Fizyka Życia

Fizyka Życia - Dziennik

rok 2022

Rosja napadła na Ukrainę

◁◁◁ U Carla na tarasie

To zdjęcie zupełnie nie pasuje
do tej wojny, przepraszam.

Definicja pojęcia "Elita"

Bogdan wykopał gdzieś w odmętach internetu definicję, która bardzo do mnie przemawia i mi się podoba: Pod pojęciem elit rozumie się grupę ludzi, którzy wyróżniają się zarówno socjalnymi jak i obyczajowymi cechami spośród zbiorowości, na przykład: pod względem pochodzenia, posiadanego majątku.

Elitę powinien charakteryzować wysoki poziom intelektualny, moralność, mądrość, szlachetność, kultura osobista. Do cech intelektualnych elit należą również wiedza, doświadczenie, godne i etyczne zachowanie oraz etyczny sposób życia. Elita jest autorytetem w swoim obszarze działania, podlega ona ocenie społecznej i ogromnej presji moralnej.

To dzięki elitom, czyli ludziom prowadzącym, narody stawały się bardziej cywilizowane. Elita zapoczątkowuje postęp, rozwój oraz właściwe zachowanie. Istnienie elit jest konieczne dla prawidłowego funkcjonowania społeczeństwa i narodu. W negatywnym ujęciu elity składają się z osób, które swoje uprzywilejowane stanowisko nadużywają do własnych potrzeb, dzieje się to przeważnie kosztem innych warstw społecznych.

Źródło: https://www.abc-ekonomii.net.pl/s/elity.html

 

Zapadka samotności geniusza

Cytat z Conan Doyle'a

Adam Wiśniewski - Snerg dzieli społeczeństwo na manekiny przyśrubowane do swoich miejsc, manekiny ruchome i prawdziwych ludzi. Co więcej między tymi grupami zachodzi swoista relacja: manekiny nieruchome nie zauważają swego ograniczenia w stosunku do ruchomych i ludzi, również manekiny ruchome nie mają wobec ludzi żadnych kompleksów. Jedynkom wydaje się więc, że wszyscy są jedynkami, dwójki mają świadomość, że pod nimi są jedynki, ale trójki są dla nich tym samy czym są one…

Post o poziomach zrozumienia:

Najpierw warto zdefiniować relację „R” pomiędzy dwiema osobami: osoba „a” jest w relacji R z osobą „b” (zapisywane aRb) gdy „a” uważa że „b” to jest kumaty gość, który imponująco dobrze rozumie i warto go słuchać, b za to uważa że a jest raczej powolny, kojarzy dosyć słabo, ale da mu się coś zlecić i raczej zrozumie - taka akuratna relacja pomiędzy liderem a podwładnym…

No to ludzie są tak bardzo różni, że można ułożyć łańcuszek siedmiu osób w taki sposób, że:

aRb - czyli osoba a jest w relacji R z osobą b
bRc - b jest w relacji R z c
cRd - c jest w relacji R z d itd.
dRe
eRf
fRg

I nie startujemy tu wcale od osób upośledzonych: „a” jest po prostu mocno poniżej średniej w rozumieniu,
b jest trochę poniżej średniej,
c trochę powyżej (większość społeczeństwa jest w okolicach b i c),
d to taki typowy poziom profesorski, dziennikarski, a także polityków,
e to są już osoby prawdziwie zdolne - niestety najczęściej dopiero od okolic tego poziomu zaczyna się systemowe zrozumienie wagi Wolności w funkcjonowaniu społeczeństwa, i dlatego jest ono takie rzadkie…
f to już osoby wybitne,
a g to już są pojedyncze, niezwykle rzadkie przypadki…

No i warto wiedzieć, że kontakt pomiędzy osobami oddalonymi od siebie o dwie relacje R już jest dosyć utrudniony, bo to już zbyt duża różnica i już dosyć różne kategorie pojęciowe i głębia pojmowania - a oddalenie o trzy relacje R to już jest przepaść i wspólne zrozumienie czegokolwiek staje się już bardzo trudne…

A różnice między ludźmi są jak widać i dużo większe niż te 3 R - i stąd też tak trudno trafić do większości chociażby ze zrozumieniem wolnościowym…

https://www.facebook.com/107153068354236/posts/112659897803553/?d=n

 

Dlaczego gadanie nie wystarcza

Dlaczego nie wystarczy wytłumaczyć, „żeby było dobrze”

Każdy system komuś służy bardziej niż innym - na przykład system wolnościowy, w którym jest jak najwięcej wolności osobistej, dobrowolna wymiana i brak agresji, najlepiej służy ludziom życzliwym innym, pracowitym, produktywnym i rozumnym - i często wydaje im się, że wystarczyłoby to tylko innym wytłumaczyć, żeby taki system ogólnie zapanował - tylko że nie wszyscy ludzie są życzliwi innym, pracowici i rozumni, i ci, którzy nie są, wolą zatem system w którym wolności jest mniej, bo mają w nim lepszą pozycję…

Co więcej, ludzie którzy rządzą najczęściej nie będą tymi życzliwymi i pracowitymi, tylko raczej tymi bardziej agresywnymi, wolącymi pasożytować na innych i mieć nad nimi władzę… Tacy się do władzy garną najbardziej i najostrzej o nią walczą.

A ci, którzy mają władzę, mają z kolei narzędzia żeby manipulować i przymuszać innych do tego co jest korzystne dla nich…

I dlatego mamy taki system jaki mamy, a nie taki, który by najlepiej służył ogromnej większości życzliwych innym i pracowitych ludzi, szczególnie w takim kraju jak Polska, gdzie są to wartości bardzo szeroko podzielane…

No i niestety to samo tyczy się także państw i narodów… Pokojowe współistnienie bardziej służy jednym niż drugim, więc ci drudzy się na to nie godzą i wywracają stolik - i wtedy mamy wojny…

Krzysztof Szczawiński https://www.facebook.com/657468071/posts/10160680644833072/?d=n

 

O naukowcach

Naukowcy

Pułapka profesorskiego poziomu zrozumienia

To jest poziom powyżej średniego, nawet dosyć znacznie, ale też nie jakoś bardzo znacząco - no może poza niektórymi profesorami matematyki i fizyki…

Dlaczego tak jest?

Odkąd wyższe wykształcenie jest masowe, to i profesorów musi być masa - i muszą mieć jako taki kontakt intelektualny z tą masą studentów, a przy zbyt dużej różnicy w poziomach zrozumienia ten kontakt byłby utrudniony…

Dochodzą do tego czynniki instytucjonalne: profesura to jest pewna grupa, która przyjmuje do swojego grona następnych członków, i jak to z grupami bywa, raczej odrzuca członków którzy by za bardzo odstawali, bo by mogli na przykład rzucać zbyt wielki cień na pozostałych, drażnić ich swoją wyższą zdolnością - po co to komu… I tak właśnie ustala się taki dosyć stały poziom zrozumienia u profesury - wystarczający żeby się przeczołgać przez różne etapy kariery akademickiej, ale nie wyżej…

Co więcej, ludziom którzy dużym wysiłkiem doczołgali się do tej pozycji najbardziej później na niej zależy i się jej najsilniej trzymają, a osoba na wyższym poziomie prędzej sobie odpuści zadawanie się z takim towarzystwem…

No i powiedzmy sobie jasno: jaki sensowny człowiek bawiłby się w przebieranie w takie stroje - jedynie tacy którzy pławią się we władzy i pozycji które one reprezentują, uważając je za wielkie osiągnięcie.

Słowem, nie są to ludzie szczególnie wybitni…

Mówimy o takim poziomie typowo prymusowskim - znacie tych ludzi ze szkoły - kuli, mieli dobre stopnie i byli z nich dumni - i budowali w ten sposób swoje poczucie wyższości nad innymi… ale też i kompleksy wobec ludzi prawdziwie zdolnych, którym to przychodziło z łatwością…

Bo istnieją co najmniej dwa wyraźnie odrębne poziomy zrozumienia powyżej tego profesorsko-prymusowskiego - takich prymusów jest około 2-3% w populacji - w okolicach dziesięciu tysięcy w roczniku w takim kraju jak Polska, z których to wywodzą się później profesorowie…

Zupełnie innym poziomem zrozumienia dysponują osoby prawdziwie zdolne, takie których w roczniku jest w okolicach paruset, i które w profesurze, poza nielicznymi dziedzinami, raczej już nie lądują… Żeby użyć aktualnego przykładu, okazało się, że jest to poziom konieczny żeby mieć chociażby przyzwoity poziom zrozumienia epidemii…

Odrębnym jeszcze poziomem zrozumienia dysponują osoby już wybitnie zdolne - mówimy tu o paru osobach w roczniku - takich, które na przykład wygrywają olimpiady w co bardziej wymagających przedmiotach…

A nie wspominam tu nawet o poziomie prawdziwych geniuszy, takich jacy się zdarzają raz na parę lub więcej lat…

No więc przez odrębność tych wszystkich poziomów profesura raczej wycina tych, którzy nad nimi górują, korzystając ze swojej znacznej przewagi liczebnej nad tymi zdolniejszymi…

No i ma to wszystko później swoje opłakane konsekwencje: gdy na przykład władza powołuje jakąś „radę naukową”, na przykład w sprawie epidemii, to powołuje ją spośród profesury - no i okazuje się później, że nikt z nich mechanizmów epidemii przyzwoicie nie rozumie…

W edukacji zaś prowadzi to do rozmnażania się takich urzędników akademickich…

A jest to również ten poziom, a także często i taki charakter, że gdy się uważa, że coś się wie lepiej od większości, to trzeba swoje zdanie pozostałym narzucić, chociażby pod przymusem…

Dopiero niestety na wyższym poziomie pojawia się zrozumienie systemowe - że korzystniejsze jest, że lepiej działa gdy podejścia są różnorodne, różne perspektywy, różne decyzje w różnych sytuacjach - coś co najlepiej nam daje Wolność!…

Krzysztof Szczawiński https://www.facebook.com/107153068354236/posts/110484354687774/?d=n

 

5 ogólnych zasad prowadzących do odnowy Unii Europejskiej

Burmistrz Kamienia Pomorskiego w latach 1998–2002

 

  1. Wspólnota Europejska jest dla mieszkańców, a nie mieszkańcy dla Europy

    To podstawowa zasada, o której często urzędnicy i politycy zapominają. Dopóki cały projekt unijny służy ludziom i Europie, dopóty warto to wspierać. Gdy dochodzi do odwrócenia ról powinniśmy się buntować.

  2. Unia Europejska strefą w pełni wolnego handlu

    Idea ta podkreśla punkt pierwszy, gdyż służy wzrostowi dobrobytu w całej Europie. Nic tak skutecznie nie spaja narodów jak prowadzenie wspólnych interesów. I to właśnie powinno być SZCZEGÓLNIE promowane i wspierane w Unii Europejskiej.

    Zauważamy jednak, że wprowadzane są dyrektywy czy przepisy, które mają promować pewne kraje i osłabiać wpływ innych. O ile doceniamy idee patriotyzmu konsumenckiego to nie powinna ona być wprowadzana narzędziami odgórnymi, w tym narzędziami Komisji Europejskiej.

  3. Zasady współpracy powinny być sprawiedliwe, klarowne i niekrępujące wolności krajów

    Wspominaliśmy, że podstawą dobrych relacji jest prowadzenie interesów handlowych. Wiąże się to często z podpisywaniem umów lub dołączaniem do sojuszy. Podobnie mamy w przypadku Unii Europejskiej.

    Zasady współpracy powinny klarownie określone, sprawiedliwe (nie promujące żadnego konkretnego kraju) oraz nieprępujące żadnego kraju członkowskiego.

    Widzimy jakie emocje wywował Brexit oraz jak wygląda de facto dyskusja na temat zmian w strukturach unijnych. Gdy jakiś kraj uznaje, że Unia zaczyna ją krępować, a nie rozwijać wtedy powinniśmy naprawdę skupić się na jej wewnętrznych reformach.

  4. Unia Europejska uczestnikiem, a nie przedmiotem w świecie globalizacji

    Zasada czwarta jest ściśle powiązana z poprzednimi punktami jednak odnosi się do szerszej skali.

    W zmieniającym się świecie opartym o globalny handel i relacje międzynarodowe pojedyncze kraje w europie nie mają szans na rywalizację. Powoduje to, że są spychane na boczny tor historii i handlu.

    Unia Europejska, a dokładnie jej włodarze powinni mieć świadomość odpowiedzialności przed jaką stoją. Zjednoczona unia pod kątem handlu może pozwolić małym krajom europejskim rywalizować i być uczestnikiem w świecie postępującej i zmiennej globalizacji.

  5. Wszelkie dotacje i subwencje rozliczane bezpośrednio przez samorządy bez pośredników

    Pieniądze są w dzisiejszym świecie jednym z najpotężniejszych narzędzi wpływania na inne podmioty i kraje. Unia Europejska wykorzystuje swoje dotacje i subwencje do wyrównywania potencjału gospodarczego krajów.

    System jednak rozliczeń pozostawia sporo do życzenia. Pieniądze do podmiotów gospodarczych czy pozarządowych są rozdysponowane przez urzędy centralne, co daje władzom politycznym kolejne narzędzi do manipulowania.

    Naszym zdaniem wszelkie dotacje i subwencje powinny trafiać wprost do samorządów, bez pośrednictwa urzędów centralnych, albo w możliwie jak najmniejszym stopniu.

Więcej na stronie: https://www.facebook.com/wolniobywateleWO

 

10 zasad dobrego zarządzania gminą

Zasady Oleszczuka zarządzania gminą

Burmistrz Kamienia Pomorskiego w latach 1998–2002

 

Zasady te opracował Stefan Oleszczuk - wolnościowy burmistrz Kamienia Pomorskiego w latach 1998–2002. Pomimo wyciągnięcia gminy z długów i ustawienia jej gospodarki na zasadach wolnorynkowych, czyli wynagradzania za efekty oraz stosowania się do poniższych zasad Stefan Oleszczuk nie został wybrany na kolejną kadencję. Wyborcy - współobywatele - wybrali polityczne obiecanki, zadłużanie gminy, gminny interwencjonizm - jednym słowem kradzież.

No cóż takie są "uroki" demokracji. A słowo urok w tym miejscu można rozumieć jak dwa w jednym. Urok, bowiem to - "coś, co wywiera przyjemne, estetyczne wrażenie (piękno, czar, powab, wdzięk)" albo – "według dawnych wierzeń: czar, zaklęcie, siła magiczna, mogąca szkodzić, niekorzystnie wpływać na czyjeś losy". Dwa w jednym zatem to będzie: "coś co wywiera przyjemne wrażenie i niekorzystnie wpływa na losy".

Burmistrz, który udowodnił, że kapitalizm działa oraz, że ludzie nie chcą kapitalizmu, czyli dokładnie to co 80 lat temu opisał Ludwig von Mises w książkach: "Biurokracja", "Planowany chaos" i "Mentalność antykapitalistyczna".

 

Najważniejsza zasada albo postulat, który powinien być "Świętym prawem" do przestrzegania przez rządzących jest oczywiście zasada / postulat numer 1. Zastanawiam się jednak dlaczego nie ma tu, jako drugiej zasady, że gmina nie może się zapożyczać lub zadłużać.

  1. Samorząd jest dla mieszkańców, a nie mieszkańcy dla samorządu

    Rzecz prosta i pozornie oczywista, jednak bardzo często ignorowana. Wszechobecne lokalne polityczne rancza pokazują, że musimy my - jako obywatele - bardziej zaangażować się w sprawy lokalne, by ta zasada była właśnie przestrzegana.

  2. Gmina jest bogata bogactwem swoich obywateli

    Aquaparki, piękne pomniki, zadbane parki i ogrody nie świadczą o tym, że gmina jest bogata,tak samo jak statystyczne największe wpływy do budżetu.

    Ważniejsze - choć mniej wygodne dla lokalnych rancz politycznych - jest ilość pieniędzy, które mają obywatele w własnych kieszeniach. Czy stać ich na więcej, czy mogą rozwijać swoją firmę w danej gminie, czy mają swoje lokale na własność.

    Nie dajmy się oszukiwać ładnej otoczce - dbajmy i głosujmy na tych, którzy chcą, byśmy to my - obywatele - mieli więcej pieniędzy!

  3. Każdemu wolno wszystko, gdy nie zagraża interesom innych obywateli

    Klasyczna myśl wolnościowa - możesz robić wszystko, o ile nie narusza to wolności innego człowieka.

    Żadna władza/burmistrz/radni nie mają prawa określać według „widzimisię” co komu wolno na swojej nieruchomości.

    Spory rozstrzyga, w myśl tej reguły, nie władza lokalna, a tylko Sądy. Podczas wyborów pomyślmy o tych, którzy chcą dać Wam swobodę działań, a nie rozwiązywać wszystkie problemy za Was - rękami urzędników…

  4. Gmina jest służebna wobec społeczności lokalnej

    Rozszerzenie wyjściowej zasady pierwszej, że samorząd (gmina) powinien być dla obywateli, a nie obywatele dla samorządu.

    Gmina nie powinna prowadzić działalności gospodarczej, która stanowiłaby konkurencję wobec swoich mieszkańców.

    Warto dodać, że każda działalność samorządu poza naturalnymi monopolami (np. drogi, wodociągi, kanalizacja, oczyszczalnie), szkodzi rozwojowi społeczności lokalnej i zasadom sprawiedliwości.

    Myśl zasady czwartej jest fundamentem rozumienia idei "gmina minimum", gdzie gmina zajmuje się jedynie rzeczami, które społeczność nie umiałaby sama zrealizować.

  5. Gmina powinna być jedynie nocnym stróżem

    Kolejna podstawowa myśl określająca ideę "Gminy minimum" opierająca się na tym, że od gminy możemy oczekiwać podstawowych czynności jak ochrony fundamentalnych zasad wolności gospodarowania i prywatnej własności.

    Wszelkie "pomoce" socjalne, kulturowe czy przedsiębiorcze tak naprawdę szkodzą wolnemu rynkowi - a przez to społeczności lokalnej.

    W większości przypadków pieniądze z budżetu gminy służą do przekupywania obywateli ich własnymi pieniędzmi, rozwijania "lokalnych ranczy" zaniedbując właśnie te kwestie, które powinny być naprawdę ważne dla mieszkańca.

    Ten kto pragnie Gminy minimum, pragnie Waszego dobra przez nieprzeszkadzanie Wam.

  6. Im więcej pieniędzy w budżecie, tym mniej w ludzkich kieszeniach

    Każdy samorządowiec chwalący się wielkim budżetem tak naprawdę szkodzi swoim mieszkańcom, gdyż odbiera im pod postacią różnych podatków ich ciężko zarobione pieniądze.

    Cele społeczności lokalnej powinny być wyznacznikiem budżetu, ale takie cele, z których korzysta zdecydowana większość mieszkańców. Imprezy kulturalne, sportowe czy regionalne są skierowane do ledwie procenta społeczności oraz do lokalnych "działaczy", a opłacane z podatków wszystkich.

    Wynika z tego ważna myśl, że budżet powinien być pochodną celów i ich wyraźnych potrzeb.

    Warto dodać jeszcze na przykładzie Kamienia Pomorskiego, że im większe bogactwo obywateli, tym większy budżet. Nie dajcie sobie wmówić, że wolny rynek szkodzi wypełnianiu podstawowych zadań gminy!

  7. Władze gminy muszą wiedzieć, gdzie prowadzą swych ludzi

    Jak w każdym zawodzie - świadomość i przygotowanie do swojej roli - odgrywa znaczącą rolę, by wykonać swoją pracę dobrze lub odnosić sukcesy. Bycie radnym, burmistrzem czy prezydentem nie powinno się różnić od normalnych zawodów.

    Władze gminy muszą wiedzieć, co należy zrobić dla dobra mieszkańców, ale także umieć tworzyć możliwości, by ludzie sami mogli rozwiązywać swoje problemy. posiadać wiedzę co do problemów lokalnych i co najważniejsze mieć kompetencje do zarządzania ludźmi jak i środkami wraz z odwagą cywilną do podejmowania czasem trudnych decyzji.

    Często słyszymy słowa "słucham ludzi i robię" co jest dobrym hasłem propagandowym, ale nie ma wiele wspólnego z dobrym zarządzaniem gminą. To tak jakby pilot dumnie orzekł "słucham pasażerów i lecę".

    Im większa władza, tym większa odpowiedzialność, zaś rolą mądrej osoby u władzy jest mylić się rzadziej od innych.

    Jeżeli zaś rządzący będą zabierać Wam coraz więcej pieniędzy pod pretekstem "wiem lepiej", to tak naprawdę Was zwyczajnie oszukują…

  8. Przyjazne warunki gospodarowania i życia, najlepszą drogą do rozwoju i bogactwa

    By mówić o dobrym zarządzaniu gminą, ale w szerszej skali jakimkolwiek samorządem czy państwem, trzeba stworzyć przyjazne warunki gospodarowania. Obywatele muszą czuć swobodę, nadzieję na lepsze jutro i funkcjonowanie przejrzystego prawa.

    Dodatkowo obywatele powinni czuć się swobodnie w sprawie ich poglądów i atmosfery społecznej. Wojny "polskie-polskie" są jedną z najbardziej wyniszczających sporów, które powodują tylko alienację i brak nadziei na lepsze jutro.

    Nie oczekujmy od rządzących, że "wszystko nam załatwią i o wszystko zadbają", ale oczekujmy, że pozwolą nam współdecydować, zadbają o to, by ludzie mogli rozwijać swoje biznesy i będą dbali o przestrzegania prawa i zasad.

    Tylko i aż tyle…

  9. Lepiej pozyskać tysiąc małych firm, niż jedną wielką

    Gdy jedna z małych firm upada, nie ma problemu społecznego, gdy upada wielka, „strategiczna” będąca „oczkiem w głowie” szefa lokalnego rancza jest „wielki problem społeczny”. A jak jest to problem społeczny, to wydaje się publiczne pieniądze na ratowanie miejsc pracy, dotacje do zatrudnień. Ostatecznie więcej się dopłaca niż przynosi to zysku tworząc dalszy deficyt.

    Zyski materialne i niematerialne z tysiąca firm są większe i stabilniejsze, niż z jednej. Tworzy to też zdrowsze warunki wolnego rynku, gdzie istnieje wiele konkurujących ze sobą podmiotów.

    Na miejsce jednej, której się nie powiodło powstają następne, a niepowodzenie wielkiego, tworzy wielki problem, który ponownie proponuje rozwiązywać w imieniu społeczności lokalnej ten, który wpierw go stworzył…

    Jest to metoda tworzenia politycznych rancz lokalnych połączonych z lokalnymi "biznesmani" z układu.

    Jeżeli jacyś politycy obiecują wielkie strategiczne firmy… to tak naprawdę idzie na łatwizne i ryzykuje stabilnością finansową gminy.

  10. Gmina Minimum tworzy warunki przyjaznego dynamicznego rozwoju i bogactwa mieszkańców

    Ostatnia zasada rozwija punkt ósmy i zamyka całą dziesiątkę w prostej, ale bardzo skutecznej w praktyce idei "Gminy Minimum"

    Gmina Maksimum, oparta na dużym budżecie i socjalnej ingerencji, ogranicza rozwój, powodując biedę i upadek społeczności lokalnej oraz generując exodus ludności w poszukiwaniu lepszych warunków życia i rozwoju.

    Zaś Gmina Minimum, oparta na małym budżecie i kapitalistycznym podejściu, oznacza rozwój przedsiębiorczości, bogactwo obywateli, rozwój społeczności lokalnej i chęci pozostania w gminie.

    Jak powiadają klasyczni liberałowie - wystarczy nie przeszkadzać ludziom w biznesie, by odnosili sukcesy. I właśnie ta myśl przyświeca całej idei "dobrego zarządzania gminą"

  11. Więcej na stronie: https://www.facebook.com/wolniobywateleWO

     

Bohaterka

Tak właśnie wygladają relacje obywatel - państwo. Możemy sobie protestować, gadać i pisać, "państwo" i tak zrobi co chce zrobić, a jak ktoś za wysoko podskoczy to się go na różne sposoby izoluje.

Jak najbardziej moralny protest

"Państwo" zauważa

"Państwo" reaguje

 

Pożegnanie Pana Jana

Inżynier Jan Michał Małek

Z głębokim żalem zawiadamiamy, że zmarł inżynier Jan Michał Małek. Człowiek, który oddał Polsce ogromną część swojego serca, umysłu i środków finansowych po to, by czynić ją lepszą. Człowiek o wybitnej inteligencji, dobrym sercu i ciągle niespożytej energii odszedł od nas w wieku 93 lat.

Jan Michał Małek urodził się 18 maja 1928 w Piotrkowie Trybunalskim. Był absolwentem Liceum im. Bolesława Chrobrego, a studia ukończył na Wydziale Chemicznym Politechniki Warszawskiej. Przez kilka lat pracował zawodowo w przemyśle farmaceutycznym. Pod koniec 1958 roku, nie godząc się na ustrój komunistyczny, ograniczający wolność polityczną i gospodarczą, wyemigrował z PRL do Francji, gdzie przez 8 lat pracował jako inżynier. W 1967 r. wyjechał na stałe do Stanów Zjednoczonych, gdzie dalej pracował jako inżynier chemik. Jako wynalazca uzyskał kilka patentów amerykańskich. Rozpoczął też działalność przedsiębiorczą na rynku nieruchomości.

Kochać Polski nie przestał nigdy. Wkładał swoją pracę i środki finansowe w różnego rodzaju przedsięwzięcia mające na celu rozwój Polski: tłumaczył i wydawał książki, wspierał i działał w wielu organizacjach, fundował nagrody, założył też fundację PAFERE – Polsko-Amerykańską Fundację Edukacji i Rozwoju Ekonomicznego.

Milioner, który uczciwie te miliony zarobił, świadczył bowiem takie usługi, które inni ludzie chcieli kupować. Wymyślone przez Pana Jana, bo tak nazywali go wszyscy znajomi i przyjaciele, produkty i usługi były tańsze i lepsze niż konkurencyjne i dlatego ludzie w nieprzymuszony sposób je kupowali. Milioner, a jednak był osobą niezwykle skromną, na swoje potrzeby nie wydawał rozrzutnie, nie szczędził natomiast pieniędzy na cele społeczne. Uśmiechnięty, w realizacji projektów pozytywnie uparty, zawsze miły, uprzejmy i taktowny, człowiek wysokiej kultury osobistej i ciągle zatroskany sprawami naszej Ojczyzny i tym co można i należy czynić by żyło się w niej lepiej. Takim go zapamiętamy.

Gdyby ktoś zapytał mnie jaki obraz najlepiej oddaje istotę Pana Jana, to przywołałbym moje z nim spotkanie w niewielkiej mokotowskiej restauracji o nazwie „Porca Mizeria”, co, w wolnym tłumaczeniu, przełożyć można jako „Jasny gwint” albo „W mordę jeża” i na jeszcze wiele różnych innych sposobów. Nazwa ta wprawiła Pana Jana w bardzo wesoły nastrój i chyba wybrał ją dla tej właśnie nazwy. Na spotkaniu oczywiście była też jego żona – Pani Krystyna. „Za każdym wielkim mężczyzną stoi silna kobieta” – to powiedzenie doskonale oddaje relacje tej wspaniałej pary. Rozmawialiśmy oczywiście o tym jak ma funkcjonować PAFERE – fundacja, której misją jest: przyczynianie się do szybkiego rozwoju gospodarczego Polski, dla uczynienia jej krajem zamożnym, silnym i bezpiecznym, poprzez promowanie wiedzy ekonomicznej w oparciu o chrześcijańską myśl ekonomiczną. Konstruktywna rozmowa dwóch inżynierów, takich co to „mniej gadają, a więcej robią”. Rozmowa pełna zrozumienia i zbędnych słów, rozmowa o konkretnych skutecznych działaniach. W tym obrazie jednak nie może zabraknąć pewnego istotnego szczegółu – cery na spodniach, oznaki wielkiej skromności naszego kochanego Pana Jana.

Gdy umiera ktoś bliski naszemu sercu, odchodzi jakby cząstka nas samych – tak właśnie się czujemy.

Panie Janie, dziękujemy Panu, że Pan z nami był, że Pan nas inspirował i z nami pracował. Dziękujemy za spuściznę, którą Pan pozostawił, i to nie tylko tę materialną, ale i tę w naszych sercach i umysłach.

Jan Kubań z zespołem PAFERE

 

Przecelne ujęcie sprawy

Anton Shirikov, badacz dezinformacji z uniwersytetu w USA, komentuje w rozmowie z "The Washington Post", że przyczyn tak silnej indoktrynacji w Rosji jest kilka.

  1. Pierwsza to niekwestionowana skuteczność jej autorów.
  2. Kolejne osadzają się na braku dostępu do rzetelnych informacji,
  3. a także przyjęciu obojętnej postawy wobec otaczającej Rosjan rzeczywistości: Nawet w wielkomiejskich ośrodkach, gdzie mieszka wielu wykształconych, jeżdżących po świecie i młodych ludzi nie widać pełnej świadomości społecznej - podsumowuje gorzko ekspert.

 

Garry Kasparov on Russia’s Attack on Ukraine

As a professional chess palyer I always wanted to analyse my mistakes if I lost the game and something went wrong before making my next move and working on the strategy…

For so many years for two decades he saw no consequences for his actions, actually for his crimes. And I think now it is time to impose the price for what has been done. becauste it is the only way to prevent him from moving even further…

Because what we know from history… that every day of delay of our response to his brutal dictator simply is pushing the price to pay for his actions is higher and higher…

The responses of US presidents is like a pendulum shifting from feckless to reckless…

Na podstawie: https://youtu.be/kYhsloRid_c

 

Barun o Demokracji przedstwicielskiej

Interesująca dyskusja między dwoma naukowcami i jednym praktykiem. Przyznają oni, że demokracja odgórna ma poważne ograniczenia. I wzywają do oddolnej kultury demokratycznej.

Wydaje się jednak, że nie dostrzegają kluczowego elementu każdej demokracji - poziomu zaufania w społeczeństwie u podstaw. Wzajemne zaufanie między obywatelami i zaufanie do różnych instytucji społecznych. Oddolne zaangażowanie obywatelskie generuje to zaufanie, ponieważ przygotowuje ludzi do poruszania się wśród różnorodności społecznej i politycznej poprzez praktykę życia codziennego. To właśnie zaufanie buduje poczucie wspólnoty.

Bez podstawowego poziomu zaufania nawet fundamentalne fakty stają się dyskusyjne. Polaryzacja widoczna w mediach społecznościowych jest odzwierciedleniem braku zaufania w społeczeństwie, a projekt technologii tylko wzmacnia, wzmacnia i utrwala brak zaufania.

Powstrzymywanie się od publikowania wiadomości, które w coraz większym stopniu stają się przedmiotem rywalizacji. Załamanie się poziomu wiadomości, które coraz częściej zastępowane są opiniami, jest również symptomem tego złego samopoczucia. Technologia sprawiła, że świat się skurczył, a wiadomości stały się globalne. W tym samym czasie lokalne wiadomości, które łączą ludzi w rzeczywistych społecznościach, są zagłuszane. W miarę jak wiadomości lokalne stają się ekonomicznie i społecznie nieopłacalne, stają się też podatne na manipulacje polityczne i machinacje rządowe.

Fakty historyczne są repozycjonowane poprzez alternatywne narracje oparte na chęci uwierzenia w konkretną wersję i lojalności wobec narratora.

Pierwszy krok w kierunku przezwyciężenia braków Pierwszym krokiem w kierunku przezwyciężenia niedostatków demokracji byłoby rozpoczęcie od tego podstawowego poziomu. Stymulowanie rozmów i ułatwianie interakcji w celu doświadczenia różnorodności perspektyw i ponownego nauczenia się sposobu poruszania się po niej. Biorąc pod uwagę dzisiejszą strukturę technologii komunikacyjnych oraz charakter świata wirtualnego, należałoby skupić się na świecie fizycznym oraz stworzyć więcej możliwości i przestrzeni do osobistego zaangażowania się w życie obywatelskie, wykraczającego poza typowe interakcje ekonomiczne i społeczne.

An interesting discussion between two scholars and one practitoner. They acknowledge that top down democracy has serious limits. And call for a bottom up democratic culture.

Yet, they seem to miss a key element in any democracy, the level of trust in the community at the grassroots. Mutual Trust among citizens and trust in the various institutions of society. Bottom up civic engagement generates that trust, because it prepares people to navigate through various social and political diversities through actual practice in day to day life. It is trust that builds the sense community.

Without a basic level of trust, even fundamental facts become contestable. The polarisation seen on social media is a reflection of that lack of trust in society, and the design of the technology is just amplifying, reinforcing and entrenching mistrust.

The breakdown of news,which is increasingly replaced by views, is also a symptom of that malaise. Technology has shrunk the world, and news has become global. At the same time local news that connects people in actual community is being drowned out. As local news become economically socially unviable, they also become vulnerable to political manipulation and governmental machinations.

Historical facts get repositioned through alternative narratives based on the desire to believe a particular version, and loyalty to the narrator.

A first step towards overcoming the deficiencies in democracy would be to start at that basic level. Stimulate conversation and facilitate interaction in order to experience diversity of perspectives, and relearn the way to navigate through it. Given the structure of communication technology today and the nature of the virtual world, the focus would need to be on physical world and more opportunities and spaces for in person engagement as citizens, going beyond the typical economic and social interactions.

https://youtu.be/wj4WnGTEeEA

 

Wojna

Cóż, agresja rozpoczęła się już w 2014 r. i od tego czasu należy uznać, że Europa sfinansowała te wojnę. Tak samo było przed II wojną światową - dążenie do bieżących zysków wygrało z wiedzą historyczną i potwierdza, że polityką zawsze zajmują się głupki.

Patrz: https://www.youtube.com/watch?v=X9Qs1x7xnOk

 

Jak tworzyć ruch oddolny - Brzechwy recepta

Nikt nikogo nie okrada,
Nikt na nikim nie zarabia,
Bo gdzie łączą wspólne cele,
Tam są wszyscy przyjaciele.
Zwarci, silni my - nie słabi
Takich rząd już nie oszwabi.

 

Dyskusja na temat Modelu Jak Gra Żywe

Link do filmu: https://youtu.be/yCM9KzGsyh4

Ultima Thule

Gdy jednak przeanalizujemy całą historię Indii od odzyskania niepodległości do dzisiaj to oczom naszym ukaże się obraz NĘDZY I ROZPACZY:
- Indie jako kraj teoretycznie wolnorynkowy i z organizacją państwa opracowaną przez Anglików są w stanie całkowitej nędzy. Są kilkakrotnie (!!!) biedniejsi od biednych Chin ! Są na poziomie biedniejszych państw afrykańskich.
- w Indiach nadal trwa system kastowy
- w Indiach nadal trwa nierówność płci
- w Indiach nadal trwa system rodowo-mafijny (tzw. "rody" w kulturze azjatyckiej są tym samym, czym Camorra, 'ndrangheta czy Cosa Nostra)
- w Indiach panuje rasizm
- w Indiach panuje nietolerancja religijna
- w Indiach panuje nacjonalizm
- w Indiach panoszy się socjalizm
- istnienie tzw. "nietykalnych"
- uważanie, że biedni, chorzy i kalecy odkupują złe uczynki z poprzednich wcieleń, w związku z czym nikt im nie pomaga, żeby nie przeszkadzać im w odkupieniu win
- handel dziećmi
- handel kobietami (małżeństwa aranżowane)
- Indie to najbardziej niebezpieczne na świecie miasto dla kobiet
- niesamowity brud
- brak infrastruktury sanitarnej
- brak infrastruktury drogowej i technicznej
- publiczne toalety
- bardzo niski poziom reprezentacji narodowej w piłce nożnej

Coś kiepsko to wygląda, ten jego sukces…
Nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego Indie mając wszystkie atuty dla sukcesu rynkowego pozostały w takiej nędzy. Ich historia właściwie podważa w ogóle sens odzyskiwania niepodległości przez kolonie.

Indie to KOMPROMITACJA NA ŚWIATOWĄ SKALĘ.


Barun Mitra

Wiele z nich to prawda. Słyszałem takie rzeczy wiele razy.
Ale wiele z tej samej listy jest również prawdziwe w większości innych części świata, zarówno bogatych jak i biednych. Odcienie i stopnie niektórych z nich mogą się różnić, ale istota jest taka sama.

Pierwszym krokiem jest rozpoznanie problemu.
Drugim krokiem jest zrozumienie natury problemu.
Kolejnym krokiem jest próba zrobienia czegoś z tym problemem.
Na koniec należy ocenić wyniki i perspektywy, a następnie zmienić kierunek lub dostroić trajektorię.

Jeśli istnieje jedna ludzkość i jeden świat, to wyzwania są również podobne. Gdyby ktoś miał magiczną różdżkę, która rozwiązałaby wszystkie jego problemy, inni próbowaliby ją zdobyć albo skopiować jej magię. Jedyne, co możemy zrobić, to próbować i uczyć się od siebie nawzajem, jak najlepiej podjąć kolejne kroki. My w Indiach zmagamy się z tymi problemami tak samo, jak każdy inny kraj. Przeszłość nie jest wymówką.

Wystarczy policzyć, ile wojen toczyło się w Europie w ciągu ostatnich 100 lat. Dziś żar wojny w Jugosławii jeszcze nie ostygł, ale była już jedna wojna na Krymie i nadciąga groźba kolejnej wojny na Ukrainie. A te wojny są niczym w porównaniu z wieloma wojnami wewnątrz krajów, wspólnot i rodzin, które może nie pozostawiają po sobie fizycznych blizn, ale pokazują o wiele głębsze blizny w sercach i umysłach ludzi.


Ultima Thule

@Jan Kubań : to jest wyjaśnienie pozorne. Jest tu jednak problem FUNDAMENTALNY:
- w naszej kulturze i zasadach wiele z tych rzeczy jest zakazanych. Jeżeli ktoś te zasady łamie, to robi to WBREW temu, co jest uznawane za dobre.
- w kulturze Indii niepomaganie chorym i biednym jest częścią zasad wynikającą z wiary w reinkarnację. Nigdzie indziej na świecie nie ma takiej obojętności wobec biedy i kalectwa, jak właśnie w Indiach.

I to są moje problemy. A nie to, że "wszędzie są ludzie dobrzy i źli". Oczywiście że są. Ale ja zawsze zwracam uwagę na problemy SYSTEMOWE, a nie losowe i osobnicze.

Co do kroków, które należy podjąć ja właśnie zrobiłem dwa pierwsze z nich:
- zauważyłem problem
- zrozumiałem naturę problemu (specyfika kultury/tradycji Indii)

W szczególności szokująca dla mnie jest praktycznie akceptacja gwałtów i karanie kobiet za gwałt oraz traktowanie chorych i kalekich. Jest to niestety BIEGUNOWO ODLEGŁE od tego, w czym zanurzona jest nasza cywilizacja, kultura, tradycja i wiara.

I druga obserwacja: wydawałoby się, że przynajmniej rasizmu nie będzie w Indiach, bo każdemu w Europie buddyzm kojarzy się z pokojem, pacyfizmem i uniwersalizmem. Tak to zostało implementowane do Europy w latach 60-tych. A tutaj niemiłe rozczarowanie: mam bardzo dużo różnych sygnałów, informacji, tekstów i własnych doświadczeń, że rasizm aż kipi w tamtej kulturze. Skąd się tam wziął?


Barun Mitra

Życie jest podróżą, jest tylko ostateczność - śmierć. Reszta to ciągłe poszukiwanie doskonałości w prawdzie, pięknie, miłości, Bogu, we wszystkim, do czego można dążyć. To nieustanny wysiłek przesuwania granic swoich możliwości, poszerzania ich, wyciągania wniosków i odkrywania wielu rzeczy, które są jeszcze nieznane. A cykl powtarza się jak coraz większa spirala, nabierając znaczenia w przeciwieństwie do nieuchronnego końca.

 

Pierwsze wspinaczki

Bartek ma 27 miesięcy i od wczoraj potrafi się wspiąć na szafkę

Poprzedni filmik w notatniku z dnia: 2021.02.04

 

Ciekawy wpis pod artykułem o Gandhim

Link do filmu: https://youtu.be/yCM9KzGsyh4

Drogi Panie Janie. Dziękuję bardzo za opowieść o Ghandim. Jego historia zawsze była dla mnie bardzo inspirująca i dodaje mi nadziei.

Niestety boję się że dziś nowemu Ghandiemu byłoby bardzo ciężko się przebić. Lata rządów totalitarnych wykształciły nowe pokolenie, starannie wyselekcjonowanych ludzi o wysokich wskaźnikach narcyzmu, makiawelizmu i psychopatii. Ludzie pokroju Carrie Lam, Xi Jipinga czy Władymira Putina doskonale zdają sobie sprawę że pod nosem może im wyrosnąć skuteczny rewolucjonista i już zabezpieczają się na taką okoliczność. Płot jest uszczelniany, niepokorni są uciszani, najszlachetniejsi potencjalni mówcy są dyskredytowani, a w ich miejsce wstawia się marionetki dzięki, którym można przeprowadzić skomplikowane operacje zmian ustrojowych, które w rzeczywistości nic nie zmieniają.

Mieszkam w Hongkongu i obserwuję bacznie rozwój wydarzeń tutaj na miejscu i szczerze mówiąc nie widzę nadziei na pokojowe wyzwolenie Chin i Hongkongu spod jarzma KPCh. Ci ludzie kłamią w żywe oczy i jedyne co szanują to siłę. I to nie siłę tłumaczoną na angielskie "power", a bardziej tę siłę, którą tłumaczy się na "force".

Czuję, że to trochę tak jakby antylopa próbowała przekonać lwicę żeby zostawić ją w spokoju. Antylopa może mieć całą rację po swojej stronie i masę celnych argumentów trafiających do serca i rozumu. Ale lwy są nadal głodne i ich instynktem jest polowanie na antylopy. Jedyne co może uratować antylopę to ucieczka lub cud. Na tej liście nie zamieszczam nawet agresji, bo ta dla antylopy oznacza tylko szybszy koniec.

Luke The Great

 

Przecelne ujęcie sprawy

Taki oto, świetny komentarz pod moją i Bogdana rozmową "Wiatraki. Dlaczego zielona energia nie ma sensu?" na kanale wRealu24:

sowa zezowata

Świetny, merytoryczny program! Ale cóż z tego skoro fanatyków nic nie przekona, płatni zdrajcy będą udawali głuchych a dla idiotów to zbyt skomplikowane i nudne.

Podziwiam Pańską wiarę w siłę perswazji ale jej nie podzielam:))) Gdyby fanatycy byli podatni na perswazję świat byłby zbyt piękny, logiczny i racjonalny:)))

 

Czemu ma Pan takie małe zasięgi?

Panie Janie czemu ma Pan takie małe zasięgi? Ja polecam Pafere gdzie mogę jako odtrutkę na papkę tv pisowska i tvn. Pozdrawiam

Panie Zdzisławie, baaardzo dziękuję za polecanie!

Co do zasięgów to kanał Jan Kubań [https://www.youtube.com/channel/UCXpsucuUuElfplubNFcIfJQ] jest w zasadzie kanałem zbiorczym i archiwalnym.

Większą oglądalność mam na kanałach NamZalezy.pl i wRealu24

Natomiast nawet jeśli mam jakieś rekordy np. ok 40 000 wyświetleń to i tak nie jest to co u innych.

Myślę, że przyczyn jest wiele:

  1. Zjawisko "tępo i ostro głowych" opisane w podróżach Guliwera. Polega ono na tym, że ludzie zażarcie kłócą się o to z której strony należy rozbijać jajko - z tępego końca czy ostrego, a ktoś kto mówi, że to nie ma znaczenia bo rozbijać można z obu stron podpada każdemu. To oczywiście przenośnia ale w rzeczywistości jest to samo. Przykład: ja mówię, że nie jest istotne czy Bóg istnieje czy nie, mówię, że najważniejsze jest to jaki wpływ ma koncept Bóg na życie pojedynczego człowieka i społeczności, do których należy. Twierdzę, że to należy badać i analizować… ale oczywiście przez wierzących jestem odrzucany jako ateista, a przez niewierzących jako wierzący. Takich konkretnych przypadków jest bardzo, bardzo wiele.

    Zresztą sam Pan to świetnie ujął: to "odtrutka na papkę tv pisowska i tvn". A skoro społeczeństwo wyznaje tylko jedno albo tylko drugie, to przekaz ani jedno ani drugie nie zaciekawia ani tych ani tamtych :)

  2. Są ludzie, którzy są świetni we wciskaniu kitu. Przykładem są czołowi dziennikarze / politycy - oni nie mają żadnych wątpliwości, pewni siebie rozwiązują każdy problem w 5 minut. Takich ludzie lubią słuchać i takim wierzą.

    Przed kamerami stosują też swoistą (i trzeba przyznać, że bardzo skuteczną) grę ciałem (mimika, gestykulacja, przyjmowane pozy) mającą na celu podkreślenie głoszonego przez nich przekazu. Tacy też budują swój image wszechwiedzących wyłącznie na krytycyzmie.

  3. Zagadnienie ekonomii percepcji - lepiej słuchać rzeczy dla mnie przyjemnych i nie wymagających myślenia niż słuchać gościa, który przedstawia i zmusza do zrozumienia tego jak działa skomplikowana rzeczywistość. Potwierdza to tematyka zdecydowanej większości filmów fabularnych - głownie oparte są o proste schematy. Filmów, które poruszają głębokie, zaangażowane społecznie i skomplikowane tematy jest jak na lekarstwo. Przykładem jest arcydzieło Ikiru (Żyć) Akiro Kurosawy.

  4. Sam przekaz. Analizowałem przekaz podziemnej TV. Jej autor to co ja wyrażam w 15 sekund omawiał przez 10 minut - jego oglądalność była zdecydowanie wyższa od mojej. Byłem pełen podziwu dla jego umiejętnosci przyciągnięcia ludzkiej uwagi.

  5. Tematyka: Ludzie wolą słuchać "jesteś tego wart, tobie się należy", zamiast "Weź się chłopie do roboty, popracuj nad sobą". Łatwiej jest narzekać niż tworzyć lub budować.

  6. Kontekst - młodzi w zasadzie nie wiedzą o czym mówię, bo zbyt mało doświadczyli i nie wiążą tego co mówię z tym co ich czeka.

Ale generalnie pracuję nad zwiększeniem zasięgów, choć nie jest to moim najważniejszym priorytetem. Najważniejsze jest pozostawienie jasnej i klarownej spuścizny tak by na jej podstawie inni mogli rozwijać tematykę społeczną.

Dziękuję za kibicowanie i jeszcze raz za popularyzowanie!