam się dzieje tyle złych rzeczy, że nic dziwnego, że kopalnie upadają. Mówię tak dużo o sprawach pracowniczych, bo koszty pracy to 60 proc. ceny węgla. Jasne, prościej jest zamknąć kopalnie i zwolnić ludzi, ale może lepiej byłoby płacić im tylko za to, co robią uczciwie.

Czyli mniej?
Na pewno mniej, bo wielu nie zasługuje na tyle, ile dostają. Jeśli ktoś świadomie bierze nienależne mu świadczenia finansowe, to po prostu kradnie. Powtórzę w tym miejscu, że nie mam na myśli wszystkich pracowników kopalni. Wielu z nich bardzo ciężko pracuje, jedni fizycznie, a inni umysłowo, ale ciężko i uczciwie. Szkoda tylko, że jest ich mniejszość.

Mówimy o przestępstwach, które mogą być ścigane i karane?
Jeśli pyta pan o coś, co można nazwać aferą kryminalną, to nie mam wiedzy na ten temat. Niegospodarności jest dużo, ale nie jestem w stanie powiedzieć, czy chodzi o nadużycia, za które grożą zarzuty. Gdybym wiedział, pewnie bym to zgłosił prokuraturze.

A co z systemem kontroli? Nie działa?
Są audyty czy kontrole, ale nieskuteczne, bo zwykle zapowiedziane. Wcześniej idzie sygnał: „Będzie audyt, będzie urząd górniczy – przygotujecie się”. Nie wiem jak w innych firmach, ale w górnictwie to nagminne.

Związki zawodowe to też problem?
Potężny. To w dużej części populistyczne organizacje. Nie jestem im jednak całkowicie przeciwny – powinien być obrońca pracujących, bo niekontrolowany pracodawca jest skłonny do nadużyć. Ale mówimy o jednej, góra dwóch organizacjach w jednej firmie, a nie o ponad 40. Dużo związkowców, których znałem, to nie osoby chętne do pracy, tylko do działania związkowego, do krzyczenia czy robienia zadymy. Do bronienia wszystkich i wszędzie. W efekcie na kopalni praktycznie nie ma szans, by zwolnić złego pracownika, a bez takiej możliwości nie można zbudować normalnie funkcjonującej firmy. Ludzie mają po 150–200 dni chorobowego w roku z różnymi symbolami chorób i nie da się ich zwolnić, bo związki staną murem za pracownikiem, który jest ich członkiem. A przecież jak jest taki chorowity, to nie powinien pracować pod ziemią. Niektórych takich cherlawych znałem, na zwolnieniach kręcili własny biznes.

A inne słabości branży?
Na kopalniach jest tyle patologii, że to, iż funkcjonują, to istny cud. Mogę jeszcze opowiedzieć o czasie pracy górników. Przepisy mówią, że czas pracy górnika to 7,5 godziny od zjazdu do wyjazdu, a jeśli temperatura na stanowisku pracy jest powyżej 28 stopni, to 6 godzin. Pod ziemią jest 100 km wyrobisk, a górnik musi dotrzeć na stanowisko. I górnik z pierwszej zmiany zwykle zjeżdża na dół między 6 a 6.30, spóźnialscy zjeżdżają często o 6.50. Na stanowisko docierają, często na piechotę, po ósmej, nawet pół do dziewiątej. Taki górnik usiądzie, coś zje, bo się już zmęczył drogą. Popracuje trzy godziny i zbiera się do wyjścia. A jak pracuje w wyższej temperaturze, wyjdzie wcześniej. Już o 12 ma prawo do wyjazdu, ale żeby zdążyć, o 11 musi być pod szybem. Więc o 10.30 składa narzędzia. Zdaję sobie sprawę, że dotarcie do stanowiska pracy zajmuje czas i nie krytykuję ludzi, że pilnują swojego interesu. Ale jak ma się górnictwo opłacać, skoro przy takiej organizacji efektywny czas pracy pod ziemią bywa bardzo krótki. A przecież są metody, by to zmienić – np. na Bogdance, pod ziemią, wszystkich ludzi dowozi się do stanowisk pracy. To bardziej nowoczesna kopalnia, dlatego lepiej funkcjonuje. Na Górnym Śląsko doszło trochę maszyn i techniki, ale organizacja jest jak za komunizmu. To system zarządzania z lat 70.

Jest na to jakieś lekarstwo?
Jeśli państwo miałoby zbankrutować z powodu czterech kopalń, to logiczne, że należy je zamknąć. Ale jeśli można je reformować, to należy je reformować, a nie zamykać. Bo to będzie tragedia dla regionu. Brakuje jednak ludzi , którzy odważyliby się reformować górnictwo od środka. Bo jak się znajdzie twardy człowiek, to go zniszczą związki. Tak było z Mirosławem Tarasem, byłym szefem Kompanii Węglowej, który przyszedł z lubelskiego węgla i zaproponował likwidację pięciu kopalń. Jego wyrzucono z pracy, a dziś rząd realizuje jego plan. Bo ci, którzy chcą naprawdę reformować górnictwo, będą dla branży persona non grata. Naruszają za dużo interesów. O zmiany w górnictwie jest bardzo trudno, nie da się tu zrobić rewolucji, to musi być ewolucja. Pytanie, ile kopalń zostanie po drodze zamkniętych.

To może je sprzedać?
Jestem za.

A co z planem restrukturyzacji?
Powtórzy się sytuacja sprzed lat. Związki zawodowe nie zgodzą się i będzie awantura. Jak dojdzie do reformy w proponowanym kształcie, to będzie rok, dwa lata spokoju, a potem kolejne kopalnie trzeba będzie likwidować. I tak się będzie wygaszać górnictwo. Bo reformy prowadzone z zewnątrz nie przynoszą rezultatów. Zobaczmy, co się dzieje w kopalni Brzeszcze. Słyszałem, jak jeden z górników się skarżył: niedawno wyremontowali nam łaźnie, zrobili nowy zakład przeróbczy, a teraz mamy iść do likwidacji. To absurdalne, bo to tak, jakbym wyremontował własne mieszkanie, by je potem podpalić. Ale pokazuje brak odpowiedzialności osób, które zajmują się górnictwem.

[źródło]

Ciekawy artykuł, i jest w nim bardzo wiele prawdy, ale mnie ciekawi również i to, że jest za mądry jak na górnika dołowego. Zbyt wiele poruszanych w nim kwestii bardzo ogólnych, o których górnik dołowy ma raczej blade pojęcie. Może to być na przykład artykuł na zamówienie z tezą (zresztą jak najbardziej słuszną): "Kopalnie należy sprzedać!", bo już jest gotowy ktos kto je kupi za psie pieniądze, bez przetargu.


 

2015.01.20

Wtorek

 

Ludzie "Państwa"

Wadowice. Burmistrz Klinowski chce mieć wyższą wypłatę, bo 11 tys.zł brutto nie starcza mu na życie.

Mateusz Klinowski burmistrz Wadowic uważa, że należy zwiększyć ustawowo pensje urzędujących, wójtów i burmistrzów o 10 tys. zł. Jak twierdzi on sam tak mało zarabia jako szef gminy , że z trudem wystarcza to na jego utrzymanie. Taka opinia zaprezentowana na jego stronie internetowej wywołała w gminie falę komentarzy, z reguły krytycznych.

A mówił co innego
- Obiecywał, że będzie brał mniej kasy niż Filipiakowa, a co robi? Pazerny jest, a tu zwykli ludzie muszą żyć za 1200 zł - mówi oburzony pan Stanisław, mieszkaniec miasta.
To prawda. Wcześniej Klinowski publikował o nieprzyzwoicie wysokich zarobkach "carycy (czyli o byłej burmistrz Ewie Filipiak -przyp. red.) i jej magistrackiej świty" teksty w Internecie, rozsyłał na ten temat ulotki do mieszkańców miasta, a nawet wywiesił koło warzywniaka na ul. Matki Boskiej Fatimskiej - ku potępieniu - planszę z wysokością zarobków najważniejszych osób w samorządzie. Tymczasem gdy został burmistrzem, to nie poprosił tak jak jego kolega z Kalwarii Zebrzydowskiej burmistrz Augustyn Ormanty o obniżenie zarobków, czego spodziewali się po nim mieszkańcy.

Klinowski zarabia teraz 11 tys. 415 zł brutto miesięcznie, do tego ma trzynastkę, służbowy telefon i inne przywileje.

To nie zaspakaja jego apetytów.
"Nowa praca i stare życie oznaczają, że na utrzymaniu będę miał nie tylko mieszkanie w Krakowie, ale również w Wadowicach. To razem koszt, optymistycznie licząc, ok. 2.500 zł. Na uczelni biorę urlop, więc pensja uniwersytecka znika. Zamiast [...] mieć ponad pół roku wolnego dla siebie, będę pracował po 8-10 godzin codziennie, a pewnie i w wiele weekendów. Do dyspozycji miesięcznie zostanie mi zatem: 5.500 zł, a więc jedynie 3.000 zł więcej niż otrzymywałem na UJ" - skarży się w Internecie burmistrz.
Otwarcie wyznając, że przywykł do pracy, "gdzie sam sobie organizowałem czas, nie musiałem się niczym stresować i ponosiłem nieproporcjonalnie mniejszą odpowiedzialność za własne decyzje" - pisze.
"Systemowe zwiększenie pensji wójtów i burmistrzów co najmniej o 10 tys. zł mogłoby spowodować, że do polityki poszli by ludzie lepiej wykształceni i nastawieni bardziej altruistycznie. Oszczędności na tym stanowisku - paradoksalnie - wydają się promować niską jakość samorządowej klasy politycznej" - uzasadnia burmistrz podwyżkę własnej pensji.

Radnym puszczają nerwy
Tymczasem radni już zaczynają szeptać, że przyznanie tak tak wysokich pieniędzy dla nowego burmistrz to był błąd, bo on dopiero uczy się rządzenia. - Radni proszą mnie aby wrócić do tematu jego wynagrodzenia. Nie jestem psem ogrodnika ale przypominam sobie, że chciał pracować nawet za darmo - mówi Józef Cholewka, przew. Rady Miasta Wadowic.

Co mówi prawo
Przepisy określają jedynie maksymalną wysokość wynagrodzenia wójta ,burmistrza, prezydenta miasta. To, jaka będzie wysokość ich wynagrodzenia ustala rada gminy w drodze uchwały.
Wynagrodzenie na wspomnianych stanowiskach regulują przepisy ustawy z 8 marca 1990 r. o samorządzie gminnym, ustawy z 21 listopada 2008 r. o pracownikach samorządowych oraz rozporządzenia Rady Ministrów z 18 marca 2009 r. w sprawie wynagradzania pracowników samorządowych.Maksymalna wysokość wynagrodzenia wójta czy burmistrza zależy od kwoty bazowej ustalanej w ustawie budżetowej na dany rok i nie może przekroczyć jej siedmio-krotności. W 2014 r. kwota bazowa wynosiła 1. 766,46 zł, więc maksymalne miesięczne wynagrodzenie mogło wynosić 12. 365,22 zł. Wysokość uposażenia zależy także od rodzaju i wysokości przysługujących mu dodatków. Takich jak za wieloletnią pracę, specjalnych i funkcyjnych. Na wynagrodzenie Mateusza Klinowskiego burmistrza Wadowic składają się : wynagrodzenie zasadnicze - 6 tys. zł, dodatek funkcyjny -2 tys. 100 zł, dodatek specjalny - 2 tys.835 zł. Burmistrzowi przysługuje też tzw. trzynasta pensja, nagrody jubileuszowe w wysokości od 75 proc. wynagrodzenia miesięcznego do nawet 400 proc. wynagrodzenia miesięcznego.

[Cały artykuł]

Mechanizm jest prosty, gość na stanowisku państwowym - "naukowiec" - nic nie robił i miał mnóstwo czasu żeby opluwać kogoś kto rządził i też pobierał pensję państwową. Opluł na tyle skutecznie, że sam zajął jego stanowisko - ludzie lubia oddawać głosy na tych, którzy opluwają. A jak już objął stanowisko to już przeistoczył się w człowieka władzy pełnę gębą - nic nie robić, a korzystając z władzy wypłacać sobie ile tylko wlezie.


 

2015.01.19

Poniedziałek

 

Leonardo da Vinci

Leonardo nie głosił miłości do bliźnich. Leonardo był krytyczny wobec ludzi. Cierpiał gdy miał do czynienia z chciwością, lenistwem, pychą i nieuctwem. W przedmowie do "Traktatu o anatomii" napisał: "Gdy niektórzy wezmą do ręki tę książkę, spodziewam się, że ją ostrożnie powąchają jak małpy, po czym zjedzą, zostawiając okładkę". Powtarzał, że "inteligencja to wielki dar", a więc pisał:

"Wielu z naszych bliźnich nie może być uważana za ludzi. Postrzegam ich jako urządzenia do wchłaniania pożywienia i wydalania odchodów. Większość z nich zostawi po sobie jedynie rozkładające się ciała".


 

2015.01.18

Niedziela

 

Kara śmierci za narkotyki

Indonezja: Brazylia i Holandia odwołały ambasadorów po egzekucjach swoich obywateli

Brazylia i Holandia postanowiły odwołać ambasadorów w Indonezji po egzekucjach swoich obywateli w tym kraju - poinformowano oficjalnie. Brazylijczyk i Holender byli wśród pięciu cudzoziemców, których rozstrzelano po skazaniu ich na karę śmierci za przemyt narkotyków.

- Sześć osób, w tym pięciu cudzoziemców, rozstrzelano tej nocy w indonezyjskich więzieniach - poinformował rzecznik prokuratora generalnego Indonezji. Egzekucji dokonano mimo apeli o ich ułaskawienie.

Urząd prezydenta Brazylii Dilmy Rousseff poinformował, że brazylijski ambasador w Dżakarcie został odwołany na konsultacje oraz, że egzekucja obywatela Brazylii "poważnie zaszkodzi" zaszkodzi stosunkom dwustronnym.

Również Holandia, której Indonezja była niegdyś kolonią, odwołała ambasadora i potępiła egzekucję swojego obywatela. - To była okrutna i nieludzka kara będąca niemożliwym do przyjęcia zaprzeczeniem ludzkiej godności i integralności - powiedział minister spraw zagranicznych Holandii Bert Koenders.

Rzecznik prokuratora generalnego Indonezji Tony Spontana poinformował, że skazani, na których wykonano wyrok śmierci byli obywatelami Brazylii, Malawi, Nigerii, Holandii i Wietnamu. Szóstą skazaną i straconą była indonezyjska kobieta.

Prezydent Indonezji Joko Widodo odrzucił w grudniu ub. r. apele o ich ułaskawienie. Odrzucił też skierowane do niego w ostatnie chwili prośby prezydent Brazylii i rządu Holandii o darowanie życia ich obywatelom. Widodo podkreślił, że nie okaże litości wobec przestępców narkotykowych ponieważ "zrujnowali oni życie tylu ludziom".
[cały artykuł]

~kanadol : nie wiem co powiedziec. Moj syn byl bliski przejscia z marychy i alkoholu w twarde dragi . Wyhamowal w sama pore. Jego osobowosc jest jednak inna. Mielismy droge przez pieklo. Nasi znajomi nie mieli tyle szczescia . Ich syn bierze heroine. Nasze przejscia wydaja sie byc teraz nieco mniejsze w swietle tego co to przechodza. Kto tego nie przeszedl to sobie nie zdaje sprawy. Pieklo na ziemi, kiedy dzieciak gryzie wyciagniete rece rodzicow, kiedy wraca na drugi dzien i przeprasza z lzami w oczach po to tylko zeby nastepnego dnia znow sie uwalic . Pozniej przychodzi wynoszenie z domu , kradzieze.Wiezcie mi , jedna osoba wykonczy psychicznie i rozwali cala rodzine. Zamkniete obledne kolo. I jest tylko jedna brutalna recepta; Musisz WYRZUCIC wlasnego syna - corke na bruk. Musza udezyc sami w dno tego wiru i sa tylko dwa wyjsci . Jedni wyplywaja inni nie.. Bylem i jestem swiadkiem takich tragedii. Wiedzieli co robili wiec nie zal mi ich wcale. Z trudem ale jednak mysle ze za narkotyki nalezy sie CZAPA. Za te miliony zrujnowanych zyc. Nie tylko narkomanow.

~Koszty antyracjonalizmu : W Indonezji żyją realiści i wiedzą jak się może zakończyć rezygnacja ze sprawiedliwej kary. Europa odrzuca racjonalne zasady i terrorystów wysyła na bezpłatne i absurdalne wakacyjne turnusy resocjalizacyjne. Europa popełnia zbiorowe harakiri przez promowanie nieracjonalnych rozwiązań, od akceptacji związków partnerskich przez multikulti aż do śmiercionośnej walki na rzecz klimatu

~BONT : minister spraw zagranicznych Holandii Bert Koenders: "To była okrutna i nieludzka kara będąca niemożliwym do przyjęcia zaprzeczeniem ludzkiej godności i integralności" chłop wygaduje poprawne politycznie bzdury - okrutne i nieludzkie będące niemożliwym do przyjęcia zaprzeczeniem ludzkiej godności i integralności to jest handlowanie narkotykami i wiążące się z tm społeczne i indywidualne skutki prowadzące do degeneracji, upodlenia i wynaturzenia istoty ludzkiej - to jest rak i jego roznosicieli należy tępić ogniem i żelazem.


 

2015.01.17

Sobota

 

Nauki Jezusa w odniesieniu do gospodarki i niektórych spraw społecznych.

Kopiuję ten tekst ze strony PAFERE tak by nie zaginął, a przy okazji i po to by omówić go w świetle fizyki życia.

Rozwój nauki jaką jest ekonomia przypisuje się wielkim myślicielom zajmującym się ludzką działalnością materialną, która z natury rzeczy nakierowana jest na poprawę człowieczego bytu.

Do owych myślicieli, których prace odnoszą się do tego, co obecnie nazywamy ekonomią wolnorynkową, lub po prostu – ekonomią, zalicza się, w kolejności historycznej, wielu filozofów scholastycznych, z żyjącym w XIII wieku świętym Tomaszem z Akwinu na czele, a szczególnie - późnych scholastyków hiszpańskich - „autorów szkoły z Salamanki” z XIV-XVI wieku, a następnie – Adama Smitha, żyjącego w drugiej połowie XVIII wieku i uważanego, szczególnie w świecie anglosaskim, za ojca tej nauki. Kolejno, do rzędu najwybitniejszych ekonomistów należą Frédéric Bastiat, którego działalność twórcza przypadła na połowę XIX wieku, a od tego czasu - cala plejada gwiazd ekonomii: Ludwig von Mises, Friedrich von Hayek, Milton Friedman...

Wszyscy oni niewątpliwie przyczynili się do postępu ludzkości, ułatwiając ludziom korzystanie w swej działalności gospodarczej z osiągnięć ekonomii.

Tymczasem tak naprawdę to już 2000 lat temu nauczanie o najważniejszych zasadach, mających odniesienie do gospodarki, aby ta najlepiej służyła ludziom, mamy do zawdzięczenia Jezusowi i Dekalogowi, na który się Jezus nieraz powołuje.

Co jest bardzo znamienne, wszyscy poprzednio wymienieni myśliciele doszli do wniosków będących w zgodzie z tym nauczaniem i zakazami Dekalogu w zakresie dotyczącym gospodarki.

Niestety, współcześni ekonomiści i prawodawcy stanowiący prawa dotyczące polityki gospodarczej nie czerpią ze zdroju nauk Jezusa Chrystusa i z osiągnięć uczonych, którzy ważność i prawdę tych nauk potwierdzili w działaniu i efektach społecznych gospodarki wolnorynkowej. Wręcz przeciwnie, wiele ze stanowionych praw kłóci się z tymi naukami, a więc i ze zgodnymi z nimi zasadami gospodarki wolnorynkowej. Nic dziwnego, że efekty stosowania takich praw stanowionych okazują się być gospodarczo i społecznie szkodliwe, a więc często odwrotne od zamierzonych.

Przypomnijmy więc wspomniane, odnoszące się do spraw gospodarczych, nauczania Chrystusa. Przedstawiał On je często w formie Przypowieści, na ogół co prawda o kilku wątkach znaczeniowych.

Po tekście każdej Przypowieści znajduje się jej omówienie, dokonane przez Jana Bodakowskiego, w odniesieniu do wątku gospodarczego, a czasem i społecznego, i do czasów współczesnych,

Jan Michał Małek

* * *

Przypowieść o przewrotnych rolnikach (Mk 12: 1-9)

I zaczął im mówić w przypowieściach: «Pewien człowiek założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał tłocznię i zbudował wieżę. W końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. W odpowiedniej porze posłał do rolników sługę, by odebrał od nich część należną z plonów winnicy. Ci chwycili go, obili i odesłali z niczym. Wtedy posłał do nich drugiego sługę; lecz i tego zranili w głowę i znieważyli. Posłał jeszcze jednego, tego zabili. I posłał wielu innych, z których jednych obili, drugich pozabijali. Miał jeszcze jednego, ukochanego syna. Posłał go jako ostatniego do nich, bo sobie mówił: "Uszanują mojego syna". Lecz owi rolnicy mówili nawzajem do siebie: "To jest dziedzic. Chodźcie, zabijmy go, a dziedzictwo będzie nasze". I chwyciwszy, zabili go i wyrzucili z winnicy. Cóż uczyni właściciel winnicy? Przyjdzie i wytraci rolników, a winnicę odda innym.

W przypowieści tej odnaleźć można wskazówki co do tego jak powinny wyglądać zakorzenione w moralności relacje gospodarcze. Jezus ukazuje tu historię ówczesnych socjalistów i komunistów, w postaci przewrotnych rolników, którzy na drodze rewolucji „uspołecznili” winnicę, zabijając (w imię sprawiedliwości społecznej?) uczciwych pracowników i syna właściciela. Właściciel winnicy przywracając sprawiedliwość zabił rewolucjonistów. Tym samym Jezus jednoznacznie uznał nienaruszalność własności prywatnej, niemoralność „uspołecznienia” przedsiębiorstw i potrzebę zdławienia rewolucji siłą.
Jednoznaczna postawa Jezusa w stosunku do zamachowców na cudzą własność stała się jedną z przyczyn, dla której faryzeusze prześladowali i zabili Jezusa, a do dziś ich socjalistyczni odpowiednicy walczą z Jego nauką.

Przypowieść o talentach ( Mt 25: 14-30)

Podobnie też [jest] jak z pewnym człowiekiem, który mając się udać w podróż, przywołał swoje sługi i przekazał im swój majątek. Jednemu dał pięć talentów, drugiemu dwa, trzeciemu jeden, każdemu według jego zdolności, i odjechał. Zaraz ten, który otrzymał pięć talentów, poszedł, puścił je w obrót i zyskał drugie pięć. Tak samo i ten, który dwa otrzymał; on również zyskał drugie dwa. Ten zaś, który otrzymał jeden, poszedł i rozkopawszy ziemię, ukrył pieniądze swego pana. Po dłuższym czasie powrócił pan owych sług i zaczął rozliczać się z nimi. Wówczas przyszedł ten, który otrzymał pięć talentów. Przyniósł drugie pięć i rzekł: "Panie, przekazałeś mi pięć talentów, oto drugie pięć talentów zyskałem". Rzekł mu pan: "Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!" Przyszedł również i ten, który otrzymał dwa talenty, mówiąc: "Panie, przekazałeś mi dwa talenty, oto drugie dwa talenty zyskałem". Rzekł mu pan: "Dobrze, sługo dobry i wierny! Byłeś wierny w rzeczach niewielu, nad wieloma cię postawię: wejdź do radości twego pana!" Przyszedł i ten, który otrzymał jeden talent, i rzekł: "Panie, wiedziałem, żeś jest człowiek twardy: chcesz żąć tam, gdzie nie posiałeś, i zbierać tam, gdzieś nie rozsypał. Bojąc się więc, poszedłem i ukryłem twój talent w ziemi. Oto masz swoją własność!" Odrzekł mu pan jego: "Sługo zły i gnuśny! Wiedziałeś, że chcę żąć tam, gdzie nie posiałem, i zbierać tam, gdziem nie rozsypał. Powinieneś więc był oddać moje pieniądze bankierom, a ja po powrocie byłbym z zyskiem odebrał swoją własność. Dlatego odbierzcie mu ten talent, a dajcie temu, który ma dziesięć talentów. Każdemu bowiem, kto ma, będzie dodane, tak że nadmiar mieć będzie. Temu zaś, kto nie ma, zabiorą nawet to, co ma. A sługę nieużytecznego wyrzućcie na zewnątrz - w ciemności! Tam będzie płacz i zgrzytanie zębów".

W jednym z wątków powyższej przypowieści znajdujemy pochwałę inwestowania. Kto nie stara się być gospodarnym inwestując, obracając kapitałem i pomnażając majątek, choćby tylko drogą pobierania odsetek od pożyczonego bankierom kapitału, lecz bezproduktywnie go przetrzymuje, ten grzeszy i zostanie surowo ukarany. Kapitalista pomnażający majątek i tworzący bogactwo będzie nagrodzony. Innym wątkiem Przypowieści jest potwierdzenie faktu, że różni ludzie obdarzani są różnymi zdolnościami przez swego Stwórcę i dlatego nie mogą być między sobą równi, a próby wyrównywania tej natury rzeczy są z góry skazane na niepowodzenie.

Przypowieść o siewcy (Mk 4: 14-20)

Znowu zaczął nauczać nad jeziorem i bardzo wielki tłum ludzi zebrał się przy Nim. Dlatego wszedł do łodzi i usiadł w niej [pozostając] na jeziorze, a cały lud stał na brzegu jeziora. Uczył ich wiele w przypowieściach i mówił im w swojej nauce:
«Słuchajcie: Oto siewca wyszedł siać. A gdy siał, jedno padło na drogę; i przyleciały ptaki, i wydziobały je. Inne padło na miejsce skaliste, gdzie nie miało wiele ziemi, i wnet wzeszło, bo nie było głęboko w glebie. Lecz po wschodzie słońca przypaliło się i nie mając korzenia, uschło. Inne znów padło między ciernie, a ciernie wybujały i zagłuszyły je, tak że nie wydało owocu. Inne w końcu padły na ziemię żyzną, wzeszły, wyrosły i wydały plon: trzydziestokrotny, sześćdziesięciokrotny i stokrotny». I dodał «Kto ma uszy do słuchania, niechaj słucha!».

W powyższej Przypowieści Jezus nauczał, w odniesieniu do gospodarki, że inwestycje raz generują straty a raz zyski, co nie wymaga jakiejkolwiek interwencji państwa. Zysków można spodziewać się gdy inwestycje padną na żyzną glebę potrzeb konsumentów. W Przypowieści tej odnaleźć też można akceptację nierówności majątkowych, jako wynikających z natury udanych i nieudanych inwestycji.

Przypowieść o synu marnotrawnym (Łk 15: 11-32)

Powiedział też: «Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: "Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada". Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek. Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu5 i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca. A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: "Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem". Lecz ojciec rzekł do swoich sług: "Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi! Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się". I zaczęli się bawić.
Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: "Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego". Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: "Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę". Lecz on mu odpowiedział: "Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął, a odnalazł się"».

Jednym z przesłań powyższej Przypowieści Jezusa jest wskazanie na prawo właściciela do swobodnego dysponowania swym majątkiem, choćby i wtedy, gdy wielu ludziom może się to wydawać niesprawiedliwe.

Przypowieść o słudze wiernym i niewiernym (Łk 12: 41-48)

Wtedy Piotr zapytał: «Panie, czy do nas mówisz tę przypowieść, czy też do wszystkich?» Pan odpowiedział: «Któż jest owym rządcą wiernym i roztropnym, którego pan ustanowi nad swoją służbą, żeby na czas rozdawał jej żywność? Szczęśliwy ten sługa, którego pan powróciwszy zastanie przy tej czynności. Prawdziwie powiadam wam: Postawi go nad całym swoim mieniem. Lecz jeśli sługa ów powie sobie w duszy: Mój pan ociąga się z powrotem, i zacznie bić sługi i służące, a przy tym jeść, pić i upijać się, to nadejdzie pan tego sługi w dniu, kiedy się nie spodziewa, i o godzinie, której nie zna; każe go ćwiartować i z niewiernymi wyznaczy mu miejsce. Sługa, który zna wolę swego pana, a nic nie przygotował i nie uczynił zgodnie z jego wolą, otrzyma wielką chłostę. Ten zaś, który nie zna jego woli i uczynił coś godnego kary, otrzyma małą chłostę. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie; a komu wiele zlecono, tym więcej od niego żądać będą.

W przypowieści tej zawarta jest pochwała i potrzeba wyznaczenia nagrody dla uczciwego pracownika w pełni zaangażowanego w swej pracy na rzecz pracodawcy, a wyznaczona surowa kara dla pracownika świadomie niespełniającego swych obowiązków wobec niego. Im wyższa pozycja pracownika w służbie zarządzania cudzym mieniem, tym więcej będzie się od niego wymagać, a i kara dla niego będzie wyższa w przypadku niewywiązania się ze swoich obowiązków. Stąd osoby, którym społeczeństwo odpłatnie powierza pełnienie funkcji zaufania publicznego, niech oczekują surowej kary jeśli zaufania tego nadużyją.

Przypowieść o pannach roztropnych (Mt 25: 1-13)

Wtedy podobne będzie królestwo niebieskie do dziesięciu panien, które wzięły swoje lampy i wyszły na spotkanie pana młodego. Pięć z nich było nierozsądnych, a pięć roztropnych. Nierozsądne wzięły lampy, ale nie wzięły z sobą oliwy. Roztropne zaś razem z lampami zabrały również oliwę w naczyniach. Gdy się pan młody opóźniał, zmorzone snem wszystkie zasnęły. Lecz o północy rozległo się wołanie: "Pan młody idzie, wyjdźcie mu na spotkanie!" Wtedy powstały wszystkie owe panny i opatrzyły swe lampy. A nierozsądne rzekły do roztropnych: "Użyczcie nam swej oliwy, bo nasze lampy gasną". Odpowiedziały roztropne: "Mogłoby i nam, i wam nie wystarczyć. Idźcie raczej do sprzedających i kupcie sobie!" Gdy one szły kupić, nadszedł pan młody. Te, które były gotowe, weszły z nim na ucztę weselną, i drzwi zamknięto. W końcu nadchodzą i pozostałe panny, prosząc: "Panie, panie, otwórz nam!" Lecz on odpowiedział: "Zaprawdę, powiadam wam, nie znam was". Czuwajcie więc, bo nie znacie dnia ani godziny.

Przypowieść o pannach roztropnych jest krytyką (socjalistycznych) koncepcji nie ponoszenia konsekwencji własnej nieodpowiedzialności. Koncepcji urzeczywistnianej dziś (kosztownie i nieskutecznie) przez politykę społeczną państwa opiekuńczego. Ludzie według Jezusa mają sami dbać o siebie, sami muszą ponosić bolesne konsekwencje swoich nieodpowiedzialnych czynów, lub braku roztropności.

Przypowieść o robotnikach w winnicy (Mt 20: 1-16)

Albowiem królestwo niebieskie podobne jest do gospodarza, który wyszedł wczesnym rankiem, aby nająć robotników do swej winnicy. Umówił się z robotnikami o denara za dzień i posłał ich do winnicy. Gdy wyszedł około godziny trzeciej, zobaczył innych, stojących na rynku bezczynnie, i rzekł do nich: "Idźcie i wy do mojej winnicy, a co będzie słuszne, dam wam". Oni poszli. Wyszedłszy ponownie około godziny szóstej i dziewiątej, tak samo uczynił. Gdy wyszedł około godziny jedenastej, spotkał innych stojących i zapytał ich: "Czemu tu stoicie cały dzień bezczynnie?" Odpowiedzieli mu: "Bo nas nikt nie najął". Rzekł im: "Idźcie i wy do winnicy!" A gdy nadszedł wieczór, rzekł właściciel winnicy do swego rządcy: "Zwołaj robotników i wypłać im należność, począwszy od ostatnich aż do pierwszych!" Przyszli najęci około jedenastej godziny i otrzymali po denarze. Gdy więc przyszli pierwsi, myśleli, że więcej dostaną; lecz i oni otrzymali po denarze. Wziąwszy go, szemrali przeciw gospodarzowi, mówiąc: "Ci ostatni jedną godzinę pracowali, a zrównałeś ich z nami, którzyśmy znosili ciężar dnia i spiekoty". Na to odrzekł jednemu z nich: "Przyjacielu, nie czynię ci krzywdy; czy nie o denara umówiłeś się ze mną? Weź, co twoje i odejdź! Chcę też i temu ostatniemu dać tak samo jak tobie. Czy mi nie wolno uczynić ze swoim, co chcę? Czy na to złym okiem patrzysz, że ja jestem dobry?" Tak ostatni będą pierwszymi, a pierwsi ostatnimi».

W przypowieści o robotnikach w winnicy Jezus popiera swobodę umów, odrzucając idee przymusowych układów zbiorowych i wyznaczonej przepisami równej płacy za tę samą pracę. Każdy właściciel ma prawo swobodnie dysponować swoją własnością,. Podobnie i właściciel przedsiębiorstwa ma prawo swobodnie dysponować majątkiem firmy i płacić pracownikom różne stawki. Nauczanie zawarte w tej Przypowieści powinien znać każdy, kto uważa się za chrześcijanina. Zwłaszcza pracownicy, członkowie związków zawodowych powinni poznać tę przypowieść choćby po to, aby nie patrzeć „złym okiem” na to, że ktoś inny dostaje wyższe wynagrodzenie. (Kłania się tu Przykazanie X).

Jezus jest za likwidowaniem nierentownych podmiotów gospodarczych (Mt 3: 10) Jezus dopuszcza możliwość bankructwa tych podmiotów gospodarczych, które nie zyskały uznania konsumentów (Mt 3: 10)

Już siekiera do korzenia drzew jest przyłożona. Każde więc drzewo, które nie wydaje dobrego owocu, będzie wycięte i w ogień wrzucone.

Jezus daje wyraźnie do zrozumienia, że bankructwo jest czymś naturalnym w gospodarce i nie wzywa On do ratowania bezowocnych przedsięwzięć za wszelką cenę, co współcześnie przejawia się zwykle w postaci rządowego interwencjonizmu na koszt wszystkich podatników.

Fiskalizm narzędziem walki z Jezusem (Mr 12: 13-17)

Posłali natomiast do Niego kilku faryzeuszów i zwolenników Heroda, którzy mieli pochwycić Go w mowie. Ci przyszli i rzekli do Niego: «Nauczycielu, wiemy, że jesteś prawdomówny i na nikim Ci nie zależy. Bo nie oglądasz się na osobę ludzką, lecz drogi Bożej w prawdzie nauczasz. Czy wolno płacić podatek Cezarowi, czy nie? Mamy płacić czy nie płacić?» Lecz On poznał ich obłudę i rzekł do nich: «Czemu Mnie wystawiacie na próbę? Przynieście Mi denara, chcę zobaczyć». Przynieśli, a On ich zapytał: «Czyj jest ten obraz i napis?» Odpowiedzieli Mu: «Cezara». Wówczas Jezus rzekł do nich: «Oddajcie więc Cezarowi to, co należy do Cezara, a Bogu to, co należy do Boga». I byli pełni podziwu dla Niego.

Faryzeusze chcieli wykorzystać fiskalizm państwa by zaszkodzić Jezusowi. Jezus głosił, że podatki mamy płacić tym którym się należą, co oznacza, iż są tacy, którzy żądają nienależnych sobie podatków, których płacić nie musimy. Np. przysłowiowy Kowalski nie ma obowiązku płacenia haraczu gangsterowi w zamian za tzw. ochronę, o którą nie prosił, a Polak nie ma obowiązku płacenia podatku na utrzymanie brukselskiej biurokracji.
Jezus postrzegał podatki też jako instrument represji wobec niektórych ludzi:

Gdy przyszli do Kafarnaum, przystąpili do Piotra poborcy dwudrachmy z zapytaniem: «Wasz Nauczyciel nie płaci dwudrachmy?» Odpowiedział: «Owszem». Gdy wszedł do domu, Jezus uprzedził go, mówiąc: «Szymonie, jak ci się zdaje? Od kogo królowie ziemscy pobierają daniny lub podatki? Od synów swoich czy od obcych?» Gdy powiedział: «Od obcych», Jezus mu rzekł: «A zatem synowie są wolni. żebyśmy jednak nie dali im powodu do zgorszenia, idź nad jezioro i zarzuć wędkę! Weź pierwszą rybę, którą wyciągniesz, i otwórz jej pyszczek: znajdziesz statera (moneta srebrna) . Weź go i daj im za Mnie i za siebie!»

---------------------------------------------------------------------------

Związane z powyższymi inne uwagi i ważne wnioski z Nowego Testamentu

Wrażliwość społeczna (J 12: 11)

Na sześć dni przed Paschą Jezus przybył do Betanii, gdzie mieszkał Łazarz, którego Jezus wskrzesił z martwych. Urządzono tam dla Niego ucztę. Marta posługiwała, a Łazarz był jednym z zasiadających z Nim przy stole. Maria zaś wzięła funtszlachetnego i drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi nogi, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku. Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z uczniów Jego, ten, który miał Go wydać: «Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim?» Powiedział zaś to nie dlatego, jakoby dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem, i mając trzos wykradał to, co składano. Na to Jezus powiedział: «Zostaw ją! Przechowała to, aby [Mnie namaścić] na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, ale Mnie nie zawsze macie». Wielki tłum Żydów dowiedział się, że tam jest; a przybyli nie tylko ze względu na Jezusa, ale także by ujrzeć Łazarza, którego wskrzesił z martwych. Arcykapłani zatem postanowili stracić również Łazarza, gdyż wielu z jego powodu odłączyło się od Żydów i uwierzyło w Jezusa.

Jak z powyższego wynika Judasz wykazywał niezwykle lewicową wrażliwość społeczną wypominając Marii siostrze Łazarza, że namaściła stopy Jezusa drogim olejkiem, zamiast sprzedać olejek, a dochód przeznaczyć na potrzeby ubogich. Co charakterystyczne kasę apostołów trzymał właśnie Judasz co pozwalało mu systematycznie okradać Jezusa i jego uczniów.

Czy ci spośród rządzących współczesnymi państwami, którzy, jakoby w trosce o ubogich i potrzebujących zajmują się redystrybucją środków pod przymusem zabranych obywatelom (czyli zagrabionych im w majestacie ustanowionego, przez będących u władzy socjalistycznych wrażliwców, prawa), nie wykazują obłudy podobnej do tej jaką przejawiał Judasz jako zarządca kasy, z której wykradał pieniądze? Oni również wyciągają z kasy państwowej cudze pieniądze również dla siebie.

Kto nie chce pracować niech też nie je (2 Tes 3,10)

Czołowy apostoł Chrystusa w swym liście do Tesaloniczan pisze: ”Kto nie chce pracować, niech też nie je”. Wniosek z tego, że bezrobotni, nie chcący podjąć pracy nie zasługują na pomoc innych ludzi, aby mieli co jeść. Pojęcie bezrobocia w ogóle w Piśmie Świętym nie występuje. Słowo to powstało stosunkowo niedawno na potrzeby państwa opiekuńczego i, zgodnie z jego terminologią, odnosić się ma do ludzi, którzy – jak to się twierdzi - nie mogą znaleźć pracy. Tymczasem w systemie gospodarki wolnorynkowej, w przeciwieństwie do systemu socjalistycznego, użytecznej pracy do wykonania wokół nas nigdy nie brakuje, z tej prostej przyczyny, że potrzeby ludzkie są nieograniczone, a ich zaspokajanie wymaga wkładu pracy w przetwarzanie i udostępnianie człowiekowi zasobów naturalnych. Gdy ktoś, w warunkach gospodarki wolnorynkowej, mówi o niemożności znalezienia pracy, to najczęściej ma on na myśli znalezienie pracy, która przynosiłaby mu pożądane przez niego zarobki za odpowiadający mu rodzaj pracy. Zasiłki dla bezrobotnych nieraz stanowią nagrodę za lenistwo i nieróbstwo, co oczywiście jest gospodarczo szkodliwe i sprzyja szerzeniu się biedy. Zasiłki te bywają rodzajem inwestycji w bezrobocie.

* * *

Z powyższych nauk zawartych w Ewangeliach bardzo jasno wynika, że model wolnorynkowy, oparty na poszanowaniu ludzkiej pracy i jej owoców w postaci własności prywatnej i związanej z nią wolności indywidualnej, jest zastosowaniem tych nauk, oraz wniosków z nich płynących, do gospodarki i organizacji społeczeństwa. Dla każdego chrześcijanina powinna to być prawda oczywista.

Jan Bodakowski


 

2015.01.12

Poniedziałek

 

Białe krwinki

W notatniku staram się nie pisać o sprawach bieżących. Ale ta jednak spowodowała, że pomyślałem sobie iż warto by było opisać jak fizyk życia powinien analizować sprawy bieżące.

A więc kilka dni temu dwóch islamskich terorystów zastrzeliło w redakcji tygodnika satyrycznego 12 jego pracowników. Tygodnik ten drwił sobie zarówno z machometan jak i Chrześcijan, publikujac obrażające ich rysunki i teksty - np. Papież unoszący komunię de facto unosił prezerwatywę. W gruncie rzeczy to "satyrycy" wcale nie zarabiali na inteligentnym drwieniu z przywar ludzkich, lecz po prostu zwykłym obrażaniu. Zamachowcy zbiegli, francuskiej policji udało się ich dopaść, otoczyć i zabić. Przez polski internet przelała się fala antyarabizmu, większość komentarzy dotyczyła tego, że super się stało, iż zginęli i że w ogóle to tych Arabusów należałoby z Europy wywalić. Nikt nie pisał o innych Arabach, którzy ciężko pracują. Sam wiem, że najtańszymi i najdłużej pracującymi sklepami we Francji, a i w Norwegii też, są te "U Araba".

Kupa Francuzów manifestowała z tabliczkami "Je suis Charlie" co miało symbolizować, że opowiadają się po stronie tygodnika satyrycznego (Charlie Hebdo). Natomiast inetligencją popisał się nasz uuroposeł Janusz Korwin-Mikke, który na swej tabliczce miał napis "I am not Charlie, I am for death penalty". Tym krótkim zdaniem dał do zrozumienia, że nie pochwala tego co robił tygodznik, ale uważa, że za tego typu przestępstwa należy się kara śmierci. Lewactwo z mainstreamowych mediów go obśmiało, ale intenauci stanęli za nim murem.

Sporo internautów też nie było zachwyconych "dziełami" Charlie pisząc, że obok była nie chroniona redakcja "Le Figaro", w której nic się nie stało. W gruncie rzeczy to redakcja "grabiła" sobie już od dawna.

Jakiś internauta zauważył jak to było w rzeczywistości z tą wolnością słowa:

~stado baranów do LEGION: "Kilka lat temu syn ówczesnego prezydenta Francji Nicolasa Sarkozy'ego ożenił się z Jessicą Sebaoun-Darty, dziedziczką wielkiej fortuny, która pochodzi z żydowskiej rodziny. Maurice Sinet, satyryk piszący i rysujący w "Charlie Hebdo" pod pseudonimem artystycznym "Siné", komentował, że syn Sarkozy'ego wkrótce przejdzie na judaizm. "Ten młody człowiek daleko zajdzie w życiu!" - kończył swój artykuł.

Kiedy pojawiły się protesty, że wypowiedź miała charakter antysemicki - tak twierdził m.in. wybitny filozof Bernard-Henry Lévy, ówczesny redaktor "Charlie Hebdo" Philippe Val zażądał od satyryka, żeby publicznie przeprosił. "Prędzej odetnę sobie jaja" - odpowiedział "Siné". I został wyrzucony z "Charlie Hebdo".

A więc można w najbardziej wulgarny sposób pastwić się nad Mahometem, ale nie wypada żartować z syna Prezydenta Republiki.

[więcej]

Jak zatem widać są równi i równiejsi. Z drugiej strony zauważmy, że Sinet dzięki niegroźnemu zadrwieniu z Żydów stracił pracę ale za to uratował życie.

Świetny komentarz o tych wydarzeniach zamieścił bloger MatkaKurka:
[...]
Zacznijmy od przedstawienia faktów. Dwóch obywateli Francji zabiło 12 obywateli Francji, tak powinien brzmieć komunikat prasowy we wszystkich poprawnie politycznych mediach, zwłaszcza lewicowych. Tymczasem nagle została odkryta Ameryka, że mordercami nie byli Francuzi, tylko któreś tam pokolenie emigrantów, potem się okazało, że świat nie składa się z jednej płci i uniwersalnego pakietu jedynie słusznych poglądów, ale istnieją na świecie odrębne religie, kultury, cywilizacje. I tym sposobem dwóch Francuzów stało się fanatycznymi islamistami, pokoleniem emigrantów, którzy trafili albo urodzili się we Francji. Z kolei wśród ofiar przez dłuższy czas byli tylko Francuzi, aż tu nagle zastrzelony policjant został zidentyfikowany jako arabski muzułmanin z francuskim paszportem.
[...]
[Cały artykuł]

No dobrze, ale wrócmy do fizyka życia - jak on powinien przeanalizować to wydarzenie?

Ano w kategoriach modelu żywe walczy, w której walczą dwie populacje. Przy czym natura pokazuje, że gdy obie populacje są mnie więcej tak samo silne wygrywa ta, która dysponuje osobnikami, którzy są gotowi poświęcić swe życie dla sukcesu swej populacji. I muzułmanie mają takich, ich ideologia ma w sobie elementy dydaktyczne, które tego typu osobników mają przygotować. Każdy z nas jest obiektem - populacją miliardów komórek, a pewna ich grupa, zwana leukocytami lub białymi krwinkami, jest gotowa poświęcić się "bez namysłu" by nas chronić. Muzułmanie też mają swoich kamikadze, my nie. Oni mają też o wiele większą rozrodczość...

Oni są w fazie Pionierów Cyklu Glubba my w fazie Schyłku.


 

2015.01.09

Piątek

 

Władza w oczach lekarza

Do moich pacjentów, znajomych i przyjaciół!

Postanowiłam napisać list z prośbą o przesłanie go dalej jak najliczniejszej grupie ludzi. 3 stycznia po dzienniku widziałam rozmowę z politykami na temat sytuacji jako zaistniała w POZ. Prowadząca wielokrotnie mówiła, że nie rozumie postępowania Porozumienia Zielonogórskiego. Cała sprawa została sprowadzona do nadmiernych żądań finansowych , braku odpowiedzialności i krzywdzenia pacjentów.

Jak pewnie wszyscy zauważyli do tej rozmowy nie został zaproszony nikt ze strony lekarzy, a o tym czego chcą lekarze wypowiadał się autorytatywnym głosem przedstawiciel PO.

Przekłamania i oszczerstwa są poważne i poważne jest to o co walczy Porozumienie Zielonogórskie.

Bardzo poważnym problemem POZ (myślę, ze nie tylko) są starzejący się lekarze. W województwie opolskim średnia wieku lekarza pracującego w POZ przekroczyła 57 lat. Gdyby w tej chwili z systemu odeszli emeryci to system by się zawalił. Młodych kształcących się lekarzy jest niewielu.

Ja miesięcznie przyjmuję ponad 1200 pacjentów. Średnio 50-70 osób dziennie. Zdarzają się dni gdzie tych pacjentów przyjmuję i 100. Każdego roku dochodzi nowa praca. Część jest widoczna dla wszystkich bo większą część czasu patrzę w monitor i stukam w klawiaturę. Dużej części państwo nie widzicie. Skraca się czas poświęcony na kontakt z pacjentem a wydłuża czas biurokratyczny. Lekarze i tak nie są w stanie prowadzić kartotek w sposób zgodny z przepisami i bezpieczny dla siebie, bo starają się wypełnić swoje podstawowe zadanie leczenia pacjentów. W nowej umowie jest kilka niemożliwych do przyjęcia zadań. Jest ona skierowana przeciwko pacjentom i stawia pacjentów i lekarzy naprzeciwko siebie. Tylko razem jesteśmy w stanie zawalczyć o wspólne dobro.

Po pobieżnej lekturze nasuwają mi się liczne uwagi. Pierwsza sprawa - pakiet kolejkowy. Wszystkiego nie wiem, ale to do czego doszłam jest bulwersujące. Lekarz endokrynolog jak wszyscy wiedzą leczy najczęściej choroby tarczycy. W nowej umowie to lekarz POZ będzie zobowiązany do leczenia niedoczynności tarczycy. Wszyscy państwo, którzy jesteście pod kontrolą poradni endokrynologicznej, teraz wrócicie do POZ. Lekarz nie będzie mógł państwa skierować do specjalisty. Rozwiązany problem kolejki u endokrynologa? Ma pan minister sukces? Łagodny przerost gruczołu krokowego też w gestii lekarza POZ. Zniknie kolejka do urologa? Takich jednostek chorobowych wrzuconych do POZ jest więcej.

Na wykonanie tych zadań lekarz POZ nie dostaje żadnych dodatkowych pieniędzy, a minister może zaoszczędzić na wykupieniu tych wizyt u specjalistów. Tyle że specjaliści mieli wykupioną konkretną ilość wizyt a my nie mamy limitu. Przyjąć należy wszystkich pacjentów. Niestety nie potrafię już w sposób bezpieczny dla pacjentów przyjmować większej ilości ludzi. Liczni moi koledzy mają już przyjmowanie na godzinę. Pacjent endokrynologiczny na kontrolnej wizycie będzie musiał zająć 30 minut tak jak u specjalisty. Już ostatnio pojawiły się kłopoty gdzie niegdzie z dostaniem się do lekarza w dniu rejestracji. Niestety teraz obejmie to już wszystkie praktyki.

Co zrobić z pacjentami potrzebującymi zwolnienie do pracy. Z nagłymi zachorowaniami. Ludźmi z wymiotami, biegunkami, bólami, gorączkami. Nie potrafię w sposób uczciwy w stosunku do pacjenta przyjąć na siebie nieskończonej ilości zadań i przejąć pacjentów moich kolegów specjalistów tylko po to by minister miał wyborczy sukces.

Kolejna sprawa - umowa. Umowa ma być bezterminowa. Tą umowę może zmieniać aneksem NFZ bez jakiejkolwiek konsultacji. Ja tylko mogę ją wypowiedzieć. Będzie można do POZ wrzucać wszystko co się nie zmieści gdzie indziej. My staniemy się pierwszą twarzą NFZ w opozycji do pacjenta. Sami już niewydolni będziemy tak jak teraz dostawać nowe zadania i nasza niemożność wykonania zadań będzie uderzała w pacjentów.

Kolejna sprawa - skierowania do okulisty i dermatologa. Okulistycznie leczymy zapalenia spojówek i powtarzamy zalecone przez okulistę leki. Po co wypisywać skierowania do okulisty na dobranie okularów? Ja i tak nie mogę nic w tej dziedzinie zrobić. To jest i Wasz i nasz czas. Żeby pójść z dzieckiem po korektę szkieł będziecie musieli zarejestrować się wpierw do POZ po skierowanie. Kolejny dzień u lekarza w kolejce. Podobnie u dermatologa. Do dermatologa zawsze szło się bez skierowania. Była to najskuteczniejsza metoda wczesnego leczenia chorób wenerycznych. Teraz najpierw do mnie a później dalej.

Kolejna rzecz - pakiet onkologiczny. To już jest grubsza sprawa. W mojej praktyce mam w ciągu roku od 7-10 wykrytych pierwszorazowych zachorowań na nowotwór. Z tego 1-3 pacjentów to tacy, którzy nigdy nie byli wcześniej u lekarza i przychodzą w stanie zaawansowanym. Wielokrotnie tych kieruję od razu do szpitala bo są w złym stanie i wymagają natychmiastowego leczenia. Oni też zawsze byli przyjęci od razu, najczęściej na internę. Kilka pacjentek to pacjentki z nowotworami piersi i narządów rodnych. Tutaj swoją rolę jak dotąd widzę na wpajaniu pacjentkom konieczności wizyt u ginekologa i namawianiu na badanie piersi. System działa. Zostaje więc kilku pacjentów z pozostałymi nowotworami. Skupię się na nowotworach jelita grubego. Przez kilka lat funkcjonowało przesiewowe badanie kolonoskopowe i to dawało rezultaty. Za rządów ministra Arłukowicza to zostało zaniechane, albo mocno okrojone. Fakt, ze moi pacjenci nie mają do tych badań dostępu. Pozostaje planowana kolonoskopia. Większość placówek ma wykupione przez NFZ to badanie bez znieczulenia.

Bardzo bym chciała zobaczyć twarz ministra po wykonaniu tego badania bez znieczulenia. Jeżeli rak jelita grubego daje jednoznaczne objawy to często jest już za późno na pełne wyleczenie. Jest to więc wyjątkowy wyścig z czasem. Jakie są wczesne objawy raka jelita grubego? Mogą być pojawiające się biegunki, mogą być zaparcia, może być krew w kale, mogą być pobolewania, może być utrata wagi. Dotąd dawałam skierowanie na kolonoskopię. U większości pacjentów były polipy, które lekarze od razu usuwali. Wszyscy Ci pacjenci to potencjalni chorzy na raka. Radość z wyleczenia i uniknięcia tragedii. Teraz spośród tych pacjentów mam wybrać lepszych i dać im zieloną książeczkę. Wszystkim nie mogę. Jeżeli nie dam komuś u kogo, w trakcie stania w jeszcze dłuższej kolejce, rozwinie się rak to pacjent będzie miał żal do mnie a nie do ministra, a ja będę musiała z tym żyć.

Dlaczego nie mogę dać wszystkim? Bo muszę mieć trafienia! Trafienia to jest określenie ministra na pacjenta z chorobą nowotworową. Wydam 30 książeczek Pacjent przejdzie diagnostykę i teraz oceni moją pracę urzędnik. Jeżeli będę miała 0-1 trafienia to zostanę skierowana na karne szkolenie a za wykonaną pracę mi nie zapłacą. Czyli badając w kierunku choroby nowotworowej 30 pacjentów nie znajdę u nikogo rozwiniętego raka to będę ukarana szkoleniem i finansowo. Teraz badam nawet stu ludzi, żeby wykryć u jednego raka. Moja sytuacja się poprawi jeżeli będę miała 2 trafienia dostanę wtedy 20 złotych i nie będę karana upokarzającym szkoleniem. Ta kwota rośnie i przy stosunku jedno trafienie na pięć sięga ponad 100 złotych. Cały czas cytuję umowę! Staniemy więc z pacjentem po przeciwległej stronie - on będzie się cieszył, że nie ma raka, ja będę miała poważny problem. Będę więc unikała zielonych książeczek jak ognia, albo wydam je wszystkim. Jeżeli nie wydam to minister wygrał, bo lekarze są źli i nie chcą pracować, jak wydam to nie wytrzymam finansowo (bo za tą diagnostykę zapłacę z puli POZ) i dołożę do pracy kolejne wypisywanie książeczek, sprawozdań. Wydłuży się więc kolejka pacjentów u mnie. Wąskie gardło w postaci zbyt małej ilości zakontraktowanych kolonoskopii pozostaje. Tyle, ze teraz za to odpowiadam ja nie minister.

Kolejna sprawa to EWUŚ. Jak państwo wiecie musimy sprawdzać EWUŚ czyli czynne ubezpieczenie pacjenta. Dwa razy w tygodniu trafia się pacjent, który EWUŚ wyświetla w kolorze czerwonym – pacjent nieubezpieczony. W większości są to pacjenci, którzy mają ubezpieczenie i faktem, że świecą na czerwono są oburzeni. Teraz pacjent wypisuje oświadczenie, że jest ubezpieczony i my przyjmujemy takiego pacjenta nieodpłatnie. NFZ płaci za takiego pacjenta. Teraz NFZ przestaje płacić za pacjentów świecących na czerwono (w mojej praktyce 11%). Czyli jak pacjent świeci na czerwono i wypisze nam oświadczenie, to za jego leczenie i wizytę nie zapłaci nikt. Pieniądze zostają w funduszu. Kolejna oszczędność ministra. Takich pułapek jest więcej a list i tak zrobił się długi. Jest to jednak nasza wspólna sprawa - pacjentów i lekarzy.

W tym roku mija 30 lat mojej pracy i zawsze byłam po stronie pacjenta, bo sama też jestem pacjentką i to z wiekiem coraz częściej i boleśniej. Ministrowie się zmieniają, a ja od 30 lat o 8.00 wołam "Proszę" (teraz parę minut później bo ładuje się komputer). Tej pracy nie chcą wykonywać młodzi lekarze i jak nic się nie zmieni, to po pięciu latach nastąpi poważny kryzys w służbie zdrowia na poziomie POZ. Wtedy obecny minister będzie już miał inną posadę równie prestiżową i pozbawioną osobistej odpowiedzialności jak teraz, ale my zostaniemy na dole, pacjenci i lekarze.

Dlaczego inni podpisali? My nie podpisaliśmy, i jakie mamy kłopoty, a strach pomyśleć co nas czeka. Straszą nas przez telefon, jeżdżą do prywatnych domów. Ruszyły zmasowane kontrole. Nagonka bezpardonowa w mediach. Kłamstwa, półprawdy, wyrwane z kontekstu słowa. Ja się boję bardzo i nie dziwie się, że inni też się boją. Tylko zwarta grupa może się przeciwstawić. Jeżeli my przegramy to tak naprawdę przegrają pacjenci.

Z poważaniem

Lekarz rodzinny z 30 letnim stażem w jednej placówce.

Jeszcze raz proszę o rozesłanie tego listu swoim znajomym, bo jest to jedyna forma wyjaśnienia stanowiska lekarzy rodzinnych.


 

2015.01.08

Czwartek

 

Jak działa władza?

Wprowadza przepisy gwarantujące powszechny dobrobyt i szczęście oczywiście nie mając środków na ich realizację.

Dlaczego tak robi?

Powody są następujące:

  1. PR własny - zobaczcie ile dla was robimy i jak ciężko harujemy (w domyśle - należy się nam za to sute wynagrodzenie i finansowanie naszych wycieczek zwanych konferencjami, zjazdami, konsultacjami, obradami parlamentu erope...)
  2. Poprzez narzucenie sprzecznych przepisów, może potem ganiać ludzi (w teorii każdego) za ich nieprzestrzeganie - czyli znów PR: zobaczcie walczymy ze złodziejami i bandziorami, którzy robią wszystko, by wśród ludzi nie zapanował "powszechny dobrobyt i szczęście"
A refleksja ta powstała na marginesie analitycznego artykułu Marka Wesołowskiego:

Pakiet onkologiczny na gruzach pakietu psychiatrycznego

Szanowni Państwo,

Wszyscy oczekują teraz dyskusji o pakiecie onkologicznym i prognoz, co do jego powodzenia lub porażki. Ministerstwo Zdrowia z jednej, a lekarze z drugiej strony sporu, próbują rozwiązać problemy tej nowej inicjatywy. Ministerstwo Zdrowia idzie w zaparte ignorując wskazane braki organizacyjne i finansowe. Lekarze nie mając odpowiedniej siły w tym sporze albo niechętnie zgadzają się na „nieznane”, albo w emocjonalnych protestach walczą z Goliatem.

Moja opinia o pakiecie wynika z rachunku ekonomicznego i jest negatywna. Problemem polskiej onkologii jest brak pieniędzy, a nie późna wykrywalność. A dodatkowych pieniędzy na leczenie nie ma. I tu się kończy moje rozumowanie.

Chciałem Państwa zachęcić do zapoznania się i zastanowienia nad inną cenną inicjatywą zdrowotną naszego rządu. Warto zobaczyć, co zaplanowano, co zrobiono, i jak reagowano na zmieniającą się rzeczywistość.

Czy znają Państwo założenia i realizację Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego (NPOZP). Ja przyznam się szczerze, jeszcze kilka dni temu, nie znałem. Ale nadrobiłem zaległości i zgłębiłem zagadnienie. Program ma wysoką istotność społeczną, a w świetle ostatnich poczynań Ministerstwa Zdrowia, wydaje się ona jeszcze rosnąć.

Odrobina wprowadzenia.

Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego(1)wszedł w życie rozporządzeniem Rady Ministrów z dnia 28 grudnia 2010 roku. Dokument został podpisany przez premiera Donalda Tuska i „żyrowany” przez ówczesną minister zdrowia Ewę Kopacz, a następnie przez ministra Bartosza Arłukowicza.

W dokumencie wyznaczono 3 główne cele związane z działaniami na rzecz ochrony i promocji zdrowia psychicznego oraz reorganizacji i finansowania opieki psychiatrycznej.

Program przewidywał stopniowe wydanie na ten cel blisko 1,3 mld zł w ciągu 5 lat (od 2011 do 2015 roku). Wyznaczono szczegółowe zadania dla wszystkich uczestników i precyzyjnie określono wskaźniki realizacji. Twardo zaznaczono, że postęp w realizacji programu będzie oceniany corocznym raportem.

Pierwszy raport(2) oceniający działania w roku 2011 dotarł do publicznej wiadomości już (!) w 2013 i był druzgocący. Przeważającej liczby zadań nie wykonano, a wręcz nie rozpoczęto. W większości przypadków wytłumaczeniem był brak środków finansowych.

Na rok 2011 zaplanowano w programie wydatkowanie 90 mln zł. To w skali kraju minimalna kwota. Jednak rząd nie był w stanie zorganizować środków na następne 12 miesięcy po uchwaleniu własnego rozporządzenia. To wydarzenie dużo mówi o zdolnościach do planowania i przewidywania.

Raport za rok 2011 przygotowano rzetelnie i niestety pokazywał całkowitą porażkę. W kolejnych latach minister zdrowia odpowiedzialny za przygotowywanie informacji o realizacji programu nie popełniał już takich błędów. Raporty (3,4) zdecydowanie skrócono i usunięto z nich merytoryczną treść lub tak rozmyto dane, żeby nikt się nie przyczepił.

Uwagi i alarmy podnoszone przez Polskie Towarzystwo Psychiatryczne(5, 6, 7) zlekceważono podobnie jak raport Rzecznika Praw Obywatelskich(8).

Proszę Państwa, Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego nie jest realizowany, choć jest potrzebny i prawo tego wymaga. Dla zachowania pozorów utrzymuje się ”wydmuszkę” w postaci raportów i sprawozdań, próbując zasłonić zasadniczy fakt, że cele programu nie są realizowane i chorzy nie otrzymują zaplanowanej pomocy.

W programie tym, za którym stał cały rząd, w tym Ministerstwo Zdrowia, chodziło o celowe zagospodarowywanie niecałych 250 mln zł na rok. Wszystko „poległo”.

Teraz mamy nową inicjatywę o nazwie Pakiet Onkologiczny, w którym wartość rocznych wydatków nie jest znana, ale zdecydowanie przekracza 1 mld zł.

Może jednak wróćmy do realizacji Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego.

Widzę sporo potrzebujących.

Życząc zdrowia i pomyślności w Nowym Roku

Marek Wesołowski

_____________________

    1. Narodowy Program Ochrony Zdrowia Psychicznego

      http://www.mz.gov.pl/__data/assets/pdf_file/0009/5778/npoz_zdrpub_03112011.pdf

        2. Informacja o realizacji działań wynikających z Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego w 2011 roku (opublikowane w 2013!)

          http://www2.mz.gov.pl/wwwfiles/ma_struktura/docs/infoorealiznpozp_20130204.pdf

            3. Informacja o realizacji działań wynikających z Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego w 2012 roku (opublikowany 2014)

              http://orka.sejm.gov.pl/Druki7ka.nsf/0/B8107E8F9AB94B64C1257CB700339155/%24File/2303.pdf

                4. Informacja o realizacji działań wynikających z Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego w 2013 roku (opublikowany 2014)

                  http://orka.sejm.gov.pl/Druki7ka.nsf/0/21AD04044569B90DC1257D7F00507A60/%24File/2850.pdf

                    5. Informacja nt. zadań NPOZP realizowanych przez urzędy centralne w latach 2011-2012

                      Dla Polskiego Towarzystwa Psychiatrii opracowała Wanda Langiewicz z Zakładu Zdrowia Publicznego Instytutu Psychiatrii i Neurologii

                      http://static2.medforum.pl/upload/file/klienci/ptp/npozp/braki_w_realizacji_NPOZP2014.pdf

                        6. Uwagi do informacji Ministra Zdrowia nt. wdrożenia NPOZP w 2013

                          List Prof. Andrzeja Rajewskiego, Prezesa Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego do Ministra Bartosza Arłukowicza

                          http://static2.medforum.pl/upload/file/klienci/ptp/zg/pismo_mz_npozp_20140805.pdf

                            7. List Otwarty Polskiego Towarzystwa Psychiatrycznego z dnia 20.08.2014 w sprawie zapaści psychiatrii w Polsce

                              http://static2.medforum.pl/upload/file/klienci/ptp/npozp/List%20otwarty%20sytuacja%20psychiatrii%202014%2008.pdf

                                8. OCHRONA ZDROWIA PSYCHICZNEGO W POLSCE: wyzwania, plany, bariery, dobre praktyki

                                  Raport Rzecznika Praw Obywatelskich, Warszawa, maj 2014

                                  http://www.rpo.gov.pl/sites/default/files/Ochrona_zdrowia_psychicznego.pdf


                                   

                                  2015.01.06

                                  Wtorek

                                   

                                  Prawdziwy bilans i dążność

                                  Na marginesie artykułu w Onecie:

                                  Tomasz Lipiński: wersja Owsiaka bardzo mija się z prawdą

                                  Tomasz Lipiński opublikował na Facebooku obszerny wpis, w którym tłumaczy, dlaczego nie występuje na koncertach przy okazji finału WOŚP. Lipiński pisze, że kiedyś występował regularnie i nie brał za to żadnych pieniędzy. Kiedy jednak dowiedział się, że niektórzy artyści biorą pieniądze za występy, zrezygnował uznając, że to rozmija się z ideą akcji. "Najpierw nie uwierzyłem, w końcu Owsiak zawsze twierdził, że wszyscy grają za darmo, Hołdys piętnował itd... ale odkryłem, że niestety - wersja Owsiaka bardzo, ale to bardzo mija się z prawdą" - pisze Li­piń­ski.
                                  [całość]

                                  Tak oto internauta opisuje dążność systemu "Wyrwanie kasy na pomoc bliźniemu":

                                  Father Ted:
                                  Pamietam , bodajze na 2 iej WOSP chcielismy zaprosic Kazika i Kult ale chcieli 6 tys zlotych. Kupa kasy jak na tamte czasy. Kazik zawsze bral. Tak jak Mick Jagger w UK, nigdy nic za darmo dla drugiego czlowieka nie zrobil, ale ciagle dostal "Sera" za zaslugi dla przemyslu muzycznego. Ostatnio RS wpadli w panike bo niektore ich kawalki beda mialy juz ponad 50 lat i POWINNY byc dostepne bezplatnie to wydali mase kasy zeby przedluzyc prawa autorski o nastepne 10 lat ..... Chciwosc .
                                  Wracajac do WOSP poczatki byly naprawde swietne, cel byl jasny i ludzie oddani. Dzis to zwykla fabryka kasy , establiszment charytatywny koszacy miliony zlotych dla tych przy korycie. WIec czemu muzyc maja nie brac jak kazdy bierze.....

                                  A tak inny internauta przedstwia prawdziwy bilans resergetyczny:

                                  ~qweq :
                                  Powiem tak, organizowałem ze strony samorządu nie jedną Orkiestrę. Sprawa wygląda tak, że to samorząd organizuje wielką fetę i jest to jedna z większych imprez organizowanych w ciągu całego roku (i droższych).

                                  Dorwanie na ten dzień jakiegoś bardziej rozpoznawalnego zespołu graniczy z cudem, a stawki są dużo wyższe niż gdyby chcieć koncert tydzień później, droższa jest już chyba tylko noc sylwestrowa jeśli chodzi o cenniki zespołów.

                                  No i większość tych wykonawców, jak i cała obsługa techniczna (sprzęt, ochrona, logistyka) to normalne komercyjne firmy, działające dla zysku (i chwała im za to), które w dzień gry Orkiestry naprawdę mogą w ofertach przebierać to i na ten dzień stawki są naprawdę wysokie.

                                  Są to koszta które ponosi samorząd, czyli gmina, czyli pieniądze publiczne (wydane na tzw. "kulturę").

                                  Owszem, zapewne wyniki zbiórki są (mam nadzieje) wyższe niż koszty organizacji tych koncertów. Raczej się nie mylę jeśli powiem że dokładnie w ten sposób jest to organizowane w całej Polsce - samorządy (czasami wraz ze sponsorami) organizują koncerty, zapraszają artystów, płacą za to wszystko niemałe pieniądze i jednocześnie zapraszany jest terenowy oddział Orkiestry, czasami z wejściem TV w programie transmitującym Orkiestrę (to jest jedna z droższych pozycji na liście).

                                  Płaci za to samorząd (ale nie Fundacja WOŚP), jeśli pan Owsiak sądzi że to wszystko się zorganizowało za darmo, to jest w ciężkim błędzie. W ciężkim błędzie też będzie jeśli sądzi że akurat najdroższe w tym wszystkim są zespoły (oczywiście to pewnie zależy kto jak bardzo na czasie zespół chce zaprosić).

                                  Natomiast tak - są to ogromne pieniądze które na organizację koncertu trzeba wyłożyć, również wynagrodzenie dla artystów. Tu jeszcze pamiętajmy że zapraszając zespół nie płaci się śpiewakowi czy gitarzyście. To są firmy zarządzające zespołami (często jedna firma wieloma), z którymi negocjuje się ceny występów, a sam artysta negocjuje ze swoim managementem swoje wynagrodzenie (bywa że artysta gra koncerty za darmo, bo np. promuje płytę itp.).

                                  Tak czy inaczej WOŚP to ogromne koszta, pokrywane chyba w większości z budżetów innych niż Fundacji WOŚP (sądzę że głównie biorą to na siebie samorządy), natomiast owszem WOŚP zbiera pieniądze z puszek i przekazuje na cele charytatywne. Dlatego budżet WOŚP wygląda tak dobrze, natomiast też jestem ciekaw co by było po doliczeniu wszelkich kosztów pokrywanych przez państwo po stronie kosztów.

                                  A na to, jak na prawdę wyglądają zapisy księgowe organizatorów rzuca światło jeszcze ktoś inny:

                                  ~mieccio:
                                  1. W dniu 3 kwietnia 2014 roku Sąd Rejonowy w Złotoryi wydał zarządzenie, w którym zażądał od WOŚP i „Złotego Melona” przekazania kopii dokumentacji odzwierciedlającej „wszelkie operacje finansowe” w trójkącie: „Mrówka Cała”, „Złoty Melon” i WOŚP.
                                  2. 16 kwietnia 2014 roku, po zarządzeniu Sądu Lidia Niedźwiedzka-Owsiak biegnie do urzędu i zawiesza działalność „Mrówki Całej”.
                                  3. 24 kwietnia 2014 roku, po zarządzeniu Sądu, Jerzy Owsiak zakłada swoją firmę "Jasna Sprawa".
                                  4. 1 maja 2014 roku firma Jerzego Owsiak „Jasna Sprawa” rozpoczyna działalność gospodarczą.
                                  5. 12 maja 2014 roku do Sądu trafia kilkanaście nieistotnych i wewnętrznie sprzecznych świstków, z czego spora część została wyprodukowana w Excelu.
                                  6. 17 czerwca 2014 roku Sąd uznając dokumenty za niewiarygodne, wydaje nowe zarządzenia, w których żąda od fundacji WOŚP i "Złotego Melona" dostarczenia kopii ksiąg rachunkowych.
                                  7. 5 września 2014 roku pełnomocnik Owsiaka i WOŚP, po wielu tygodniach kluczenia, przysyła do Sądu pismo, w którym oświadcza, że fundacja i "Złoty Melon" nie wykonają prawomocnych zarządzeń, które dotyczyły kopii ksiąg rachunkowych.

                                  Jak widać zatem mamy dwie rzeczywistości: medialną i tę normalnych ludzi. Mnie uformowanego przez socjalizm, właściwie patrzeć na życie nauczyli dopiero: Francuscy chłopi, Hiszpan, który choć jest fonctionario państwowym, to wkształcony był przez Jezuitów i Szwajcarski przedsiębiorca - Klaus.

                                  Problem leży w tym, że zdecydowana większość ludzi postrzega świat przez szczekające media, a potem nawet gdy zaczyna dostrzegać, że to wszystko jest lipa - ... idzie dalej w zaparte i ich broni, tylko dlatego, by nie przyznać się, że tak długo i tak łatwo dawali się nabierać...

                                  This is the problem!

                                  Ale oczywiście, jest też i druga strona medalu:
                                  Ok, organizatorzy to chciwi oszuści, ale z drugiej strony sporo ludzi ma dobrą zabawę, a wielu poczucie, że wsparło biednych i potrzebujących.

                                  Nawet na religie można spojrzeć podobnie: grupa oszustów wmawia ludziom, że jest Bóg wszechmogący, który może w każdej chwili pokarać lub skazać na wieczne męki, i wykorzystując bojaźń każe innym przestrzegać pewnych reguł. I teraz jeśli te reguły w dylemacie Ja/Grupa bardziej działają na rzecz "Ja", czyli ich - oszustów, to cała ta grupa łacznie z nimi szczeźnie, natomiast jeśli bardziej działają na rzecz "Grupy", to grupa się rozwinie, a przy okazji i oni.

                                  A tak wypowiedział się na ten temat Tomek:

                                  Ja parę razy brałem udział w WOŚP, ale najlepiej wspominam Gliwice, jak gotowaliśmy 5000 porcji gulaszu wegetariańskiego. Ilościowo to było 2 - 5 ton, już nie pamiętam. W każdym razie wszędzie kapusta :) Pomyłki, najpierw przesolony a potem niedosolony, potem mieszaliśmy frakcje aby było fajnie. Grało Lady Pank. Wzięło kasę, nie wzieło? A co mnie to obchodzi. Zrobiłem coś dla ważnej imprezy. Popłakałem się przy smażeniu 200 kotletów sojowych. Pomogli żołnierze, dali kuchnię w jednostce wojskowej.

                                  Lepiej jak Lady Pank gra niż ktos inny, przynajmniej profesjonalnie itp. Że samorządy dokładają - a co dokładają? Trzeba znać dokładne szczegóły itp. Jak ich durnota nie pozwala wymyśleć samemu lepszej imprezy i tylko wyszarpywali by kasę dla pociotów to lepiej jak ta kasa pójdzie na WOŚP. A wyniki finansowe WOŚP? Jak podliczyć to jest tak 40-50 mln na rok. Znaczy się statystyczny Polak daje te 1,1 zł. Ale jakie efekty - tyle szpitali ma sprzęt. A to że publiczna służba zdrowia tego nie zapewniła? Pokazuje to beznadzieję potwornie rozbudowanego rozpasadanego złodziejskiego systemu. No i system gówniany jest. Ale jednak ten WOŚP sprzęt kupił i moje córuśki były nim badane. Więc wszystko przegniwa ale są ludzie, którzy się starają i coś wnoszą. Ci co są chujami i złodziejami są chujami i złodziejami, a ci co się starają coś wnoszą. Ja pewnie od tych 15 lat dałem w formie kasy na projekty społeczne coś pod 100 tys. PLN. No może 80 tys. Nie przelewało mi się ale dałem. Nawet nie sumowałem. I co? tak, jestem frajerem. Ale jak np. pomagam Grześkowi karmić raz na miesiąc bezdomnych, wiozę zupę, płacę za naczynia i po prostu dajemy tę zupę to jak przychodzą staruszki i płaczą i dziękują że ktoś im pomaga to wiem że robię dobrze. Są lenie, są złodzieje, są obiboki ale też są staruszki wywalone z systemu i ktoś musi im pomóc.


                                   

                                  2015.01.05

                                  Poniedziałek

                                   

                                  Dążność władzy

                                  Matthew Tyrmand o aferze wokół Sikorskiego. "Obrzydliwe zachowanie obrzydliwego oszusta"

                                  "Obrzydliwe zachowanie obrzydliwego oszusta. I tak, tak wygląda oszustwo" - oburza się na Facebooku Matthew Tyrmand. Amerykański ekonomista i publicysta odniósł się w ten sposób do doniesień "Wprost". Tygodnik ujawnił, że Radosław Sikorski płacił swojemu znajomemu ogromne sumy za konsultowanie tekstów przemówień.

                                  "Płacenie swoim znajomym, pięniędzmi podatnika za wykonanie prostych zadań, które nie są konkurencyjną ofertą (z pewnością da się znaleźć korektora za mniej niż 19 tys. złotych). To nie jest zachowanie tych, którzy szanują głosującego, obywatela, podatnika" - oświadczył syn pisarza Leopolda Tyrmanda.

                                  Jak dodał, każdy, kto uznaje podobne zachowanie za zgodne z prawem, też prawdopodobnie czerpie podobne korzyści. "Obrzydliwe zachowanie obrzydliwego oszusta. I tak, tak wygląda oszustwo" - podsumowuje publicysta.
                                  [link do całego artykułu]

                                  I scenariusz rozwoju władzy według internautów:

                                  ~taktylko : Radek Sikorski ? Aaaa to przecież ten co niby studiował na Oxfordzie i jako jedyny w historii wyrzucony za ściąganie, którego dzięki wpływom przywrócili na listę studentów. To ten który tytułuje się teraz magistrem Oxfordu, który de facto nigdy studiów magisterskich (Master's Degree) nie skonczył. Posiada jedynie stopień licencjata (Bachelor). Natomiast zwyczajem uczelni jest możliwość kupna dla absolwentów pamiątkowego dyplomu magistra, co też Sikorski uczynił płacąc około 7 funtów. Tyle że jego stopień naukowy jest niższy. Tyle w temacie panie Radku.

                                  ~oburzony: WSTYD !!!! Przecież w 2010 roku do MSZ została zatrudniona Maya Rostowska ( córka byłego ministra finansów) - "... 23-letnia Maya Rostowska jest od dwóch miesięcy jednym z trzech doradców w gabinecie politycznym szefa MSZ. Bardzo wysokie stanowisko jak na osobę, która dopiero co skończyła studia i, jak wynika z oficjalnej informacji ministerstwa, nie posiada żadnego doświadczenia zawodowego. Piotr Paszkowski, dyrektor gabinetu Radosława Sikorskiego, mówi, że w decyzji o zatrudnieniu Rostowskiej nie widzi kumoterstwa i zaznacza, że jest ona specjalistką w zakresie języka angielskiego. Paszkowski wyjaśnia, że Radosławowi Sikorskiemu potrzebny był ekspert do redagowania jego tekstów...", to po co ..." Crawford jedynie "konsultował anglojęzyczne wersje przemówień" ? . za tę samą pracę dwie osoby otrzymywały pieniądze !!!!!

                                  ~zaleska: Przykład Radosława Sikorskiego pokazuje, że polscy politycy poczuli się bezkarni, niesprawdzalni, nieosądzalni. Drobne przekręty, drobne grzeszki, małe świństewka, a za chwilę afery i grube świństwa. Wszystko można, byle z cicha i z ostrożna. i pomalutku, pocichutku rośnie żarłoczna hybryda polityka Polaka. aż smutno się robi obserwując jak całkiem niezły polityk grzęźnie coraz bardziej w kupie czegoś, co przez lata naodkładał w ustronne miejsce. Chciałoby się powiedzieć, że ktoś/coś powinien wietrzyć ten przybytek... media? niestety, chyba nie. większość straciła wiarygodność wysługując się, żeby nie powiedzieć wyprzedając na różne strony. prawo? może... ale też po wielkim odkurzaniu, odplamianiu i wietrzeniu...

                                  ~antoni: Ludzie w Polsce są dziwni i naiwni, nie czytają lub bardzo mało czytają literaturę piękna światową i Polską . Folwark Orwella na którym się wzoruje nasz rząd, Sejm , Senat i inne Centrale rządowe wciąż się unowocześnia i kształtuje coraz to nowe sytuacje. Czas przestać się dziwić tymi sytuacjami jakie się dzieją w Folwarku !!!! Działające w najlepsze wymienione wyżej organy w słodkim socjalizmie wspaniale się wpisują w stworzony na zachodzie Europy Folwark ! Jest to droga dla rewolucyjnej Północnej Korei i innych państw dla których naród jest narzędziem tworzenia im kasy !!! Musimy pogratulować coraz liczniejszym scenarzystom tego spektaklu ! Brawo - może już niedługo inne kraje cywilizowane będą kupować u nas licencję na otwarcie u siebie takiego FOLWARKU !!! Brawo, jeszcze raz brawo !!!! Może będą laureatami Nagrody Nobla, bo jak już dają ją osobom takim jak Obama, to nasi scenarzyści Folwarku nie mają aż tak mocno zbrudzonych rąk ( tylko nieco )! i nagroda im się należy ! Bo w Folwarku mają bycze życie !! pozazdrościć !

                                  Scenariusz świetnie opisany w poszczególnych fragmentach:

                                  • Kto para się władzą, ano ci tak nie do końca wykształceni (nasz słynny prezydent humanista, który popełnia podstawowe błedy ortograficzne), niemający skrupułów, którzy swe niegodziwości albo pięknie tłumaczą, albo wymuszają zgodę na nie.
                                  • Stopniowe nadużywanie władzy dla prywaty.
                                  • Media na krótkiej smyczy władzy trzymane. Media i naukowcy to ludzie władzy, a to dlatego, że są albo bezpośrednio (płace naukowców) lub pośrednio (zlecanie reklam rządowych) finansowane przez władzę.
                                  • I punkt kulminacyjny systemu: kiedy to naród służy wyłącznie do tworzenia kasy dla władzy. Można sobie przypomnieć nasze pewexy - były elementem tego tworzenia. Oczywiście bardziej subtelnym od koreańskich obozów pracy, ale maechanizm był ten sam.
                                  • No i Orwell, który opisał proces i rozpisał poszczególne role.